niegrzecznemamuski.blogspot.com

wtorek, 16 marca 2010

presja drugiego dziecka o odmiennej płci... - temat z maila

Matko z jaką ulgą patrzyłam w TVN na kobiety, które po prostu są normalne, a nie fanatycznie zaprogramowane jak roboty. Jeśli można, chciałabym się podzielić z Wami wszystkimi, moim niedawnym doświadczeniem.

Mam synka Marcinka cudownego, mądrego i wiedzącego czego chce :) Wczoraj skończył 4 latka mój zuch!

Od października jestem w ciąży i początkiem lipca narodzi się, jak już wiemy, drugi synek. Otoczenie w pracy i w rodzinie już zaklepało fakt, że to na pewno będzie dziewczynka. Fakty, które miały niby to potwierdzić to to, że wymiotowałam przez ponad 3 miesiące, cera mi robiła takie psikusy, jak nigdy wcześniej nawet przy dojrzewaniu. Z resztą teraz jestem w szóstym miesiącu i nic w tej materii się nie zmieniło. Ale wracając do sedna.

Rodzina kciuki trzymała, bo jak już macie synka to PRZYDAŁABY się wam dziewcznynka. Znajomi też pełne "parcie" na płeć piękną. A bo jak się teraz tak czujesz to na pewno dziewczyna, wcześniej przecież inaczej było, a dziewczyny się buntują (?) Hmmm najgorsze jest to, że zachodząc w ciążę też czułam, że to będzie córcia, bo przy dwóch braciach, czterech (!) do tej pory chrześniakach chłopcach, czułam wewnętrznie potrzebę takiej solidarności płci. Z przyjaciółkami jest różnie, w ogóle boję się nazywać tak kogokolwiek. Nawet mój synek był przekonany, że będzie miał siostrę i na usg genetycznym powiedział do taty "tautsiu, ale ja przecież chciałem mieć siostrzyczkę". Ryczałam cały wieczór jak bóbr, czułam się jak wyrodna matka. Wszystko w porządku mówiła lekarka, dziecko rozwija się prawidłowo, a dla mnie w tej minucie w ogóle to nie było ważne.

Drugiego dnia mój synek w ogóle nie poruszał tematu, że niby ma to być siostra tylko pogodzony oznajmił, że będzie miał braciszka (babci). A babcia na pocieszenie dla mnie "no ja jestem za młoda na babcię, więc mam jeszcze czas...", albo "lubię chłopców nie dramatyzuj". O matko jakby mi ktoś w twarz dał. Było to wszystko parę tygodni temu, teraz nie wyobrażam sobie, że to ma jakieś znaczenie, jak tylko to żebym ten poród jakoś "przeżyła", żeby dziecko było zdrowe. No jeden problem pozostaje... imię, ale to przyjdzie z czasem, może w chwili gdy zobaczę mojego drugiego smyka. Na pewno wtedy pokocham go jeszcze bardziej. A oczywiście komentarze jednej koleżanki, która urodziła drugą córeczkę "no to teraz będziesz mieć dwóch takich zbójów (co ona wie o moim dziecku?) Zaszufladkowała dziecko, bo jest chłopcem do rozbrykanych i "trudnych wychowawczo". Ona się cieszy, że ma drugą córeczkę. Boże jak ja miałam ochotę strzelić jej w ten ... łeb. Już podzieliłam się swoimi przeżyciami z jedną koleżanką, której drugi synek kończy roczek właśnie i zdecydowanie pomogło! Piszę do Was, bo pewnie będzie jeszcze lepiej :)


amelia_z

29 komentarzy:

