Egoizm, głupota….wyrodna matka czy brak wiedzy ?
Witajcie drogie mamy !!
Wszyscy nam mówią, że ciąża to nie choroba- owszem-ale ciąża to stan wyjątkowy pod każdym względem, chyba wszystkie się ze mną zgodzicie.. Stan wyjątkowy to też wyjątkowe traktowanie ciężarnej przez otaczającą ją rzeczywistość [domagamy się/liczymy na ustępowanie miejsc w kolejkach, autobusach – DOBRZE]. Wymagamy od innych, a czy na pewno same WYJĄTKOWO traktujemy nasze brzuszki ??
Do napisania tego posta skłoniła mnie sytuacja, która miała miejsce nie dalej jak 2 miesiące temu [sierpień].. Ciepłe przedpołudnie, więc pakuję mojego Matysia do wózeczka i ruszamy na ryneczek po świeżutkie i smakowite owoce, warzywa. Słoneczko coraz wyżej, zaczyna grzać.. idziemy po śliwki. Młoda dziewczyna kształtów rubensowskich, bez żadnego parasola czy okrycia głowy, siedzi na krzesełku pije colę i pali papierosa. Podchodzimy do niej, bo śliwki w jej skrzynkach wydają się być urocze. Dziewczyna ociera pot z czoła, trzymając w ustach papierosa i waży owoce.
- „słodkie te śliweczki ?- pytam”
- „a wie Pani, ja nie wiem… w ciąży jestem to nie mogę nawet spróbować”
Zaniemówiłam. Naprawdę odebrało mi mowę i nawet nie wiedziałam jak wygląda pięciozłotowa moneta, którą miałam zapłacić za owoce.
W ciąży… w ciąży jestem, więc nie mogę zjeść śliwki, ale palić papierosa, pić colę i siedzieć w pełnym słońcu mogę ???????
Nie będę się rozpisywać na temat idealnej diety kobiety w ciąży, bo to temat na oddzielnego posta. Sama nigdy nie byłam eko-nawiedzona, ale żyłam i jadłam zgodnie z naturą. Zróżnicowana dieta, bogata w błonnik, kwas foliowy, dużo warzyw, owoców, czerwonego mięsa to powinno być oczywiste dla każdej z nas.
To, że nie powinnyśmy jeść serów pleśniowych [bo mogą być zakażone bakteriami histerii], tataru, owoców morza, kaszanki, surowych jaj [możliwość wywołania toksoplazmozy], napojów typu coca-cola, nadmiaru słodyczy- może nie każda z nas ma tego świadomość, ale nie uwierzę, że NIE WIEMY, czym dla naszego nienarodzonego dziecka (i dla nas) jest palenie papierosów czy picie alkoholu, nie wspomnę już o nadużywaniu narkotyków.
Nikotyna to TRUCIZNA, każdy wypalony papieros dostarcza do naszego organizmu ponad 4000 szkodliwych substancji w tym 40 z nich jest rakotwórcza. W reakcji na dym papierosowy następuje silny skurcz naczyń łożyska, czego efektem jest niedotlenienie i niedożywienie płodu. Malec dusi się, krztusi, serce bije mu jak szalone, co więcej stężenie szkodliwych substancji w krwi płodu jest znacznie większe niż w naszej.. My palimy jednego papierosa a nasze maleństwo trzy !!. Palenie osłabia odporność dziecka, zwiększa o 80 procent śmierć nowonarodzonego – tzw. nagła śmierć łóżeczkowa, zagraża rozwojem astmy oskrzelowej i nowotworów. DROGA MATKO- OPAMIĘTAJ SIĘ- ZABIJASZ WŁASNE DZIECKO!!!!!!
Nie umiesz sobie sama poradzić z rzuceniem palenia? Są grupy wsparcia, metody akupresury. Przestań być egoistką – pomyśl o dziecku !! I nie wierz, że lampka czerwonego wina do obiadu to nic. Każdy alkohol szkodzi, ty pijesz - dziecko też.. może zamiast butelki mleczka podasz mu butelkę z winkiem.. no co ? przecież troszkę można ;]
Pozdrawiam,
MM.








nie ma to jak oceniac nie znajac wszystkich faktow...
OdpowiedzUsuńmi lekarz wrecz ZAKAZAL rzucania palenia z dnia na dzien. ograniczyc - i owszem. ale nie rzucac. glod nikotynowy i szok po odstawieniu jest gorszy dla plodu niz zapalenie 1-3 papierosow.
