niegrzecznemamuski.blogspot.com

niedziela, 22 maja 2011

Była sobie ciąża... - temat z maila

...a wraz z ciążą wielkie szczęście, że tak oto "planowana niespodzianka" za jakieś 8 m-cy pojawi się w naszym życiu:D I jak to w życiu bywa, wraz z cudowną wiadomością, posypały się "cudowne" wiadomości...

Rozdział I Ciąża-początki
1. Nie cieszcie się za bardzo, dziecko to przecież wydatek.
2. Niedługo to Wam się wszystko skończy. Wszystko.
3. Stracicie swoją tożsamość, intymność, prywatność...
4. Czy Wy w ogóle wiecie co to znaczy mieć dziecko?
5. Dziecko fajnie jest mieć, ale jak ma już ze 2 latka
6. Jak to nie chcecie znać płci??!!??!!

Rozdział II Przygotowania
1. Po co Wam szkoła rodzenia???
2. Po co Wam przewijak, łóżeczko turystyczne, podgrzewacz do butelek, itd.
3. Tylko mięczaki proszą o znieczulenie podczas porodu.
4. Zamierzasz karmić piersią..?!?!
5. Co najmniej przez cztery pierwsze miesiące będziecie wstawać do dziecka co 2h.

Rozdział III Jest i Dziecko
1. Wy Go tak CAŁY CZAS na rękach trzymacie???
2. Kolki..? -no cóż moje tego nie miały, ale wiadomo- cudowne geny
3. Aż tyle waży?? No, ale nie dziwota, skoro tak Go karmicie...
4. Płacze..? -ale kto powiedział, że Wasze Dziecko będzie tak cudowne, wspaniałe i idealne jak nasze:D
5. Ale Kochana, kawka z koleżanką(aż dwugodzinna)kiedy Dziecko ma 2tygodnie?? Nie za szybko zaczynasz myśleć o sobie??
6. 30kg ponad normę...zawsze się śmieję z takich dziewczyn, które przed ciążą miały figurę, a po- no cóż przyzwyczaj się, hehehe
7. Oooo, macie kolejną taką samą zabawkę jak my- papugi jedne...
8. A z resztą co Wy możecie wiedzieć....gówniarze jedni...buahahaha


EPILOG:
Jeżeli miałabym opisać wszystko to, co usłyszeliśmy w trakcie ciąży, przed porodem i przez ostatnie 4 m-ce życia naszego Dziecka, rozdziałów wyszłoby z 20...Ale sens jest taki- jako młoda matka(stażem, bo nie uważam się za gówniarę...26lat- myślę, że wystarczająco, Mąż- 28), uważam że można radzić, można pomagać, można sugerować, ale powinno się przy tym zachować choć odrobinę szacunku dla odbiorcy. Nie nastawialiśmy się, że będzie kolorowo, że w nocy z ogromną przyjemnością będziemy wstawać do Młodego, że będziemy się cieszyć z kolek itd.....Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie raz i nie dziesięć będziemy zmęczeni, zniechęceni, że będziemy padać jak te muchy przy nieprzespanych nockach, że będą zdarzać się płacze nie do opanowania, itd. Ale też wiedzieliśmy,że przy takich chwilach(a raczej po nich) będziemy potrzebować czasu tylko dla siebie. I tak czy kawa od czasu do czasu i spotkanie się ze znajomą to coś złego??? Czy może mamy czekać, na depresję, bo od pół roku mamy "dzień świstaka" a ostatnio co dla siebie zrobiłyśmy, to zamieniłyśmy spodnie ciążowe na dresy...
Szacunku, zrozumienia i pokory.
Świadomie zdecydowaliśmy się na dziecko- wzięliśmy pod uwagę każdą opcję, która przyszła nam do głowy. Ale zamiast na pierwszym miejscu stawiać te gorsze chwile, myśleliśmy tak: będą kolki, nieprzespane noce- wynagrodzone uśmiechem; będą nieokiełznane płacze- wynagrodzone pierwszym wybuchem śmiechu, nie do opanowania; czasami trzeba odłożyć to co się teraz robi, albo zaplanowało, "zrezygnować z siebie"- wynagrodzone głaskaniem małych rączek po rodzicielskiej buzi...i wiele innych. Gorsze chwile się zdarzają, ale wynagradzają je nam te przyjemniejsze;)
Zdaję sobie z tego sprawę, że jesteśmy tylko ludźmi, którzy w swoją naturę mają wpisane dzielenie się swoimi doświadczeniami. Ale wystarczy powiedzieć dwa zdania więcej, ubrać je w łagodniejsze słowa- i od razu człowiek chętniej słucha innych;) Chcemy przekazywać dalej swoje spostrzeżenia, dzielić się nimi, ale nie rozumiem dlaczego większość doświadczonych bardziej Mam, często robi to z jakąś dziwną ironią...??? I młodsi nie muszą być wcale głupsi... Bo czy to głupota na 3h nie spania między drzemkami, trzymać Dziecko na rękach przez jakieś 30min??? Jak dla mnie nie.... Tak samo nie idzie czasami nie kupić tej samej rzeczy jaką mają znajomi!!! A jedzenie....Junior zjada mniej "zalecanej dziennej dawki" dla bobasów w Jego wieku...a że tak przybiera na wadze...??? Taki widocznie ma już organizm... I te nieszczęsne kilogramy....nie nie- ja wcale nie jadłam za dwoje. Po prostu nie ruszałam się tyle ile przed ciążą, a do tego...może było mi potrzebny taki zapas "energii", bo poród miałam baaardzo ciężki, więc może...

I ostatnia puenta:
Rozmawiajmy, wspierajmy się nawzajem, dzielmy się doświadczeniami, radźmy innym i radźmy się innych, słuchajmy, pocieszajmy, rozumiejmy innych, ale przede wszystkim miejmy szacunek dla innych Mam, starajmy się zrozumieć Ich sytuacje- a co za tym idzie, takie a nie inne wypowiedzi na dane tematy. I miejmy też trochę pokory do samych siebie. Bo każda z nas ma cudowne Dziecko/Dzieci, lepszych Mam niż my nie mogłyby mieć. Każda z nas jest najwspanialszą Mamą dla własnego tylko Dziecka :))



Pozdrawiam:)
M.

5 komentarzy:

  1. Jestem tego samego zdania. Nic dodać, nic ująć. Już dawno nie przeczytałam tak fajnego i prawdziwego posta:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie wczoraj usłyszałam tekst pod swoim adresem "Jeszcze karmisz piersią ponad roczne dziecko...dla mnie to obrzydliwe" Najgorsze jest to, że usłyszałam to z ust innej matki. No cóż, zawiść bywa okropna :-D Luuuzzzik

    OdpowiedzUsuń
  3. Gorzko - prawdziwy post. Ciąża i macierzyństwo to niezawodny test na prawdziwą przyjaźń. Osobę, którą uważałam za przyjaciółkę, a która, mam wrażenie, świetnie się bawiła strasząc mnie w ciąży wszystkimi możliwymi komplikacjami, a potem "gehenną" z małym dzieckiem - po prostu wykreśliłam z listy moich przyjaciół. Gorzej z rodziną, bo tę już tak łatwo wykreślić ze swojego życia się nie da. Dziadek tekstem, że za wcześnie zaczynam myśleć o sobie strzela do dzisiaj, a moi chłopcy mają już przeszło dwa lata.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja - może trochę z wrodzonej przekory, a może po prostu dlatego,że mi tego w ciąży bardzo prakowało - mówię wszystkim,że poród może być wspaniałym, cudownym przeżyciem, bardzo ciepłym i przyjazny,wręcz bezbolesnym (tak!!! - naprawdę - było ciut mocniej niż przy zwykłej miesiączce!) - mimo że to był państwowy szpital, zwykła sala porodowa, nie zapłaciłam ani złotówki! Dziewczyny, bycie Mamą jest sinusoidą,ale nie straszmy się tym , co złe, tylko wspierajmy się tym, co może być dobre i piękne!Może być pięknie!Pozdrawiam wszystkie Mamuśki! www.countrygirl.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Ehhh skąd ja to znam? Gdy urodził się nasz synek słyszałam tylko " nie noś go bo się przyzwyczai" czy " Wyrodna matka-nie karmi piersią"...Pełno rad, które niby miały być dobre...W pewnym momencie za namową męża wrzuciłam na luz... Moja uwaga jest skupiona na synku :) Uwielbiam pokazywać mu świat, a że czasami popłacze? Każdemu z nas zdarza się gorszy dzień i ma ochotę popłakać...Nie narzekam, trafił nam się wyjątkowo spokojny "model".

    OdpowiedzUsuń