niegrzecznemamuski.blogspot.com

niedziela, 21 marca 2010

Syndrom czapki

Wytłumaczcie mi, bo może jestem niedouczona - dlaczego TRZEBA dzieciom ZAWSZE zakładać czapki?

Powiało wiosną, jest 14 stopni, a dzieci nadal w czapkach. A jak zdarzy się dziecko bez to natychmiast znajdzie się ktoś kto zapyta: a gdzie to dziecko ma czapke?? W piwnicy, zakopałam, razem z kurtkami puchowymi i butami narciarskimi. Zima=czapka. Wiosna=koniec czapki ;)

Wychodze z zalozenia, ze dziecko ubieram tak jak siebie, jak pogoda jest na t-shirt i sweter to tak samo ubieram Mrówkę.

Wczoraj uległam presji i poszłam na kompromis z mężem - chusteczka na głowie zamiast czapki.

Czy syndrom czapki obowiazuje tez w innych krajach o podobnym klimacie?

peace

ps. dziś jest pierwszy dzień WIOSNY, oficjalnie :))

51 komentarzy:

  1. U nas na prawie łysej główce tez nie było wczoraj czapki, tylko kaptur od bluzy polarowej. Kurtki tez nie było. Ale spotkaliśmy dzieciaki w tym samym wieku opatulone w kombinezon+ śpiwór podszyty wełną!...
    Czapki z głów! wiosne czas zacząć:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miki, to nie jest takie głupie, wiesz ;) Mamy wiosnę, czujemy się bardzo ciepło ale pamiętaj że dziecko dużo szybciej traci ciepło niż Ty. Czapka pomaga utrzymać to ciepło kiedy wieje wiatr. A teraz dość często mamy wiatr ;) Żeby nie było - nie znoszę czapek. Nie noszę, nie znoszę. I wolę kaptury, jasne ;) I jak tylko Kubie skończy się katar pewnie wyrzucę czapkę, chociaż strasznie fajna jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. My przerzucilismy się narazie na cieńszą czapeczke. Fakt jest ciepło ale zdradliwy wiatr potrafi zawiać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzis widzialam dziewczynkę w czapce zimowej.
    I tylko jedno dziecko(tak jak moi chlopcy) bylo bez czapki. A lazilismy 2 godziny i troche tych dzieci widzialam.
    Gdy zaczel kropic deszcz - zalozylam chustki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lila ja tez widzialam pare okazów w parku w kombinezonach i czapkach zimowych przykrytych do tego kocem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Syndrom czapki jest typowo polski:) Serio:) Wiem, bo w Holandii naprawde niewiele dzieci nosi czapki. Czesto mamy zakladaja czapki, bo pasuja do reszty ubioru:)). Moje dzieci nosza czapki kiedy jest baardzo duzy wiatr (generalnie Holandia jest dosc wietrzna) lub kiedy jest naprawde zimno, a wychodzimy z domu na dluzszy spacer. Dodam, ze w tym roku chorowali obaj tylko jeden raz.
    Nawet kilkumiesieczne dzieci widzi sie na ulicy bez czapek i (o zgrozo!) bez butow czy nawet skarpetek. Tego akurat nie polecam, bo czasem wiatr jest naprawdy spory i mysle, ze moze byc zimno.
    Latem tez nie nosza czapek, poza oczywiscie siedzeniem na plazy. Nie widze takiej potrzeby. Ja nie zakladam czapki to dlaczego mialy by to robic moje dzieci. A poza tym chyba nam, doroslym nie jest milo gdy przy 30 stopniach na plusie ktos nam kaze wkladac czapke...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. W Irlandii też widziałam dzieci bez butów i skarpetek (nawet kilkumiesięczne) pod koniec października! A ja marzłam w kozakach. O czapkach nie wspomnę.
    Mój Micho czapkę jeszcze nosi, bo wiatr hula, a my mieszkamy nad morzem. Ale latem nie mam mowy o czapce, chyba że z daszkiem.
    Póki co, cieszę się, że "wyszliśmy" z zimowej kurtki, bo szczerze jej nienawidzę odkąd zaczęła się robić przyciasna!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak wiatr głowę urywa albo jest zimno to rozumiem - pewnie sama bym założyła :) no ale dziś, słońce, ciepło (przynajmniej do połowy dnia) a dzieci w zimowych kurtkach, szalikach i wełnianych czapkach :)

    My dziś bez albo chustka albo kaptur chwilami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja 2,5 latka bez czapy, ale 8 miesięczna z cienka czapą bo za mocno wieje;-D

    OdpowiedzUsuń
  10. No u nas to tak jak w Holandii czy Irlandii, bez czapek, bez butów i skarpetek nawet jak mróz :0) no i moze dzieci przez to bardziej zahartowane ;0)
    My niestety nadal z czapką, bo po zapaleniu uszu ale z taką cieńką ;0) i jak przestanie tak wiać to ją do szafy włozymy.

