niegrzecznemamuski.blogspot.com

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedszkole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedszkole. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 marca 2010

zapisy do przedszkola - "wyścig szczurów"

31 komentarze
w mojej mieścinie na dzień dzisiejszy są dwa przedszkola, jeden klub malucha i przedszkole prywatne językowe. chętnych oczywiście jest o wiele więcej niż miejsc, które oferują. większość rodziców chce posłać dziecko do przedszkola państwowego ponieważ koszt miesięczny jest niski ("czesne" za miesiąc + wyżywienie= ok. 350 zł, oferują całkiem dużo zajęć, angielski, zajęcia ruchowe itp.) w prywatnym miesiąc rodzica kosztuje 850-900 zł, w klubie malucha 750. jutro w jednym zaczynają się zapisy!!! około godziny 19, jechałam koło przedszkola (do którego chodzi mój syn).i wiecie, że pod drzwiamy koczowało już około 25 rodziców. o 19 godzinie!!! masakra. ludzie poprzynosili ze sobą krzesła i tak będą siedzieć do jutra do 8. słyszałam, że w tamtym roku również tak było, ale szczerze powiedziawszy myślałam, że ktoś mnie po prostu "ściemnia", ale dzisiaj przekonałam się sama na własne oczy.

niedziela, 31 stycznia 2010

Wybór przedszkola, a sprawa polska.

21 komentarze
Niedawno na blogu Miki był przedszkolny wątek.

Ja jestem już po wyborze przedszkola i jeśli mogę opisać największy absurd z jakim się spotkałam, to informacja udzielona w jednym z językowych przedszkoli, że zapisy tego rocznika skończyły się we wrześniu 2006 (Dziecko jest z listopada 2006, więc w sumie...;)), a dzwoniłam we wrześniu 2008, żeby zapisać na wrzesień 2009. Fatalne opóźnienie po mojej stronie;-P

Miałam swoje założenia:
- językowe, ale bez zakazu mówienia po polsku - bo to mi się nie podoba (ale nie w sensie angielski 2 razy w tygodniu po 30 minut, bo takie "językowe" widziałam),
- najlepiej z nativem (ja nie mam nic do Hindusów, którzy przyjechali z Indii, a nie z Anglii, ale native to dla mnie nie jest),
- blisko domu,
- nieduże grupy.
Obejrzałam tylko kilka miejsc. Czasem już po napuszonej rozmowie telefonicznej w stylu "po naszym przedszkolu to tylko Harvard", czułam, że to nie to. I żeby się do nas dostać, to to czy tamto, ale i tak szanse są małe. Nie podoba mi się nakręcanie atmosfery, że jesteśmy elitarni, i jak Twoje dziecko pójdzie gdzieś indziej niż do nas, to na pewno nie dostanie się do dobrej szkoły. I oburzone spojrzenia i głosy, że zapisy to były 3 lata temu. To, że ktoś robi mi wielki honor, że przyjmie dziecko za 2 tyś. miesięcznie. A najgorsze jest to, że widzę, że jednak taka filozofia na wielu rodziców działa... (i pewnie stąd te zapisy na 5 lat do przodu).

Ostatecznie trafiłam lepiej niż dobrze. Bo jest wszystko to co chciałam. Dziecko jest zadowolone i lubi tam chodzić.
I co naj, najważniejsze są fajni opiekunowie, do których Dziecko się bardzo przywiązało. Bez tego nawet trzy-językowe, za 4 tyś. miesięcznie, z medytacją, tańcem nowoczesnym i malowaniem na jedwabiu, nie ma żadnych szans.