Przyznam, że przesadnie moralizatorski ton tego postu działa mi na nerwy. Zalatuje lekkim podkoloryzowaniem całej sytuacji przez autorkę. Przedstawia siebie jako idealną, swiadomą mamę w opozycji do głupiej, oczywiście bardzo młodej, z pewnością niewykształconej sprzedawczyni (pewnie pracuje z nudów, albo dlatego, że chce zaszkodzić dziecku - wyrodna i bezmyślna!)
OdpowiedzUsuńUświadomienie sobie szkodliwości palenia to fakt, ale rzucić to nie takie proste i wie o tym każdy, kto kiedykolwiek palił.
Co do wina... coż, polemizowałabym, w wielu krajach kobiety w ciąży piją do obiadu i dzieci rodzą się nie mniej zdrowe niż gdzie indziej.
A ja się nie zgadzam z poprzedniczkami. Ciąża to jest STAN WYJĄTKOWY i powinnyśmy być tego w pełni świadome. Jeżeli chcesz mieć pewność, że dajesz swojemu (jeszcze nie narodzonemu) dziecku wszystko co najlepsze to nie pal i nie pij. I nie ma dla mnie wyjątków w tym temacie. Sama paliłam długo papierosy i lubiłam się napić w towarzystwie przyjaciół od czasu do czasu, ale w momencie jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży zrezygnowałam z tego wszystkiego. I mimo, że na początku było ciężko świadomość, że mam w sobie ŻYCIE nawet nie pozwoliła mi pomyśleć o tym, że mogłabym zapalić choć pół fajeczki. Nie jestem eko matką i wiem, że nie uchronię mojej córci przed skażonym powietrzem, bakteriami w wodzie itd. Ale choć tyle mogłam dla niej zrobić, zwłaszcza, że ten początek jest bardzo ważny - przecież to dziecko się rozwija, kształtują się organy itp. Każda matka odpowiada za siebie i za swoje dziecko! Ja wiem jedno, że gdybym paliła czy piła w ciąży, a moje dziecko by się urodziło chore - już nawet nie przez te używki - to ja bym sobie tego nie wybaczyła do końca życia. Jestem młoda i raczej mam zdrowe podejście do życia, ale nie wierzę w hasło, że jeden kieliszek wina nie zaszkodzi, a ostatnio słyszałam, że czasami jeszcze pomaga ha ha
OdpowiedzUsuńPodpisuję się pod tym co napisała Kala. Z dnia na dzień rzuciłam papierosy, o alkoholu nie wspomnę, chociaż korciło mnie jak cholera, żeby w upał wypić chociaż łyczek. Nie i kropka. Byłam odpowiedzialna już nie tylko za siebie. Mój ginekolog kategorycznie zakazał palić a na pytanie o lampkę wina powiedział, że teorii jest mnóstwo, ale jeśli chciałabym dostarczyć dziecku to co jest dobre w winie /bo podobno pomaga na krew/, to mogę to zrobić za pomocą czego innego. A alkohol na mnie może nie podziałać, ale dla dziecka będzie to za duża dawka. Nie chciałam pluć sobie później w brodę, że mogłam się powstrzymać...
OdpowiedzUsuńCzesc, nie wierze, ze palenie 1-3 papierosow na dzien jest dla dziecka lepsze niz rzucenie palenia. Nie wierze, ze mozna wypic lampke wina do obiadu. To sa trucizny i tyle w temacie.
OdpowiedzUsuńJesli ktos nie jest w stanie zdobyc sie na tak drobne wyrzeczenia jakimi sa ograniczenia cd. papierosow/wina czy zmiane nawykow zywieniowych to... powinien zastanowic sie czy chce miec dzieci. Dlaczego? bo to dopiero poczatek. Co zrobi jak dziecko bedzie sie domagalo piersi co godzine czy padnie na ziemie i zacznie wyc, bo tak?
