Kochane Niegrzeczne i Niedobre Mamuśki!
Oglądając wczoraj DDTVN, strasznie się ucieszyłam że jest wreszcie jakaś sensowna strona w necie, gdzie można poczytać o PRAWDZIWYM macierzyństwie i urokach życia codziennego Matki Polki. Bo szczerze, mam dość stron redagowanych na współ z poradnikami parentigowymi, gdzie na wszystkie problemy wychowawczo-żywieniowe są gotowe recepty i złote standardy. Które w większości nie działają. Przynajmniej na moją Polindę.
Jak ja się cieszę, że jest nas więcej!!! Że nie jestem osamotniona! Mi też się czasem (często) nie chce, od urodzenia dziecka jestem w permanentym stanie niedospania, i że entuzjazm z upływem godzin na zegarku spada do pozycji 'flat'. I wkurza mnie, że zamiast uprawiać seks z mężem, musimy stawać na głowie żeby panna Pola zechciała łaskawie usnąć o 22.
Ale przejdę do rzeczy. Chodzi mi o Wasze zdanie na temat szczepień nieobowiązkowych (pneumokoki, meningokoki, rotawirusy etc.). Notabene, te obowiązkowe są też odpłatne jak chcesz dziecku zaoszczędzić przy jednej wizycie 3 wkłuć!!! Moja córka ledwo zniosła smak szczepionki rotawirusowej (darła się w przychodni tak, że na parterze w aptece było ją słychać), po pneumokokach przez 5 h darła się w domu. I nie było sposobu aby ją uspokoić. Potem okazało się, że odczyn był nieprawidłowy, więc trzeba do neurologa. Następnie na USG ciemiączka. I diagnoza, żeby nie podawać drugiej dawki szczepionki. Odkrycie! A 350 zł jak psu w mordę! Nie licząc opłat za prywatną wizytę u neurologa (państwowo czeka się najmniej 2 miesiące, w Warszawie), no i USG (też prywatnie). O stresie nie wspomnę. Moim, męża i panny Poli.
Ale co mnie najbardziej zaskoczyło, to skrajnie różne opinie lekarzy na temat szczepień dodatkowych.
Neurolog mnie zapytała "po co mi ta szczepionka?", bo ona uważa że szczepień obowiązkowych i tak nadto w pierwszym roku życia dziecka. Wręcz stwierdziła, że te całe nowe zagrożenia są wymysłem koncernów farmaceutycznych które opracowując nowe szczepionki, zbierają żniwo na ich sprzedaży. I że to kolejny chwyt marketingowych, na który się łapią niedoświadczone matki.
Pediatra nr 1, wytłumaczyła mi co to są te pneumokoki, jak dziecko może się nimi zarazić i jakie zagrożenia są z nimi powiązane. Na pytanie czy warto szczepić, odpowiedziała mi pokrętnie że jeśli mnie stać to powinnam się zastanowić. Pediatra nr 2, kazała poczekać do 2-3 roku życia dziecka, i wtedy szczepić bo taniej. A dziecko i tak prawie nie ma kontaktu z innymi dziećmi, więc ryzyko zakażenia jest minimalne, i żeby oszczędzić dziecku stresu z kłuciem.
A o meningokokach dowiedziałam się od..... mojego ginekologa. Wspomniał, przy okazji omawiania kwestii innej szczepionki (tej chroniącej przed wirusem HPV).
Komercjalizacja i propaganda zdrowia jest już tak szeroko okrojonym zjawiskiem, że zastanawiam się gdzie leży granica? Widziałyście reklamy z serii "obejmij mnie szczepieniem"? Te dzieci w szarych szpitalach, z welfronem upiętym w łapce, w łóżeczku z metalowymi prętami! Koszmar! Jestem wściekła na twórców takiej komunikacji i na to że tego rodzaju reklamy są dopuszczane do emisji! Ciekawe co na to rodzice, których najzwyklej nie stać na szczepionkę po 350 zeta za jednorazową dawkę (gdzie ukłuć jest zazwyczaj trzy)?
Mam wrażenie, że te nowe szczepionki (koszmarnie drogie) to nabijanie pacjenta w butelkę. Jak masz to wydaj, przecież zdrowie twojego dziecka jest bezcenne! Czy znacie jakieś dziecko, które zachorowało bo nie dostało szczepionki na pneumokoki?
Abstrahując, od nowych zagrożeń czyhających na nasze dzieciaki. Kilka miesięcy temu, bratanek Polindy, Oskar przechodził ospę. Tak, tak! Tę starą, zapomnianą i niezwykle wkurzającą chorobę, bo jak dzieciakowi wytłumaczyć żeby nie drapał bo na zawsze zostaną dzioby po krostach. Podczas gdy on zamienił się w biedronkę (dzieciaki cały czas miały ze sobą kontakt), Poluś pozostała niewzruszona. Żadne z nich nie miało szczepionki na ospę...
ściskam mocno
Licho
sobota, 13 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Hmm jakby to powiedzieć ...to skandal , że w Polsce trzeba tyle płacic za szczepionki dla dzieci . Ja mam bliźniaki i chcąc zaoszczędzić im 3 wkłuć niestety płaciłm przez 3 mc po 400 zł ...wow po prostu nic tylko rodzic dzieci . Jeżeli chodzi o nieobowiążkowe szczepienia nie zdecydowałam się , po pierwsze dlatego ,że jestem biochemikiem i wiem ,ze szczepienia sa bez sensu , szczególnie na wirusy . N iestety te istoty uwielbiaja mutowac . Po drugie wszystkie koleżanki odradzały mi tzw. wywalenie pieniędzy w błoto , ponieważ one zaszcepiły dzieci i wszystkie maluchy prędzej czy później złapały albo rota wirusa albo inne swiństewko a to w żłobku a to w przedszkolu . Poza tym moja pani pediatra zadała mi tylko jedno pytanie : -
OdpowiedzUsuń" czy Pani nie ma co z pieniędzmi zrobić ? i to mi wystarczyło ..także dziewczyny lepiej wyjechac gdzies z maluchami i zaszaleć niz znecać sie nad nimi ...pozdrawiam
'
po pierwsze...kapitalna strona!
OdpowiedzUsuńa drugie...szczepienia to zło ;) Mnie przekonuje fakt, że jest w nich konserwant w postaci rtęci..trucizna a nie lekarstwo! Nie szczepiłam dodatkowo i nie mam zamiaru. Firmy farmaceutyczne to mafia. Posuwają się do gry na emocjach rodziców żeby tylko zwinąć kasę.
