niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 6 kwietnia 2011

Kij w mrowisko - apel do grubych Mam - temat z maila

Witam,
Chciałabym "włożyć kij w mrowisko" - co z pewnością się stanie, jeśli opublikujecie Państwo moja wypowiedź. Niemniej jest to forum, na którym mogą się wypowiedzieć wszystkie Niegrzeczne, do których i ja - jak sądzę- się zaliczam.

Apel do grubych mam

Drogie Mamy!

Impulsem do napisania tegoż tekstu była wnikliwa obserwacja Matki Polki na naszych ulicach. Podkreślam z całą stanowczością – nie chcę krytykować kogoś personalnie; jest to raczej krytyka zjawiska, które przewija się po polskich ulicach.

Otóż przeraża mnie obraz wielu polskich matek (polskich – bo tylko takie mam okazję obserwować) i z przykrością stwierdzam, że często jest to obraz nędzy i rozpaczy. Zaznaczam, nie mam tu na myśli matek, które dopiero co urodziły, ale takie, których dzieci już chodzą (a więc rok +). Wielka opona wokół pasa, dodatkowo uwypuklona przygarbioną sylwetką, piersi zwisające na tejże oponie, twarz bez śladu makijażu, włosy tłuste i oklapnięte, do tego z odrostem na 2/3 długości. Często – o zgrozo – włosy na nogach! Kobiety! Czy Wy za grosz samooceny nie macie? Nie chodzi o to, by w sześć tygodni po porodzie wyglądać jak Heidi Klum, ale na Boga, chyba rok czy dwa to wystarczająco dużo czasu, by doprowadzić swoje ciało + twarz + włosy do porządku! Oczywiście, przyjmuje, że jest jakiś odsetek kobiet, które są po prostu chore, ale to jest ułamek procenta. Reszta z Was, drogie Mamy, to niestety kobiety, które się zaniedbały. I nie mówcie mi, że dziecko pochłania cały Wasz czas i absorbuje 24 godziny na dobę i nie macie nawet chwili dla siebie. Nie wierzę w to! Ja tez mam dziecko, pracę, a mój mąż nie jest z gatunku tych, co wyręczają żony we wszystkich obowiązkach domowych, więc także sprzątanie, pranie, zakupy i gotowanie są na mojej głowie. Ale nigdy nie pozwoliłabym sobie na to, by przez rok wyglądać tak, jak po wyjściu z sali porodowej. Czasem jak czytam w internecie opinię w stylu „jestem Niegrzeczną Mamuśką – ja nic nie muszę”, to krew mnie zalewa. To nie jest kwestia – muszę czy nie. To jest „tumiwisizm”. To jest postawa: „urodziłam dziecko, jestem Matką Polką i mam wszystko w dupie, a wy mnie akceptujcie taką jaką jestem”. Samoakceptacja to bardzo fajna sprawa, ale miejcie proszę na uwadze, że nie można przeginać w żadną ze stron, a takie zachowanie jest postrzegane jako grzech zaniedbania. A to są grzechy niewybaczalne.

Z pozdrowieniami

Oliwia

40 komentarzy:

  1. Prawda w oczy kole, jak mówią. Masz sporo racji. Ja to sobie nazywam zjawiskiem smutnego, męczeńskiego macierzyństwa. Bo oprócz niewątpliwego tumiwisizmu, to jest jeszcze kwestia komunikatu: "patrzcie, jak się poświęcam - nie myję włosów, nie golę nóg, nie dbam o figurę - to jest bycie MATKĄ."
    I tu wchodzimy w temat-rzekę pt. poświęcenie. Słowo, którego w kontekście macierzyństwa pasjami nienawidzę. Ale to odrębny problem.

