Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad czymś co nie daje mi spokojnie spać.
Mam czworo dzieci 11 lat,10 lat ,5 lat i cztery miesiące dla mnie to ogromne szczęście chociaż nie raz mam ochotę płakać. Od kiedy byłam w ciąży z czwartym dzieckiem ludzie patrzyli na mnie i na męża jak na trędowatych, od niektórych słyszałam że mamy małe Zoo w domu i nierówno pod sufitem ,,BO JAK MOŻNA MIEĆ TYLE DZIECI". Nawet teściowa po porodzie z ironią spytała kiedy będzie następne ,a ja myślałam, że się popłaczę bo zamiast gratulacji i ciepłych słów na które każda świeżo upieczona mama czeka znowu wbito mi szpilę.
Najbardziej boli mnie to ,że wytykają nas ludzie jakbyśmy byli trędowaci "BO DUŻA RODZINA TO PRZECIEŻ PATOLOGIA". Jesteśmy zupełnie normalni, nasze dzieci bardzo dobrze się uczą a jedynie co nas może różnić od innych mniejszych rodzin to więcej kanapek na kolację .
Cieszę się, że Was MAMUŚKI znalazłam, że mogę się z kimś podzielić moimi myślami, i już nigdy nie dam sobie w mówić, że jestem wyrodną matką tylko dlatego, że puszczę dziecku bajkę i piję spokojnie kawkę.
Sylwia
poniedziałek, 15 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Kochana tylko Ci pogratulowac! Dla dzieci fajniej jest miec rodzenstwo niz byc samemu :) Co do bajek: "jestem na tak!" ;D
OdpowiedzUsuńTo ja się pierwszy raz spotkałam z taką opinią. Fakt gdy mówią o jakiś tragediach w rodzinach wielodzietnych, braku środków na utrzymanie, czy miejsca do mieszkanie, na myśl przychodzi stwierdzenie, po co robili sobie tyle dzieci. Lecz gdy rodzina jest w stanie zapewnić dzieciom byt w normalnych warunkach to czemu nie. Dzieci to radość. Ja mam jedno, ale pewnie na jednym nie poprzestanę i kto wie jak mnie będzie stać to i może kiedyś dorobię się trójeczki :)) Na myśl o tym jak będą wyglądały kiedyś święta z taką wesołą gromadką uśmiech pojawia się na twarzy. A innym ludziom co do tego, no ale w dzisiejszych czasach to tylko zazdrość i pogarda w większości przemawiają przez człowieka...niestety. Pozdrawiam i życzę samych cudownych chwil z tak liczną gromadką :)
OdpowiedzUsuńSylwia! Super! Gratulacje dla poczwórnej Mamuśki :)
OdpowiedzUsuńMusze się przyznać, że kiedys mi się wydawało, że ludzie, którzy maja tyle dzieci, mają problemy z antykoncepcją (czyt.stosują metodę kalenadrzykową;)). Dziś podziwiam takie osoby i zazdroszcze tyle miłości... bo wraz z każdym dzieckiem rodzi się w Tobie nowa, niezwykla i bezgraniczna miłość i chyba nie ma znaczenia czy pierwsze czy czwarte, potwierdzasz? :)
No a dementując wspomniany przez Ciebie pogląd: znam pewne małżeństwo, są po 40tce i są nieprzeciętnie bogaci... no i mający 8 dzieci :) i chyba na tym nie poprzestaną!!! to dopiero "patologia" ;)
PS. i warto zaznaczyć, że ta mama to wciąż niezła laska :)
bo ciąża kobiety odmładza.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o liczebność dzieci to jeżeli rodzinę stać na utrzymanie, i warunki lokalowe są to dlaczego nie?
Niestety tak to już jest, że to właśnie nasze otoczenie wie najlepiej ile dzieci powinnyśmy mieć...
OdpowiedzUsuńI jeżeli rzeczywoistość odbiega (w kŧórąkolwiek stronę) od modelu 2+2 (koniecznie parka) to jest to źle postrzegane... ty będąc z wyboru mamą czwóreczki syłyszysz komentarze, że "po co tyle?" a ja z wyboru matka jedynaka słyszę "kiedy kolejne?"
Przykre to i denerwujące, że nawet najbliższi nie potrafia uszanować naszych decyzji w tym zakresie.
