niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 27 kwietnia 2011

Lukrowane ciężarówki - temat z maila

17 komentarze
Witam wszystkie Niegrzeczne Mamuśki!
Jeszcze będąc w ciąży, szukałam na internecie jakiś gadżetów dla siebie oraz dla Potomka i Dziedzica nazwiska. I co się okazało- kobieta w ciąży nie ma brzucha. tylko brzusio lub brzuszek. Nie czeka też na dziecko- a jedynie na dzidziusia, dzieciątko, bobaska. Ubrać może się nie w tunikę, ale w tuniczkę z falbaneczkami w kwiateczkowy wzorek. Przejrzałam całe mnóstwo ofert i od tych zdrobnień (poduszeczek, sukieneczek, swetereczków itd.) zakręciło mi się w głowie i zrobiło lekko słabo.Szybko przeskoczyłam do działu KSIĄŻKI, bo wiedziałam, że tam potencjalnego klienta nie traktuje się jak opętaną burzą hormonów, niewydolną umysłowo wariatkę (skoncentrowaną wyłącznie na śliniaczkach i żółciuchnych kaczuszkach na powijaczku).
Z jednej strony bardzo mnie to rozśmieszyło, a z drugiej jednak przeraziło trochę, bo to jednak dowód, w jaki sposób traktuje się kobietę w ciąży.
A może to my- ciężarówki prowokujemy ludzi do takich zachowań?
No, w każdym bądź razie ja takich ciężarówek nie znam :-)
Pozdrawiam wszystkie odważne, niegrzeczne mamy
Mirandolina

piątek, 22 kwietnia 2011

Egoizm, głupota….wyrodna matka czy brak wiedzy ? - temat z maila

20 komentarze

Egoizm, głupota….wyrodna matka czy brak wiedzy ?


Witajcie drogie mamy !!


Wszyscy nam mówią, że ciąża to nie choroba- owszem-ale ciąża to stan wyjątkowy pod każdym względem, chyba wszystkie się ze mną zgodzicie.. Stan wyjątkowy to też wyjątkowe traktowanie ciężarnej przez otaczającą ją rzeczywistość [domagamy się/liczymy na ustępowanie miejsc w kolejkach, autobusach – DOBRZE]. Wymagamy od innych, a czy na pewno same WYJĄTKOWO traktujemy nasze brzuszki ??


Do napisania tego posta skłoniła mnie sytuacja, która miała miejsce nie dalej jak 2 miesiące temu [sierpień].. Ciepłe przedpołudnie, więc pakuję mojego Matysia do wózeczka i ruszamy na ryneczek po świeżutkie i smakowite owoce, warzywa. Słoneczko coraz wyżej, zaczyna grzać.. idziemy po śliwki. Młoda dziewczyna kształtów rubensowskich, bez żadnego parasola czy okrycia głowy, siedzi na krzesełku pije colę i pali papierosa. Podchodzimy do niej, bo śliwki w jej skrzynkach wydają się być urocze. Dziewczyna ociera pot z czoła, trzymając w ustach papierosa i waży owoce.

- „słodkie te śliweczki ?- pytam”

- „a wie Pani, ja nie wiem… w ciąży jestem to nie mogę nawet spróbować”


Zaniemówiłam. Naprawdę odebrało mi mowę i nawet nie wiedziałam jak wygląda pięciozłotowa moneta, którą miałam zapłacić za owoce.


W ciąży… w ciąży jestem, więc nie mogę zjeść śliwki, ale palić papierosa, pić colę i siedzieć w pełnym słońcu mogę ???????


Nie będę się rozpisywać na temat idealnej diety kobiety w ciąży, bo to temat na oddzielnego posta. Sama nigdy nie byłam eko-nawiedzona, ale żyłam i jadłam zgodnie z naturą. Zróżnicowana dieta, bogata w błonnik, kwas foliowy, dużo warzyw, owoców, czerwonego mięsa to powinno być oczywiste dla każdej z nas.


To, że nie powinnyśmy jeść serów pleśniowych [bo mogą być zakażone bakteriami histerii], tataru, owoców morza, kaszanki, surowych jaj [możliwość wywołania toksoplazmozy], napojów typu coca-cola, nadmiaru słodyczy- może nie każda z nas ma tego świadomość, ale nie uwierzę, że NIE WIEMY, czym dla naszego nienarodzonego dziecka (i dla nas) jest palenie papierosów czy picie alkoholu, nie wspomnę już o nadużywaniu narkotyków.


Nikotyna to TRUCIZNA, każdy wypalony papieros dostarcza do naszego organizmu ponad 4000 szkodliwych substancji w tym 40 z nich jest rakotwórcza. W reakcji na dym papierosowy następuje silny skurcz naczyń łożyska, czego efektem jest niedotlenienie i niedożywienie płodu. Malec dusi się, krztusi, serce bije mu jak szalone, co więcej stężenie szkodliwych substancji w krwi płodu jest znacznie większe niż w naszej.. My palimy jednego papierosa a nasze maleństwo trzy !!. Palenie osłabia odporność dziecka, zwiększa o 80 procent śmierć nowonarodzonego – tzw. nagła śmierć łóżeczkowa, zagraża rozwojem astmy oskrzelowej i nowotworów. DROGA MATKO- OPAMIĘTAJ SIĘ- ZABIJASZ WŁASNE DZIECKO!!!!!!


Nie umiesz sobie sama poradzić z rzuceniem palenia? Są grupy wsparcia, metody akupresury. Przestań być egoistką – pomyśl o dziecku !! I nie wierz, że lampka czerwonego wina do obiadu to nic. Każdy alkohol szkodzi, ty pijesz - dziecko też.. może zamiast butelki mleczka podasz mu butelkę z winkiem.. no co ? przecież troszkę można ;]


Pozdrawiam,

MM.

środa, 6 kwietnia 2011

Kij w mrowisko - apel do grubych Mam - temat z maila

40 komentarze
Witam,
Chciałabym "włożyć kij w mrowisko" - co z pewnością się stanie, jeśli opublikujecie Państwo moja wypowiedź. Niemniej jest to forum, na którym mogą się wypowiedzieć wszystkie Niegrzeczne, do których i ja - jak sądzę- się zaliczam.

Apel do grubych mam

Drogie Mamy!

Impulsem do napisania tegoż tekstu była wnikliwa obserwacja Matki Polki na naszych ulicach. Podkreślam z całą stanowczością – nie chcę krytykować kogoś personalnie; jest to raczej krytyka zjawiska, które przewija się po polskich ulicach.

Otóż przeraża mnie obraz wielu polskich matek (polskich – bo tylko takie mam okazję obserwować) i z przykrością stwierdzam, że często jest to obraz nędzy i rozpaczy. Zaznaczam, nie mam tu na myśli matek, które dopiero co urodziły, ale takie, których dzieci już chodzą (a więc rok +). Wielka opona wokół pasa, dodatkowo uwypuklona przygarbioną sylwetką, piersi zwisające na tejże oponie, twarz bez śladu makijażu, włosy tłuste i oklapnięte, do tego z odrostem na 2/3 długości. Często – o zgrozo – włosy na nogach! Kobiety! Czy Wy za grosz samooceny nie macie? Nie chodzi o to, by w sześć tygodni po porodzie wyglądać jak Heidi Klum, ale na Boga, chyba rok czy dwa to wystarczająco dużo czasu, by doprowadzić swoje ciało + twarz + włosy do porządku! Oczywiście, przyjmuje, że jest jakiś odsetek kobiet, które są po prostu chore, ale to jest ułamek procenta. Reszta z Was, drogie Mamy, to niestety kobiety, które się zaniedbały. I nie mówcie mi, że dziecko pochłania cały Wasz czas i absorbuje 24 godziny na dobę i nie macie nawet chwili dla siebie. Nie wierzę w to! Ja tez mam dziecko, pracę, a mój mąż nie jest z gatunku tych, co wyręczają żony we wszystkich obowiązkach domowych, więc także sprzątanie, pranie, zakupy i gotowanie są na mojej głowie. Ale nigdy nie pozwoliłabym sobie na to, by przez rok wyglądać tak, jak po wyjściu z sali porodowej. Czasem jak czytam w internecie opinię w stylu „jestem Niegrzeczną Mamuśką – ja nic nie muszę”, to krew mnie zalewa. To nie jest kwestia – muszę czy nie. To jest „tumiwisizm”. To jest postawa: „urodziłam dziecko, jestem Matką Polką i mam wszystko w dupie, a wy mnie akceptujcie taką jaką jestem”. Samoakceptacja to bardzo fajna sprawa, ale miejcie proszę na uwadze, że nie można przeginać w żadną ze stron, a takie zachowanie jest postrzegane jako grzech zaniedbania. A to są grzechy niewybaczalne.

Z pozdrowieniami

Oliwia