niegrzecznemamuski.blogspot.com

piątek, 25 listopada 2011

Spisz z dzieckiem? Zabijesz je!!!! - DRAMAT




















Rzadko mam mozliwosc ogladac telewizje sniadaniowa, ale dzis wyjatkowo moglam.

Zagotowalo sie we mnie kiedy Pani Redaktor mowila o spaniu z dzieckiem jak o najgorszej zbrodni swiata.

Zaczelo sie od dyskysji na temat kontrowersyjnych plakatow wypuszczonych w ramach kampanii spolecznej w USA. "Spisz z dzieckiem? Zabijesz je!''

Ja od urodzenia odkladalam swoje dziecko do lozeczka. Corcia nie miala z tym problemu. Chetnie zasypiala sama i robi to do tej pory. Ale teraz kiedy m juz 2,5r czesto prosi mnie -
"Mamusiu czy moge spac dzis z Toba?"

Kiedy powiedzialam to kolezance, cioci, znajomym czesto slyszalam: "Czy Ty wiesz co Ty robisz? Przeciez ona sie przyzwyczai!!!"

HELLO??? pytam. A co zlego jest w przyzwyczajeniu do przytulenia, dotyku, ciepla, bliskosci, poczucia bezpieczenstwa?

W telewizyjnej dyskusji padlo tez stwierdznie ze spanie z dzieckiem powyzej roku to juz dramat straszny. Ale dlaczego?

Czy ze mna jest cos nie tak? Czy je nie rozumiem o co w tym chodzi?

Zastanowmy sie czy My - dorosli lubimy kiedy odbierana nam jest tak prozaiczna rzecz jak zaspokojenie ciepla, bliskosci? Ktoz z nas nie lubi sie przytulac? Ktoz z nas lubi spac sam w ciemnym pokoju?

Ze niby spanie z dzieckiem ma wplywac negatywnie na pozycie rodzicow? Prosszzee...

Do mnie TOTALNIE to nie przemawia. Podobnie jak spoleczna kampania Amerykanow. Widok dziecka spiacego z tasakiem, budzi jedynie zlosc ze jakis idiota polozyl ten cholerny tasak obok takiego malucha. I nawet jesli jest to photoshopówa obrobka to i tak we mnie sie gotuje!!!

Poza tym wychowanie to nie terror, a ktoz z nas nie bral do lozka dziecka tylko po to, by przespac spokojnie noc? Czy to egoizm? Byc moze ale nie widze w nim nic zlego. Ktoz nie nosil na rekach i nie tulil by maluch nie plakal? Znow egoizm? pewnie dla nie ktorych tak, dla mnie to tez zaspakajanie potrzeb dziecka. Tak niezwykle waznych przeciez. Kto wreszcie woli placz dziecka w lozku niz spokoj, w momencie kiedy polozymy sie u boku maluszka usypiajac go wieczorem....

My rodzice, doskonale wiemy co pomaga naszym dzieciom i od siebie moge dodac tylko tyle ze dokad bede mogla, bede robila wszystko by te podstawowe potrzeby mojej corki zaspakajac w sposob najlepszy jak tylko potrafie.

Po 2,5r. moje podejście do wychowania, macierzyństwa zmieniło sie diametralnie. Zmienia sie caly czas. Ola uczy mnie każdego dnia - cierpliwosci, milosci, bezgranicznego uczucia...

I moj osobisty apel - drodzy rodzice, zwolnijmy czasem. Pochylmy sie nad dzieckiem, wyrzucmy w cholere stereotypy ze dziecko sie przyzwyczai, ze bedzie rozpieszczone... NO I CO Z TEGO??? Zamiast zapisujac na kolejne zajecia dodatkowe naszego malucha poswiecmy mu czas, dajmy to, czego potrzebuje najbardziej - NAS, naszego czasu, naszej atencji, gilgotkow, przytulan, usciskow, spania razem kiedy ma na to ochote, tulenia, noszenia na rekach. Dajmy mu poczucie bezpieczenstwa, bliskosci i ciepla.

To ode mnie. Pisane przy 40st temperaturze wiec wybacznie za brak ladu i skladu.

ania.