Pozdrawiam
nasze otoczenie nie tylko wie lepiej ile dzieci powinniśmy mieć, ale i lepiej wie jak je wychować, jak powinny wyglądać nasze relacje z nimi, z partnerem, generalnei społeczeństwo ma obywatelski obowiązek kierować naszym życiem niezależnie od tego czego chcemy MY.
OdpowiedzUsuńTak mnie naszło ;)
Ja jak byłam mała mówiłam że nigdy w życiu dzieci, bo to taki ból. Teraz wiem, że to czego chcę to duża rodzina. 2-3 napewno. Marzy mi się abym jako babcia miała mnóstwo wnuków. A jakiś czas temu na Tolkowym blogu był wpis na którym były zdjęcia duuużej rodziny, której bardzo Wam zazdroszcze. Pomyślałam wtedy że to najlepsze co może człowieka w życiu spotkać :)
bo jak zawsze inni wiedza lepiej co dla nas najlepsze...
OdpowiedzUsuńGrunt to mieć grubą skórę, odporną na komentarze - czego i Tobie i sobie i wszystkim mamuśką życzę!
Świetny wywiad na ten temat polecam.
OdpowiedzUsuńhttp://www.rp.pl/artykul/445885_Kobiety__ktore_sa_powietrzem.html
a czwórka dzieci to wyzwanie więc podziwiam i trochę zazdroszczę. Zastanawiam się tylko dlaczego ludzie tak często się dziwią, że niektórzy z własnej i nieprzymuszonej woli chcą mieć kilkoro dzieci?
W mojej miejscowości jest dziewczyna która ma lat niecąłe 30 i ma pięcioro dzieci. Jest bardzo ładna i zadbana podczas ciązy i po ciąży, doskonale znosi ciąże i porody. Dzieci ma przesympatyczne, ucza się dobrze zawsze czysto i łądnie ubrane. Cała wieś aż huczy - bo jak tak można w dzisiejszych czasach miec tyle dzieci??? Wszyscy maja do niej pretensje o to ze "robi" dzieci a potem chodzi do "opieki społecznej" (Gminny Ośrodek) w którym pobiera zasiłek rodzinny (jak tysiace innych obywateli) a do tego z tego co wiem ma dofinansowanie do obiadów dla dzieci w szkole (równiez nie jest jedyną we wsi). Ludzie chyba podobnie jak Tobie skutecznie zatruwają jej radość z każdego narodzenia się małej istotki bo kiedy się z nią rozmawia nie patrzy już w oczy i jest jakas taka zgaszona. Zazdroszcze jej strasznie tego ze rodzenie przychodzi jej tak łatwo (ja obu swoich synów rodziłam przez CC i z komplikacjami) zazdroszcze jej ze mimo dosyc ograniczonych warunków lokalowych ma dużą rodzinę bo wiem ze metraż nie wpływa na miłość w żaden sposób (sami mieszkamy we czwórkę w 30 metrowym mieszkaniu)zazdroszcze jej tego ze mogła przeżywać cud narodzin aż pięciokrotnie. Uważam że jesteście super mamami nawet jesli czasem niegrzecznymi, wychowanie dziecka uważam za największe w życiu wyzwanie a wychowanie kilkorga dzieci to jest dopiero powód do dumy.
OdpowiedzUsuńBardzo wszystkim dziękuję za miłe słowa ,to prawda co piszesz Małgosiu ,że takie ludzkie gadanie może odebrać radość życia.Nie przelewa nam sie ,nie mamy willi z basenem ale mamy czworo wspaniałych dzieci których nie zamieniłabym na żadne bogactwa tego świata .Czasami żałuję ,że nie mogę dać dzieciom wszystkiego czego by chciały ,ale sądze ,że to czego najbardziej potrzebują czyli dużo MIŁOŚCI mają i tego im nigdy nie zabraknie.Uważam ,że każda z nas ma prawo do własnego zdania ,sposobu na życie i wychowywania swoich dzieci i to czy chcemy mieć jedno czy dziesięcioro dzieci to nasz wybór a nie nacisk rodziny czy otoczenia.Wszystkim Wam mamuśki życzę pogody ducha i siły aby wychować dzieciaczki na szczęśliwe.