    OdpowiedzUsuń
  11. U nas ponoć w dalszej rodzinie małe dziecko zmarło od jakiejś choroby uszu (właśnie z przewiania) i może dlatego mam lekką paranoję :(

    OdpowiedzUsuń
  12. zosia, zapalenie uszu nie bierze sie z przewiania. Wiatr kompletnie nie ma nic do tego.
    Zazwyczaj jest wynikiem infekcji nosowo-gardlowej.

    Warto poczytac sobie na ten temat zamiast panikowac. Naprawde.
    Przewiania = zapalenie uszy to MIT.

    OdpowiedzUsuń
  13. U nas te uszy to prawdopodobnie trzeci migdał :/ Lila ma rację ze to nie bierze się z przewiania my z tą czapką to zeby jakiegoś przeziębienia nie podłapać dodatkowo ;0)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bosh.. uświadamiajcie mnie dziewczyny :) Bo nasluchałam sie od całej rodziny o tych uszach i spac po nocach nie moge jak Kuba bez czapki ;) To chyba moja jedyna taka paranoja związana z dzieckiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja uważam ze dziecko powinno miec czapke!!! dziewczyny zastanowcie sie jest dopiero drugi dzien cieplo!!! a poza tym to ze teraz nie zachoruje to nie znaczy ze nie odbije sie to pozniej!!! ja nie mowie o zimowej ale o takiej wiosennej!!!!!!!!!! jak mozna puscic dziecko z goła glowa jak powiewa wiatr

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem skad sie wzial przesad, ze choroby u dzieci biora sie ze zbyt lekkiego ubierania czy braku czapki. Przeciez choroby powoduja wirusy i bakterie, przenoszace sie droga kropelkowa, wiec nawet jak opatulimy dziecko to moze byc narazone na infekcje. Oczywiscie w okresie przedwiosennym nasze organizmy sa nieco oslabione po zimie i dlatego nie daja rady bronic sie przed zarazkami. I wtedy przegrzanie czy wyziebienie jest grozne. Jezeli dziecko ma slaby uklad odpornosciowy to nie pomoga czapki, kombinezony itd.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapalenie ucha nie bierze sie z przewiania...zapalenie ucha to infekcja bakteryjna wywolana miedzy innymi przez Strptococusy, Hemofilusy i inne Moraxele. Zapalenie ucha moze miec takze podloze genetyczne, alergiczne, moze je wywolac nawet palenie bierne, ale na Boga nie brak czapki. Brak czapki moze spowodowac w skrajnych przypadkach wystapienie infekcji, ktora spowoduje katar, ktory to jako ze bakteryjny moze przyczynic sie do zapalenia ucha...

    My jestesmy ogolnie zimnolubni, z Ola na czele. Ona nie znosi przegrzania. Dzis czapke miala ale tylko dlatego ze spacer po poludniu i chlodno bylo, ale w samym bodziaku i swetrze byla.

    Na basenie byly okazy w kombinezonach i zimowych czapach, a na nas patrzyli jak na alienow ze dziecko chcemy przeziebic.

    Ja jestem zdania ze przegrzanie zdecydowanie gorsze od wyziebienia.

