Proszę o odpowiedź i liczę na współpracę:)
Pozdrawiam,
Gabriela Rapiej
redaktor ofeminin.pl
889452665, 022 2320024
Dziś mam dość. Nie mam siły, chęci, cierpliwości. Jest dopiero 11, a ja z wytęsknieniem patrzę na zegarek, odliczając godziny do 20, kiedy Syn pójdzie spać. Dziś chciałabym, żeby przespał cały dzień. I żebym ja też cały przespała. Potrzebuje paru godzin bez Niego, może całego dnia. Dziś denerwuje mnie, że czasem zamarudzi gdy zbliża się pora jedzenia, że macha nogami przy przewijaniu, że cofa mu się na mój podkoszulek (już drugi dzisiaj). Dziś nie chce iść na spacer, nie chce oglądać książeczek o zwierzątkach, nie chce przygotowywać kaszki. Nie chce myśleć, że jeszcze przez prawie kolejny tydzień będę z nim sama, bo dopiero wtedy wróci B. Nie chce, nie mam siły. Taki dzień!
I nie chce też mieć tych wyrzutów sumienia, że mi się nie chce. Że dziś nie cieszy mnie jego roześmiana, kochana buzia. Bo co ze mnie za matka? Czy mogę mieć dość? Bo przecież nie powinnam mieć! Bo tak naprawdę nic się nie dzieje. Jest zdrowy, grzeczny, nie-płaczliwy, je pięknie, potrafi się sam sobą zając. Więc o co mi chodzi?!? Nie wiem. Chyba taki dzień…
Drogie mamuśki.
Zastanawiam się, kiedy jest najlepszy moment na kolejne dziecko?
Gdy urodził się mój synek (właśnie skończył 8 miesięcy), głośno deklarowałam, że ja więcej potomstwa mieć nie będę (teraz żałuje tych słów jak i wielu innych bzdur jakie mówiłam).
Fakt nie było łatwo: kryzys laktacyjny potem ropień (brrrr), mały do 3 miesięcy bardzo płaczliwi (nie dało się z nim iść nawet na spacer bo ryczał w niebogłosy), my z mężem totalnie w szoku, bez doświadczenia… Nie raz płakałam, że to mnie przerasta. Tłumaczyłam wtedy wszystkim, że mały będzie jedynakiem. Oczywiście wszyscy kiwali tylko głowami i twierdzili, że jeszcze zobaczymy… No i minęło kilka miesięcy, a ja zastanawiam się nad kolejnym dzieckiem! Czasem sama się sobie dziwię. Teraz jest już fajnie: mały jest bardzo radosny, ja wreszcie odnalazłam się w roli mamy, czuję z tego wielką satysfakcję. Kocham go nad życie. Oczywiście jak każda mama mam trudniejsze dni, kiedy nie mam na nic siły, denerwuje mnie mój mały i właściwie wszystko wokół. Musze wtedy odpocząć. Na szczęście mam fajnego męża, który wie kiedy wkroczyć do sytuacji.
Nie wiem tylko kiedy jest odpowiedni moment na kolejne dziecko? Czy dam sobie radę? Czy z drugim dzieckiem jest już chociaż trochę łatwiej?
Przed pojawieniem się na świecie naszego synka chcieliśmy z mężem dwójkę dzieci w podobnym wieku (w ciąży tak się fajnie czułam, że mówiłam, że mogę mieć nawet trójkę!). Żeby bawiły się razem, razem wychowywały, nawzajem wspierały. Sama mam rodzeństwo i wiem jakie to jest cenne. No i szczerze: by mieć „z głowy” te wszystkie porodowe horrory, kolki, ząbki ,butelki itp.
No bo mając małe dziecko i tak nie można m.in. wyjechać do upalnego Egiptu, wylegiwać się całą niedzielę przed tv, spać do 12.00. Trzeba ten trudny (ale i fajny) okres przeczekać. Kilkuletnie dziecko to już zupełnie inna historia: bardziej kontaktowe, samodzielne (wiem wiem, i tak jest dużo zajęć i mało odpoczynku ale chyba jest już trochę lżej… ). Jak pomyślę, że np. za 4 lata mam się znowu bawić w pieluchy, karmienie (czyli znowu brak wyjazdów, zero odpoczynku) to wydaje mi się, że ta decyzja będzie jeszcze trudniejsza. Z drugiej strony boję się mieć tak szybko kolejne dziecko, boje się że nie starczy mi siły i cierpliwości…
Wiem jedno, że jeśli dla własnej wygody nie zdecyduje się w ogóle na kolejne dziecko jak deklarowałam jeszcze 8 miesięcy temu będę tego żałowała do końca życia. A tego bardzo nie chcę.
Chętnie dowiem się, jakie macie zdanie na ten temat.
Marysia
