niegrzecznemamuski.blogspot.com

niedziela, 8 maja 2011

Codzienność:) - temat z maila

witam wszystkie Mamuśki:)

tak jak powiedziała SuperN., czuję się normalna, choć moja lista grzeszków zahacza o ''Wasze'' na liście i milion pewnie innych. Mam/y na wychowaniu trójkę szkrabów: prawie 7, skończone 4 i 2,5 roczku. Dwóch synów i córunię w środku ;) Jestem szczęśliwa, czuję się kochana i kocham ;). Mężul całymi dniami pracuje, ale jak może to pomaga i w sumie to nigdy nie było inaczej, jakoś tak się podzieliliśmy, świadomie, jak to mówią...

Nie pracuję,choć mój etat jak nas wszystkich to 24 h/dobę, a doba ma 36 godzin ostatnio...

W styczniu minęło 7 lat jak jestem w domu. W międzyczasie tak zwanym obroniłam studia, z małym Pierworodnym na ręku [miał 10mcy].
Dopadł mnie [chwilowy] jak co roku o tej porze - kryzys, ideologiczny chyba...

Mamy taka fajną Rodzinkę, Maluchy są super, jest tak, jak byśmy sobie wymarzyć nie mogli w czasach randkowania, a jednak czasem aż strach bierze na to, co może być, a co będzie za czas jakiś. Jesteśmy młodzi jeszcze, dzieciaki małe, całe dnie i noce często poświęcamy tym naszym skarbom. Rezygnujemy ze swoich planów, ustawiliśmy korzystanie z życia pod dzieci...

Babcie, nasze -Mamy za młode, wypracowały już lata pracy, ale muszą do emerytalnego dociągnąć, więc jeszcze 6lat. Pomagają jak mogą w weekendy, w czasie choroby, ale na co dzień jesteśmy sami z małymi. W strategicznych momentach możemy na nie liczyć, bardzo!!! Są Kochane:) Dziadkowie też, żeby nie było, że o nich nie wspomniałam...

Ale ja też kiedyś chciałabym pójść do pracy, ale mam ''tylko''studia, a mój średnio-zaawansowany francuski i angielski leżą i kwiczą przez zaniedbanie. Nie widzę możliwości dokształcenia, bo kto zostanie z dziećmi??


Nie przysługuje nam żłobek [oblegany, w budynku obok] bo ja nie pracuję. O przedszkolu też mogę zapomnieć, bo nie pracuję, a pierwszeństwo przed rodziną wielodzietną mają samotne matki i dzieci obojga rodziców pracujących. Może lepiej było ślubu nie brać i niewychowywać dzieci w duchu tradycji, miałabym większe prawa u urzędników żłobkowo-przedszkolnych oraz w opiece.
A gdzie ja znajdę opiekunkę na etat z gotowaniem obiadu, sprzątaniem, opieką dla trójki dzieci [w skład obowiązków zaprowadzenie do zerówki Pierworodnego, wyprowadzenie na spacer małych itd...], żeby móc się spełniać zawodowo, pójść na szkolenie, pracować na emeryturę i takie tam??

Jak już wspomniałam chciałabym pójść do pracy. Nie lecą mi lata pracy, ale jestem ubezpieczona u męża w firmie;) Dobre i to. Pomagam mu jak potrafię, nawet małą księgowość wstępnie mu prowadzę i ogarniam, poza tym, że ma cieplutki obiad codziennie i kawę o poranku ;)

Zapomniałam dodać, że od Państwa nie pobieramy żadnych świadczeń, bo mąż wykazuje za wysokie dochody. Ukłonem w stronę rodziny wielodzietnej, jak nas urzędnicy zwą, jest nie płacenie czesnego w państwowym przedszkolu, bo mamy trójkę dzieci na utrzymaniu ;)) ale i tak nie ma szans na to przedszkole, więc cóż. . .

I teraz aż mi się gotuje, gdy słyszę o parytetach, dłuższym macierzyńskim i takich tam. Becikowe było miłym dodatkiem do domowego budżetu :)

A gdzie one są?? W domu mąż, jak już zjedzie, to stara się pomagać, zająć dzieciakami, wysłać mnie na zakupy, na ciuchy lub na herbatkę do Mamy, bym sobie odmieniła na chwilę:) Najczęściej biję się z myślami, bo przecież ten człowiek mój najukochańszy też całymi dniami zachrzania na nasze utrzymanie.

W Polsce mamy takie warunki, że gdy jesteś w ciąży, a potem masz malutkie dziecko, to jesteś w centrum uwagi, przez trzy miesiące, a potem rodzinka zostaje sama ze sobą.

Mam skończone 30 lat:) Wyższe wykształcenie, najukochańsze dzieciaki i meżula pod słońcem.
Wstaję co dzień po 6, a padam na twarz w nocy, różnie. Ostatnio zaczęłam kończyć książkę, rozpoczętą ponad pół roku temu.

Kocham moją codzienność, choć nie powiem, nie mam cierpliwości nie raz i nie dwa. Czasem zdarza się zamówić kurczaka z frytkami, żebym nie musiała znowu w garach stać, a na jutro jak zostanie to jeszcze potrawka będzie na drugie ;). Czasem padam na kwadrans koło małych jak drzemią w dzień. Mam wyrzuty, że mogłam w tym czasie coś jeszcze zdziałać, ale nie ma bata, zasypiam jak zabita.

Uwielbiam pomysłowe zabawy tworzone przez maluchy, wyprawy na spacery w nieznane, wycieczki samochodem za miasto, rodzinne wypady na ryby lub do znajomych. Uwielbiam patrzeć, jak się bawią, śpią, krzyczą, kłócą niesfornie, uwielbiam pasjami. Uwielbiam, kocham, fascynują mnie i pasjonują. Z trwogą myślę, że zbliża się czas, gdy trzeba będzie zmienić, tę moją sielankę, dzieci rosną. I co dalej? Nie mam nic. Nawet konta w banku nie mogę założyć, bo nie wykazuję stałych dochodów, że nie wspomnę o chwilówce w renomowanym banku, bo dla Państwa i Banków jestem delikatnie mówiąc nikim. Przecież nie mam dochodów.

Z trwogą myślę tylko o tym, Ze jak już odchowamy dzieci dla Ojczyzny to będę miała kapitał na przyszłość, wsparcie i miłość dzieci, ale sama dla siebie nie mam nic. Nawet uprawnienia do emerytury.

Takich jak ja, jest wiele, tu na osiedlu i wśród znajomych i to się nie zmieni.

Dziewczyny wychowują dzieci, poświęcając wszystko z uśmiechem na twarzy lub grymasem po nieprzespanej nocy, wstajemy co dzień, bo maluch czeka :)) Nasi meżowie, pracują cieżko, cały dzień -wracając po nocy, dzieci prawie ojca nie widzą, bo wychodzi jak śpią, wraca jak już śpią, albo wyjeżdząją o poranku w poniedziałęk by wrócić w piątek na weekend:) Albo pracują na 2 zmiany w zakłądzie, wracając do domu już myślą, komu i co dziś zrobią by dorobić do marnej pensji, i niby w domu, ale nadal nieobecni. Albo wyjeżdżają na tydzień, dwa, miesiąc, pół roku na delegację za granicę i wtedy to już radź sobie sama, bo nie masz wyboru. Nie mamy, nie mam wyrobu, być dzielną :)

A etap mam jeden z cięższych, podobno :)), ale przecież jestem Dzielna, jak to wielu mówi :)

Jestem szczęśliwa, mnożę miłość dla naszej rodzinki, nie dzielę, a czas mam jeden i co dalej. . .

nawet zaplanować nie bardzo jest jak?