    OdpowiedzUsuń
  18. My chodzimy jeszcze w czapce ale nie zimówce, bo synek ma 3 miesiące więc siłą rzeczy leży w wózku, nie rusza się przez co na pewno nie jest mu ciepło tak jak mnie. A u nas w Polsce mają ludziska tendencje do przegrzewania dzieci. Najgorsze są chyba babcie co w lato przy 30 stopniach dzieci opatulają jakby 10 stopni było, i to nie tylko chodzi o czapkę - o zgrozo.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja mieszkam w Turcji i tutaj tak jak w Polsce od dwoch dni jest cieplo, ok. wlasnie 14 stopni, nie myslcie ze mamy tuatj lato caly rok, potrafi i pada u nas zima snieg:)))
    ja tez uwazam ze pogoda moze byc zdradliwa, melcia ma wiosenna, materialowa czapeczke, a jak zawieje mocniej, bo mieszkamy niedaleko morza to nakladam jej kaptur. co do ubierania dziecka mam zasade " jedna warstwa wiecej od swojego ubioru", tutaj jak w PL tez sa mamy, ktore mimo pieknego slonca opatulaja dzieci: kurtk, puchowe czapy itd,do tego dzieci ktore siedza w wozku. mam taka kolezanke i nie przemawiaja do niej moje argumenty, jej dziecko bardzo malo wychodzi na powietrze...no bo zimno!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mieszkam w Irlandii od 10 lat i irlandzkie dziecko w czapce, to kuriozum. Widok maluchow z golymi nogami/ krotkim rekawku w miesiacach zimowych to norma i uwierzcie - nie ma bardziej odpornych na zaziebienia i zahartowanych dzieci. Smiac mi sie chce, bo polskie rodziny najlatwiej wlasnie rozpoznac po dziecku w czapce.

    OdpowiedzUsuń
  21. a ja uważam że czapki teraz jak najbardziej, nie ciepłe ale jednak. Mnie po zimie ciężko się zrzuca ciepłe rzeczy a jesienią letnie.ta pogoda jest "głupia" i łatwo się jednak przeziębić.

    OdpowiedzUsuń
  22. Też trochę czytałam na temat zapalenia ucha. Bardzo sensownie zostało to opisane w książce "Mama i tata to my". Odkąd ogarnęłam temat, nie histeryzuję, kiedy ucho znajdzie się pod wodą podczas kąpieli. (A kąpiel w naszym domu przypomina tsunami). I naprawdę nigdy nie mieliśmy problemów z uszami. A czapka wczesną wiosną - jak najbardziej. LEKKA, a nie WEŁNIANA!

    OdpowiedzUsuń
  23. Zimową czape zakładałam chętnie bo jest fajowa ;) Latem - wiadomo żeby głowy nie przegrzać fajnie jest mieć coś i najlepiej z daszkiem/rondem. Sama chodze teraz w podkoszulku po dworze (ku zgrozie okolicznej ludności) a po domu zawsze boso. I w sumie dziecko zaczeło mi sie przeziebiac jak zaczelam u babci zostawiać czyt. przegrzewać.. coś w tym jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mama G. to jest jakiś problem z zanurzaniem ucha? Nikt mnie nie uprzedzał :/ Znaczy sie co ma robić na basenie, suszyć sie ? ;) rotfl

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja koleżanka z anglii też się śmiała, że polskie dzieci poznaje po czapce na głowie bez względu na pogode

    OdpowiedzUsuń
  26. @zosiabg - wiesz, ja od samego początku się nasłuchałam, żeby uszu nie moczyć. (I tu temat na "Wszyscy wiedzą lepiej"). No i to dziwne parcie na czapki nawet przy 30 stopniowym upale. I przysięgam - znam mnóstwo mam, które kąpiąc dziecko uważają, żeby nie moczyć uszu. Argument z basenem jak najbardziej trafiony. Przekażę dalej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Czyli że Kuba był na basenie jak miał 2 miesiące to źle? ;) Oj niegrzeczna ja, niegrzeczna.

    OdpowiedzUsuń
  28. Też mi sie wydaje, że to zawianie to jakiś mit. Ale podpytam pediatry przy okazji.
    Pamiętam natomiast jak zostałam raz porządnie zbesztana przez pania pediatre za to, że dziecko ubrałam cieplej niz siebie. Wyjasnila mi, ze dzieciom jest generalnie cieplej niz nam, bo maja tzw brazowy tluszcz ktory je grzeje, a z wiekiem potem zanika. Czyli dzieci radza sobie lepiej z chlodem niz cieplem. I od tej pory ubieram Mrowke w tyle warstw ile mam na sobie ja.
    Za 2 tyg skonczy rok - katar miala dwa razy i tyle. Zero chorob (tfu tfu;)

    ps. bylam wczoraj w centrum handlowym. panuje tam temperatura ponad 20 stopni. I dzieci nadal byly w czapkach i kurtkach puchowych. Tego nie wytlumaczycie mi wiatrem i mrozem :)))

    Zosia - my na basen tez jak miala 2mce, uszy regularnie zalewalismy w wannie i nie tylko. I mamy okaz zdrowia (tfu, tfu)

    OdpowiedzUsuń
  29. Z tym moczeniem uszu to nigdy nie rozumiałam. Serio. Never.
    Od początku myliśmy ich tak jak siebie ;).
    Popatrzcie w szpitalu jak to robią.

