Dlaczego w męskich toaletach nie ma przewijaków?? A jak mój mąż przewija dziecko w damskim to wzbudza podejrzenia?
No bo jak to - facet zmieniajacy pieluche?
Ojcowie sa dyskryminowani. Przez przyzwyczajenie (daj ja przewine, nakarmie, ubiore bedzie szybciej), panujace zwyczaje (np brak przewijakow w meskich), rodzine (mezczyzna zajmujacy sie dzieckiem to pewnie pantofel), nas (bo my wiemy lepiej:)
Prawda jest taka, ze ojciec dokladnie tak samo moze zajmowac sie dzieckiem jak my (no dobra - nie nakarmi piersia:)
A czasami nawet lepiej - mowie na wlasnym przykladzie. Tata Matyldy zostaje z nia sam bardzo czesto, bo mama Matyldy duzo podrozuje sluzbowo. I moze czasami zapomni umyc zebow albo zadzwoni zapytac sie co ma robic ale zajmuje sie mala z duzo wiekszym luzem ode mnie. Ma bardziej kreatywne podejscie. Super razem spedzaja czas. I jestem z niego bardzo, bardzo dumna :) Dziwia mnie komentarze - ale tylko matka rozumie placz dziecka, tylko matka wie co dziecku potrzeba, bla bla. Jezeli rodzice spedzaja z dzieckiem taka sama ilosc czasu i matka nie wyrecza ojca to oboje beda rownoprawnymi rodzicami.
I zdziwil mnie ostatnio moj kolega, ktory sam ma 3letnia corke, pytajac czy moja mama przyjezdza do nas jak ja wyjezdzam, zeby wykapac dziecko. What??
peace
niedziela, 28 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Temat dla mojego męża. Jego wkurzaja nawet miejsca prakingowe: dla matek z dziecmi. a czemu nie dla ojcow, albo niech napiszą choc "rodzin z dziecmi". Ma racje.
OdpowiedzUsuńMoj mąż tez mnostwo czasu z nimi spedza, więcej czasem niz ja i robi to tez lepiej. A dzieci sie ojca słuchają. Mnie roznie hehe.
mieliśmy ostatni tour po lekarzach a właświe dwa dni w tej samej przychodni 1 - żeby pobrać krew
OdpowiedzUsuń( i tu temat na oddzielną opowieść jak Panie umieją i jak Lenka ma posiniaczone ręce ) i następny dzień szczepienie .
ustaliliśmy że nie potrzebni jesteśmy tam oboje i
QBA pojechał sam ( właściwie z Babcią ale tylko dlatego ,że Babcia chciała zobaczyć przychodnię just in case )
I się zaczęło
dzień pierwszy
- PAN sam ?? a gdzie żona . jak to w pracy ? a to Pan jak zamierza na pytania odpowiedzieć ?
dzień drugi
- Pan znowu sam ? a dlaczego żona nie uczestniczy ? o Panu to już cała przychodnia mówi że Bohater
( co oczywiście Qbka połechtało )
ale wrócił i właściwie był wkurzony bo czym on się różni ode mnie ? przecież wie ile mleka je i jakie dostaje witaminy ile razy wychodzi na spacer i czy coś ją uczula !
nie pierwsza to też nasza rozmowa o tym jak to się ojców jednak uważa za idiotów ( sorry Panowie ) no ale na Boga nie wszyscy nimi są i jak patrzę dookoła to w swoim otoczeniu jakoś nie widzę takich co NIE WIEDZĄ , NIE UMIEJĄ ( chociaż czasem im się nie chce :)
Ja pamietam jak zaraz poporodzie kolezanka zapytala Piotrka:
OdpowiedzUsuń- To co, teraz wyprowadzisz sie do innego pokoju zebys mogl sie wysypiac do pracy?
??????????????????????????
