niegrzecznemamuski.blogspot.com

niedziela, 28 lutego 2010

Ojciec też matka!

27 komentarze
Dlaczego w męskich toaletach nie ma przewijaków?? A jak mój mąż przewija dziecko w damskim to wzbudza podejrzenia?
No bo jak to - facet zmieniajacy pieluche?

Ojcowie sa dyskryminowani. Przez przyzwyczajenie (daj ja przewine, nakarmie, ubiore bedzie szybciej), panujace zwyczaje (np brak przewijakow w meskich), rodzine (mezczyzna zajmujacy sie dzieckiem to pewnie pantofel), nas (bo my wiemy lepiej:)

Prawda jest taka, ze ojciec dokladnie tak samo moze zajmowac sie dzieckiem jak my (no dobra - nie nakarmi piersia:)
A czasami nawet lepiej - mowie na wlasnym przykladzie. Tata Matyldy zostaje z nia sam bardzo czesto, bo mama Matyldy duzo podrozuje sluzbowo. I moze czasami zapomni umyc zebow albo zadzwoni zapytac sie co ma robic ale zajmuje sie mala z duzo wiekszym luzem ode mnie. Ma bardziej kreatywne podejscie. Super razem spedzaja czas. I jestem z niego bardzo, bardzo dumna :) Dziwia mnie komentarze - ale tylko matka rozumie placz dziecka, tylko matka wie co dziecku potrzeba, bla bla. Jezeli rodzice spedzaja z dzieckiem taka sama ilosc czasu i matka nie wyrecza ojca to oboje beda rownoprawnymi rodzicami.

I zdziwil mnie ostatnio moj kolega, ktory sam ma 3letnia corke, pytajac czy moja mama przyjezdza do nas jak ja wyjezdzam, zeby wykapac dziecko. What??

peace

sobota, 27 lutego 2010

DDTVN cd.

29 komentarze
Potrzeba więcej Niegrzecznych Mamusiek do tv!
Napisala do mnie pania z ddtvn: "(...) Wciąż szukam bohaterek. Tworzycie fajną inicjatywę, a żadna nie chce o niej powiedzieć. To naprawdę nie jest ani trudne ani czasochłonne (...)"

no? kto nie jest niesmialy?!? :)

sobota, 20 lutego 2010

Mamy ciało

71 komentarze
Dziś w WO ukazał się tekst na temat ciała po porodzie. Zamieszczono kilka zdjęć, opisano kilka historii o akceptowaniu zmian po porodzie bądź nie.

Z tekstu oraz mojego własnego doświadczenia wynika, że oczekiwanie społeczeństwa, że na miesiąc po porodzie kobieta będzie wyglądała jak modelka jest powszechne. Z tym czy kobiety po porodzie wracają szybko do poprzedniej wagi bywa różnie. Jednak to, że ciało się zmienia nie podlega chyba żadnym wyjątkom.
Ja mimo w miarą młodego wieku, jak i tego, że o siebie bardzo dbałam nie uniknęłam pokiereszowania piersi przez karmienie. I szczerze mówiąc do tej pory mam problem z zaakceptowaniem siebie w takiej postaci. Pewnie to w jakim stopniu dla kobiety te zmiany są ciosem a w jakim po prostu naturalną koleją rzeczy wynika z wielu czynników. Jedno jest pewne ciśnienie na bycie piękna znaczy się szczupłą gładką i i jędrną do sześćdziesiątki istnieje. Więc jak mówię bezdzietnym dziewczynom, że moje piersi po ciąży się zmieniły ich twarze wykrzywia grymas i od razu słyszę 'noo właśnie tego się najbardziej boje'. Wiem również, że już nigdy dla żadnego faceta nie będę tak atrakcyjna jak przed ciążą.
Wszystko ma swoją cenę i oczywiście, że w rachunku strat i zysków jakie daje macierzyństwo zyski przeważają. Myślę jednak, że powinna być większa świadomość społeczna jak wygląda kobieta po porodzie. Bo wygląda inaczej i jest to nieuniknione więc po co udawać, że tak nie jest, że nic się nie zmienia. To prowadzi tylko do paranoi i braku akceptacji dla siebie.
A wy jak patrzycie na siebie to czasem myślicie: 'kurcze kiedyś to miałam cycki (czy pupę, czy brzuch, czy coś tam)?