19 komentarzy:

  1. Robaczku zgadzam się z Tobą w 100%
    Mnie jeszcze dobijało mówienie (jak miałam w domu maluszka) "nie bujaj go bo się przyzwyczai" - nawet jeśli się przyzwyczai to nie do 18 roku życia, najwyżej na rok dwa... do przeżycia. Warto mieć choć odrobinę szerszą wiedzę na ten temat, zanim wypowie się tak bzdurną opinię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Spanie z dzieckiem jest ok o ile odpowiada też rodzicom i o ile oni sami śpią na tyle spokojnie i czujnie że maluszkowi nie zagrożą.
    Mój pierworodny zawsze (poza kilkoma dosłownie przypadkami) spał w łóżeczku i był do niego po karmieniu odkładany.
    Córa od urodzenia jest odkładana po kąpieli do łóżeczka, ale po pierwszym karmieniu ląduje w łóżku. Bo... najpierw dłuuugo ulewała i chciałam ją mieć obok siebie. Poza tym karmienia były co 2 godziny bo urodziła się maleńka. Potem potrafiła spać tylko na brzuchu mamy bo tak ją męczyl refluks... A teraz śpi ze mną bo nie chce żeby budząc się w nocy z płaczem (niestety robi to ostatnio często) obudziła starszego brata i tatę.
    Zaróno przy pierwszym dziecku jak i drugim mój mąż śpi głównie na kanapie. Czy to zmniejsza częstotliwość naszego pożycia? No cóż jak się ma małe dziecko to chyba po prostu już tak jest. Grunt że nikt się nie skarży i nie jest w tym temacie zaniedbany. A przynajmniej jedno z rodziców się wysypia i ma siłę wstać wcześnie rano do starszaka, iść do pracy a w weekendy zajmować się dziećmi.
    Ale muszę też przyznać, ze już nie możemy sie doczekać aż malutka zacznie dobrze sypiać i wyprowadzimy ją do pokoju brata... bo seks można uprawiać wszędzie ale... fajnie się do siebie przytulić w nocy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, zależy po co komu dziecko i czy chce mu się poświęcić czas, trochę swojej wygody itd... Przy pierwszym uczyłam (właściwie tresowałam) je zasypiać samo - wtedy modna była metoda, ze do 40minut może sobie płakać, ja tylko wchodzę, pokazuję, że jestem i idę wyć do przedpokoju. No ale wmówiono mi, że to właściwe. Dziś nie wiem sama jak mogłam tak robić. Usypiam córkę - przytulamy się i ona zasypia we własnym łóżku ale ze mną. W nocy jeśli corka czy prawie ośmioletni syn chcą do nas przyjść nie ma sprawy - zawsze są mile widziani. Często śpimy we czwórkę, bo po prostu lubimy a czas, kiedy dzieci będą chciały z nami spać nie będzie trwał wiecznie.
    Głupotę na temat oddzielnego spania, bo przecież można udusić małe dziecko, przeczytałam też w książce Państwa Kurzajewskich...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem skąd taka kampania. Ostatnio czytałam badania dotyczące stresu u noworodków śpiących w osobnych łóżeczkach http://naukawpolsce.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=szablon.depesza&dep=385921&data=&lang=PL&_CheckSum=1247022313
    Trzeba robić jak się czuje, bo jeśli słuchać tych wszystkich "specjalistów" to można oszaleć. Spanie z dzieckiem je zabije, oddzielne łóżeczko je traumatyzuje, spacery uodpornią, ale jeśli mieszkasz w mieście to smog zniszczy mu płuca. I tak w kółko w ten deseń.

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas maluch śpi w swoim łóżeczku, ale po którymś kolejnym karmieniu biorę go do łóżka. Bardzo dobrze nam się śpi we trójkę ;) Chociaż w szpitalu, w którym rodziłaam (uwga: z certyfikatem "szpital przyjazny dziecku") lekarza reagowali bardzo ostro, jeśli zobaczyli, że kobieta śpi z maluszkiem. Może kiedyś zdarzył się jakiś wypadek i się bali... no ale bez przesady.
    Teksty typu "nie bierz go na ręce, bo się przyzwyczai" spinały mnie trochę, kiedy spontanicznie chciałam dać synkowi większą bliskość. Na szczęście szybko przestałam się tym przejmować. Przecież nie jest tak, że dziecko wyprzytulane w dzieciństwie będzie niesamodzielne i wiecznie trzymające się spódnicy. Raczej na odwrót - dziecko, które ma poczucie bezpieczeństwa, będzie odważnie odkrywać świat. Na to liczę i zgadzam się, że trzeba być w zgodzie ze sobą i pod względem tego, ile bliskości możemy dać, i pod względem słuchania "dobrych" rad.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie noce w szpitalu z pierwszym dzieckiem przespał w małym metalowym łóżeczku obok mojego. Nie przyszłoby mi do głowy zeby z nim spać - przecież mogę go przygnieść! Udusić! Nigdy!

