Witam:)
Nie wiem czy dobrą drogę wybrałam by podzielić się swoimi ostatnimi doświadczeniami, ale myślę, że tym sposobem same drogie niegrzeczne mamuśki zdecydujecie, czy jest to temat wart szerszej dyskusji.
Zapisałam się do waszego "klubu" choć jeszcze nie urodziłam mojej niuni, ale już teraz czytam opinie mam, a i pewnie po porodzie też będę czytać, ale do rzeczy.
Zapisałam się do waszego "klubu" choć jeszcze nie urodziłam mojej niuni, ale już teraz czytam opinie mam, a i pewnie po porodzie też będę czytać, ale do rzeczy.
Jestem w 41 tygodniu ciąży, dzidziuś się nie spieszy. Do końca 40 t.c., tzn. do dnia porodu byłam na zwolnieniu lekarskim. Kiedy minął termin pojawił się problem co dalej. Mój ginekolog poinformował mnie, że zgodnie z orzecznictwem ZUS zwolnienie lekarskie ze względu na ciążę ginekolog możne wystawić tylko do dnia porodu. A po tym terminie muszę iść na urlop wypoczynkowy lub macierzyński.
Zdziwiło mnie to: jak to, teraz kiedy jest najciężej i moja ciąża najbardziej mi doskwiera, nie można mi wystawić zwolnienia. Szkoda mi urlopu macierzyńskiego, poza tym jak sama nazwa wskazuję jest to urlop dla mamy by zajmowała się dzieckiem a nie dla ciężarnej by donosiła ciążę. Jak wiadomo dzidziuś może się urodzić dwa, trzy dni po terminie a może skończyć się wywoływaniem porodu po dwóch tygodniach. Nie rozumiem dlaczego szanowny ZUS zabiera mi 2 tygodnie urlopu macierzyńskiego.
Piszę to bo może Wy macie większą wiedzę w tym temacie i umiecie to w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć, drugi powód jest taki, by uświadomić przyszłe mamy w jakiej sytuacji mogą się znaleźć. Mnie jeszcze miesiąc temu nie przeszło by przez myśl, że ktoś mógł wymyślić tak nielogiczny i krzywdzący przepis.
Zdziwiło mnie to: jak to, teraz kiedy jest najciężej i moja ciąża najbardziej mi doskwiera, nie można mi wystawić zwolnienia. Szkoda mi urlopu macierzyńskiego, poza tym jak sama nazwa wskazuję jest to urlop dla mamy by zajmowała się dzieckiem a nie dla ciężarnej by donosiła ciążę. Jak wiadomo dzidziuś może się urodzić dwa, trzy dni po terminie a może skończyć się wywoływaniem porodu po dwóch tygodniach. Nie rozumiem dlaczego szanowny ZUS zabiera mi 2 tygodnie urlopu macierzyńskiego.
Piszę to bo może Wy macie większą wiedzę w tym temacie i umiecie to w jakiś logiczny sposób wytłumaczyć, drugi powód jest taki, by uświadomić przyszłe mamy w jakiej sytuacji mogą się znaleźć. Mnie jeszcze miesiąc temu nie przeszło by przez myśl, że ktoś mógł wymyślić tak nielogiczny i krzywdzący przepis.
Serdecznie pozdrawiam
Magdalena
Magdalena








Czekaj, bo nei bardzo rozumiem, wedle tego co piszesz zwolnienei mozesz miec 'do dnia porodu' czyli wszystko w porządku.
OdpowiedzUsuńRozumiem ze chodzi o to ze ZUS daje zwolnienie do pplanowanego terminu?? Nie wiem jak to jest ale ja urodzilam tydzien po terminie (wymuszony) i do konca mialam normalnie wszystko.
Moja córka urodziła się 25.06 (dwa tygodnie po terminie obliczonym przez ginekologa), a na zwolnieniu byłam do 22.06 (wtedy przyjęli mnie do szpitala). ZUS się nie czepiał:) Ale słyszałam o takich praktykach jakie opisujesz - nie wiem z czego to wynika, pewnie z braku kompetentnych urzędników. W każdym razie uważam, że obowiązkiem lekarza jest wypisać zwolnienie - łaski nie robi. Musisz się dokładnie wszystkiego dowiedzieć. Znalazłam takie źródło:
OdpowiedzUsuńhttp://forumprawne.org/prawo-pracy/54680-l4-po-terminie-porodu.html, może tam poczytaj.
