niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 10 marca 2010

Witam serdecznie .

Po pierwsze - nie widziałam Was "na żywo" w DDTVN, gdyż byłam w pracy. Żałuję... I w ogóle, szkoda że nie wiedziałam o takiej akcji - przyznaję, sama bym chętnie wystąpiła i opowiedziała o swoim zdecydowanie nieidealnym macierzyństwie;-)

Regularnie czytuję bloga Sylwii Wesołowskiej i jestem nim zauroczona (o ile można być zauroczonym "takimi" wpisami hehe;-)) Tak wiele wspólnych skojarzeń myśli wyjętych z ust...A tak poważnie - już jakiś czas temu trafiłam na zagraniczne blogi bad mums i od zawsze twierdziłam,że do matki idealnej to mi baaaardzo daleeeeko. Ale co dziwne - zawsze byłam z tego dumna. Moja córka ma teraz niespełna 3 lata i jest mega urwisem, rozwydrzonym do granic możliwości przez dziadków gałganem. Nie da się więc postępować zgodnie z idealistycznymi zasadami wychowania, wpajanymi nam przez durne poradniki. Ale kocham ją oczywiście nieprzyzwoitą miłością i jak tylko wlepia we mnie te swoje wielkie błękitne gały, to mięknne cała i wszystkie dobre rady superniani biorą w łeb;-) Oto lista kilku tylko moich grzechów głównych:

- moje dziecko ogląda TV

- moje dziecko od ZAWSZE ogląda TV

- moje dziecko je przed TV

- moje dziecko jest fanem Teletubiesiów -bez nich nie rusza się z domu;

- moje dziecko ogląda youtube'a i gra na ciufcia.pl

- moje dziecko w wieku 4 miesięcy dostawało do gryzienia chrupki kukurydziane i skórkę od chleba (O zgrozo!!!- GLUTEN!!!)

- moje dziecko je chipsy, lizaki, frytki, ketchup, herbatniki, wafelki...

- moje dziecko je zupy gotowane na kostkach rosołowych

- moje dziecko ma już za sobą także i inne debiuty kulinarne: kiełbasa śląska z grilla, tatar, ogórki konserwowe z chili, uwielbia oliwki

- moje dziecko nadal pije z butelki

- moje dziecko nigdy nie miało wyparzanych butelek, naczyń, smoczków...

- moje dziecko śpi z nami

- moje dziecko samo się myje. Przy okazji, tą samą szczoteczką do mycia zębów myje sobie ręce, nogi, brzuch, wszystkie zabawki kąpielowe i na koniec umyje jeszcze wannę

- moje dziecko kąpane jest zdecydowanie nieregularnie

- o włosach - nie wspomnę - ma trzy kilo włosów na głowie, więc mycie tej szopy to wyczyn godny ekspedycji na Kilimandżaro

- moje dziecko chodzi w niewyprasowanych ubraniach

- czasem nawet chodzi w brudnych (ileż razy dziennie można się przebierać?! Jeśli szpinak z obiadu spadł na bluzkę - TO CO Z TEGO??!!)

- moje dziecko całuje się z kotem

- nie sprzątam trzy razy dziennie - jeśli nie jest uczulona na kurz, to nie umrze od tego

- nie myję jej zabawek; od czasu do czasu wrzucam do pralki wszystkie pluszaki i tyle

- moje dziecko samo decyduje w co się ubrać - co z tego,że czerwony i różowy się gryzą?

- moje dziecko ma mnie w totalnych ryzach - KOCHAM JĄ PONAD ŻYCIE i całkowicie jej ulegam!

Pozdrawiam serdeczenie i bardzo, ale to bardzo chciałabym się aktywnie włączyć w Wasz blog!

Oliwia Madrak-Budzińska

54 komentarze:

  1. Oooo, u mnie to samo!:) Też tak robię - dzieci sztuk 2 żyją i mają się dobrze. I nałogowo wręcz jedzą parówki:) I nie przeszkadza im to w normalnym rozwoju. Hurra, jestem normalna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha Dziewczyny Jestescie niesamowite a ja myslalam ze jestem wyrodna matka bo moje dziecko ogląda bajki i je parówki. Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejusiu... Moja córka zaczyna trzeci miesiąc i wyparzam butelki gorącą wodą z czajnika jak mi się przypomni (średnio raz na 3 tyg.)... Ostatnio ja chodzę z gilem do pasa, a jej nic nie jest. Czasem zdarzy mi się przewijać ją w pokoju, w którym jest akurat uchylone okno, a na dworze minus 3... Ufff - jestem normalna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. padłam ze śmiechu...ale widać ze jestem normalna;) bo u mnie wasze "standardy" na codzień

    OdpowiedzUsuń
  5. ha ha moje dziecie też je parówki i ogląda tv, chodzi w brudnych ciuchach i całuje się z psem.
    Jesteśmy normalni ufff :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jak się tu do was zapisać?