    Powiedziała zona i czem prędzej pobiegła nałożyć na łydki krem do depilacji :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też się zgadzam!!! sama mam dwójkę dzieci - jedno bardziej, drugie mniej odchowane, ale myśl o wyjściu z domu w nieumytych włosach i w byle jakim stroju przyprawia mnie o depresję. Przecież jeżeli wyglądamy schludnie i dbamy o siebie, to czujemy się lepiej same ze sobą. Przecież dobry strój, farba do włosów, czy maszynka do golenia nóg to nie jakiś MEGA wielki wydatek. Wierzę, że czasami po prostu się nie chce, ale zawsze wolę wtedy pomęczyć się te pół godziny i umyć tą głowę, wysuszyć włosy i je wyprostować ( bo niestety bez tego wyglądają tragicznie). O ileż wtedy podnosi się samoocena :):):) Potem tylko tusz do rzęs i odrobina różu na policzki i można pędzić do piaskownicy.
    Uwierzcie mi umęczone mamuśki - tak niewiele Wam trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jeśli chodzi o włosy i makijaż to popieram ale jeśli idzie o dodatkowe kg to co komu do tego?! Sama mam pozostałość po obu moich dziewczynach w postaci 10 kg nadwagi ale mi ani mojemu mężowi to nie przeszkadza. Więc powiem krótko: coś się komuś nie podoba niech nie patrzy :p

    OdpowiedzUsuń
  4. oj dziewczęta macie świętą rację i wydaje mi się że ten post nie wywoła jednak wojny. Sama mam córkę - 19 miesięcy, i nie wyobrażam sobie nie wskoczyć rano pod prysznic i doprowadzić się do stanu oglądalności. Chcę żeby Maja dorastała patrząc na mamę zadbaną. Przecież kto inny jak nie ja nauczy ją jak dbać o siebie? Nie powiem że nie zdarzy mi się "dzień misia" bez makijażu i w dresie, ale to są wyjątki. Tak więc Mamuśki do boju dbajmy o siebie!!!! o ile lepiej się przecież czujemy kiedy wyglądamy ładnie. I nie róbmy tego dla innych, dbajmy o siebie dla siebie!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach.. 10kg po dzidzi zostało,ale to dlatego,ze pokochałam w ciąży czekoladę z ciepłym mlekiem (mmm..,pychotka!).Chodzę w dresach,ale tylko po domu,bo jakby to ująć..,można powiedzieć,że mój Synuś to człowiek demolka ;P;P i wygoda nabiera przy nim suuuper wymiaru. Makijaż,ładny ubiór i reszta obowiązkowa,gdy wychodzimy ze Szczęściem (choćby po bułki do sklepu ^^),a staram się to robić codziennie (=.

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przyznać, że choć popieram ideę dbania o siebie, nigdy nie wychodzę z domu bez makijażu i nie chodzę "zarośnięta", to nieco uraził mnie tytuł. Ja jestem z tych "grubych" mam, ale primo - nigdy nie byłam szczupła, taka już moja uroda, secundo - codziennie biegam na fitness, jem rozsądnie i nie chudnę. I chociaż marzeniem moim jest figura modelki, to sądzę, że mogły mi się przytrafić gorsze nieszczęścia niż 20 kg za dużo. I nie będę się katować, operować itp. żeby komuś poczucia estetyki nie zaburzać. Ważne, żeby czuć się dobrze z samym sobą.

    OdpowiedzUsuń
  7. tu chodziło o coś więcej niż bycie grubą mamą, co, jak mi się wydaje, nie jest takie znów powszechne. mnie akurat w oczy kłują te wszystkie laski, co mają kilkumiesięcznego bejbisa w wózku i zero jakiegokolwiek śladu po ciąży... ale to czysta zazdrość z mojej strony:)

    to chyba dotyczy wszystkich kobiet. widziałam wczoraj babinę z 5-centymetrowym, siwym odrostem na pofarbowanych na brąz włosach - nieumytych w dodatku. to po co je farbowała, na Boga, skoro jej to wisi? taaaaak, i tu wchodzą wszystkie domysły i zbiegi okoliczności, moja mama jak zapuszczała siwiznę, też nie wygladała super. ale widać po niej było, że to celowe, bo dba o siebie!!!

    ja nie rozumiem z kolei tych wszystkich babochłopów komunistycznych w wystających antygwałtach, tak samo jak wulgarnych nastolatek, które ponawieszały na siebie wszystkie możliwe atrybuty kobiecości, a zachowują sie jak wygłodzeni marynarze barbarzyńscy.

    czy bycie estetyczną kobietą to taka trudna rzecz? bycie grubym nie ma nic do tego:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lenn, wyraziłaś dokładnie to o co mi chodziło. I tym bardziej hasło "Apel do grubych mam" wydaje mi się nie na miejscu.
    BTW - mamy nie noszące jakiegokolwiek śladu po ciąży też mnie irytują;) Strasznie niesprawiedliwy jest świat...

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę sobie, że te zaniedbane mamy, bez makijażu, z tłustymi włosami itp. to osoby, które w gruncie rzeczy nie widzą nic złego w pozostawaniu w stanie zaniedbanym. A fakt, że inaczej wyglądały przed ciążą to była raczej samodyscyplina, bo w pracy trzeba jakoś wyglądać, bo nowy partner (mąż), a teraz nareszcie nic nie muszą. Mają namacalny, absorbujący powód. I może całkiem im z tym fajnie? Bo tak naprawdę nic nikomu do tego. No, może poza ich mężem (partnerem).

    OdpowiedzUsuń
  10. Zaczęłyście od plotkowania, umyła, nie ogoliła, a może nie psikała pach. Cholera co z Wami, każdy robi co chce. Ja nie maluje się od święta i dobrze mi z tym. Zresztą, nie pitolcie że takie z Was Ideały??

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak się już tu wszystkie spowiadamy: nie zawsze się maluję, nie zawsze jestem ubrana "pod kolor" jak należy- w domu to już w ogóle tylko dres, ale zawsze jestem wyprasowana i pachnąca. Od upiększania czasem robię sobie "dzień dziecka", od higieny nigdy. Też mam co zrzucić po ciąży, chociaż od porodu minęło już 16 m-cy. Czasem pójdę do sklepu z niezamalowanymi worami pod oczami, bo w domu ząbkowanie na potęgę i każdy ma prawo czasem wyglądać i czuć się gorzej. Wtedy mam głęboko w de czy się komuś podobam. Myślę, że problem o którym mowa w temacie dotyka wszystkich, nie tylko młode mamy. Można go skierować np. do panów po 40-tce:). Tyle, że ostatnio mam wrażenie bardziej zwraca się uwagę na temat mam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. "o zgrozo – włosy na nogach"...!

    o zgrozo
    az wierzyc mi sie nie chce, ze autorka tekstu sama jest matka.

    Oliwio, musisz byc wielce samokrytyczna wobec siebie, pomyslalabym, ze w tak negatywny sposob postrzegasz inne kobiety-matki i jak na moj gust sama tez troche przeginasz "w jedna ze stron"

    depilowac nogi przed wypadem do piaskownicy?
    wow! ale mi skoczyla samoocena, ze se walnelam roz na policzki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Kobiety co z Wami? Czemu jesteście wobec siebie takie krytyczne i złośliwe? Po co? Czy nie jest nam wystarczająco ciężko z dziećmi, pracą, prowadzeniem domu, brakiem żłobków, dyskryminacją itp. Po co jeszcze wzajemnie na siebie naskakiwać? Myślę, że najważniejsze jest to co mamy w głowach i duszach, a nie odrosty czy ich brak.