OdpowiedzUsuńTrędowaci?? Cóż za okropne określenie - szczerze powiem nigdy się z podobnym nie spotkałam. Nie mogę powiedzieć, że nie słyszy się o rodzinach wielodzietnych gdzie patologia to chleb powszedni :/ Jeżeli natomiast jesteście wspaniałą rodziną - dużo miłości, uwagi, ciepła i wytrwałości w wychowanie małych urwisów wkładacie - nie warto zawracać sobie głowy tym co mówią ludzie. Ludzie zawsze mówią, potrzebują tematu do plotek tych złych oczywiście i oceniają zawsze pod kontem tego co oni uważają za słuszne. Słuchanie ich i przejmowanie się głupim gadam jest kompletnie Wam niepotrzebne. Jak piszesz tworzycie wspaniałą rodzinkę - szczęśliwe i zdrowe maluchy to chluba każdego rodzica, róbcie masę kanapek na kolacje i do tego kupcie maluchom psa i całą ekipą w szczęściu na spacer z głową podniesioną do góry chodźcie.
OdpowiedzUsuńTeściowa to temat odrębny - nie próbuj nigdy jej zadowolić - to Ty wraz z mężem tworzycie cudowną parę i wspieracie się nawzajem i to jest najważniejsze :)
Wszystkiego najlepszego Wam życzę :)
jestem dzieckiem z wielodzietnej rodziny, jest nas 4, dwa na dwa:) i mysle, ze moja mama i tata tez byli tak postrzegani. mama opowiadala, ze kiedys nawet lekarz jak przyszla z moim drugim bratem w ciazy do kontroli spytal jej, czy na kartki robia z tata dzieci?!:(:)
OdpowiedzUsuńtate stracilismy wczesnie, ja mialam 16 lat a rodzenstwo bylo jeszcze w podstawowce. mama dzielnie dawala sobie rade, jest silna kobieta! do pomocy byla i jest babcia, jej mama i dwojka jej braci, naszych wujkow, tworzymy super rodzine. tez korzystalismy z obiadow szkolnych i pomocy socjalnej (ktora na 4 dzieci byla taka sama jak na 1 dziecko).
mama po smierci taty skonczyla studia (jeszcze szybciej niz ja) teraz nie dawno podyplomowke:), my tez jestesmy wyksztalceni, wszyscy mamy juz swoje rodziny i mama w wieku 55 lat ma 5 wnuczat, do tego dwoje w drodze:)
wiec jak czytam takie posty, to jest mi bardzo przykro, ze ludzie postrzegaja rodziny wielodzietne jako patologiczne!oczywiscie bylo ciezko, rodzice mieli swoje problemy, tata chorowal, ciezko mu bylo pogodzic sie z tym, ze jest mlody i "niesprawny", my na pewno tez przystarzalismy im zmartwien, ale jedno jest pewne i za to oddalabym wszystko "RODZENSTWO" i "RODZINA" to najcudowniejsza rzecz w zyciu.
jestesmy bardzo ze soba zwiazani, bardzo cieszymy sie ze swoich sukcesow, radosci, razem tez przezywamy porazki i klopoty.
sama chce miec 2-3 dzieci, nie zostawie mojej corki samej sobie!
Moja kolezanka ma troje dzieci w wieku 6,4,2 latka a dwa tygodnie temu obwiescila mi, ze jest w czwartym miesiacu ciazy. Zaskoczyla mnie bardzo ale nie ukrywam, ze ucieszyla mnie ta wiadomosc. Pare dni pozniej zadzwonilam do niej spytac jak sie czuje i pogratulowac jeszcze raz. Spytala sie mnie czy naprawde sie ciesze jej ciaza. "Coz to za pytanie?!? Oczywiscie, ze tak! Szczerze i z calego serca. Przeciez kazda ciaza to maly-wielki cud!" I wtedy zasmucona powiedziala, ze malo kto sie cieszy... ze kazdy tylko sie dziwi, wypytuje ale tak naprawde nie gratuluje szczerze, nie usmiecha sie tylko patrzy z podejrzeniem, jakby nagle miala przeobrazic sie w jakiegos stwora z innej planety. Przykre to, prawda? Tak jakby ta czwarta ciaza byla zwyczajnym porannym wyjsciem po bulki albo zakupem fotela...
