niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 1 września 2010

Nie dla Schabowego!

Czyli czym karmią nasze dzieci w przedszkolach......a nie powinni.

Jestem na bieżąco - szukac przedszkola dla 1,5 rocznej Mrówki. Mam kilka rzeczy na których mi zależy - blisko domu, miłe panie, sprawdzone, angielski itd. Po researchu dopisuje kolejne wymaganie: zdrowe jedzenie! I wcale nie mam jazdy na eko - wręcz przeciwnie chce żeby jadła marchewkę z supermarketu - ale nie zgadzam się na schabowego, paluszki rybne (czytaj panierowane oraz smażone), pączki, słodycze itd itp. Przecież to najgorsze co można dzieciom dawać do jedzenia - niezdrowe, tłuste, przetworzone, bez wartości odżywczych. Dietetycy zalecaja gotowane na parze, pieczone, duzo warzyw, kasze a nie nalesniki z serkiem waniliowym z cukrem.

Czy ktoś te placówki kontroluje? Czy rodzicom nie przeszkadza, że dzieci karmione sa junk foodem w wersji PL? Gdzie wiedza na temat żywienia?

Nie dla Schabowego. Sorry.

32 komentarze:

  1. Ja tam daje mojemu 2 letniemu dziecku raz na tydzień schabowego i jakoś jest. Oczywiście mój syn je wszystko bo wszystko jest dla ludzi ale te niezdrowe rzeczy tylko raz na jakiś czas(np frytki)! Słodyczy prawie w ogóle nie je bo o dziwo nie przepada za nimi!! Co mnie zresztą bardzo cieszy!! Owoce warzywa zjada za to chętnie! Moje zdanie jest takie jeśli dziecko jest na tyle duże aby mogło jeść już wszystko to powinniśmy mu dawać tego schabowego raz na jakiś czas!

    Co do przedszkoli nigdy się nad tym nie zastanawiałam, a czy czasem nie jest tak że układać menu na cały tydzień ma za zadanie przeszkolona osoba?

    OdpowiedzUsuń
  2. W panstwowych ukladaja intendentki, w prywatnych bywa roznie. Czasem firma cateringowa nieznanej masci niestety. Ale zdarzaja sie i takie, ktore maja dietetykow, lub z nimi wspolpracuja.

    Tak czy siak dobrze nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz, moze ten schab jest (moze.. marzenie) pieczony?...


    z innej beczki, bo mi sie strasznie podoba:

    http://wyborcza.pl/1,81388,8244944,Umamusienie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam,
    Hallo nie dajmy się zwariować. Ja na poczatku tez dawałam Swojej Niuśce " wszystko co najlepsze" w efekcie jadła tylko to co ja jej robiłam w parowarze rybka, warzywa, jajeczka gotowane na parze itp. zero słodyczy sopków itp.
    Od lipca jest w żłobku poszła jak miała 14 miesięcy złobek dobry sprawdzony nie mam nic do jedzienia ichniego a ponad miesiąc walczyłysmy z nadmiarem kup, było ich po 8, 9 dziennie masakra jakaś. Dodam ze wymaz bakteriologiczny badania usg brzuszka idealne.
    Wniosek jeden nie dajmy sie zwariować, takie jest moje zdanie że jak zje raz na tydzień schabowego, czy parówkę z bułą ogłądając mini, mini ;) to nic sie nie stanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Schabowy czy słodkie naleśniki nie zaszkodzą dziecku. Bez przesady ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Schabowy raz na jakieś czas - ok, ale jesli codziennie na obiad jest smażone i ciężkie a potem na podwieczorek ciasteczko czy deserek - to juz nie jest ok, takie obciążanie małego organizmu niczego dobrego nie wróży, nadmiernie obciązona wątroba i reszta tej calej orkiestry napewno nie pomoże za x-lat. Czemu nie można nauczyć dziecka od małego zdrowego żywienia? Wcale nie tak cięzko, pieczenie miesa to mniej zachodu niż smażenie - wsadzic do piekarnika i luz. Czemu wiec smażone jest tak popularne :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uważam, że zdrowe jedzenie jest bardzo ważne i dbając o prawidłowe zywienie naszych pociech zapewniamy im przepustkę do dobrego zdrowia, którym bedą mogły się cieszyć długi czas. Rodzice dbają o dobrze zbilansowane i wartościowe posiłki, a przedszkola "psują" to swoją "garkuchnią" i niechlujstwem. Ale cóż w Polsce poziom usług jest jaki jest....a cierpią na tym dzieci.Smutne.