    OdpowiedzUsuń
  14. Do "Ka" - a jakbyś tak przymrużyła czasem oczy gdy czytasz czyjeś wypowiedzi. Nie napisałam, ze depiluję nogi przed wypadem do piaskownicy, czy też tak mocno skacze mi samoocena gdy zarzucę róż na policzki - wypowiedź dotyczy ogólnego sposobu na codzienność. Choć nie wyobrażam sobie hodować włosów na nogach!!! - TO DOPIERO ZGROZA!
    Tak już abstrahując od w/w - nasi mężowie też oczekują od nas, ze po porodzie nie stracimy swojego uroku, jakim zapewne urzekłyśmy ich przed ślubem. Więc jeżeli już mamy mniej czasu by zadbać o siebie to dbajmy na tyle na ile możemy!
    Pozdrawiam niegrzeczne :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też nie wyobrażam sobie wyjścia do sklepu czy piaskownicy bez makijażu fajnego ubioru w tłustych włosach( choć mam je długie i suszenie zajmuje sporo czasu) czuła bym się wtedy okropnie myślała bym tylko o tych wszystkich osobach które widzą włosy na moich nogach ufff zresztą jakoś dziwnie się wtedy czuję. Mnie akurat interesuję co ludzie z mojego otoczenia powiedzą jeśli widzimy ładną ZADBANĄ kobietę i dziecko pierwsze skojarzenie (przynajmniej moje)"fajna laska zadbana miło jest popatrzeć na taką mamę"
    Farbujcie włosy, depilujcie się i wogóle dbajcie o siebie czujcie się atrakcyjne dla siebie i męża bo to naprawdę ważne!

    Ka wystarczy że ogolisz nogi co wieczór pod prysznicem albo raz na tydzień użyjesz depilatora to nie jest takie trudne!!
    Pozdrawiam mamy;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Boze, dziewczyny.... ktos tu cos o "przymruzaniu oczu", zdaje sie, pisal.

    nie rozsmieszajcie mnie zlotymi radami, bo sie posikam ze smiechu!
    a moze ja nawet nie mam nog, jestem kaleka i obrazacie moje uczucia - wiadomo wam?

    OdpowiedzUsuń
  17. Kobiety, a może te owłosione coś demonstrują! Na przykład, że sobie nie radzą i baaardzo potrzebują pomocy. Fajnie jest być niegrzeczną, ale niektóre nie mają siły nawet na bycie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ka, chyba sama masz oczy zbyt szeroko otwarte...

    OdpowiedzUsuń
  19. tytuł chamski: byłam gruba, jestem gruba i prawdopodobnie będę. Nie maluję się bo mam alergię na kosmetyki kolorowe, ale włosy zawsze mam umyte i uczesane, ciuchy czyste - więc co z tego, że bluzę i bojówki? Spacer z dzieckiem ma być przyjemnością, a nie pokazem mody. Śmieszą mnie lalunie na szpilkach pchające wózek, w piaskownicy tylko krzyczą nie rusz, bo się pobrudzisz. Szpilki to są buty do pracy, a nie do zabawy z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Byłam w swoim życiu i gruba i chuda co - myślę - upoważnia mnie do stwierdzenia, że chudym jest łatwiej...
    I nie tylko dlatego że są lepiej postrzeganie przez otoczenie.
    Bo łatwiej jest im się ubrać - ładnie modnie i tanio,
    Bo najbliżsi nie robią uwag "oj przybrałaś musisz uważać potem tak trudno zrzucić" (tekst mojej mamusi stawiającej na stole ciasto) lub bardziej bezpośrednio "ale się spasłaś" (mój stary zaraz potem jak stwierdził że nie da rady jeden wieczór w tyg, zostać z małym bym mogła jeździć na aerobik).
    Na chudego nikt nie patrzy zgorszony jak je loda lub czekoladę.
    Nikt nie zarzuci braku silnej woli (nawet jeśli pali), lub obżarstwa nawet jeśli ciągłe podjada..
    Chuda kobietka mniej sie poci, nie dostaje zadyszki, mniej meczy i łatwiej jej chodzić na obcasach, więc wydaje się bardziej zadbana..
    I nikt jej nie pyta jaki ma kostium kąpielowy.. i nie dziwi, że chodzi na plaże…
    Jakby na plaże chodziło się tylko po to by zaprezentować nienaganną sylwetkę a nie np. popływać..

    OdpowiedzUsuń
  21. Aleksandra. Myślę podobnie. Po co się stroić do piaskownicy? Pobiegniesz w szpilkach po zabłoconym parku za dwulatkiem? Przeskoczysz parkan w spódniczce, bo dziecko przelazło między szczebelkami, a ulica tuż tuż? Kiedy "utknęłam" w domu z dzieckiem, ważniejsze było dla mnie aby się nie zapuścić intelektualnie - być na bieżąco z tym co dzieje się w mojej branży, w polityce i ogólnie w świecie. Wciąż znaleźć czas na czytanie książek, wyjście do kina itp.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgadzam się z ostatnimi komentarzami dziewczyn.Dotknęłyście sedna! Jakiś czas spędziłam w Niemczech.A tam w piaskownicach z dziećmi Polki i Rosjanki wiodły prym.Moda przez wielkie m.Tapeta na twarzy i obowiązkowo szpile.Dla mnie jest to chore.Po piasku latać na obcasach...Ale jest wolność,więc niech każdy nosi co chce i wygląda jak chce.

    OdpowiedzUsuń
  23. Przeczytałam ten apel i się zagotowałam. Takie niegrzeczne mamy, które nie znoszą dobrych rad i komentarzy udzielanych przez innych. Przez ten apel Oliwia udowodniła, że co niektóre z Was są właśnie Matkami Polkami, które znają patent na życie i usiłują go przeforsować. Nieważne czy ktoś ma na to ochotę. Niech mi ktoś wytłumaczy racjonalnie dlaczego MUSZĘ mieć ogolone nogi, pachy; dlaczego MUSZĘ za każdym wynurzeniem się z domu mieć full makijaż i modny strój co nie oznacza wygodny. Co to za zbrodnia mieć "oponę" i o zgrozo wylecieć na szybkiego z nieumytym łbem? Co Wam do tego, jak druga osoba wygląda? Jeśli spotykam ludzi, którzy oceniają przez pryzmat wyglądu, to maja u mnie pozamiatane. Przyjmijcie panie dbające o siebie, że nie dla każdego jest to priorytet żeby super wyglądać. I wcale nie chodzi tu o czas bo to tylko kwestia organizacji. Zawsze miałam głęboko w nosie takie kanony piękna, szkoda mi czasu na siedzenie z maseczkami na pysku z farba na głowie i maszynką żeby nogi były jedwabiste. Dla mnie ważniejsze jest żeby coś przeczytać, zobaczyć, porozmawiać z drugim człowiekiem. A co do mężów same kobietki uczycie facetów że takie pierdoły są ważne. Ja mam szczęśliwie mądrego faceta, który nie zwraca uwagi na takie drobiazgi, ma inny system wartości. Nic złego w dbaniu o wygląd zewnętrzny, ale bardziej przydatne jest dbanie o swoje wnętrze. Także dajcie żyć tym innym kobietom,które nie wpasowały się w kanon w mody niezależnie jakie są przyczyny takiego postepowania.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten apel chyba pisała mamusia z wysokim mniemaniem o sobie albo szukająca partnera...
    Owszem z domu nie wyjde w tłustych włosach,i zazwyczaj robie choć lekki makijaż....
    ale czemu czepiać się mam puszystych??
    Ja należe do szczupłych (52 kg),gdy ide z dziećmi na plac zabaw robie delikatny makijaż,zakładam ulubione adidasy,jeansy i bluze z kapturem - wkońcu ide z dziećmi się bawić a nie na rewie mody,lub paradować za przeproszeniem - "cyckami" i nogami przed panami!
    Masz dziecko i bardziej interesuje cie golenie nóg niż dobra zabawa z nim??
    Raz nie ogolisz - to założysz spodnie - no chyba że notorycznie wychodząc z dzieckiem mini wkładasz...
    Co do puszystych mam,to że są puszyste nie znaczy że nie zadbane,i co najważniejsze to kochają dzieci wcale nie mniej niż te chude :)
    Proste jedna mamusia w parku usiądzie w mini i będzie piłowała pazurki,a druga usiądzie się i będzie jadła pączka :)
    ale najażniejsze by każda była dobrą mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Rok po porodzie.. teoretycznie kobieta powinna już "wrócić do formy".. teoretycznie. Praktycznie wspominam ten okres jako totalne zawirowanie. Małe mniej lub bardziej samodzielnie się przemieszcza, żaden kojec oni łóżeczko go nie daje rady ograniczyć bo drze się chcac na wolność. Spuszczenie go z oka na sekundę grozi demolką szafki z talerzami, lub zjedzeniem paprotki, lub nabiciem guza wielkości spodka, lub upadkiem z kanapy, krzesła, stołu, okna.. Do tego mieszkanie jest sprzątane na okrągło by np. nie znalazł sobie jakiejś muszki, biedronki lub innego paskudztwa do zjedzenia.
    Dlatego jak teraz widzę mame dzieciaka 1+ to wcale sie nie dziwie że jest totalnie zmeczona, nieumalowana, i ubrana wystarczająco wygodnie by w razie czego dogonić małego odkrywce świata.
    I to nie jest żaden tumiwisizm tylko normalne "niewyrabiam na zakretach.."

