niegrzecznemamuski.blogspot.com

sobota, 19 czerwca 2010

Matka domowa - leń, upośledzona? - temat z maila

Witam wszystkie Niegrzeczne Mamuśki.

Jestem zachwycona tą stroną, zachwycona głównie tym iż nie lansuje żadnego schematu bycia Mamą.
Zwłaszcza, że współczesne oczekiwania jakie się stawia Matkom to zbiór sprzeczności.
Jesteś w domu - cudownie, dziecko będzie miało fajne dzieciństwo, ale z drugiej strony "nic nie robisz - siedzisz w domu". Pracujesz - fajnie że realizujesz się zawodowo, ale z drugiej strony "zostawiasz takie maleństwo z nianią, ono Ciebie potrzebuje".
Mnie również nie ominęło kilka nieprzyjemnych sytuacji/komentarzy niestety głównie ze strony innych kobiet.
Tytułem wstępu: zaszłam w ciążę na ostatnim roku studiów, dziecko nieplanowane, ale pokochane od razu i oczekiwane z wielką radością.
W dziewiątym miesiącu obroniłam się i skończyłam dodatkowy kurs. W ciąży i przez ponad rok w domu, brałam zlecenia (rzadko i głównie dla satysfakcji zawodowej, nie finansowej), jednak moim etatem była praca w domu i zajmowanie się dzieckiem. Przez ten cudny czas, ważny zarówno dla dziecka jak i dla mnie miało miejsce kilka frustrujących sytuacji.

1. Matka Domowa - upośledzone zdolności poznawczo - prawne.
Dwa tygodnie przed porodem musimy wynająć inne mieszkanie. Zajmuję się tym ja, mąż pracuje i nie ma czasu. Pomijam szereg obejrzanych ruder, ogłoszeń "z dziećmi i psami dziękujemy" itp. W końcu udaje mi się znaleźć coś odpowiedniego. Od momentu podpisania umowy Pani z biura nieruchomości kontaktuje się wyłącznie z mężem. Na jego sugestie, by dzwoniła do mnie, bo on nie ma czasu, nie ma przy sobie papierów, które są w domu itp. proponuje, że zadzwoni do niego później. Jeśli mogła przekazać coś wyłącznie jemu, było w porządku. W momencie, w którym przychodziła, a mąż jeszcze nie wrócił z pracy, dzielnie czekała choć zapewniałam że wszystko mu przekażę. Pani najwyraźniej uznała, że wraz z urodzeniem dziecka straciłam poznawcze moce i nie rozumiem co jest napisane na rachunku za czynsz, a poza tym skoro z męża wypłaty będzie on płacony to najwyraźniej nie jestem godna potrzymać go w ręku.
Sytuacja powtórzyła się w momencie kupowania mieszkania, inne biuro, inna kobieta, podejście to samo. Do absurdu doszło w dzień podpisywania końcowej umowy. Mąż zjawił się wcześniej:
Pani: O jak dobrze że Pan jest, to możemy zaczynać.
Mąż: Chciałbym poczekać na żonę.
Pani: Ale po co?
Mąż: Chociażby dlatego, że ona wiezie wszystkie dokumenty.
Pani: To nieważne, najważniejsze że Pan już przyjechał.

2. Matka Domowa - leń bez ambicji.
Z trzymiesięcznym Dzieciem na spacerze spotykam młodszą koleżankę ze studiów. Jakieś tam ble, ble, urodziłaś, obroniłaś się, w końcu pada pytanie.
Koleżanka: A co w ogóle robisz?
Ja (w myślach yyyyy nie widać?): Zajmuję się dzieckiem.
Koleżanka (zszokowana): Ale nie robisz Nic zawodowo!?
Sylwester, Mąż zostaje z Dzieciem w domu, ja idę się pobawić ze znajomymi ze studiów, niektórych nie widziałam już od dłuższego czasu. Bawię się świetnie jest miło, ktoś pyta?
Ktoś: Czy żyjecie z tego co lubicie robić?
Cóż, ludzie 1,5 roku po studiach, pierwsza praca nie zawsze jest tą wymarzoną, większość smutnie zaprzecza.
Ja (wesoło): Zajmuję się domem, żyję z pensji męża i bardzo go lubię.
Ogólna radość.
Koleżanka: No tak. Dopóki mu się nie znudzi i nie powie: do roboty leniu.
Nie chcę psuć atmosfery, nie komentuję. Przypominają mi się te wszystkie leniwe poranki z Dzieciem zaczynające się o 5 - 6 nad ranem i te leniwe dni spędzone na praniu, prasowaniu, gotowaniu i przebieraniu kup.

Epilog: Od trzech miesięcy pracuję na etat. Lubię moją pracę choć nie jest to wymarzone zajęcie, traktuję ją jako wstęp do czegoś poważniejszego. Podoba mi się, choć prawie całą pensję oddaję Niani i czasem jej zazdroszczę spacerów z Dzieciem. Ale wiem, że jeśli przestanę się w niej rozwijać, bez żalu ją zostawię by zostać Etatową Mamą Domową bez względu na to, że mogę być postrzegana jako nieambitna kwoka domowa.

Pozdrawiam serdecznie wszystkie Pracujące i Niepracujące Mamy. I życzę dużo odporności na opinie innych.

J.

9 komentarzy:

  1. jakie to smutne - i jakie prawdziwe :|
    najbardziej przykre jest dla mnie właśnie to, że głównie kobiety kobietom fundują takie rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Sprawa indywidualna ! Kobieta- matka powinna robić to co jej dyktuje serce a nie to co powiedzą inni! Olać to! Najważniejsze jest dziecko i szczęśliwa mama...szczęśliwa w domu "kurka" lub szczęśliwa w pracy "bizneswoman". Są takie z nas, które nie wyobrażają sobie rezygnacji z życia zawodowego i takie które spełniają się w domu! Uszanujmy to poprostu!Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko ! I tego się trzymajmy! To wszystko w tym temacie;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie, nawet nie ma co komentować. Ja na przykład nie zostawiłabym córy z nianią czy nawet babcią (chodzi o taki "stały etat", bo lubię wyrwać się gdzieś z mężem bez małej i babcia się wnuczką nacieszy:)). Ale trochę zazdroszczę kobietom które pracują i mają dziecko, zazdroszczę im siły bo to na pewno nie łatwe pracować zawodowo i zajmować się dzieckiem. Ja chyba nie dałabym rady ;) tak jak napisała Mama MAteuszka, szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, a szczęście każdego człowieka to sprawa bardzo indywidualna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. .
    Niestety jeszcze sie nie raz przekonasz, że zawsze znajdzie sie ktoś kto "wie lepiej jak ma wyglądać twoje życie", i cokolwiek byś nie zrobiła zastaniesz skrytykowana.. zwłaszcza kobiety prowadzą swoistą rywalizację.. uwielbiają pouczać i krytykowąć.
    Jeśli nie chcesz zwariować miej to w.. no wiesz gdzie.

    OdpowiedzUsuń
  5. och jakze ten temat jest mojemu sercu bliski... OTO JA DUMNA KURA DOMOWA!!! moj syn konczy za pare tygodni 4 lata. Praktycznie juz od poczatku ciazy bylam na zwolnieniu lekarskim bo mialam problemy z kregoslupem... Postanowilismy z partnerem, ze do pracy nie wroce bo, wazniejsze jest dla nas dobro naszego syna a moja wyplata by i ledwo co pokryla koszt opiekunki wiec wogole bez sensu... Kiedy synek mial 16m-cy znalazlam prace na pol etetu w restauracji 10min od domu. Prace znalazlam dla siebie, zebys ie wyrwac na troche, pobyc z ludzmi, zarobic WLASNE KIESZONKOWE ;) praca wieczorami od 18 do 23 czasem dluzej. Wracalam do spiacego domu, kladlam sie do lozka, zamykalam oczy... placz synka... trzeba wstac bo przeciez partner na rano do pracy wiec musi sie wyspac... dziecko spi... godzina czesem dluzej zanim uda mi sie zasnac... BUDZIK!!! 6rano trzeba wstac... caly dzien pieluchy, placz, zabawa, placz, pralka, zelazko, placz, zabawa, kuchnia, placz, obiad, kapiel, dobranoc kochany synku... mamusia idzie do pracy...
    po 2miesiacach od czasu kiedy zaczelam prace synek zaczal sie nagle budzic w nocy... dochodzilo do 8razy w ciagu jednej nocy :(... po kolejnych 2miesiacach... zszarganych nerwach, niezliczonych nieprzespanych nocach i uszczerbku na zdrowiu zostawilam moja "kariere kelnerki"... po niecaly miesiacu synek spal spokojnie jak kiedys... PRZYPADEK?
    do tej pory nie wrocilam do pracy ;) Synek zaczyna szkole we wrzesniu (mieszkamy w UK dlatego tak szybko ;)) a w pazdzierniku rodze :D I NIE MAM NAJMNIEJSZEGO ZAMIARU NAWET MYSLEC O POWROCIE DO PRACY PRZYNAJMNIEJ DO CZASU KIEDY 2 DZIECKO ZACZNIE PELNOETATOWA EDUKACJE SZKOLNA!
    I dobrze mi z tym :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę Ci Megansglass... Też bym tak chciała, tylko jedna rzecz nie daje mi spokoju. Pozostawienie opieki finansowej tylko na głowie męża. A co jeśli tfu tfu coś mu się stanie, albo chociażby straci pracę. Boję się takiej nagłej rewolucji, w razie gdyby. Dlatego pracuję na pół etatu, żeby mieć tę ciągłość w cv i nie wypaść z obiegu. I marzę sobie po cichutku, że może zdarzy się jakiś cud, może 6 w toto lotka i nie będę musiała pracować... Tylko cholera w końcu muszę wysłać kupon ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kinga... na szczescie mieszkam w UK i tu troche inaczej tego typu sprawy wygladaja. Nawet gdyby moj partner stracil prace albo nie daj boze cos by mu sie stalo (odpukuje w niemalowane tak dla spokojnosci ;)) to nie wyladuje z dziecmi na bruku i nie bedziemy umierac z glodu. A jesli bedzie trzeba to do pracy pojde, jakielkowiek... tak zostalam wychowana, ze zadna praca nie hanbi... chcialbym, ktoregos dnia wrocic do jednego z moich 2 wyuczonych zawodow bo lubilam moja prace lub zajac sie profesjonalnie moim hobby (jak ktos jest ciekawy, moze kliknac na moj nick to sie dowie wiecej :)) ale to sa odlegle plany, ktore moze kiedys zrealizuje :)
    Pozdrawiam wszystkie pracujece w domu i poza nim Niegrzeczne Mamuski :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jak przeczytałam posta to się uśmiałam, bo mnie spotkało dokładnie coś podobnego :)
    Jesteśmy właśnie w trakcie budowy domu i chociaż to mąż w chwili obecnej załatwia większość rzeczy bo jest bardziej mobilny niż ja(kilku m-czne dziecko + brak prawa jazdy:)to i tak ja staram się wszystkim nawigować z domu. Zaprosiliśmy do domu architektkę wnętrz na wstępne rozmowy, kobieta przyszła rozłożyła się na stole po czym mąż zapytał czy może podać coś do picia (zignorowała jego 2 próby bycia grzecznym) po czym zwróciła się do mnie: "no jak by była pani tak mila to poproszę o herbatę" pominę fakt, że rozmawiała tylko z mężem i do niego się zwracała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja do pracy wróciłam 2 tygodnie, i nie dlatego że tego chciałam tylko dlatego że musiałam - niestety realia są takie że z jednej mężowskiej pensji byśmy nie dali sobie rady. I powiem wam jedno, że te same osoby mogą zmieniać zdanie i dać zdrowo popalić - zwłaszcza kobiety.
    Rozmawiając z inną dojrzałą kobietą zaraz po urodzeniu synka, spytała się mnie:
    X: i co wracasz co pracy?
    ja: jeśli nie będę musiała to nie, chce zostać z dzieckiem w domu.
    X: to po co tyle lat studiowałaś prawo? by być kuchtą? nie masz ambicji żadnych?

    parę miesięcy później ta sama kobieta:
    X: i jak plany na przyszłość?
    ja: za 1,5 tygodnia wracam do pracy
    X: a ty masz sumienie i możesz spać spokojnie mając świadomość że zostawisz takie maleństwo z obcą kobietą?
    ja: toć zostanie z teściową:
    X: teściowa to i tak obca kobieta.

    także sama z własnego doświadczenia wiem że nikomu się nie dogodzi, ale nie o to chodzi.Bo szczerze powiedziawszy siedzenie w domu z dzieckiem to przecież wcale nie jest wieczna sielanka ;) My jako matki nie mamy zadowalać innych. Mamy być szczęśliwe i dawać z siebie tyle ile możemy dla naszych dzieci bez względu na to czy pracujemy czy nie.

    OdpowiedzUsuń