    OdpowiedzUsuń
  8. W naszym przedszkolu mamy zdrowej żywności (w Polsce). Menu jest na ścianie dla wszystkich rodziców do czytania i widze że ogólnie dzieci mają duzo dobry rzeczy (pieczone mięso, surówki -jak córka mówi "serówka" ha, ha). Na "snack" mają owoce i kanapki. Mają batonik czekoladowe raz w miesiącu i od czasu do czasu parówka albo paluszki rybne.

    Jeśli menu nie pasuje do Ciebie i Twojego dziecka może najlepiej będzie porozmawiać o tym z dyrektorem (i z innymi rodzicami). Warto sprobować.

    A chyba w tym post chodziło o świadomość co dajemy dzieci jeść. Na szczęście nasza szkoła była już "on the ball" i nic nie musimy poprawić.

    Jak zawsze, sorry for my mistakes in Polish :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie ma co wariować. Przecież my też byliśmy dziećmi i jadaliśmy to na co mieliśmy ochotę. :-) ( kiedyś nie było zdrowej żywości i jakoś się wychowaliśmy). Dajmy dzieciom spróbować schabowego, frytki..przecież to są dzieci. Nie mówię o codziennym takim jedzeniu ale raz na jakiś czas...:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiscie - niech probuja - wszytkiego. raz na jakis czas nic sie nie stanie.

    Ale od przedszkoli oczekuje wiecej - wysilku w przygotowanie posilkow, swiadomosci (jak napisala Chris, your Polish is perfect btw:) Przedszkole o korym mowie codziennie mialo slodycze, ciezkie, tluste dania, malo warzyw itd. To mi sie nie podoba - i dla mnie dyskwalifikuje placowke. I juz.

    Niestety 2 pierwsze lata sa bardzo wazne w rozwoju malucha i zywienie ma duzy wplyw na pozniejsze zdrowie. Pewnie bylismy karmieni niezdrowym jedzeniem - zyjemy, tak - pytanie czy nie zylibysmy lepiej gdybysmy odzywiali sie lepiej w dziecinstwie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ewela śmiem twierdzić że za czasów naszej młodości było dużo więcej zdrowej żywności niż dziś.. dużo mniej chemii i dużo mniej na półkach, przynajmniej kiedy ja byłam mała. Szczytem słodyczyczy był wyrób czekoladopodobny albo kogiel mogiel. Nie było wszędobylskich serków i danonków a parówek szczerze nie pamiętam. Za to pamiętam że w przedszkolu na podwieczorek słodki to mogłam conajwyżej kisiel dostać albo budyń - nie z papierka.

    każde czasy są inne, ale stwierdzenia typu 'kiedys tak było i się żyło' są jak nabardziej błędne. Pewnie, można i na samych ziemniakach przeżyć.

    A tak btw. cały czas mam dziwne przeczucie ze głupia owsianka na zwykłych płatkach owsianych jest tańsza niż serek-dla-każdego-osobno. Niechże mnie ktoś z błedu wyprowadzi jeśli się mylę ;) Bo mi często argumentem kasa-kasa ludzie dają po oczach. Nigdy nie zrozumiem też czemu tak rzadko w przedszkolu występuje kasza a ryż jest w normie. kasze są duuzo bardziej wartościowe od ryżu.

    Ale ja mogę tak dłuugo pisac.

