niegrzecznemamuski.blogspot.com

niedziela, 23 maja 2010

Matka-Polka bez wyrzutów - temat z maila

Dróg jest wiele - ja wybrałam los ,,kury domowej". Postanowiłam zostać w domu z dzieckiem. Dbam o moich facetów (męża i syna) i nie czuję się z tego powodu podległa mężczyzną. Nie widzę też powodu dla którego nie miałabym być równorzędnym partnerem dla męża. Czuję się w roli matki jak ryba w wodzie i mam z tego OLBRZYMI fan. Nie odczuwam rutyny- każdy dzień z dzieckiem jest inny, co dzień realizuję nowe projekty, tyle, że w domu:) Moje życie towarzyskie kwitnie i naprawdę czasem rozmawiam o czymś innym niż pieluchy i kolor wczorajszej kupki. Mam z tego olbrzymią satysfakcję a moja samoocena zdecydowanie ma się świetnie odkąd jestem MAMĄ. To że jestem w domu nie oznacza też, że moje umiejętności ograniczają się do zmiany pieluchy w 10s.- naprawdę potrafię obsłużyć komputer i kilka innych urządzeń poza piekarnikiem.

Nie chodzi mi o to, że chcę udowodnić pracującym mamą, że mój wybór jest lepszy niż ich. Cieszę się, że dziś możemy wybrać i... się odrobinę o to podroczyć:)

Jednak, moim zdaniem czasy, kiedy mamy realizujące się zawodowo były piętnowane już dawno minęły. Ja co dzień słyszę dziwne stwierdzenia: ,, pewnie nudzisz się w domu..."-otóż nie!!! , albo ,,pewnie brakuje ci ludzi i pracy"- oczywiście, że nie!!! (mam jej pod dostatkiem w domu a mój synek to wbrew pozorom też człowiek:) Dokonałam takiego wyboru kosztem wielu wyrzeczeń i komfortu finansowego, więc nie jest to fanaberia ,,żoneczki", której mąż przynosi kilku-zerową pensyjkę do domu. A jednak na każdym kroku muszę się tłumaczyć i udowadniać, że to nie wstyd być ,,gospodynią domową". Dlaczego nie czuję żadnego wsparcia z zewnątrz, dlaczego mam wyrzuty sumienia nawet sama przed sobą, dlaczego zamiast cieszyć się macierzyństwem muszę się martwić o swoją emeryturę, dlaczego czuję piętno darmozjada (sic!)??

Okazuje się, że to JA dziś muszę się tłumaczyć dlaczego chcę zostać w domu.Kura domowa??!! W dzisiejszych czasach - relikt. Przecież jestem wykształcona i pewna siebie, więc czemu nie chcę uwolnić się od domowego kieratu??

A może ja wolę ten ,,kierat" od kieratu korporacji- one mogą mnie zastąpić innym trybikiem, mój syn nie zastąpi mnie inną mamą!

nietylkomama

21 komentarzy:

  1. Miło jest przeczytać coś tak optymistycznego o macierzyństwie :) chyba mamy podobnie. Również jestem w domu, nie pracuję i jestem bardzo szczęśliwa. Jakoś sobie dajemy radę, ale nie wyobrażam sobie, żebym oddała moje dziecko do żłobka - od razu wykluczyłam taką możliwość. To moja córeczka i ja jestem jej mamą, któż inny ma ją wychować, jak nie mama i tato :) finansowo może nie jest cudownie, ale ważniejsze jest dla mnie moje dziecko i mąż, bycie z nimi, patrzenie, jak mała się rozwija, bo takie dzieciątko codziennie czymś zaskakuje :) i nie czuję się zahukaną kurą domową. Odnalazłam się w tym wszystkim i jest mi dobrze, i winka z koleżanką też się czasem napiję ;) miłego dnia mamusie!

