niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 27 kwietnia 2011

Lukrowane ciężarówki - temat z maila

Witam wszystkie Niegrzeczne Mamuśki!
Jeszcze będąc w ciąży, szukałam na internecie jakiś gadżetów dla siebie oraz dla Potomka i Dziedzica nazwiska. I co się okazało- kobieta w ciąży nie ma brzucha. tylko brzusio lub brzuszek. Nie czeka też na dziecko- a jedynie na dzidziusia, dzieciątko, bobaska. Ubrać może się nie w tunikę, ale w tuniczkę z falbaneczkami w kwiateczkowy wzorek. Przejrzałam całe mnóstwo ofert i od tych zdrobnień (poduszeczek, sukieneczek, swetereczków itd.) zakręciło mi się w głowie i zrobiło lekko słabo.Szybko przeskoczyłam do działu KSIĄŻKI, bo wiedziałam, że tam potencjalnego klienta nie traktuje się jak opętaną burzą hormonów, niewydolną umysłowo wariatkę (skoncentrowaną wyłącznie na śliniaczkach i żółciuchnych kaczuszkach na powijaczku).
Z jednej strony bardzo mnie to rozśmieszyło, a z drugiej jednak przeraziło trochę, bo to jednak dowód, w jaki sposób traktuje się kobietę w ciąży.
A może to my- ciężarówki prowokujemy ludzi do takich zachowań?
No, w każdym bądź razie ja takich ciężarówek nie znam :-)
Pozdrawiam wszystkie odważne, niegrzeczne mamy
Mirandolina

17 komentarzy:

  1. podejrzewam, ze ludzie jakoś dostosowują się do nadmiaru hormonów zakochania, które nam się wtedy włączają... albo myślą, że nam się włączają - u mnie aktywowały się dopiero jakieś kilka dobrych miesięcy po porodzie :P
    to te same hormony które odpowiadają za zakochanie - dlatego na kartkach walentynkowych nie ma "niedźwiedzi" i "żab" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. powtórzyłam się o tym zakochaniu - widocznie i mi coraz bardziej na mózg pada :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się bardzo podobały (i dalej tak jest!) te wszystkie piękne i przesłodzone nazwy. Nie rozumiem zdania :"to jednak dowód, w jaki sposób traktuje się kobietę w ciąży."
    Czyli jak się traktuje?
    Ja kompletnie oszalałam,gdy dowiedziałam się,że jestem w ciąży i cieszę się,że traktowano mnie,jak "szaleńca". :))

    OdpowiedzUsuń
  4. O brzuszku i dzidziusiu słyszałam, ale żeby zdrabniano odzież ciążową to pierwsze słyszę :/ Klikam na allegro - tam nic takiego tez nie ma miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Owszem, ma miejsce:
    http://allegro.pl/przepiekna-tuniczka-ciazowa-s-m-fiolet-i1564059559.html
    Ja z kolei zastanawiam się, kiedy ten czas lukrowania się skończy, bo wiadomo, że maleństwo robi kupeczki, je zupkę z kurczaczka z marcheweczką, jeździ w wózeczku i nosi czapeczkę.
    A potem ile jeszcze: trzy lata, pięć, dziesięć?
    Moje bliźniaki mają prawie 2 i pół roku, a dziadek dalej sypie tego typu tekstami. Nie sposób go oduczyć, a ja dostaję mdłości od nadmiaru słodyczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. No dobra, nie wchodząc w szczegóły, jest tego garstka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie się podoba te zdrabnianie.Dla mnie to takie cuuudowne...Ach,jak się tęskni za tamtymi czasami.

    OdpowiedzUsuń
  8. poza zdrabnianiem niezle jest rownie "maciezynskie pluralis", "uroslismy 2 cm i przytylismy 0,5kg" AAAA

    OdpowiedzUsuń
  9. macierzyńskie pluralis - dobra nazwa :)
    dobijało mnie to, najgorsze, że dla niektórych nie kończy się nawet po porodzie
    "zrobiliśmy kupkę, więc troszkę się spóźnimy" AAAA

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna czytam blog, choć nawet niegrzecznym tatuśkiem nie jestem, tylko niańkiem od czasu do czasu. Jednak dziś się dołączę, bom Ci jest prezesem Luckrowni, a wcale nie tak pięknie lukrowanej.

    Idąc za hasłem: "ciąża to nie choroba", można by dodać, że ciąża to również nie defekt emocjonalny - rzadko kiedy spacza charakter ciężarnej czy jej upodobania i, wbrew lansowanej krainy Piotrusia Pana, prowadzi do dojrzałości emocjonalnej... całej rodziny ;)

    http://luckrownia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. A co myślicie o partnerskim pluralisie z rodzaju "jesteśmy w ciąży", a potem "właśnie urodziliśmy Marysię"? Mnie to lekko wkurza. "Spodziewamy się dziecka" jest ok, ale przepraszam bardzo, w ciąży oraz rodzę tylko i wyłącznie JA, on jest osobą towarzyszącą.

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie tez az rzygac sie chce od tego pluralizmu i zdrobinien.
    w pewnym momencie myslalam, ze jestem jedyna 'normalna ciezarna' patrzac po forach. juz na nie nie wchodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ooo, porzygaliśmy się na mamusię... :)

    macierzyńskie pluralis w wersji z lekką nutką paradoksu :)

    ps. Ewa - świetne określenie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gabrielo M. - w sumie to tak, ale myślę, ze chodzi tu niekoniecznie o określenie z zakresu fizyczności, bardziej chodzi o doświadczanie tego chyba.

    OdpowiedzUsuń
  15. Gabrysiu masz rację ...jakie tam zaraz urodzilismy razem ...ratunku ...9 mc meczysz sie w ciązy ...potem mało Cie nie rozerwie ....a tu HASŁO URODZILISMY ....ale niestety mezczyżni uwielbiaja przypisywac sobie sukcesy ....bo jak tu zyc w przekonaniu ,że im przypadło w udziale 7 sekund wątpliwej przyjemności na samym poczatku ...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam :)
    Jeszce nie jestem mamusią, ale obiecuję że jak tylko będę to przyłączę się do waszego klubu :) Świetnie tu u Was, pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń