niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 10 marca 2010

Piszę w imieniu własnym jedynie. Stąd wszelkimi gromami proszę uderzać ad personam, we mnie;)

W mojej ocenie ten blog powstał trochę jako "grupa wsparcia" dla matek. Które mają swoje zasady i wizję na wychowanie dziecka, ale z jakiegoś powodu, z wyboru własnego lub nie, nie stapiają się z wzorcem matki idealnej forsowanym przez media, książki, Internet, etc. Które chcą zachować rozsądek w świecie określanych odgórnie kanonów, wzorców, akceptowania tylko tego co naj, i odrzucania tego co mniej naj. Nie chowam TV w piwnicy przed dzieckiem, czasem nie mam siły na zabawę, nie daję się zwariować, żeby wszystko było naj, a każda zabawa wg według scenariusza z mądrych książek, i daję dziecku żelki.

Ale proszę nie róbmy tutaj konkursu na to ile parówek dziennie dajemy własnemu dziecku, ile dni go nie myjemy i ile godzin dziennie może oglądać TV, etc. Chyba nie o to chodzi, i tutaj, i tak ogólnie. Moim zdaniem.

PS Parówka to przykład. Nie ideologia.

48 komentarzy:

  1. Deli popieram... ja co prawda dopiero Was poznałam (oczywiście poza Lilką :)) ale to chyba nie te nieszczesne parówki/tv i licytacje w "przewinienia" są myślą przewodnią tego bloga...
    pozdrawiam i życzę powrotu do jeszcze nie tak dawnej formy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chwala Ci za ten wpis! Precz z wszedobylskimi licytacjami!

    "Parowkowym skrytozercom mowimy NIE!" :-P

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie się zgadzam. I dodam, że chyba nie chodzi nam o szerzenie patologii, a jedynie "wyładowanie" się i podzielenie własnymi doświadczeniami na forum.
    Mama Grocha

    OdpowiedzUsuń
  4. jak ja powiedziałam koleżance że moje dziecko będzie jadło parówki bo my oboje z mężem je uwielbiamy to zrobiła wielkie oczy, taka była w szoku, a inna niewinnie sie spytała "dajesz małej smoczka i biszkopty" - co miało oznaczać "jaka z ciebie wyrodna matka, jak możesz dawać dziecku smoczka przecież w książce pisze tak czy siak. "...grrr. jak słyszę jak mi toś wali książkowymi radami to aż mi się scyzoryk w kieszeni otwiera. Jestem typowa anty książkowa mamą. Ja wszystko robię na intuicje a nie według książkowych zasad.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieki Delie, wlasnie chcialam o tym napisac.

    "kranowy" dziecku tez bym nie podala mimo zem z "Niegrzecznych" i mimo duzego zmeczenia, jednak butelki sterylizowalam corce dosc dlugo.

    OdpowiedzUsuń
  6. ja całe życie kranówę piłam i jakoś żyje i moje zdrowie ma się fantastycznie a mam już 30 lat. Więc po jaką cholerę mam dziecko chować w sterylnych warunkach O_O
    Bez przesady dziewczyny. Chwacie te swoje dzieci pod kloszami a potem wielkie zdziwienie bo katarek dostanie jak tylko na dwór wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki Delie :) Podpisuje się.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie recenzuję nikogo:-) Nie o to mi chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Delie ja też popieram!:) Chciałabym,żeby ten blog nie stracił początkowego charakteru i nie zrobił się jak większość tego typu...

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiecie co... Tak mi teraz przyszło do głowy z tą całą aferą parówkową. Bo może jest tak, że to wcale nie licytacja, tylko takie... no powiedzmy "ujawnienie", choć często, a może właśnie chodzi o to, że anonimowo możemy w końcu komuś powiedzieć, że czasem mamy dość. Może są wśród nas takie (ja jestem!), które ukrywają, no już niech będą te nieszczęsne parówki, przed rodziną i znajomymi. Tak tylko sobie pomyślałam.
    PS. Nie róbmy tu awantur o nic, do wczoraj było tak miło, niech tak zostanie.
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  11. to ja, co w poprzednim artykuile, skrytykowalam chwalenie parówek nie kapania dziecka itp. bo wlasnie zdziwilo mnie takie licytowanie kto gorsze grzeszki popelnioa. Tez nie chowam dziecka ksiazkowawo, bo kazda matka sama wie co jej dziecku jest najlepsze i czuje to instynktowanie, zwierzeta tez nie czytaka ksiazek i doskonale wiedza jak zajac sie swoim potomstwem. Kazada, z nas prócz innych patologii chce swemu dziecku jak najlepiej.ale nie zawsze nam wychodzi. Gdy zaszlam w ciaze mialam 21 lat, informacja ze jestem w ciazy byla dla mnie szokiem, poem szybki slub.nie bylam gotowa,calkowicie nie znalam sie na dziaciach.ale jednak po porodzie bez kaiszek i rad sama czula jak mam zajc sie dzieckiem,. moja mala skonczy w tym miesiacu rok i jestem zadowolona z tego jak ja chowalam, biorac pod uwage, ze nic wczesnije i dziaciah nie wiedzialam.Ale nie ukrywam, ze czasem marze powrocic do starych beztroskich czasow, sprzed ciazy, czaaem mam dosc tej rutyny, gdy nie praucje, siedze w domu z mała. Stałam sie tez bardziej nerwowa i brakuje mi takie luzu tory mialam w sobie. Ale jednak gdybym miala cofnac czas to nie zamienilam bym tego. i poranny buziak wynagradza wsyztko....

    OdpowiedzUsuń
  12. Delie i ja go tak odbierałam, dlatego po prostu trzeba przetrwać tą popularność, która będzie miała i pozytywne i negatywne skutki ;-) Mam nadzieję, że mimo wszystko nie zmienicie formuły, bo dla mnie to jest bardzo ważne. Nie jest wcale łatwo znaleźć w sieci podobne do siebie mamuśki, a dosyć łatwo przegiąć w jedną lub drugą stronę. Dlatego pozostańce mimo wszystko sobą! pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  13. Delie rozumiem Cię bo dokładnie to samo myślałam. Ale pomyślałam również, że wiele z kobiet/matek spotkało się z taką inicjatywą po raz pierwszy, po raz pierwszy słyszą, że 'ktoś też tak ma'. I po raz pierwszy mogą to powiedzieć bez obawy. I mówią.
    Ktoś może mi zarzucić, że niegrzeczna nie jestem. Moje Dziecko to ideał ;) Nie karmię słodyczami. Kąpię codziennie. Kładę spać przed 20. I wiele innych. A mimo to buntuje się. Bo chce sama o tym decydować co mogę a co nie. O sposobie rodzenia. Karmienia. Sposobie wychowywania dziecka. Przedszkolu. Lekarzu. Pierwszym chłopaku ;)
    Od urodzenia Dziecka miałam internetowo blogowe wsparcie. Ktoś miał podobnie jak ja nieprzespaną noc z powodu ząbkowania, komuś dziecko wylało zupę, a innemu zwiało w supermarkecie. Ja od dawna wiem, że są takie jak ja. A wiele kobiet nie wie.
    To co się teraz dzieje na blogu minie. Pojawią się stare nowe tematy. Dyskusje. To co się dzieje to ryzyko zysków i strat pojawiania się w tv. Zyskałyśmy wsparcie. I kobiety/matki też je zyskały. Na chwilę straciłyśmy swój charakter i pełna kontrolę. Minie.
    Są ważniejsze sprawy niż "parówki" i nad tym kiedyś się pochylimy. I może coś zmienimy.
    Na pewno ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Kala, jesteś the best. Serio.

    OdpowiedzUsuń
  15. ciesze sie, ze ktos to napisal :) bo chyba wlasnie o to chodzi, zeby starac sie byc jak najlepsza mama, ale jesli cos nam nie wyjdzie albo najzwyczajniej w swiecie czasami zabraknie sily, to nie bedziemy z tego powodu ciosac sobie kolkow na glowie.

    Dla przykladu, probuje byc najlepsza mama jaka tylko potrafie byc dla swojej Biedrony ale chwilami juz mi sie slabo robi od tych wszystkich zlotych rad i durnych reakcji otoczenia, glupich spojrzen, min jak srajacy kot na pustyni i komentarzy innych perfekcyjnych mam, ktore wiedza najlepiej, a swoja krytyke wysylaja oplotkami przez ogrodek. I jesli tylko slabszy dzien to jak na zamowienie mam poczucie winy, bo byc moze "skrzywdzilam" wlasne dziecko dlatego, ze nie wyszlam z nia akurat dzisiaj na spacer, albo nie latam wszedzie jak wsciekla z pieluszka w zebach, ktora dla higieny powinnam podkladac jej pod glowke...nawet na jej wlasnej poscieli (?!)

    Pozdrowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. zgadzam sie z przedmowca :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki :) Przypomina mi się zaraz komentarz u Miki w poście którego następstwem jest ten blog. Komentarz mamy która piła drinki i paliła papierosy, po czym karmila i nie widziała w tym nic złego. Bardzo chciałabym uniknąć takich sytuacji kiedy identyfikować się z nami będą rodzice którym wszystko jedno.

    Troche luzu - fajnie :) Ale szprycowanie dziecka czym popadnie na codzien też nei fajne ;)

    A smak przyslowiowej parówki Kuba zna. Jadl 2 razy pare plasterków. I starczy ;) Wolę mu dać zamiast parówy do pojedzenia sera (u nas bardzo ostatnio na tak, w kazdej postaci, plasterek sera to szczęście i banan na twarzy ;D).

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam, Jestem mamą dopiero od 2,5 miesiąca, bardzo króciutko, a na punkcie córci nie zwariowałam. Czasami, a w zasadzie bardzo często tęsknię za czasem kiedy byliśmy z mężem bezdzietni. Teraz wszystko się pozmieniało :( A najgorsze że ludzie pozapominali że Ja jeszcze istnieje nazywam się Anita a nie Hania i jej mama. Dziecko było zaplanowane, ale drugiego już nie będzie. Teraz odliczam każdy dzień,bo z każdym ona jest starsza i czekam niecierpliwie aż zacznie chodzić i mówić, bo stan niemowlęcy mi się nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest super "Parówka to przykład. Nie ideologia." Jak znalazłam ten blog miesiąc temu, myślałam -oh, coś dla mnie. Nie jestem matka Polka, nawet nie jestem Polka. Wygodnie mi było tłumaczyć mój sposód na wychowanie dzieci z faktem że pochodze z inne kraj. Ale jak czytałam o parówka, myślałam że tutaj nie jest miesce dla mnie bo dla mnie parówki są...ah to nie ważna because now I get it. To jest przykład, symbol dla independent mamusie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mysle, ze owa parowka stanie sie teraz swoistym symbolem niegrzecznych mamusiek. Gdyby odbywaly sie meetingi takowych mam kazda zapewne musialaby przywitac reszte kwestia: "Witam. Mam na imie i jestem niegrzeczna mamuska. Na dowod tego przyznaje: moje dziecko je parowki!" :-P

    OdpowiedzUsuń
  21. a ja nawet nie wiedziałam ze to w TV leciało....trafiłam na ta stronę przypadkowo.