    OdpowiedzUsuń
  2. A moj maz uslyszal od szefa,ze nie dostanie podwyzki,bo ja siedze w domu i nic nie robie a powinnam isc do roboty i zarabiac na dom. Na pytanie gdzie niby mamy w takim razie oddac dziecko skoro nas nie stac na nianie uslyszal-do panstwowego zlobka. Dziekuje za dobre rady;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super to ujęłaś Nietylkomamo!!! Też zdecydowałam się zostać w domu i być mamą i także dziwnie z tym się czasem czuję, bo właśnie wszędzie mówi się, że kobieta powinna wrócić do pracy - tej zawodowej. Pracowałam kilka lat w prywatnej firmie, chciałam coś zrobić dla niej, ale bardziej się starałam niż właściciel. Skończyło się na wypaleniu i depresji, a teraz jak poszłam na urlop przed wychowawczym jeszcze mi obniżono pensje niewiedząc dlaczego...
    A w domu...od pół roku, mimo niewypania i czasem potwornego zmęczenia, wreszcie uśmiecham się codziennie, bawię się zabawkami dla niemowlaka i gotuję obiadki moim facetom - i jestem szczęśliwa! A niektóre mamy wiem, że mi zazdroszczą :)
    I chociaż chcę pracować to jednak myślę o własnym biznesie, właśnie po to by być przy swoim Maluszku, a nie dojeżdzać do pracy i być weekendową i nocną mamą!
    Ps. wkurza mnie tylko podejście mediów - tam pokazuje się "kury domowe" jako usprawiedliwienie, że takie kobiety też odziwo(!) są!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż wiadomo ze nie kazdy moze sobie pozwolic na pozostanie z dzieckiem w domu. Czasami mąż nie zarabia wystarczająco duzo aby móc utrzymać dom i całą rodzinę i niestety matka czy chce czy nie musi wracac do pracy. Dlatego jeżeli mamy możliwość takiego wyboru to powinnyśmy sie cieszyć. Myśle że kazda matka wolałaby zostać w domu i zajmowac sie osobiście dzieckiem, bo to jest najważniejszy okrtes w życiu naszego dziecka i stosunki jakie teraz sobie wyrobimy pozostaną na zawsze a nie wspomne juz o wychowaniu, babcia czy niania nie wychowaja naszego dziecka tak jakbysmy sobie tego życzyły predzej go rozpieszczą :)
    Ja zostałam w domu, mam to szczescie ze mozemy sobie na to pozwolic abym nie musiała wracac do pracy. Jednak jestem przyzwyczajona do niezależności finansowej co teraz bardzo mi doskwiera, dlatego postanowiłam poszukać sobie pracy na 1/2 etatu,myśle że wtedy mogłabym pogodzic prace z wychowaniem dziecka i jeszcze zarobić na swoje potrzeby :)
    Pozdrawiam wszystkie mamusie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, własnie dzis po raz setny odpierałam atak: ,,o a pani z dzieckiem siedzi w domu i nie pracuje - no tak widac''Niestety widac bo własnie wyszłysmy z piaskownicy i obie wyglądałysmy jak kopciuchy. Jednak chwil z córką nie zamieniłabym na kierownicze spotkania, audity zew i wew. ale wkurza mnie ze musze sie tłumaczyc, że to mój wybór. Nie chce żeby ktos inny wychowywał moją córkę- chę ją nauczyć, że jak upadnie ma wstać i wielu innych rzeczy. Pozdrawiam Wszystkich Rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki nietylkomamo!!! moje odczucia są takie same!!! wybrałam zostanie w domu i choc nie żałuje tego wyboru to też głupio mi się przyznac przed innymi, że nie pracuję, nie lubię się tłumaczyc, tym bardziej, ze wiem, że nie zrozumieją...też musiałam porzucic komfort finansowy, i też martwie się o swoją emeryture i czuję piętno darmozjada...powiem szczerze,że mi te fakty odbierają co nieco radości z bycia MAMĄ i realizowaniu się w tym "zawodzie" :(. Czasami mówię, że taka decyzja w tych czasach to akt heroizmu, bo Państwo w swych przepisach nie widzi mamy niepracującej, szkoda, bo moje dzieci przeciez będą w przyszłości pracowac na emerytury, a ja ich mama nie będę jej dostawac.
    Jednak nawet kosztem braku komfortu materialnego i braku emerytury, nie wyobrażam sobie, że widziałabym moje ropuszki po powrocie z pracy między robieniem obiadu, a sprzątaniem:/
    POZDRAWIAM WSZYSTKIE DOMOWE KURY:)

