niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 9 czerwca 2010

KIEDY DRUGIE? - Nigdy!!!

Chodzi ten temat za mna juz od dawna. Pewnie zostane zlinczowana za brak ciepla, egoizm itp, ale po to jest ten blog, by pisac. O watpliwosciach takze.

A ze bedzie drugie (cioteczne;) ) zebralam sie by skrobnac pare zdan.

Wielokrotnie slyszalam pytania: "Kiedy drugie?", "Po co czekasz?" "Chcesz wypasc z rytmu pieluch?"

W zasadzie juz od czasu kiedy Ola skonczyla jakies 6 miesiecy mnostwo osob zalewalo mnie zlotymi radami na temat powiekszenia rodziny. I ja osoba badz co badz juz zdystansowana do tego typu porad, osoba ktora wie czego chce - znow zaczelam sie miotac. Moze rzeczywiscie, moze powinnam, bo przeciez chyba nie chce by Ola byla jedynaczka, bo przeciez sama mam siostre i wiem jak fajnie jest moc miec w kims tak bliskim oparcie (przemilcze fakt, iz przez lata tzw "dojrzewania" bylysmy zupelnie obcymi sobie osobami), bo moze pozniej bedzie trudniej, albo ze dzieci sie nie dogadaja itp...

NAGLE cos mnie olsnilo... Ale czy drugie dziecko to jest WLASNIE to czego ja chce?

I myslcie sobie o mnie co chcecie, ale ja naprawde nie chce drugiego dziecka. Nie teraz, nie za rok, nie za dwa...nie wiem, moze dojrzeje, moze sie zmienie. Teraz wiem ze nie chce.

Kocham Ole nad zycie, daje jej siebie w 120% kazdego dnia, robie wszystko by byla szczesliwa, by jak najczesciej sie usmiechala i by czas spedzany z nia byl najlepszym dla nas obu :)

Z wlasnej nieprzymuszonej woli zrezygnowalam z pracy, by moc byc z Ola. Jest nam ciezko pod wieloma wzgledami. Zycie z jednej pensji jest beznadziejne, przynajmniej w naszym przypadku. Wymaga od nas wielu wyrzeczeń, pewnych poswiecen. Bo wakacje w Dubaju, narty w Alpach czy szalone weekendy w Paryzu, Sztokholmie czy Londynie musza zostac skanselowane. Bo zdjecia samolotow w Nowym Jorku czy Moskwie, tez w tym roku nie wypala. Ba nawet nasze knajpowe zycie ostatnio mocno wyhamowalo.

Ale nie zamienilabym za nic w swiecie czasu spedzanego z Ola na wakacje na Karaibach - Nigdy. Chcemy dla Oli jak najlepiej, zamiast na drogi zabieg kosmetyczny - wole wydac pieniadze na kurs bobomigow, basen czy inna forme rozrywki dla Oli. Zamiast toreb z ciuchami dla siebie, wychodze zawsze z ubraniami dla Oli. Nawet w spozywczym zmienilam kierunek "zwiedzania" i zamiast szbkiego kupowania najpotrzebniejszych produktow do domu zastanawiam sie czy kupic kasze z amarantusa, przekaske gryczana czy moze jogurt sojowy. Nawet gotowac sie musialam i chcialam nauczyc. Kiedys zjadlam salatke w fabrykowej stolowce, popilam zimnym latte ktore stalo pol dnia na biurku a wracajac do domu zamowilam sushi z dostawa by nie marnowac czasu, ktorego wracjac o 20:00 duzo nie zostaje. Teraz gotuje owsianke, klopsiki drobiowe, rybe na parze itp. Zreszta kazda mama siedzaca w domu z dzieckiem, wie o czym mowie.

Ale by wrocic do tematu, dodam, ze to wszystko uswiadamia mnie, ze jednak przy drugim dziecku nie moglabym tak funkcjonowac niestety. I wcale nie dlatego ze bym nie chciala, ale niestety wzgledy finansowe usilnie wypychaja mnie do pracy, bo wlasnie te same wzgledy finansowe, pewnie nie pozwolilyby nam na obdarowywanie kolejnej Malej istotki nowymi ubrankami, zabawkami, moze nie byloby nas stac na zajecia, na ktore chodzimy z Ola. Nie mialabym tez tyle czasu by wszystko moc ogarnac przynajmniej tak jak teraz. A jeszcze wizja mieszkania "pod" Warszawa, czyli dwugodzinne korki i powrot Taty po 21 do domu dobily by mnie strasznie. Nie wiem nawet czy potrafilabym z takim zaangazowaniem kochac drugie dziecko.

Czy to egoizm? Nie wiem. Byc moze.

Ale czy to naprawde cos zlego, ze chce sie w 100% byc dobrym rodzicem i w 100% moc zapewnic dziecku to co najlepsze?

Byc moze to glupie ale ja naprawde nie wiem nawet czy bylabym w stanie dac TYLE MILOSCI drugiemu dziecku ile daje Oli.

O przechodzeniu depresji poporodowej drugi raz nie chce nawet wspominac.

