
Rzadko mam mozliwosc ogladac telewizje sniadaniowa, ale dzis wyjatkowo moglam.
Zagotowalo sie we mnie kiedy Pani Redaktor mowila o spaniu z dzieckiem jak o najgorszej zbrodni swiata.
Zaczelo sie od dyskysji na temat kontrowersyjnych plakatow wypuszczonych w ramach kampanii spolecznej w USA. "Spisz z dzieckiem? Zabijesz je!''
Ja od urodzenia odkladalam swoje dziecko do lozeczka. Corcia nie miala z tym problemu. Chetnie zasypiala sama i robi to do tej pory. Ale teraz kiedy m juz 2,5r czesto prosi mnie -
"Mamusiu czy moge spac dzis z Toba?"
Kiedy powiedzialam to kolezance, cioci, znajomym czesto slyszalam: "Czy Ty wiesz co Ty robisz? Przeciez ona sie przyzwyczai!!!"
HELLO??? pytam. A co zlego jest w przyzwyczajeniu do przytulenia, dotyku, ciepla, bliskosci, poczucia bezpieczenstwa?
W telewizyjnej dyskusji padlo tez stwierdznie ze spanie z dzieckiem powyzej roku to juz dramat straszny. Ale dlaczego?
Czy ze mna jest cos nie tak? Czy je nie rozumiem o co w tym chodzi?
Zastanowmy sie czy My - dorosli lubimy kiedy odbierana nam jest tak prozaiczna rzecz jak zaspokojenie ciepla, bliskosci? Ktoz z nas nie lubi sie przytulac? Ktoz z nas lubi spac sam w ciemnym pokoju?
Ze niby spanie z dzieckiem ma wplywac negatywnie na pozycie rodzicow? Prosszzee...
Do mnie TOTALNIE to nie przemawia. Podobnie jak spoleczna kampania Amerykanow. Widok dziecka spiacego z tasakiem, budzi jedynie zlosc ze jakis idiota polozyl ten cholerny tasak obok takiego malucha. I nawet jesli jest to photoshopówa obrobka to i tak we mnie sie gotuje!!!
Poza tym wychowanie to nie terror, a ktoz z nas nie bral do lozka dziecka tylko po to, by przespac spokojnie noc? Czy to egoizm? Byc moze ale nie widze w nim nic zlego. Ktoz nie nosil na rekach i nie tulil by maluch nie plakal? Znow egoizm? pewnie dla nie ktorych tak, dla mnie to tez zaspakajanie potrzeb dziecka. Tak niezwykle waznych przeciez. Kto wreszcie woli placz dziecka w lozku niz spokoj, w momencie kiedy polozymy sie u boku maluszka usypiajac go wieczorem....
My rodzice, doskonale wiemy co pomaga naszym dzieciom i od siebie moge dodac tylko tyle ze dokad bede mogla, bede robila wszystko by te podstawowe potrzeby mojej corki zaspakajac w sposob najlepszy jak tylko potrafie.
Po 2,5r. moje podejście do wychowania, macierzyństwa zmieniło sie diametralnie. Zmienia sie caly czas. Ola uczy mnie każdego dnia - cierpliwosci, milosci, bezgranicznego uczucia...
I moj osobisty apel - drodzy rodzice, zwolnijmy czasem. Pochylmy sie nad dzieckiem, wyrzucmy w cholere stereotypy ze dziecko sie przyzwyczai, ze bedzie rozpieszczone... NO I CO Z TEGO??? Zamiast zapisujac na kolejne zajecia dodatkowe naszego malucha poswiecmy mu czas, dajmy to, czego potrzebuje najbardziej - NAS, naszego czasu, naszej atencji, gilgotkow, przytulan, usciskow, spania razem kiedy ma na to ochote, tulenia, noszenia na rekach. Dajmy mu poczucie bezpieczenstwa, bliskosci i ciepla.
Zagotowalo sie we mnie kiedy Pani Redaktor mowila o spaniu z dzieckiem jak o najgorszej zbrodni swiata.
Zaczelo sie od dyskysji na temat kontrowersyjnych plakatow wypuszczonych w ramach kampanii spolecznej w USA. "Spisz z dzieckiem? Zabijesz je!''
Ja od urodzenia odkladalam swoje dziecko do lozeczka. Corcia nie miala z tym problemu. Chetnie zasypiala sama i robi to do tej pory. Ale teraz kiedy m juz 2,5r czesto prosi mnie -
"Mamusiu czy moge spac dzis z Toba?"
Kiedy powiedzialam to kolezance, cioci, znajomym czesto slyszalam: "Czy Ty wiesz co Ty robisz? Przeciez ona sie przyzwyczai!!!"
HELLO??? pytam. A co zlego jest w przyzwyczajeniu do przytulenia, dotyku, ciepla, bliskosci, poczucia bezpieczenstwa?
W telewizyjnej dyskusji padlo tez stwierdznie ze spanie z dzieckiem powyzej roku to juz dramat straszny. Ale dlaczego?
Czy ze mna jest cos nie tak? Czy je nie rozumiem o co w tym chodzi?
Zastanowmy sie czy My - dorosli lubimy kiedy odbierana nam jest tak prozaiczna rzecz jak zaspokojenie ciepla, bliskosci? Ktoz z nas nie lubi sie przytulac? Ktoz z nas lubi spac sam w ciemnym pokoju?
Ze niby spanie z dzieckiem ma wplywac negatywnie na pozycie rodzicow? Prosszzee...
Do mnie TOTALNIE to nie przemawia. Podobnie jak spoleczna kampania Amerykanow. Widok dziecka spiacego z tasakiem, budzi jedynie zlosc ze jakis idiota polozyl ten cholerny tasak obok takiego malucha. I nawet jesli jest to photoshopówa obrobka to i tak we mnie sie gotuje!!!
Poza tym wychowanie to nie terror, a ktoz z nas nie bral do lozka dziecka tylko po to, by przespac spokojnie noc? Czy to egoizm? Byc moze ale nie widze w nim nic zlego. Ktoz nie nosil na rekach i nie tulil by maluch nie plakal? Znow egoizm? pewnie dla nie ktorych tak, dla mnie to tez zaspakajanie potrzeb dziecka. Tak niezwykle waznych przeciez. Kto wreszcie woli placz dziecka w lozku niz spokoj, w momencie kiedy polozymy sie u boku maluszka usypiajac go wieczorem....
My rodzice, doskonale wiemy co pomaga naszym dzieciom i od siebie moge dodac tylko tyle ze dokad bede mogla, bede robila wszystko by te podstawowe potrzeby mojej corki zaspakajac w sposob najlepszy jak tylko potrafie.
Po 2,5r. moje podejście do wychowania, macierzyństwa zmieniło sie diametralnie. Zmienia sie caly czas. Ola uczy mnie każdego dnia - cierpliwosci, milosci, bezgranicznego uczucia...
I moj osobisty apel - drodzy rodzice, zwolnijmy czasem. Pochylmy sie nad dzieckiem, wyrzucmy w cholere stereotypy ze dziecko sie przyzwyczai, ze bedzie rozpieszczone... NO I CO Z TEGO??? Zamiast zapisujac na kolejne zajecia dodatkowe naszego malucha poswiecmy mu czas, dajmy to, czego potrzebuje najbardziej - NAS, naszego czasu, naszej atencji, gilgotkow, przytulan, usciskow, spania razem kiedy ma na to ochote, tulenia, noszenia na rekach. Dajmy mu poczucie bezpieczenstwa, bliskosci i ciepla.
To ode mnie. Pisane przy 40st temperaturze wiec wybacznie za brak ladu i skladu.
ania.



