Dziś mam dość. Nie mam siły, chęci, cierpliwości. Jest dopiero 11, a ja z wytęsknieniem patrzę na zegarek, odliczając godziny do 20, kiedy Syn pójdzie spać. Dziś chciałabym, żeby przespał cały dzień. I żebym ja też cały przespała. Potrzebuje paru godzin bez Niego, może całego dnia. Dziś denerwuje mnie, że czasem zamarudzi gdy zbliża się pora jedzenia, że macha nogami przy przewijaniu, że cofa mu się na mój podkoszulek (już drugi dzisiaj). Dziś nie chce iść na spacer, nie chce oglądać książeczek o zwierzątkach, nie chce przygotowywać kaszki. Nie chce myśleć, że jeszcze przez prawie kolejny tydzień będę z nim sama, bo dopiero wtedy wróci B. Nie chce, nie mam siły. Taki dzień!
I nie chce też mieć tych wyrzutów sumienia, że mi się nie chce. Że dziś nie cieszy mnie jego roześmiana, kochana buzia. Bo co ze mnie za matka? Czy mogę mieć dość? Bo przecież nie powinnam mieć! Bo tak naprawdę nic się nie dzieje. Jest zdrowy, grzeczny, nie-płaczliwy, je pięknie, potrafi się sam sobą zając. Więc o co mi chodzi?!? Nie wiem. Chyba taki dzień…








Cóż, bywa! Fajnie, że można się chociaż wyżalić na blogu. Każdy ma prawo do takiego dnia. Proponuję zrobić coś dla siebie, na co nigdy nie ma się czasu. Może czerwony lakier na paznokciach, może głupi serial w telewizji, albo chociaż chwila pogaduchy z koleżanką przez telefon :) Będzie dobrze
OdpowiedzUsuńEj, magda, to normalne. oprocz tego, ze jestesmy matkami jestesmy nadal soba i czasami potrzebujemy czasu tylko dla siebie. Nie ukrywajmy - zajmowanie sie dziecmi to ciezka harowka :)
OdpowiedzUsuńNie miej wyrzutow sumienia. Kazdej sie to zdarza. Tylko nie kazda o tym mowi.
Trzymaj sie!!
Jake wyrzuty!! Głosno mówie kiedy mam dość dziecka, dzis bez słowa uprzedzenia wsiadłam w auto o 7 rano i wrocilam przed 12, żeby w świetym spokoju zrobić zakupy i po prostu pojeździć autem, co uwielbiam zresztą. Czasem mam wyrzuty ze wracam pozno z pracy i dzieckiem cały dzien zajmuje sie ktos inny, a czasem bez cienia wahania oddaje łobuziaka babci na 2 dni na działke i leże na kanapie przez 2 godziny oglądając głupie i niegłupie seriale ;) Należy mi się, jak każdej z nas.
OdpowiedzUsuńI te amm takie dni kiedy cokolwiek Kuba by nie zrobił - jestem na niego zła, jak i na cały świat. Nieokazywanie tego jest ciężkie, ale nie zawsze musze wtedy siedziec w domu. Wyjście - gdziekolwiek by nie było, zawsze sprawia że czuję sie lepiej ;)
magda, zdecydowanie to normalne.Ja dzis wywalilam Ole z Tata na caly dzien a sama bycze sie na balkonie z ksiazka i lubianka truskawek :) Boosssskkooo :) Polecam czasem znalezc opieke dla synka i zrobic sobie dzien tylko dla siebie. Ja czasem tak potrzebuje. I przeszlo juz mi myslenie ze to egoistyczne :D
OdpowiedzUsuńJa też mam dzisiaj "taki dzień", i wcale się tego nie wstydzę;) Mój P. ostatnio pracuje wieczorami, więc obowiązek usypiania M. spadł na mnie. A ona przechodzi fazę buntu, spać nie będzie i kropka!! Wczoraj przez moment miałam ochotę zostawić ją samą w łóżeczku i po prostu wyjść. Oczywiście nie wyszłam, ale.... Dzieć usnął o 22, a ja miałam serdecznie dosyć. Dzisiaj od samego rana gra mi na nerwach. Nic to byle do środy, na urlop przyjeżdża moja mama i będzie lepiej, odpoczniemy.... 3majcie się Mamuśki
OdpowiedzUsuńJa też mam dzisiaj "taki dzień", i wcale się tego nie wstydzę;) Mój P. ostatnio pracuje wieczorami, więc obowiązek usypiania M. spadł na mnie. A ona przechodzi fazę buntu, spać nie będzie i kropka!! Wczoraj przez moment miałam ochotę zostawić ją samą w łóżeczku i po prostu wyjść. Oczywiście nie wyszłam, ale.... Dzieć usnął o 22, a ja miałam serdecznie dosyć. Dzisiaj od samego rana gra mi na nerwach. Nic to byle do środy, na urlop przyjeżdża moja mama i będzie lepiej, odpoczniemy.... 3majcie się Mamuśki
OdpowiedzUsuńbardzo,bardzo Wam zazdroszczę,kochane mamuśki.Ja "siedzę" wdomu już dwa i pół roku i szansy na to ,zeby z kimś małego zostawić-żadne.Od jego urodzenia nie miałam jeszcze wolnego dnia,małż pracuje bardzo dużo,praktycznie nie ma go w domu,wolny dzień ma raz na miesiąc...babcie nie pomogą,koleżanki daleko...jestem już bardzo,bardzo zmęczona...zastanawiam się nad zostawieniem synka chociaż na godzinę w miejscowym klubie malucha,tak marzy mi się pójście na pedicure...