:-)

Pozdrawiam Wszystkie Mamuśki:) i SuperN. !!


Blanka

10 komentarzy:

  1. nasza szara, matczyna, polska rzeczywistość...

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ehhhh, prawie jak u mnie, tyle, ze mnie się udało wrócić do pracy, bo na razie tylko dwójka dzieciaczków w domu. Ale za to codziennie wyrzuty sumienia, że nie ma kiedy lekcji odrobić z pierwszoklasistką, że nie ma kto na angielski zaprowadzić, że pranie do prasowania czeka aż do niedzieli ( właśnie się do niego poooooomalutku zbieram). Nie mamy lekko jednym słowem.
    P.S. A konto spokojnie możesz założyć bez złotówki wpływu - tylko po co wtedy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawde mowiac nie rozumiem problemu...
    Jesli znajdziesz prace (co nie bedzie latwe dla osoby 30, bez doswiadczenia) to zaplacisz nianie, albo prywatne przedszkole.

    Podjelas swietna decyzje, ze zamiast zarabiac pare groszy miedzy dziecmi bedziesz je wychowywala sama, stac Cie na to, wiec wszystko gra.

    A ze swiat jest zle ustawiony i panowie maja wieksza szanse zrobic kariere... no tak juz jest.

    Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
  4. świat nie jest ustawiony tak czy inaczej - sami, a raczej same sobie ten świat ustawiamy. I do momentu kiedy same powodujemy , że "panowie maja większą szanse zrobić karierę" to tak będzie i tyle. Każdy sam układa swoje życie tak jak chce i równie dobrze to facet może siedzieć w domu 7 lat, a kobieta może pracować. Tylko dziwnym zbiegiem okoliczności większości facetów nie przychodzi to do głowy bo oczywistym wydaje się fakt że matka siedzi w domu poświęcając swoje życie, a ojciec ciężko pracuje niewidząc rodziny całymi dniami. Z powodzeniem można tą sytuacje odwrócić - tylko wówczas nie ma co narzekać że nie będziemy widziały swoich dzieci. Tak jak mówiłam każdy żyje wg własnych priorytetów, ale nie zgodzę się z tym że tak jest bo tak i tyle i nic nie można na to poradzić

    OdpowiedzUsuń
  5. jakbym czytała o sobie ........

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,pisałam tutaj dawno temu .potem miałam okres spokoju lecz dzisiaj przypomniałam sobie o tym blogu.
    Mma 37 lat,dwoje dzieci w wieku szkolnym,meża=pana i władcę,który bdb zarabia.
    ja nie pracuję.mam swoją klatkę.
    nie mamy znajomych ,rodziny.
    rodzina męża mnie nienawidzi bo mam inne zdanie a moje dzieci wg są niedobre.
    jestem potwornie zmęczona zyciem,dzień świstaka mam non stop.mąż pracuje za granicą i to on jest ważny.
    pierwszy raz uderzył mnie gdy córka miała 3mce bo poprosiłam go żeby mi coś podał a małą trzymałąm wtedy na rece.
    tak jest do dzisiaj ,jestem nekana psychicznie i fizycznie czasami.
    dzieci to widzą i jest mi z tego powodu barzdo smutno.
    życie przegrałam.nie mam o tym komu powiedziec,moi rodzice mają syna młodszego ode mnie i to on jest tym któremu trzeba poświecić uwagę.w sumie to nie utzrymujemy kontaktów.raz do roku wpadają na urodziny dzieci.
    nie mamy znjomych,nigdzie nie wyhodze oprócz sklepu,szkoły dzieci i podstawowych spraw codziennych.
    jestm skończona.

    OdpowiedzUsuń
  7. pisałam tekst szybko i z błędami.wychodzę powinno być.przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej! zadne skonczona! co tak zaczac znowu! Moze sie jakos (mailowo) poznamy to Ci wybije z glowy takie pomysly! Na razie pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń