niegrzecznemamuski.blogspot.com

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Samodzielna Mama


Dla Loli


- Kochana, kierat w pracy, ale zobaczę, co da się zrobić.
- Na spokojnie.
- Wiem, wiem. Wartościowym ludziom trzeba pomagać. Zuźka, lecę na autobus, muszę wymienić opiekunkę, dam znać w tej sprawie.

Samodzielna Matka. Wraca z korporacji, zajmuje się dzieckiem. Kiedy jej mała córeczka zasypia, Ona zabiera się za dodatkową pracę. Na wpół przytomna włącza komputer i robi korekty. Jeszcze tylko kilka godzin. Później będzie mogła pospać. Rano wstanie pierwsza, weźmie prysznic, poczeka na opiekunkę i pobiegnie na autobus. Jak zwykle zadbana, nienagannie ubrana i pełna energii. 

Nie użala się nad sobą, bo nie ma na to czasu.
Kiedy dowiedziała się, że sama będzie wychowywać Oli, wzięła sprawy w swoje ręce. Kiedy ja zastanawiałam się, który krem na odparzenia będzie najbardziej odpowiedni, Ona wisiała na telefonie, próbując dowiedzieć się, jakie prawa przysługują samotnej matce. Kiedy stoję w sklepie pełnym cudnych małych ciuchów i dobieram starannie nowy komplet, Tatinkowy w tym czasie jest w domu i bawi się z Grochem. Ona wsadza Oli w wózek i próbuje uzmysłowić pani dyrektor żłobka, że kogo jak kogo, ale samotnej matki nie stać dłużej na opłacanie opiekunki. Dowiaduje się, że prawo nie przewiduje pierwszeństwa wobec samotnych rodziców i dziecku nie należy się z tego powodu miejsce w tej jakże barwnej i przyjaznej instytucji. Nie daje za wygraną i wysyła pismo. Język ma cięty, więc odnosi sukces. 

Na Dawcę nie liczy. Może przez moment miała jeszcze nadzieję, że duże dziecko stanie się odpowiedzialnym ojcem, ale zauważyła, że nie wolno jej robić sobie złudzeń. Sobie i Młodej. Może, gdyby sprawy o alimenty nie trwały latami, wieczorami miałaby czas na długą kąpiel, czy spotkanie z przyjaciółką. Wysoki Sąd nie uwzględnia tego typu fanaberii, więc Samodzielnej Matce pozostaje wieczorne spotkanie z drugim etatem. Ach racja! Przecież to nie drugi, a trzeci etat! Co na to Dawca? Śpi spokojnie. W końcu praca uszlachetnia. Nie jego, oczywiście. 

Może odezwą się w nim ojcowskie instynkty, kiedy Oli podrośnie i będzie mniej wymagająca. Bo Samodzielna Matka poradzi sobie z jej wychowaniem. Jest zdeterminowana, a Oli jest dla niej najważniejsza.

Patrzę na Nią i już nie widzę w niej mojej zwariowanej przyjaciółki ze szkolnej ławki. Widzę dojrzałą, mądrą, odpowiedzialną i silną kobietę. Przy tym kobietę pełną seksapilu i energii. Równą babkę i chętną do pomocy kumpelkę. Kobietę sukcesu i duszę towarzystwa. Kochającą mamę rocznej Oliwki.

12 komentarzy:

  1. podziwiam takie kobiety i wstyd mi, że narzekam czasami jak mi ciężko a przecież nie muszę martwić się o kwestie materialne...

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubie czytac takie historie, o niezaleznych i dzielnych kobietach. Mamo Oliwki - big respect.

    OdpowiedzUsuń
  3. i fajnie jest mieć przyjaciółkę, która to dostrzega i docenia

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzielna dziewczyna! I fajnie, że przyjaciółka ją ceni i chwali - to dodaje skrzydeł
    też jestem samotną matką dwójki dzieci, ale jestem w znacznie lepszej sytuacji niż opisana tu mama Oliwki
    jednak bawi mnie, że dla niektórych ludzi pewne sprawy są tak oczywiste, i nie dostrzegają tego z czym związane jest samotne macierzyństwo

    OdpowiedzUsuń
  5. Macierzyństwo w ogóle nie jest łatwe, a co dopiero samotne. I niezależnie od tego czy się jest samotnym tatą czy mamą. Przypomina mi się książka "Kramer kontra Kramer", którą czytałam jeszcze gdy nie miałam dzieci. Filmu na podstawie książki nie widziałam, a z tego co czytałam obsada wspaniała: Meryl Streep i Dustn Hoffman.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam! Przykre to, że nie masz wsparcia od Ojca dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  7. To musi być dzielna kobieta... podziwiam samotne matki którym udaje się wszystko jakoś godzić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś niesamowita, pełny respekt !!!

    OdpowiedzUsuń
  9. pogratulować odwagi, siły i wytrwałości! podziwiam! i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witajcie, jestem w 8 miesiacu ciazy i nie mam w ogole wsparcia ze strony ojca dziecka. Mieszkamy nadal razem, ale przypuszczam ze jemu jak na razie po prostu wygodnie. W koncu wypiore, posprzatam, ugotuje.. Planowalismy dzieci w przyszlosci, ale ta ciaza byla niespodzianka. Ja sie cieszę, dla niego to tragedia.
    Jestem przygotowana ze zostane sama, w sumie juz mi to zapowiedział. Nakłaniał do aborcji, marudził, narzekał. On juz ma dziecko z innego zwiazku, za ktorym szaleje. Niby ciagle wierze ze cos sie zmieni..
    Nie boję się zostac sama, mimo b kiepskiej sytuacji finansowej. Oby tylko dac rade przejsc przez ten Baby Blues...

    OdpowiedzUsuń