A ja jestem umiarkowanym zwolennikiem szczepień.
OdpowiedzUsuńNie we wszystkich jest rtęć, nie wszystkie szkodzą, a niektóre świetnie działają. Mam przykłady - Synka zaszczepiłam p-ko ospie. W żłobku wybuchła epidemia, on przeszedł postać poronną (miał 3 kropki i nic więcej). Dzięki szczepionce :)
Co do pneumokoków. Córeczka koleżanki spędziła kilka miesięcy w szpitalu zakaźnym. Koleżanka nie mogła sobie darowac, że choc starszego synka zaszczepiła wcześnie, z małą postanowiła czekac do 2rż. Pech...?
Ja tam wierzę, że tylu lekarzy (nie pracowników koncernów farmaceutycznych) zwolenników szczepień, nie może się mylić.
Oczywiście, decyzja należy do każdej z nas - moja jest właśnie taka :)
Ja na dodatkowe nie szczepie wlasciwie z jednego powodu. od początku wiedzialam ze do żłobka nie pójdzie i nie będzie miał raczej kontaktu z dziećmi żłobkowo-przedszkolnymi. Mało mamy dzieci w rodzinie/wśród przyjaciół i żadne złobkowe/przedszkolne. Więc prawdopodobieństwo małe, a i dużo opinii na temat ich potrzeby slyszałam niedobrych.
OdpowiedzUsuńJA zrobiłąm tylko i wyłącznie corce obowiązkowe szczepienia.
OdpowiedzUsuńPrzeciwko rotawirusom szczepionki nie działają, wszystkie dzieci szczepione czy nie jakie znam wczesniej czy poźniej przechodziły.A te cholernie drogie szczepienia na pneumokoki to już w ogule marketing, marketing i jeszcze raz marketing. No bo niby dlaczego one są tak zajebiście drogie? A żaden lekarz (pytalam trzech) nie dał mi jasnej informacji czy te szczepienia mają sens. Zawsze odpowiedź padała typu "nooo jak pani ma pieniądze to lepiej zaszczepić" a jak nie mam to co? lepiej nie?
No i te reklamy które sugerują, że jak nie zaszczepisz to wydajesz wyrok na swoje wlasne dziecko-skandal
Zgadzam się z maxfrau i Joanną.
OdpowiedzUsuńZresztą podobny klimat imperatywu ze strony firm zewnętrznych (średnio lekarzy) był kiedy zbliżał się termin porodu i bombardowano mnie ofertami o banku krwi pępowinowej (to temat na odrębny post). Jestem przekonana, że to koncerny nakrecają koniunkturę na te wszystkie nowe szczepienia. A pieniądze za nie głównie finansują kampanie reklamowe z gwiazdami w roli glównej. Ble.
Jestem sceptyczna jeśli chodzi o szczepionki. Musiałam zaszczepić obowiązkowymi bo mój mąż jest lekarzem i wierzy w konwencjonalną medycynę. Ale na nieobowiązkowe szczepienia się nie zgadzam. Rotawirusów jest tak duża ilość, a szczepionka działa tylko na kilka. A pneumokoki i meningokoki jeśli dziecko nie chodzi do żłobka-przedszkola nie są zbytnio prawdopodobne. Moja 1,5 roczna córka ostatnio złapała jakąś wirusówkę i pomogła jej homeopatia.
OdpowiedzUsuńWierzę w homeopatię i tak leczę moje dziecko.
Nie zatruwam jej lekami.
Agata
zgadzan sie z wami mamuski.
OdpowiedzUsuńJezeli niejest to obowiazek to poco meczyc dzieci. Moja corka do zlobka nie pojdze wiec niema sensu jej szczepic. niekazda rodzine stac na to zeby kupic takie szczepiaki a i jakos musza chronic dzieci przed wirusami.wczesniej czy pozniej trzeba przejsc przez wszystkie choroby... pozdrawiam
a ja szczepiłam na rotawirusa i się cieszę, bo dzięki temu mój mały (miał wtedy 6 miesięcy), który złapał wirusa podczas Świąt od rodziny (chorowali na "grype żołądkową, a szczepionka nie chroni przed wszystkim szczepami) nie wylądował w szpitalu (bo przeszedł chorobe trochę lżej niż się przechodzi bez szczepionki, a przy tak małym dziecku ma to wielkie znaczenie)
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie,że został poruszony ten temat.Ja od urodzenia Mateusza mam ciągle dylemat,szczepić nieobowiazkowo czy nie. Na rotawirusa nie szcepię w ogóle ale na pneumokoki mam zamiar zaszepic synka jak skończy rok. Wczesniej uważałam,że nie ma to sensu, bo nie szedł do żłobka i z dzciećmi większej styczności tez nie miał. Natomist teraz już jest wiekszy, zaraz zacznie chodzić, będzie chciał bawić się z innymi maluchami.Myślę,że taraz będzie na to pora.Taką podjęłam decyzję po konsultacji z panią doktor.Czy jestem na 100% przekonana? Niestety nie jestem,bo ile osób tyle opini.
OdpowiedzUsuńdla wszystkich zainteresowanych szczerze polecam list Profesor Marii Doroty Majewskiej z INSTYTUTU PSYCHIATRII I NEUROLOGII do m.in min zdrowia Ewy Kopacz- ja trafiłam na niego wczoraj podczas poszukiwania informacji nt. szczepień tzw obowiązkowych (ponieważ w Polsce nie ma obecnie obowiązku prawnego i każdy rodzic może odmówić szczepień dziecka) i dodatkowych. Jego lektura rzuca trochę inne światło na cały temat szczepień.
OdpowiedzUsuńa i zapomniałam o linku :)
OdpowiedzUsuńhttp://wolnemedia.net/?p=16442
My zdecydowaliśmy sie na szczepionki skojarzone ze względu na mniejszą ilość wkłuć i to że są nowsze ponoc bezpieczniejsze.Na rotawirusa też szczepimy mimo iż wiem że nie uchroni to przed każdym wirusem. Ale zawsze jest szansa że akurat na te inne nie trafimy. Pozatym wiem co to wymioty, biegunka, odwodnienie i chce ochronić moje dziecko przed tym.
OdpowiedzUsuńNA temat pneumo jeszcze decyzji nie podjelismy ale jesli zaczepimy to zdecydowanie później (teraz coreczka ma pól roku). Do żłobka sie nie wybiera ale mamy duży kontakt z innymi dziecmi. Wśród znajomych, na basenie a niedługo pewnie w piaskownicy.