    OdpowiedzUsuń
  7. czemu?... no bo przecież to nie jest praca... "a ty pracujesz czy siedzisz w domu z dzieckiem?" ; "tobie to by się przydało odwalić kawałek ciężkiej fizycznej pracy" ; "masz za dużo czasu na myślenie i wymyślasz głupoty" ; "może ty pójdziesz do pracy, ja chętnie zostanę z dzieckiem w domu"...
    brzmi jakoś znajomo?:)

    ps.
    Facet wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy, umorusana i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie ma najmniejszego śladu po psie.Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju ryczy telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby.W kuchni nie lepiej: w zlewie góra brudnych naczyń, resztki śniadania porozrzucane po stole, lodówka szeroko otwarta, jedzenie wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka pod stołem, a przy tylnych drzwiach usypana kupa z piasku.Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego.Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień.Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:
    - Co tu się dzisiaj działo?
    Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:
    - Pamiętasz, kochanie, codziennie gdy wracasz z pracy do domu, pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?
    - Tak - odpowiedział z niechęcią.
    - Więc dziś tego nie zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. lenn, ale się uśmiałam, hihihi dobre.
    Ja "siedzę" w domu i mi się to podoba. Jak będę chciała to pójdę do pracy. Owszem, czasami mam dosyć jak się pytają, a kiedy do przedszkola, a kiedy do żłobka, a może jedną dać do przedszkola. Co to, pytałam się kogoś o zdanie, poradę???
    Robię to co chcę, raz mąż powiedział, że ja to tylko się nudzę w domu... więć zostawiłam mu dom w sobotę na parę godzin z dwójką dziubków;-DDD
    hahahaha nawet kolację za to dostałam ;-)))
    Każdy chce się wymądrzać, ale jak przychodzi co do czego to nie ma nikogo lub zmieniają zdanie jak im się pomorze ;-DDD

    OdpowiedzUsuń
  9. heheh lenn... ja dokładnie tak zrobiłam jak kobieta z przytoczonej anegdoty.. mąż też się zawsze zastanawiał co ja robie w domu.. no pewnie nic..bo przecież siedzę i tylko zajmuję się dzieckiem :)) dałam mu nauczkę i już sie mnie nie pyta szyderczo co ja dziś robiłam ?? :)
    Odnośnie bycia "kurą domową".. to chyba nie dla mnie.. siedzę teraz z synkiem, bo kończę studia i już mnie nosi, zawsze było mnie wszędzie pełno, a po narodzinach Mateuszka to musiało się zmienić.. w domu czuję się stłamszona, męczy mnie codzienna rutyna, którą najbardziej odczułam zimą.. Przyzwyczailiśmy się do życia na wyższym poziomie, którego z jednej pensji już się nie da utrzymać..więc tylko czekam na obronę, potem wakacje i od października do pracy.Szczęśliwa mama- szczęśliwe dziecko:) Synka planuję wysłać do żłobka, bo uważam że od najmłodszych lat powinien przyzwyczajać się do życia i funkcjonowania w społeczeństwie.. Wszystko zależy od niego, bo jeśli się okaże, że bardzo źłe znosi pobyt w żłobku, choruje itp.. to zdecydowanie przeproszę się z etatem "kury domowej" i wszystko będzie po staremu.. (oby nie)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja oprócz tego, że opiekuję się dziećmi, to jeszcze pracuję w domu - taki charakter pracy, że do biura iść nie trzeba, wszystko załatwia się via e-mail. Korzyści finansowe przynosi to dość wymierne. Mąż akceptuje i nie wnika, jak potrzebuję popracować popołudniu to dziećmi zajmuje się bez gadania. Ale ostatnio usłyszałam, o zgrozo, od własnej mamy, że siedzę i nic nie robię - to jest dopiero hardcore:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety naszego społeczeństwa nic nie zadowoli.
    Kobieta w ciąży nie pracuje: "Przecież ciąża to nie choroba, leni się tylko za państwowe pieniądze"/
    Kobieta w ciąży pracuje: "Nie dba dziecko, pewnie urodzi się chore albo znerwicowane"
    Matka nie pracuje: "ta to siedzi w domu i nic nie robi"
    Matka pracuje: "ta to zaniedbuje rodzinę, a dziecko obcy ludzie wychowują".
    Najważnie4jsze, żeby kobieta była szczęśliwa i sama mogła wybrać, czy pracuje czy nie.
    Niestety kobiety same sobie na niekorzyść działają. Juz tu widzę, że te z Was, które "siedzą w domu" piszą, ze własnego dziecka do tej męczarni dla dzieci czyli żłobka to nie, bo same chcą uczyć swoje dzieci, bo od tego jest matka, bo kazda kobieta by przecież chciała tylko siedzieć w domu. Ja pracuję i nie czuję, żebym nie miała wpływu na moje dziecko. Wracam z pracy zmęczona, ale w ten inny sposób, przy dziecku nabieram energii, nie nudze się z synem, widzę wszystkie postępy, jakie czyni, nie czuję, zeby coś mi umykało. W domu mam dość czysto, choć góra rzeczy do prasowania groźnie spogląda na mnie, a kwiaty lekko powysychały. Czuję, że jest ok, wszystko na swoim miejscu.
    Kobiety-Matki - nie stawajmy same przeciw sobie, od tego trzeba zacząć!

