Nieludzka godzina (5:40), ale co mi tam.
Okulary przeciwsłoneczne raz? Są.
Aparat z naładowaną baterią raz? Jest.
Fundusz zakupowo-knajpiany? Nieograniczony za błogosławieństwem małżonka.
Za dwie godziny z kawałkiem powinnam się już przechadzać nad amsterdamskimi kanałami.
Zaraz, zaraz, krzyknie ktoś - przecież Filippo jeszcze śpi, jego tatuś również...
A niech śpią, przecież ze mną nie jadą! Za pięć minut powinny przyjechać kolezianki - na tę wyprawę wybierają się same jajniki.
Słońce, wyprzedaże plus muzeum Van Gogha minus dziecko - to będzie piękny dzień.
niedziela, 27 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








:))) baw się cudnie :))
OdpowiedzUsuńPiękny dzień:)super zabawy!
OdpowiedzUsuńdobre :) i lokalizacja na chick trip bardzo mi sie podoba!
OdpowiedzUsuńhave fun bejbeeee! oh yeeeee!!!
OdpowiedzUsuńoj super! zazdraszczam:)
OdpowiedzUsuńFiono - kobieto rozsądna! Bo chłopaków nigdy przenigdy nie wolno brać do szopingowa! :)
OdpowiedzUsuńO boże jak zazdroszczę! Ja też tak chce! Miłej zabawy:)
OdpowiedzUsuńale super! ja też chcę ;)
OdpowiedzUsuńbaw się dobrze i wypoczywaj :)
Było cudnie. Koniec końców wróciłam bez ciuchów z wyprzedaży, ale za to przywlokłam wielką książkę kucharską i super tandetne pudełko na lancz z motywem słoneczników z muzeum Van Gogha. :) Gorąco polecam - niekoniecznie Amsterdam (nota bene fantastyczny jak zwykle), ale koniecznie w dobrym babskim towarzystwie. I BEZ DZIECI. :)))
OdpowiedzUsuńwspaniale !!!!!! zazdroszczę i to bardzo - następnym razem proszę spakować mnie do walizki ;p
OdpowiedzUsuńhahaha - każdemu taki relax się przydałby :)
fiona: bardzo dobre i to :)
OdpowiedzUsuńoj zazdrościmy... :)