  1. No właśnie dlaczego jest taka presja? Jakby w rodzinie musiało być po równo, jak w przyrodzie. Ja pochodzę z rodziny 3 sióstr (zero równowagi), miałam "przeczucie" i otoczenie mnie w nim utwierdzało, że nasze dziecko będzie dziewczynką, a tu na USG wyszło, że chłopak. Byłam rozczarowana, przyznaję, więc Ci się nie dziwię. Ale potem jakoś tak się przyzwyczaiłam do tej myśli, że to będzie chłopczyk, że pod koniec ciąży przyśniło mi się, że urodziłam dziewczynkę i byłam baaardzo rozczarowana w tym śnie. Teraz mojego chłopczyka nie oddałabym za cały milion dziewczynek. I drugiego też chcę synka (w przyszłości:-)!
    Też nie wiem skąd ten stereotyp, że chłopcy są trudniejsi w wychowaniu. Przecież tyle zależy od charakteru, temperamentu. Mi w "kontrataku" włącza się stwierdzenie, że świat jest znacznie mniej przyjazny i trudniejszy dla dziewczynek. Z resztą, jakie te wszystkie stwierdzenia mają znaczenie wobec bezgranicznej miłości do swojego dziecka :)
    Pozdrowienia i życzenia wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twoich Maluszków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem krótko :))) NIENAWIDZĘ TEKSTÓW W TEMACIE "PARKA".
    Pieprzę tę całą jazdę pt " a teraz fajnie byłoby mieć dziewczynkę.. bla bla bla..." (albo chłopca, zależy oczywiście co było pierwsze)

    :)))


    kiedy ja dowiedziałam się o swojej ciąży, to nie miałam pojęcia co miałoby być, ale gdzieś po cichu bałam się mieć chłopca - bo męski świat to jednak świat trochę obcy;) Pewnego dnia moja starsza kolezanka (taka dużo starsza) rozmawiała ze mną i powiedziała: "Aniu, życzę Ci dziewczynki. Nie dlatego, ze chłopcy nie są fajni - sama mam dwóch dorosłych synów, ale kobieta powinna mieć córkę - nie zrozum mnie źle, moi chłopcy są cudowni, kochani, wspaniali itd... ale to koleżanki które miały córki widują się z dziećmi częściej, do nich te dzieci dzwonią i zwyczajnie rozmawiają. Bardzo mi teraz czegoś takiego brakuje, dlatego życzę Ci córki." Pomyślałam, że coś w tym jest - że jednak nie dzieli się tego samego świata z dzieckiem-mężczyzną, kiedy już dorośnie. I pewnie matce, szaleńczo do dziecka przywiązanej może tego brakować. Myślałam, ze jak się dowiem, że to dziewczynka to będę bardzo bardzo bardzo szczęśliwa. Ale i tak nie nastawiałam się. Potem okazało się, że to chłopiec. Nie miało to dla mnie żadnego znaczenia (oprócz tego, że chciałabym, żeby wyrósł z niego wspaniały mężczyzna, na którego można liczyć:) Nadal nie ma - kocham go jak wariatka :)
    A kiedy myślę, że może miałabym ochotę na drugie dziecko, przychodzi mi, że fajnie byłoby żeby to była dziewczynka - ale tylko z powodu tego, co powiedziała mi moja koleżanka. Bo "SUPER, PARKA!" nie - na - wi - dzę. :))))

    Zresztą, muszę powiedzieć, że z kolei moja mama kiedy ja przychodziłam na świat przeżywała innego rodzaju presje - wtedy wszechobecne było pragnienie SYNA. "oooo SYN!" i "tylko córka". Ona sama nie posiadała się z radości, że ma dwie córeczki, nota bene mój tato również - nigdy nie przejawiał jakichś jazd w kierunku potomka męskiego. Ale też jak słyszałam wiecznie żywa była kwestia "parek". Przy czym druga córka - to był element "ozdobny" jak wisienka na torciku wzorowej rodzinki, a drugi chłopiej "spełnienie marzeń o rodzinie idealnej i prawdziwym potomku płci męskiej". Nie pojmuję tego za chiny ludowe.

    Aha, mam jeszcze jedną irytującą mnie obserwację.

    Moi rodzice SZALEJĄ na punkcie mojego dziecięcia i swojego pierwszego wnuczątka. Wymarzonego absolutnie i totalnie. Przy czym od początku oni bardzo nakręcali się na dziewczynkę - bardzo chcieli,żeby to była dziewczynka, ot tak :) po prostu - bo marzył im się klonik córuni i wspominki. Niemniej jednak tak samo ucieszyli się z chłopca. Nie miało to dla nich znaczenia. Najważniejszy był fakt pojawienia się człowieczka w rodzinie.
    Wiecie, teraz ciągle słyszę jak temat wraca i komuś opowiadam jak oni szaleją - że to na pewno dlatego, że to WNUK, bo nie mieli syna. No jak mnie to wkurwia!!! :) sorry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Reasumując.. chciałam tylko powiedzieć... a co to kogo obchodzi jakiej płci jest dziecko? :) Dziecko to dziecko :) Żadnych ciśnień. Tak sobie myślę, że gdybym miała mieć to drugie dziecko, pewnie i tak byłoby chłopcem :) bo dwa pokolenia wstecz w rodzinie prawie same dziewczyny były. A w ostatnich dwóch latach pojawia się chłopiec za chłopcem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie w ciąży bardzo denerwowały pytania: czy już wiesz co będzie? chcesz chłopca czy dziewczynkę? Najczęściej odpowiadałam, że chce DZIECKO - zdrowe dziecko.
    Co do imienia.. imiona moich pociech zostały wybrane ostatecznie po porodzie i nie widze w tym nic dziwnego