OdpowiedzUsuńZaznaczam przy tym, ze sytuacja finansowa moich znajomych jest swietna, maja przepiekny dom, na ktory nas moze nigdy nie bedzie stac z najnowszymi rozwiazaniami technicznymi, sa cieplymi i zyczliwymi ludzmi a przy tym cenie ich za to, ze godzinami mozna z nimi rozmawiac o wszystkim ale nie o dzieciach! I uwazam, ze jesli kiedys zdecyduja sie nawet i na piate dziecko to bede sie rownie bardzo cieszyc poniewaz wiem, ze sa swietna rodzina i nigdy przenigdy nie bylabym w stanie pomyslec o nich jak o tredowatych!!! Tacy ludzie jak oni powinni "tworzyc" kolejne pokolenia!
Powiem Wam szczerze ,że ja swoją czwartą ciąże ukrywałam do 7 miesiąca ,w pracy mimo ogromnych obaw musiałam powiedzieć wcześniej ponieważ ciąża była zagrożona a ja pracowałam na poczcie.Pomimo iż byliśmy 12 lat małżenstwem ,mielismy już troje dzieci to czuliśmy sie napiętnowani jak nastolatki .Kiedy rodzina się dowiedziała to nie obyło się bez mądrości tego świata ,jednak jak zawsze mogłam liczyć nie na mamę lecz na żonę szwagra.To Basia zawsze mi powtarza ,że dzieci to największe szczęście i tego się trzymam kiedy znowu ktoś próbuje przyrównać moją kochaną rodzinkę do cyrku .Basia będzie chrzestną matką mojego synusia i sądze ,że najleprzą jaką można sobie wymarzyć ponieważ razem z nami cieszyła się z jego narodzin.
OdpowiedzUsuńSylwia!
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Twoim dzieciom. Sama jestem jedynaczką i z wiekiem bardziej brakuje mi rodzeństwa. Rodzice są coraz starsi, na dodatek jestem jedyną wnuczką moich dziadków, więc mam poczucie, że teraz wszystko spada na mnie. Fajnie byłoby mieć braci i siostry, z którymi mogłabym dzielić nie tylko radość, ale też trudne chwile, które zdarzają się w każdej rodzinie. Zdaję sobie sprawę, że za kilkadziesiąt lat zostanę sama... A Twoje dzieciaki nie! Będą mieć siebie.
Mam też pytanie. Jak dajesz sobie radę? Ostatnio ktoś mi próbował uświadomić, że gdybym miała siedmioro dzieci, a nie jedno, to na pewno nie miałabym czasu na zabawy rozwojowe. Może i nie. Odpowiedziałam, że wtedy siódme bawiłoby się z szóstym, piąte z czwartym, a trzecie z drugim. Pierwsze prawdopodobnie już by było co najmniej w tym wieku, że nie potrzebowałoby zabawy. Miałam rację? Jak to jest?
Pozdrawiam i życzę dużo radości
Ja mam dwojke. Przed porodami zawsze chciałam trójki, ale mi przeszło. Podziwiam i zazdroszcze tym Mamom które mają siłę na wychowanie wesołej gromadki.Ale przede wszystkim zazdroszcze tego że im to duużo radości sprawia:D. Ja z domu malo miłości i radości wyniosłam, tak że teraz szczęscia z dzieci ucze sie od męża(wiem że to strasznie brzmi) który jest w stanie cieszyć sie ze wszystkiego!!!!!! Myślę że jak dzieci pójdą wreszcie do żłobka i bede mogła zrobić wreszcie coś dla siebie( pracować) to będę wreszcie pełną życia a nie przygnębioną matką. Wielodzietni i szczęśliwi rodzice- tak trzymać!!Jesteście WIELCY dla mnie:D
OdpowiedzUsuńCzy nie jest zadziwiające, jak wielu ludzi wokół wie najlepiej, jaki model rodziny jest idealny? Wielodzietni? Patologia. Jedynak? Patologia. 2+2, ale dzieci dajmy na to niechrzczone? Patologia. Przecież wiadomo, że dobre jest tylko to, co mam JA, a cała reszta to Trzeci Świat albo jakiś nowoczesny odchył. :) Trzeba się uodpornić na to, co mówią ludzie, a w szczególności niewspierający bliscy, którzy potrafią ranić do żywego. Dziewczyny, postępujcie tak, jak Wam podpowiada seducho i wyłączcie się na wszechobecnych wszystkowiedzących.