    OdpowiedzUsuń
  7. Droga Oliwio,to co napisałaś dotyczy chyba nas wszystkich i czytając to mało nie spadłam z krzesła ze śmiechu wiem ,że jak zdarzy mi się to co tu opisałaś niczym się nie będę przejmować. dodam ,że moja bestia ma pół roczku i jeszcze wiele takich momentów przede mną.
    Pozdrawiam gorąco K.SZ.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałam dodać, że jeszcze zapycham moją córę smokiem, jak chcę żeby szybciej zasnęła...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopiszę jeszcze ,że lewą ręka bujam mego aniołka w wózku a prawą pisze :P niech mi tylko ktoś powie coś złego o bujaniu!!! o zgrozo walczyłam z dzieckiem co dzień przez 5miesięcy bo nie chciał chodzić spać a jak już usypiał to z wielkim płaczem. a teraz go sobie bujam i śpi grzecznie!
    pozdrawiam K.SZ.

    OdpowiedzUsuń
  10. I jeszcze jeden mój "grzech" - każdego niedzielnego wieczoru z utęsknieniem czekam na poniedziałkowy poranek, kiedy to w końcu pójdę do pracy a brzdąca odstawię do babci;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. :D na 22 wymienione pozycje 17 pasuje do mojego dziecka ;)
    - teletubisie włączam rano jak chce jeszcze z godzinę pospać (tz. co dziennie ;)) po południu jak młoda ma usnąć też włączam!
    - jak mi sie nie chce robić kolacji to daje kulki neskuik :)
    - zasypia ze mną w łóżku
    - ma niecałe 2 lata i łazi ze smoczkiem....bo spokojniej zasypia
    - jak nie mam siły to nie idę na spacer
    - jak ubiorę rano to rozbieram wieczorem no chyba, że sie przesika lub wyleje na siebie wodę, w innym wypadku chodzi....jak pobrudzona to trudno przecież to dziecko

    OdpowiedzUsuń
  12. moje grzechy (Julka 1,5 roku):
    - daje parówki,
    - pozwalam oglądać tv
    - codziennie je ciastka,
    - nie kąpię jej codziennie,
    - nie wyparzałam butelek,
    - gotowałam "kranówkę",
    - zapycham ją czasem smokiem, żeby się uspokoiła,
    - daję jej obiadki ze słoiczków,
    - z radością idę do pracy by z jeszcze wiekszą radością wracać do dziecka,
    - chodzi do żłobka od 9 miesiąca,
    - nie siusia do nocnika,
    - nie wychodzi codziennie na spacer.
    Mimo wszystko dziecko wygląda na szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak przeczytałam co napisałam powyżej to trochę się przeraziłam....co ze mnie za matka...

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze, laski, od kiedy słoiczki są 'gorsze'? Mnie wpajano ze to ekologiczne - super hiper dobrane skladniki i ze sama tak nie ugotuje :/

    OdpowiedzUsuń
  15. I od kiedy 1,5 roczne dziecko powinno sikac na nocnik? To moze 4 miesieczne powinno tez jesc lyzeczka? Juz nie przesadzajcie w tym licytowaniu sie :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. No tak, ale Julka ma 1,5 roku i teoretycznie powinna jeśc to co my (oczywiście z wyjątkami). A moje dziecko nie chce jeść domowych potraw tylko Bobovitę. Więc dla mojego świętego spokoju, że dziecko jest najedzone podaję jej te nieszczęsne słoiki :/

    OdpowiedzUsuń
  17. "I od kiedy 1,5 roczne dziecko powinno sikac na nocnik?"

    Kiedy moja córka miała rok, byłam z nią u lekarza. Pani doktor mnie zbeształa jak smarkulę, kiedy zobaczyła, że dziecko ma pieluchę!...bo powinna korzystać już z nocnika. Pytała mnie czy już coś mówi? Powiedziałam, że mówi mama i tata. Ona na to, że powinna już składać zdanie z trzech wyrazów! Na usta mi się cisnęło, że powinna już pewnie czytać, pisać i recytowac Pana Tadeusza! Nie chciałam się kłocić z tym babskiem bo byłam u niej z chorym dzieckiem ale chetnie bym ją zmieszała z błotem!

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje dziecko też ma 3 latka. Nie widze w tym nic strasznego ze rowniez pije z butelki kaszke, chce to pije, bez tego z trudem przychodzi mu sen:)
    Poza tym wlacza DVD z bajkami sam i operuje ktora bajke chce ogladac to jego pokoik moze robic w nim co chce.Je rownie parówki :) pizze tez bardzo sobie ceni:)Za słodyczami nie przepada za to wcina jablko ze skorka w calosci i nic mu nie jest:) Do przedszkola notorycznie chodzi nieuczesany bo zawsze zapominam...
    Pozdrowka dla wszystkich normalnych mam:*