Ja szczepilam 6in1, dodatkowo na rota i pneumokoki tez. Glownie z uwagi na fakt, iz pracuje z dziecmi i caly czas do domu przynosze "roznosci" Nie chcialabym by Ola cokolwiek zlapala, a i tak jak ECH wspomina rotawirusa po szczepieniu dzieci duzo lagodniej znosza.
OdpowiedzUsuńMam watpliwosci co do MMR II i waham sie strasznie, no ale pewnie zaszczepie...
Duzo sie slyszy o powiklaniach, ale ja jestem za szczepieniami zdecydowanie. MMR mnie troche stresuje, ale pewwnie mi przejdzie.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńpisze juz 3 raz i za kazdym razem przy wysylaniu komentarz wyskakuje mi jakis błąd nie chce mi sie jzu pisac po raz 3 wrrrr napisze tylko ze jestem zdecydowaną przeciwniczką szczepionek wszelkiego rodzaju.
OdpowiedzUsuńja postanowilam przeznaczyc becikowe na szczepionki ale okazalo sie ze ten 'tysiak' to niestety za malo jezeli chcesz zaszczepic dziecko tym co refundowane niestety nie jest.
OdpowiedzUsuńtak wiec zaczelam od 6w1 i rotawirusa, niestety mam traumatyczne doswiadczenia jezeli chodzi o grype zoladkowa, dlatego postanowilam oszczedzic choc czesci bolu swojemu dziecku i nie zaluje.
niestety ospe tez przechodzilam fatalnie - inne dzieci biegayl po osiedlu wymalowane rozowa mazia a ja cala ospe przelezalam w lozku z goraczka a to akurat wakacje byly : )tak wiec dziecko zaszczepilam tez na ospe.
no i jak juz tak zaczelam szczepic to polecialam ze wszystkim...... tylko po drodze o meningokokach zapomnialam. ja akurat spotkalam na swojej drodze lekarzy ktorzy zgodnie mowili - szczepic. stad tez moja decyzja (i pusty portfel).
Ja swojego 3miesięcznego synka szczepiłam tylko obowiązkowymi szczepieniami i podarowałam sobie również skojarzone. NIe wydaje mi się żeby działa mu się jakaś straszna krzywda przy okazji szczepień, a koncerny farmacetyczne żerują na uczuciach matek, które chcą ,,oszczędzić dziecku cierpień". oczywiście przy pierwszej wizycie na szczepieniach najbardziej płakałam ja:)ale nie dajmy się zwariować!! a tą kasę naprawdę mam na co wydać!!
OdpowiedzUsuńJa tak jak Moni od trzech lekarzy usłyszałam - szczepić. Odradzali tylko szczepionki na grypę. Wykupiłam 3in1, rotawirus i pneumokoki. W tym tygodniu zaszczepiliśmy Miska na meningokoki. Wszystkie szczepionki zniósł b.dobrze, nie płakał i był pogodny przez cały dzień. Z rotawirusem chyba każdy miał jakąś styczność. Córka koleżanki dwa razy wylądowała z tego powodu w szpitalu. Znam osobiście dwie osoby które zachorowały na choroby przenoszone przez pneumokoki i meningokoki - sepsę i zapalenie opon mózgowych. To osoby dorosłe, z sepsy koleżanka ledwo uszła z życiem, a po zapaleniu opon mózgowych wujek z powikłaniami neurologicznymi musiał pójść na rentę... Moje dziecko, obecnie 9-miesięczne, od września idzie do żłobka, tak więc z chorobami będzie miało styczność.
OdpowiedzUsuńJestem natomiast przeciwniczka antybiotyków - im mniej tym lepiej.
Inną stroną medalu jest fakt, że szczepionki nie są refundowane, a ich reklamy są wyjątkowo paskudne :(
Dziecko płacze i ciepi, bo się je szczepi? A nie płacze jak leży w szpitalu i zdycha? My mimo iż nie mamy zbyt dużo pieniędzy to odjęliśmy sobie jedzenia żeby zaszczepić dziecko na skojarzone, pneumokoki i rotawirusa. Jak będzie trzeba to zaszczepimy po raz kolejny. Na meningokoki szczepimy w 13mc. I nasze dziecko nie miało żadnych reakcji poszczepiennych. Kto chce ten szczepi a te reklamy to faktycznie porażka, czy matka której nie stać na szczepionkę od razu jest matką, która zabija swoje dziecko i ma sobie podciąć żyły ???
OdpowiedzUsuńWydawało mi się, że w idei "niegrzecznego macierzyństwa" chodzi o podkreślenie ważności słowa wybór, wolny wybór. Jak czytam powyższe komentarze idea ta mi się zatraca. Rozumiem rodziców, którzy z różnych powodów nie zaszczepili dzieci szczepionkami niezalecanymi, ale żeby od razu wygłaszać opinie, że: to czysty marketing, trucizna - rtęć, wirusy i tak się mutują, lekarze nie widzą sensu, wywalenie pieniędzy w błoto - to bardzo negatywnie nacechowane wypowiedzi. Chciałaby wymieniać się doświadczeniami z innymi mamami ale na zasadzie "ja robię tak, a ty tak - ok, fajnie". Nie chciałabym z lektury tego blogu wynosić wrażenia, że być może coś zrobiłam nie tak. W klubie tym bowiem szukam akceptacji i tolerancji dla dokonanych wyborów.
OdpowiedzUsuńPS. Szczepiłam na wszystko (6w1 + zalecane) , bliźniaki, więc kosztowało nas to masę forsy, bardzo długo zastanawiałam się, czy z powodów finansowych decydować się na pneumokoki (do rotawirusów byłam przekonana od razu). Zdecydowaliśmy się, bo w razie czego nie chciałam pluć sobie w brodę, że może trzeba było. Po za tym czuje się bezpieczniej. Jeżeli chodzi o lekarzy, to od jednego usłyszałam, że szczepienia które u nas są zalecane w krajach zachodnich są obowiązkowe, a od drugiego że osobiście zafundował swojemu wnukowi taki zestaw. To mnie ostatecznie przekonało.
Ten komentarz powyżej jest mój - zmieniłam nazwę na google, żeby nie powtarzały się Joanny :)
OdpowiedzUsuńJa swoja 1,5 roczna córeczkę szczepiłam, na obowiazkowe i te nieobowiazkowe..... moze dlatego ze moja Maryś znosi te sczepienia bez zadnego bólu, krzyku... Pani Grazyna - pielegniarka jest rewelacyjna!!!
