niegrzecznemamuski.blogspot.com

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszyscy wiedzą lepiej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszyscy wiedzą lepiej. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 kwietnia 2010

z cyklu wszyscy wiedzą lepiej (z życia wzięte)

19 komentarze
U fryzjera

Pewna mama na wychowawczym wybrała się do fryzjera, gdyż w najbliższy poniedziałek czekała ją ważna rozmowa o pracę. Nazwijmy ją na potrzebę naszej opowieści…. Danuta Oberek. Danutę obsługiwała miła, na oko trzydziestoletnia, fryzjerka o nienagannej fryzurze i makijażu.

Danuta zastrzegła od razu, ze fryzura musi być prosta i łatwa w układaniu, gdyż ona ma maluszka w domu i w ogóle nie ma na nic czasu.
- O, to od porodu jeszcze te włosy? – ze zrozumieniem i miną pełną wyrozumiałości zapytała fryzjerka
- Nie, nie, maluszek ma już osiem miesięcy – sprostowała szybko Danuta i natychmiast pożałowała wypowiedzianych słów.
Zaskoczona fryzjera odruchowo zerknęła w lustro, jej spojrzenie mówiło jedno – „Kobieto, mam rozumieć, że chodzisz z tym odrostem 8 miesięcy???”
Danuta próbując się ratować zaczęła opowiadać, jak to „maluszek” jest bardzo absorbujący i ona na nic nie ma czasu...
- Aaaaaa, ciągle na rękach, co?
- Nieeeeee – odruchowo skłamała Danuta – Po prostu synek nie chce się sam bawić i raczej trzeba cały czas przy nim siedzieć.
- To kto go tak rozpieścił? – krótko zapytała fryzjerka.
- Eeeee, to znaczy, yyyyy, normalnie jest bardzo grzeczny, ładnie się bawi sam… - brnęła Danuta. - Właściwie to nawet czasami sam posiedzi sobie w łóżeczku i się chwilę pobawi. – 30 sekund to też przecież chwila, pomyślała Danuta. Rozmowa toczyła się dalej. Jako że Danuta była przeziębiona, fryzjerka wyraziła obawę, że „maluszek” się pewnie zarazi, biedny!
- O, na pewno nie! Synek nie chorował ani razu, nawet katarku nie miał! – chwaliła się Danuta.
- A ile BYŁ na piersi?
- Właściwie to…. jeszcze karmię – niechętnie przyznała Danuta. Fryzjerka odruchowo spojrzała na biust Donaty (w rozmiarze zdecydowanie... "mlecznym"). „No tak, wszystko jasne” odmalowało się na jej twarzy….Odkrywczym głosem zawołała - Aaaaa, to i pewnie odchudzać się Pani za bardzo nie może! Po czym szybko pochyliła się, aby równo podciąć grzywkę, tuż nad brwiami. Donata zamknęła oczy. Jej myśli obsesyjnie krążyły wokół niewyskubanych od miesięcy brwi….

Wszelka zbieżność osób i sytuacji przypadkowa :)))

tekst nadesłany do rekadakcji przez Dominikę

niedziela, 21 marca 2010

Syndrom czapki

51 komentarze
Wytłumaczcie mi, bo może jestem niedouczona - dlaczego TRZEBA dzieciom ZAWSZE zakładać czapki?

Powiało wiosną, jest 14 stopni, a dzieci nadal w czapkach. A jak zdarzy się dziecko bez to natychmiast znajdzie się ktoś kto zapyta: a gdzie to dziecko ma czapke?? W piwnicy, zakopałam, razem z kurtkami puchowymi i butami narciarskimi. Zima=czapka. Wiosna=koniec czapki ;)

Wychodze z zalozenia, ze dziecko ubieram tak jak siebie, jak pogoda jest na t-shirt i sweter to tak samo ubieram Mrówkę.

Wczoraj uległam presji i poszłam na kompromis z mężem - chusteczka na głowie zamiast czapki.

Czy syndrom czapki obowiazuje tez w innych krajach o podobnym klimacie?

peace

ps. dziś jest pierwszy dzień WIOSNY, oficjalnie :))

wtorek, 16 lutego 2010

Wszyscy wiedzą lepiej

81 komentarze
Odkąd jestem matką, zauważyłam, że wszyscy wiedzą lepiej ode mnie jak powinnam się moim dzieckiem zajmować. Przoduje w tym oczywiście/niestety rodzina (chociaż koleżanki, znajomi, nieznajomi też wiedzą lepiej ale po cichu).

Skąd się to wzięło?? - tak, wiem, z troski, chęci pomocy bla bla. Ale czy naprawdę musi to oznaczać - ja wiem lepiej i Ci powiem, bo Ty nie wiesz?

Sa różne etapy:
- 'trzeba' - np dziecko trzeba karmic na żądanie, trzeba cieplo ubierac
- 'powinno' - np twoje dziecko powinno juz umiec korzystac z nocnika, powinno juz przesypiac noce, powinno ubierac sie samo, powinno spac z Wami w pokoju
- 'nie dawaj jej tego' & 'nie rob tamtego' - nie dawaj jej gruszki bo nie, nie podrzucaj tak bo za bardzo rozbawisz, nie budź jej teraz, nakarm ja teraz.
- robienie rzeczy za Twoimi plecami - dokarmianie, przebieranie dziecka jak wyjdziesz z domu, zmienianie kolejnosci planu dnia (bo dziecko powinno to, powinni tamto)

No naprawde niewiele jest rzeczy, ktore doprowadzaja mnie do szalu ale jedna z nich jest mowienie mi co mam robic - a jezeli dotyczy to mojego dziecka - to wybucham jak supernowa.

Skad ta potrzeba wymadrzania sie? Zwracania uwagi? Poczucia nieomylnosci? Robienia wbrew nam - rodzicom? Naprawde uwazacie, ze my - matki - nie wiemy? To nasze dzieci, wiemy, i obojetnie czy Wam sie to podoba czy nie - to my mamy racje.

I kazda z nas wybrala sobie styl/metode/plan wg ktorego postepuje bo tak pasuje jej i dziecku. I jezeli chcecie pomoc - to wspierajcie, chwalcie a jak bedziemy potrzebowaly dobrej rady - to zapytamy.

peace

ps. nie ma co sie obrażać, na szczęście nie dotyczy to wszystkich ;)