Pozdrawiam serdecznie, E
Ja paliłam w ciąży przez pierwsze cztery miesiące (aż wstyd się przyznać!).Chcę tylko powiedzieć,że nie jest łatwo rzucić palenia,ale naprawdę można. Nie palę od roku i żyję! Wcześniej myślałam,że to niemożliwe. Dziwią mnie też rodzice,którzy palą,gdy bobas jest jeszcze w brzuszku,a gdy się już urodzi to broń boże przy nim zapalić lub tzw. Ja zawsze zwracam uwagę ludziom,którzy palą przy moim dziecku na spacerze "Widzisz cielaku,że idę z małym dzieckiem,więc po co się pchasz z tym kiepem przed wózek/rowerek?!". Chcę też pozdrowić moich sąsiadów,którzy palili na klatce schodowej,a gdy zapytałam się czy wiedzą,że jest zakaz palenia na klatce,to oni odpowiadają,że palą tutaj,bo w domu małe dziecko jest. Aż się we mnie zagotowało! To moje dziecko będzie wdychało Wasze smrody,żeby Wasze dzieci tego nie robiły?
OdpowiedzUsuńJak chcesz dziecko chronić,to rzuć baranie!
Jeszcze jedno zdanie do yamii. RZUĆ PAPIEROSY I ZMIEŃ LEKARZA! Po kilku miesiącach palenia żaden człowiek (a tym bardziej ten malutki!) nie uzależni się tak bardzo od nikotyny,aby doznać jakiegokolwiek szoku.
Dbajmy o nasze maluszki i chrońmy ze wszystkich stron!
przepraszam, ucieklo mi w wypowiedzi 'na tydzien'. 1 - 3 papierosy na tydzien.
OdpowiedzUsuńpoza tym nikt nie mowi, zeby palic przez cala ciaze.
czy ktoras z was zdaje sobie sprawe jak duzym szokiem jest dla organizmu odstawienie nikotyny? to wlasnie ten szok i ten glod bardziej zaszkodzi plodowi niz powyzsze 3 papierosy na tydzien, zeby uspokoic reakcje organizmu.
w moim przypadku wygladalo to tak, ze pierwszym symptomem, ze moze jestem w ciazy, bylo to, ze mnie odrzucalo od fajek. slowem nie chcialo mi sie palic.
jak potwierdzilam, ze jestem w ciazy, od lekarza na dzien dobry uslyszalam 'zeby ci nie przyszedl do glowy kretynski pomysl nawiedzonych mamusiek i nowomodnych lekarzy i rzucanie palenia z dnia na dzien. ograniczyc znacznie tak. ale nie rzucac od razu!' (cytuje doslownie)
wytlumaczyl co i jak i w sumie ciezko mu odmowic racji.
teraz od papierosow nadal mnie odrzuca, ale organizm sie nikotyny domaga i fizycznie ten glod odczuwam. wiec jak moj partner zapali papierosa - biore od niego 'bucha', dwa. sumarycznie wychodzi moze 1,5 fajki na tydzien, organizm mi sie powoli przyzwyczaja i zmniejsza sie ryzyko zaszkodzenia ciazy. proste i w sumie logiczne.
dodam jeszcze tak tylko na marginesie, ze moja kuzynka obie ciaze przepalila (lekarz wiedzial, chodzila na badania etc 3 raz czesciej niz normalnie) i urodzila dwojke zdrowych dzieci.
nie popadajmy w paranoje i skrajnosci. ciazy moze absolutnie wszystko zaszkodzic. zalezy tysiaca czynnikow. ale najlatwiej zwalic na rzeczy najbardziej oczywiste, oceniac i odsadzac od czci i wiary nie znajac faktow.
a i Angel - na klatce nie ma zakazu palenia :)
OdpowiedzUsuńno i jeszcze, zanim wszyscy obrzuca mnie kamieniami ;)
OdpowiedzUsuńjeszcze maksymalnie tydzien i spokojnie bede mogla obyc sie bez 'buchow'.
moj organizm juz sie tak nie domaga nikotyny i powoli sie uspokaja.
Ja żadnego głodu nikotynowego ani wstrząsów nie przechodziłam, chociaż przed ciążą paliłam jak smok. Nie odrzuciło mnie niestety, bo czasem marzyłam sobie, żeby zapalić. Ale wolę być nazywana nawiedzoną niż z pełną premedytacją robić krzywdę swojemu dziecku. I żadne przykłady matek, które "przepaliły" dwie ciąże mnie nie przekonają. Przeciwnie, tym bardziej szlag mnie trafia jak to słyszę...