Fakt, dzieci ktore maja rodzenstwo rozwijaja sie inaczej, moze lepiej, ale... coz najwyzej bede miala rozpieszczona jedynaczke ;)

Cioteczne to tez rodzenstwo :)

45 komentarzy:

  1. zgadzam się cioteczne też rodzeństwo! sama jestem jedynaczką i przez lata miałam znakomity kontakt z bratem ciotecznym. dopiero gdzieś tak jak on miał z 14 a ja z 17 lat to trochę się nam drogi rozeszły. ale nadal jak znajdziemy czas, lubimy się spotykać.

    co do drugiego dziecka. ja też NIE chcę mieć. kocham mojego Szkraba nad życie, chciałabym mieć drugie, ale... jest wielkie ALE.
    nie mogę liczyć na męża w kwestii opieki nad dzieckiem, właściwie chyba w wielu innych kwestiach też... po miesiącu znudziło mu się tatusiowanie a ja nie chcę znów być sama.
    nie chcę sama przechodzić ciąży.
    nie chcę sama borykać się z problemami, dylematami, wątpliwościami i strachem.
    nie chcę sama być z 2 dzieci.
    nie chcę znowu mieć burzy hormonów.
    nie chcę znowu mieć wyrzutów sumienia, że nie mogę (może bym mogła, ale teraz tak o tym myślę) karmić piersią.
    nie chcę znów przechodzić depresji poporodowej i znów brać antydepresantów.

    ale za to wiem, czego chcę. chcę też czegoś dla siebie. chcę skończyć szkołę (mam nadzieję, że we wrześniu będę mogła się pochwalić tytułem magistra). chcę pójść na podyplomówkę. chcę zacząć pracować. po prostu chcę się zacząć spełniać także w innych rolach niż tylko rola mamy i gospodyni domowej.

    jeśli uznacie, że to egoistyczne, trudno. ale ja też chcę żyć. i to nie tylko jako mama. choć oczywiście bycie mamą już na zawsze pozostanie dla mnie najważniejsze. bo przecież kocham Szkrabka nad życie i chcę dla niego jak najlepiej.

    nie wiem, może jeszcze dojrzeję do drugiego, ale jeśli nic się nie zmieni w moim małżeństwie (a nie zapowiada się na to), to raczej się nie zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejne dziecko to ogromne wyzwanie :) nie mniejsze niż pierwsze. I super że potrafisz się do tego przyznać, nie udajesz jak to wspaniale i już tylko marzysz o ponownym powiększeniu rodziny. Też mam córeczkę Olę i również wizja pójścia do pracy jest mi coraz bliższa. Z jednej pensji ciężko jest z jednym dzieckiem, a co dopiero z dwójką - nie wyobrażam sobie, nie teraz. Nie mam na tyle siły i mam takie same obawy jak Ty. Nie chcę by mojemu dziecku czegokolwiek zabrakło. Kiedyś na pewno ale teraz nie ma mowy. I słuchać nie mogę tych wszystkich rad typu najlepiej za jednym zamachem itp. nie biorąc pod uwagę naszej sytuacji. Jestem ogromnie szczęśliwa że mam Oleńkę i kocham ją ponad życie, ale na braciszka czy siostrzyczkę musi jeszcze sporo poczekać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem jedno: ZGADZAM SIĘ W 100% z twoimi racjami. Ja też jestem na nie.. choć mama pyta "kiedy drugie, dali byśmy sobie jakoś rade"... Oczywiście że dała bym rade ALE musiała bym zrezygnował prawie ze wszystkiego. A kwestia finansowa? Teraz stać mnie na prawie wszystko dla mojego dziecka, wakacje, markowe ciuszki, wyjazdy weekendowe itp. Zaczęliśmy teraz budowę więc tym bardziej nie chce od początku przechodzić tego wszystkiego..(problemy finansowe itp.)Całe szczęście istnieje antykoncepcja i sama mogę decydować kiedy kolejne o wiele jeszcze będę chciała. Nie rozumie rodzin których nie stać na wychowanie dzieci i zapewnienie im godnych warunków a maja ich 10cioro... To tylko krzywda dla tych dzieci same wiecie jacy okrutni mogą być milusińscy (doga duszki, ośmieszanie).
    Ale wracając do tematu ja też nie chce mieć dziecka i tyle. Gdy o tym mój mąż nabąknoł przypadkiem teściowej strasznie się oburzyła.."jak to nie chcesz mieć więcej dzieci.."?
    Kupiłam ostatnio synkowi psa labradora, jest traktowany jako pełny członek rodziny więc maluch twierdzi że to jego braciszek (choć to suczka) ;) więc nie jest samotny zresztą zajmuje się nim młoda babcia a ja jak tylko wracam z pracy jestem cała jego!!

    Decyzja o kolejnym dziecku na pewno będzie przemyślana w 100%(jeśli chodzi o mnie)ale ja też chce mieć coś z życia a nie zagrzebywać się po raz kolejny w pieluchy.. chce żyć pełną piersią. Czy to źle?

    OdpowiedzUsuń
  4. ych, mnie to tez ostatnio nurtuje. takiej więzi jak z bratem nie mam z nikim prawie... oczywiście dopiero od czasu, gdyby nie mieszkamy już ze sobą:)

    ale chyba jestem zbyt wielką egoistką, by decydować się na drugie dziecko, zwłaszcza, że pierwsze to tak jakby nie była decyzja. no, może bierna:) tez nie wyobrażam sobie poradzenia z drugim dzieciem, zwłaszcza, że z forsą kruchutko u nas ostatnio..