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ha! Uderz w stół… No jasne, najłatwiej jest przeczytać tekst, potem przeczytac kilka komentarzy i gotowy chamski post! Podkreślam więc raz jeszcze – nie zjadłam wszystkich rozumów, nie chodzę w szpilkach na plac zabaw i tym bardziej nie szukam partnera (bo go mam – o rety!) ani nie chodzę „z cyckami” na wierzchu. Dbanie o siebie nie ma nic wspólnego – jak piszecie - z byciem chudym. Fakt. Ale także nie ma nic wspólnego z malowaniem paznokci do piaskownicy. Staram się po prostu „wyrobić na zakrętach” – a MOŻNA, nawet wychowując dziecko, pracując i obrabiać chatę. Można, tylko trzeba minimum dobrej woli. OK. macie rację, – może tytuł powinien brzmieć „Apel do zaniedbanych Mam”, a nie do grubych. Do grubych nie mam ABSOLUTNIE nic. Są i tyle. Chociaż, ponoć im człowiek ma więcej kilogramów, tym więcej poczucia humoru… Hmmm… nie jestem taka pewna. Z Waszych komentarzy widać, że mimo wszystko jest to Wasz kompleks. Proponuje jednak nie czytać wszystkich linijek dosłownie, a postarać się poszukać drugiego dna. I czasem jednak uderzyć się w pierś.
    Oliwia