    OdpowiedzUsuń
  19. Witajcie!
    -Moja córka oglada Tv
    Oglada tv jak je,
    i jak ma zasnac w obiad to tez oglada.
    -je parówki i zajada sie nimi,
    -spi sama od 3 miesiaca zycia w swoim pokoju
    -sama wybiera co ma ubrać
    -nie jest zmuszana do czesania włosow,choc czasami obcielabym je na zero
    -czasami wchodzi nam na glowy ale jak sprawa nie jest az tak wazna to pozwalamy jej-niech cwiczy charakterek
    -kapana jest codziennie
    -uzywała smoczka dosc długo,
    -szczoteczki do zebow uzywa podczas kapieli do roznych rzeczy,
    -czasami chodzi w niewyprasowanych ubraniach a jak sie poplami to nie zmieniam jej do przebrania
    -skorka od chleba,papryka, grilowane kiełbasy i inne takie to rarytasy
    -córka zostawała pod opieka opiekunki( nie Polki tylko Portugalki-najwspanialszej Portugalki pod słóńcem) od 3 miesiaca, bo zdecydowałam sie pójść do pracy
    -córka zostaje z jednymi badż z drugimi dziadkami od czsu do czasu a my wyjezdzamy gdzies we dwoje i miłósc rosnie!!!
    oj mogę wyliczać i wyliczać

    OdpowiedzUsuń
  20. Drogie Mamy!
    Mój Kochany Łobuz:
    -ma rok i wie, co to parówka
    -namiętnie gapi się na Beyonce i jej kolezanki
    -do nocnika zagląda chętnie - wkłada tam zabawki
    -nie wychodzi codziennie na spacer
    -śpi u babci przynajmniej 2 razy w miesiącu
    -pije z butli, niekapkiem ciska w kota
    -od zawsze śpi w swoim pokoju, a nie sypialni rodziców
    -jego pokój - jego strefa - zabawki porozrzucane od rana do wieczora
    -chodzi w niewyprasowanych ciuchach
    -spędza z Tatą co najmniej 2 godziny dziennie, Tata potrafi przewinąć, nakarmić (buraki są wtedy wszędzie - najmniej w buzi, ale są), na kąpaniu Tata zna się zdecydowanie lepiej niż Mama
    -książki są interesujące, owszem, ale tylko przez 20 sekund (więc nie zmuszam do moiauczenia, kokania, haukania, bo nie mam tyle cierpliwości)
    -odkąd raczkuje, notorycznie ma zimne rączki (w domu kafle)
    -karmiony butlą - nigdy nie był nawet przeziębiony
    -piszczy z radości, szczerzy się pokazując dumnie pierwsze zęby, przytula się i wygląda na bardzo zadowolonego.
    Kilka dni temu pojechaliśmy do kolegi, który ma psa. Mlody zachwycony, biega za czworonogiem. My szczesliwi, ze spokoj i mozemy pogadac. Maly zgrzany, wiec daje mu butle z sokiem. Patrze - no pije, gadamy dalej. Lookam, czy nadal pije - no pije, ale pies, a moje dziecko przytrzymuje mu butle w pysku. Taki jest kochany!
    Pozdrawiam Was
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  21. Super, że jesteście :) A ja myślałam, że jestem be... :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Kurcze jak to czytam to troche sie przerazilam.nie chce was urazic, ale myslalam, ze ja nie jestem idelana mama, ale wporownaniu z tym co piszecie...przeciez parowski sa obione z najgorszego miesa i odpadow, dziecku powinno posiwecac sie swoj czais rozowjac go-tyle rzeczy jest dookola a nie tv wypaczajaca mozg.a ukapac dzicko trzeba, bo wyobraz sobie, zebys ty kapala sie co kilka dni.jaka higioena musi byc.a j3stem mloda mama bo mam zaledwie 23 lata

    OdpowiedzUsuń
  23. he he ..ja ma 9 mc bliźniaki , w czasie ciąży miałam tysiące ideałów hhihihi ....pierwszy padł po tygodniu wrzeszczenia maluchów i od razu kupiłam smoczki ;-) ( na szczęście maluchy po tygodniu je wypluły )
    potem okazało się , że uwielbiają gapic sie na Mini Mini ( moge wtedy odsapnąć ?)
    Wszelkiego rodzaju płyty z muzyka relaksacyjna doprowadzają je do szału w przeciwieństwie do Vivy - uwielbiaja te rąbanke a przy pierwszych próbach czytania wierdszyków był zdecydowany bunt - i co w takim wypadku zrobić - ja poszłam na żywioł i jakoś rozwijają sie normalnie

    OdpowiedzUsuń
  24. he he ..ja ma 9 mc bliźniaki , w czasie ciąży miałam tysiące ideałów hhihihi ....pierwszy padł po tygodniu wrzeszczenia maluchów i od razu kupiłam smoczki ;-) ( na szczęście maluchy po tygodniu je wypluły )
    potem okazało się , że uwielbiają gapic sie na Mini Mini ( moge wtedy odsapnąć ?)
    Wszelkiego rodzaju płyty z muzyka relaksacyjna doprowadzają je do szału w przeciwieństwie do Vivy - uwielbiaja te rąbanke a przy pierwszych próbach czytania wierdszyków był zdecydowany bunt - i co w takim wypadku zrobić - ja poszłam na żywioł i jakoś rozwijają sie normalnie

    OdpowiedzUsuń
  25. ha ha ha ale sie usmialam nie jestem sama:) Mama 15 miesiecznej Oliwki