    OdpowiedzUsuń
  5. :) dla mnie też wizja drugiego dziecka jest przerażająca :) rodzinak się pyta kiedy drugie? za 7 lat -- może wcale !! No ale jak to, taka różnica wieku między dziećmi? Co ty chcesz rozpieszczonego jedynaka wychować i te inne blee blee blee.. A czy ktoś pomyślał, czego ja chce? Czy chce znowu przez to wszystko przechodzić? Po prostu nie jestem gotowa na następnego maluszka, nie teraz! Bo teraz muszę troszkę zająć się sobą.. Może kiedyś, zawsze chciałam dwójkę maluchów, najlepiej parkę ale nie sztuką jest zrobić dziecko, sztuką jest by jak najlepiej je wychować i zapewnić niezbędne rzeczy do życia.. i na wszystko potrzeba kasy :)) więc najpierw stabilizacja otem pomyślimy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamuśki w pełni popieram - przemyślcie i to dobrze!
    Mając dwójkę dzieci mogę teraz tylko powiedzieć że trzeciego to na pewno już nie chcę. Moja dwójka daje mi wystarczająco popalić, zwłaszcza, że między nimi jest mała różnica wieku (jedno ma 3 drugie 1,5 roku). Oba dzieciaczki potrzebują mnóstwa mojej uwagi zwłaszcza, że pracuję - a na D to za bardzo liczyć nie mogę - on ciągle w pracy, a po pracy zmęczony :/
    O plusach nie piszę bo dla każdego jest ważne co innego ;-) Ale mi się zrymowało :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hejka... jak przyszedł na drugi dzień po porodzie mój ginekolog mnie odwiedzić i na do widzenia rzucił to co do zobaczenia za 2 lata, ja ofuknęłam go oburzona. Miałam koszmarny poród, umęczyłam sie okrutnie, miałam dość bólu i powiedziałam nigdy więcej w życiu. Z czasem zaczęłam oglądać się za brzuszkami potem za wózkami, zaglądałam do nich i marzyłam... no ale to tylko marzenia. Rzeczywistość była kompletnie inna siedziałam w domu 2 lata, 2 lata z jednej pensji... ciężko czasem było. Bo i remont domu i spłata samochodu, bo musiał być większy, bo większa rodzina...No i ja do nowej pracy.. po 1 mc rozpoczęcia swojej kariery okazało się że jestem w ciąży... byłam zrozpaczona, zła, zdruzgotana...ale nie problemami ciążowymi bo ja ciążę znoszę idealnie, nie bólem porodowym bo to zapomina sie szybko ale tym ze moje życie się wali.......W pracy sprawę udało mi sie ukryć,po okresie próbnym dostałam umowę na 10 mc.... tak więc udało mi się jeszcze zaliczyć pełen urlop macierzyński. Pojawił się mały słodki skarbek, na początku żałowałam że nie będzie to druga dziewczynka a chłopak. Ale teraz cieszę się że mam parkę. Każde dzieci jest całkowicie inne, inaczej się rozwija inne ma sukcesy. Różnica miedzy nimi jest 3 lata i miesiąc. Czasem się tłuką, czasem jest trudno a moje nerwy są na skraju wyczerpania, ponieważ to ja siedzę sama w domu z nimi i naprawdę mam serdecznie dość. Ale jak widzę jak się kochają jak się przytulają razem bawią to serce rośnie. Córcia ma prawie 5 lat (jak ten czas leci) synek ma prawie 2 lata. A ja zaczynam życie na nowo... za 2 tyg wracam do pracy, z większa pensją i lepszym stanowiskiem.... Przed nami na pewno wiele ciężkich chwil ale nigdy przenigdy nie cofnęłabym czasu i nie zmieniła swoich decyzji (świadomych i tych mniej.
    Czasem do kolejnego dziecka trzeba czasu, trzeba dojrzeć, czasem (tak jak u mnie) decyduje los.
    A kolejne, może bym i chciała ale i warunki lokalowe jak i bytowe mogą tego nie przetrzymać. Choć moi znajomi się śmieją i pytają kiedy kolejne skoro wracam do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja ze strony dziecka.. (oczywiscie nie mnie).. mój starszy długo był jedynakiem, kiedy pojawiło się małe powiedział mi w oczy "jak to dobrze że jest, wreście przestałaś mnie tak strasznie pilnować i mam trochę luzu jak koledzy".
    Dodam wypowiedź pewnej 18-ki o swojej rocznej siostrze "nie wyobrażam sobie, że mogło by jej nie być.. nareszcie nie jestem sama"..
    I to by było na tyle..

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam. Ja tu po raz pierwszy, bo raczej grzeczna jestem. W każdym razie nigdy nie chciałam mieć drugiego dziecka, bo sama jestem jedynaczką, do tego pierwsze wyssało ze mnie wszystkie siły. Ale, jak się okazało, wszystko się zmienia. No i moja córka, a siostra swojego 6 lat starszego brata ma 2 lata. Jak dla mnie luz. Jak dla brata, a syna mego, który zawsze chciał, 'żebyśmy mieli co najmniej 5 dzieci w domu', masakra. Od dwóch lat nie może się przyzwyczaić, że ma siostrę, o której marzył połowę swojego życia. Tak więc wyzwania przychodzą ze strony, której o to nie podejrzewałaś... Pozdrawiam, {Z}

    OdpowiedzUsuń
  10. @Kobieta_Fatalna- czasami krzywda dla dzieci sa markowe ciuszki i wyjazdy weekendowe..

    OdpowiedzUsuń
  11. Robaczek - sama zbieralam sie do napisania dokladnie takiego posta juz od dluzszego czasu :)
    Ja rowniez zakonczylam produkcje na jednym.
    Nie chce miec wiecej dzieci! kropka. Moja coreczka spelnia mnie calkowicie i naprawde nie wiem dlaczego mialabym koniecznie miec kolejne. dobrze mi tak.
    Matka-jedynaczka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja nigdy nie chciałam ieć dzieci ...ale natura zrobiłami psikusa i mam bliźniaki ( parkę )....i po całym roku przebywania z moimi diabełkami .....wiem ,że gdybym miała jedno dziecko ....do końca świata było by jedynakiem . Dwójka dzieci to ogromny wysiałek i poświęcenie. Do tej pory żyłam jak chciałam i w sumoie dla siebie ...a teraz niemam czasu na nic ....wracam z pracy na drugi etat ...niby mąż jest i nawet pomaga ale i tak wieksza częśc porzypada na nas ..na kobiety ..a przy dwójce maluchówto jest istna "orka" ...

    OdpowiedzUsuń
  13. a za nas zdecydował los i... genetyka. Moje dwuletnie bliźniaki są najukochańsze na świecie. Kiedyś koleżanka zadała mi pytanie, jak miałabym mieć jedno dziecko które bym wybrała. Oczywiście, że oboje!!!
    Jest bardzo ciężko. Dwoje dzieci, sandałki podwójne, zabawki podwójne, kurtki podwójne, kubki podwójne,... wszystko 2 razy w tym samym czasie! A pensja jedna!! Jest ciężko, bardzo ciężko. Musze się liczyć z każdym groszem, nie stać nas na nowe ciuszki, czy wyjazdy spontaniczne. Zawsze cieszę się bardzo i jestem wdzięczna za ciuszki, czy zabawki od znajomych. Ale nie zamieniłabym moich dwóch szkrabów.
    Czasami takie wybory bez naszego udziału są najlepsze...

    OdpowiedzUsuń
  14. oj przeczytałam to co napisałam i zabrzmiało dość pesymistycznie, a nie miało...
    jestem szczęśliwą mamą bliźniaków, ale czasami jest ciężko. Każde dziecko to błogosławieństwo i uwierzcie mi jeżeli będzie drugie dziecko, znajdziecie czas, miłość, pieniądze,... Ale zawsze działajcie własnym rytmem i przy pełnej akceptacji Waszego serca! Powodzenia i szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Małgorzatka:) ja w tym krzywdy żadnej nie widzę. Co jest w tym złego? Moje dziecko wręcz nie może się doczekać kiedy gdzieś pojedziemy.. Ja zresztą też bo wtedy jesteśmy razem i mamy czas tylko dla siebie. Czemu mam z tego zrezygnować? Powiedz mi jaką krzywdę robię dziecku bo ja nie rozumie!

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja tam chcę drugie... za kilka lat, kiedy zapomnę o rosnących mleczakach, zupkach, kupkach i zmęczeniu.
    Póki co, mam jedynaka i niech się Szefunio nacieszy pozycją pępka świata. A jak zaczną go interesować koledzy i dziewczyny, to siup - może braciszek, albo siostrzyczka?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też nie chcę mieć więcej dzieci, choć nasz Kubuś jak na razie jest aniołkiem. Są dwa powody.
    Pierwszy dosyć oczywisty-finanse: nie stać nas na drugie dziecko, poza tym nie chcę jak moja teściowa mieć 4 dzieci, którym nic nie będę mogła zapewnić na przyszłość, w żaden sposób pomóc na starcie. Poza tym jak moje dziecko będzie miało jakąś pasję to chce mieć możliwość pozwolić mu ją realizować.
    Drugi powód jest dużo poważniejszy, a mianowicie bardzo się boje że urodzę dziecko chore lub niepełnosprawne, a znam siebie na tyle że tego bym nie udźwignęła. Pamiętam jak na początku ciąży zobaczyłam spot jakiejś fundacji gdzie była dziewczynka bez rączek i nóżek, potem bałam że moje dziecko nie będzie miało rąk albo nóg (do badania USG). Na szczęście jest zdrowe, ale nie chcę drugi raz tak się bać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Każda z Nas jest w innej sytuacji życiowej, rodzinnej, finansowej i tych wiele czynników wpływa na Nasze wybory. Dla każdej z Nas ważniejsze są inne rzeczy, każda z Nas ma inne priorytety. Ja dość szybko zdecydowałam się na drugie dziecko głównie z powodów: mój i męża wiek ok. 30-stki, mieszkamy daleko od rodziny i chcieliśmy aby nasze dzieci miały siebie nawzajem - to te główne powody:-) Zapewnienie dziecku finansowej stabilności jest dla mnie ważne, ale nie uważam żeby moje dzieci musiały chodzić w markowych ciuchach, chodzić na wszytskie możliwe kursy itp. szczególnie teraz jak są małe. Ja uważam,że najważniejsze jest zadbanie o to aby wychować człowieka pewnego siebie, z wysoką samooceną, stabilnego emocjonalnie. Ja mam takie proprytety :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziwią mnie wasze komentarze. Jak można być takimi egoistami???? Czy markowe ciuszki, super drogie zabawki i wyjazdy weekendowe zastąpią dziecku miłość siostrzaną lub braterską???? NIE. Mam dwójkę rodzeństwa i to mój skarb, bo gdy rodzice odejdą zawsze będziemy mogli na siebie liczyć. Mam synka 9 miesięcy i pomimo tego, że nie zarabiamy z mężem kokosów zdecydujemy się na drugie dziecko już niebawem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chcialam przypomniec, ze podstawowa zasada Klubu Niegrzecznych Matek jest nie ocenianie innych Matek. Matki powinny sie wspierac i szanowac, nawet jesli roznia sie w pogladach.

    Nie jestem egoistka, po prostu nie chce miec wiecej dzieci i juz. Kazdy jest inny, sa kobiety, ktore wogole nie chca miec dzieci, sa takie co marza o 4. Kazdy ma prawo do decydowania o sobie.

    aha - i nie wiem dlaczego mialabym rekompensowac mojej corce milosc braterska markowymi ciuchami??

    peace

    OdpowiedzUsuń
  21. Miki, Madzi chyba o mnie chodzilo i o te wypowiedz dot. sytuacji finansowej. Bo rzeczywiscie teraz mnie stac na to co chce corce kupic, przy dwojce mogloby byc ciezo, ale mnie rowniez nie o to chodzi. Ja tez PO PROSTU nie chce miec wiecej dzieci.

    A co do bycia jedynakiem, to uwazam ze naprawde duzo zalezy od wychowania dziecka, stylu zycia itp. Ja osobiscie wole nasze nieco szalone, niezaplanowane i spontaniczne zycie z Ola niz bycie Matka Polka siedzaca z 5 dzieci w domu - bo na babcie jeszcze pracujace, a na nianie nie byloby mnie stac.

    Ale to tylko moja prywatna opinia. I juz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dag, a jeszcze nawiazujac do Twojej wypowiedzi - mysle ze kazdej z nas zalezy na wychowaniu dobrego czlowieczka tylko tak jak piszesz - kazdy ma inne priorytety.

    Mnie sprawia radosc jak widze szczescie mojej corki, widze jak chlonie wiedze na zajeciach na ktore chodzimy, widze jak relaxuje sie w basenie itp. Mam tez MEGA FUN z kupowania jej ubranek, ale w zaden sposob nie neguje nikogo kto kupuje ubranka uzywane.

    Trzymajmy sie po prostu tego co dla kazdej/kazdego z nas jest najfajniejsze, co przynosi radosc, co dodaje energii i powoduje ze spedzany z dzieckiem czas jest najwspanialszym na ziemi.

    Na szczescie ten blog powstal w celu wymiany pogladow i dzieki temu toczy sie nawet Ta dyskusja.

    Nie oceniajmy. Piszmy po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój synek ma 4 miesiące i ja natomiast wiem, że chcę aby miał rodzeństwo, ponieważ sama jestem jedynaczką. Oczywiście jeszcze nie teraz: nie dałabym rady w ciąży zajmować się tak malutkim brzdącem, nie pozwala na to sytuacja finansowa oraz warunki lokalowe, ale plan jest taki: za miesiąc wracam do pracy, szkrabem zajmuje się mój tata (biedak na etat niańki będzie musiał dojeżdżać 90km w jedną stronę dzień w dzień, ale już się nie może doczekać, więc tak bardzo go nie żałuję :P), za rok staramy się kupić mieszkanie a jak się wszystko uda staramy się o 2 (nie później niż za 2 lata). Wiem, że jeśli będę tą decyzję odkładała dłużej to nigdy się nie zdecyduję, a jestem pewna, że chcę aby M. miał rodzeństwo. Dzięki temu będę miała 2 dzieci w wieku lat 27 i wtedy mogę myśleć już tylko o karierze - wyższe wykształcenie, doświadczenie zawodowe, brak ryzyka, że pójdzie na macierzyński i chyba jeszcze taka stara nie będę ;)

    Rozumiem jednak te z Was które chcą mieć 1 dziecko. Pewnie byłabym po Waszej stronie gdyby nie to, że jestem jedynaczką, łatwy poród, brak kolek i jakichkolwiek innych dolegliwości ze strony Mikołaja - spanie od 20 do 10 z jedną przerwą na jedzenie, ale to mąż karmi przed wyjściem do pracy :P i właśnie pomoc ze strony męża.

    OdpowiedzUsuń
  24. Najpierw do Robaczka - drugiemu dziecku dała byś tyle samo miłości co Oli. Miłość się mnoży, nie dzieli..
    I do Kobiety_Fatalnej. Wybacz ale twoje argumenty "finansowe" są "do bani" (nie chce nikogo obrażać). Dziecko samo z siebie nie pragnie markowych ciuchów, a jak trafi się drugie tej samej płci część ubrań moze "odziedziczyć", przy trzech osobach wyżywi sie i cztwarta (pies labrador - ten to chyba musi dużo jeść), wyjazdy wekendowe też nie bedą wiele droższe (gorzej może z wakacjami). A co do powrotu do pracy, to zrozumiałam, że możeśz liczyc na pomoc i wsparcie mamy.
    W szkole dogaduszki i ośmieszanie nie omijają ładnie ubranych jedynaków, a taki jeden w klasie mego syna "któremu nikt nie podskoczy" ma kilkoro rodzeństwa. Pozycja w grupie jest kwestia charakteru nie kasy.
    Obok mnie mieszka rodzina z trzema urwisami, róznica międzi nimi niewielka. Mają normalne zabawki i niedrogie ubrania, za to 120 pomysłów na minutę i więcej radości niż kazdy znany mi jedynak..
    Do Ingriany - strach jest niestety nieodłączną częścią macierzyństwa.. ale jak mawia moja MAMA "nie trzeba sobie wynajdywać problemów". Jeśli nie masz racjonalnych, medycznych, genetycznych powodów do obaw, to może trzeba zacząć walczyć z tą fobią.
    PS. mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Jeśli tak - przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  25. W dzisiejszym okropnym świecie, gdzie liczy się tylko pieniądz, kariera i wysokie stanowiska, zapomina się o najważniejszych wartościach - rodzinie! Struktura naszego państwa nie pozwala nam na spokojne macierzyństwo. A wszystko kręci się wokół pieniędzy. Piszemy "nie chcę drugiego, bo mnie nie stać" i to głównie dlatego mówimy "nie". Każda kobieta- matka powinna mieć pomoc finansową w tym najpiękniejszym i najtrudniejszym momencie swojego życia!! A co mają powiedzieć matki studentki, matki na umowę zlecienie ? im sie nic nie należy!!! Zaszłaś w ciążę to cię zwolnią, bo nikt nie chce kuli u nogi... masz dziecko to Cię nie zatrudnią, bo przecież ciągle będzesz na zwolnieniu!! I jak tu nie zwariować i chcieć więcej dzieci! A znowu nie pracować, ledwo żyć z jednej pensji męża pracującego od świtu do nocy, nigdzie nie móc z dzieckiem wyjechać,oszczędzać na wszystkim, ciąge mówić dziecku " mamusia Ci nie kupi, bo nie ma pieniążków" i patrzeć na tę smutną minkę, a póżniej słuchać, że kolega/koleżanka ma to i tamto a ja nic :( Dziecko nie rozumie, że pieniądze to nie wszystko, widzi, że inni mają a ono czuje się gorsze ! Jak dla mnie żyć się odechciewa !! I tu nie chodzi o egoizm, to jest strach przed przyszłością własnego dziecka !

    OdpowiedzUsuń
  26. taaak studentki :/ ja byłam studentką w ciąży... wyszłam za mąż. złożyłam wniosek o stypendium socjalne. nie dostałam. wiecie dlaczego? ZA MAŁO zarabialiśmy, żebym mogła uchodzić za samodzielnie utrzymującą się studentkę. urodziłam. złożyłam papiery o zapomogę z powodu znalezienia się w trudnej sytuacji materialnej. i co? NIE DOSTAŁAM, powód? ten sam, co wyżej.
    w taki sposób ministerstwo określiło sobie sumę, jaką musi mieć student, żeby uchodzić za samodzielnie utrzymującego się. :(
    dobrze, że na rodziców mogliśmy liczyć, bo jakbyśmy byli tylko na rencie męża to byśmy chyba ściany jedli :/

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  28. @Kobieta_Fatalna - Dorota już Ci wytłumaczyła

    OdpowiedzUsuń
  29. z punktu widzenia jedynaczki - nie wyobrażam sobie nie dać dziećku rodzeństwa, bo mi samej bardzo brakuje bratniej duszy, chciałabym móc pogadać od serca z siostrą i wypłakać się nie wyłącznie mamie, nie mam tego szczęścia, a przyjaciółka, o ile jest na wagę złota i bardzo doceniam fakt, że jest, to nie to samo co siostra, czy brat....
    żałuję strasznie, że nie mam rodzeństwa, bo o ile w dzieciństie jakoś bardzo mi to nie doskwierało, to teraz owszem, strasznie mi brakuje i nie pozwolę, żeby moja córka trudy dorosłości musiała znosić wyłącznie sama. Pewnie każdy ma wybór, tylko ja czasami siadam i myśle sobie po cichu - kurcze, jak rodziców zabraknie (a mam z nimi rewelacyjny kontakt) zostanę całkiem sama, rodzina męża nie należy do zbyt wylewnych, więc naszą rolą będzie stowrzyć taki dom, żeby dzieci zawsze chętnie do niego wracały. Wiadomo, sytuacja w tym kraju nie sprzyja powiększaniu rodziny, ale znam takie, które nie koniecznie planowały trójke dzieci, które przechodziły totalne zawirowania, straszne kryzysy i wychodziły na prostą i teraz cieszą się sobą i swoją trójeczką. Dla mnie to abstrakcja, choć zawsze będę twierdzić, że duże rodziny są fajne, może dlatego, że sama nigdy takiej nie miałam. Z drugiej strony wiem i widzę wkoło, że z rodzeństwem bywa różnie, jesli rodzice nie dołożą starań, by rodzeństo było sobie bliskie, bywa tak, że jest, ale w praktyce jakby go nie było, więc prawda jest taka,że pewnie fajnie jest mieć siostrę, brata, ale jak się stosunki poukładają wychodzi w latach późniejszych. Ja mimo wszystko bardzo stoję za tym, żeby jedynaków było jak najmniej, bo wiem dobrze jak to jest (to nie był wybór rodziców - życie), ale oczywiście nie potępiam decyzji o posiadaniu jedynaka, każdy ma prawo do własnych wyborów!

    OdpowiedzUsuń
  30. słuchajcie - ale Małgorzatka napisała "czasami", jak znam życie to miała na myśli jakąś w tym przesadę, nie regułę.

    została zrozumiana trochę za ostro, ale każda z nas jest przecież wrażliwa na krytykę a propos sposobu wychowywania dzieci. uważam, ze nie powinnyśmy krytykować się nawzajem, bo każda z nas jest najlepsza matką DLA SWOICH DZIECI, jaką może być.

    z drugiej strony nie gloryfikujmy też i nie mitologizujmy postaw typu "biedny ale dumny" tudzież "niebogaty ale wesoły", "niezamożny-inteligentniejszy, bo kombim\nujący", coś w tym rodzaju mi się majaczy, jak czytam te komentarze, coś w stylu Borejkowskim, bo w książkach Musierowicz - zauwazyłyście? - i w Polsce ogólnie, ktoś, kto więcej zarabia, jest automatycznie jakoś podejrzany.

    chciałabym zapisać Krewetkę na basen dla szkrabów, móc kupić jej kaloszki tak od ręki, wyjechać z nią gdzieś na wyspę i pokazać papugi i małpki w naturalnym środowisku. nie mogę. na razie może.

    dzieci są odtrącane czy wyśmiewane z wielu różnych powodów, te finansowe są najboleśniejsze chyba dla rodziców... ale to chyba i tak działa w dwie strony. ci lepiej sytuowani tez mogą mieć w szkole gorzej.

    chyba nie nalezy przesadzać w żadna stronę, bo żadna z nas nie życzy źle swoim dzieciom, ale każda na inne pomysły na ich wychowanie, ze względu na warunki (nie tylko finansowe).

    cieszę się, że Kobietę Fatalną stać na to wszystko finansowo, ale mnie też pewnie stać na różne rzeczy, na która nie stać Jej, i Was też - różnie:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Patrzę na moją dwójeczkę i wiem, że warto było! Ja należę do osób która chcą dużą rodzinę :)
    Każda z nas ma inne potrzeby- niektóre z nas chcą spełniać się zawodowo a inne- oddać się w 100% swojej rodzinie...
    Rozumiem, że nie każda z nas chce mieć więcej jak jedno dziecko- i dobrze, nic na siłę:)
    po co robić coś „ bo powinno się” „będzie samo” .. itp. itd. jedynaki także są szczęśliwe, aczkolwiek ja sama mam rodzeństwo bez którego byłabym samotna- i chyba nieszczęśliwa jak diabli... mam swoje siostry- są jak powietrze bez którego nie potrafiłabym żyć..

    Wracając do dzieci -mam swoją dwójeczkę i każdego dnia budzę się przeogromnie szczęśliwa.. KTO WIE MOŻE KIEDYŚ BĘDZIE 2+3 :)
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  32. Doroto i inne mamuśki!! Dlaczego tak oburzacie się gdy piszę o kwestii finansowej? Nie rozumie? Mi jest dobrze jak jest. I nie mów że przy drugim dziecku w ogóle nie odczuję wydatków- pampersy jedzenie- to wszystko kosztuje. Ciuszki-masz racje mogą być bo starszym jeśli jest tej samej płci. Co do wyjazdów- zabieram mojego syna po to żebym, mogła mu "coś" pokazać. A głupia przejażdżka na kucyku 10zł!! Obiad dla trzech osób 50zł, bilety wstępu, gdzie niegadzie dzieci do trzech lat gratis! a gdzie indziej 20zł, 15zł zależy na co i po co. Dwójka dzieci to większy wydatek do tego jeszcze nasza budowa.Mówisz że obok mieszkają trzy urwisy- ja bym zwariowała oka bym nie spuściła z dziecka co dopiero z trójki która ma mnóstwo pomysłów. Każdy wie jakie pomysły maja dzieciaki ciekawa jestem czy ich mama to wszystko z łatwością ogarnia.

    Każdy ma tyle dzieci ile chce ja tylko wyraziłam swoją opinię. Po drugie może gdyby mój mąż zechciał mi choć trochę pomóc było by inaczej.. nie wiem i pewnie się nie dowiem bo nie chce liczyć całe życie tylko na moją (cudowna i kochaną mamę :* )

    P.S tak masz racje labrador je sporo ale da się przeżyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Pamiętam taki wyjazd z dzieckiem (jeszcze jedynakiem),kiedy najwiekszą atrakcją był rok starszy syn gospodarzy. Najchetniej wcale nie wychodziłby z kwatery i a na wycieczkach marudził że jest zmęczony i chce wracać...
    Co do pilnowania urwisów to chyba byś się zdiwiła... Ale szczerze to ja też wole "oka nie spuszczać".
    To oczywiście Wasze Życie i Wasze Wybory ale może czasem warto je jeszcze raz przemyśleć.
    Zmam kobiety 40+ żałujące,że poprzestały na jednym.. a oni jednej która narzekała by, że ma dwójkę lub trójkę..

    OdpowiedzUsuń
  34. Mozna sie z Twoim Racjami zgadzac i nie zgadzac, zarzucac Ci Egoizm, Wygodnictwo itp itd, kazdy ma swoje Racje, z jednym nie moge sie zgodzic bo wynika to z Twojego braku Doswiadczenia, nie jestes mama dwojki Dzieci ( choc mialas rodzenstwo nie daje Ci to tego samego bagazy doswiadczen) wiec nie mozesz powiedziec czy moglabys Kochac drugie Dziecko tak samo jak swoja Jedynaczke. Nie tlumacz wiec tymi Obawami swoich Decyzji, te wyliczone na poczatku wystarcza by zrozumiec Twoj Wybor.

    OdpowiedzUsuń
  35. Gabriela, nie zgadzam się z Tobą. Rozmawiałam kiedyś z moją Mamą o drugim dziecku. Stwierdziła, że przed moją młodszą siostrą miała takie same obawy i długo dyskutowała o tym ze swoją Mamą (matką 4 dzieci). Czy będzie to drugie dziecko kochać tak samo mocno, czy można matczyną miłość podzielić równomiernie, bez żadnego faworyzowania. Z tego co opowiadała był to dla Niej naprawdę duży problem. I z tego co rozmawiałam z innymi wielodzietnymi kobietami - to większość miała takie same odczucia.
    Więc jak dla mnie jest to równie ważny powód do obaw jak inne. Sama się tego boję i często o tym myślę...

    OdpowiedzUsuń
  36. Ile dziewczyn ,tyle zdań...i o to chodzi...każdy jest wolnym,rozumnym człowiekiem i podejmuje decyzje ,które dla niego są najwłaściwsze.przekonywanie kogokolwiek do swoich racji nie ma najmniejszego sensu.żyjmy i postępujmy tak,by być szczęsliwymi nie krzywdząc innych ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  37. very good blog, congratulations
    regard from Reus Catalonia
    thank you

    OdpowiedzUsuń
  38. Robaczek, jestem pod wrażeniem, że wiesz czego chcesz i nie dajesz się "wkręcać" pod wpływem innych ludzi. I tego się trzymaj ;-) Zobacz ile emocji wywołał Twój wpis i ile osób chciałoby Cię "nawrócić". Ja jeszcze nie wiem, czy będzie drugie, czy nie, zobaczymy. Na razie koncentrujemy się na pierwszym, a że jest jeszcze malutkie to i obowiązki są malutkie. Pożyjemy, zobaczymy!

    OdpowiedzUsuń
  39. Myślę, że tu nie chodzi, czy drugie dziecko pokocha się tak samo jak pierwsze -myślę, że miłości starczyłoby i na piątkę dzieci:) Zawsze podobały mi się wielodzietne rodziny (wykluczając patologię itp), w ich domu zawsze będzie się coś działo. Choć sama zdecydowana jestem na dwójkę. Tymczasem mam jedną córeczkę w wieku 3 lat i prawdę mówiąc cholernie rozczulają mnie takie małe bobaski, jak widzę u innych to mam ochotę zrobić sobie od razu następne:) Ale... Wiem, że nie jestem gotowa, ani fizycznie ani psychicznie. Miałam 22 lata gdy urodziłam i uważam, że jak na razie bywają momenty kiedy brakuje mi cierpliwości a co dopiero przy drugim dziecku. Stwierdziłam, że poczekam, że mam jeszcze czas. Po drugie nie pozwala mi na to sytuacja, głównie chyba finansowa. Mamy duży kredyt na nieruchomość, wynajmujemy mieszkanie (z mojego domu musieliśmy się wyprowadzić, gdyż stosunki z moją matką stały się nie do wytrzymania!), mąż ma własną firmę i pracuje po 12 godz na dobę -do późnego wieczora 7 dni w tygodniu. Dlatego nie chcę "skazać" drugiego na siedzenie w domu bo czasem nawet w wakacje jest nam się trudno wyrwać chociaż na kilka dni. Chciałabym urodzić jeszcze przed 35 r.ż. i myślę, że to się uda. Mam jeszcze na to 10 lat i jeśli tylko sytuacja (finansowa itp) jakoś się ustatkuje pomyślę o drugim. Nie obawiam się różnicy wieku między dziećmi, wszystko da się jakoś pogodzić. Pierwsze będzie starsze, więc będzie mogło się zająć młodszym rodzeństwem bez proszenia matki, babki czy teściowej:) A po trzecie na razie nie mam najmniejszej ochoty wchodzenia w pieluchy, papki, obiadki i całą resztę:) A gdy ktoś mnie pyta o następne dziecko odpowiadam może nie chamsko ale dosadnie, że na razie nie chcę mieć kolejnego. Gdy zaczynają gadkę, że już czas i takie tam to powtarzam to samo i problem z głowy:) To mój brzuch, moje dziecko i moja decyzja kiedy następne, to ja muszę być gotowa! Egoizm? Też. Ale bardziej dbanie o dobro tego jeszcze nienarodzonego:) A jedynaka też można dobrze wychować:) Więc dziewczyny nie dajcie się zwariować osobom trzecim! To ma być tylko i wyłącznie (no plus jeszcze partnera) decyzja!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Przyjaźń z rodzeństwem to mit. NIKT z moich znajomych, łącznie z moim mężem, nie przyjaźni się ze swoim rodzeństwem. Kolejny mit, to 'smutek jedynaka'. Nigdy nie było mi smutno, nie brakowało rodzeństwa, takoż i innym znajomym jedynakom. I następny mit: egoizm jedynaków. Znam wielu egoistycznych osób z rodzin wielodzietnych i pokusiłabym się o stwierdzenie, że to często cecha charakteru. Często także ci, co mają rodzeństwo, musieli się wiecznie dzielić, więc w życiu dorosłym chcą mieć wszystko dla siebie. Następny mit: starsze rodzeństwo nie musi chcieć, a przede wszystkim nie ma obowiązku zajmować się młodszym rodzeństem. Od zajmowania się dziećmi są rodzice. Tak na marginesie: bałabym się zostawić 7 latka z 2 latkiem...

    OdpowiedzUsuń
  41. "Wiele egozistycznych osób" miało być. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Zorro 009 nie mów, że coś jest mitem tylko dlatego, że nie występuje w Twoim środowisku! Ja jestem jedynaczką i czułam się czasem samotna z tego powodu. Mój mąż ma siostrę z którą jest bardzo blisko, zresztą wielu z moich znajomych mających rodzeństwo przyjaźnią się ze sobą. Co do egoizmu to zależy od człowieka i sposobu wychowania. Ja jako jedynak nauczyłam się dzielić, gdyż rodzice często zostawiali mnie w wakacje u rodzeństwa ciotecznego, dzieliłam się ze znajomymi na podwórku itp. Po prostu to nie jest regułą i zależy od człowieka...

    OdpowiedzUsuń
  43. Oczywiście, że egoizm jedynaków to mit. I to nie jest kwestia występowania czy nie występowania w danym środowisku. Od dziecka spotykam się ze szczerym zdziwieniem kiedy mówię, że jestem jedynaczką. Oooo... nie wyglądasz... A co do licha?! Mam być posępną, zawistną egoistką nie lubiącą innych ludzi? Opamiętajmy się. Nie te czasy. Mój mąż z kolei ma troje rodzeństwa. Z żadnym się nie przyjaźni, nawet trudno nazwać to dobrą relacją. Jego rodzeństwo ma zapędy egoistyczne, myślą tylko o sobie i swoich potrzebach nie zważając na to jaką krzywdę może to wyrządzić innym.

    OdpowiedzUsuń
  44. Do Doroty-to nie jest fobia, tylko racjonalne podejście do sprawy, bo znam rodziny, którym urodziły się chore dzieci i tam nie było rzadnych medycznych powodów do obaw, po prostu tak się stało. A jeśli chodzi o geny, to nikt na pewno nie wie, co w sobie nosi i jaką to może spowodować mieszankę z partnerem. Niczym szczególnym nie różnię się od w/w rodziców, dlatego licze się z tym, że różnie może się stać.

    OdpowiedzUsuń
  45. Myślisz, że ja sie nie bałam? Prawdopodobnie większość z nas ma takie lęki. Panicznego ataku strachu dostałam, gdy okazało się że miałam kontakt z osobą chora na różyczkę. Mimo zapewnień mojego lekarza, że na tym etapie rozwoju płodu choroba już nie jest grożna, uspokoiłam się dopiero po paru tyg.
    Nieszczęścia się zdarzają, ale większość dzieci rodzi się zdrowa.
    Znam rodziny które mimo chorego pierwszego dziecka zdecydowały się na kolejne, które są dla nich radością i pociechą

    OdpowiedzUsuń