    OdpowiedzUsuń
  22. Delie, Kala, bardzo mądre z Was dziewczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Anita, nienawidzilam stanu niemowlecego przy mojej pierwszej corce (ma obecnie 3 lat i je parowki z keczupem, a jak :D), przysiegalam, ze nie bede miec wiecej dzieci, a obecnie przy 8 miesiecznych blizniaczkach stan ten uwielbiam, macierzynstwo po raz drugi jest zupelnie inne, tysiac razy lepsze, wiec nigdy nie mow nigdy :-))))

    OdpowiedzUsuń
  24. A jakie macie układy z teściowymi? Ja od samego początku zachowywałam się jak bezmózga samica - moje dziecko! łapy precz! Wstydzę się tego, ale nadal sobie z tym nie radzę. Nie cierpię, kiedy teściowa bierze moje dziecko na ręce. A Wy?
    P.N.

    OdpowiedzUsuń
  25. Delie wspaniały wpis!Podpisuję się obiema rękami:)Szczerze zmartwiło mnie to zamieszanie po emisji TV i te mamuśkowe licytacje:( Bo przecież od początku miał to być klub Niegrzecznych Mamusiek a nie Matek Wyrodnych.

    OdpowiedzUsuń
  26. no ale już kilka takowych inicjatyw było
    na przykład Klub Matek Wyrodnych na gazeta.pl
    i wyglądało to mniej więcej tak samo - oh ah, ależ jestem wyrodna i licytacja która bardziej.
    No a po chwili wszystko przycichło i forum starciło rozmach
    Nie wiem wszelkie tutejsze postulaty są dla mnie czymś zupełnie naturalnym. I nie tylko dla mnie. Dla wszystkich matek, które znam w moim otoczeniu również stąd nie uważam się za szczególnie wyrodną bądź szczególnie niegrzeczną. Raczej zupelnie zwyczajną. Dlatego z lekkim rozbawieniem obserwuję u co niektórych tutaj poczucie misji...

    OdpowiedzUsuń
  27. a ja nie rozumiem o co tyle krzyku?
    tzn. rozumiem, że kilka kobiet które myślą podobnie zebralo się i prowadziło różne dyskusje - to akurat fajne, ale po co to dorabianie ideologii? poczucie wyjątkowości????
    dlaczego? przeciez opisywane tutaj kwestie są czymś absolutnie standardowym. Te przesadnie "grzeczne" mamy stanowią raczej wyjątek a ta jakże podkreślana tu "niegrzeczność" jest przecież tylko normalnością

    OdpowiedzUsuń
  28. Delie, Kala - brawo!
    Obiema łapkami i głośno.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zgadzam się z Delie, zdrowy rozsądek ponad wszystko - nawet ponad mamuśkową niegrzeczność. :) Kala też mądrze gada - licytacje o dzisiejsza rzeczywistość, jutro opadnie kurz, znikną rodzice ze słomianym zapałem i wrócą dyskusje o CZYMŚ zamiast o NICZYM. Musimy tylko uzbroić się w cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
  30. A ja chciałabym napisać, że dowiedziałam się o Was z dd tvn i czytając te wszystkie licytacje poczułam się bardzo beztrosko. Czasami człowiek ma ochotę właśnie wszem i wobec dać do zrozumienia jak zajmuje się dzieckiem, a jak już wszyscy wiemy raz gorzej,a raz lepiej nam to wychodzi. Jednak samo napisanie tego gdzieś daje wielką satysfakcje i poczucie ulgi. A ja czytając dzisiaj tego bloga przez jakieś dwie godziny wcale nie byłam zła na moją 4 letnią córeczkę,która najpierw ładnie malowała farbami pędzelkiem, a potem już rękami i bluzeczką. Wcale nie straszne mi było umycie jej dzisiaj, a inaczej pewnie skończyło by się to nerwami wielkimi!!! Dlatego właśnie DZIĘKUJE ZA TO,ŻE JESTEŚCIE!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. faktycznie zagęściło się tu trochę :) a z tymi parówkami jeszcze bardziej :) fuj chyba trochę mi obrzydły jak tyle razy pod poprzednim postem przeczytałam słowo "parówki" (a tak je lubiłam... chlip...i Karolina też... chlip)
    mam nadzieję, że kiedy tumany kurzu opadną trochę to będziemy z powrotem fantastycznym klubem NM

    OdpowiedzUsuń
  32. Kochane Mamuśki! Piszecie, że doprowadza Was do szału otoczenie wiedzące lepiej, znajome robiące "wielkie oczy" na wieść o parówkach wprowadzonych do jadłospisu Waszego dziecka i wszechobecne dobre rady - mam to samo, ale dokładnie odwrotnie, niż Wy... Moje dziecko wprawdzie jest starsze od Waszych Pociech (niemal 9 lat), więc i problemy na tym etapie już nieco inne, ale ostatnio, kiedy powiedziałam mimochodem, co myślę o chipsach i cocacoli w diecie dziecka (w moim domu te dwie rzeczy nie występują), spotkałam się z oburzeniem, jaką jestem matką - unieszczęśliwiam własne dziecko! Ktoś niby żartem zapytał, czy synuś chodzi z tego powodu do psychologa, bo to przecież brak chipsów w domu to trauma... Jaki z tego wniosek? Jeśli masz dziecko, to i tak, niezależnie co robisz i jak dobrze robisz - i tak inni wiedzą lepiej!
    Ps. A parówki czasem kupuję, bo ponoć dzieci lubią, ale moje osobiste dziecię odmawia konsumpcji. Nawyki żywieniowe to wielka siła :-)
    Martucha

    OdpowiedzUsuń
  33. Ponieważ pojawiły się komentarze, że nie ma co przesadzać z szumem wokół bycia nie koniecznie książkową mamą, bo wiele kobiet tak ma.

    Owszem wiele kobiet tak ma i super dla nich.

    Ale niektóre z drugiej strony mają wpojone przez otoczenie, że od smoczka ich dziecko będzie miało wadę zgryzu, a od odrobiny telewizji będzie ślepe jak kret i zdegenerowane, że jeśli nie karmią piersią to znaczy, że są mamami kategorii B itd... I męczą się bidusie, bo te wszystkie farmazony wpoiły im inne matki (może nawet ich własne). A chodzi o to, żeby być mamą szczęśliwą i niezestresowaną, bo taka mama to właśnie jest NAJLEPSZA mama. A czasami łatwo się zagalopować i o tym zapomnieć...

    OdpowiedzUsuń
  34. mnie też ten blog letko rozbawił, mam wrażenie, że to jakas mutacja prze-żenującego forum wyrodnych matek z gazety, much ado about nothing. chyba za bardzo się przejmujecie forami, teściową i "co ludzie powiedzą". to jest ZUPEŁNIE NORMALNE I TYPOWE, że każda matka postępuje tak, jak ona chce.

    i naprawdę nie trzeba dorabiać do tego ideologii.

    dla mnie parówki są idiotyzmem, podobnie jak pchanie trzylatka do dwujęzycznego przedszkola albo zakładanie bloga na temat własnego dziecka...
    ale nie czuję się w związku z tym rejtanem.

    OdpowiedzUsuń
  35. Delie, Kala popieram calkowicie. Daria- mamy szczesliwe i niezestresowane gora ;0)))

    OdpowiedzUsuń
  36. Dele KAla podłączam się i popieram i czekam jak minie

    OdpowiedzUsuń
  37. O co ten cały hałas?
    Co to za różnica ,że ja napiszę "dałam dziecku dziś parówkę na śniadanie" inna mama napiszę "ja dałam dwie parówki" przecież po to mamy ten blog byśmy mogły pisać wszystko co chcemy o naszych dzieciach i nie tylko.i wcale nie chodzi tu o licytowanie się....ehhhh
    Miłego dzionka dla wszyStkich
    K.SZ.