wtorek, 16 lutego 2010

Wszyscy wiedzą lepiej

81 komentarze
Odkąd jestem matką, zauważyłam, że wszyscy wiedzą lepiej ode mnie jak powinnam się moim dzieckiem zajmować. Przoduje w tym oczywiście/niestety rodzina (chociaż koleżanki, znajomi, nieznajomi też wiedzą lepiej ale po cichu).

Skąd się to wzięło?? - tak, wiem, z troski, chęci pomocy bla bla. Ale czy naprawdę musi to oznaczać - ja wiem lepiej i Ci powiem, bo Ty nie wiesz?

Sa różne etapy:
- 'trzeba' - np dziecko trzeba karmic na żądanie, trzeba cieplo ubierac
- 'powinno' - np twoje dziecko powinno juz umiec korzystac z nocnika, powinno juz przesypiac noce, powinno ubierac sie samo, powinno spac z Wami w pokoju
- 'nie dawaj jej tego' & 'nie rob tamtego' - nie dawaj jej gruszki bo nie, nie podrzucaj tak bo za bardzo rozbawisz, nie budź jej teraz, nakarm ja teraz.
- robienie rzeczy za Twoimi plecami - dokarmianie, przebieranie dziecka jak wyjdziesz z domu, zmienianie kolejnosci planu dnia (bo dziecko powinno to, powinni tamto)

No naprawde niewiele jest rzeczy, ktore doprowadzaja mnie do szalu ale jedna z nich jest mowienie mi co mam robic - a jezeli dotyczy to mojego dziecka - to wybucham jak supernowa.

Skad ta potrzeba wymadrzania sie? Zwracania uwagi? Poczucia nieomylnosci? Robienia wbrew nam - rodzicom? Naprawde uwazacie, ze my - matki - nie wiemy? To nasze dzieci, wiemy, i obojetnie czy Wam sie to podoba czy nie - to my mamy racje.

I kazda z nas wybrala sobie styl/metode/plan wg ktorego postepuje bo tak pasuje jej i dziecku. I jezeli chcecie pomoc - to wspierajcie, chwalcie a jak bedziemy potrzebowaly dobrej rady - to zapytamy.

peace

ps. nie ma co sie obrażać, na szczęście nie dotyczy to wszystkich ;)

piątek, 12 lutego 2010

Milego weekendu :D

12 komentarze
http://www.youtube.com/watch?v=ikTxfIDYx6Q&feature=channel

A mowia ze TV ogranicza rozwoj dzieci ;)

wtorek, 9 lutego 2010

Czy lubicie spacery?

51 komentarze
I nie chodzi mi o dziecko słodko śpiące w wózku, bo ja wtedy to mogłam łazić godzinami, ale jak już dzieciak chodzi, nie chce siedzieć w wózku, idzie w drugą stronę, nie chce odejść od huśtawki, w której jest inne dziecko i tak dalej...
Przyznaję się, że mi się tak czasem nie chce, że szok..ubierać dwójkę dzieci, siebie, zabierać picie, ulubione zabawki, teraz sanki, upocić się przy tym niemiłosiernie.
To ja czasem już wolę posiedzieć w domu, jak mam wyjść w zimę na 20 minut (bo sporo na minusie) a ubierania jest drugie tyle ;).

poniedziałek, 8 lutego 2010

sobota, 6 lutego 2010

Ajuto, help, hilfe, pomocy

21 komentarze
Nie wiem czy to jest temat na tego bloga, ale jest tu największe "skupisko" mam jakie znam, więc pisze :) Synal mój ma 4 miesiące i ma refluks/zgagę. Strasznie ulewa, po kilka razy i to nawet do paru godzin po jedzeniu. Ulewa kwaskowatym czymś, ma czkawki (kilka razy dziennie), krztusi się, niedawno zaczął kaszleć. Widać, że się chłopak męczy. Po każdym jedzeniu jest trzymany dług do odbicia, nie klepany po pleckach i nie kładziony na brzuszku na długo po jedzeniu. Śpi pod lekkim kątem.
Od 1,5 miesiąca jest na mieszance Neocate (dla alergików, praktycznie same aminokwasy) i do niedawna było wszystko ok. W sumie zaczęło się to jakieś 3-4 tygodnie temu.
Stosowałam Nutriton (zagęszczacz do jedzenia), ale nie pomógł. Od wczoraj dostaje Debridat (ale on podobno zaczyna działać po ponad tygodniu).
Może znacie coś co pomaga, albo co ja mogę robić żeby mu pomóc, bo straszna jest bidusia?

środa, 3 lutego 2010

Zostawiać czy nie zostawiać?

46 komentarze
Przeczytałam właśnie posta Her Bad Mother o wyjazdach i zostawianiu dzieci pod opieką taty/babci/niani. Hmmm...
Że zawsze będą nam towarzyszyć wyrzuty sumienia, że zawsze będziemy tęsknić, że zostawiamy nasze dziecko (brzmi to prawie jak porzucamy, mimo, że to często na dzień lub dwa tylko!).
Moja córeczka ma 10 mcy. Pierwszy raz zostawiłam ją na weekend gdy miała 3 mce. Szczerze - wcale nie odpoczęłam, byłam w takim stresie, że o 3 nad ranem zmusiłam męża, żeby zadzwonił do teściowej i sprawdził czy mała zjadła w nocy i ile. Ale z drugiej strony było mi dobrze. że się urwałam. choć na chwile.
Od tamtej pory zostawiam ją regularnie - moja praca wymaga ode mnie podróżowania, średnio raz na dwa tygodnie na 2-3 dni. Tęsknie - tak! Bardzo! Ale lubię. Wsiadam do samolotu i mogę się wyluzować. 3 godz tylko dla mnie:) A potem spotkania, służbowe kolacje, zero rozmów o dzieciach. Mogę na chwilę zapomnieć, że jestem przede wszystkim mama, poczuć, że jestem wolna i to ja rządzę ;-)
I naprawdę denerwują mnie komentarze - jak ona mogła zostawić dziecko i wyjechać?? Mogła. Kropka. Nie będzie mnie nikt oceniał. Jestem Niegrzeczną Matką :)
Ale wracam jak na skrzydłach i kocham moją Mrówcie najbardziej na świecie. I zawsze przywożę niepotrzebne prezenty...

POMOC DLA MALEJ HANI

0 komentarze
KOCHANI!!!

Mala przyjaciolka Oli - 7miesieczna Hania bardzo ciezko zachorowala.

OSTRA BIALACZKA SZPIKOWA AML M5

Hanulka zmaga sie z choroba.Jest po pierwszej dawce chemii.

Jest silna, dzielna i ma najwspanialszych rodzicow na ziemi!!!

Moi Drodzy!!!

Rodzice Hani w miare mozliwosci beda aktualizowac Haniowego bloga. Obecnie staraja sie zalozyc konto w Fundacji by moc zbierac 1% podatku, do tej pory pieniazki mozna wplacac na konto Mamy Hani. Numer konta u mnie na priv.

mama.oli@wp.pl

Blog HANI

www.haniazet.blogspot.com lub www.haniazajdel.com

PROSBA - Sledzcie czytajcie i rozsylajcie dalej.

LICZE NA WAS "Niegrzeczne Mamuski"

DDTVN

2 komentarze
PONIŻEJ WSPOMNIANY LIST OD PANI Z DDTVN... KTO MA OCHOTE WYSTĄPIĆ W TV?!?

Witam serdecznie:)

Jestem reporterką w programie "Dzień Dobry TVN" i przygotowuje materiał filmowy o "Niegrzecznych mamuśkach". Bardzo zależy mi na rozmowie telefonicznej z Panią. Mój numer telefonu to 691 592 480. Jeśli znajdzie Pani wolną chwilę, bardzo proszę o kontakt. (również mailowy H.Jewsiewicka@tvn.pl)

Hania Jewsiewicka
Dzień Dobry TVN

wtorek, 2 lutego 2010

DDTVN :)))

51 komentarze
Czy do Was też napisała Pani z prośbą o wystąpienie w programie?

Mamuśki na facebook

25 komentarze
Uwaga !
Uruchomiłam STRONĘ Niegrzeczne Mamuśki.
Jest to na tyle udogodnienie, że każdy fan ma możliwość zaczynania dyskusji, wrzucania linków.
Może będzie to udogodnieniem dla działania bloga, mogą pisać swoje propozycje osoby nie mające uprawnień administratora itd.





pomysł głównie dlatego, że dużo nas ;)
i trochę się gubię czasami.
i chciałabym poznać z kim 'współpracuję'.
i można zgromadzić sympatyków w jednym jasnym miejscu.

i



pomysł do przedyskutowania jeżeli ktoś na 'nie' oczywiście.

;)

poniedziałek, 1 lutego 2010

Polska, mieszkam w polsce...

20 komentarze
Jak bardzo jestem pospinaną matką odkryłam w wakacje roku ubieglego. Wyjechaliśmy na wakacje do włoch, bo była niepowtarzalna ku temu okazja. Honey miala 1,5 roku wpakowalismy się w samochód i wyruszylismy. Już w austrii zaczełam dostrzegać różnice w jakosci życia i podróżowania z dzieckiem. Co chwilke przy drodze zajazdy gdzie mozna zjeść, przebrać, wykąpać, nakarmić dziecko. Z dużymi placami zabaw. W polsce brudne kible (za które oczywiście sie płaci) zero przewijaków i innych udogodnień dla rodziców i dzieci. Podróż mineła całkiem lajtowo. H. 20 godzin w samochodzie właściwie bez jęknięcia. Dojechalismy do toskanii i tam zostalismy. Pierwszy raz byłam tak daleko z dzieckiem, pełna obaw. Jak sie okazało zupelnie nie potrzebnie. Już w pierwszy dzien H. wzgardziła słoikami z jedzeniem ktore jej zabralam, żeby mieć pewność, że nie zatruje sie lokalnym żarciem(wszystkie wrócily do domu, jadła tylko pasty). Sama sie przestawiła na tryb życia włoskich dzieci czyli sjesta, 3 godzinki spania w dzień i szlaeństwo do 23/24 w nocy (normalnie spi o 20). Kiedy wychodziliśmy wieczorem coś zjeść w każdej knajpie tłumy dzieciaków biegały między stolikami, place zabaw pelne do 23, na knajpianych stolikach niemowleta spały w fotelikach samochodowych. Po kilku dniach sie wyluzowałam i przestałam wieczorami patrzeć na zegarek i liczyć jak dawno H. powinna juz spać, tym czasem ona goniła po zjeżdżalni za włoskimi dziećmi. Zaliczyliśmy nawet biwak gdzie spalismy w namiocie nad rzeką, nad ktorą dało sie dojechac tylko terenowym samochodem. A był z nami 2 miesięczny chłopiec ze swoimi rodzicami, który również nocował w namiocie a w ciągu dnia spał sobie w hamaku albo huśtawce zrobionej z liny i fotelika samochodowego. Wtedy do mnie dotarło, że rodzic nie musi znaczyć pospinany rodzic, że naprawde wiele z dzieckiem można robić fantastycznych rzeczy jeśli tylko chcemy. Dodam tylko, że jak wróciliśmy do polski pewnego razu wyszlismy późnym wieczorem na miasto z H. w wózku. Ona słodko spała, my sączylismy wino. Była jedynym dzieckiem w kawiarnianym ogródku. A ja jednak nie moglam sie wyluzować miałam wrazenie, ze zaraz ktoś zadzwoni do opieki społecznej.