OdpowiedzUsuńkinga - w zadnym wypadku nie mial to byc argument do przekonania kogokolwiek tylko spostrzezenie. rozne sa organizmy, roznie sie zachowuja, roznie reaguja. chociazby przyklad - mnie odrzuca - ciebie nie. ty glodu nie czulas - ja tak.
OdpowiedzUsuńot tyle.
spoko, nie poczułam się przekonywana do palenia:), ale mimo wszystko trudno byłoby mi chyba zaufać Twojemu ginekologowi:) Nie jestem lekarzem ale głód nikotynowy brzmi lepiej niż 4000 substancji "smolisto- rakotwórczych"
OdpowiedzUsuńDziewczyny nie wieszajcie psów na każdej palącej ciężarnej ( nie mówię o patologii, gdzie kobieta potrafi wypalić 3 paczki dziennie będąc w ciąży)Nie ma czym się chwalić jestem nałogowcem ciąże przepaliłam. Mi też lekarz powiedział,żeby lepiej zapalić niż denerwować się i narażać dziecko skokami ciśnienia. Zgadzam się z Gabrielą M, że ton postu jest irytujący pod resztą postu też się właściwie mogę podpisać. do Ewy nie przesadzaj że matka palaczka jest złą matką i jakby ludzie mieli takie podejście ja Ty to by nas było o połowę mniej na świecie, a zresztą nie palenie decyduje kto jest dobrym rodzicem. Do aaangel syndrom neofity przez Ciebie przemawia, przystopuj trochę z wyzywaniem ludzi od baranów, a jeszcze jedno nie rozumiem Twojej logiki; jak matka paliła przez ciążę to jak urodzi to ma palić przy tym niemowlaku? Jeszcze do autorki postu: jak bawimy się w szczegóły to pobawmy się; toksoplazmozę przenoszą koty a od jadania surowych jajek to się możemy załatwić salmonellą do Yamia.. jeszcze zakazu nie ma, ale niedługo to chyba snajperzy będą do nas palaczy strzelać i wtedy słowa "palenie zabija" nabierze dosłownego znaczenia ;)
OdpowiedzUsuńDo yami:
OdpowiedzUsuńIstnieje coś takiego,jak regulamin wewnętrzny Spółdzielni mieszkaniowej i w nim jest zapisany ot taki właśnie punkt.
Pozdrawiam!
Hej,
OdpowiedzUsuńOlu, w zadnym wypadku nie twierdze, ze matka, ktora pali jest wyrodna. Staralam sie napisac cos zupelnie innego. Posiadanie dziecka poza milionem pozytywow to jednak wielkie poswiecenie. W slowie "ja" w ktorym dotad mieszkalysmy samodzielnie nagle pojawia sie 2(3? 4?) osoba i dobro tej drugiej czesci musimy nieustannie brac pod uwage. Oczywiscie nie oznacza to klasztoru, przy odrobinie checi, dobrej organizacji chodzimy do kina, restauracji, szkoly, pracy itd. Ale jednak musimy sie dostosowac. Rzucenie palenia czy odmowienie sobie szklanki piwa to pierwszy krok, ktory z pewnoscia nie bedzie najtrudniejszy.
Btw inna sprawa, ze nasz partner powinien zadawac sobie sprawe ze i on jest czescia gry, wiec moze rowniez zastanowic sie nad rzuceniem palenia. Bo dziecko nie jest tylko matki, ale rowniez ojca.
Wesolych Swiat,
E
Angel - walczylam z sasiadem, ktory na klatce palil.
OdpowiedzUsuńon wygral. bo przepisy spoldzielni to mozna sobie a muzom, skoro ustawa i przepisy prawne sa wazniejsze i pod nie regulamin powinien byc rozpisany. a prawo mowi wyraznie - klatka schodowa nie jest miejscem uzytecznosci publicznej. wszystko w temacie.
mozna sie sprzeczac o interpretacje niemniej w sadzie bys przegrala.
Ewa - a dlaczego partner POWINIEN rzucic? jezeli nie chce rzucac to niech pali. jezeli nie wdmuchuje dymu w twarz, pali w odosobnieniu etc to co mi jako ciezarnej to moze przeszkadzac??
moze jeszcze powinien nie pic piwa czy innego alkoholu, nie jesc surowego miesa, ryb, serow i w ogole przejsc na diete jak ciezarna, klasc sie wczesnie spac, przestac chodzic na silownie i mentalnie inkubowac przez 9 miesiecy? :D
no nie przesadzajmy i nie siejmy paranoi!! :D nie rozumiem kobiet, ktore wlasnie TAKIEGO wsparcia oczekuja :)
:)
OdpowiedzUsuńdlaczego partner powinien rzucic palenie? odpowiedz jest prosta. I on zaczyna byc odpowiedzialny nie tylko za siebie, ale rowniez za dziecko. Palenie wywoluje raka i tysiac innych chorob. Tobie tez wydaje sie, ze jestescie niesmiertelni? no mnie tez sie wydawalo, ale od momentu diagnozy do smierci mojej Mamy uplynelo 1,5 miesiaca. Warto rzucic palenie.
Natomiast picie piwa, jedzenie miesa itd itd w rozsadnych ilosciach jest zdrowe wiec nie ma powodu, zeby popadac w skrajnosc.
Inna sprawa, ze pisalas, ze jak partner idzie zapalic to Twoj organizm domaga sie nikotyny, wiec gdyby nie szedl zapalic...
A jak pojawi sie dziecko to juz prozaicznie. Po 10h w pracy partner wroci wreszcie do domu, Ty bedziesz chciala choc 2h spedzic w bezpiecznej odleglosci od malej milosci swojego zycia a tu nie bedzie jak... bo partner bedzie chodzil palic w odosobnieniu wiec co chwile bedziesz "na chwile" dostawala dziecko:)
pomijajac wzgledy zdrowotne. wydziwiek Twojej wypowiedzi byl taki, ze jak ciezarna nie moze to partner tez nie moze.
OdpowiedzUsuńnie napisalam, ze jak partner idzie zapalic to mi w tym momencie glod sie odzywa. napisalam, ze glod odczuwam (niezaleznie czy on pali czy nie w danym momencie), wiec jak partner idzie zapalic - biore od niego 'bucha'.
co do spedzania w bezpiecznej odleglosci od dziecka - nie bedzie problemu.
po pierwsze - zarowno partner jak i ja nie palimy po 3 paczki dziennie. nie jest gigantycznym wyczynem wytrzymanie 2 czy 3 godz, a nawet dluzej bez papierosa. i wcale to nie jest 'co chwile' jak to opisujesz.
po drugie - moj partner po spedzeniu poza domem bez dziecka 10h bedzie chcial wlasnie z nim spedzic jak najwiecej czasu, a nie uciekac w tv, komputer i robic 'co chwile' przerwy na palenie.
po trzecie - oboje bedziemy pracowac (ja wracam do pracy po 3 - 4 miesiacach. wiec ja tez bede wracac do domu po ilus godzinnej nieobecnosci i bede chciala spedzic czas z dzieckiem.
:)
Looozik dziewczyny! Wesołego Alleluja!
OdpowiedzUsuńNa studiach byłam obecna przy wielu porodach. Kiedy rodziła palaczka nie mogła się wyprzeć swojego nałogu. Łożysko jest sino zielone a wody płodowe mają brzydki zapach (a czasem nawet sierdzą nie do wytrzymania). I w tym pływa płód... Dzieci rodzą się często dużo mniejsze. I matka wcale nie musi wypalać trzech paczek dziennie.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o lampkę wina do obiadu... Cząsteczki alkoholu są bardzo małe i przenikają przez
łożysko. Rozwijający się płód nie ma jeszcze wykształconych
enzymów, które umożliwiłyby eliminację alkoholu. Waży kilkanaście (a potem kilkadziesiąt) gram. Wy wypijecie kieliszek wina a ono już jest kompletnie pijane. Alkohol etylowy niszczy jego delikatne komórki mózgowe. Może po urodzeniu nie będzie miało FAS ale jeśli w życiu płodowym było narażone na działanie alkoholu może być obarczone Fetal Alkohol Effects (FAE). A oto lista objawów których żadna matka nie powiąże z tym, że piła kieliszek wina do obiadu:
nadaktywność, nieustępliwość, pasywność, impulsywność, drażliwość, problemy ze snem, złośliwość, nadwrażliwość na dotyk i dźwięk, trudności z adaptacją, problemy z organizacją, niska samoocena, trudności z samokontrolą, łatwość popadania w stany depresyjne, problemy z absencją,problemy ze sferą seksualną...
Szlag mnie trafia kiedy słyszę o tym jak kolejny niedouczony lekarz zaleca kobiecie wina na stawiania macicy...