niegrzecznemamuski.blogspot.com

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciało. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 kwietnia 2012

ZDROWYCH... i wesołych :) APEL!!!

9 komentarze
Jak w tytule... zdrowych i wesolych zycze wszystkim, tym niegrzecznym  i tym troche bardziej grzecznym :)

Ten post jest moim APELem... apelem do WAS -kobiet. Nie tylko MAM.

I nie bez kozery ZDROWYCH napisalam wielkimi literami. Bo bez zdrowia, slabo o radosc i o to by bylo wesolo :) A kazda z nas przeciez wesola byc chce :)

A teraz do meritum:

Ile z Was w ostatnim czasie wykonalo badanie cytologiczne?
Ile z Was czytajac ten post zastanawia sie jak wyglada gabinet ginekologiczny, bo nie odwiedzala go dlluugi czas?
Ile z Was regularnie robi sobie podstawowe badania m in. morfologia,mocz itp?
A moze sa takie z Was ktore badaja sie regularnie i wydaje im sie ze robia wszystko?
Pochodzicie z duzych miast? Czy moze z terenow wiejskich?
Czy sa takie z Was, ktore nie wykonuja badan ze wzgledow finasowych?

Pytan nasuwa mi sie cala masa...

Odpowiedzcie sobie na nie same.

Ja sobie pluje w brode...i pytam how come? Ja? jak moglam byc tak glupia?
Wyksztalcona, mieszkajaca w duzym miescie, z darmowym dostepem do lekarzy wszelkiej masci w prywatnej klinice...

To do K..!@#$%^&* nędzy czemu TAK DLUGO nie robilam tej cholernej cytologii????

Zawsze cos... Ole wychowuje sama wiec zawsze usprawiedliwiam sie brakiem czasu, na wszystko.. moze i fakt... nie zawsze jest nadmiar wolnych minut, bo doba jak na zlosc ma wciaz tylko 24 godziny, ale...

Wlasnie ale... zapisywac do lekarza zapisywalam sie wielokrotnie, ale potem, albo duzo pracy, albo pospiech, albo nie do konca mi sie chcialo.. w koncu klinike medyczna mam AŻ 10 min od Fabryki ;/ Przejezdzam kolo niej JEDYNIE 10 razy tygodniowo...

Dotarlam... wreszcie... jakos 2 miesiace temu...

No i sie zaczelo: zly wynik badania cytologicznego, powtarzanie, znow zle, milion badan, biopsje sropsjie  i inne malo przyjemne spotkania 3 stopnia z lekarzami roznej masci...

na wynikach badan jakies dziwnie zaszyfrowane lacinskie nazwy...

Po kolejnych wizytach diagnoza - rak szyjki macicy...

No bosko... jeszcze kurna tego mi brakowalo.

Zeby jednak nie bylo patetycznie i nudno - w koncu Wielkanoc i mowia zeby sie radowac ;)

Rak szyjki macicy to nie wyrok!!! Ja jestem mloda, stadium bardzo wczesne, operacja we wtorek... bedzie dobrze. Innego scenariusza nie przewiduje, ale...

Blagam Was z calego serce: badajmy sie wszystkie!!! Regularnie i TYLKO i wylacznie w profesjonalnych gabinetach!!!!

Ok, ja dalam ciala, zeby nie powiedziec gorzej, ale przez ostatnie kilka tygodni poznalam kobiety ktore naprawde regularnie sie badaly.... Co z tego???? jak sie okazalo badanie cytologiczne nie bylo przeprowadzone we wlasciwy sposob, albo bylo oceniane przez niekompetentnego lekarza...

Spotkalam tez takie, ktore nigdy w zyciu nie mialy robionej cytologii grrr... a byly w moim wieku...masakra jakas!

pamietajmy jedno: rak szyjki macicy wykryty we wczesnym stadium - jest w 100% wyleczalny i tak wlasnie bedzie u mnie :)

Post z serii podaj dalej - czyli pytamy mamy, siostry, przyjaciolki, kolezanki w pracy: Kiedy ostatnio robilas cytologie?

Nie zebym sprzedawala jakis produkt, ale jesli mozemy ocalic zycie chociaz jednej kobiety, mamy, zony, corki...WARTO!!!!

Ustawmy sobie przypomnienie w telefonie o obowiazkowym zadawaniu pytania o cytologie...I ustalmy ze przynajmniej raz w roku nie wiem w urodziny, boze narodzenie, wielkanoc czy inna latwa do zapamietania date, robimy przeglad organizmu: cytologia, morfologia itp.. i nie ma przepros. 

Promise?

Buziaki wielkie i wciaz Wesolych :)

Aha i niesmialo o kciuki we wtorek poprosze :)

PS. A czy ktos z Was myslal o szczepionce przeciwko HPV? Dla siebie badz dla swojej/swoich corek? Jakie macie zdanie na ten temat?

A.



wtorek, 9 marca 2010

The Shape of a Mother

31 komentarze
Pisalam juz o tym na moim blogu. Napisze i tu w ramach mojego publikacyjnego debiutu.

Przeraza mnie bowiem dajacy sie zauwazyc ped, zeby ciaza nie zostawiala zadnego sladu na naszych cialach. Alicja Bachleda-Corus, ktora skadinad lubie, pojawia sie niedawno na premierze filmu w moim obecnie miescie Dublinie, wygladajac 4 miesiace po porodzie jakby w ciazy nie byla nigdy, po czym mowi irlandzkiej prasie, ze "Nigdy w zyciu nie bylam na diecie. Do wagi sprzed ciazy wrocilam wlasciwie nastepnego dnia po porodzie". Komentarze w internecie byly w guscie "So much for the sisterhood, girl..."

W tym kontekscie, blog The Shape of a Mother czasami boli, ale ja w tych kobietach widzę piękno. Jeszcze nie tak dawno trzęsłabym się z przerażenia, że jezuss po ciąży są rozstępy! A teraz mysle, ze Nie! Po ciąży jest dziecko. Lub dwoje dzieci naraz jak w co poniektórych przypadkach, np moim. ;) A reszta to nieważne efekty uboczne.

Są przypadki cudów, nie przecze. Na ten przykład dwie kobiety, ktore sa matkami chrzestnymi moich dzieci, sa piękne, mają po 175 cm wzrostu i nie wiem czy ważą po 55 kilo. Jedna ma 3 letnia coreczke, druga dwoch synow - 4 letniego i 7 letniego. Do formy doszły błyskawicznie i teraz z miejsca najęłaby je do pracy każda agencja modelek.

Ale wiekszosc z nas nie ma takiego szczescia. Ja przytylam w ciąży 30 kilo, ktore zrzucalam rowno 9 miesiecy wedlug zasady 9 miesiecy IN - 9 miesiecy OUT. Nic specjalnego w celu zrzucania nie robilam - w momencie, gdy blizniaki RUSZYLY a ja za nimi, waga zaczela leciec bardzo szybko. Ale po moim ciele WIDAĆ, ze wiele przeszlo. Dlugo mialam lineę negrę, skóra na brzuchu wyglada jak pomieta bibula a biust, cytujac Lynette z "Desperate Housewives", jak "dwa balony znalezione za sofa po tygodniu od imprezy". I rzecz jasna rana po cieciu już na zawsze. Ale ja to moje cialo za to wszystko szanuję. Patrzę i myślę "Mój biedny brzuch, tyle przeszedl. Wspolczuje ci brzuchu. Ale warto bylo!" Pan Mąż mowi, ze teraz podobam mu się bardziej, POMIMO tych zmian, bo widzi tą ranę i tą skórę naciagnietą i wie, że dzięki temu ma dwoje cudownych dzieci. A rana? No coż, moje ciało się "uśmiecha". ;)

Myślałam, że będę z moim ciałem pociążowym walczyć, ze bede sie go wstydzic, a tymczasem je pokochałam. Za to, że dało radę. Za to, że nie zawiodło. Że walczyło o każdy dzień. Że się tak szybko zregenerowalo. I że dopieściło mi takich dwoje niezastąpionych Malych Diablow.

Na pierwsza wyprawe na plaze w maju w zeszlym roku zabralam koszulke. I na lezaku obok zobaczylam PIEKNA zgrabna kobiete, na oko Kubanke lub Hiszpanke, z brzuchem plaskim jak deska, ale pomarszczonym jak moj. W przeciwienstwie do mojego jej pomarszczony brzuch byl dumni odkryty. Nie ujmowalo jej to urody nawet o milimetr. Wokol niej biegalo dwoje malych dzieci. Usmiechnelam sie do niej z wdziecznoscia i zdjelam koszulke.

Buzka kochane.

PS. Wlasnie zobaczylam, ze maxfrau opublikowala niedawno post na podobny temat. O tu. Umknelo mi, wybaczcie - duzo rzeczy mi ostatnio umyka. Ale tematu chyba nigdy za duzo nie? ;)


sobota, 20 lutego 2010

Mamy ciało

71 komentarze
Dziś w WO ukazał się tekst na temat ciała po porodzie. Zamieszczono kilka zdjęć, opisano kilka historii o akceptowaniu zmian po porodzie bądź nie.

Z tekstu oraz mojego własnego doświadczenia wynika, że oczekiwanie społeczeństwa, że na miesiąc po porodzie kobieta będzie wyglądała jak modelka jest powszechne. Z tym czy kobiety po porodzie wracają szybko do poprzedniej wagi bywa różnie. Jednak to, że ciało się zmienia nie podlega chyba żadnym wyjątkom.
Ja mimo w miarą młodego wieku, jak i tego, że o siebie bardzo dbałam nie uniknęłam pokiereszowania piersi przez karmienie. I szczerze mówiąc do tej pory mam problem z zaakceptowaniem siebie w takiej postaci. Pewnie to w jakim stopniu dla kobiety te zmiany są ciosem a w jakim po prostu naturalną koleją rzeczy wynika z wielu czynników. Jedno jest pewne ciśnienie na bycie piękna znaczy się szczupłą gładką i i jędrną do sześćdziesiątki istnieje. Więc jak mówię bezdzietnym dziewczynom, że moje piersi po ciąży się zmieniły ich twarze wykrzywia grymas i od razu słyszę 'noo właśnie tego się najbardziej boje'. Wiem również, że już nigdy dla żadnego faceta nie będę tak atrakcyjna jak przed ciążą.
Wszystko ma swoją cenę i oczywiście, że w rachunku strat i zysków jakie daje macierzyństwo zyski przeważają. Myślę jednak, że powinna być większa świadomość społeczna jak wygląda kobieta po porodzie. Bo wygląda inaczej i jest to nieuniknione więc po co udawać, że tak nie jest, że nic się nie zmienia. To prowadzi tylko do paranoi i braku akceptacji dla siebie.
A wy jak patrzycie na siebie to czasem myślicie: 'kurcze kiedyś to miałam cycki (czy pupę, czy brzuch, czy coś tam)?