OdpowiedzUsuń@ Sylwia, autorka posta – A ja bym w Twojej sytuacji starała się kłuć w oczy Waszym wieloosobowym szczęściem. Chodzźcie czesto na spacery całą gromadką, pokażcie się razem w jakiejś kawiarni. Chcą gadać, niech gadają. Jeśli pokażecie, że was to nie dotyka, szybko im się znudzi.
@ Mama G. – Odpowiedź na zarzut o brak czasu na zabawy rozwojowe wymiata. :D
U nas w domu jest taki mały plan dnia.Jak starsze dzieciaki wracają ze szkoły to robimy zadanie ,przygotowują sie na następny dzień .Staramy się z mężem poświecać im jak najwięcej czasu .Mąż dwa razy w tygodniu chodzi z dzieciakami na basen ja z maluszkiem zostaję w domu .Zazwyczaj dzieci bawią sie razem ,w soboty czy niedziele wszyscy razem gramy w jakieś gry ,układamy puzle.Ja też byłam jedynaczką dlatego teraz widzę co straciłam i cieszę sie z tego co mamy!Gorąco pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńpatologia jest wtedy jak mąż pije , bije i ubliża a kobieta albo pije z nim albo cierpi nie umiejąc wyrwać siebie i dzieci z tego piekła... Wśród moich bliższych i dalszych znajomych jest kilkoro z trojgiem lub czworgiem dzieci. O żadnym z nich nie pomyślałam nigdy "patologia".
OdpowiedzUsuńZnam też kilkoro bardzo fajnych (i wykształconych) ludzi z niezamożnych i wielodzietnych rodzin.
Sylwia - nie przejmój się otoczeniem (ono zawsze wie lepiej co dla nas najlepsze) ani teściową (teściowe już tak mają, że lubią szpilkę wbić).
Pozdrawiam. Dorota
Witam :) Mój pierwszy komentarz, a czytam wiernie wpisy od jakiegoś czasu, ale zawsze jakoś za mało (?) czasu, cierpliwości, słów (?) mi było, żeby skomentować.
OdpowiedzUsuńJa na razie mam jednego brzdąca, ale... w przyszłym roku mam nadzieję, że pojawi mu się siostrzyczka (lub braciszek) a potem jeszcze. No i mam nadzieję, że też jakimś sposobem "nakłonię" męża na czwarte (bo on przy 3 obstaje, a ja mam wrażenie,że czegoś mi braknie {może chciałabym swoją Mamę "pobić", która ma nas troje :)]).Więc podziwiam i trzymam kciuki za wszystkie wielodzietne Mamy!Pozdrawiam
Mojego męża siostra ma czwóreczkę i to same dziewczynki:) Trzecia ciąża okazała się bliźniacza. Dzieciaki są świetne, super się rozwijają,pięknie razem bawią,a ich mama wygląda naprawdę rewelacyjnie:) Najmłodsze mają teraz 7 miesięcy a starsze 3,5 i 5,5.
OdpowiedzUsuńOczywiście też znajdują się tacy co jej współczują,że raptem 30lat i już czwórka dzieci...mi jednak żal tych ludzi,że nie mają własnego życia dlatego zajmują się życiem innych.
Ja jestem mama czterolatki i 10 miesiecznych blizniaczek i szczerze mowiac z trojka jest mi latwiej, niz bylo mi swojego czasu z jednym dzieckiem.
OdpowiedzUsuńNie wiem jak to mozliwe, ale jednak.
Wyjatkiem jest sytuacja kiedy wszystkie sa chore, ale i to da sie ogarnac.
Marzy mi się taka gromadka, ale na marzeniach pozostanie zapewne....
OdpowiedzUsuńKochana, nie przejmuj się tymi zjadliwymi uwagami obcych (i nie tylko) ludzi. Ja Cię podziwiam i chylę czoła, bo wychowywać dzieci to jedno z najtrudniejszych i najbardziej odpowiedzialnych zadań!
