niegrzecznemamuski.blogspot.com

poniedziałek, 27 września 2010

Toys for boys

21 komentarze
Ileż to już miesięcy minęło, odkąd Mamma pierwszym heroicznym zakupem zapoczątkowała gromadzenie zabawkowej kolekcji Dziecięcia? Będzie gdzieś jedenaście. W tym czasie Filippo zmienił się nie do poznania. A Mamusia, o dziwo, wciąż tak samo piękna i młoda.

Ale nie o tym miało być.

Chciałam pisać o bólu istnienia w reakcji na skomplikowany problem życiowy.

Już wyłuszczam, o co mnie chodzi.

Zapragnęłam nabyć drogą kupna zabawkę dla Syna. Skończył już roczek, więc myślałam o czymś stumulującym intelekt, równowagę, ogólny rozwój motoryczny, wrażliwość muzyczną, uczącym czterech języków, ćwiczącym chwyt pęsetowy i wspomagającym apetyt. Bez durnych melodyjek. W miarę tanim.

Udałam się więc do wielkiego salonu z zabawkami i już na progu zamarłam.

Wielki wybór, piętnaście rzędów półek, feeria kolorów, dziesiątki symboli wskazujących jaką to cenną umiejętność nabędzie moje dziecko, kiedy naciśnie zielony guzik albo pociągnie za żółtą wajchę.

To za dużo dla dziecka komunizmu. Nie dałam rady. Wyszłam.

Problem może dotyczy zabawek, ale zabawny wcale nie jest - ja naprawdę nie potrafię nic dziecku kupić! Większość zabawek wydaje się absolutnie kretyńska, a gdy patrzę na te w miarę normalne, to mam wrażenie, że wcale Filipa nie zainteresują. Zupełnie nie potrafię się wczuć w rozrywkowe potrzeby roczniaka.

Owszem, zdarzają mi się przebłyski pragmatycznego geniuszu i bawimy się tym, co akurat znajdzie się pod ręką (już o dawna). Wczoraj na przykład przekładaliśmy makaron z garnka do garnka, a dziś ciągałam Młodego po podłodze na zabranym z suszarki ręczniku. Jednak czasami nic nie działa tak dobrze jak zabawka ZE SKLEPU. Taka made in China, a nie in Italia (penne).

To właśnie zamachanie przed nosem zabawką najskuteczniej kończy inspekcję toalety (sprawdźmy, jak głęboko uda mi się włożyć rękę...) lub sedesowy mord rytualny przez podtopienie (sprawdźmy, ile gumowych zwierzątek uda się zmieścić w kibelku...).

Wiem, mogłabym przeszukać czeluści internetu i znaleźć coś fajnego, ale czasu ostatnio brak. Zwracam sie więc z uprzejmą prośbą do mam z blogosfery - Czy możecie coś polecić? Co było/jest hitem wśród Waszych roczniaków? Co Wasze dzieci zajmuje na dłuższą chwilę na tyle skutecznie, że możecie nie tylko wziąć przysznic, ale nawet jeszcze po nim skorzystać z toalety (najpierw, rzecz jasna, opróżniwszy ją z gumowego ogrodu zoologicznego)?

Zainspirujcie mnie, drogie Mamy. Jest szansa, że dzięki Wam Filippo poszerzy swoje horyzonty o tematy pozasedesowe.

piątek, 24 września 2010

Terror laktacyjny raz jeszcze

27 komentarze
czyli od 'niegrzecznej' (wyrodnej) dla 'niegrzecznych'.

http://dziendobrytvn.plejada.pl/26,37760,news,,1,,laktacyjny_terror,aktualnosci_detal.html#autoplay

Nie powiedzialam wiele, nie bylo czasu/zzarl mnie stres(jestem totalnie niemedialna, a majac obok siebie biegajaca wokol corcie - stres murowany :D)
Nie poruszylam wielu kwestii.
Nie powiedzialam o OLBRZYMIEJ roli partnera
Nie powiedzialam o kulcie stwierdzenia 'KAZDA MATKA WYKARMI SWOJE DZIECKO',
Nie powiedzialam o tym ile szczescia dala Tacie Oli mozliwosc karmienia jej, o wiezi ktora miedzy nimi sie stworzyla
Nie powiedzialam tez ze Ola to zdrowa, silna i madra dziewczynka, mimo oslawionych opinii o nizszym ilorazie inteligencji dzieci karmionych sztucznie.
Nie powiedzialam tez ze minely jej nietolerancje na bialko, nie jest na nic uczulona, je zdrowo i zdrowo rosnie :)
Nie powiedzialam tez o tym ze sa tez i takie osoby ktore nekaja nas - kobiety ktorym to karmienie naturalne nie wyszlo, a pozniej siedza z dziecmi w knajpach typu mocny fast food objadajac sie hamburgerami. Czy to jest zdrowe? Gdzie tym razem pojawia sie ich wspanialomyslnosc dot. karmienia?????

A tak nawiasem mowiac? Sa jeszcze ludzie ktorzy wierza w to ze mleko sztuczne obniza poziom inteligencji?Jakim miernikiem mozna okreslic iloraz inteligencji majac podana jedynie jedna skladowa jaka jest karmienie????

Czy my idac ulica jestesmy w stanie stwierdzic ktora osoba byla karmiona mlekiem matki, a ktora mlekiem modyfikowanym? Czy w Waszych zakladach pracy/szkolach/srodowisku jestescie w stanie okreslic kto jak byl karmiony? Bo ja tego nie potrafie,

Pokarm Matki niewatpliwie jest bardzo wartosciowy, ale inteligencja to tez geny, to wychowanie, wyksztalcenie etc. Nie dajmy sie zwariowac!!!!

A.

wtorek, 21 września 2010

Fascynująca kupa - temat z maila

21 komentarze
Od dłuższego czasu przymierzałam się aby sobie pomalować włosy. Więc korzystając z okazji, że mój niespełna 2,5 letni syn uprawiał swoje ulubione zajęcie czyli wyglądanie przez okno na dwupasmówkę i jeżdżące po niej samochody, pomalowałam. Po 30 minutach pora na zmywanie więc mówię do Artiego, że mama idzie umyć głowę a ty sobie oglądaj. Ledwie zdążyłam polać głowę, jak przeniknął mnie okropny chłód i........ nagle słyszę....... mama zimno, mama zimno..........
Zdębiałam.........
Okno......
Matko kochana.........
Otworzył okno..........
Czwarte piętro..........
Farba z głowy leci.......
Nic nie widzę.........
Krzyczę więc, żeby szybko do mnie biegł......
Jest.......
Cały......
Żywy.......
Spłukałam farbę i pytam go:Czy można otwierać okno? Mówi: Nie można (zakazane fajne).
Pytam dla czego? Bo można wypaść - odpowiada (czyli pamięta częste przestrogi ale ich nie rozumie).
Więc może z innej beczki.
Pytam go: Po co otworzyłeś to okno?
Bo chciałem zobaczyć jak pieski robią kupkę.
Wiedziałam o jego fascynacji kupką, bo przecież ogląda swoją codziennie, określa jakiej jest wielkości i koloru.
No ale to, to już przesada.


ps. kupiłam klamki z blokadą
a kupy piesków oglądamy na dworze (koszmar)


handzia

niedziela, 12 września 2010

:) - temat z maila

32 komentarze
Na początku chciałam napisać parę słów uznania za pomysł odnośnie strony :)

A teraz parę słów o mnie

Może nie jestem za młoda, córę urodziłam mając 26 lat, ale na pewno czuje się bardzo młodą mamą. Długo staraliśmy się o dziecko więc jest ona wyczekana, wychuchana i wyprzytulana. Było też trochę komplikacji i strach o życie małej. Pewnie dlatego teraz każdą chwilę chcę spędzać przy małej, wszędzie ją zabieram i ciężko mi jest patrzeć jak jest choćby na rękach u babci lub nawet taty. A już na pewno nie wyobrażam sobie zostawić córy pod opieką osób trzecich przez pewnie najbliższy rok ;)

No i czemu każdy uważa mnie za wariatkę?? Że nie wykorzystam okazji iż mieszkamy z rodzicami żeby wyjść do kina lub na piwo.
Może to i dziwactwo, ale wole obejrzeć film na dvd niż myśleć czy coś się złego nie dzieje.

Popełniam pewnie wszelkie możliwe błędy, ale jest mi z tym dobrze :) Córa śpi z nami w nocy - zauważyłam że śpi wtedy 5 godzin, a w łóżeczku najwyżej dwie. Ma mnóstwo niepotrzebnych zabawek i ubranek. Przestałam karmić piersią i dzięki temu przeszły kolki, a ja jestem też szczęśliwa, że jem coś więcej niż kurczaka i marchewkę. Córa jest ciągle noszona, kołysana i przytulana. Nie boję się, że się przyzwyczai bo obie to lubimy. Używamy chusteczek do wycierania pupy, bo to oszczędza czas i nie bawimy się w mycie mydłem i wodą. Polubiłyśmy smoczek... i pewnie jeszcze dużo innych rzeczy mało wychowawczych :D
No a że czasem mam ochotę zaszyć się w koncie i płakać godzinami to nie znaczy, że nie jestem najbardziej szczęśliwą mamą na świecie :D

Pozdrawiamy inne zwariowane mamy

Joanna z Gabrysią

środa, 8 września 2010

Zła matka - temat z maila

17 komentarze
Ha! Wiedziałam, że nie jestem sama!
Kluska ma 9 m-cy i przez tez czas jej mamunia przeszła przez wszystkie możliwe atrakcje związane z macierzyństwem w Polsce. Dobra nie wszystkie - poród miałam lekki, wesoły, za darmo, z mężem, który był przy porodzie i potem mógł być ze mną w szpitalu przez 3 dni w pokoju (bezpłatnie) i cudowną położną (tak się trafiło).