    OdpowiedzUsuń
  26. Pamiętam, jak byłam kiedyś w mięsnym. Mówię: "parówkę poproszę, tylko żeby była najświeższa i najlepsza, bo to dla małego dziecka". W odpowiedzi... Pani zmieszała mnie z błotem. Przecież nie powiedziałam, żeby mi dała żarcie dla psów, ale takie najlepsze, bo to dla dziecka. Od tego czasu tam nie chodzę.
    Bo przecież nie o to chodzi, że My propagujemy podtruwanie dzieci, trzymanie w zasikanych gaciach, nie spędzamy czasu tylko i wyłącznie leżąc na sofie z pomalowanymi paznokciami. Nie o to chodzi! Zajmujemy się naszymi maluchami i kochamy je nad życie. Po prostu jesteśmy ludźmi, a tu (myślę, że większość się ze mną zgodzi) nie urządzamy hipokryzji, nie umoralniamy. Każda z nas jest inna, ma inne dziecko, inaczej reaguje na płacz, jest bardziej cierpliwa, mniej, każda ma też swoje słabości, gorsze dni, nastroje, ale powtarzam: kochamy nasze dzieci i codziennie bardziej lub mniej się im poświęcamy, a że czasem "dwójeczka" w pampersie poleży minutę dłużej, bo akurat MUSISZ jeszcze do warzywniaka... I co z tego!
    Życzę większego luzu i zadowolenia z dziecka i swojej codziennej, nieocenionej pracy!

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej. Uśmiałam się jak to wszystko przeczytałam. Nie to że to jest złe ale ja robię dokładnie to samo. Mój Kubuś ma 1,5 roku i:
    * je parówki
    * ogląda tv
    * na spacer wychodzimy jak jest ładna pogoda i mamie sie chce
    * nie kąpię codziennie, polubił branie prysznica
    * je słodycze
    * śpi z mamą
    * jak się ubrano pobrudzi to zmieniam wieczorem
    * dokarmiam w nocy cycem
    * zanim zje jakikolwiek posiłek musi nakarmić najpierw psy
    * uwielbia dawać buzi psom
    Więcej grzechów nie pamiętam, jak sobie przypomnę to dam znać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. GDYBY NIE DDTVN MYŚLAŁABYM DO DNIA DZISIEJSZEGO,ŻE JESTEM ODMIEŃCEM - ŻE TO TYLKO JA DLA CHWILI RELAKSU - MALUSIEŃKIEGO ZAPOMNIENIA CHOWAM GŁOWĘ POD PODUSZKĘ, PIJĘ KAWUSIE I DELEKTUJĘ SIĘ "SPOKOJEM", GDY MOJE DZIECI OGLĄDAJĄ BAJKĘ CZY ROBIĄ NIEWIARYGODNIE MASAKRYCZNY BAŁAGAN W POKOJU Z ZABAWKAMI Z PARÓWKĄ CZY CHRUPKAMI W RĘKU. MAMY KOCHANE JESTEŚCIE FANTASTYCZNE - KAŻDA Z NAS KOCHA NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE SWOJE MAŁE I TE WIĘKSZE URWISY, NIGDY NIE POZWOLI NA JAKĄKOLWIEK KRZYWDĘ I TO JEST NAJWAŻNIEJSZE. IDEAŁY NIE ISTNIEJĄ I NIE WARTO PRÓBOWAĆ DO NICH DĄŻYĆ (SAMA SIĘ O TYM PRZEKONAŁAM)- TYM BARDZIEJ ZA WSZELKĄ CENĘ - WAŻNE ABY DZIECI MIAŁY WOKÓŁ SIEBIE MNÓSTWO MNÓSTWO CIEPŁA I MIŁOŚCI A ODWZAJEMNIĄ SIĘ NAM CUDOWNYM UMORUSANYM NP W CZEKOLADZIE UŚMIECHEM :) I TO JEST WSPANIAŁE :)
    TEN BLOG TO CUDOWNA SPRAWA - NAPEWNO ZAGLĄDAĆ BĘDĘ JAK NAJCZĘŚCIEJ :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Młoda mamo, ideały są piękne, każdy chciałby się do nich stosować ale tak na "chłopski rozum": co się stanie dziecku jak go raz nie wykąpiesz? albo jak zje parówkę? NIC.
    Moja o rok starsza (stażem macierzyńskim) kolezanka jak fiksowałam powiedziała mi jedno mądre zdanie "Dziecko jak komputer - trudno zepsuć". I tego się trzymam - oczywiście w granicach rozsądku. Jak dotąd sprawdza się doskonale. No i jeszcze Sz.P. Mąż doprowadza mnie do pionu - faceci mają bardziej luzackie podejście:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Na czym polega reklamowana w tv otwarta formuła, jak Pani Oliwia i jej podobne czytelniczki, może się włączyć w prace nad blogiem?