    W centrach handlowych ja nie jestem w stanie patzec na te przegrzane dzieciaki..jest mi słabo po prostu...mama sobie idzie dumna z płaszczem na wózku rozebrana,a dziecko lezy w kombinezonie i czapce :(

    I jak na co dzień mam gdzieś kto jak ubiuera dziecko, to to mnie razi do granic. Bo zwyczajnie mi szkoda tych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj w centrach masakra. Na mnie zawsze patrzą dziwnie jak Kuba w koszulce/bodziaku tam, a mijamy właśnie 'zakożuszone' dzieci..

    OdpowiedzUsuń
  31. moje blizniaki narazie czapeczki maja ale odpowiednie do pogody i nie panikuje jak o ucho jest odkryte. Kombinezon juz w szafie a wiosenne kurteczki w uzyciu. nie opatulam wszystko na luzie i bez stresu i nie przejmuje sie komentarzami ze takie male a takie gole. moje dzieci i wara. moze i inne matki dojrzeją do tego że wiosna przyszła i pora zimowe ciuszki schowac do szafy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. Mieszkam w Anglii, dzieci bez czapek na porzadku dziennym. Zreszta nie tylko, ze bez czapek - po prostu "wyrozbierane" na calego:)
    CZesty obrazek - mama w czapce , dziecko bez i w samej bluzie:)) I zdrowe i wesole:)

    OdpowiedzUsuń
  33. też słyszałam wielokrotnie od laryngologa, że zapalnie uszu to wynik infekcji gardłowo-nosowej, a nie żadne przewianie, miałam sama i tak było, miało dziecko i to też było od kataru. Moje dziecko jest ubierane tak jak my, bo faktycznie poci się znacznie szybciej, a jak mówią pediatrzy - przegrzanie to jest najgorsza rzecz jaką możemy dzieciom zafundować, więc czapki z głów drogie Panie! (choć dziś rano na przykład było mało przyjemnie)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mi sie wydaje, że z tym moczeniem uszu to tylko wtedy jest problem jak ktoś ich nie dosuszy, bo potem taka woda może ziębićo.
    A jak wiatr - to popieram nawet przy w miarę ciepłej aurze - cieniutka czapka - mi samej też wtedy zimno więc dzieciom napewno też...

    OdpowiedzUsuń
  35. Wy tu piszecie o puszczaniu dziecka bez czapki przy, o zgrozo, kilkunastu stopniach ciepła. Ja natomiast stanęłam kilka dni temu jak wryta, gdy pochwaliłam się własnej babci (jestem na początku 6. miesiąca ciąży), że byłam na spacerze, bo taka piękna wiosna, i plus 12, i w ogóle...
    A babcia na to grobowym tonem: ALE PEWNIE BEZ CZAPKI. . .
    To tyle w temacie :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Synu (2 lata) nie nosi zimowej juz od dawien dawna (pilotka). Przerzucilismy sie juz na cienka z daszkiem a gdy wiatr mocniej zawieje w chlodny dzien zarzucam na nia kaptur. Cora (miesiecy 8 i pol) nosi sie w czapeczce cieniutkiej welnianej (przeszla w lutym obustronne zapalenie pluc wiec niejako dmucham na zimne). Za to ja wygladam komicznie. Wczoraj ludzie na ulicach chodzili w krotkich rekawkach a ja na glowie nosze welniana (cienka aczkolwiek welniana) czarna czape. Nie smiejcie sie, od dwoch tygodni cierpie strasznie z powodu ostrego zapalenia zatok. A tez marze o tym by wyrzucic czapke w pizdziec!

    OdpowiedzUsuń
  37. Cora nosi sie w bawelnianej... no pomieszalo mi sie. Synu cienka z daszkiem, cora bawelniana, ja jak ten ciec zimowy w welnianej czarnej czapie. No.

