co mi chodzi. Przypuszczam, że wiele z Was tak miało!
Jestem młodą mamą, mam dwójkę wspaniałych dzieciaczków (2,5 latka i miesiąc)! Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, ale... no właśnie zawsze musi być jakieś ale... Każdy dzień jest podobny do poprzedniego, wszystko kręci się wokół dzieci, no bo w sumie jak mogło by być inaczej? Sami się sobą nie zajmą ;)
Ale czy życie musi stać się nagle nudne? Nie! Przecież pomimo tego, że narodziny dziecka wywracają nasze dotychczasowe życie do góry nogami, że wydaje nam się, że tak już musi być... Kobieta zamknięta w domu przy zupkach, kupkach i tego typu sprawach!!!! Czasem mamy ochotę rzucić to wszystko i po prostu wyjść!
Uświadomiłam sobie, że to wcale nie musi być dla nas udręka... Wystarczy, że w tym całym zawirowaniu znajdziemy coś dla siebie... Tak tak, pewnie myślicie sobie teraz, że gadam głupoty, bo ledwo starcza czasu na domowe obowiązki a tu pisze o czasie dla SIEBIE! Ale wiem co pisze, mam w końcu dwójkę dzieci, które pochłaniają ooooogromne ilości czasu, do tego pranie, sprzątanie, gotowanie (mieszkam sama bez teściów i rodziców)!
A jednak po czytaniu tych wszystkich wpisów na blogu doszłam do wniosku, że muszę zacząć działać... Zaczęłam od pisania tego posta, to już daje mi ogromną przyjemność, robię coś dla siebie, może nie jest to jakaś super rewolucja, ale mi naprawdę sprawia przyjemność!
Po całym dniu jestem padnięta, jest 24, a ja zamiast korzystać z okazji i iść spać... pisze... pisze... i pisze i jestem szczęśliwa! Moja radość na pewno udzieli się dzieciakom, bo zamiast matki, która lata zestresowana bo obiad nie gotowy... bo pranie nie wrzucone... bo któryś raz przebieram lub
karmie dziecko...itd postanowiłam odrobinę wyluzować. Przecież nikt nie stoi nad nami, to same narzucamy sobie tempo w jakim żyjemy! Przecież ani dzieci ani mąż nie wymagają od nas żebyśmy były IDEALNE! (no chyba że jakiś mąż wymaga... ale wtedy najlepiej go zostawić na jeden dzień z dwójką dzieci i listą obowiązków!;))
Musimy wyjść z domu nawet jeśli to miałby być spacer na pół godziny koło domu... tylko nie zabierajmy dzieci! Niech nasze pociechy zostaną z tatusiem! To co, że oni nie myślą tak jak
my... na pewno nie pozwolą, aby dziecku stała się krzywda!!
Dlatego proszę, nie zamykajcie się w domu, a jeśli już to robicie to może właśnie w nim trzeba znaleźć coś co dotyczy tylko nas... mieć swój malutki świat!
To mój pierwszy wpis, mam nadzieje, że zda egzamin;)
pozdrawiam
Mysza ;)
Musimy wyjść z domu nawet jeśli to miałby być spacer na pół godziny koło domu... tylko nie zabierajmy dzieci! Niech nasze pociechy zostaną z tatusiem! To co, że oni nie myślą tak jak
my... na pewno nie pozwolą, aby dziecku stała się krzywda!!
Dlatego proszę, nie zamykajcie się w domu, a jeśli już to robicie to może właśnie w nim trzeba znaleźć coś co dotyczy tylko nas... mieć swój malutki świat!
To mój pierwszy wpis, mam nadzieje, że zda egzamin;)
pozdrawiam
Mysza ;)








To super że masz wsparcie w mężu i możesz sobie wyskoczyć na spacer, zakupy itp. ja niestety tak nie mam. Przychodzę z pracy i wpadam w wir obowiązków, mój mąż twierdzi że jak byłam 8 godzin w pracy i siedziałam za biurkiem "nic" nie robiąc, to powinnam do końca dnia zajmować się małym. Ja oczywiście uwielbiam spędzać z nim czas i daje mu każdą sekundę wolnego czasu, ale miła bym ochotę czasem np pomalować sobie paznokcie wcześniej niż o 23.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam mamuśki!!
Alleluja! Nareszcie jakiś pozytywny wpis, bo już myślałam, że ta strona to jakaś ściana płaczu. Dzięki za fajny wpis i dobrą energię :)
OdpowiedzUsuńprzyłączam się do słów Dagmary :) myślę, że trochę takiej energii przyda się każdej Mamuśce :)
OdpowiedzUsuńPozytywne myślenie i chęć zrobienia coś dla siebie to jest to !!! Nie dajmy się mężom, ja tego nie rozumiem, ma się zając dziekiem i koniec!!!!!! Jego dziecko w końcu! ale często to nasza wina bo ustępujemy!! Ja sobie nie wyobrażam, żeby mój mąż robił mi problemy- oczywiście zawsze wymyśla, że się zmęczył po pracy ;) ale ja to jednym uchem wpuszczam a drugim wypuszczam i sobie ide z psem na godzinny spacer albo się kąpię godzinę i mam gdzieś jego muchy w nosie:) Wychodzę z założenia po co mi facet który jest tylko kulą u nogi ? Wszystko zależy od podejścia :) I dbajmy o swoje przyjemnosci :) głowa do góry :)
OdpowiedzUsuńA ja miałam ostatnio samotną niedzielę, bo mąż miał dyżur w pracy, a że czasu miałam sporo, bo w sobotę zrobiliśmy wszystko (sprzątanie i takie tam domowe)co trzeba, to na popołudniowy spacer zabrałam małego (8 miesięcy) na główną ulicę ze sklepami w mieście. Ruch samochodowy żadny bo niedzielne popołudnie, więc mały się nie nawdychał spalin, a ja sobie spokojnie pooglądałam wystawy z niebotycznie drogimi ciuchami i butami i różnymi fajnistymi rzeczami do mieszkania. Sklepy puste, więc można bez krępacji się gapić;-)
OdpowiedzUsuńA wczoraj byliśmy na plaży, szkrabek w wózku naparzał po grzechotkach, potem jedzonko i spał. A my z mężem bawiliśmy się piłką plażową-jak mawiała moja koleżanka ze studiów "obudź w sobie dziecko", luz, śmiech i relaks:)))
Poza tym staram się łapać chwilę dla siebie gdy mały śpi w ciągu dnia.
Wydaje mi się, że najlepiej znaleźć złoty środek pomiędzy perfekcyjną a olewacką, po prostu kiedy tylko się da wrzucać na luz:))))
Ja też staram się łapać chwile dla siebie :-) Łatwiejsze było to przy jednym dziecku, teraz gdy mam dwójeczkę trudniej jest je łapać szczególnie podczas dnia. No ale czesem się udaje - np. teraz gdy piszę ten komentarz :-), a chłopaki śpią w jednym czasie :D Ja w tym czasie dla siebie, który obecnie najczęściej zaczyna się u mnie ok. 22.00 - czytam książki, prasę, biorę długą ciepłą kąpiel i czytam, surfuje po Internecie. Gdy jest maż w domu i może zająć się dziećmi - spotkania ze znajomymi, zakupy, jazda samochodem. Niedawno byłam też na warsztatch z rozwoju osobistego - było bardzo fajnie i rozwojowo :-o
OdpowiedzUsuńCzytałam kiedyś o kobiecie, która miała kilkoro dzieci, w tym jedno niepełnosprawne, przechodziła w życiu wiele burz - m.in. rozstała się z mężem, ojcem dzieci, ale zawsze w tym wszytskim znajdowała chwilę dla siebie. W jej przypadku był to fryzjer raz na miesiąc i 15 minut codziennej lektury - to pozwoliło jej jakoś przetrwać wszystkie problemy i trudy życia i nie doznać uszczerbku na zdrowiu psychicznym.
tak tak, te chwile dla siebie to jak odpoczynek psychiczny od wszystkiego. Fizycznie to jesteśmy by dużo znieść, ale umysł nasz musi być ciągle świerzy, wtedy to i góry przenosimy ;-DDD
OdpowiedzUsuńMysza, dzieki za fajny wpis :) Witamy w klubie :)
OdpowiedzUsuńFajna, pozytywna i jakże prawdziwa notka:) Powodzenia i nawet jeśli nie zawsze jest wesoło nie trać wiary i pozytywnej energii!!!
OdpowiedzUsuńps. Kobieto_Fatalna - jeśli jest tak jak piszesz to poważnie rozważałabym konstruktywną rozmowę z mężem prowadzącą do zmian choćby drobnych, lub poważnie bym rozważyła podziękowanie szanownemu małżonkowi za współpracę lub jej brak
Kobieto_Fatalna a czemu niby partner uważa ze w jego pracy się haruje a u Ciebie nic się nei robi? To nie jest kwestia tego że on zadecydował ze bedziesz sie zajmować dzieckiem po powrocie do domu, ale kwestia tego co wy razem zadecydujecie.
OdpowiedzUsuńHej wszystkim. Ja niestety nie mogę zostawić męża z moim półtora rocznym szkrabem ponieważ mąż jest zbyt nerwowy. Zostawienie ich razem w domu groziło by tajfunem i telefonem abym wracała jak najprędzej. ( mój diabełek mały też daje popalić )
OdpowiedzUsuńAle na szczęście mam mamę która co jakiś czas zaopiekuję się diabełkiem,a wtedy to już jakaś knajpeczka, piwko...
Potrzeba czasem wyskoczyć bo też bym poprostu zwariowała :P:P
Pozdrawiam wszystkie niegrzeczne mamuśki :*
Pati - ale to normalne, ze się nie wyrabia w pewnym momencie, ja bym go tam przetrzymała jednak pod jakimkolwiek pretekstem:) a my, kto powiedział, że my to musimy znosić? też mamy ochotę czasem uciec, ale z reguły zaciska się żeby i jedzie się dalej, a oni co, niech się przyznają, ze są (jak to mówi mój konkubent) miętkie faje i oddadzą nam szacun, albo mordka w kubełek i niech zasuwają. dwie godziny można wytrzymać. to też ich dziecko.
OdpowiedzUsuń* zaciska się zęby, oczywiście, nie jakieś tajemnicze żeby.
OdpowiedzUsuńnie no po przeczytaniu kometarza Pati nasuwa się wniosek, że kobiety robią sobie "kuku" same. Własnoręcznie:/
OdpowiedzUsuńPati, tym bardziej powinnaś zostawiać małego z tatem...
OdpowiedzUsuńNo w poniedziałek będzie okazja idę do dentysty (zawsze jakaś chwila odpoczynku). Najpierw chciałam zostawić małego u dziadków , ale nie zbuntowałam się i stwierdziłam że mąż ma także dwie ręce i nogi i sobie poradzi.
OdpowiedzUsuńPo części to racja co piszę libra boimy się zostawiać dziecko z inną osobą niż my same. Ale trzeba próbować i się przełamywać :)
ale kto się boi? ja nigdy nie miałam oporów przed zostawianiem dzieci z ich własnym ojcem
OdpowiedzUsuńNo wlasnie!!! swiete slowa, brawo dla autorki:) ja wczoraj spotkalam sie z kolezankami, wyjscie rewelacyjne, cieszylam sie kazda minuta spotkania, a tatus dzielnie zajmowal sie synem i nawet z kupka chlopaki sobie poradzili!!!
OdpowiedzUsuń