    OdpowiedzUsuń
  28. Oliwia masz rację. Wczoraj napisałam się na ten temat ale mi się nie chciało zamieścić:( Dodam tylko jeszcze tyle, że poprzeczkę bardzo łatwo jest obniżyć, ale podnieść ją z powrotem cholernie trudno. Więc chyba nie opłaca się tłumaczyć niechciejstwa, niechlujstwa i niedbalstwa celami wyższymi. Dbanie o siebie nie wyklucza dbania o swoje wnętrze, ani nie nie robi się tego kosztem czasu poświęconego dziecku. A jak nasze dziecko obserwuje od początku, że estetyka, higiena itp. to jest norma, to też wiele się od nas nauczy. Sorry, ale tłusty czerep i owłosione nogi /nie mówię o przypadkach awaryjnych/ nie powinny podlegać nawet dyskusji. Już dawno zeszłyśmy z drzewa;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wyraziłam po prostu swoją opinie i nie chodziło mi o chamski post...
    Proste nie każda mam znajdzie czas na ogolenie nóg,czy na makijaż przed wyjściem z domu.
    Nie jedne maluch jest tak absorbujący że wymaga od mamy więcej energii i czasu że wnet braknie go dla niej,a inny znów jest typem aniołka...
    jedna mama ma czas dla siebie bo malcem zaopiekują się dziadkowie,i może wyjść do kosmetyczki,lub wypocząć a inna znów musi biec na złamanie karku do lekarza i nie ma czasu na makijaż...
    A więc trzeba rozważyć wszystkie możliwe przyczyny zaniedbana mamy - bo możliwe że raz czy dwa zdarzyła jej się wpadka,ale to nie musi znaczyć że na co dzień jest nie ciekawą i mało estetyczną kobietą....
    Jak myślicie czy mama chorującego dziecka myśli o goleniu nóg czy o makijażu przed wyjściem z domu?
    I czy mama z makijażem musi być lepsza niż mama bez niego?

    OdpowiedzUsuń
  30. Oliwia, to samo chciałam dziś napisać: UDERZ W STÓŁ...
    Temat ciekawy, rozgorączkowałyśmy się, nie ma co :)

    OdpowiedzUsuń
  31. A ja napisze tylko jedno - genialny post!

    OdpowiedzUsuń
  32. Post wcale genialny nie jest tylko rozpętał burzę o co Oliwii chodziło więc niech teraz nie jęczy że: uderz w stół a nożyczki się odezwą ;) zgadzam się Maytą, ale też niech niektóre z Was przyjmą do wiadomości że są kobietki, które organicznie nie znoszą tego całego pindrzenia przed lusterkiem i dobrze im z tym. I nie ma znaczenia czy polują na faceta, czy mają małe dziecko czy większe; nazywajcie sobie to sobie "tumiwisizmem", jak Wam nie pasuje taki styl to nie patrzcie i nie naśladujcie, ale nie wymuszajcie na reszcie świata podzielania Waszego gustu estetycznego.

    OdpowiedzUsuń
  33. Brawo Ola. Niech każda robi tak jak jej pasuje i nikomu nic do tego.
    Dodam jeszcze, że większość matek, które ja spotykam, to energiczne, fajne babki, które świetnie wyglądają. A dla każdej z nas "świetnie" może oznaczać coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziękuję Lady in black.. dla mnie świetnie to uśmiechnięta mama i pociecha a reszta to naprawdę nieistotne detale :)

    OdpowiedzUsuń
  35. do autorki wątku...powiem tak...zaskoczył mnie poruszony wątek, bo sądziłam, że bloog "niegrzeczne mamuśki" jest po to aby się wspierać , a nie oceniać.... Rozumiem, że każdy ma prawo wyrażania swojego zdania, ale co komu kurcze do tego jak kto wygląda. Skąd wiesz, czy taka mama "z tłustymi włosami, gruba i zaniedbana", nie ma innych problemów i np nie w głowie jest jej malowanie się na spacer z dzieckiem, czy ubranie butów na obcasie. Dziecko to największa radość, ale każda z nas oprócz tego żyje zwyczajnym życiem, ma różne problemy życia codziennego z którymi się musi borykac, nie pomyślałaś o tym? Może taka "niedoskonała " mama ma akuraat jakieś problemy. Każda z nas ma czasem gorsze i lepsze okresy w życiu. Poza tym to chyba każdego indywidulana sprawa jak wygląda i nikomu nic do tego. To po co w takim razie stwierdzenie "że liczy się wnętrze kobiety"? Skoro nawet kobieta potrafi źle ocenić kobietę, tylko i wyłącznie po wyglądzie...hm... Oj droga Pani, czy to naprawdę tak Pani to przeszkadza?Może trochę mniej rozglądania się po "grubych, zaniedbanych kobietach" a więcej zwrócenia uwagi na kwitnące drzewa, śpiewające ptaki, i rozbiegane uśmiechnięte dzieci...
    Pozdrawiam...
    Zaniedbana