    OdpowiedzUsuń
  38. Miki, dziewczyny trzymacie mnie przy życiu ;-) Ja mam termin za dwa tygodnie, ale już muszę walczyć z moją mamą i teściową, na temat kombinezonu i super ciepłego koca do wózka, bo przecież to kwiecień będzie i mróz, zawierucha i nie wiadomo co jeszcze, no i najlepiej jakbyśmy zaczęli grzać w mieszkaniu, bo nieważne, że my lubimy 18-19 stopni, przecież dziecku nóżki odmarzną ;-) Oj będzie się działo ;-) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  39. Dori - trzymam kciuki :) Nie daj sie, TY jestes matka i wiesz najlepiej co dobre dla Twojego dziecka.
    A 19 stopni to najlepsza temperatura dla dziecka, Mrówka od urodzenia spała przy otwartym oknie i polonowałam tych 19 stopni jak mogłam.
    No i noworodek nie potrzebuje przegrzewania (chyba, ze jest wczesniakiem i termoregulacja mu sie nie wlaczyla)

    OdpowiedzUsuń
  40. Moja teściowa też ma fioła na punkcie tego żeby dziecku było ciepło. Ostatnio załozyłąm synkowi (2,5r) spodnie bez rajstopek, za to takie sztruksy z ocieplaczem w srodku. Przyznałam się, że zrezygnowałam z rajstop no i oczywiście było "ojeju!". Z czapki nie chcę na razie rezygnować, bo wiatr jest dość spory i ja sama zakładam kaptur na głowę (w czapce wyglądam jak rasowy wypłosz), więc jego bym z gołą głową nie puściła. No i teściowa oczywiscie też nalega na rękawiczki i szalik, gdy na dworze jest 10C. Jezu, od początku jak młody się urodził to jest temat rzeka to ubieranie. Na szczęście młody już umie powiedzieć czy mu zimno czy ciepło, więc słucham jego opinii w tym temacie i ona jest dla mnie najważniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  41. Hej, mam 21 lat i nie mysle o dzieciach (przynajmniej na razie... znaczy, przez dlugie lata).

    W kazdym razie moze nie powinnam sie wypowiadac no bo 'Mloda co Ty tam wiesz', ale czytam sobie tego bloga odkad zobaczylam Was w DDTVN :>.
    I mimo ze nie mysle narazie o dzieciach to jakies tam swoje zasady i postanowienia juz mam "jak bede miala dziecko nie bede go przegrzewac..." i takie tam, dlatego bardzo lubie czytac tego bloga...

    W kazdym razie kiedys temat czapek poruszylam z moja (wtedy swiezo upieczona mama) kuzynka i mama i babcia... dlaczego do licha Mała Julka (W KWIETNIU!) nosi czapke!?

    Kuzynka powiedziała - bo babcia mowila ze trzeba zeby sie nie przeziebila (w kwietniu gdzie temperatura byla wtedy ok 20 stopni?!)

    Mama powiedziala - zeby uszy nie odstawaly pozniej (no to juz mnie bardziej przekonalo)

    Babcia powiedziala... moze lepiej nie bede pisac bo chyba kazdy sie spodziewa co babcia mogla powiedziec ;)

    Tak czy siak. Moze te czapki to faktycznie po czesci troska o to by uszka byly "idealne"? :>

    Pozdrawiam - nowa, wierna fanka :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Temat czapki uważam, że w dużym stopniu zależy od wieku dzieciaczka. Mój synek ma 1,5 miesiąca i cienka czapa na głowie siedzi, gdyby miał rok byłoby bez czapki. Tyle w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  43. o mamuniu , u mnie to samo, synka od urodzenia nie przegrzewam... dzisiaj był spacer BEZ CZAPKI :))

    MA 22 M-CE, ubieram jak ja uważam za słuszne, ja jestem jego matką, uwagi kogokolwiek mam w nosie

    ps... fifi nie wie co to katar czy kaszel, a lekarza zna tylko ze szczepień...