OdpowiedzUsuńSama jestem mamą, i w przyszłości planuję jeszcze jedno dziecko (na więcej jestem już po prostu za stara). Nie chcę aby Pola była jedynaczką, a nasza rodzina tworzyła mikroklimat. Znam dwie rodziny wielodzietne (jedni mają 5-cioro dzieci, drudzy 7-mioro) i jak na nich patrzę to widzę ogromną miłość i radość. Każde dziecko to duma dla swoich rodziców, każde kochane tak samo. Wszystkie razem się trzymają, pilnują i bawią. Dzieciaki starsze zajmują się młodszymi, i jak twierdzą ich rodzice, nie jest im aż tak ciężko jakby mogło się wydawać postronnym :)
Myślę, że każdy ma prawo wyboru jaki model rodziny stworzy. Wszystko zależy od tego ile tej miłości, cierpliwości i zdrowia starczy rodzicom. Jeśli tylko na jedno - to OK, byle by było kochane i szczęśliwe. Nie każdy odnajduje się w roli rodzica, tak samo jak nie każdy musi się realizować poprzez rozwój tylko i wyłącznie zawodowy. Być mamą prowadzącą dom i poświęcającą się wychowaniu dzieci to też w pewnym sensie "zawód", bo w to zadanie wkłada się niejednokrotnie więcej energii i zaangażowania niż w najważniejszy projekt w pracy.
A kwestia finansów to inna sprawa. W pewnym filmie usłyszałam takie oto zdanie: nie martw się Judka, kasa zawsze się jakoś zorganizuje!
Pozdrawiam wszystkie Mamuśki
Licho
Sylwio, moja przyjaciółka ma 4kę dzieci. Wspaniałych, cudnych - poza moją własną córeczka - moich ulubionych:) I wiesz co - jest wzorem mamy, jej mąż wzorem ojca. Dla mnie przynajmniej. Są najpiękniejszą rodzinką, jaką znam. I motywują - sama mam ochotę na większą gromadkę w przyszłości:) Bajki tez oglądają, podczas gdy my pjemy kawkę. I co - są przeszczęśliwą gromadką.
OdpowiedzUsuńBardzo bym chciała mieć czwórkę dzieci. Mam sześcioro rodzeństwa (5 sióstr i brata), mój mąż czworo (same siostry) i jeśli tylko będziemy wyrabiać lokalowo, też chcemy mieć kilkoro. Na razie mamy synka. Nie przejmuj się opiniami innych. DUŻE RODZINY SĄ SUPER. MYŚLĘ, ŻE CZĘŚĆ TYCH DOCINKÓW TO Z ZAWIŚCI, BO CZŁOWIEK MA NATURALNĄ POTRZEBĘ ŻYCIA W DUŻEJ RODZINIE (GRUPIE), CZEGO NIE ZAPEWNIA DZISIEJSZE SPOŁECZEŃSTWO, KTÓRE PROPAGUJE MODEL 2+1. Wiem, że nasze Matki miały czasami ciężko, za to teraz cieszą się gromadą wnuków. Moje siostry i siostry męża to moje przyjaciółki, mój mąż dogaduje się dobrze z moim bratem. Mamy poczucie, że skrzywdzilibyśmy dziecko, nie zapewniając mu rodzeństwa. Życzę Ci dużo radości, wytrwałości i życzliwych ludzi dookoła.
OdpowiedzUsuńMy planujemy trójeczkę (ale planować to sobie można ;)). Jeżeli ludzi stać na wychowanie większej gromadki to co w tym patologicznego??? Nie widzę problemu w żadnym wypadku :)
OdpowiedzUsuńA w przyszlości spotkania rodzinne będa o wiele weselsze :)
Gratulecje zatem poczwórne!
Skądś to znam... mam dwóch braci i dwie siostry. W pewnym momencie było ciężko, ale bardzo się cieszę, że mam tyle rodzeństwa. Oczywiście byliśmy nazywani patologiczną rodziną, tym bardziej, że ojciec nas zostawił, ale ja uważam, że to krzywdzące określenie nawet w takiej sytuacji. Mimo, że było ciężko to nikt z nas nie zszedł na złą drogę, pokończyliśmy szkoły, studia, pracujemy, nie ćpamy, nie jesteśmy alkoholikami. A mogę się założyć że wiele osób nie dawało nam szans.
OdpowiedzUsuńTEraz sama mam malutkiego synka i za nic nie chcę by był jedynakiem i mam nadzieję, że na dwójce też się nie skończy. Uważam, że powinno się mieć rodzeństwo, bo jest raźniej i chociażby jest z kim pokłócić się czy powygłupiać.