    OdpowiedzUsuń
  12. hey, dzięki za komentarze i reakcje:) napisałam to i wysłałam już jakiś czas temu do ,, niegrzecznych mamusiek" jako reakcję na artykuł ,,Pracująca matka bez wyrzutów sumienia". Pamiętam, że musiałam odreagować emocje jakie we mnie wzbudził:)
    pisałam to jednak kilka miesięcy temu, ale zdania nie zmieniałam:)
    nietylkomama

    OdpowiedzUsuń
  13. a ja zawsze marzyłam,żeby "siedzieć w domu" nie mogłam tylko znaleźć męża,który by to zrozumiał...dlatego teraz mam trzeciego...i tak jak chciałam siedzę w domu,mąż NIGDY tego nie krytykował,choć na pewno przydałaby się jeszcze jedna pensja stała,bo z z moich dwóch internetowych sklepików dochody są różne,czasem maleńkie a czasem uzbiera się nawet na mały wypad na Mazury moje ukochane.Na brak zajęć nie narzekam,mój synek ma dwa i pół roczku,więc wszędzie go pełno,do tego dochodzi jeszcze spory ogród.Jestem bardzo szczęśliwa i nie chcę już nigdy pracować w żadnej korporacji,mam dość tego wyścigu szczurów,podgryzań,wygryzań itp.Jak mały pójdzie do szkoły pomyślę o otworzeniu jakiegoś małego biznesiku... pozdrawiam wszystkie mamy-kury,może założymy jakiś klub??

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja będąc w ciąży mówiłam, że jak synek będzie miał 3 miesiące to wracam do pracy, bo w domu zwariuję (nigdy nie uważałam się za kurę domową). Teraz synek ma 4 miesiące i najchętniej nie wracałabym do pracy dopóki nie skończy roku, niestety nie mogę sobie jednak na to pozwolić, ze względu na nasze finanse - jestem na etapie poszukiwań. Zazdroszczę wszystkim mamą które mają wybór.

    Każda z nas ma inną wizję szczęścia i swojego miejsca na świecie. My matki nie powinniśmy krytykować swoich wyborów na wzajem - bo każda z nas postępuje tak jak pozwala jej na to sytuacja. Jak możemy narzekać, że społeczeństwo zawsze nas skrytykuje cobyśmy nie zrobiły, skoro same tak reagujemy? Niektóre z nas zostają w domu, ponieważ mogą sobie na to pozwolić i w ten sposób się spełniają. Inne wracają do pracy bo tylko takie życie daje im satysfakcję, a jeszcze inne wychodzą z domu zarabiać z ciężkim sercem, że zostawiają dzieci. Szanujmy nasze decyzje i się w nich wspierajmy, bo jeśli nie można liczyć na zrozumienie ze strony innych matek, to kto nas zrozumie?

    OdpowiedzUsuń
  15. oczywiście zgadzam się z przedmówczynią:)
    a mój artykuł był tylko emocjonalną reakcją na inny, który (miałam wrażenie) nie dawał mi prawa do mojej ,, ścieżki"

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny temat! Wspaniałe podejście! Gratuluję odwagi i odporności.
    Moja ostatnia rozmowa z babcią męża:
    - A co ty teraz robisz?
    - Wychowuję dziecko.
    - No, ale czy pracujesz?
    - Oczywiście.
    - A gdzie?
    - W domu, babciu.
    - E tam. A co to za praca?
    - Stanowisko pedagoga, tyle że bezpłatne (faktycznie jestem z wykształcenia pedagogiem)
    Więcej pytań nie było.

    A co do wyjść ze znajomymi, to koniecznie! I nie dlatego, że "siedzę w domu", ale z powodu czystej sympatii do ludzi.

    Komputer, jak widać też obsługuję, choć nie tak sprawnie jak samochód :)

    Pozdrawiam wszystkie Mamuśki (i te w korporacji, i te w piaskownicach i na placach zabaw) i życzę cudownego Dnia Matki!

    OdpowiedzUsuń
  17. Super list Nietykalnamamo :) po prostu nic dodac nic ujac Ja juz od 4 lat jestem, jak to sie tutaj w UK ladnie nazywa "house maker" ;) i zostane jeszcze przez nastepne pare lat bo jestem w 18tc ;)
    Probowalam 2 razy wrocic na pol etatu do pracy ale zwyczajnie bylo mi z tym zle... nie moglam sie odnalesc i ciagle myslalam co moi kochani mezczyzni robia biedni sami w domu ;)
    Przyjelismy starodawny model rodziny gdzie mezczyzna zarabia a kobieta utrzymuje lad (jako taki ;P ) domu i dobrze nam z tym. A opinia innych? Moje podejscie jest bardzo proste: ja sie nie wtracam w zycie innch i prosze o to samo w zamian.
    Pozdrawiam wszystkie niegrzeczne mamuski :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniały artykół :-)
    Od niedawna też siedzę w domu z synkiem (5 miesięcy). Wiem, że to ja najlepiej się zaopiekuję synkiem - otoczę go miłością i czułością, nauczę nowych rzeczy.
    Lubiłam swoją pracę, codziennie nienaganny wygląd, szpileczki, ploteczki ale teraz jestem w domu, mam pracę o wiele odpowiedzialniejszą. Jaki będzie ten mały człowiek, gdy dorośnie - zależy również ode mnie.

    Myślę, że mija powoli moda na szybkie powroty do pracy na kobietę robiącą mega karierę. Coraz częściej słyszę że mama wraca do pracy bo musi a nie bo chce. Niestety nie każda z nas może sobie na to pozwolić :( a szkoda...

    Szkoda również że nasz system jest tak skąpy dla matek:( chcesz wychowywać dziecko sama Twój wybór ale pomocy od Państwa nie dostaniesz. Radź sobie sama :( przykre to i chyba nie prętko się zmieni:(

    OdpowiedzUsuń
  19. No prawda jest taka, że dla państwa to my chyba po prostu nie istniejemy, nikt nie interesuje się mamami pracującymi w domu. Niedawno właścicielka mieszkania, które wynajmujemy, zapytała mnie: Nie nudzi się tu pani samej w domu siedzieć?
    Mogłam się tylko domyślać co naprawdę chciała powiedzieć. Samej... a dziecko? Eh...

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej. Ja też w tym momencie zostałam z dzieciaczkiem w domu. Z pierwszą córką wróciłam do pracy gdy miała 9 miesięcy. Z drugą postanowiłam zostać w domu dłużej. Młodsza ma teraz 9 miesięcy, a nie wybieram się do pracy przez następny jeszcze rok. U mnie w społeczeństwie jest taka opinia, że jak nie wróciłam do pracy to jestem bogata. Bo stać mnie na to by nie pracować. A tak naprawdę podzielając zdanie moich poprzedniczek to była przemyślana decyzja a finansowo nie kwitniemy. Oboje jesteśmy nauczycielami, mąż nie ma trzech zer przy pensji. A dla Państwa to prawda nie istniejemy. Ja lubię pracować. A teraz kiedy jestem w domu czasem tęsknię to bałaganu i hałasu jaki panuje w szkole. Jednak niczego nie żałuję. W domu trochę jeszcze nie potrafię się zorganizować. Oczywiście obiadki, lekcje (starsza córka kończy I klasę), sprzątanie. Ale nie zawsze mi to wychodzi. Biegam z odkurzaczem a i tak bałagan. Ale nie dajmy się zwariować!!!

    OdpowiedzUsuń