Musisz działać szybko, a jeśli nie uda Ci się przekonać swojego ginekologa idź do innego specjalisty np. ortopedy i poproś o zwolnienie chorobowe ze względu na uciążliwe bule kręgosłupa (bo się przedźwigałaś swój brzuszek).... Nie znam się na prawie, ale możesz pokombinować i nie trać macierzyńskiego...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
A ja właśnie skonsultowałam to ze znajomym ginekologiem i dowiedziałam się, że wszystko tak naprawdę zależy od "widzimisię" lekarza i od tego, czy potrafi właściwie interpretować przepisy, jak widać Twój ginekolog chyba nie do końca; koleżanka w marcu rodziła córeczkę, urodziła ją 1,5 tyg po terminie i do końca miała zwolnienie, mnie natomiast 2 tygodnie przed terminem porodu ginekolog poinformował, że od tego czasu mam już prawo (nie obowiązek)do urlopu macierzyńskiego, z którego oczywiście nie skorzystałam, a dla niego było oczywiste, ze biorę zwolnienie;
OdpowiedzUsuńniektórzy lekarze to straszni służbiści, również radzę iść po zwolnienie do innego specjalisty, byle nie tracić macierzyńskiego, bo potem każdy dzień jest na wagę złota
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMój ginekolog powiedział, że może mi wystawić L4, ale ZUS z automatu mi zaliczy to jako macierzyński. Potwierdziło to kilka dziewczyn, które też się tym interesowały. Poradził, żebym wzięła zwolnienie od jakiegokolwiek lekarza, choćby internisty, jeśli nie chcę zmarnować tych dwóch tygodni. Tak zrobiłam. Niestety takie mamy prorodzinne państwo...
OdpowiedzUsuńJa to skonsultowałam z dyrekcją: prawo pracy mówi, że urlop macierzyński MOŻNA rozpocząć na dwa tygodnie przed porodem, nawet jeśli wcześniej nie korzystało się ze zwolnienia. A ów lekarz to źle interpretuje i wykorzystuje biedne "ciężarówki". Tak naprawdę zasadność zwolnienia zależy tylko od schorzenia, którego kod się podaje na druku. Sprytny lekarz zawsze coś wymyśli.
OdpowiedzUsuńA przy okazji miałam rozrywkę: mina dyrekcji po pytaniu o urlop macierzyński bezcenna:)))
ja również urodziłam po terminie i w dniu w którYM miałam wyznaczony termin porodu poszlam do lekarza rodzinnego ktory mi wystawil zwolnie lekarskie...
OdpowiedzUsuńPOZDRAWIAM
termin mialam na 25 pazdziernika,a urodzilam 5 listopada.do dnia porodu moja ginka wystawiala mi L4 bez problemu, gdyz termin porodu jest tylko orientacyjny i nie mozna okreslic go z cala pewnoscia.nie pozwol odebrac sobie ani jednego dnia z macierzynskiego!czas z dzieckiem plynie b.szybko i kazdy dzien na wage zlota:)
OdpowiedzUsuńod 1 stycznia 2009r kobiety ubezpieczone, których niezdolność do pracy wypadła w trakcie okresu ciąży nabrały prawa do zasiłku chorobowego przez okres do 270 dni. Zasiłek chorobowy przysługuje w 100%.
OdpowiedzUsuńMyślę, że mieścisz się w tych dniach, bo chyba żadna kobieta nie idzie na zwolnienie prędzej niż po kilku tygodniach, no chyba że ma ciążę zagrożoną bądź warunki w pracy są nieodpowiednie lub coś innego ;-DD
OdpowiedzUsuńa ja uważam żebyś poszła do innego ginekologa, bo to czy wystawiają zwolnienia to ich brocha. Ja akurat trafiłam na takiego który wystawiał mi zwolnienia do 42 tyg ciąży. To chore by na donoszenie marnować swój urlop!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńJest mały myk na opornych ginów... zastosowałam niedawno i działa. Ordynator (wielki tytuł jak na tego pana, ale cóż) wymyslił że mam iść na macierzyński na 2 tygodnie przed terminem i że zwolnienia mi nie da, połozne po cichu doradzały żebym L4 wzięła od rodzinnego. A ja się tak mocno zdenerwowałam że poprosiłam grzecznie o wydanie L4 lub zaświadczenia o ukończeniu leczenia (zdziwienie gina jak księżyc w pełni) i L4 pokornie wypisał...
OdpowiedzUsuńWg. Kodeksu Pracy to matka decyduje kiedy idzie na macierzyński a dwa tygodnie przed terminem to jej prawo a nie obowiązek!!!
A od każdej decyzji ZUS można się odwołać.