    OdpowiedzUsuń
  38. To wspaniale móc podzielić się z innymi mamami pewnymi rzeczami, o których trudno nam rozmawiać z innymi ludźmi, według których nie jesteśmy idealne a powinnyśmy, bo przecież mamy teraz dzieci. Nie chodzi tu wcale o licytacje, tylko zaspokojenie chęci wykrzyczenia całemu światu: "Tak daje dziecku parówki!!! I wcale nie czuję się przez to gorsza od innych matek."

    A tak między nami: "Tak, daję mojemu dziecku żelki :)))"

    OdpowiedzUsuń
  39. wydaje mi się że wiele mam, tak jak i ja, są zachwycone tym, że nie wszystko muszą robić idealnie i książkowo, że jak za każdym razem nie wysterylizują butelki, czy jak dziecko jest umorusane po jedzeniu czy zabawie to nie umrze z tego powodu. Po prostu chyba po wystąpieniu w DDTVN jest bum na niegrzeczne mamuśki, ale to z czasem minie. A z drugiej strony czytając tu wpisy uśmieję się niejednokrotnie :) i jest mi raźniej oraz to wielka otucha, że nie trzeba być ideałem by dziecko było po prostu szczęśliwe :)

    Pozdrawiam Was wszystkie

    OdpowiedzUsuń
  40. tu chyba chodziło, o to że mogłyśmy napisać o naszych grzeszkach i chyba każda pragnęła na moment wykrzyczeć "ja też daję dziecku parówki", a w ogóle zwrot "afera parówkowa" już wywołuje u mnie uśmiech na buzi. No po prostu mega fajna sprawa. Wieczorem każda z Was drogie mamy grzecznie wykąpie swojego malucha, przeczyta mu bajeczkę, i książkowo ułoży do snu. Pochylimy się nad łóżeczkiem i powiemy sobie jak słodko śpi i będziemy się zastanawiać jak jutro spędzimy ten dzień z naszymi dzieciakami-słodziakami i chcąc nie chcąc będziemy chciały im dać to co mamy najlepsze.
    p.s. jestem na NIE dla patologii, alkoholu i papierosów i Wy Niegrzeczne Mamy też, to jasno wynika z Waszego blogu.

    OdpowiedzUsuń
  41. INFO: od teraz by coś u nas napisać trzeba się podpisać :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Aha czyli od teraz nie moga sie wpisywac zwykle mamusie,ktore zaczely identyfikowac sie z "niegrzecznymi mamuskami"? widze wielkie oburzenie w "grupie" ze licytacja itp itd przeciez chyba o to Wam chodzilo? po co emisja w ddtvn?zeby jak najwiecej mam Was zobaczylo,tak?? kazda z nas chce sie wygadac,powiedziec,wykrzyczec: ojej ja tez tak mam. przeciez nie chodzi tu o szerzenie patologii. nie rozumiem po co sie "pokazywalyscie" w tv, tak Wy zalozycielki i czlonkinie,skoro w tej chwili kazdy wpis w stylu: " ja tez tak robie" jest licytacja i ogolnie nie na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  43. dalej może się wpisywać każdy, ale teraz łatwiej nam będzie prowadzić dyskusję i odpowiadać na konkretne komentarze, bo każdy będzie się jakoś nazywał, a nie tylko "anonimowy"... kwestia organizacyjna :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie ma mnie kilka dni a tu taka rewolucja!!! Brraaawo dziewczyny!!!
    Tyle się tu dzieje. Chyba mam za mało czasu żeby wszystko ogarnąć/przeczytać.
    Super pomysł z ograniczoną porcja postów, super grafika, logo!

    Delie zgadzam się w 100%. Obawiałam się złej interpretacji naszych intencji. Jednak tak jak KALA pisze - szał minie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Hej dziewczyny...:) tyle czasu minęło a ja dalej tu zaglądam:D chyba tak łatwo sie mnie nie pozbędziecie:D A tak na marginesie to wyluzowana mama= szczęśliwa mama, POZDRO!!

    OdpowiedzUsuń