Witam wszystkie niegrzeczne mamuśki!
Chciałam się Wami podzielić pewną historią, która mnie spotkała i tym samym może trochę podtrzymać niektóre z Was na duchu :)
Wszystko było jak w bajce, znalazłam przystojnego mężczyznę, zakochałam się na zabój Bardzo szybko zamieszkaliśmy razem, było cudownie. Niedługo potem mi się oświadczył… ależ byłam szczęśliwa. Planowaliśmy wspólną przyszłość, ja na trzecim roku studiów, planująca zrobić karierę naukową.. dostać dobrą pracę, urządzić się, pozwiedzać świat i dopiero później stać się mamą :) Wszystko układało się po mojej myśli, kupiliśmy własne mieszkanko, zaczęliśmy się urządzać :) Radość, miłość i idylla :) i zaczął mi się okres spóźniać, ale nie przejmowałam się, bo często tak było.. minęły 4 tygodnie, okresu nie było ale za to na teście ciążowym pojawiły się dwie niebieskie kreski !! WYROK !! Przepłakałam pół nocy zadając sobie pytanie: „co teraz będzie?”, a mój ukochany przytulił mnie i powiedział: „ tak bardzo Cię kocham, poradzimy sobie”- przestałam się bać, chciałam ogłosić całemu światu dobrą nowinę … no i się zaczęło…najpierw rodzina przeżyła załamanie nerwowe zamiast wsparcia słyszałam tylko „ jak mogłaś być taka głupia, zmarnowałaś sobie życie, teraz będziesz już tylko kurą domową, nic nie osiągniesz, studiów nie skończysz” Nawet znajomi ku mojemu zaskoczeniu stwierdzili, że już teraz nie mam na co liczyć i o swoich marzeniach mogę zapomnieć.. Najgorsze były starsze sąsiadki „ no ile ona ma lat 23, taka młoda matka, co ona temu dziecku może przekazać, przecież sama jest jeszcze dzieckiem !!” Nigdy nie wyglądałam na swoje lata, zawsze dawano mi więcej, więc chociaż obcy ludzie nie traktowali mnie jak patologię! Trochę się podłamałam, zamiast cieszyć się z czegoś tak pięknego jak ciąża, macierzyństwo ja wolałam o tym nie mówić, wstydziłam się, czułam się naprawdę gorsza, wręcz trędowata.. to było straszne .. Wybrałam się jak zwykle na wizytę kontrolną do swojego ginekologa, wcześniej był na urlopie, więc teraz czekał na niego cały łańcuszek kobiet. Jedna z nich, siedząca obok mnie była wyraźnie załamana. Nie wiem czemu ale od razu do niej zagadałam.. Znalazłyśmy wspólną nić porozumienia, opowiedziała mi historię swojego życia.. tak bardzo pragnęła teraz mieć dziecko.. ale nie mogła, bo jako nastolatka zaszła w ciążę, rodzina się jej wyrzekła, przyjaciele zostawili, nie poradziła sobie z tym i niestety usunęła dziecko!! Wszyscy byli szczęśliwi, wszystko wróciło do normy .. ale nie dla niej .. czuła się jak morderca, który płaci najwyższą karę, nie mogąc już mieć dzieci. To wydarzenie naprawdę mną wstrząsnęło i postanowiłam, iż już nigdy nawet nie pomyślę, że mam się wstydzić swojej ciąży! Postanowiłam, że im wszystkim pokażę, będę dalej uczęszczać na studia i dam sobie radę!!! Nasłuchałam się przy okazji, że tylko się ośmieszę! Było ciężko, ale zaliczyłam 4 rok, całą sesję w pierwszym terminie. W lipcu urodziło się moje szczęście, rodzina wybaczyła mi moją „głupotę” i skakali z radości na widok małego Mateuszka. W szpitalu też przeżyłam traumatyczną sytuację. Leżała z nami na sali 16 letnia mama, zagubiona, zastraszona, nigdy nie przytuliła swojej córeczki, nawet jak ta płakała, nie potrafiła do niej wstać, ukochać i uspokoić.. Matki leżące razem z nami szeptały między sobą, widziałam, że dziewczynie było głupio, wstyd ją paraliżował. Ktoś powie, że 16 lat to już zdecydowanie za wcześnie na podjęcie takiej odpowiedzialności za inną osobę, może i tak, ale zamiast krytykować i wyśmiewać, postarajmy się wspierać taką dziewczynę, niech nie myśli, że jej dziecko to kara czy początek jej własnej klęski.
Opisuję tę historię, ponieważ tak bardzo mnie boli podejście niektórych ludzi.. wchodzenie z butami w czyjeś życie, bezwzględne ocenianie. A ja naprawdę jestem szczęśliwa, mam pięknego syna, kochanego męża, kończę studia. Dałam radę. Kochane młode mamy, nie wstydźcie się swoich brzuszków, cieszcie się, bo spotkało Was naprawdę coś najpiękniejszego, a ludzie zawsze będą gadać, taki już ten nasz naród jest... niedelikatny...
Pozdrawiam, mama Mateuszka
piątek, 20 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








O matko, ale się porobiło!!! Ja urodziłam dziecko w wieku 31 lat i myślę sobie, że to późno, a tu takie rzeczy?? Świat stanął na głowie. Ale super, że sobie radzisz.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście mamy niebywały talent do wydawania osądów i szufladkowania ludzi. Pewnie niestety sama nie jestem wolna od takich nawyków :( ale takie historie uczą, więc zawsze to szansa, żeby coś w sobie zmienić :)
urodziłam Paulinke tuż po swoich 24 urodzinach a slub braliśmy miesiac przed moimi 23 urodzinami. Z miłości, bez żadnego przymusu. Nigdy nie usłyszalam że to za wczesnie na jedno i drugie. Rodziny sie cieszyły, w szpitalu traktowano mnie poważnie i godnie. Więc chyba mam dużo szczęścia i trafilam na dobrych ludzi.
OdpowiedzUsuńSama nigdy nie wydaje takich osądów a wręcz wspieram młode mamy. Gdy ja rodzilam, rodziła też kuzynka mojego męża wlasnie 16-latka.
A z drugiej strony - zadać pytanie tym co krytykują - a jaki jest najlepszy czas na rodzenie dziecka?
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem to jest indywidualna sprawa każdej kobiety. Może nie jestem zwolenniczką zbyt wczesnego (nastoletniego), bądź bardzo późnego (dobrze po 40stce) macierzyństwa, ale każda kobieta dojrzewa do tego w swoim czasie. A jeśli już się tak zdarzy, że zajdzie w ciąże nie planowaną, być może za wczesną, to i tak chyba lepiej mieć dziecko wcześniej, nawet w wieku 18-20 lat niż nie mieć tych dzieci wcale. Owszem dziecko wywraca cały nasz świat do góry nogami, ale czy w obliczu takiego szczęścia jakim jest dziecko, wyrzeczenia czy rezygnacja z niektórych planów są aż taką życiową porażką?!?
I jeszcze jedna sprawa - prawdą jest to, że bezpłodność jest chorobą cywilizacyjną i im kobiety starsze tym coraz więcej mają problemów z zajściem w ciążę.
Dlatego też młode mamy noście dumnie głowy do góry i cieszcie się ze szczęścia, które nie każdej kobiecie jest dane.
Zaszła w ciąże w wieku 20 lat! Mama nie robiła tragedii ale teściowa Tak!! Mówiła po rodzinie że wielkie nieszczęście ich spotkało! W po żadnym katolickim domu nieślubne dziecko!! Nie może tak być ona sobie tego nie wyobraża!! Już ślub trzeba brać ale ja powiedziałam STOP! Dziecko urodziło się w kwietniu a ślub był w październiku! Nienawidziłam teściowej za to że mówiła tak że to tragedia itp. Ale gdy urodził się Radek świata poza nim nie widziała! Zwariowała na jego punkcie choć ma już dwoje wnuków! dziadek zresztą to sama ale on cieszył się od początku! Że wnuk że nazwisko zostanie że to taka duma!! Teraz uchylili by mu nieba a przedtem! Teściowa nie zaprosiła mnie na swoje imieniny bo w ciąży byłam w 6 miesiącu a jej rodzina jeszcze nic nie wiedziała! Z jednej strony się nie dziwie jej brat to ksiądz prałat ale on tego nie przeżywał tak jak ona! Młoda mama ma ciężko w życiu w znalezienie pracy ( bo dziecko bo zaraz będzie tylko na zwolnienie chodzić itp) na studia chodziłam do końca opuściłam tylko jeden zjazd pokazałam wszystkim że się da!Teraz jestem najszczęśliwszą mama na ziemi!! I nie za żadne skarby nie chciała bym cofnąć czasu, mam 22 lata syn ma 2 o powrocie do pieluch nie chce mi się na razie myśleć!Mam już dziecko teraz mogę spokojnie zająć się karierą!!
OdpowiedzUsuńWszytsko ma sowje miejsce i swój czas i swój cel. Czy nastoletnia mama, czy 20-letia czy 30-letnia jest najukochańszą mamą dla swojego dziecka i najlepszą jaką to właśnie dziecko może mieć :-))
OdpowiedzUsuńWitam!!! a ja mam 23 lata, jestem mężatką, mam 8 miesięcznego synka i znów jestem w ciaży w 18 tyg. Skończyłam już dwa kierunki (licencjat) i został mi jeden rok mgr. Wcześniej nawet pracowałam mając dzienne studia, jak się chce to można! nie uważam bym była za młoda i przeszkodziło by mi to w rozwoju zawodowym, idąc do pracy po studiach mając mgr i mając 2kę dzieci to sama duma- dla mnie! powodzenia!!!
OdpowiedzUsuńZgadzam się z tym, że powinniśmy wspierać młode mamy najważniejsze jest nowe życie!!!
J. Sz.
a i zapomniałam dodać co do Ciebie mają inni ludzie? nawet rodzina?? czy to oni bedą rodzić za Ciebie?? wychowywać za Ciebie? utrzymywać za Ciebie dziecko??? to Wy rodzice! dlatego takie komentarze ze strony osób trzecich są chore! Oczywiscie rozumiem jesli rzeczywiscie chodzi o niepełnoletnie bo to zazwyczaj już babcia musi zająć się wychowaniem wnuka ale i wtedy komentarze po fakcie nie mają sensu- trzeba postawić czoła sytuacji. Jesli chodzi o osoby, które może i są młode ale są samodzielne- to chyba juz całkiem ich sprawa?! j.sz
OdpowiedzUsuńzawsze będzie czyjś komentarz na nasze zachowanie i to niezależnie czy z rodziny czy od obcych. Ja mam taką naturę, że gdy ktoś opowiada o kimś - trochę przekolorowaną - sytuację, to zawsze wyciągam argumenty broniące zachowania tej "obgadywanej osoby", bo przecież kij ma dwa końce ;-DD, a i punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;-DD
OdpowiedzUsuńTak czy siak, czy ma to jakieś znaczenie ile lat ma dana matka gdy rodzi dziecko, NIE
jesteśmy gatunkiem żyjącym na ziemi i abyśmy szybko nie wyginęli to musimy się "produkować"
całuski dla wszystkich mam ;-***
Pracuję w korporacji, z dniem podpisania umowy zaszłam w ciąże,mając 26 lat, zaczął się strach, co będzie dalej, początek dobrze zapowiadającej się kariery, a tu nagle taka niespodzianka, też przepłakałam całą noc...A teraz mi trochę żal jest dziewczyn z którymi pracuję, które mają już dobrze po 30-stce i żadnego faceta. Żadnych planów na przyszłość w których uwzględniały by rodzinę i dziecko...W moim przypadku sie wszystko ułożyło, z pracy mnie nie zwolnili, wróciłam po 3 miesiącach na pół etatu, a koleżanki które odwiedzają mnie i moją córeczka nie mogą się na nią napatrzeć z zachwytu.. jak ich pytam, "no a kiedy twoja kolej" często odpowiadają, ze nie widzą narazie potrzeby bycia matką.. no cóż... ja też nie widziałam, też miałam plan zajść w ciąże po 30. ale dzięki Bogu stało się inaczej i teraz poza moją córcią świata nie widzę... Jedna koleżankę zaraziłam macierzyństwem, niestety ma 33 lata, od kilku mcy próbuje i nic... to faktycznie chyba choroba cywilizacyjna...Teraz się cieszę że jak ja będę po 30. to moja córcia będzie chodziła już do szkoły a ja będę mogła się bardziej na poważnie zając karierą.. teraz wstydzę się oczzywiście mojej reakcji na dwie kreski na teście wiem że był to dar od Boga, on wie dokładnie jaki moment jest najlepszy żeby obdarzyć nas takim szczęsciem i błogosławieństwem jakim jest dziecko....
OdpowiedzUsuń"dar od Boga" - coś w tym jest. Taka niespodziewana ciąża, która zdaje sie rójnować nasze życie i plany, bywa błogosławieństwem...
OdpowiedzUsuńA ciąża u dwudziestoparoletniej kobiety w stałym związku to naturalna kolej rzeczy...
Świat się kończy. 23 lata i "za młoda". Brak mi słów.
OdpowiedzUsuńGratuluje silnej osobowości.
OdpowiedzUsuńTak... Młodym matką nie jest ciężko przez to, że są młode, lecz przez to jak postrzega je społeczeństwo. Ja mam 20 lat w listopadzię urodzę synka. Gdy zobaczyłam 2 kreseczki na teście, a później 6mm kropeczke nie potrafiłam się nie cieszyć, chodź może nie powinnam? Jestem strasznie szczęśliwa, tylko strasznie boli gdy ten mój mały Skarb traktowany jest przez moją mamę jako moja największa porażka. I aż mnie cholera bierze gdy ktoś mnie pyta czy wychodziłam za mąż bo musiałam. Chciałam bo kochałam i mogłam dzięki dziecku zrobić to wcześniej. Pozdrawiam wszystkie mamy bez względu na wiek.
OdpowiedzUsuń