OdpowiedzUsuńMoj pediatra mówi zeby szczepić ale zawsze decyzja nalezy do nas.
ja też szczepiłam skojarzoną ale tą tańszą bo mniej wkuć i tylko dla tego. A jeśli chodzi o podejście do lekarzy no to ich zdanie też się zmienia. Ja mam zaprzyjaźnioną pediatrę która leczy moją dwójkę. Moje obiekcje co do szczepionek zaczęły się gdy starsza córcia miała tą podejrzaną MMRI (podejrzewają ją o autyzm). Moje wątpliwości rozwiała mówiąc że te szczepionki są tak przebadane że na pewno bezpieczne. 3 lata później gdy do tematu szczepionek wróciłyśmy przy młodszym dziecku powiedziała żeby robić tylko te konieczne bo jednak coś z nimi " jest nie tak"-na jakimś forum lekarskim doszli do wniosku ze jednak jest jakiś związek z autyzmem i szczepionkami. Nie ma sensu obarczać młodego organizmu takimi dodatkowymi obciążeniami. A jeśli chodzi o ospę to jest jakiś lek który świetnie łagodzi jej objawy.....
OdpowiedzUsuńTak więc ja szczepię zgodnie zaleceniami-minimum
do robaczka, Jeśli zgłosisz to wcześniej lekarzowi jest jakaś zastępcza szczepionka która może zastąpić to "podejrzaną MMRII
OdpowiedzUsuńa teraz komentarz do OLUŚ. Zgadzam się z tobą w 100% pamiętacie co było z świńską grypą??? Jaka Panika???i jakie konsekwencje dla tych którzy tej panice się poddali?? kasa wydana no i powikłania. Każdy chce zarabiać kasę no a popyt też trzeba też jakoś tworzyć. Kiedyś jak moja pani doktor zaleciła mi odstawienie nabiału (dzieci w cudowny sposób przestały chorować) oglądając reklamę danonków tą z tymi kośćmi to miałam ogromne wyrzuty sumienia. Na szczęście p doktor wyjaśniła mi wszystkie moje wątpliwości. Dlatego reklamy reklamami a życie życiem...
OdpowiedzUsuńNIe WIEM!!cholera szczepić czy nie szczepić.......Na rota szczepiliśmy i jak my sie rozchorowaliśmy to mały tylko lekkiego rozwolnienia dostał. Więc wybór był dobry. Ale te pneumo menigo i inne to pojęcia nie mam. Trochę mi się to kojarzy z ta szczepionka na grypę świńską. Co wg mnie było chwytem koncernów farmaceutycznych. A w tym przypadku maja na czym żerować, bo nikt o nic sie tak bardzo nie boi jak o zdrowie swojego dziecka. Moja pediatra też mówiże ma mieszne uczucia i z czystym sumieniem mi nie powie TAK czy NIE...
OdpowiedzUsuńJa wybieram złoty środek, wybrałam skojarzone dla córki, chociaż starszy syn przeszedł cykl tradycyjnych szczepień i dzisiaj tego nie pamięta i zastrzyków się nie boi...do dodatkowych podhcodzę sceptycznie. Argument, żeby zaszcz córeczkę na ospę, żeby nie miała brzydkich blizn wydaje mi sie głupi...
OdpowiedzUsuńZawsze byłam przeciwna szczepieniom, za każdym razem jak moja córka poddawana jest temu nie śpię całą noc...ALE:
OdpowiedzUsuńMam dziecko z wadą serca, do niedawna przez kardiologów określaną jako ciężką ,po ostatniej wizycie -zeszła do rangi średniej. Wszyscy lekarze: kardiolodzy, pediatrzy,alergolodzy ...nakazali nam szczepić dziecko NA WSZYSTKO...Córka, gdy miała trzy tygodnie przeszła ospę (tak -takie małe dziecko!!!do tej pory pediatrzy wywalają oczy,ze takie maleństwo !!!), więc ilość dodatkowych szczepień się zmniejszyła. Z pneumokokami przeciągnęliśmy szczepienie do 18 miesiąca życia, na rottawirusy nie zdążyliśmy z różnych względów...Mała miala dość duzy odczyn po pierwszej dawce na pneumokoki,ale nie bylo paniki ze strony pediatrów u których konsultowalismy to. Nasza pani pediatra powiedziała,ze jeśliby to miałoby być przeciwwskazaniem do następnej dawki to nie zaszczepiliby większości dzieci. Także...
Wybraliśmy pneumokoki , bo dwójka naszych znajomych par zmagała się z sepsą u swoich dzieci-jedna para dziecko straciła!
Nie wezmę takiej odpowiedzialności na siebie. A.że dziecko w tym wieku nie kontaktuje się tak bardzo z innymi dziećmi?-ja mam zakaz kontaktowania dziecka z dziećmi w wieku przedszkolnym -bezwzględny , wychodzimy tylko na spacery. Moje dziecko ostatnio miało trzydniówkę , wirus gardłowo-uszny...Skąd? Więc może zastanówmy się zanim będziemy wydawać jednostronne opinie, bo każdy kij ma dwa końce.
Uwazam, ze to skandal zeby w takim miejscu pisac o tym, ze MMR jest podejrzewane o autyzm! O ile Mariuszu nie jestes lekarzem i nie masz dostepu do wiarygodnych wynikow badan, ktore potwierdzaja Twoja teze, pisanie czegos takiego jest kompletnie nieodpowiedzialne - wiele matek nie ma zielonego pojecia o szczepionkach i jesli wejda tu i przeczytaja te bzdury, moga podjac decyzje o nie szczepieniu dziecka przeciw powaznym i czesto smiertelnym chorobom, takim jak odra, swinka i rozyczka.
OdpowiedzUsuńMMR nie ma zwiazku z autyzmem, prosze poszukaj sobie publikacji w internecie na ten temat i poczytaj, zamiast wypisywac kompletne bzdury.
I po prostu mowe mi odjelo, ze ktos moze wierzyc reklamie do tego stopnia, zeby miec wyrzuty sumienia, ze nie daje jakiegos produktu dziecku. Rece opadaja. Naprawde uwierzyles, ze dziecku zrobia sie dziury w kosciach, jak nie beda jadly cukru z mlekiem i owocami? Jezu.
sylwia 1 swoją wiedzę mam na podstawie filmu opartego na faktach autentycznych. A jak napisałam po kolejnej rozmowie z zaprzyjaźnioną pediatrą okazało się jednak ze "coś w tym jest".