    Wszystkie noce w szpitalu z drugim dzieckiem młoda przespała ze mną.. do głowy by mi nie przyszło żeby z nią nie spać - przecież dopiero co przyszła na świat i jedyne co może pamiętać to bicie mojego serca..

    Nasz pierworodny przychodził do niedawna około 3-4 rano, regularnie do nas do łóżka, uwielbiam to, lubie się budzić koło niego i nie widzę nic złego ani niestosownego w takim spaniu. Jeśli ktoś mi powie że to niedobrze robi naszemu związkowi.. to nie wie co to znaczy obudzić się razem z małym roześmianym dzieckiem które przytula jedno i drugie i pogania do wstawania :)

    Ciepła, miłości, poczucia bezpieczeństwa - tego nie mogę odmawiać jemu ani sobie. I mam w dupie to że wedle pewnych ludzi robię mu krzywdę. I sobie, czy nam.

    A ta kampania jest koszmarna i ktoś kogoś za to pozwać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta kampania jest słuszna, nawet jeśli forma jest drastyczna. Przypadki przyduszenia niemowlęcia, śpiącego z matką niestety sie zdarzają, siostra mojej koleżanki zetknęła się z taką sytuacją w szpitalu, w którym pracuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moze rzeczywiscie takiego maluszka zaraz po urodzeniu to sie da przydusic, ale roczniaka albo starsze dziecko? w zadnym wypadku. Sily ma wiecej niz ja a jak tylko staram sie ja przykryc (spimy razem) to zaraz protestuje. Uwielbiamy spac z corka a ona uwielbia spac z nami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, ale ta kampania nie dotyczy roczniaka, dwulatka, czy czterolatka, tylko niemowlaka/noworodka. Też śpię ze swoim dzieckiem, ale na szczęście po pierwsze mam ogromne łóżko, po drugie śpię na tyle czujnie że co mnie samą dziwi potrafię przez 3 godziny nie zmienić pozycji i obudzić się zdrętwiała. Ale... ale zagrożenie jest i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Połowa tzw. śmierci łóżeczkowych to po prostu wypadki przyduszeń dzieci przez rodziców. I jeszcze jedno - kampania ( i to było powiedziane wprost w programie) powstała w USA dla Amerykanów, którzy po pierwsze są gabarytowo więksi ( problem otyłości jest powszechnie znany), a po drugie maja inną mentalność i do nich takie drastyczne obrazki po prostu trafiają. Zresztą mnie to też daje do myślenia...

    OdpowiedzUsuń
  10. PS. cytuję "Służba zdrowia miasta chce za pomocą kampanii zmniejszyć śmiertelność noworodków choćby o 10 procent. Dane Milwaukee Health Department są niepokojące. Pokazują, że przyczyną zgonu 25 procent "roczniaków", które zmarły w mieście w latach 2007-2008, było niezamierzone uduszenie podczas snu z rodzicem."
    http://www.tvn24.pl/26086,1724809,0,1,spisz-z-dzieckiem-w-lozku-zabijasz-je,wiadomosc.html

    a tasak ma po prostu trafiać do wyobraźni - kojarzycie kampanię, która ma na celu zapinanie pasów przez pasażerów siedzących z tyłu samochodu? Góra cegieł, złomu czy i inna "metafora"?? Tasak ma działać podobnie na naszą wyobraźnie. Tyle. i kolejny cytat.

    "Burmistrz Milwaukee Tom Barrett jest zadowolony, że kontrowersja działa. - Kiedy pierwszy raz zobaczyłem reklamę, pomyślałem: "Czy to nie jest zbyt surowe? Zbyt prowokacyjne? Ludzie poczują się nieswojo". Ale szczerze mówiąc, najbardziej niekomfortowo czuję się, gdy dostaję telefon z policji o tym, że dziecko zmarło podczas snu z rodzicem, który np. podczas obracania się na bok, niechcący je udusił – tłumaczył."

