Witam mamuśki!
Temat był już poruszany wielokrotnie przy innych okazjach, ale pomyślałam, że warto byłoby zrobić z tego osobny wpis.
W jakie zabawy i czym bawią się Wasze dzieci? W co bawicie się ze swoimi dziećmi (szczególnie z tymi młodszymi poniżej roku)?
Moja niespełna półroczna córa ma oczywiście swoje zabawki, ale poza tym lubi: targać gazety, stukać rękami i nogami (np. dłońmi w lustro) lub uderzać jednymi przedmiotami w drugie (np. bębnić łyżką w puszki z mlekiem i herbatkami). Kocha piloty np. do telewizora i komórki (to ponoć typowe dla tego wieku) - gryźć i uderzać nimi o jakąś
powierzchnię. Kupiliśmy jej komórkę do zabawy, ale niespecjalnie przypadła jej do gustu. Gdy jemy posiłek obserwuje nas, chce chwytać jedzenie i go zgniatać, gryźć kubek i uderzać talerzem o blat (na co oczywiście nie pozwalamy, ale były takie próby). Dużą przyjemność sprawia jej ciągnięcie mamę za włosy i ściąganie jej okularów. Gdy dostała dwie reklamówki zabawek od swojej chrzestnej, (
przynajmniej na początku) najbardziej była
zainteresowana reklamówkami. Uwielbia ssać metki,a ja nieopatrznie i z rozpędu, gdy obcinałam je przy jej ubrankach (dla wygody), pozbyłam się także tych przy zabawkach (dla estetyki)... Kiedyś widziałam na allegro gryzaka Pana Metkę: ludzika z wszytymi metkami - wtedy byłam bardzo zdziwiona tym pomysłem, a teraz myślę, że córeczka pokochałaby Pana Metkę.
Hania ma zarówno prostsze i tańsze zabawki, jak i droższe i bardziej
zaawansowane technicznie,
multimedialne i
interaktywne - lubi bawić się i tymi, i tamtymi, ale te ostatnie bardziej chyba cieszą rodziców niż dzieci. Łapię się na tym, że czasem tak mi się podoba jakaś zabawka dla niej, że nie mogę się opanować i kupuję. Sprawia mi to dziką przyjemność, dużo większą niż wybieranie ciuszków dla siebie. Potem tego czasem żałuję...
Kiedy chodziłam na kurs metodyczny nauczania języka angielskiego zapamiętałam słowa swoje metodyczki, że najlepsze są takie pomoce dydaktyczne, które da się wykorzystać wielokrotnie, w różny sposób, w różnych sytuacjach i przy okazji różnych tematów. Tak jest też z zabawkami. Dla mnie taką
wszechstronną zabawką jest wieża z kręgów (lub z kubeczków różnej wielkości). Na razie córeczka na nią patrzy, rozkłada na części, stuka kręgami, przekłada przez szczebelki i wyrzuca z łóżeczka, a przede wszystkim gryzie. Potem nauczy się ją składać, przyda się przy nauce kolorów, wielkości i liczenia. Pewnie wymyśli też wiele nowych zaskakujących zastosowań. Wieży
kubeczkowej jeszcze nie ma, ale jest fajna z tego względu, że poza
wcześniejszymi sposobami, można także wkładać kubeczki jeden w drugi oraz stawiać z ich pomocą babki.
Z córcią bawimy się też w różne rodzaje koników:
1. Sadza się ją na kolankach przodem lub tyłem, podrzuca pupcią i mówi rytmicznie: "Jedzie, jedzie pan, pan / na koniku sam, sam. / Jedzie, jedzie chłop, chłop / na koniku hop, hop."
2. Sadza się ją na kolankach przodem lub tyłem, podrzuca pupcią i mówi: "patataj, patataj". Co jakiś czas mówimy "piach, piach" chwiejąc ją delikatnie na boki, "kamienie, kamienie" podrzucając delikatniej, ale szybciej, "przeszkoda" podnosząc wysoko w górę albo "bach" sadzając ją obok.
3. Sadza się ją na swoim brzuchu (w leżeniu na plecach), twarzą do siebie, podrzuca pupcią i klaska językiem tak, jak jedzie konik. Co jakiś czas podnosimy ją wysoko w górę trzymając pod paszki i mówimy "
frrrr".
Pozdrawiam,
ED