OdpowiedzUsuńA co do reklamy danoków to chodziło mi o przedstawienie jak bardzo sugestywne są reklamy. Sama oczywiście nie wierzyłam w to ze kości się będą robiły dziurawe ale może osłabione skoro dziecko całkowicie pozbawione jest nabiału. Tak więc czytaj dokładnie posty a nie wyjmuj zdań.
Od kiedy odra, świnka czy różyczka są śmiertelne?! ja każdą z nią przeszłam bez problemu. A znam rodziców którzy świadomie w ogóle nie szczepią własnych dzieci a pochodzą ze środowiska lekarskiego
No cóż reklamy szczepień to niezła draka i w zasadzie obejście prawa, które nie wiem czemu ale jakoś uchodzi koncernom na sucho (zakładam, że któs nieźle posmarował żeby URPL się tym nie zajmował). I faktycznie istnieją poszczepienne powikłania. To prawda, że część szczepionek zarejsetrowanych w PL jest przestarzała i zawiera szkodliwą rtęć.
OdpowiedzUsuńAle - prawdą też jest że szczepienia chronią przed chorobami i często ratują ŻYCIE.
Tak więc trzeba szczepić ale z głową i liczyć się,że jak po KAŻDYM leku po szczepieniu mogą nastąpić powikłania. Ale nie siać paniki że rtęć=autyzm i nie roztrząsać powikłania jako reguły bo dotyczą znikomej liczby przypadków - z resztą opisanych w ulotce.
mariusz, szkoda mi czasu na dyskusje z kims, kto uzywa sformulowan FAKTY AUTENTYCZNE. Reklama w ktorej ktos robi z ciasta dziurawa kosc nie jest dla mnie wcale sugestywna, a powiklania po odrze, swince i rozyczce (takie jak np zapalenie opon mozgowych), owszem, moga prowadzic do smierci, radze sie doksztalcic.
OdpowiedzUsuńKazdy rodzic niech podejmuje wlasne decyzje, natomiast nawolywanie do nie szczepienia w ogole bo ktos tam tego nie robi jest chore i nieodpowiedzialne.
Sylwia czy ja na wywołuję by nie szczepić?? sama zaszczepiłam swoją dwójkę na to co obowiązkowe. A co do MMRII to napisałam tylko to że można ją zastąpić na inną. Stąd nie wiem skąd ta agresja i złośliwość
OdpowiedzUsuńKochane, jestem mamą 8-letniej Nel i 2-letniego Alexa. Jeśli chodzi o szczepionki to jestem bardzo sceptyczna. Gdy Nel była malutka nie słyszałam o szczepieniach przeciwko menigokokom, pneumokokom, czy rotawirusowi,więc nie miałam szansy zaszczepić jej nimi, szczepiłam córkę szczepieniami obowiązkowymi, oczywiscie dopłacałam do jednorazowego ukłucia, aby oszczedzić córce bólu i strachu. W przedszkolu Nel przeszła ospę ale bardzo łagodnie i żadnej innej choroby zakaznej nie przechodziła. Ogólnie jest zdrowa jak ryba, po raz pierwszy dostała antybiotyk w wieku 7 lat, przede wszystkim leczyłam ją homeopatią.
OdpowiedzUsuńGdy urodził się Alex wiele słyszałam o wspomnianych wyżej szczepieniach i nie byłam pewna czy szczepić nimi, ale moi pediatrzy wiedząc, że syn nie będzie szedł do żłobka odradzali mi je. Ostatnio nawet moja pani pediatra zasugerowała mi, że jest przeciwna wszystkim szczepieniom przeciwko chorobom zakaznym, ale jako lekarz musi mi o nich powiedzieć chociaż nie muszę godzić sie na zaszczepienie nimi dziecka.
Oczywiście decyzja należy do nas, rodziców, czy i jakimi szczepieniami potraktujemy nasze dzieci. Ale tak sobie myślę, że za 5-10 lat będą nowe nieznane nam dziś szczepienia bez których nasze dzieci w obecnych czasach żyją sobie i są szczęśliwe, a my nie zastanawiamy się "szczepić, czy nie?".
Pozdrawiam serdecznie i cieszę się że poznałam mamy, które w podobny sposób wychowuą swoje dzieci i w taki sam sposób baaardzo je kochają:)
Poruszony tu został bardzo dla niektórych drażliwy temat. Reklama "obejmij mnie szczepieniem" jest na prawdę super chwytem marketingowym wymierzonym w serca rodziców którzy chcą dla dzieci jak najlepiej. Bo co mają zrobić rodzice których po prostu nie stać nawet na to by dać dziecku szczepionkę skojarzoną, a co dopiero mówić o wielokrotnych dawkach na pneumokoki czy rota wirusy. Po prostu ta reklama to porażka.
OdpowiedzUsuńA co do samego meritum. My z mężem postanowiliśmy dziecko poddać teraz tylko obowiązkowym szczepieniom. Maluch nie jest w żłobku więc pneumokoki i rotawirusy pozostawiamy do rozważenia w okolicy 2 roku życia. Z resztą pediatra mojego malca, jak i jedna z pań doktor w szpitalu na oddziale neonatologicznym dały mi do zrozumienia, że to że nie zafunduje dziecku tych nieobowiązkowych szczepień to wcale nie znaczy że jestem wyrodną matką, bo skuteczność tych szczepionek będzie można tak na prawdę określić za jakieś 15 - 20 lat, gdy będą znane wieloletnie statystyki z zachorowalności dzieci szczepionych i nieszczepionych. No a co do szczepień obowiązkowych to zdecydowaliśmy się na skojarzone, jest to mniejszy stres przede wszystkim dla mnie, bo nie słyszę jak mój malec zawodzi po każdym wkłuciu (a muszą przyznać że wyje wtedy jak dusza potępiona, a mnie serce pęka).
Także nie dajmy się zwariować i podejmujmy w tej kwestii suwerenne decyzje podyktowane naszym sumieniem :)
Tutaj w Holandii szczepionki p-ko pneumokokom i meningokokom są objęte refundacją, a wszystkie inne są podawane z dawkach skojarzonych. Robak (6 m-cy) miał juz podane dwie dawki pneumokoków, a że latem wracamy do Polski na stałe, meningokoki juz go nie obejmą. Ja go jednak zaszczepię odpłatnie w Polsce, bo skoro tutaj te wszystkie szczepienia sa refundowane, to ufam, że ktoś przekalkulował, że lepiej jest opłacić wszystkim maluchom serię szczepien niż potem refundować koszty leczenia różnych chorób - czyli że skuteczność tych szczepionek jest stosunkowo wysoka. O rotawirusach musimy trochę poczytać i wtedy zadecydujemy.
OdpowiedzUsuńSądzę, że każda mama powinna indywidualnie podejść do tej sprawy. Każda z nas widzi jak jej dziecko się rozwija, pamiętając że każde inaczej. Każde inaczej reaguje na szczepienia obowiązkowe. Jedne przechodzą to tak jakby ich w ogóle nie było, inne biedne płaczą godzinami i gorączkują. Każde dziecko ma też inną odporność i jedne chorują częściej inne prawie wcale.
OdpowiedzUsuńPoprzedzając wizytą i szczerą rozmową z pediatrą swojego dziecka powinnyśmy zastanowić się czy szczepienia dodatkowe są naszemu maluchowi potrzebne - jeżeli dziecko nie idzie wcześnie do żłobka czy przedszkola i nie ma styczności na codzień z większą grupą dzieci, według mnie z tego typu szczepieniami możemy poczekać i na spokojnie dziecko obserwować jak się będzie zachowywało gdy zacznie nam szkrab chodzić i kontakty uskuteczniać np na placach zabaw.
Mam dwójkę dzieci - straszy syn 10 lat i córeczkę 1 roczek. Syn poszedł do przedszkola w gdy miał 2,5 roku, więc dość szybko - zaczęły się katary, kaszle i podobne typu sprawy. Szczepienia dostał obowiązkowe i dodatkowo jeszcze, wtedy musiałam dopłacać, szczepionkę przeciwko HIB. Mimo szczepień przeciwko ospie, śwince, przeszedł obydwie choroby okropnie - z gorączkami, płaczem i do 4 tyg siedzenia w domu. Zabraliśmy go w góry mroźną zimą, chodzić zaczął na basen i organizm nauczył się walczyć i bronić przed zarazkami. Może raz złapał tzw jelitówkę - na dzień dzisiejszy od 3 lat nie dostał antybiotyku, katarki lekkie się zdarzają owszem - ale nie zostawiam go w domu i nie faszeruję lekami tylko w dalszym ciągu posyłam do szkoły, tak jak to było w przedszkolu. Córkę też planuję posłać wcześnie do przedszkola i szczepienia też dostanie tylko obowiązkowe - odpukać nie choruje.
Nie oszukujmy się, te szczepienia nie są tanie i nie każdego na nie stać. Nie każdemu dziecku, według mnie, są one potrzebne, lecz gdy mamy w domu małego chorowitka warto się zastanowić i zaplanować w domowym budżecie taki wydatek.
Zdrówka życzę :)
Witam, wreszcie jakaś Normalna strona.
OdpowiedzUsuńA tak do rzeczy, to moja Ola właśnie jutro skończy 8 miesięcy i ma się bardzo dobrze. Nie szczepiłam ją na żadną szczepionkę dodatkową, tylko niezbędny standard, a i to uważam, że nie potrzebnie. Bo jak się okazuje, te szczepienia "obowiązkowe" już wcale nie są obowiązkowe, a nikt tak na prawdę o tym nie mówi, nie chce mówić, bo po co robić zamieszanie. Ale co bardziej dociekliwi i wnikliwi rodzice o tym wiedzą. Nie ma już żadnych kar za nie zaszczepienie dziecka. Wystarczy np gdy jesteśmy jeszcze w szpitalu po porodzie napisać oświadczenie, że nie życzymy sobie, aby nasz maluch został zaszczepiony w pierwszej dobie po urodzeniu i tyle. Podobnie jest później gdy z przychodni do nas dzwonią by przyjechać z dzieckiem do szczepienia.
Trzeba zacząć głośno o tym mówić, że nie ma już szczepień obowiązkowych, wystarczy sobie przeczytać o zmianach w ustawie o szczepieniach, które działają już od stycznia 2009 roku http://www.pro-life.org.pl/2009/01/zmiany-w-ustawie-o-szczepieniach.html
Ja szczepiłam córkę, ale tylko dlatego, że o tych zmianach dowiedziałam się za późno, ale już moja sąsiadka, bardzo anty-szczepieniowa ;) właśnie tydzień temu urodziła córeczkę, nie ma zamiaru szczepić w ogóle, w szpitalu właśnie podała takie oświadczenie, że nie chce i tyle. Ja swojego drugiego dziecka też nie będę szczepić.
Moja córka była szczepiona normalnymi szczepionkami, 3 wkłucia, jakoś przeżyła, silna z niej babeczka. Bo dowiedziałam się, że te szczepionki skojarzone, to kolejny chwyt marketingowy, granie na uczuciach rodziców "mniej kłucia, mniej bólu, mniej łez", że są bardziej szkodliwe od tych tradycyjnych, bo co musi mieć taka szczepionka 5 czy 6 w jednym, żeby się wzajemnie nie znosiły wszystkie wirusy, jak dla mnie to bomba wirusowa, którą za jednym razem aplikuje się dziecku. Moja mama jest pielęgniarką i jej znajoma z przychodni od szczepień od razu nam odradziła te szczepionki skojarzone, podobnie jak szczepienia dodatkowe te nie obowiązkowe i odpłatne.
Weźmy np szczepionkę na rota wirusa, ona nie chroni dziecko przed zachorowaniem tylko łagodzi objawy, ale każde dziecko prędzej czy później na to zachoruje.
Moja córcia właśnie 2 tygodnie temu to miała (dodam, że ma mały kontakt z innymi dziećmi, nie chodzi do żłobka, tylko siedzę z nią w domku)i lekarka na izbie przyjęć powiedziała, że przechodzi to tak łagodnie jakby była szczepiona.... Kilka dni miała biegunkę, kilka razy zwymiotowała i było po wszystkim, do przeżycia.
W TV problem jest podniesiony do rangi śmiertelnej choroby, a tak na prawdę chodzi tylko o to żeby dziecko się nie odwodniło, nawet żadnych leków na biegunkę nie kazali brać, tylko uzupełniać płyny. Jeśli dziecko ląduje w szpitalu to tylko dlatego, że trzeba je nawodnić gdy choroba przybiera bardziej gwałtowny przebieg.
Także, nie zamierzam żadnych dodatkowych szczepień stosować, uważam że to strata kasy i nabijanie ludzi w butelkę.