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie też wiecznie były pytania kto tam siedzi. I kiedyś usłyszałam, że "znowu będę miała dziurawca" ;o Chyba nie muszę pisać jak się czułam. Ale, że mam kiepskiego męża, bo tylko dziewczynki potrafi robic. Masakra jakaś!!Mam dwie cudowne dziewczynki i jestem z tego powodu mega szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyżej miało być "albo, że mam kiepskiego męża" ;) Mój mąż jest super tak gwoli ścisłości hihi ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie też wkurza stwierdzenie że prawdziwa rodzina to: mąż, żona, syn i córeczka. A rodziny które mają tylko jedno dziecko...to już nie jest rodzina??? Ja mam rocznego syna i marzę o córeczce ale nie dlatego żeby mieć parkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. no nie rozumiem i już - takiej presji, że 2 dziecko ma być innej płci niż 1. przecież dzieci to nie papugi, nie muszą być wcale parką. więc nie przejmuj się takim gadaniem.

    OdpowiedzUsuń
  9. A to dobre :) Znowu wszyscy wiedza lepiej co jest lepsze dla nas itd. Absurdalna presja.
    Ja spotykam sie z inna:
    - to kiedy drugie dziecko? Nie wiem, nie planuje
    - jak to??? jedynaki sa aspoleczne, ble, nieszczesliwe, ble. Znam wielu bardzo szczesliwych jedynakow.
    - Dla meza wazne jest posiadanie syna! Mysle, ze jest po uszy zakochany w coreczce i jest mu dobrze
    - Zrob sobie szybko bo bedziesz zalowala itd itp

    A dajcie mi wszyscy spokoj. Nie jestem brzuchem do wynajecia spelniajacym ambicje wszystkich wokol.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakie to subtelne takie wtykanie się i komentarze :) szczególnie, że te cudowne rady mogą wiele zmienić ;) (na przykład siusiak urośnie, czy odpadnie...)

    Podczas ciąży niezmiernie mnie wkurzały komentarze w stylu "o jak pięknie, od razu dwójka dzieci i to PARKA". Prawie gryzłam, bo moje dzieci, to nie ptaki, żeby je w parki dobierać.
    Albo inny tekst "To teraz już macie wszystkie dzieci w domu" - w znaczeniu jest i chłopczyk i dziewczynka, czyli standardowa i mile widziana dwójka i nie ważcie się nic więcej z tym robić, bo tak być POWINNO.

    Z drugiej strony bardzo się cieszę, że jest tak jak jest, chociaż pierwszą moją myślą na wieść o dubeltowej ciąży było marzenie o dwóch małych facatach ;) Teraz możemy w praktyce przekonać się jakie są różnice płci (nie chodzi mi o te fizyczne ;) ) A może to zbieg okoliczności, że Młoda jest spokojniutka, przytulasta i bardziej "społeczna", a Młody rozbrykany i energiczny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam troje chłopców i jedną dziewczynkę ,jak bylam w ciąży z czwartym dzieckiem to najpierw ludzie gadali BOŻE CZWARTE DZIECKO a potem NO TO TERAZ PRZYDAŁABY SIĘ DZIEWCZYNKA .Wiedzieliśmy z meżem ,że będzie chlopiec i tym wszystkim mądrym cały czas mówilam ,że chcemy sobie wychować własną drużynę piłkarską a jak starczy czasu i sił to może i czirliderską.I powiem szczerze ,że pomagało patrzyli na mnie jak na pokręconą ale czy to miało jakieś znaczenie i tak dla nich wszystkich miałam nierówno pod sufitem.Dlatego kochana nie przejmuj się gadaniem rzyczliwych bo takich w naszym otoczeniu jest zazwyczaj zdecydowanie za dużo.Gorąco pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogę się powstrzymać, Filipki - to po prostu karygodne, co słyszałaś. Strasznie się zbulwersowałam. Jak dla mnie kwalifikuje się to do sądu o obrazę dóbr osobistych. Bez kitu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kompletnie nie rozumiem parcia i nacisku ludzi na płeć dziecka :/ - czy to jest aż tak bardzo ważne??? Liczy się przecież maleństwo, które przychodzi na świat i któremu daliśmy życie - nie z powodu jego płci, ale faktu dzielenia się miłością i podarowaniu temu maleństwu szansy, którą znazywamy życiem :)