    OdpowiedzUsuń
  44. U mnie w domu walaka o opatualnie trawa z bacią od urodzenia się dziecka. Bacia jak twierdzi zmarźluchem, jest jej wiecznie zimno wiec masakrowała opatulaniem dziecko. Np. wracam do domu: pelne słonce, ja e lekkiej bluzce, syn w ogodku: czpka, bluza, bezrękawnik, chystka pd szyją....
    Przez jakies 4 lata awanturki były prawie codziennie - kiedys wrociłam z chorym dzieckiem od lekarza i powiedziałam: że pan doktor się na dzień dobry spytał czy to babcia się zajmuje dzieckiem, bo to na 100% sa skutki przegrzewania i że od dzisiaj dziecko ma chodzić ubrane dwie wasrty mniej niż bacia. To oczyyiwiscie była lekka nnadinterpretacja słow lekarza, ale...podziałalo. Po tym i licznych walkach babcia się pilnuje żeby nie popadac w obłed - ale na poczatku wiosny i jesieni nadal ma problem żeby się przestawić.
    Moja ulubiona akcja: np. zachmurzyło sie , czy zerwała się wiatr, więc pytam: synku, nie jest Ci zimno? Jak ci się zrobi chłodno to przyjdź po bluzę? Babcia: od razu mu założ, chłodno się zrobiło, on nie czuje...
    Ano nie czuje - bo biega i skacze a bacia siedzi na schodku i marźnie....
    Albo ja: synu chcesz jabłko? On: nie, później. Babcia: nie pytaj się go, daj mu teraz, on zje...
    Do szału mnie to doprowadza....

    OdpowiedzUsuń
  45. ja tam synkowi, też jeszcze czapeczkę zakładam tym bardziej, że jeszcze jest leżący jeszcze, wiatry ostatnio duże i wolę mu założyć, tym bardziej, że ostatnio ja się za bardzo wyletniłam i jak z nim łaziłam to ucho mi zawiało nieźle, na szczęście nic się nie stało, a mały czapeczkę ma cienką na sobie, zimową już schowaliśmy głęboko i mam nadzieję, że wyciągać już jej nie trzeba będzie do listopada powiedzmy :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja jak było tak cieplutko to dałam małej czapkę, ale taką cieniutką, miała bluzę a do tego cienką kurteczkę, taką wiarówkę jakby.

    OdpowiedzUsuń
  47. Lila dla mnie też jest maia z tymi uszami, nie wiem o co biega, jak pierwszy raz kąpałam dziecko to moja mama miała zawał bo uszko i tak do teraz, jak jej płuczę włosy z szamponu to leci po uszach i nic jej nie jest przecież.

    Też mi żal przegrzanych dzieci, rok temu w maju upał, moja 3 msc córa w cienkiej czapeccce, body i spodenkach a znjaomy roczny w dresie polarowym, a pod spodem... dwa sweterki. O co chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  48. hmmm ja też jestem raczej za 'zimnym chowem'ale 14 st. wiosną to jeszcze nie upał....pogoda jest teraz bardzo zdradliwa..jak świeci słońce jest ciepło , ale sama odczuwałam jeszcze to mroźniejsze powietrze....i...nawet po tym gorącym spacerze bolało mnie lekko gardło.maj - czerwiec .. proszę bardzo bez czapki - tylko nie na słońcu , jeszcze udaru słonecznego się dziecko nabawi..chustka/kapelusik - ok
    a ja zimową czapkę dziecka też już schowałam głęboko gdzieś tam ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. hehe,myśmy ostatnimi czasy byli na dworzez babcią.Mały ma 4 msc,i zaczął w wózku kręcić głowką,co spowodowało że ucho się pokazało,a babcia??mało się nie zabiła!!! chciała wiatr swoim ciałem zasłonić,prawie do wózka weszła i mówiła:jejeu jeju wieje wieje,weź no szybko zasłoń ucho:)komedia normalnie.Jak mały się kąpie to też zatelepana stoi nademną i patrzy na to uszko czy czasem woda się tam nie dostała a jak już ją dojrzy to mówi:szybko szybko,woda w uchu:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Po pierwsze (w sprawie uszu) - należy uczy moczyć w wannie podczas kąpieli zamiast wycierać patyczkami do uszu (które wcale do uszu nie są przeznaczone!). Dlaczego? Moczona woskowina sama się wypłukuje, a wycieranie patyczkiem powoduje podrażnienie ucha i w rezultacie nadprodukcję woskowiny i koło się zamyka.
    Po drugie (w sprawie czapki) - kilka dni temu było 20 stopni na dworze i wyskoczyłam z moim dzieciem na ogródek porobić samolociki - w ciuchach typowo domowych, bez bucików, bez czapki, w zwykłym sweterku (dodam, że w domu mam 18 stopni) - mina mojej babci bezcenna :P

    OdpowiedzUsuń
  51. Bo trąba powietrzna wpadnie do ucha ;)

    OdpowiedzUsuń