Ja zaszczepiłam, wybrałam full-wersję i śpię spokojnie.
OdpowiedzUsuńDo Magdy K.: byłabym ostrożna z tak sugestywnymi wypowiedziami. Świeżo upieczeni rodzice i tak mają mętlik w głowie, a namawianie do nieszczepienia uważam za nieodpowiedzialne. Sorry, nie obraź się, to tylko moje zdanie.
A co do biegunki, która u nas pojawia się przy każdym wychodzącym zębie, ja profilaktycznie oprócz większej ilości płynów podaję smectę (zgodnie z zaleceniem lekarza).
Magdo G., ja się tam nie gniewam, każdy ma prawo do swojego zdania ;) A czy nie szczepienie jest nieodpowiedzialne ?? to na zachodzie już od dawna szczepienia nie są obowiązkowe i starają się je ograniczać do niezbędnego minimum, bo nie ma już potrzeby faszerowania dzieci np rtęcią, a taka jest właśnie w szczepionkach,już od pierwszych dni życia, zachęcam do poczytania informacji na ten temat na internecie.
OdpowiedzUsuńKażdy ma swój rozum i każda matka sama wie co dla jej dziecka jest najlepsza, chcesz szczepić, proszę bardzo.....
A jeszcze co do smecty i biegunki podczas ząbkowania, to jak najbardziej, ale "profilaktyczne" dawanie dziecku czegokolwiek to jak dla mnie lekka przesada, jak już to tylko z konkretnych medycznych wskazań. Faszerujmy dzieci czym się da, a później dziwota, że nie mają odporności, że chorują co chwile itp itd, bo profilaktycznie dostawały to czy tamto, a później organizm nie umie poradzić sobie z byle biegunką czy katarem.
Przy rota-wirusie smecta i jej podobne specyfiki są nie wskazane, dzisiaj właśnie była o tym mowa w DD TVN. Jeden lekarz właśnie mówił, że jak dziecko ma biegunkę to jednocześnie wydala z organizmu wirusa, a leki hamując biegunkę, jednocześnie zatrzymują wirusa w organizmie...
Pisząc "profilaktycznie" miałam raczej na myśli skutki, jakie może wywołać ostra biegunka u niemowlaka - rozogniona, odparzona purpurowa pupa, to tylko jeden z przykładów. Leczenie odparzeń trwa dłużej niż sama biegunka.
OdpowiedzUsuńA wracając do szczepień, to pozwól, że się powtórzę. Uważam za nieodpowiedzialne namawianie do nieszczepienia (a nie podejmowanie przez rodzica decyzji o nieszczepieniu własnego dziecka).
Chętnie poczytam więcej na temat szczepień. Podaj, proszę, adresy stron, o których pisałaś.
Z góry dziękuję
Mama Grocha
Oto jedna z nich, http://www.eioba.pl/a75701/nie_truj_dziecka_szczepionkami
OdpowiedzUsuńale wystarczy w googlach wpisać hasło "szczepić czy nie szczepić" albo np właśnie "rtęć w szczepionkach"
Jeśli podasz mi Swojego e-maila to wyślę Ci taki dość pokaźny artykuł na temat szczepienia, to w zasadzie jest książka, moja koleżanka gdzieś to na necie znalazła.
Pozdrawiam
A i jeszcze jedno, ja nie namawiam nikogo aby w ogóle nie szczepił dziecka, sama przecież zaszczepiłam, ale przy drugim na pewno będę brać to pod uwagę. Chodzi mi tylko o to, by rodzice mieli świadomość tego, że nie mają już obowiązku szczepić, mogą szczepić na to co chcą, co jest niezbędne, a tego niezbędnego jest niewiele jak np żółtaczka, czy różyczka....
OdpowiedzUsuńludzie szczepią bo od lat im wkładają do głowy, że to obowiązkowe, że tak trzeba, że ochroni dziecko przed chorobami, a tak naprawdę większość szczepionek tylko łagodzi objawy choroby. Zresztą co ja sobie tu będę flaki wypruwać żeby ktoś coś zrozumiał, wystarczy sobie poczytać na internecie, nie pytać lekarzy, bo to w ich interesie jest żebyśmy szczepili i kupowali co raz to droższe szczepionki....bo dla nich to czysty zysk i akurat wystarczy na wycieczkę, którą im jeden czy drugi przedstawiciel farmaceutyczny zasponsoruje, za to że zapisuje się leki akurat tego producenta czy poleca płatne szczepionki.
OdpowiedzUsuńI akurat nie wymyślam w tym momencie, jak już pisałam wcześniej moja mama pracuje w służbie zdrowa i zna od podszewki ten cały interes i dokładnie wie jak to wszystko hula...
A no jeszcze jedno Madziu G. na odparzenia przy biegunce i w ogóle na odparzenia pupy niemowlaka polecam mąkę ziemniaczaną, stosujesz jak puder, rewelacja. Moja miała kiedyś mocne odparzenie bo zmieniliśmy jej na chwilę pieluchy, żadne "złote" maści nie pomagały, dopiero właśnie mąka ziemniaczana, dwa dni było po sprawie.
OdpowiedzUsuńDo dzisiaj mąka leży przy przewijaku i jak tylko widzę lekkie zaczerwienienie to od razu nią zasypuję i na drugi dzień nie ma śladu.
Pozdrawiam
Ok. Stop biegunce!
OdpowiedzUsuńpeace
Szczepionki nie sa zle, problem w tym, ze powinny byc refundowane w 100% wtedy nie byloby dyskusji o tym, czy w ogole potrzebne, bo w obliczu powaznego zagrozenia zdrowia naszych dzieci z pewnoscia sa potrzebne!!! Mieszkam w Szwecji i jedyna szczepionka za ktora zaplacilam z wlasnej kieszeni byly rotawirusy, reszte maly dostal z urzedu, 6 w 1 + pneumokoki, przeciwko HBV i gruzlicy tez, choc tych ostatnich w Szwecji nie dostaje sie z automatu, tylko na zamowienie. Pozdrawiam wszystkie rogate mamuski! :o)
OdpowiedzUsuńJa osobiście jestem przeciwna szczepieniu na rota, drogie i mało skuteczne, ani 6 latki ani mniejszej 1,5 rocznej nie szczepiłam. Owszem chorowały obie ale tak naprawdę to z tymi dolegliwościami można sobie poradzić nawadniać nawadniać... , a córka koleżanki choć szczepiona też chorowała. Lepiej zaszczepić na pneumo (choć starszą szczepiłam po 2rż. bo nie miała kontaktu z dziećmi)i meningo bo tu mogą być prawdziwe komplikacje (sepsa)i nie wiele jako rodzice możemy pomóc maleństwu. Podejrzenie o sepse przerabiałam co prawda przy innej bakterii ale wiem co to znaczy wylądować w szpitalu z miesięcznym dzieckiem. Przy okazji odradzam odział Patologi noworodka i niemowlęcia na Niekłańskiej w Wawie - masakra!!!