Ale następnie - dziecko na OIOMie, terror laktacyjny (pielęgniarki szarpiące sutki, ściągające mi koszulę w szpitalnym pokoju, każda z nich z innym podejściem i wykluczającymi się radami), depresja poporodowa przez 6 m-cy, setki "dobrych rad".

Szczerze mówiąc to chciałam wydrukować ulotkę i rozdawać przy każdej próbie głupiego komentarza. Podstawowa wersja wyglądałaby mniej więcej tak:

1. Nie karmiłam piersią, bo
a) moje dziecko nie umiało chwycić piersi
b) było to dla mnie bardzo nieprzyjemne,
c) nie uważam aby moje łzy były konieczne dla Kluski dobrego rozwoju
2. Pomimo, że nie karmiłam piersią:
a) moje dziecko jest zdrowe (ani mini katarku przez 9 m-cy)
b) moja więź z dzieckiem jest prawidłowa
c) dziecię cudownie się rozwija
3. Dzięki temu, że nie karmiłam piersią:
a) mój mąż czuł się bardziej zaangażowany (uwielbia ją karmić)
b) mieliśmy przespane noce (spała całą noc mając miesiąc)
c) byłam spokojna i miałam czas na dojście do siebie (w tym na zapalenie papierosa na balkonie jak już czułam że nie wyrabiam - szczerze mówiąc pierwszy papieros po porodzie był jak powrót do życia, nektar i ambrozja). A co. Tak było i już.

4. Nie przegrzewam mojego dziecka. Nie zakładam jej skarpet w domu, nie zakładam czapki kiedy jest ciepło. W sierpniu podczas spacerku pewna pani zaczęła na mnie krzyczeć "dziecko nie ma czapki!!! Co pani sobie myśli!!" Było 27C. Zapytałam "czemu Pani nie ma czapki?" Dzięki temu patrz pkt 2a i 2c.

5. Daję jej do jedzenia słoiczki, bo nie umiem i nie lubię gotować. Nie trzymam się sztywno zaleceń z żadnych tabelek - znam zalecenia, ale modyfikuję je bo tylko ja znam moje dziecko i wiem na co jest gotowe.

6. Od początku jak potrzebowałam wtryniałam dziecię tatusiowi - dzięki temu mają cudowną więź a ja czas dla siebie. I mogę wyjść wiedząc, że mój mąż wie co ma jej dać jeść, w co ubrać i gdzie to leży, jak się z nią bawić, zawsze to on ją kąpie i usypia - to są ich wyjątkowe chwile.

7. Niczego nie prasuję. Nienawidzę, nie mam żelazka, nie zamierzam go kupić.

8. Piorę Kluski ciuszki w tym samym proszku i płynie co nasze. Nie ma alergii więc nie będę wydawać 2x tyle.

9. Pozwalam jej nabijać sobie siniaki przy próbach eksploracji najbliższej przestrzeni a nie trzymam jej w kasku i kombinezonie z folii z bąbelkami.

10. Nie czuję się winna, gdy mówię, że mam jej czasem dość i chciałabym chwilę oddychnąć. Nie czuję się winna, że nie jestem idealna.

11. Kocham moją córkę straszliwie. Ale też kocham mojego męża i będę zawsze dbała aby nasz związek był silny, bo uważam, że Kluska nauczy się więcej o miłości patrząc na szczęśliwych, zakochanych w sobie rodziców niż na kwoczącą nad nią matkę.

Buziaki Niegrzeczne matki.

Jagoda

środa, 1 września 2010

Nie dla Schabowego!

32 komentarze
Czyli czym karmią nasze dzieci w przedszkolach......a nie powinni.

Jestem na bieżąco - szukac przedszkola dla 1,5 rocznej Mrówki. Mam kilka rzeczy na których mi zależy - blisko domu, miłe panie, sprawdzone, angielski itd. Po researchu dopisuje kolejne wymaganie: zdrowe jedzenie! I wcale nie mam jazdy na eko - wręcz przeciwnie chce żeby jadła marchewkę z supermarketu - ale nie zgadzam się na schabowego, paluszki rybne (czytaj panierowane oraz smażone), pączki, słodycze itd itp. Przecież to najgorsze co można dzieciom dawać do jedzenia - niezdrowe, tłuste, przetworzone, bez wartości odżywczych. Dietetycy zalecaja gotowane na parze, pieczone, duzo warzyw, kasze a nie nalesniki z serkiem waniliowym z cukrem.

Czy ktoś te placówki kontroluje? Czy rodzicom nie przeszkadza, że dzieci karmione sa junk foodem w wersji PL? Gdzie wiedza na temat żywienia?

Nie dla Schabowego. Sorry.