Znam kilka osób, które są jedynakami i wcale szczęśliwi z tego powodu nie są. Jeden przypadek - kolega w wieku 11 lat stracił ojca, a 10 lat później matkę. Został sam z dwiema babciami po 80tce, reszta to daleka rodzina. Zawsze mi zazdrościł, że mam tyle rodzeństwa, a ja zawsze się tym chwaliłam!
Więc - nie przejmuj się uwagami innych! Trzeba w tych czasach być silnym by walczyć o swoje, trzeba mieć charakter by robić to co się chce i widzę Mamuśki, że właśnie takie jesteście!
Wszystkiego dobrego i wytrwałości!!!
Znam dziewczynę która pochodzi z domu, gdzie jest 9 dzieci :) a ona jest najstarsza :) jest bardzo fajna, ogarnięta i dojrzała, super organizatorka :))) myślę, że jeśli ludzie chcą mieć dużo dzieci - w sensie, nie że religia im to narzuca albo społeczeństwo - to nie mogą zrobić nic lepszego niż mieć tyle ile chcą. Bo wtedy przekazują im super wzorce, miłość i umiejętność życia w społeczeństwie :))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
@Sylwia:
OdpowiedzUsuńJak czytałam Twój wpis, to przez moment miałam wrażenie, że ktoś o mnie napisał:)
Ja też mam na imię Sylwia, też mam czwórkę dzieci w podobnym wieku: 9, 7, 4 lata, a najmłodszy ma 3 miesiące:)
Z Twojego profilu widzę, że nawet jesteśmy w tym samym wieku:)
faktycznie ja też odczuwam duże zainteresowanie ogółu tym, że mamy czworo dzieci. w najbliższej rodzinie mamy bardzo duże wsparcie, ale z dalszą to już różnie bywa. ja się bardzo staram nie komentować wyborów życiowych innych ludzi, jednak wiele osób z mojego otoczenia a także zupełnie obcych nie może się przed tym powstrzymać...
wszyscy zadają takie same pytania: jak sobie radzisz, jak dajecie rade finansowo, co z twoim rozwojem osobistym :), nie nudzisz się całymi dniami?
są dni kiedy sobie radzę zajebiście i wszystko u nas w domu chodzi jak zegarku, a są dni kiedy panuje chaos jak po armageddonie:)
kwestia finansowa to dla nas odpowiedzenie sobie na podstawowe pytanie: jaki poziom życia chcemy utrzymać? Bogu dzięki mąż ma dobrą pracę i nie grozi nam głód i nędza. jednak każde kolejne dziecko to dla nas "schodzenie w dół" - mąż cały czas zarabia tyle samo a wydatków jest troszkę więcej. ale zdecydowaliśmy, że nowe życie, nowe dziecko w naszej rodzinie jest dla nas najważniejsze - i zamiast kupować dwójce dzieci buty z Bartka kupujemy czwórce w CCC:) i takiego obniżenia poziomu doświadczamy w kwestii wyboru wakacji, zakupu sprzętów agd, remontu, samochodu - ale mam poczucie, że dokonałam wyboru zgodnego z moim sumieniem - wybieram każde kolejne dziecko zamiast wyższego poziomu życia.
kwestia rozwoju osobistego to moja ulubiona działka:) kończyłam dwa kierunki, pracowałam w wolnym zawodzie, prowadziłam bardzo aktywne życie towarzyskie i kulturalne - na to miałam swój czas, "używałam życia", czasami aż za bardzo:) - ciesze się, że miałam te doświadczenia, dużo mnie nauczyły. ale teraz przyszedł inny czas, czas kiedy jestem matką. mam czasem gorsze dni, kiedy mi się nic nie chce, ale z zasady staram się nie być matką olewającą i wiecznie narzekającą - moje dzieci to dla mnie olbrzymie wyzwanie: chcę stworzyć im dom i wychować do człowieczeństwa.
i nie da się tego zrobić, bez poświęcenia samego siebie, rezygnacji ze swoich potrzeb. decydując się na każde kolejne dziecko "wchodzę w to", mój mąż również, podjęliśmy to wyzwanie i czuję, że w rodzicielstwo to jedna z fundamentalnych kwestii człowieczeństwa w ogóle. wartość poświęcenia się dla innego człowieka jest ogromna, a w obecnych czasach jest niestety postrzegana jako frajerstwo i brak asertywności.