    OdpowiedzUsuń
  11. We Americans are too quick to want to make absolute changes because of one accident. Children need their parents and their parents need their sleep! Our daughters would sleep next to us occasionally, not regularly. They all survived.

    OdpowiedzUsuń
  12. śpię z dzieckiem, czuję, że robię dobrze, żyjemy obie :-)

    http://marttusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dlaczego tak malo sie dzieje na blogu mamusiek ?:( Szkoda, bo zagladalam tu z przyjemnoscia!

    OdpowiedzUsuń
  14. nie widze nic złego w spaniu z dzieckiem:).
    BLOG JEST BOSKI:) co prawda sama jeszcze mamusia nie jestem niestety, ale bede tu zagladala:)
    jak dodac was do obserwowanych?
    pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Telewizja śniadniowa nie raz już zasuwała takie bomby, że szczęki opadały. Kilkanaście tygodni temu, prowadzący program z niepokojem wypytywał Wojciecha Wieteskę, czy nie obawia się, że jego dziecko przypłaci psychicznymi problemami oraz nienawiścią do ojca fakt, że wyżej wspomniany zilustrował książkę Agaty Passent zdjęciami, które robił swojemu dziecku (obecnie kilkuletniemu) - na golasa! Nie przeglądajmy więc swoich albumów z dzieciństwa, bo jeszcze będziemy musiały znienawidzić rodziców i skombinować fundusze na kozetkę u psychoanalityka, jeśli przypadkiem wpadnie nam w oko kawałek naszego gołego, kilkunastomiesięcznego na przykład, pośladka!;)

    OdpowiedzUsuń
  16. moje doświadczenie - byłam tak wyczerpana w szpitalu, że z pół godziny dziecko w moim łóżku płakało a ja spałam i nie słyszałam. (bardzo trudny poród i dużo chemii). wtedy się przestraszyłam czy bym była w stanie nie poczuć jak dziecko przygniatam. nie zdażyło mi się to więcej tak głęboko przysnąć. śpię z Synkiem. zabezpieczam mojego Synka (wałek między nami z koca albo czegokolwiek) albo po prostu śpię dalej od Niego. zdażyło mi się przysnąć przy karmieniu przy Nim. na szczęście jest ok. dla mnie to wyjatkowe chwile jak sie Mu przyglądam śpiącemu. dla Niego myślę też jest to szczególny moment. szybciej reaguję na Jego potrzeby - nie zdąży się rozplakać, dzięki temu jest bardziej zrelaksowany. po przebudzeniu myślę że dla Niego to miłe jak budzi sie i jestem blisko. Czasem odkładam Go do swojego łóżeczka, by je lubił i by Mu sie też dobrze kojarzyło, by nie miał problemu z zasypianiem również tam. i cieszę się bo dając Mu to co On chce a nie żyjąc wg programu mój Synek dużo się uśmiecha i jest pogodny. karmię go na żądanie. nawet w nocy. nie wydłużam Mu czasu spania. wierzę że jak bedzie gotowy sam to zrobi. dziewczyny - ufajcie swojej INTUICJI!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj,
    Mam dwie córki. Jedna ma 19 lat a druga 12. Obie jak były małe sypiały ze nami. Tzn. z mną i mężem. W naszym łóżku. Mniej lub bardziej intensywnie. Całą noc, tylko wieczorem lub tylko rano. Nigdy nie było to problemem, nawet w "tych" sprawach. Po prostu pozwoliłam im robić to na co ja zawsze miałam ochotę będąc dzieckiem.
    Popieram i zgadzam się z tym co tu napisałaś w stu procentach
    Pozdrawiam,
    Anna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tytuł mnie poraził... Wiadomo, wypadki zdarzają się różne, ale że dziecko miałabym zabić, śpiąc z nim? Na szczęście nie zdarzyło mi się, choć dziecko spało ze mną w jednym łóżku. Przynajmniej jednego jestem pewna: czułości, dotyku, bliskiego kontaktu nie odmawiałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. jej dobrze ze tego nie widzialam! chybA ma nas to wystraszyc :/ a ja kocham spac z moja kuleczka :p
    zapraszam i do nas bedzie mi bardzo milo jak zajrzysz a moze i cos cie zainteresuje http://dzieciozmaganiamatki.blogspot.co.uk/?zx=7a91e21ecb24d5a3

    OdpowiedzUsuń