OdpowiedzUsuńJa szczepię tylko to co refundowane, za 3 miesiące ostatnie potrójne szczepienie, a wybrałam je dlatego że te łączone według mnie, są nie czytelne, bo gdy dziecko jest ukłute w trzech miejscach i w razie alergii wiadomo która tak zadziałała. A co do dodatkowych to nie, bo w końcu organizm musi sam nauczyć się wytwarzać przeciw ciała.
OdpowiedzUsuńTak myślę sobie, mnie nie szczepiono na pnęmo mnogo itp, a nie czepiały się mnie zarazki a chodziłam do przedszkola wraz z rodzeństwem, które i w żłóbku było.
a ja swojego synka szczepiłam na rotawirusa, pneumokoki i meningokoki i uwazam, ze na pewno mu to nie zaszkodzilo, a jak moze pomoc to nie ebde na nim oszczedzac... co do rotawirusow szczepionka absolutnie sie sprawdzila, bo raz w naszej rodzinie szwagra coreczke (nieszczczepiona) w ciagu poltora roku przechodila 2x zakazenie rotawirusem, moj synek mial z nia kontak w poczatkowej fazie jak jeszcze mysleli, ze to rekacja po znianie mleka modyfikowanego,a dwa, moj synek lezal w szpitalu juz po 2 dawce roty () w zasadzie do tej pory nie wiem dlaczego bo generalnie nic powaznego mu nie bylo, ale jako ze urodzil sie z zakazeniem okoloporodowym pediatra zalecil obserwacje) i w tym czasie na oddziale bylo 12 dzieci z zakazeniem rotawirusowym, final byl taki, ze ja przeszlam, moj maz, i najblizsza rodzina ktora miala kontakt ze szpitalem, a moj synek nic.... krotko mowiac uwazam, ze to szzcepienie sie sprawdzilo i zadzialalo, moj synek jak do tej pory zdrowizna, pozostale 2 szczepienia... mam nadzieje, ze pwoiem to samo :) a co do kosztow, to nalezy pamietac, ze kazdy na dzien dobry dostaje becikowa, a rodziny ubozsze nawet podwojne wiec ten 1000 zl kazdy moze zainwestowac w zdrowie dziecka, bo na biezace potrzeby i tak trzeba miec jak juz to dziecko sie na swiecie pojawia, zreszta gdyby te szczepienia byly takie neipotrzebne to raz, ze bylyby duzo tansze (zeby tylko poszly i dawki sie nie przetreminowaly, a dwa pediatrzy nie polecaliby ich)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem sa 4 mozliwosci rozwoju sytuacji w zyciu:
OdpowiedzUsuń1. dziecko jest zaszczepione i nie zachoruje
2. dziecko jest zaszczepione i zachoruje
3. dziecko nie jest zaszczepione i nie zachoruje
4. dziecko nie jest zaszczepione i zachoruje
Skoro wiec sytuacje moga byc tak skrajnie rozne to czy aby na pewno to szczepionki chronia przed chorobami? Skoro sa wypadki, ze niezaszczepione dzieci po kontakcie z chorymi nie przechodza choroby to chyba jest jeszcze jakis inny faktor, ktory sprawia ze chorujemy lub nie. Moim zdaniem nalezy sie temu przyjrzec bo szczepionki nie daja 100% ochrony przeciw chorobie. Cos jeszcze istotnie wplywa na stan naszego zdrowia do tego stopnia, ze organizm sam broni sie przed nawet najciezszymi zarazkami.
Moje dziecko po niemal każdym szczepieniu ( w terminie od 2 10 dni ) chorowało.Z reguły była to wysoka gorączka ,a także "dziwne" objawy neurologiczne : jak przymusowe krzywienie główki na którąś ze stron, wyginanie ciałka , problemy z utrzymaniem równowagi - jak siedziało to "spadało" na którąś ze stron , jak raczkowało to się przewracało..Byłam przerazona tymi objawami.
OdpowiedzUsuń2-krotnie byliśmy na obserwacji na neurologii dziecięcej, mielismy robiony rezonans magnetyczny , na szczęście nie wykazał żadnych anomalii..Szczepienie przeciwko odrze,swince , różyczce nieco przeciagnęłam w czasie, ale w końcu musielismy małą zaszczepić. Po 3 dniach dostała 40 stopniowej gorączki, z wymiotami ,wyginaniem ciałka , niemożliwością utzrymania równowagi ( miała wtedy 2,5 lat), trafilismy do szpitala , wysoka goraczka utrzymaywała się 3 dni , w końcu stwierdzono zapalenie oskrzeli , podano antybiotyk i stopniowo zaczęla wychodzić na prostą. Podczas 2 tygodni spędzonych w szpitalu miałam sporo czasu na analizę poprzednich nagłych ataków choroby i daty mówiły same za siebie- zawsze występowały w krótkim czasie po szczepieniu..
Zaczęłam szukac informacji na ten temat ( wcześniej byłam zwolenniczką szczepień planowałam małą zaszczepić równiez przeciw pneumo i meningokokom) i moje podejrzenia co do szczepionek się potwierdziły.. Mała ma 3,5 lat i od czasu tej feralnej szczepionki na świnkę , odrę.. nie pozwoliłam jej szczepić ( a powinna miec przypominajaca na krztusiec i resztę).
Boję się,że popełniam błąd a z drugiej strony wiem ,że mojemu dziecku szczepienia nie słuzyły.
Od czasu tej ostatniej szcepionki nie miała żadnych niepokojących objawów neurologicznych, choruje często ( przedszkole), ale przechodzi te choroby dośc łagodnie.Nie wiem co dalej począć , obawiam się kolejnej fali szczepień, obawiam się szczepić kolejne dziecko , którez męzem planujemy.. Na pewno będę się starała odwlekac szzcepienia w czasie ( aby nie atakowac młodego nie odpornego organizmu ) i na pewno nie będę podawac szcepionek skojarzonych..