    Gdy zaszłam w pierwszą ciążę, która była zagrożona od 28 tyg w ogóle nie myślałam, jaką płeć będzie miało moje dziecko. Chciałam dotrwać do szczęśliwego rozwiązania i usłyszeć, że maleństwo jest ZDROWE - bo to najważniejsze. Leżąc, już pod koniec ciąży na patologii, lekarz dosłownie przez przypadek podczas usg wygadał się, że to mały mężczyzna :) ucieszyłam się bardzo, a mój przyszły mąż chodził dumny jak paw. Potomek - jego krew :) Wiec było ich dwóch - chłopaki, którzy mają swoje zainteresowania i tajemnice...
    Gdy zdecydowaliśmy się na drugie dziecko nie liczyłam na to, że będzie to dziewczynka. Kolejna ciąża z problemami, leżenie w łóżku i częste wizyty kontrolne. Oczywiście porad sąsiadek i rodziny, że niby brzuch inaczej się układa, że wyglądam ciut gorzej, że cera nie taka jak powinna - diagnoza dziewczynka. Mąż od samego początku, jak tylko był pytany co będzie odpowiadał zdrowa dziewczynka - bo wie w końcu co robił :p hahaha!!! i faktycznie - maleństwo o płci żeńskiej pojawiło się na świecie.

    Ale czy kochałabym to maleńkie dziecko inaczej, gdyby to był kolejny facet w moim domu??
    Pewnie, że nie. Cieszę się każdego dnia, że są zdrowi, uśmiechnięci, że rozrabiają jak trzeba, kłócą się po swojemu (syn ma 10 lat, córcia 1 roczek) i patrzę jak spędzają ze sobą każdą chwilę, która jest najcenniejsza!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Na tekst, że szkoda, że nie parka, do dziś odpowiadam: to nie papugi, że musi być parka.
    Mina rozmówcy bezcenna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam dwóch chłopców 4 latka i rok (za 2 dni kończy :)Baaardzo chciałam mieć córkę, jak się dowiedziałam ze będzie chłopak (wstyd mówić) robiłam wszystko żeby się nie rozpłakać...
    Urodził się mój Skarbulek, jest cudowny, duuuużo grzeczniejszy niż starszak, który do roku był trudnym dzieckiem (płaczliwy, uśpić go było nie lada wyczynem, marudny- teraz jest KOCHANIUTKI i bardzo pomocny przy młodszym) Wiec jestem absolutnie pewna ze nie zamieniłabym go na milion córek. Ale ciągle myślę o trzecim dziecku...he he...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi się też wydaje, że znacznie większa presja jest na samą decyzję o drugim dziecku niż na płeć. Ja też mam 4-letniego przedszkolaka i jak mówiłam jeszcze do niedawna, że na razie nie myślimy o drugim (bo od pewnego czasu zaczęliśmy) to byłam atakowana tekstami typu "eee, jak się teraz nie zdecydujesz to już w ogóle, bo będziesz za wygodna", albo "za duża różnica wieku" itp.
    Chore to. Każdy wie kiedy jest gotowy na kolejne dziecko, ja jeszcze całkiem nie dawno nie byłam, teraz instynkt odezwał się na nowo, ale wkurzają mnie "dobre rady" doświadczonych cioć, które zawsze wiedzą wszystko lepiej niż ja. Będzie drugie jak sami poczujemy, że już czas!
    A płeć? Mając córkę nie ukrywam, że byłabym bardzo szczęśliwa gdyby okazało się, że drugi będzie chłopiec,bo zwyczajnie bardzo bym chciała doświadczyć tego uczucia - bycia mamą chłopca, ale jeśli urodzę drugą dziewczynkę też będę najszczęśliwszą osobą na świecie, chcę mieć drugie zdrowe dziecko i tyle, a wszystkim dobry doradcom co to zawsze wiedzą lepiej, proponuję się najpierw rozejrzeć wokół siebie a potem radzić.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, chrzanić te uwagi. Sama mam córeczke, liczę na to, ze może w 2011 uda nam się mieć drugie dzieciątko. I wiesz co - sama nie wiem "co wolę" - bo NIE WOLĘ, tylko CHCĘ MIEĆ ZDROWE DZIECKO. i tyle

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie ukrywam, że ja też na początku myślałam, że będę miała córeczkę (może dlatego,że mąż tak strasznie zżył się z moją siostrzenicą,że chciał mieć własną dziewczynkę :)). Jednak cieszę się ogromnie,że mam synka, bo jak się pojawi córeczka to będzie ją bronił :P A w ogóle mój syn jest strasznie spokojnym dzieckiem, znaczy ma momenty,że robi nam psikusy (typu wyłączanie tv, gdy oglądamy film lub rozrzuca rzeczy), ale ogólnie nie miewa napadów złości czy jakiś małych (na jego skalę) awanturek. Za to siostrzenica to mały czorcik, choć straasznie kochany. Więc nie ma co generalizować.
    P.S. Ostatnio, gdy mój synek popłakiwał, bo spał w nowym miejscu usłyszałam,że mam "trudne" dziecko. Od pani, która sama przyznała,że jej córka "dawała czadu" ile mogła będąc w jego wieku. To,co dziecko już nie ma praw do płaczu, bo od razu jest trudne (dygresja moja odbiegła od tematu, ale musiałam się tym podzielić :D).

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja przez cała ciąże słyszałam, że pewnie będę miała chłopca bo na buzi wyładniałam, chociaż już dawno wiedziałam dzieki usg, że będzie dziewczynka. Jak urodziłam to usłyszałam od znajomych, że oni wolą mieć 5 złodziei (chłopców) w domu niż 1 kur*e (dziewczynke) !!! bez komentarza

    OdpowiedzUsuń
  20. bella767 normalnie mi szczeka opadla jak przeczytalam co Twoi znajomi wymyslili!!!!

    U nas było tak. W ciązy kto by mnie nie zobaczyl mówił że będzie chłopak. Bo ładnie wyglądam, bo brzuch ma kształt na chłopaka itp. A urodziła sie dziewczynka i wiedzialam o tym już z USG.
    Parcie na chłopaka robił mój teść! I te jego komentarze "pierwszy musi być syn!" "Ja mam pierwszego syna" "Nie bede dziadkiem tylko mężem babci jak urodzi sie dziewczynka" NOSZ KURWA SZLAG MNIE TRAFIAŁ.
    A jak już córeczka sie urodziła to życzliwi pytali "kiedy nastepn?" No nie moge ledwo urodziłam pierwsze a oni już. I najlepsze że znają nas wiedza jakie mamy warunki (jeden pokoj u teściów)a wogóle nie maja wyobraźni...

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo chciałam mieć córeczkę. Ale już w 16 tygodniu synek na USG pokazał nam swoje klejnoty. Miałam czas żeby sie oswoić. A teraz sobie nie wyobrażam, żeby był dziewczynką. Nie wiem czy będziemy mieć więcej dzieci, ale nawet jeśli tak to chyba nawet wolałabym teraz chłopca - bo wydaje mi się, że wtedy dzieciaki będą sie lepiej ze sobą rozumieć i w ogóle chłopcy są fajni:)
    Choć jest tak jak pisałyście - córki zazwyczaj mają bliski kontakt z rodzicami nawet jako dorosłe kobiety, a faceci... No cóż będę musiała podbić serce swojej przyszłej synowej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Daria,zgadzam się z Tobą w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży pomyślałam - fajnie byłoby mieć dziewczynkę, mojego małego klona... Podczas pierwszego usg lekarz powiedział: o widać misia, ma cztery łapki, główkę i rozwija się prawidłowo. Od tego czasu nazywaliśmy dziecko w brzuchu Miś. Okazało się że będzie chłopiec i bardzo się ucieszyłam :) Kiedyś od "pani na bazarku" u której często robię zakupy usłyszałam: współczuję, dziewczynkę wychowuje się dla siebie, a chłopca dla synowej...
    Kiedy znajomi pytali co chcielibyśmy mieć? - odpowiadaliśmy że zdrowe dziecko - na tak ale chłopca, czy dziewczynkę? - żyrafę, mówiłam bardzo poważnie, bo sama je i dwie godziny po urodzeniu chodzi:D Zamiast żyrafy urodził się zdrowy, duży i piękny chłopiec. Chcielibyśmy mieć przynajmniej jeszcze jedno dziecko - braciszka lub siostrzyczkę dla naszego Misia:)