    OdpowiedzUsuń
  36. witam :) każda mama pewnie nie opiekuje się swoim dzieckiem 24h na dobę, ale czy na Boga jak ma wolną chwilę, to zaraz ma gnać do łazienki "na pielęgnacje swojego ciała"? :) czy nie ma prawa właśnie wtedy odpocząć... zrelaksować się... poczytać, czy jak pracuje w domu - zająć się wtedy obowiązkami? a maluchy w wieku 1+ są najbardziej absorbujące i chcące poznawać świat, chyba, że Twoje dziecko Oliwio było i jest z tych spokojnych i grzecznych... :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Zgadzam się i podpisuję wszystkimi kończynami! Myślę, że autorce posta nie chodzi o to, by wyglądać jak gwiazda z rozkładówki, ale żeby robić coś dla siebie i nie udawać, że się nie da.Swoją drogą ruchliwy dzieciak=więcej spalonych kalorii:)Idźmy spać z poczuciem, że zrobiłyśmy coś dla swojego ciała- choćby to miało być zjedzenie kilku owoców albo spacer z dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  38. Kurcze tyle w tym poście z jednej strony oceniania i wszytskiego co negatywne a z drugiej zachwalania siebie, że aż przykro. Nie oceniajmy innych, zwłaszcza po wyglądzie, jakie to płytkie...

    Każda z nas wygląda jak chce i to tylko jej sprawa, nikomu nic do tego. Jeśli autorka tego posta myślała, że kiedy ona wreszcie uświadomi tym głupim zaniedbanym, że one źle wyglądają to one na pewno się zmienią i zaczną dbać o siebie, to myślę, że była w wielkim błędzie. Jeśli ktoś chce zmienić cokolwiek w swoim życiu, nieważne czy wygląd czy cokolwiek innego to musi to zrobić tylko dla siebie, dlatego, że sam podjął taką decyzję, a nie dlatego, że ktoś mu tak karze.

    Po prostu cholernie przykro mi nawet czytać takie rzeczy. Życzę Pani Oliwo zawsze świetnego wyglądu (skoro to dla Pani aż takie ważne)a poza tym troszkę więcej tolerancji i mniej oceniania tych (jednynie Pani zdaniem) mniej doskonałych.

    OdpowiedzUsuń
  39. Dziewczyny we wszystkim powinien być umiar, harmonia...ja jedno wiem na pewno, szczęśliwa mama to zadbana mama i estetycznie i intelektualnie i emocjonalnie a szczęśliwa mama to szczęśliwa rodzina i dziecko i mąż. Jasne, że na ulicach pełno skrajności...a post Oliwii miał dotknąć właśnie tylko pewnej materii tej skrajności obserwowanej na ulicach...mamusiek, które może po prostu zapomniały o sobie w ferworze walki, które mają faktycznie dbanie o siebie pod wieloma względami w czterech literach albo i tych którym brakuje silnej woli, samozaparcia itp. lub po prostu wsparcia. Nie każda z nas ma przecież pomysł na siebie, ale na pewno warto walczyć o to aby to życie było kolorowe i satysfakcjonujące...jeśli w dresie ok, a jeśli w atrakcyjnym opakowaniu (nawet xxl) to jeszcze lepiej. Same wybierzcie co sprawi wam przyjemność, same stawiajcie sobie priorytety i spójrzcie czasem na sobie z fotela swojego partnera, czy chciałybyście mieć kogoś takiego obok siebie? Jeśli tak to jesteście w domu...jeśli nie, może warto coś zmienić, nad czymś popracować....człowiek się uczy całe życie, pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń