Ha! Wiedziałam, że nie jestem sama!
Kluska ma 9 m-cy i przez tez czas jej mamunia przeszła przez wszystkie możliwe atrakcje związane z macierzyństwem w Polsce. Dobra nie wszystkie - poród miałam lekki, wesoły, za darmo, z mężem, który był przy porodzie i potem mógł być ze mną w szpitalu przez 3 dni w pokoju (bezpłatnie) i cudowną położną (tak się trafiło).
Ale następnie - dziecko na OIOMie, terror laktacyjny (pielęgniarki szarpiące sutki, ściągające mi koszulę w szpitalnym pokoju, każda z nich z innym podejściem i wykluczającymi się radami), depresja poporodowa przez 6 m-cy, setki "dobrych rad".
Szczerze mówiąc to chciałam wydrukować ulotkę i rozdawać przy każdej próbie głupiego komentarza. Podstawowa wersja wyglądałaby mniej więcej tak:
1. Nie karmiłam piersią, bo
a) moje dziecko nie umiało chwycić piersi
b) było to dla mnie bardzo nieprzyjemne,
c) nie uważam aby moje łzy były konieczne dla Kluski dobrego rozwoju
2. Pomimo, że nie karmiłam piersią:
a) moje dziecko jest zdrowe (ani mini katarku przez 9 m-cy)
b) moja więź z dzieckiem jest prawidłowa
c) dziecię cudownie się rozwija
3. Dzięki temu, że nie karmiłam piersią:
a) mój mąż czuł się bardziej zaangażowany (uwielbia ją karmić)
b) mieliśmy przespane noce (spała całą noc mając miesiąc)
c) byłam spokojna i miałam czas na dojście do siebie (w tym na zapalenie papierosa na balkonie jak już czułam że nie wyrabiam - szczerze mówiąc pierwszy papieros po porodzie był jak powrót do życia, nektar i ambrozja). A co. Tak było i już.
4. Nie przegrzewam mojego dziecka. Nie zakładam jej skarpet w domu, nie zakładam czapki kiedy jest ciepło. W sierpniu podczas spacerku pewna pani zaczęła na mnie krzyczeć "dziecko nie ma czapki!!! Co pani sobie myśli!!" Było 27C. Zapytałam "czemu Pani nie ma czapki?" Dzięki temu patrz pkt 2a i 2c.
5. Daję jej do jedzenia słoiczki, bo nie umiem i nie lubię gotować. Nie trzymam się sztywno zaleceń z żadnych tabelek - znam zalecenia, ale modyfikuję je bo tylko ja znam moje dziecko i wiem na co jest gotowe.
6. Od początku jak potrzebowałam wtryniałam dziecię tatusiowi - dzięki temu mają cudowną więź a ja czas dla siebie. I mogę wyjść wiedząc, że mój mąż wie co ma jej dać jeść, w co ubrać i gdzie to leży, jak się z nią bawić, zawsze to on ją kąpie i usypia - to są ich wyjątkowe chwile.
7. Niczego nie prasuję. Nienawidzę, nie mam żelazka, nie zamierzam go kupić.
8. Piorę Kluski ciuszki w tym samym proszku i płynie co nasze. Nie ma alergii więc nie będę wydawać 2x tyle.
9. Pozwalam jej nabijać sobie siniaki przy próbach eksploracji najbliższej przestrzeni a nie trzymam jej w kasku i kombinezonie z folii z bąbelkami.
10. Nie czuję się winna, gdy mówię, że mam jej czasem dość i chciałabym chwilę oddychnąć. Nie czuję się winna, że nie jestem idealna.
11. Kocham moją córkę straszliwie. Ale też kocham mojego męża i będę zawsze dbała aby nasz związek był silny, bo uważam, że Kluska nauczy się więcej o miłości patrząc na szczęśliwych, zakochanych w sobie rodziców niż na kwoczącą nad nią matkę.
Buziaki Niegrzeczne matki.
Jagoda
środa, 8 września 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








I tak trzymać! :-))
OdpowiedzUsuńKOCHAM CIE! napisalas dokladnie to co mi zawsze lezalo na sercu... Dosyc z paranoja idealnej matki i idealnego dziecka. Tak sie nie da! Ja moja 2 letnia marude oddalam do przedszkola na 4 godziny dziennie (choc sama jeszcze nie pracuje) i dobrze mi z tym! Tak trzymac!
OdpowiedzUsuńKocham Cię! Serio! Moja pierwsza myśl była taka i tak też piszę dublując no ale co tam.
OdpowiedzUsuńJa karmiłam do 3 miesiąca, pokarm miałam tylko w jednym cycku i to śladowe ilości, karmiłam mieszanie a potem już tylko butla z wielkim uff. Nie znosiłam karmienia, staników do karmienia, karmienia publicznego (najzwyklej się wstydziłam).
Nie grzeję dziecka, mimo gadań sąsiadek i mała ma 1,5 roku a była chora raz.
Nie palę pięć lat, ale jak się wk^rwię czasem to bym chciała....
Bravo!!!! Dokładnie takie same odczucie miałam i mam
OdpowiedzUsuńJestem mamą Michałka 4 lata i małych bliźniaczek 4,5 miesiąca, nie przesadzam w niczym, mam cudowne i kochane dzieciaki, których też czasem mam dość. Najważniejsze to być ze sobą w porządku, a wszystko inne będzie się dobrze toczyć. Pozdrawiam wszystkie mamy;)
OdpowiedzUsuńMoje dziecko ma roczek, przez cały ten czas starałam się być idealną matką, gotowałam mu obiadku, minimum razy dziennie spacery, zabawy cały dzień, nie miałam czasu dla siebie. Nie spotykałam się ze znajomymi, nie wychodziłam nigdzie sama z domu...i powiedziałam sobie STOP. Teraz czas dla mnie..zapisałam się na siłownię, zaczynam spotykać z koleżankami...wiem, że mojemu dziecku nie dzieje się krzywda kiedy zostaje z tatą. Muszę coś robić dla siebie, dla swojej satysfakcji. Siedzenie rok z dzieckiem w domu to bardzo duże wyrzeczenie. Moje przyjaciółki potrafią zostawić 3 miesięczne dziecko z mężem i pójść sobie na cała noc na tańce, wyjechać do spa..
OdpowiedzUsuńPrzestałam gotować obiadki tylko dla córci..zjada to co my a jak już coś jej nie smakuje to kupuję gotowe obiadki w słoiczku. Rozwija się dobrze, rośnie jak na drożdżach i w cale nie wygląda na smutną dziewczynkę :)
tak i pewnie jeszcze pijecie 3 butelki wina na tydzien, czsami zapalicie na imprezie trawe i....gubicie sie w swoich wartosciach -ja tak...pozdrawiam niegrzeczne i te toche niepoukładane...
OdpowiedzUsuńWiesz alenda..miałam to samo. Nienawidziłam karmienia piersią, dla mnie to była męczarnia..karmiłam tydzień i pokarm sam mi zanikł.Nie wiem, może faktycznie pokarm powstaje w naszej głowie.
OdpowiedzUsuńPomysł na ulotkę genialny, chyba zrobię własną wersję (na wzór Twojej o ile się zgadzasz;-)), bo mam dosyć odpowiadania na pytanie: karmiłaś? Mam ochotę odpowiadać "nie,trzymałam głodne", w końcu sposób karmienia to dosyć prywatna sprawa.
OdpowiedzUsuńA wersja o karmiennieu wyglądałaby tak: przez trzy miesiące tylko pierś, potem pierś i butelka, a jak miał niecałe pół roku to ja się potwornie zatrułam i wywniku ścisłej diety pokarm zniknął. Cała reszta wyglądałaby podobnie.
Pozdrawiam:)))
Mam dwie córki i karmiłam kazda przez rok. W Stanach prawie niespotykane mama ktora karmiła dziecko tak długo ale w Polsce czułam się dobrze, miałam mleko, why not?
OdpowiedzUsuńPomysł na ulotka jest fajna i zabawna ale postanowiłam się czy taką ulotke byłoby mi potrzebna w Stanach (jestem Amerykanka i mieszkamy w Polsce). Chyba nie. Ok jest presja w Stanach - stąd the Bad Moms Club ale nigdy nie czułam taką presja być "super mom" jak tutaj w Polsce. Ciekawam dlaczego, skąd ta presja, dlaczego presja w Polsce jest mocniejsza niż w Stanach? Why? Where from? How?
PS I te czapki jak jest 27C też mi denerwuje!!!
Jak zawsze - Sorry for my mistakes :)
dobre z ta czapką, ja moją dziubę woziłam przy 27 stopniach wyłącznie w body bez rękawów i bez żadnych skarpet, ło rany jakie oburzenie, a miny hahahahaha, a sami poubierani a raczej porozbierani bo upał ;-DDDD
OdpowiedzUsuńco do karmienia ja wybrałam swoje cycusiowe i dobrze mi z tym, bo każdy wybiera co mu odpowiada ;-))
A ja drogie mamy widzę u mnie Holandii duże różnice w tym ubieraniu maluszków na dwór przy temp. 17-23 stopnie, coś w tych granicach teraz tu mamy, różnie... i albo to ja moją Pyśkę przegrzewam albo ci rodzice przeginają z zbyt lekkim ubieraniem. Muszę brać chyba z nich przykład, bo jak patrzę po wózkach na spacerze, to mało które dziecko ma czapke na głowie. Nie wiem co sądzicie o karmieniu w miejscach publicznych jak kawiarnia czy ogródki piwne, ale ja tam karmiłam i się tego nie wstydziłam,. Nie siedziałam oczywiście z całym cycem na wierzchu tylko starałam się to robić dyskretnie, ale poza mną nie widziałam żadnej matki, która by karmiła piersią wśród ludzi. Aniele... dlaczego dochodzenie do tego stanu rzeczy zajęło ci aż rok? Moja córcia pierwszy raz została sama z tatą na kilka godzin jak miała 2 tyg. Od tego momentu regularnie sobie wychodzę a to na kawkę z koleżanką a to na siłownie, a po wieczornej kąpieli nawet na całonocne balety bez męża i dziecko jest zadowolone i szczęśliwe...
OdpowiedzUsuńPolecam wszystkim wrzucić na luz i się nie przjmować. Ja tam już dawno zostałam okrzyknięta wyrodną matką przez całą moją rodzinkę w Polsce, bo moja Wiki chodzi do żłobka od kąd skończyła 4 miesiące a ja zamiast z nią siedzieć w domu się rozwijam i robię karierę (żartuje - po prostu pracuję zawodowo.
Aischa..no właśnie zajęło mi to rok..choć dalej mam wyrzuty sumienia. Nie wiem, chyba jestem za bardzo przewrażliwiona :-).
OdpowiedzUsuńBrawo! Ja tez nie karmilam cyckiem. I, mimo ze palilam przed ciaza, tylko an imprezach, to po urodzeniu musialam sobie zapalic czesciej hihih... i tez czasami mysle, ze mam dosc mojego syna, mimo ze go kocham nad zycie!
OdpowiedzUsuńhehehe dobre :) uśmiałam się trochę to czytając bo niektóre rzeczy też są mi znane, zaobserwowane i przeżyte na własnej skórze :)
OdpowiedzUsuń...i też jestem zdania, że do wszystkiego trzeba mieć dystans ale przede wszystkim zdrowe i zrównoważone podejście
Jeeeesu! Przeczytałam Twój list Jagódko i normalnie poczułam się jakbym o sobie czytała!
OdpowiedzUsuńBrawo!!! Chapeau bas! A ja tymczasem podpisuję się obiema rękami a nawet i nogami!
Pozdrawiam.
Hmmm, no właśnie przykład z dzisiaj - mój synek 11 miesięczny wieczorkiem był w bodach i polarku, bez czapki, a męża bratanica dwulatka - miała 3 grube warstwy i czapeczkę. Zgadnijcie, które dziecko choruje częściej... Sytuacja z upałów tegorocznych - synek 9 miesięcy w samych bodach, bez skarpet i bucików - pan się pyta na ulicy dlaczego dziecko bez skarpet? ( godzina 8.00 rano i 30 stopni) a ja spojrzałam na niego i pytam - a Pan ma skarpetki? - no nie...; - więc uważa Pan że dziecku jest chłodniej?!!!!
OdpowiedzUsuńNas w rodzinie męza wytykają palcami właśnie z powodów o których piszecie - chłodne ubieranie, dziecko chodzi bez butów i skarpet.. no teraz w skarpetach ;), i najważniejsze - po mieszkaniu 160 m2 dziecko chodzi sobie samopas, jak to tatuś mów - to wolny człowiek!
Pozdrawiam Was serdecznie!