    OdpowiedzUsuń
  31. O przypomniało mi się jeszcze jedno. Mój synek ssie kciuka jak chce pokazać że jest głodny i jak usypia. Smoczek nie wchodził w rachubę, był notorycznie wypluwany. Palec się pojawił gdy moja siostra przyjechała z córeczką 2 miesiące młodszą od Kubusia. 2 razy ją wzięłam na ręce a potem Synek nie odstępował mnie na krok z palcem w buzi. To akurat bym chciała u niego zmienić ale serce mi się kraja gdy mu wyciągam a on tak patrzy swoimi oczkami i zanosi się na płacz ;(

    OdpowiedzUsuń
  32. hehe fajny artykuł....dzięki wam poczułam się lepiej i się okazało że nie jestem taka zła jak myślałam :) Ba jestem idealną Niegrzeczną Mamusią :) Jestem na NIE ze wszystkimi poradnikami o tym jak wychowywać dziecko.

    a to kilka z moich mausiowo-dzieciaczkowych grzechów jakie pamiętam. A moja pociecha obecnie ma 8 miesięcy

    - moje dziecko codziennie ogląda TV i o zgrozo zawsze ja karmie przed TV

    - jak moje dziecko miało 1,5miesiąca nie maiłam już siły walczyć ze słabą laktacja i poszłam na łatwiznę podają jej mleko modyfikowane.

    - od 3,5 miesiąca zaczęłam powoli podawać jej inne pokarmy niż mleko łącznie z piętkami od chleba i biszkoptami które uwielbia.

    - odkąd jej podaje pokarmy stałe o zgrozo doprawiam jej zupki i przecierki "Ziarenkami Smaku"

    - nie chodzę codziennie na spacer

    -jak mam ochotę pospać dłużej to wyciągam małą z łóżeczka sadzam ja obok siebie na narożniku i daje jej zabawki do zabawy

    -moje dziecko od zawsze dostaje gotowana kranuówę

    -butelki wyparzyłam jej tylko jak były nowe, teraz od czasu do czasu przepłucze je zagotowana wodą.

    - nigdy nie wyparzam smoczka ja upadnie na dywan czy podłogę w domu tylko obliże i już.

    - nigdy nie prasowałam ciuszków mojego dziecka, jedynym wyjątkiem było jak ropiała jej szczepionka na gruźlicę

    -kurze wycieram raz na tydzień, pościel wymieniam raz na dwa tygodnie jak nie zapomnę a jak zapomnę czo często mi się zdarza to raz na półtora miesiąca albo dwa.

    -jak moja mała miała 4 miesiące zaczęła sie garnąc do siedzenia a jak miała 5 to zaczęła sprężynować oczywiście nie przyklejałam jej z tego powodu do krzesła :) Chce to niech skacze, chce to niech siada, Teraz ma 8 miesięcy i zaczyna powoli chodzić. Pewnie niejeden ortopeda walną by mi dwugodzinne kazanie na ten temat.

    - usypiam swoje dziecko przy suszarce a jak zajdzie potrzeba to i ją pobujam w mamusinych ramionach.

    -daje córce smoczka jak tyko ma na niego ochotę, jak jej się znudzi to zawsze wypluje i już.

    -moja mała na kolacje wczoraj wszamała 3 kanapki z powidłami śliwkowymi i zapiła to kawą Inką :) Oczywiście na swoje usprawiedliwienie dodam że ma skaże białkową i to ostrą więc nie jada nabiału i pije tylko Bebilon Pepti

    -jak chcemy z mężem wyjść na miasto we dwójkę albo pojechać na zakupy to bez skrupułów podrzucamy dziecko do moich teściów.

    - odkąd skończył 2 miesiące kąpie ja tylko mój mąż, ja mu tylko asystuję

    hmm i to chyba wszystkie grzeszki jakie w tej chwili pamiętam

    aaaa i jak mam ochotę pobuszować po necie np. tak jak teraz to małą wsadzam do krzesełka, daje ciasteczko i jest spokój :)a jak zaczyna marudzić to daje jej do zabawy jej myszkę komputerową :)

    RAAAANY ALE ZE MNIE WYRODNA MATKA!!!!!


    a w ogóle to jak można się dopisać do waszego grona?????

    OdpowiedzUsuń
  33. "- od 3,5 miesiąca zaczęłam powoli podawać jej inne pokarmy niż mleko łącznie z piętkami od chleba i biszkoptami które uwielbia. "

    tu chodzi mi o to że odkąd mojemu dziecku stuknęło 3,5 miesiąca to daję jej pokarmy stałe.

    OdpowiedzUsuń
  34. Zajrzałam tu po wysłuchaniu bardzo trafnych uwag "matek założycielek" w DDTVN, jednak w miarę czytania ja też jestem delikatnie mówiąc zaniepokojona (jak któraś z przedmówczyń) tymi przysłowiowymi już parówkami, przewijaniem przy uchylonym oknie i nieregularnym kąpaniem dziecka, które wcześniej raczkuje po kaflach i bawi się ze zwierzakami domowymi. Jedna myśl mi zakiełkowała: czy czasem nie jest tak, że troszkę pomieszały się proporcje tych "niegrzecznych" zachowań z tymi prawidłowymi. Nie jestem idealną matką, wręcz przeciwnie - obserwując podejście do swojego macierzyństwa kobiet w moim otoczeniu zawsze łapię doła, bo ich CAŁE życie podporządkowane jest dziecku, wszystko zmierza do tego, żeby to jemu (dziecku) było dobrze, bezpiecznie, zdrowo, ja natomiast myślę o moim dziecku jednocześnie nie zapominając o tym, że jestem nie tylko matką, ale też żoną, a przede wszystkim kobietą. Walczę czasem o chwilę tylko dla siebie, czasem wyrwę się na weekend we dwoje (choć wracając zawsze mam "kaca" moralnego w związku z "porzuceniem" dziecka, ale wiem, jak ważne są relacje z mężem, który jest nie tylko ojcem, ale również Tatą), i nie widzę w tym nic złego - pod warunkiem, że te dni lenistwa i przyzwolenia na oglądanie bajek bez ograniczeń następują po tygodniu intensywnie spędzonym z dzieckiem, a nie są codzienną praktyką :-)
    Ostatnia obserwacja: tak, jak "idealne" matki licytują się, która jest troskliwsza i bardziej zapobiegliwa, tak "niegrzeczne" matki po programie w TVN troszkę się "nakręciły" i zaczęły się licytować, ile "grzechów" popełniają...
    Zaznaczam, że cała inicjatywa jest przeze mnie postrzegana bardzo pozytywnie, a powyższa obserwacja jedynie spojrzeniem z troszkę innej perspektywy :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Oj Babki! Jakby nas faceci poczytali, to by padli ze śmiechu!
    PEACE!

    OdpowiedzUsuń
  36. Super jest ten blog!!!Ciesze się że mogłam z tv dowiedziec się o Was!(a tak żadko oglądam normalne programy bo u nas na okrągło leci Mini Mini...)
    Pozdarwiam
    Mama dwuletniego Filipka i trzymiesięcznej Basi:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Wiecie co a ja jestem pedagogiem i wcale nie uwazam ze cos o czym napisaly dziewczyny jest wadliwe. Moze teks o przebieraniu dziecka przy otwartym oknie jest przegieciem, ale z drugiej strony jesli nie choruje i jest zahartowane to dlaczego nie?
    Nie wydaje mi sie rowniez ze ktos tutaj kogos namawia do nie kapania dzieci, po prostu mowimy o tym ze nie kapiemy swoim pociech codziennie, tym bardziej w taka pogode (latem jest to "wyrodne";p)
    I jeszcze jedna uwaga co do parowek (szczegolnie do mamy lat 23) ktora stwierdzila jak mozna....
    A wiec droga mamo we wszystkim jest chemia i syf niestety z twoich ekologicznych bio-marchewkach rowniez, radze poczytac skład produktow i zapoznac sie z tym co on oznacza, a potem mowic ze w parowkach jest "gowno" moze i jest ale skoro dzieci lubia...dlaczego nie? w pieknie naszpikowanej wedlinie ktora zjadasz jest to samo, uwierz.
    Pozdrowka mamuski:) Katy

    OdpowiedzUsuń
  38. Podpisuję się pod Panią pedagog , ja jestem biotechnologiem i dziewczyny w bobofrutach tez jest tzw g... więc nie ma znaczenia a szczytem hipokryzji jest napis na słoiczkach bio - rany a skąd oni w tej naszej Polsce chcą znaleźć tyle gospodarstw ekologicznych , które produkują bio warzywka ( przy drogach ) dla masowej produkcji ...ratunku , co z tego ,ze maluchy zjedza świetne warzywka jak oddychają całą tablica Mendelejewa ...

    OdpowiedzUsuń
  39. ale ja nie daje dziecku bio-ekologicznych marchewek.ani zuoek czy deserkow w sloiczkach.tlyko daje produkty swieze, kupione np na bazarku.zupki tez robie swoje.a parowki ja lubie, ale jak uslyszalam co wnih jes, to dziecku nioe chce tego fundowac.tak smao brojlerow w ktrym jest peno homronow, apotem dziewczynce w ieku 8 lat rosna piersi.mieszkam w nieduzym miesice na pod;lasiu i obok jest wiele gpsp[odarstw, gdzie mzona klupic miesko od giospodarza, kurke wiejska.wszytko co jest robione do sklepu ma pelno chemii.i mowie ze nie daje jej nic ze sklepu, serkow itp. ale parowke nie, bynajmniej teraz jak jest jeszcze malutka.tak samo ze slodyczami.moja mama nigdy nie karmila nas chemia, ja jestem troche leniwa i jednak kupuje, ale mam wyobraznie co jest w srodku.moja mala uwielkbia kanapki z zerkiem topionym , ale robiony jest z serow zoltyhc ktopre sa stare i opuchna i teraz jak ja jem serek topiony to chowam sie przed nia, zeby mi nie zabierala i nie jadla tego. mama 23 lata

    OdpowiedzUsuń
  40. Szczerze to gdybym chciala patrzec na to w czym jest chemia i co jest bardziej niezdrowe to musialabym nic nie jesc, a i dziecku nic nie dawac.
    Ale to sa niegrzeczne mamuski wiec kazdy robi to co uwaza za sluszne, tego sie trzymajmy:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja również mam ochotę napisać uff :D więc nie tylko ja nie jestem idealna, a jednak mój syn jest szczęśliwym dzieckiem :).
    ja tez daję mu słodycze i żelki
    całuje kota w futro
    do niecałych 2 lat ssał wieczorem cycuś
    nie cierpi jabłek i bananów, a uwielbia kiwi, i wszelkie inne owoce
    uwielbia oliwki
    czasem chodzi spać o 12 bo woli się bawić, a przeważnie o 9-10
    nie krzyczę na niego (prawie nigdy, a jeśli mi się zdarzy on sobie nic z tego nie robi) nigdy bym go nie uderzyła, bo nie rozumiem, jak można bić własne dziecko, a jest super grzeczny :).

    OdpowiedzUsuń
  42. tzn. domyślam się, że to właśnie dlatego jest super grzeczny, bo go nie biję i jestem dla niego dobra !

    OdpowiedzUsuń
  43. ello laski, flaki w 8 m-cu i bigos, do tego pomidory ze skórką, i kiełbasa do ręki. Ryba z grilla, karkówka zanim dziecko skończyło 12 m-cy.
    Lubi pepsi. Kocham te moje łobuzy ponad życie ale już w sobotę pójdą do babci bo mama i tata idą do teatru. Kąpany jest codziennie, bo lubi, głowę myjemy jak trzeba. Starszy bawi się z młodszym, masakryczny bałagan wszędzie i wrzask jest u nas codziennością. Ale mam w domu ucznia na medal, który czyta mi do 22:30 i małego diabła który wygląda jak aniołek, dla zmylenia przeciwnika.

    OdpowiedzUsuń
  44. Kurczę, dziewczyny jesteście moimi idolkami :) Przestaję mieć od dzisiaj wyrzuty sumienia. Niech zyje zupa na kostce bulionowej!

    OdpowiedzUsuń
  45. hej kobitki ulzyło mi ze ja tez dawałam w wieku 12m-cy bigos i kiełbacce wedzona za co mnie potepiały inne mamusie;-(ale jestem szcześliwa ze taraz nie mam problemu żetego czy tamtego nie zje itd.zosia ma obecnie 4latak i kocha śledzie nie wspomne o kaszance z grila i nie było problemu z kalką ulewaniu ani razu nie dostała jedzenia ze słoiczka dobrze sie rozwija nie ma nadwagi jest drobna pogodna ruchliwa poprostu szczęeliwa je to na co ma ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  46. o o to zaje fajne nie jestem sama ,ja tez jestem zwolenniczką nie cackania sie i robienia jakiejś szpoki z powodu karmienia,,zdrowo,, nie wolno przesadzaC ani wjedną ani w drógą strone.

    OdpowiedzUsuń
  47. witam mamy ,bezstresowee wychowanie no różnie z tym bywa bicie nie ale klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził,sama czasami dostawałam klapa w pupe i żyje i uwazam ze wyrosłam na porządną kobietę i wesołą mamuskę,te wszystkie porady dobrej niani są ok ale wychowanie to nie ksiażka do matematyki ze wzorami .rozmaowa rozmowa to podstawa ia szczególnie o sprawach trudnych(podejrzewam ze trudne są r\aczej dla rodziców).

    OdpowiedzUsuń
  48. padlam z krzesla jak to przeczytalam!!!! a ciesze sie jak glupia ze jestem normalna, moj synek tez uwielbia bajki:) jaka ulga ze nie tylko ja nie wyparzam butelek po kazdym użyciu...pozdrawiam Was serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  49. jejciu nie jestem brudasem,ciesze sie ze nie jestem sama ,poniewaz pozwalam dziecku jesc bez wycierania co chwila buzi i rąk nakładania sliniaków i ręczników pod brode.jak widzę te biedne dzieci które nie mogą zjeśc samodzielnie pomarańcza budyniu itp. bo plamka na koszulce będzie to...radzę skontaktowa lekarzem lub farmaceutom. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  50. Witajcie dziewczyny, a ja Wam zadroszczę!!! Nie lubię cackania się z dziecmi, jednak żcie pisze swój scenariusz:/ Mam w domu dwóch małych alergików;( i niestety nie mogę sobie folgowac w jedzeniu. Uwielbiam jeśc, gotowac i nie uwazac na to co jem:D Niestety dzieciaki nie mogą większości normalnego jedzenia nawet rosołu, kiełbasy, parówek, naleśników,klusek leniwych, wszystkiego co ma jajko lub mleko, wywaru z mięsa:/ Żyję w niewoli!! A nikt u nas w rodzinie nie jest alergikiem:( skąd ta kara dla mnie?!

    OdpowiedzUsuń
  51. Jeju ja ci współczuje to co ty im dajesz do jedzonka:)? Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Tak sobie czytam te wypowiedzi i stwierdzam, że ja jednak nie jestem do końca normalna ;):
    -prasuję ubranka,
    - co chwilę wycieram córci buzię
    - zakładam śliniaczki do jedzenie i na co dzień bo mała strasznie się ślini
    - kąpię córkę co dziennie

    i to chyba tyle tych głupich przyzwyczajeń ;)

    natomiast reszta to już raczej zdrowe objawy:
    - nie chodzę co dziennie na spacery (nie chce mi się)
    - moje dziecka ogląda ze mną seriale ;), uwielbia "Majkę" jak leci czołówka to radośnie podskakuje, no i jak zasypia to jej to śpiewam, bardzo to lubi ;)
    - jak moje dziecko bawi się samo, ja siedzę przy kompie, albo oglądam TV a jak już jej się znudzi zabawa to biorę ją na kolana i razem ze mną serfuje po internecie
    - moje dziecko ma 8 miesięcy i nadal z nami śpi
    - w swoim łóżeczku śpi na brzuchu, na poduszce i pod kołderką, jakoś do tej pory się nie udusiło
    - butelki tylko jak mi się przypomni trochę wygotuje, nie częściej niż 2 razy w miesiącu
    - jak chce żeby się czymś zajęła i mieć chociaż przez chwile święty spokój to daję córce chrupki i sadzam do fotelika, jak już nie chce a dalej chce mieć spokój, to dostaje pilota od TV albo klucze do zabawy
    - jak ryczy i nie chce się uspokoić włączam jej Michaela Jacksona, w momencie się uspokaja
    - jeżdżę z nią na zakupu do hipera, wsadzam do wózka na zakupy, siedzi na tej półeczce z przodu i jest wniebowzięta, brudne te wózki, Bóg wie kto ich dotykał, ale nie ważne, dzidzia jest szczęśliwa i to jest najważniejsze
    - moje dziecko z pasją zajada się Misiowym jogurcikiem, je obiadki ze słoiczka, nie tracę czasu na gotowanie przez dwie godziny dwóch marchewek i kawałka mięsa...., w tym czasie siedzę na necie ;) hahahahaha
    - moje dziecko to prawdziwy terrorysta, wykorzystuje mnie do granic możliwości, ale Kocham po nad życie mojego małego potworka ;), który nie daje mi spać w nocy, bo budzi się 3 razy żeby wtrąbić flaszeczkę ;)
    To by było chyba na tyle, więc raczej bliżej mi jednak do normalności ;)

    OdpowiedzUsuń
  53. To z innej strony moze.
    Karmię dziecko piersią (prawie 6 miesięcy) i nieraz słyszę:
    - Pijesz kawę? Dziecko będzie nadpobudliwe!
    - Jesz słodycze, smażone, pizze, pepsi itp. Przecież te wszystkie niezdrowe substancje przenikają do pokarmu!!!
    - Jesteś wegetarianką? Dziecko będzie miało anemię i nie urośnie (syn jest dużym 9kg zdrowym dzieckiem)

    Ale kobiety dają się wpędzić w poczucie winy, widzę to najczęściej w kolejce do lekarza z dzieckiem, gdzie jest dużo mam. Siedzą i narzekają, że męczy je karmienie, bo kawy by się napiły, a gotowany indyk i marchewka już im bokiem wychodzi. Jak dziecko nie ma kolek, to w czym problem?

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja w sumie jestem taka trochę grzeczna- niegrzeczna. Z jednej strony piorę, prasuję, steryzlizuję, siedzę z dzidziolkiem pół roku w domu i jeszcze kilka miesięcy na pewno przede mną. Z drugiej strony miałam cesarkę, karmiłam tylko 3 miesiące, a teraz tylko słoiczki, często podrzucam M. na kilka godzin do teściowej jak chce gdzieś wyjść i odetchnąć. Wydaje mi się że wszystko w normie. Na listę "grzeszków" mogę wpisać to, że od kiedy M. skończył 3 miesiace wszędzie go z meżem zabieramy. Do galerii handlowych, do restauracji, do znajomych, nawet czasami w porze kiedy powinien już spać. Na początku jak chciałam zrobić zakupy wysyłałam meża z M. na kawę a sama biegałam jak szalona po supermarkcie, czasem Mąż szedł do najdroższego sklepu w Galerii i razem z M. studiowali parametry sprzętu audio coś tam, z tego co widziałam zwykle nikogo innego tam nie było, więc nie martwiłam się ze ktoś mi na dzidziolka nakaszle. Z czasem przekonałam się, że nic mu się złego nie dzieje. Maly zwykle śpi albo sobie siedzi i obserwuje co się dzieje. Owszem, denerwuja mnie spojrzenia kelnerów lub innych osób jak wjeżdzam z wózkiem do retauracji, ale biorę wtedy parę głębszych oddechów i staram się nie zwracać uwagi. Może oni się obawiają, że zacznę przewijać drącego się M. i machać pieluchą z zawartością pod nosami innych gości, nie wiem, róże rzeczy ludzie robią. Teraz staram się wybierać miejsca przyjazne dzieciom, na szczęście są takie we Wrocławiu i problem z głowy. Moze nie powinno tak być, moze powinnam siedzieć z nim w domu cały tydzień, poświecić się, w końcu to tylko parę miesięcy\lat zanim dorośnie...Można się oczywiście wymieniać z mężem, on zostaje w domu ja wychodzę i zalatwiam nasze sprawy, ale wtedy nie widywalibyśmy się już zupełnie. W maju mamy zmiar wybrać sie na wakacje i też mielismy wątpliwości, polskie morze czy gdzieś dalej. No i oczywiście postanowiliśmy byc "nieodpowiedzialni i wyrodni" i wybraliśmy drugą opcje:)

    OdpowiedzUsuń