    p.s. imię wybraliśmy dość rzadkie (po znanym VX-wiecznym rzeźbiarzu :)) i wtedy się zaczęło... a może to jeszcze przemyślicie, jak się to zdrabnia(Witek :)), dzieci będą mu dokuczały... może nazwijcie go tak, albo tak, albo może tak... W dziewiątym miesiącu nie mogłam już tego znieść i powiedzieliśmy, że imię nadamy dziecku po porodzie.
    Skończyło się tak, że nazwaliśmy go inaczej, bo zaraz po urodzeniu mruczał jak miś i jest Michała - Misiek, Miś, Mico :)

    OdpowiedzUsuń
  24. W ogóle to wszystkie gadki typu jak kwaśne to chłopak jak słodkie to dziewczyna, itp. o tyłek można potłuc. Każda z nas jest inna. Ba każda ciąża, której doświadczamy jest inna.
    Ja np. będąc z synkiem w ciąży wciągałam słodycze jak szalona i co? Chłopaczek sie urodził. Z Córcią natomiast od słodkiego raczej stroniłam. Nawet przestałam słodzić herbatę i kawę.
    Dodatkowo będąc z córcią w ciąży podobno ładnie wyglądałam i wszyscy mówili będzie chłopaczek. A tu taki siurpiz. Dziewuszka sie urodziła i to całkiem nieźle odzywiona.

    Także nie ma co przejmowac sie jak tam gadają pierdoły. Niech sie cieszą, niech se pogadają, niech poczuja się przez chwilę prorokami, hehehe.
    Pozdrawiam, Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  25. Oglądałam was w DTVN... :) i dzieki temu trafiłam na waszego bloga.
    Co do tematu ujętego w poście.
    Cóż również jestem w drugiej ciąży, termin także na lipiec ale koniec... i także zmagam się z tekstami "dobrze by było jakby była dziewczynka" albo jeszcze lepszy tekst mojej tesciowej "kazda mama powinna posiadac dziewczynke" coz... a ja wiem od jakiegos czasu ze bedzie ale drugi chlopczyk nie ukrywam że fajnie bylo marzyć o drugim dziecku plci przeciwenj niz tej ktroa sie teraz posiada (mam chlopca) ale ciesze ze lakarz powiedzial mi ze dziecko jest zdrowe i tego sie bede trzymac.
    Co do tych zbojow twojej kolezanki...
    Moze to tylko takie glupie powiedzenie... ;) ja sama jak sie dowiedzialam o drugim chlopcu zaczelam zastanawiac sie czy oby dam rade z dwoma ba z trzema wliczajac meza siusiakami w domu co to mi pewnie rewolucje beda robic.
    Z drugiej strony fajnie bedzie byc rodzynkiem ;)
    Pozdrawiam i duzo zdrowka zycze