i nie, nie nudze się całymi dniami. nudziłam się przy jednym dziecku, to była faktycznie masakra, dlatego nie dziwię się matkom jedynaków że czują się osaczone i uciekają do pracy. po drugim dziecku już było lepiej - zdecydowanie więcej pracy i wyzwań w ciągu dnia. teraz mam kolorowy zawrót głowy od rana do nocy, i w nocy:) i na prawdę nie mam czasu nawet usiąść i się zastanowić: czy mi się nudzi? bo prowadzenie domu z czwórką dzieci, zajmując się nimi i starając się to robić jak najlepiej to jak sterowanie statkiem kosmicznym:)
kończę swoje wynurzenia, bo najmłodszy syn siedzi mi na kolanach i wali w klawisze:)
chciałam się z wami tym podzielić, bo wiele już było głosów matek jedynaków, i brakowało mi głosu wielodzietnych - a myślę, że ten blog zakłada pewną różnorodność poglądów i postaw - jest miejscem gdzie matki odnoszą się z szacunkiem do siebie nawzajem.
Pozdrawiam serdecznie!
Sylwia
Jestem mamą 3 chłopców (2.5, 5.5, 7.5) i choć czasami testosteron buzuje w powietrzu to nie zamieniłabym tej 3 na żadną 1. W tak licznej gromadce jest weselej i raźniej. I nie ważne, co ludzie mówią. Zazwyczaj "kraczą", bo po prostu zazdroszczą.
OdpowiedzUsuńNos do góry!
Ich troje i ona jedna
wiem co czujesz ja mam trójkę urwisów jak okazało sie po pierwszym dziecku ze jestem w ciąży ( zaplanowana by pierwsza córka nie chowała sie sama :) z pełną radością poszliśmy powiedzieć teściowej i doznałam takiego szoku na jej reakcje ze omało bym nie poroniła tak mnie opierdzieliła ze szok nie meża tylko mnie a jak dowiedziała sie ze to blizniaki to stwierdziła ze jestem głupia nie odpowiedzialna i tak to jest jak sie hormony bierze (nie brałam )to zaś sie takie bliżniaki rodzi swojemu synowi a mojemu mężowi nic nie powiedziała szydziła ze mnie i wyśmiewała ze jestem głupia jak but będąc w ciązy myłam okna zamiatałam przed domem nic mi nie pogła nawet nie zapytała czy mi pomóc przy starszej córci chodziła tylko i sie głupio podsmiewała ze wielki brzuch mam ze wygladam jak napchana ze jestem gruba ze mam nosic stanik bo cyce sie obwieszom itd.jak dzieciaczki sie urodziły patrzyła na nie jak na potworki z kosmosu zawsze łatke doczepiła a ja bardzo to wszystko przezywalam ale mialam wsparcie moich rodzicow meza troche tez teraz dzieci zaczely szkole podst. sa sliczne zdrowe wychowuja sie szczesliwie a ich babcia ma ich w nosie mimo ze miszka 2 kroki odemnie.Dodam jeszcze ze w tym samy czasie jej synowa tez byla w ciazy ale z 1 bobo nic nie kazala jej robic na moich oczach zabierala jej miotle mowiac ,daj bo przeciez w ciazy jestes i glupi usmiech na mnie bolało ale tez nauczyło mnie to ze nie bede mogla na nia nigdy liczyć i że nigdy nie bedzie babciom dla dzieci swojego najmlodszego syna teraz ja olewam choc piszac to mam łzy w oczach ale patrze i slysze jak smieja sie moje kochane łobuziaki i jestem szczesliwa ze ich mam ze sa zdrowi bo przeciez tyle nieszczec sie zdarza :) Moi maja 10lat cora i para blizniakow 8 lat kocham ich najbardziej na swiecie choc czasem padam na pysk nie przejmujmy sie co piepsza inni niech gadaja :)
OdpowiedzUsuńJa osobiście zazdroszczę!!! Ja sama chciałabym mieć więcej dzieci (mam 2 synków), ale mąż na razie oponuje, więc na razie cieszę się z tego co mam ;-)
OdpowiedzUsuń