A to wlasnie ON pierwszy raz przewinal, ubral, nakarmil butelka Ole, to On wstawal do Oli przez pierwsze 2 miesiace, bym ja mogla sie zregenerowac i wreszcie to On lecial na zbity pysk z roboty by zdazyc na wieczorne kapiele.
W knajpach kleska, jesli juz wogole przewijak sie znajdzie to oczywiscie w damskim, ale Piotrek bez zastanowienia do nich wchodzi (zawsze to On przewija, bo ja sie za dlugo grzebie nie na swoim gruncie), choc czesto powtarza ze patrza sie na niego jak na ufoka.
Nie wspomne juz o noszeniu w chuscie :D Pol mojej wsi jak tylko widziala Piotrka z Ola w chuscie to paluchami wytykala jak tredowatego...
Nie bede wspominac komentarzy czy nie boje sie Oli z ojcem samej zostawic :D:D:D A badz co badz, ze czasem zmeczenie i len z niego wylazi to stara sie byc dla Oli najlepszym Tata na ziemi :)
Oj tak, tak. Zaczeło sie przed porodem jak leżałam. 3 razy dziennie telefony od teściowej w sprawie tego iż nie pozwoliłam jej przyjść i przygotować mieszkania bo przeświadczenie że tatuś nie umie, nie potrafi, będzie syf i malaria (no dobra, pedantem to on nie jest ale obiecał i dotrzymał słowa).
OdpowiedzUsuńPotem jak pare razy został sam z Kubą telefony 'czy na pewno nie wejść do nich, napewno coś się dzieje'!
Na widok parkingów i miejsc 'dla MATEK z dzieckiem' wyrastają mu kły i zaczyna gryźć.
Może nei zostaje sam z Kubą zbyt często, może idzie na łatwizne dając słoiczek zamiast pomyśleć wczesniej o obiedzie, ale przede wszystkim chce i nie rozumie czemu to takie dziwne, kiedy kumpel mówi mu o dziecku jak o 'bombie' i opowiada jakieś historie rodem z horrorów (o własnym dziecku oczywiscie, ktorym sie nie zajmował).
Podpisuje sie pod postem glownym i wszystkimi komentarzami, moj maz to tez "BOHATER", a do tego turecki. Wszystkie wiemy jaki jest stereotyp faceta/ojca/meza, a ja do tego wszystkiego mam meza tureckiego:)
OdpowiedzUsuńZa to jaki jest moj maz, i dla mnie i naszej coreczki, powinnam mu juz dawno postawic pomnik zarowno w Turcji i w Polsce. Jeszcze przed slubem, moja babcia mowila: "albo on Cie bardzo kocha, albo naprawde jest glupi", chodzilo jej przede wszystkim o to jak moj kochany mezczyzna pozwala mi na wszystko:) i nie ma problemu z niczym. Dzieki temu jest ulubiencem w polskiej rodzinie:) i zlamal wszelkie stereotypy turka/muzulmanina i ogolnie faceta.
U mnie tak jak i u Miki dzieckiem zajmuje sie lepiej moj maz niz jego rodzicie, on sam nie ufa swojej mamie w opiekowaniu sie Melcia.
Jego ojcostwo rowniez czasami wzbudza zaskoczenie np: jego rodziny, ze byl przy porodzie, musialybyscie widziec jak tesciowa wpadla na porodowke i chciala rodzic ze mna, no bo kto potrzyma mnie za reke:), albo jak w towarzystwie 50 bab (kolezanek tesciowej) przewijal Melcie, a ja siedzialam z boku pijac herbate, potem uslyszalam co mysla jej kolezanki:) no i na szczepieniach tez mielismy przygode, bo tylko on jako jedyny z ojcow wszedl do gabinetu (szczepienie panstwowe przeciw gruzlicy)...oj moglabym wyliczac.
Oczywiscie tatusiowie nigdy (choc sa ekstremalne historie zyciowe) nie zastapia matki, ale oni takze sa cudownymi rodzicami.