OdpowiedzUsuńJa znalazłam dziś moje zapiski z dnia kiedy mały skończył trzy miesiące (styczeń 2010). Czułam się fatalnie, przez 5 tygodni mąż był na drugim końcu Polski na szkoleniu, wpadał na weekendy, a ja byłam kompletnie sama (do rodziny i przyjaciół 600km), do tego zimno, dni krótkie. Napisałm między innymi "zostałam wtrącona do domowego piekła. Rodzina. Po co to wszytko?" Ale jakoś powoli, drobnymi kroczkami udało się wyjść na prostą, choć zdażają się gorsze dni. Po tym doświadczeniu wiem, że sytuacja w jakiej jestem nie zmieni się sama i że muszę zacząć sama zmieniać to co we mnie i to co dookoła mnie.
OdpowiedzUsuńOstatnio wymyśliałam sobie, że zacznę chodzić ze szkrabem na basen na zajęcia dla bobasów, może poznanm jakąś fajną mamę a przy okazje się trochę zrelaksuje, woda działa na mnie bardzo kojąco.
Niestety nowy sezon dopiero od września.
Ja mam podobnie jak Neska :( Z tą różnicą tylko, że mam w domu dwójkę urwisów no i nie mam męża. Na nikogo nie mogę liczyć, żeby zostawić komuś dzieciaki i beztrosko zająć się swoimi sprawami lub zwyczajnie nic nie robić (chociaż dla mnie nic nie robienie jest nierealne). Gdy dzwonię do ojca dzieci przez 2 tyg, to czasem się uproszę, żeby zajął się dziećmi kilka godzin. Wtedy mam czas na spokojne posprzątanie w domu. I chociaż mieszkamy u moich rodziców, z moim rodzeństwem, to nikt nie chce się zająć dziećmi, każdy ma swoje życie, swoje sprawy. A według nich, skoro ja "siedzę w domu i nic nie robię" to na mojej głowie jest cały dom. Jednym słowem mam przerąbane... Ale mam najcudowniejsze, zdrowe dzieci i każdego dnia staram się uśmiechać. Więc jak macie gorszy dzień, to pomyślcie, że inni mają jeszcze ciężej. Ja się cieszę z tego, że dzieci są chore (znaczy się wymiotują mi od prawie tygodnia i już nie wyrabiam z praniem non stop, ale to tylko wirus i już przechodzi).
OdpowiedzUsuńMiało być: cieszę się, że NIE są chore, ale synek mi wali w klawiaturę i nie mogę spokojnie napisać. Więc idziemy kąpciu :) i lulu...
OdpowiedzUsuńmyślę, że każda z nas ma "taki dzień" i wcale nie powinnyśmy mieć wyrzutów sumienia, czy też nazywać siebie złymi matkami. Mój Mateusz często daje popalić. Jak mąż jest w pracy i jesteśmy sami to synek "terroryzuje" mnie do takiego stopnia, że nie mogę ruszać się z miejsca. Muszę być obok niego i się z nim bawić. Pozostawiony sam, dostaje ataku płaczu, a że głos ma bardzo donośny to mam wrażenie, że się szyby w oknach trzęsą. Oczywiście dużo nad nim pracuję i już mu w miarę wytłumaczyłam, że można bawić się samemu, że jestem niedaleko i wcale go nie zostawiam! ale jeszcze mimo wszystko są dni, gdzie synek kurczowo trzyma mnie za nogi lub wyciaga rączki i chce być tylko noszony..mój kręgosłup i granice wytrzymałości -nie wytrzymują i mam ochotę zamknąć go gdzieś w piwnicy albo zakleić, żeby nie słyszeć tego marudzenia. I jak się już tak poważnie wkurzę to wiozę ssaka to dziadków, albo dziadkowie przyjeżdżają do nas i mam wtedy czas dla siebie (czas który przeznaczam na pisanie pracy mgr, bo lada chwila się bronię :))ale generalnie tak bardzo jestem związana emocjonalnie z Matim, że nigdy bym go nie oddała dziadkom na dłużej niż kilka godzin. I tylko czekam aż mąż wróci z pracy, a mam to ogromne szczęście, że wraca zawsze ok 14.30, podrzucam mu dziecko i niech się zajmuje, a ja sobię biorę godzinną kompiel z hydromasażem ;P a potem kolejny dzień marudzenia i sprawdzania granic mojej wytrzymałości :)
OdpowiedzUsuń"Zmęczenie materiału" - chyba każda z nas ma takie dni, zwłaszcza gdy jest z dzieckiem naprawde sama 24h na dobę.
OdpowiedzUsuńMoże warto w taki dzień sobie i małemu troche odpuścić.. zrezygnować ze spaceru, na który sie nie ma ochoty.. pozwolić maluchowi pobaraszkować bez pieluchy.. poleżeć.. poleniuchować.. sprzątanie potem (może jutro). Dziecko może też bedzie spokojniejsze przy leniuchujacej mamusi, ono tylko pragnie byś była obok niego.. i jak nikt inny wyczuwa twoje złe nastroje.
Pozrawiam. Trzymaj się!!
PS. czy tez zauważyłyscie, że dzieci są najpiękniejsze jak śpią..?
Ja uwielbiam odwiedzać moich rodziców albo chodzić na rodzinne spędy, teraz na grilla, rodzinka odbiera mi dziecko i się zachwyca (przy innych jest taki wspaniały, tylko przy mnie ma fochy, w co nikt mi nie wierzy). Ja patrzę się tępo w tv, albo leżę na leżaku... Kurka wodna, bobas obudził się z drzemki. To se popisałam...
OdpowiedzUsuńKażdy ma gorsze dni, mimo lepszych lub gorszych partnerów, większość opieki nad dzieckiem (zwłaszcza w pierwszych miesiącach życia) spada na kobietę i to moze zmęczyć. Kiedyś usłyszałam taką opinie, ze dzieci właśnie dlatego są takie słodkie i śliczne, żeby ich nie pozabijać jak nas wkurzą.
Niestety, albo stety ;) wszystkie tak mamy - wtedy trzeba "sprzedać" dzieciaka tatusiowi, mamie siostrze itp., a samej zrobić coś dla siebie. Jakaś kosmetyczka, basen, siłownia - czy nawet zwykłe zakupy byle by dla siebie samej. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńTeż miałam taki dzień i zastanawiałam się co jest ze mną nie tak :( a tu widzę że wszystko wporządku. Jaka ulga...
OdpowiedzUsuńOby takie dni zdarzały się jak najrzadziej.
hehe ;-) taki lajf, mogę tylko dorzucić, że jak wraca tatuś to dzieciak jest spokojny, albo rozdaje uśmiechy do ojca na całego. I jak tu uwierzyć, że cały dzień marudził?
OdpowiedzUsuńA myślałam, że tylko ja tak mam... Co za szczęście!;) Oczywiście to nie oznacza, że się usprawiedliwiam, ale fakt -bywają momenty, że mam dość Małej, tzn wszystko mnie w Niej drażni, co by nie zrobiła czy powiedziała, nie mam ochoty słuchać ale staram się hamować. Nie zdarza się to często ale jednak. Ale, ale! Znalazłam sposób! Po tym całym "męczącym" dniu kładę Małą spać wcześniej i po prostu robię sobie wieczór dla siebie, kilka godzin nicnierobienia w zupełności wystarczy, żeby następnego dnia cieszyć się już razem z Małą:)
OdpowiedzUsuńA ja mam dzisiaj taki dzień...rozniosłabym wszystko i wszystkich.....minie wiem....ale dla świętego spokoju położyłam juz dzieci spać:) Pozdrawiam Was Mamuśki:)
OdpowiedzUsuń