    OdpowiedzUsuń
  26. Moja historia płciowo-ciążowa przypomina tragikomedię.
    Zaczęło się od ogórków i kiełbachy (której zwykle nie jadam, bo nie lubię). Ale na początku ciąży jadłam, na dodatek w nieprzyzwoitych ilościach i cały problem w tym, że pierwszy test wyszedł negatywnie, więc myślałam, że po prostu smak mi się zmienił.
    Jak już wyszło na jaw, że jednak ciąża, to pomyślałam oczywiście, że syn. I byłam z tego powodu przeszczęśliwa, bo syna bardzo chciałam, pewnie dlatego, że w mojej rodzinie brak chłopów od 3 pokoleń.
    Piąty miesiąc, USG - córka. Aha. No cóż. No dobrze. No, tak sobie, ale zdrowa. No to jednak dobrze. Co ja! Przecież to najwspanialsza wiadomość! Cudownie. Zdrowa. Babcia (moja mama) pęka z dumy, bo chciała wnusię. Prababcia (moja babcia) nie pęka, bo nie chciała. Nie dogodzisz.
    Szósty miesiąc, USG - córka. Polunia moja śliczna. Zdrowa.
    -Ale na pewno córka? Bo za kilka dni jadę na Wyspy, na shopping, po wyprawkę.
    -Na pewno.
    Siódmy miesiąc. Wróciłam z kabinówką pełną sukienek i cudownych malutkich balerinek. USG.
    -No już teraz to nie chcę słyszeć nic innego niż "córka".
    -No skąd.
    -Bo rzeczy nakupowałam...
    -O Boże!
    -Nie!?
    -Syn...
    -Jak to?
    -Drugi raz w ciągu całej mojej praktyki lekarskiej...
    Jezu! Oddawaj moją Polunię! Ja chcę moją córeczkę! Czemu mi ją zabrałeś?
    Wyłam. Może zabrzmi to idiotycznie, ale czułam, że straciłam dziecko.
    Dzisiaj mam Groszka, którego nie zamieniłabym na milion dziewczynek. Ale nie wiem, czy przy następnej ciąży, będę chciała poznać płeć dziecka przed porodem. Chociaż nadal marzy mi się córka, to jak widzę swoją teściową pomiędzy trzema synami (każdy ponad 180 cm), to miło się robi. I trochę jej zazdroszczę tych dryblasów :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam syna i córeczkę, Krzyś ma 2,5 roku, Lusi 4 lata i gdyby mi ktoś powiedział, że urodzi mi się drugi mały zbój, nie miałabym nic do tej osoby bo mając córeczkę i synka widzę, że chłopcy to rzeczywiście małe zbóje:) życzę Tobie więcej luzu na tą sytuację. Myślę, że koleżanka na pewno nie chciała Cię urazic:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Moze tak sie nie robi, ale na początku będzie mała dygresja:)- ja marzyłam o dziewczynce, odkąd pamiętam zawsze sobie wyobrażałam jak ja z moja córeczką ubraną na różowo bawimy się lalkami, zapisałabym ją na balet i kupowałabym jej wszystko, czego ja jako dziecko nie miałam (i tu wyjaśnia się skąd mi się to wzięło...). Urodził się chopczyk i od tego momentu kwestia płci mnie już nie zajmuje. Wracając do tematu, rzeczywiście takie uwagi są powszeche i to nie do końca są same bzdury. sW końcu skądś się to wzięło, skoro wszyscy klepią to samo. Ja mam w pracy dwóch kolegów, którzy mają po 2 synów między ktorymi jest niewielka różnica wieku. Nie ma tygodnia zeby ktoryś z nich nie opowiadał jakieś "mrożącej krew w żyłach historii:)" Chlopcy sie leją, popychają, popisują przed sobą, rywalizują, mają tyciąc pomyslów na sekunde, ktore moze przy siostrze -dziewczynce nie wchodziły by w faze realizacji:). Final jest taki że jak moi koledzy gdzieś jadą, zawsze sprawdzają gdzie jest najbliższe pogotowie. Zgodnie twierdzą, ze juz nie moga sie doczekać kiedy chlopcy troche podrosną, liczą że to coś zmieni:)Droga Magdo nie obrażaj się, ludzie czasami nie wiedzą co powiedzieć, to mówią to co wszyscy, nie każdy to przemyślał, a juz na pewno nie każdy chce ci zrobić przykrość. W ogole się tym nie przejmuj. Dla rodzica płeć dziecka nie ma znaczenia, niektorym trudno to zrozumieć. Pozdrawiam i życze powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  29. Bella767, no jedną mają - matkę. Bo rozumiem, że tata złodziej.

    Dziewczyny, serio nie chcecie PARKI? Nie wieeeerze! I mały biały domek na przedmieściu i kot i pies i Wy w domu w takim fartuszku i wysoko upiętych włosach, a dzieci w granatowych ubrankach z kołnierzem marynarskim. No nie ściemniajcie, że nie marzycie o tym jak KAŻDA!Pffff :D :D :D

    A co do tego, że chłopców się łatwiej "chowa" niż dziewczynki, to jedynie dlatego, że tzw. wymagania społeczne są większe wobec dziewczynek. Zwyczajnie więcej im nie wolno. Ale to od rodziców zależy czy oni będą mieli z tym problem czy owo społeczeństwo.

    Dzieciaki są fajne!
    howk

    OdpowiedzUsuń