Wszystko w naszych - kobiet rękach. Coraz mniej znam tatusiów, którzy umywają ręce, choć słyszałam ostatnio o takim, który ma trzyletnią corkę i ostatnio wszedł na spotkanie podekscytowany krzycząć "chłopaki, zmieniłem pierwsyz raz pieluchę!". Dla pocieszenia - opowiedział mi tę historię inny tata, który podobnie jak mój wstaje w nocy, w dzień, zostaje sam z dzieckiem od zawsze i nie widzi w tym problemu. Tyle, ile im damy tyle będą robić. A ewidentnie mają i ochotę i umiejętności, więc czemu ograniczać im kontakt z dzieckiem i wieszać się na krzyżu? Ojciec też matka, jak najbardziej.
OdpowiedzUsuńZgodzę się z dziewczynami, że na szczęście to się zmienia. Wśród bliskich dzieciatych znajomych mamy właściwie tylko takich tatusiów, którzy umieją zrobić przy dziecku wszystko. Najbardziej podoba mi się to, że dla nich to jest sytuacja jak najbardziej naturalna i nie mogą sobie wyobrazić, jak ojciec może nie umieć wykąpać czy przewinąć swojego własnego dziecka - i słusznie! Ja uwielbiam obserwować, jak rozwija się więź między Robakiem a Misiesławem. Mają swoje ulubione zabawy, piosenki, swoje niewypowiedziane sekrety, swój świat. Cieszę się, że Miśku poznaje swoje dziecko teraz, a nie czeka z tym jak niektórzy do bliżej nieokreślonej przyszłości, kiedy maluch dorośnie do tego zaszczytu.
OdpowiedzUsuńAha, też mnie wkurzają pokoje i miejsca parkingowe dla MATKI z dzieckiem. A na dodatek cieśnienie podniosło mi przeczytanie podtytułu w książce Tracy Hogg "Język niemowląt: Moja mama mnie rozumie". Nawet obszczekałam za to wydawcę na swoim blogu. ;) Ojcowie mogą zrozumieć swoje dzieci tak dobrze, a czasami nawet lepiej niż mamy. Muszą tylko chcieć się o to postarać.
OdpowiedzUsuńNie jestem przekonana czy się zmienia. Mieszkam w małym mieście i widok ojaca z wózkiem budzi czasem sensację. A już to, że ojciec moich dzieci zostaje z nimi na kilka dni kiedy wyjeżdżam jest już niemalże skandalem. Pomijam, że ojciec moich dzieci często przez innych męzczyzn jest brany za dziwoląga.
OdpowiedzUsuńWprawdzie oboje mamy to w głębokim poważaniu, ale ja tych zmian jakoś nie widzę
A tak w ogóle to witam się na blogu:)
w Irlandii weekendy należą do ojców z dziećmi :)
OdpowiedzUsuńnie wiem, bo nie zgłębiałam tematu, jak to bywa w dni powszednie ale w soboty lub niedzielę w miejscach tzw. rozrywki (baseny, kina, place i sale zabaw pełne są właśnie ojców ze swoimi pociechami. i nie wyglądają oni na nieszczęśników zasłanych tam za karę.
faktycznie, gdy zaczęłam to zjawisko obserwować najpierw ogarnęło mnie wzruszenie połączone niestety ze zdziwieniem.
wychowana lat "dziesci" temu, przywykłam do realiów PL gdzie jednak
pokój do przewijania, oznakowane miejsce w autobusie, dzień wolny od pracy
i .... przykładów można mnożyć na potęg... zarezerwowane są dla matki z dzieckiem
ojciec z dzieckiem to wybryk natury:)
wynaturzenie i patologia w jednym :)
na szczęście czasy się zmieniają :)
miło jest obserwować/czytać o ojcach prawdziwych, którzy nie boja się swoich własnych dzieci, nie traktują ich jak zakaźnej choroby, której należy się wystrzegać
witam,
OdpowiedzUsuńja także miałam ostatnio dobra akcje a raczej mój mąż. Moje 5 tygodniowe dziecko dostało zapalenia płuc- konieczny był szpital. Pech chcial, ze ja w tym samym czasie dostałam zapalenia oskrzeli. Mój mąz poszedł do szpitala, wchodzi na izbe przyjęc a panie się go pytaja gdzie jest mama. M na to, ze jest tata i czy to w czyms przeszkadza. Na oddziale tez było zdziwienie, ze siedzi przy dziecku i generalnie były pytania kiedy bedzie mama. A mama tylko telefonowała. Na sali był z dwoma matkami, jedna z nich w końcu skapitulowała(po jakiś 5 dniach) i wymienila się z ojcem dziecka, który o wiele lepiej zajmowal sie dzieckiem. przy nim mały lepiej i spokojniej spał. Tatusiowie na prawde maja wiecej spokoju w sobie niz czesto znerwicowane matki:)))
Z tymi toaletami nie zawsze jest na korzyść mam. Na mojej prowincji, przewijak na basenie zamontowano najpierw w męskiej przebieralni, gdzie było więcej miejsca. Podczas pierwszej wspólnej eskapady na basen przewijałam córkę na kolanach. Za drugim razem już wiedzieliśmy, że idzie z tatą. Dobrze, że do momentu pojawienia się trzeciego dziecka ktoś znalazł miejsce na przewijak w damskiej toalecie.Przypominam, że przeciętny człowiek ma tylko dwie ręce i jedną parę oczu i nawet najlepiej zorganizowany tata w konfrontacji jednego przewijaka, panów do pomocy i trzech berbeci w fazie kąpieluszek ma mały kłopot. Swoją drogą polecam http://www.inzynierka.pl/kobieta/dziecko/art2.html
OdpowiedzUsuńMacie racje kobietki:)
OdpowiedzUsuńW moim przypadku "tata też matka" jest cudowny robi wszystko, ustalilismy ze skoro ja duzo czasu spedzam z dzidzia w dzien to tatuś bedzie zajmowal sie nią w nocy- i tak od pól roku ani raz nie wstalam w nocy peen luksus:) nie karmię piersią wię moglam na ten luksus sobie pozwolic:)
ale to prawda, ze jak tatus zajmuje sie dzieckiem tomuchodzi za bohatera ale to też wynika z winy wiekszosci młodych matek-nie dopuszczają ojców do dziecka albo nie starają sie nakłonić tatusiów do opieki.
My z męzem wszystko robilismy razem- nawet tylismy razem w ciąży, hihihi, potem wspólna dieta "po", gdyby wiecej kobiet mialo takie podejscie stereotypy panujące wśród społecznestwa napewno by sie zmieniły:)
pozdrawiam
Zazdroszcze Wam babeczki takich mezow. Na swojego tez nie moge zbyt narzekac, ale...No wlasnie, znajdzie sie to ALE. Byl on chowany w przeswiadczeniu, ze to kobieta ma wszystko robic przy dziecku i w domu. I co gorsza, to nie byla nauka jego ojca, ale matki....Tak, tak. Wlasnie taka mam tesciowa. Ona uwaza, ze wszystko mezczyznom trzeba podtykac pod nos, jedzenie, ubranie, gazete, piwo i wszystko inne. Wychowalam sobie troche meza, ale z trudem mi to przyszlo. A i teraz widze wielkie oburzenie i dezaprobate w oczach "mamusi", gdy maz czasem przyjedzie na sniadanie, bo w domu mu nie zrobilam (nie mialam czasu, poza tym ma rece, prawda?). Dla ni9ej to jest bol okropny. Uwaza mnie za straszna zone. A ja ją za straszna matke. Jak mozna bylo tak skrzywdzic dziecko i jednoczesnie wszytskie kobiety zyjace w przyszlosci w jego otoczeniu? Mezczyzna to nie pepek swiata!!!!!
OdpowiedzUsuńWitam...
OdpowiedzUsuńU mnie jest OK. Mąż stara się i czasami wyręcza a co mi odpowiada najbardziej to wstaje w nocy do chłopaków. Przewijać też umie, nakarmić też (oczywiście nie piersią bo moje dzieciaki już tylko mleko modyfikowane konsumują) i wykąpie. Tak na prawdę to on chłopaków kąpie i przyznam się bez bicia jeszcze ani razu ja nie wykąpałam. Zresztą on to lubi więc nie będę mu frajdy psuła :) Czasami jak się uniesie wybuchnie że ja nie potrafię i on musi np chłopców uśpić ale mi to na rękę bo po całym dniu z małymi potworkami wieczorem wolę się wcześniej położyć. I tak to jest uzupełniamy się i wychodzi nam to na dobre bo w końcu dzieci to i jego obowiązek przecież sama sobie ich nie spłodziłam :)
Ja również podpisuję się pod głównym postem!
OdpowiedzUsuńChoć "bohaterem" mojego męża nazywać nie muszę, bo przecież mnie nikt nie nazywa bohaterką tylko dlatego, że zajmuję się własnym dzieckiem!
Uważam, że ojciec, który tego nie potrafi, jest zwyczajnie upośledzony! Każdy ojciec jak i każda matka powinni w równym stopniu umieć zająć się ich wspólnym dzieckiem. Mój mąż na szczęście jest prawdziwym ojcem, co to umie dziecko nakarmić, przewinąć, wykąpać, położyć spać, pobawić się i zostawić pół dnia kiedy mama ma ochotę na shopping czy kawę z psiapsiółką ;)
Gajka na pewno to docenia :) ja oczywiście również :)
no i popełniłam błąd! :)))
OdpowiedzUsuńchodziło mi o "...zostać pół dnia..." a nie "zostawić" ;)
pzdr!
Witam Drogie Panie...
OdpowiedzUsuńTeż wyznaję teorię, że ojciec też matka.
Za kilka tygodni mam nadzieję być ojcem małej Ninki i stosować tą filozofię.
Przeczytałem całą Tracy Hogg "Język Niemowląt" i też wkurzył mnie dopisek na okładce - "moja mama mnie rozumie"; tym bardziej, że nie ma to nic wspólnego z oryginalnym tytułem i całym przesłaniem książki. Tak się wkurzyłem, że aż napisałem maila do redaktor prowadzącej wydanie...
A tak naprawdę to po pierwsze, nie uważam, ze ojciec zajmujący się swoim dzieckiem to jakiś bohater. To po prostu zwykły ojciec, który robi to co do niego należy i nie ulega stereotypom.
Po drugie, od mistrzostwa świata w zmienianiu pieluch, precyzji karmienia, etc. i wszystkich tych technicznych kwestii ważniejszy wydaje mi się dobry kontakt z dzieckiem i jego zrozumienie.
Ze źle założona pieluchą przez ojca dziecko będzie na pewno szczęśliwsze niż te, któremu ojciec w ogóle nie poświęca czasu, bo to "nie męskie". Moim zdaniem męskie to jest stawianie sobie wyzwań i im sprostanie. A opieka nad dzieckiem jest wyzwaniem dla obojga rodziców.
No to trzymajcie za mnie i moją "niegrzeczną żonę, a za chwilę mamuśkę" kciuki ...
Andrzej
"I zdziwil mnie ostatnio moj kolega, ktory sam ma 3letnia corke, pytajac czy moja mama przyjezdza do nas jak ja wyjezdzam, zeby wykapac dziecko. What??"
OdpowiedzUsuńo w mordę...padłam jak to przeczytałam...
u mnie tylko mąż kąpie swoją "córeczkę tatusia" a ja mu tylko asystuję, zmienia pieluchy tak samo jak ja, karmi też, chodzi z nią na spacer w soboty (bo w dni powszednie pracuje do późna), ubiera, czesze, wstaje do niej w nocy jak płacze, ulula jak trzeba. Mała świata poza nim nie widzi...
Ja ogólnie wychodzę z założenia że dziecko nie jest tylko moje ale nasze więc czemu tylko ja mam dostąpić tego zaszczytu i sie nią zajmować :)
Do tego dla mnie małżeństwo to związek partnerski gdzie oboje współmałżonków ma zarówno równe prawa jak i obowiązki.
a ta wszędobylska dyskryminacja ojców jest irytująca i nie do przyjęcia. Już nawet mój mąż sie mnie kiedyś pytał gdzie on pójdzie przewinąć mała jak mu kupę trzaśnie w TESCO??? "Przecież kochanie tam jest napis POKÓJ DLA MATKI Z DZIECKIEM a ja jestem ojcem"
Mam wrażenie że nasz kraj jest bardzo zacofany.
pozdrawiam
mama_majki
Chciałam w weekend pojechać do innego miasta na zakupy. Na to moja własna teściowa: "To może przyjechać i zaopiekować się małą?". Odpowiedziałam: "A po co? Przecież mała ma tatusia." Mina teściowej bezcenna. Nie mogła uwierzyć jak to możliwe, że jej własny syn potrafi zająć się dzieckiem (9-miesięcznym). A ja czasem zazdroszczę mu luzu w opiece nad małą ;)
OdpowiedzUsuńTekst o babci, która kąpie malucha mnie rozwalił na łopatki lol :D
Pozdrawiam, Patrycja
Macie rację, że dyskryminacja ojców jest wszechobecna. Miejsca parkingowe dla "matki z dzieckiem" mnie, jako przyszłą mamę doprowadzają do szału. Tak trudno napisać np. "dla opiekunów z dzieckiem" ?????
OdpowiedzUsuńPrzewijaki w sklepach i restauracjach to jakaś tragedia. Ostatnio, będąc w Ikea Katowice zwróciłam uwagę, że jest przewijak również w męskiej części toalety (pozytywna ocena).
Szanujmy ojców, bo przecież oni też są rodzicami i to niejednokrotnie o wiele lepszymi niż kobiety.
Ja niestety niemoge pochwalic sie ojcem naszej Oliwi :( mieszkam z tesciami i gdzy tylko prosze meza by zają sie mała(5miesiecy) on odrazu podrzuca ja tesciowej!!! gratuluje wam tatusiów pozdrawiam
OdpowiedzUsuńdidi215
OdpowiedzUsuńmój tez tak miał na początku ale raz dostał ode mnie taki OPR że od razu sie zreflektował i teraz nawet kroczka nie postąp w kierunku mamusi jak usłyszy że ma się dzieckiem zając.
A Tata Mojego Malucha, to mój najwspanialszy przyjaciel. odkąd jest Mały, jesteśmy drużyną (wcześniej faktycznie bywało różnie, choć znaliśmy się 10 lat, zanim zostaliśmy rodzicami).
OdpowiedzUsuńFajnie jest mieć partnera, a nie (przepraszam te delikatniejsze dziewczyny) dawcę nasienia. Tata też rodzic!!! Pamiętajcie o tym.
A przypomniałam sobie jeszcze... Znam mamy, które chyba nie mają zaufania do swoich partnerów. Bać się, o dziecko, będące pod opieką taty!? No nie wiem... Trochę zaufania.
OdpowiedzUsuńoperetka nic tu nie daje. jak zaczynam mu zwracać uwage on unosi sie duma i zaczyna mowic ze jestem najmadrzejsza i taki tam... a wyprowadzic od mamusi sie niechce bo wie ze wtedy tak dobrze niebedzie miał!!! no ale coz tak sobie sama poscielilam:( buziaki pozdrawiam mamuski i tatuskow...
OdpowiedzUsuńJA chętnie daje dziecko tacie, ale.. mała nie chce do niego iść, płacze, wyrywa sie do mnie, maskra :(
OdpowiedzUsuń