    OdpowiedzUsuń
  12. no ja rozumiem stwierdzenie, że nie dajmy się zwariować, ale z drugiej strony myślę podobnie jak zosiabag, że za czasów naszej mlodości jedzenie było dużo zdrowsze :))

    ... i kolejny aspekt - jakoś ostatnio pełno dookoła małych tłuścinek (dziewczynek i chłopców), którzy już w wieku kilku lat są mocno otyli, a po 10 roku życia jeszcze bardziej. A zaraz obok nich rodzice, dziadkowie, nianie z kolejną paczką ciasteczek, przekąsek, chipsów itd itp

    oczywiście nie dajmy się zwariować, ale też nie warto aż tak mocno wyluzować, ponieważ to dziecko poniesie konsekwencje

    OdpowiedzUsuń
  13. Zosia, ja parowki z dziecinstwa pamietam, ale pamietam tez pomarancze, ktore tata przywozil z zachodu a my zajadalysmy sie nimi jak najlepsza ambrozja na swiecie, pamietam pomidory z babcinego ogrodka i soki z marchwi, ktore mama wyciskala kazdego dnia.

    Bylo malo, wiec nie kusilo, teraz jest przesyt i niestety ni diabla nie wiem skad pojecie ze podanie dziecku monte (bo nowe?bo reklamowane?bo slodnkie i dziecko zje?) jest tansze od jablka. Fakt nie wiem ile kosztuje jedno ani drugie, ale chyba nie ma zbytniej roznicy.

    To chyba kwestia mentalnosci a moze takze zbyt malej wiedzy jeszcze?

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeżeli chodzi o ścisłość, to lepszy schabowy niż te monte, a czemu??? bo monte to kilka składników E-... i nie można go równac ze zwykłym kefirem, a schabowy to mięcho drobiowe usmażone, jak dla mnie to wolę ten schabowy bo ma mniej chemii.
    A jeśli chodzi o przedszkole i te dania to chyba wcale nie jest tak źle, chociaż zgodziłabym się, że można byłoby dać i kaszę i ryż i kartofelki i naleśniki i warzywa ugotowane, codziennie miski owoców i gra muzyka, dzieciaki zawsze zjedzą, to co będzie na stole ;-DDD

    OdpowiedzUsuń
  15. Jadzia - achabowy to nie mięso drobiowe, drób nie ma tej cześci ciała ;) Schabowy to wieprz :) I ja tez wole schabowy ;) I nikt nie mowi ze gorszy :)

    Robaczek ot to! U nas też sokowirówka nie była chowana. A na pomarancze caly rok sie czekało na boże narodzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na wszystko trzeba znaleźć złoty środek :) Dziecko musi raz na jakiś czas spróbować tych "niezdrowych" rzeczy. Ale prawdą jest, że za modu kształtują się nawykli żywieniowe i jak dziecko będzie od małego pasione tłustym, smażonym, mało warzyw i owoców to... czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci. Ważne jest by to wszystko wypośrodkować i nie popadać ze skrajności w skrajność :)

    I też jestem zdania że kiedyś jedzenie było zdrowsze, mniej chemii itp itd bo, np.: co to za mleko które otwarte stoi 2 tygodnie w lodówce i się nie kwasi? Kiedyś mleko po 2 dniach kwaśniało, a jak odstało to zbierała się na nim śmietana :) paradoksalnie teraz takie mleko to rarytas.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się KASICA dziecko musi raz na jakiś czas spróbować niezdrowych rzeczy...
    Jak byłam mała to tato przywoził z dawnego RFN czekolady, soczki, żelki..to też było niezdrowe...nie jedliśmy tego non stop bo mama zawsze nam wydzielała, gotowała kompoty...które dzisiaj też gotuję swojemu synowi.
    Co do stwierdzenia, że kiedyś wszystko było zdrowsze to jestem innego zdania..zawsze w jedzeniu było dużo chemii, człowiek pił oranżadę na spółkę z koleżanką z jednej szklanej butelki i jakoś się wychował :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. A pamiętacie oranżadę z woreczka..to dopiero było niezdrowe a dzieci piły i przeżyły!!

    OdpowiedzUsuń
  19. a ja to bym się napiła tej oranżady ;-DDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  20. zosiabag, tak, tak, to po prostu świnka ;-DD

    OdpowiedzUsuń
  21. A i chlebek razowy ze smalcem ze świnki z kiszonymi ogórkami, pychota ;-DDD

    OdpowiedzUsuń
  22. Smak oranżady w woreczku...bezcenne:-)...Chleb ze smalcem...mniam...( ostatnio jadłam pyszny w Zakopanem)..wafelki kukuruku czy gumy Turbo...ach..wszystko niezdrowe a wspomnienia niezapomniane..

    OdpowiedzUsuń
  23. http://zdrowo.info.pl/e-dodatki.html
    polecam do poczytania ;-DD

    OdpowiedzUsuń
  24. Pracuję w przedszkolu i jestem przerażona kiedy widzę co firmy cateringowe oferują Maluchom.

    OdpowiedzUsuń
  25. Przede mną i córką jeszcze długa do przedszkola, ale chciałabym, żeby przedszkole oferowało nam zdrowe jedzenie, edukacyjne zabawy i wszystko inne co najlepsze. Poza tym przecież za to płacimy. Fanaberie pod tytułem niezdrowe ale smaczne i inne niech przedszkola pozostawią rodzicom no i chyba przede wszystkim dziadkom ;). Raczej żaden rodzic nie obrazi się, ze dziecko zjadło rybę na parze albo kaszę, a za tłustego schabowego z pączkiem raczej tak, więc "równajmy do góry".
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Polecam strone nowej akcji www.aktywniepozdrowie.pl

    OdpowiedzUsuń
  27. Po prostu warto to wszystko sprawdzic przed puszczeniem malucha do takiej placowki. Przede mna na szczescie jeszcze spoooro czasu;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja planuję posłać swojego 2-letniego synka do żłobka i jakoś nie zastanawiałam się nad tym co ļędzei tam jadło moje dziecko - a widać z tego co piszesz Miki, że trzeba :-o

    OdpowiedzUsuń
  29. Sprawdziłam co w moim (od niedawna) przedszkolu przez tydzień podawali na obiad. Schabowego ani razu. A może nawet bym wolała zamiast mielonego... Był jakiś gulasz, mięso duszone, co dzień inna zupa, raz naleśniki , raz czy dwa kasza, ziemniaki (frytek nie), surówki, na deser owoc lub jogurt. Na piśmie to nawet dobrze wyglądało nie wiem jak smakowo.
    Wiadomo musi być urozmaicone.. jedno dziecko kasze zje chętne inne absolutnie, jedno może serki, pomarańcze inne jest uczulone, są takie co uwielbiaja wszelkie surówki a inne jadają tylko mizerię lub marchewkę. Nie do rady dogodzić wszystkim.
    O jedno sie bym nie martwiła.. z pewnością nie bedzie b. tłusto lub kalorycznie. Miałam kiedyś kilkutygodniowy kontakt ze stołówka szkolną - było b. smacznie (naprawdę dobre kucharki) i raczej warzywno-kaszowo-ryżowo-ziemniaczano-nabiałowo niż mięsno-tłuszczowo-cholesterolowo..

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie,nie przeszkadza mi to ani trochę! I nie przesadzajmy. My w przedszkolach tez byliśmy karmieni pasztetową i piliśmy wodę z saturatora ze szklanek opłukiwanych tylko li zimną wodą i przeżyliśmy i śmiem twierdzić, że jesteśmy silniejszym pokoleniem (mam 33 lata) niż nasze dzieci. Od jednego schabowego czy mielonego tygodniowo nikt jeszcze nie umarł, a smak drożdżówki lepiej, żeby dziecko poznało w przedszkolu w dopasowanej wilekości/ilości, niż miałoby nie znać tego smaku jako jedyny potem uczeń. Zakazany owoc smalkuje najlepiej - z takiego założenia wychodzę i dlatego w moim domu nie jest zabroniony smak cukru, drożdżówki, parówki a naleśniki z serkiem sama często robię! Hawk!
    http://countrygirl.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń