Prosi męża, żeby zabrał dziecko ze sobą do pracy, bo ona MUSI iść do fryzjera :) A wieczorem podrzuca małą babci i wychodzi na miasto. Z mężem tym razem.
A niektórzy nie mają tak dobrze, bo mąż "przepadł" i mało co go to obchodzi. A rodzinkę trzeba bardzo, bardzo prosić a niekiedy zapłacić jak opiekunce... żeby mieć chwilę dla siebie...
ale te mamuśki, które tych mężów i niemężów mają niech z tego korzystają !!! Nie dajce się, Wam się dużo więcej teraz od życia należy.. rekompensata za 9 miesięcy noszenia, poród i bycie "perfekcyjną" 24 godziny na dobę!!
najpierw to rodzinę trzeba mieć!co robiłam dzisiaj? byłam na obiedzie z młodymi,pierwszy raz poszłiśmy do knajpki(ni eliczać wakacji i tego,ze mój małżonek z nami ni ewychodzi nigdzie-inny temat),byłam w szoku,ze tyl erodzin chodzi do restauracji,ze jednak ni e stoją przy garach .spotkałam swoja psycholog.a potem w ogrodzie..
jedna sprawa ni edaje mi spokoju,,mianowicie.będac ostatni z wizytą u teściów,młodzi byli bardzo niegrzeczni,stwierdziła,ze musza poządnie oberwać i wtedy do nich dotrze jak ma być.jestem w szoku ,jak tak można wogole myslec?!!!bic dzieci?a co powiecie na to gdy mąż udezry żonę?
dodam jeszcze ,ze moja tesciowa ni euznaje fryzjera ,kosmetyczki,nic z tych rzeczy,wg niej to bez sensu.ni ema znajomych ,z nikim się ni espotyka,tylko dom i ogród.kurcze tak tera zpatzre i myślę,że mój mąż powiel aten schemat.męczy mnie to wszystko,niestety.powinno być inaczej.
Ja wzięłam męża i zapakowałam dwie córy do wózków i heja na 3 godzinny spacer. Teraz to wszystkie moje dzieci w tym mąż śpią hihihi i mam czas dla siebie, wiec jestem na kopie ;-)) a gary to jutro krasnoludki umyją, bo i z obiadu zostało i po kolacji, a co tam ważne że spacer się udał, reszta to nieważne.
Droga Magdaleno ! Nie słuchaj durnych rad teściowej!!! Straszne ze to starsze pokolenie wciąż ucieka się do bicia jako najlepszej metody wychowawczej!!! Czy nie wiedzą ze agresja budzi agresję, potem się dziwią,że mają takie dzieci.. Dzieciom trzeba dużo tłumaczyć i dawać przykład swoim własnym zachowaniem a nie BIĆ !!! A z tymi mężami niemężami same problemy, nie spotkałam jeszcze takiego faceta,który potrafiłby wykazać tyle cierpliwości, pokory i mądrości w konfrontacji z maleństwem, które jak to dziecko na swoje fiu-bdziu w głowie jak również zrozumienia dla kobiety, matki swego dziecka.. przykre, ale prawdziwe.. nie ma chyb atakich mężczyzn :(
I my w ten weekend mamy 'wolne'. Babcia po 2 tygodniach bez Kuby zażądała żebyśmy go przenieśli ;) Także piątkowy wieczór na mieście a sobotni całkowicie przespalam. Oj brakowało mi snu ostatnio, brakowało..
I my wyszliśmy w ten weekend :) Na noc przyjechali do nas moi rodzice a my w sobotni wieczór na imprezkę domową z okazji urodzin kumpla. Wróciliśmy do domu o 4 i spaliśmy w salonie, bo dziadki zajęły naszą sypialnię (tam stoi łóżeczko). Ostatni raz byłam na domówce w maju 2009 :) Rodzice odpoczęcie, młody wynoszony na rękach, dziadki nacieszone wnukiem - same plusiki :)
Tylko skonczone frajerki albo kompletne ignorantki i analfabetki daja sie bic facetom. A jeszcze gorsze sa te, ktore po fakcie daja sie przeprosic i wierza, ze "to sie nigdy nie powtorzy". Jasne. Postepujac tak dostaja to, na co zasluguja.
Ni eiwerze w to co napisała sylwia 1.mam kolezankę ,ktor acalkiem niedawno przyznała się do przemocy domowej ze strony męża.dla mni eona ni ejest analfabetką ano frajerką ,tylko stłamszoną i zakompleksioną kobietą ,którą wykorzystał mąż.
Na temat posta:-) My nie mamy z kim zostawić dzieciaków-dziadkowie mieszkają daleko, nie wiem jak długo przyjdzie nam czekać na wspólne wyjście bez dzieci. Jedynym wyjściem jest opiekunka :-o
Acha z mężem czasem zostawiam dzieci - a co? A ja buszuję po sklepach, fryzjerach, kosmetyczkach :-) Dajemy radę :-) Tylko brakuje takich randek we dwoje, ostanio na urodzinach kolegi mąż był sam, a ja z dzieciakami :-o
Bla bla bla dziewczyny. Zapytaj Magdaleno ile czasu Twoja kolezanka tlumaczyla meza przed sama soba i wierzyla, ze sie zmieni. Mialam dwa przypadki przemocy w rodzinie w swoim otoczeniu i te kobiety jak bylo zle to plakaly, ale jak facet wracal z bukietem roz, na kolanach i z prezentem to wszystkim wmawialy, ze to byl przypadek, a on nie jest przeciez taki najgorszy (bo np zajmuje sie dziecmi i zmywa naczynia) i KAZDEMU MOZE SIE ZDARZYC.
KAZDEMU MOZE SIE ZDARZYC UDERZYC SWOJA PARTNERKE??? Dla mnie to frajerki, sorry
dokładnie !!! stłamszona, zastarszona , która niestety jest całkowicie zależna od partnera, bo nie pracuje, nie jest wstanie sama się utrzymać, zdołowana przez świat i pozostawiona na pastwę losu.. analfabetyzm czy bycie "frajerką" nie ma w takim przypadku znaczenia.. te kobiety dobrze wiedzą co zrobić zeby o tym komuś powiedzieć ale zwyczajnie bardzo się boją i bezgranicznie wierzą, że ten raz był już tym ostatnim.. Ja uważam, że jak juz się zdarzyło, że facet uderzył, to niestety zrobi to po raz kolejny.. już na samym poczatku trzeba uciekać, jak nie rodzina to odpowiednie ośrodki udzielą pomocy takiej kobiecie.. ale nigdy przenigdy nie należy dawać się bić i przede wszystkim się nie bać.
sylwia1 to się nazywa przemoc domowa - a na to może składać się i przemoc psychiczna i przemoc fizyczna i seksualna - nie wiesz co mówisz, a raczej piszessz. Poczytaj trochę http://www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=ofiary_przemocy a może coś zrozumiesz. Przemoc taka dotyczy również dzieci w rodzinie, dzieci w przeróżnym wieku - też uważasz że te dzieci są frajerami?
wiesz co ,nie dam się sprowokowac.szkoda mi ciebie.mi nic ni eulżyło ,nawet ni emiało co .a sądząc po twoich wpisac to u ciebie jest cos ni etak .kobieto opanuj sie!!!
A co u was po weekendzie dziewczyny? ja wczoraj robiłam w ogrodzie ,chwila wytchnienia od codziennosci na poczatek.weekend zlecial szybko i słonecznie.młodzidali czadu:))(małopowiedziane) ale dałam rade:)!!mąż jak to mąż ,rozmawialiśmy ,bardzo dlugo,pierwszy raz o ddłuższego czasu.
Dag, przeczytam. A odpowiadajac na Twoje wczesniejsze pytanie - "frajerem" jest dla mnie osoba, ktora majac rozum, wybor oraz wolna wole decyduje sie na dalsze zycie ze swoim oprawca, wierzac iz on sie zmieni.
Dziecku (w przeciwienstwie do doroslego) jest tysiackrotnie trudniej spakowac walizki i wyjsc z domu, w ktorym jest bite, wiec nie ma co stawiac tego typu pytan.
moja ciocia jest psychologiem i prowadzi taki jak ja to nazywam "rodzinny dom zrozumenia dla kobiet- ofiar przemocy" jeszcze jak studiowałam pomagałam jej trochę, oczywiście zajmowałam sie głównie papierkami ale napatrzłam się i nasłuchałam wiele.. wielokrotnie zdarzało się,że ofiarami przemocy padały wykształcone kobiety- lekarki, nauczycielki, które latami kryły męża tyrana, a dlaczego? - bo wstyd, bo pochodziły z małych miasteczek, gdzie rozwód czy separacja to największy, niewybaczalny grzech, jedna gorliwa bita chrześcijanka mówiła " trzeba przyjmować złość męża z pokorą, skoro bije ma powód, uderzy w pierwszy policzek, nadstawię mu drugi, Bóg karze nam wybaczać" tak wiem , ręce opadają,ale wiele kobiet niestety tak uważa..niektóre chcą by ich dzieci miały pełne rodziny mimo wszystko, bo przecież wstyd być samotną matką wyklętą przez otoczenie.. mimo,że świat się zmienia i kobiety próbują być bardziej niezależne i bycie singielką z dzieckiem nie oznacza już wytykania palcami, to jednak wciąż ciężko ogarnąć się na tyle by z tego chorego, patologicznego związku uciec i temu jest winna trochę nasza kultura i religia. Jak ktoś nigdy nie doświadczył maltretowania, naprawdę nie wie co to znaczy.. Takim kobietom trzeba pomagać a nie je dodatkowo jeszcze obrzucać obelgami.. p.s. poznałam również taką jedną, która ja nie dostała po gębie to była chora i czuła się niedoceniona, no ale to ewenement chyba na skalę światową i raczej nigdy nie trafiłaby do ośrodka, gdyby nie to,że "ukochany" podczas balangi podpalił mieszkanie i zwyczajnie nie miała gdzie spać..
MAMA MATEUSZKA MASZ RACJE,KTOS KTO NI EDOSWIADCZYŁ MALTRETOWANIA NIGDY I EZROZUMI ETEJ SYTUACJI.DZIWNA JEST WYPOWIEDŻ SYLWII 1,KTÓR ATWIERDZI,ŻE DZIECKU JEST TRUDNIEJ.OWSZEM JEST TRDUNIEJ ALE JEŻLEI DZIECKO JEST BARDZO MAŁE ,CO WTEDY?GDY KOBIET ANI EMA DOKA POJSĆ,GDY JEST SAMA?DZIWI MNIE I PRZERAŻA ,ZE TAK MOŻNA PISAC.DLA MNIE TO KRAŃCOWA SYTUACJA I WIELKIE DZIĘKI ,ZE NIGDY Z KIMŚ TAKIM JAK SYLWIA 1 NI EMIALM DO CZYNIENIA.ZALAMAŁABYM SIĘ GDYBYM DO TAKIEGO PSYCHOLOGA TRAFIŁA.DZIWECZYNY POZDRAWIAM WAS( U MNIELEPIEJ)
sylwia1 przeczytałaś ale nie zrozumiałaś :-o Albo nie przeczytałaś po prostu, tylko napisałaś, że przeczytałaś. Może bardziej zrozumiesz to co napisała MamaMateuszka
brak mi słów ,współczuje kobietom maltretowanym,żal mi ich,czesto są to kobiety po których nikt by się nie spodziewał takiej sytuacji.moja kolezank ajest załamana i ni e wie co dalej.pozdrawiam
zdecydowanie warto przeczytać to co podesłała Dag.. a maltretowane dzieci? te to już zupełnie nic nie mogą zrobić.. gwałcone, bite, upokarzane od najmłodszych lat.. potem się słyszy o takich przypadkach jak ten z Austrii w wykonaniu Josefa Fritzl'a !!!! Myślę,że za mało mimo wszystko mówi się o przemocy w rodzinie.. a naprawdę warto uświadamieć kobiety, że nie powinny się bać, mało jest również ośrodków pomocy.. za dużo "ślepych" i "głuchych" sąsiadów, którzy nie potrafią, nie chcą zareagować na te krzyki dochodzące zza ściany... zdecydowanie współczuję tym wszystkim maltretowanym :(
O 6:00 każdego dnia wstaje moje dziecko - szybko drugie dziecko szykuję do szkoły, mąż do pracy, sprzątanie, reszta obowiązków domowych, aby już było po. Kluska idzie o 8:00 na drzemkę, więc mam czas dla siebie :) Kawusia, odpalam kompa, sprawdzam pocztę i zasiadam do moich MAMUSIEK i czytam z niecierpliwością i wielkim bananem na buzi kolejnego posta. Super wpis - dodam komentarz, spędziłam świetny weekend z rodzinką - pogoda dopisała - rewelacja. Ale ...czytając kolejne komentarze mój banan więdnie. Długo myślałam czy wypowiedzieć się na temat czy nie, ale doszłam do wniosku, że nie będę obojętna w tej sprawie...
Sylwio!!! Kobieto!!! Co ty tu za bzdury wypisujesz!!!
Kilka porad: jeżeli nie byłaś osobą molestowaną, maltretowaną psychicznie czy fizycznie, nie żyłaś w rodzinie patologicznej czy dysfunkcyjnej - nie wypowiadaj się na tego typu tematy w ten właśnie zaprezentowany powyżej Ciebie sposób, gdyż nie masz o nich zielonego pojęcia - i nie masz prawa przede wszystkim oceniać w ten sposób innych!!!!
jeżeli nie byłaś z osobą bitą bardzo bardzo blisko i nie zaznałaś jej cierpienia, jeżeli nie czułaś nigdy tego z czym ona żyła, jeżeli każdy kolejny cios skierowany w jej stronę nie był odbierany przez ciebie jak własny, jeżeli każda wypłakana łza z niemocy nie była nawet w części również twoją - nie masz prawa oceniać i pisać takich bzdur!!!!
jeżeli nie czułaś nigdy tego strachu, niemocy, oraz momentu zatrzymania serca bo boli - nie wypowiadaj się !!! - nie wiesz nawet jaką "przykrość" wyrządzasz kobietom, które z tym żyją!!!
Poczytaj, link Dag jest naprawdę pomocny, idź - spotkaj się z tymi kobietami, które niekiedy przechodzą przez piekło o jakim ty nawet byś nie pomyślała - i każda z nich ze swojego, zawsze ważnego, indywidualnego powodu !
Nie oczekuję, że zrozumiesz - po twoich komentarzach pod wypowiedziani innych mam słów mi brak - ale pamiętaj słowa ranią niekiedy mocniej niż czyny.....
Sama chciałam coś na ten temat napisać, ale po prostu opadły mi ręce... Więc dziękuję Iwono U i podpisuję się pod Twoimi słowami. Tyle pozytywnej energii tu czerpię, szkoda to zniszczyć. Pozdrawiam:)
Śledzę ten blog od początku i bardzo się cieszę, że na niego trafiłam. Jednak takie słowa, jakie padły w tych komentarzach, nie powinny były tu paść. Były mocne i niepotrzebne, raniące i nieprzemyślane. Za ich sprawą wróciły wspomnienia i krzyk tłumiony od zawsze, krzyk do tych wszystkich ludzi którzy nie są w stanie zrozumieć krzywdzonej osoby. Jeśli nie potrafi ktoś zrozumieć choć odrobiny uczuć drugiej osoby, niech się nie wypowiada, bo po prostu rani. A osoby takie, czasem wbrew pozorom, wbrew "pancerzowi", nie są odporne na tak mocną krytykę, na nazywanie ich frajerami... Moje dzieciństwo nie było kolorowe ale zawsze szukałam życzliwych ludzi. Dzięki nim nauczyłam się cieszyć ze zwykłych rzeczy. Dzięki właśnie takim ludziom, jak cudowne Niegrzeczne Mamuśki. Codziennie czytam wpisy i "doładowuję" swoje baterie, kończę zmagania ze stanem depresjyjnym. Wychowanie dziecka wywraca życie młodej mamy do góry nogami. Dzięki ludziom których "spotykam" m.in. na tym blogu, potrafię z dystansem podchodzić do teraźniejszej sytuacji. Kocham męża i córkę nad życie. Proszę więc by takie osoby jak Sylwia nie psuły tutaj nastroju. Wspieranie się, dodawanie sił i energii, cieszenie się urokami i radzenie sobie z cieniami macierzyństwa to zadanie niegrzecznych mamusiek. Utwierdzanie w przekonaniu, że każda z nas jest najlepszą mamą na świecie, choć może czasem niegrzeczną ;) w mamuśkach siła!! ;D
To miał być fajny post o tym,jak nie wpaść w paranoję i nie mieć wyrzutów sumienia zostawiając brzdąca na noc z babcią czy nianią, a zrobiła się z tego mega smutna licytacja, kto jest bardziej nieszczęśliwy. Uważam,że ten blog powinien pozytywnie nastrajać. Jak ktoś chce się wyżalić albo walczyć na słowa, to niech znajdzie sobie inne fora! A tak a propos tematu, to Niegrzeczna może także w weeekend pozwolić swojemu dziecku ubrudzić się do granic (nie)przyzwoitości na placu zabaw,pozwolić jeść suchą bułkę zapiaszczonymi łapkami i pozwolić nosić w butach trzy kilo piasku.Efekt-szczęśliwe i uśmiechnięte dziecko!Pozdrawiam!
Staram się w miarę regularnie czytać co się na owym blogu pojawia. Sama nosiłam się z założeniem własnego bloga, no i widzę, że z pierwszym postem bardzo tu się wpasowałam. Zapraszam:-)
http://zielonynotes.blogspot.com/
A co robię w sobotę? "Tankuję" naszego potomka do pełna i jeśli tylko pogoda pozwala to idziemy z mężem na długi spacer, możemy wtedy się nagadać, a dziecko smacznie śpi albo obserwuje świat. Sprzątanie, gotowanie, zakupy i inne tego typu sprawy schodzą na dalszy plan i czekają na swój czas. Bycie ze sobą ponad wszystko:)
Chciałam jeszcze dodać, że nie skomentowałam ani słowem powyższych "przemocowych" wypowiedzi bo kompletnie tu nie pasują, poza tym część jest słabo czytelna z powodu licznych literówek. Blog ma tą przewagę nad rozmową, że zawsze można przeczytać swoją wypowiedź przed zamieszczeniem i poprawić ją gdy emocję choć trochę opadną. Pozdrawiam
Witam was !!!dzisiaj czytając wpsiy widzę ,ze dalam się sprowokowac.widac ta osoba chciała żeby tak wyszło.mimo wszystko lubię tutaj być,dzięki wam nabieram pewności co do dalszego życia.dzisiaj cały dzień też spędziłam wogrodzie ,natura budzi się ze snu,czereśni ekwitną ,truskawki widac okazałe,rzodkiewka rośnie a ja lezałam i wypoczywałam,relaks.
a co do weekndu to w sobotę zabrałam dziewczynki (3 lata) na ich pierwszą lekcje tańca, korzystając ze w Equrola Dens Kids była lekacja otwarta :) były zachwycone, do tego cała wyprawa do Warszawy pociągiem (kochają pociągi) więc masa wrażeń. A w niedziele pjechaliśmy do zoo - mimo tłumów było suuper, postanowiliśmy wiecejw weekend do zoo nie jecvhac bo niestety człowiek na człowieku :) popołudniu rozpoczęcie sezonu grillowego :D
A ja miałam mieć weekend "dla siebie" i niby-męża. Mama zarekwirowała moją córeczkę i grupowo wykopali mnie na wesele. Miałam się zrelaksować, przewietrzyć głowę, odzyskać humor i spędzić chwilę z lubym. W efekcie-w 4 miesiące po porodzie w sukience wyglądałam jak szynka wielkanocna i noga urosła mi o jeden rozmiar, więc leczę odciski. Przełknęłam tę żabę i podjęłam wyzwanie- następne wesele w lipcu:)
Zamówiłam dzisiaj ksiażke 'tupot skrzydeł".wyslę koleżance. a co powiecie na spotkanie,moze udałoby się nam zorganizować i porozmawiać? co o tym myślicie?pozdrawiam.m
oj zeby to bylo takie łatwe z tą sobotą mi od poniedziałku do piątku synem opiekuje babcia więc nie mam jak jej podrzucic dziecka w sobotni wieczor a powiem szczerze jak wychodze w sobote to sama ponieważ mąż siedzi z dzieckiem a później ja siedze a on wychodzi i tak od 1,5 roku:(
Fajnie macie z tymi babciami sobotnimi:( My mamy tylko jedną i do tego konsekwentnie odmawia opieki nad wnukami. Nawet jak idę do pracy to muszę albo na zmianę z mężem, albo brać opiekunkę:(
Mi też nikt ni epomagał ani ni epomaga przy dzieciach,dopołudnia są w przedszkolu a popołudnia spędzamy razem.pociesza mni eten blog ,rano pierwsza rzeczą ,którą robię jest kawa i czytanie was.z depresji pomału moze wyjdę ,chociaz rewelacyjnie ni ejest.mam doła z powodu braku zajęcia ,pracowa niby ni emuszę a le chciałabym być miedzy ludżmi a tak sama praktyczni ecale dnie.moze piszę z a dużo ale ni e mam z kim pogadać.
Magdalena Modra a może załóż własnego bloga? To chyba popularne wśród mam siedzących w domu. Takie wylanie co Ci leży na sercu troszkę pomaga, a poza tym możesz to potem przeczytać, przemyśleć to co impulsywnie piszesz?
Hej Magdalena! Mam podobnie, tzn. mieszkamy z mężem nad morzem, a całą rodzinę mamy na Śląsku, bo oboje stamtąd pochodzimy. Też nie mamy nikogo do pomocy, ale dajemy radę. Mąż pracuje, a ja zajmuje się maluchem i domem. Przy dzisiejszych udogodnieniach (jednorazowe pieluszki, gotowe jedzenie, automatyczna pralka itp.) jest całkiem nieźle. W kwestii braku zajęć i potrzeby bycia między ludźmi skrobnę nieco więcej w najbliższej przyszłości. Pozdrawiam:)
udogodnieni udogodnieniami ale nikt ni e zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem.ja praktyczni e cały czas jestem sama,jak już pisałam,ni eliczac rozmów w sklepie lub przedszkolu.jak już wczesniej pisałam znajomych ni emam,jedna koleżanka która bardzo rzadko się odzywa .my ni ewychodzimy nigdzie razem ponieważ mąż twierdzi ,ze ktos musi zajać się dziećmi.na opiekunke nas stać ale jak mój to usłyszał to wpadł w szał ( dosłownie),ni epo to ja siedzę w domu żeby on obca babę w domu widział.z chęcią wyszłabym gdzieś do ludzi ,porozmawiała al ewidac mój małżonek odbiera to inaczej .matka + dzieci =dom ,sprzatanie,gotowanie ija na ostatnim miejscu.jestem potwornie zmęczona psychicznie.czy ja wam tutaj przeszkadzam?
Magda powiedz mężowi krótko- albo się zmieni albo Ty dużej nie dasz rady. Może zostaw go /z ostrzeżeniem lub bez/ na dwa dni samego z dziećmi i wyjedź gdziekolwiek. Nawet do jakiegoś hotelu się po prostu wyspać :). Niech zobaczy co znaczy opieka nad dziećmi i zajmowanie się domem. Nikt nie ma prawa Cię tak ubezwłasnowolniać! I nie pozwalaj sobie wmawiać, że dzieci i dom to nie praca. Niech mąż policzy ile pieniędzy wzięłaby kucharka, opiekunka, sprzątaczka i to tylko za 8 godzin pracy, a nie 24. Pozdrawiam!
Jeśli trudno Ci rozmawiać - moze napisz list ;) Ja juz tak raz wylałam swoje żale i musze przyznac ze to czasem dobry pomysl, nie wykrzykuje sie tego co jezyk przyniesie tylko przemysli się zanim się odpowie.
A niektórzy nie mają tak dobrze, bo mąż "przepadł" i mało co go to obchodzi. A rodzinkę trzeba bardzo, bardzo prosić a niekiedy zapłacić jak opiekunce... żeby mieć chwilę dla siebie...
OdpowiedzUsuńale te mamuśki, które tych mężów i niemężów mają niech z tego korzystają !!! Nie dajce się, Wam się dużo więcej teraz od życia należy.. rekompensata za 9 miesięcy noszenia, poród i bycie "perfekcyjną" 24 godziny na dobę!!
OdpowiedzUsuńnajpierw to rodzinę trzeba mieć!co robiłam dzisiaj? byłam na obiedzie z młodymi,pierwszy raz poszłiśmy do knajpki(ni eliczać wakacji i tego,ze mój małżonek z nami ni ewychodzi nigdzie-inny temat),byłam w szoku,ze tyl erodzin chodzi do restauracji,ze jednak ni e stoją przy garach .spotkałam swoja psycholog.a potem w ogrodzie..
OdpowiedzUsuńjedna sprawa ni edaje mi spokoju,,mianowicie.będac ostatni z wizytą u teściów,młodzi byli bardzo niegrzeczni,stwierdziła,ze musza poządnie oberwać i wtedy do nich dotrze jak ma być.jestem w szoku ,jak tak można wogole myslec?!!!bic dzieci?a co powiecie na to gdy mąż udezry żonę?
OdpowiedzUsuńdodam jeszcze ,ze moja tesciowa ni euznaje fryzjera ,kosmetyczki,nic z tych rzeczy,wg niej to bez sensu.ni ema znajomych ,z nikim się ni espotyka,tylko dom i ogród.kurcze tak tera zpatzre i myślę,że mój mąż powiel aten schemat.męczy mnie to wszystko,niestety.powinno być inaczej.
OdpowiedzUsuńJa wzięłam męża i zapakowałam dwie córy do wózków i heja na 3 godzinny spacer. Teraz to wszystkie moje dzieci w tym mąż śpią hihihi i mam czas dla siebie, wiec jestem na kopie ;-)) a gary to jutro krasnoludki umyją, bo i z obiadu zostało i po kolacji, a co tam ważne że spacer się udał, reszta to nieważne.
OdpowiedzUsuńDroga Magdaleno ! Nie słuchaj durnych rad teściowej!!! Straszne ze to starsze pokolenie wciąż ucieka się do bicia jako najlepszej metody wychowawczej!!! Czy nie wiedzą ze agresja budzi agresję, potem się dziwią,że mają takie dzieci.. Dzieciom trzeba dużo tłumaczyć i dawać przykład swoim własnym zachowaniem a nie BIĆ !!! A z tymi mężami niemężami same problemy, nie spotkałam jeszcze takiego faceta,który potrafiłby wykazać tyle cierpliwości, pokory i mądrości w konfrontacji z maleństwem, które jak to dziecko na swoje fiu-bdziu w głowie jak również zrozumienia dla kobiety, matki swego dziecka.. przykre, ale prawdziwe.. nie ma chyb atakich mężczyzn :(
OdpowiedzUsuńI my w ten weekend mamy 'wolne'. Babcia po 2 tygodniach bez Kuby zażądała żebyśmy go przenieśli ;) Także piątkowy wieczór na mieście a sobotni całkowicie przespalam. Oj brakowało mi snu ostatnio, brakowało..
OdpowiedzUsuńI my wyszliśmy w ten weekend :) Na noc przyjechali do nas moi rodzice a my w sobotni wieczór na imprezkę domową z okazji urodzin kumpla. Wróciliśmy do domu o 4 i spaliśmy w salonie, bo dziadki zajęły naszą sypialnię (tam stoi łóżeczko). Ostatni raz byłam na domówce w maju 2009 :) Rodzice odpoczęcie, młody wynoszony na rękach, dziadki nacieszone wnukiem - same plusiki :)
OdpowiedzUsuńTylko skonczone frajerki albo kompletne ignorantki i analfabetki daja sie bic facetom. A jeszcze gorsze sa te, ktore po fakcie daja sie przeprosic i wierza, ze "to sie nigdy nie powtorzy". Jasne. Postepujac tak dostaja to, na co zasluguja.
OdpowiedzUsuńNi eiwerze w to co napisała sylwia 1.mam kolezankę ,ktor acalkiem niedawno przyznała się do przemocy domowej ze strony męża.dla mni eona ni ejest analfabetką ano frajerką ,tylko stłamszoną i zakompleksioną kobietą ,którą wykorzystał mąż.
OdpowiedzUsuńsylwia1 mówisz jak facet, który bije. S-Z-O-K
OdpowiedzUsuńJa też nie wierzę Magda w to co napisała sylwia1
Na temat posta:-) My nie mamy z kim zostawić dzieciaków-dziadkowie mieszkają daleko, nie wiem jak długo przyjdzie nam czekać na wspólne wyjście bez dzieci. Jedynym wyjściem jest opiekunka :-o
OdpowiedzUsuńAcha z mężem czasem zostawiam dzieci - a co? A ja buszuję po sklepach, fryzjerach, kosmetyczkach :-) Dajemy radę :-) Tylko brakuje takich randek we dwoje, ostanio na urodzinach kolegi mąż był sam, a ja z dzieciakami :-o
OdpowiedzUsuńBla bla bla dziewczyny. Zapytaj Magdaleno ile czasu Twoja kolezanka tlumaczyla meza przed sama soba i wierzyla, ze sie zmieni. Mialam dwa przypadki przemocy w rodzinie w swoim otoczeniu i te kobiety jak bylo zle to plakaly, ale jak facet wracal z bukietem roz, na kolanach i z prezentem to wszystkim wmawialy, ze to byl przypadek, a on nie jest przeciez taki najgorszy (bo np zajmuje sie dziecmi i zmywa naczynia) i KAZDEMU MOZE SIE ZDARZYC.
OdpowiedzUsuńKAZDEMU MOZE SIE ZDARZYC UDERZYC SWOJA PARTNERKE??? Dla mnie to frajerki, sorry
DLA MNIE TO TY JESTEŚ FRAJERKĄ!!!!!ALBO BYLAS -JESTEŚ BITA ALBO JESTES POZBAWIONA LUDZKICH UCZUĆ.
OdpowiedzUsuńdokładnie !!! stłamszona, zastarszona , która niestety jest całkowicie zależna od partnera, bo nie pracuje, nie jest wstanie sama się utrzymać, zdołowana przez świat i pozostawiona na pastwę losu.. analfabetyzm czy bycie "frajerką" nie ma w takim przypadku znaczenia.. te kobiety dobrze wiedzą co zrobić zeby o tym komuś powiedzieć ale zwyczajnie bardzo się boją i bezgranicznie wierzą, że ten raz był już tym ostatnim.. Ja uważam, że jak juz się zdarzyło, że facet uderzył, to niestety zrobi to po raz kolejny.. już na samym poczatku trzeba uciekać, jak nie rodzina to odpowiednie ośrodki udzielą pomocy takiej kobiecie.. ale nigdy przenigdy nie należy dawać się bić i przede wszystkim się nie bać.
OdpowiedzUsuńto jestes zlym psychologiem
OdpowiedzUsuńto do sylwi 1
OdpowiedzUsuńsylwia1 to się nazywa przemoc domowa - a na to może składać się i przemoc psychiczna i przemoc fizyczna i seksualna - nie wiesz co mówisz, a raczej piszessz. Poczytaj trochę http://www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=ofiary_przemocy a może coś zrozumiesz. Przemoc taka dotyczy również dzieci w rodzinie, dzieci w przeróżnym wieku - też uważasz że te dzieci są frajerami?
OdpowiedzUsuńUlzylo Ci Magdaleno Modra? Jak nie, to idz sie poloz i poczekaj az Ci przejdzie. Zamiast mi wymyslac zajmij sie lepiej swoim mezem i rodzina.
OdpowiedzUsuńMama mateuszka masz rację:)
OdpowiedzUsuńsłucham?
OdpowiedzUsuńwiesz co ,nie dam się sprowokowac.szkoda mi ciebie.mi nic ni eulżyło ,nawet ni emiało co .a sądząc po twoich wpisac to u ciebie jest cos ni etak .kobieto opanuj sie!!!
OdpowiedzUsuńZabawna jestes i zabawnie piszesz :-)
OdpowiedzUsuńsylwia1 przeczytaj tego linka, a mysle ze zmienisz zdanie choc troche:
OdpowiedzUsuńhttp://www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=ofiary_przemocy
dziękuję ,za komplement miło jest być zabawną:))))))
OdpowiedzUsuńA co u was po weekendzie dziewczyny? ja wczoraj robiłam w ogrodzie ,chwila wytchnienia od codziennosci na poczatek.weekend zlecial szybko i słonecznie.młodzidali czadu:))(małopowiedziane) ale dałam rade:)!!mąż jak to mąż ,rozmawialiśmy ,bardzo dlugo,pierwszy raz o ddłuższego czasu.
OdpowiedzUsuńDag, przeczytam. A odpowiadajac na Twoje wczesniejsze pytanie - "frajerem" jest dla mnie osoba, ktora majac rozum, wybor oraz wolna wole decyduje sie na dalsze zycie ze swoim oprawca, wierzac iz on sie zmieni.
OdpowiedzUsuńDziecku (w przeciwienstwie do doroslego) jest tysiackrotnie trudniej spakowac walizki i wyjsc z domu, w ktorym jest bite, wiec nie ma co stawiac tego typu pytan.
moja ciocia jest psychologiem i prowadzi taki jak ja to nazywam "rodzinny dom zrozumenia dla kobiet- ofiar przemocy" jeszcze jak studiowałam pomagałam jej trochę, oczywiście zajmowałam sie głównie papierkami ale napatrzłam się i nasłuchałam wiele.. wielokrotnie zdarzało się,że ofiarami przemocy padały wykształcone kobiety- lekarki, nauczycielki, które latami kryły męża tyrana, a dlaczego? - bo wstyd, bo pochodziły z małych miasteczek, gdzie rozwód czy separacja to największy, niewybaczalny grzech, jedna gorliwa bita chrześcijanka mówiła
OdpowiedzUsuń" trzeba przyjmować złość męża z pokorą, skoro bije ma powód, uderzy w pierwszy policzek, nadstawię mu drugi, Bóg karze nam wybaczać" tak wiem , ręce opadają,ale wiele kobiet niestety tak uważa..niektóre chcą by ich dzieci miały pełne rodziny mimo wszystko, bo przecież wstyd być samotną matką wyklętą przez otoczenie.. mimo,że świat się zmienia i kobiety próbują być bardziej niezależne i bycie singielką z dzieckiem nie oznacza już wytykania palcami, to jednak wciąż ciężko ogarnąć się na tyle by z tego chorego, patologicznego związku uciec i temu jest winna trochę nasza kultura i religia. Jak ktoś nigdy nie doświadczył maltretowania, naprawdę nie wie co to znaczy.. Takim kobietom trzeba pomagać a nie je dodatkowo jeszcze obrzucać obelgami.. p.s. poznałam również taką jedną, która ja nie dostała po gębie to była chora i czuła się niedoceniona, no ale to ewenement chyba na skalę światową i raczej nigdy nie trafiłaby do ośrodka, gdyby nie to,że "ukochany" podczas balangi podpalił mieszkanie i zwyczajnie nie miała gdzie spać..
MAMA MATEUSZKA MASZ RACJE,KTOS KTO NI EDOSWIADCZYŁ MALTRETOWANIA NIGDY I EZROZUMI ETEJ SYTUACJI.DZIWNA JEST WYPOWIEDŻ SYLWII 1,KTÓR ATWIERDZI,ŻE DZIECKU JEST TRUDNIEJ.OWSZEM JEST TRDUNIEJ ALE JEŻLEI DZIECKO JEST BARDZO MAŁE ,CO WTEDY?GDY KOBIET ANI EMA DOKA POJSĆ,GDY JEST SAMA?DZIWI MNIE I PRZERAŻA ,ZE TAK MOŻNA PISAC.DLA MNIE TO KRAŃCOWA SYTUACJA I WIELKIE DZIĘKI ,ZE NIGDY Z KIMŚ TAKIM JAK SYLWIA 1 NI EMIALM DO CZYNIENIA.ZALAMAŁABYM SIĘ GDYBYM DO TAKIEGO PSYCHOLOGA TRAFIŁA.DZIWECZYNY POZDRAWIAM WAS( U MNIELEPIEJ)
OdpowiedzUsuńsylwia1 przeczytałaś ale nie zrozumiałaś :-o Albo nie przeczytałaś po prostu, tylko napisałaś, że przeczytałaś. Może bardziej zrozumiesz to co napisała MamaMateuszka
OdpowiedzUsuńSylwia jestes fikcyjna,ni em aciebi ena blogu tylko na live journal
OdpowiedzUsuńDag, napisalam ze PRZE-CZY-TAM
OdpowiedzUsuńnie ze przeczytalam :-)
brak mi słów ,współczuje kobietom maltretowanym,żal mi ich,czesto są to kobiety po których nikt by się nie spodziewał takiej sytuacji.moja kolezank ajest załamana i ni e wie co dalej.pozdrawiam
OdpowiedzUsuńzdecydowanie warto przeczytać to co podesłała Dag.. a maltretowane dzieci? te to już zupełnie nic nie mogą zrobić.. gwałcone, bite, upokarzane od najmłodszych lat.. potem się słyszy o takich przypadkach jak ten z Austrii w wykonaniu Josefa Fritzl'a !!!! Myślę,że za mało mimo wszystko mówi się o przemocy w rodzinie.. a naprawdę warto uświadamieć kobiety, że nie powinny się bać, mało jest również ośrodków pomocy.. za dużo "ślepych" i "głuchych" sąsiadów, którzy nie potrafią, nie chcą zareagować na te krzyki dochodzące zza ściany... zdecydowanie współczuję tym wszystkim maltretowanym :(
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i idę spać, bo jutro zapałki będę musiała w oczy włożyć... a mój skarb wstaje o 6.00 rano (dla mnie to środek nocy) :))
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńO 6:00 każdego dnia wstaje moje dziecko - szybko drugie dziecko szykuję do szkoły, mąż do pracy, sprzątanie, reszta obowiązków domowych, aby już było po. Kluska idzie o 8:00 na drzemkę, więc mam czas dla siebie :) Kawusia, odpalam kompa, sprawdzam pocztę i zasiadam do moich MAMUSIEK i czytam z niecierpliwością i wielkim bananem na buzi kolejnego posta. Super wpis - dodam komentarz, spędziłam świetny weekend z rodzinką - pogoda dopisała - rewelacja.
OdpowiedzUsuńAle ...czytając kolejne komentarze mój banan więdnie. Długo myślałam czy wypowiedzieć się na temat czy nie, ale doszłam do wniosku, że nie będę obojętna w tej sprawie...
Sylwio!!! Kobieto!!! Co ty tu za bzdury wypisujesz!!!
Kilka porad:
jeżeli nie byłaś osobą molestowaną, maltretowaną psychicznie czy fizycznie, nie żyłaś w rodzinie patologicznej czy dysfunkcyjnej - nie wypowiadaj się na tego typu tematy w ten właśnie zaprezentowany powyżej Ciebie sposób, gdyż nie masz o nich zielonego pojęcia - i nie masz prawa przede wszystkim oceniać w ten sposób innych!!!!
jeżeli nie byłaś z osobą bitą bardzo bardzo blisko i nie zaznałaś jej cierpienia, jeżeli nie czułaś nigdy tego z czym ona żyła, jeżeli każdy kolejny cios skierowany w jej stronę nie był odbierany przez ciebie jak własny, jeżeli każda wypłakana łza z niemocy nie była nawet w części również twoją - nie masz prawa oceniać i pisać takich bzdur!!!!
jeżeli nie czułaś nigdy tego strachu, niemocy, oraz momentu zatrzymania serca bo boli - nie wypowiadaj się !!! - nie wiesz nawet jaką "przykrość" wyrządzasz kobietom, które z tym żyją!!!
Poczytaj, link Dag jest naprawdę pomocny, idź - spotkaj się z tymi kobietami, które niekiedy przechodzą przez piekło o jakim ty nawet byś nie pomyślała - i każda z nich ze swojego, zawsze ważnego, indywidualnego powodu !
Nie oczekuję, że zrozumiesz - po twoich komentarzach pod wypowiedziani innych mam słów mi brak - ale pamiętaj słowa ranią niekiedy mocniej niż czyny.....
Pozdrawiam MAMUŚKI - trzymajcie się cieplutko :*
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSama chciałam coś na ten temat napisać, ale po prostu opadły mi ręce... Więc dziękuję Iwono U i podpisuję się pod Twoimi słowami. Tyle pozytywnej energii tu czerpię, szkoda to zniszczyć. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńŚledzę ten blog od początku i bardzo się cieszę, że na niego trafiłam. Jednak takie słowa, jakie padły w tych komentarzach, nie powinny były tu paść. Były mocne i niepotrzebne, raniące i nieprzemyślane. Za ich sprawą wróciły wspomnienia i krzyk tłumiony od zawsze, krzyk do tych wszystkich ludzi którzy nie są w stanie zrozumieć krzywdzonej osoby. Jeśli nie potrafi ktoś zrozumieć choć odrobiny uczuć drugiej osoby, niech się nie wypowiada, bo po prostu rani. A osoby takie, czasem wbrew pozorom, wbrew "pancerzowi", nie są odporne na tak mocną krytykę, na nazywanie ich frajerami...
OdpowiedzUsuńMoje dzieciństwo nie było kolorowe ale zawsze szukałam życzliwych ludzi. Dzięki nim nauczyłam się cieszyć ze zwykłych rzeczy. Dzięki właśnie takim ludziom, jak cudowne Niegrzeczne Mamuśki. Codziennie czytam wpisy i "doładowuję" swoje baterie, kończę zmagania ze stanem depresjyjnym. Wychowanie dziecka wywraca życie młodej mamy do góry nogami. Dzięki ludziom których "spotykam" m.in. na tym blogu, potrafię z dystansem podchodzić do teraźniejszej sytuacji. Kocham męża i córkę nad życie.
Proszę więc by takie osoby jak Sylwia nie psuły tutaj nastroju. Wspieranie się, dodawanie sił i energii, cieszenie się urokami i radzenie sobie z cieniami macierzyństwa to zadanie niegrzecznych mamusiek. Utwierdzanie w przekonaniu, że każda z nas jest najlepszą mamą na świecie, choć może czasem niegrzeczną ;)
w mamuśkach siła!! ;D
To miał być fajny post o tym,jak nie wpaść w paranoję i nie mieć wyrzutów sumienia zostawiając brzdąca na noc z babcią czy nianią, a zrobiła się z tego mega smutna licytacja, kto jest bardziej nieszczęśliwy. Uważam,że ten blog powinien pozytywnie nastrajać. Jak ktoś chce się wyżalić albo walczyć na słowa, to niech znajdzie sobie inne fora!
OdpowiedzUsuńA tak a propos tematu, to Niegrzeczna może także w weeekend pozwolić swojemu dziecku ubrudzić się do granic (nie)przyzwoitości na placu zabaw,pozwolić jeść suchą bułkę zapiaszczonymi łapkami i pozwolić nosić w butach trzy kilo piasku.Efekt-szczęśliwe i uśmiechnięte dziecko!Pozdrawiam!
Staram się w miarę regularnie czytać co się na owym blogu pojawia. Sama nosiłam się z założeniem własnego bloga, no i widzę, że z pierwszym postem bardzo tu się wpasowałam. Zapraszam:-)
OdpowiedzUsuńhttp://zielonynotes.blogspot.com/
A co robię w sobotę? "Tankuję" naszego potomka do pełna i jeśli tylko pogoda pozwala to idziemy z mężem na długi spacer, możemy wtedy się nagadać, a dziecko smacznie śpi albo obserwuje świat. Sprzątanie, gotowanie, zakupy i inne tego typu sprawy schodzą na dalszy plan i czekają na swój czas. Bycie ze sobą ponad wszystko:)
Chciałam jeszcze dodać, że nie skomentowałam ani słowem powyższych "przemocowych" wypowiedzi bo kompletnie tu nie pasują, poza tym część jest słabo czytelna z powodu licznych literówek. Blog ma tą przewagę nad rozmową, że zawsze można przeczytać swoją wypowiedź przed zamieszczeniem i poprawić ją gdy emocję choć trochę opadną. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWitam was !!!dzisiaj czytając wpsiy widzę ,ze dalam się sprowokowac.widac ta osoba chciała żeby tak wyszło.mimo wszystko lubię tutaj być,dzięki wam nabieram pewności co do dalszego życia.dzisiaj cały dzień też spędziłam wogrodzie ,natura budzi się ze snu,czereśni ekwitną ,truskawki widac okazałe,rzodkiewka rośnie a ja lezałam i wypoczywałam,relaks.
OdpowiedzUsuńDokładnie Oliwio, popieram :)
OdpowiedzUsuńja polecam książkę K. Grocholi trzepot skrzydeł...traktująca właśnie o przemocy.. poruszająca,
OdpowiedzUsuńmoże Sylwia zmieni zdanie...
a co do weekndu to w sobotę zabrałam dziewczynki (3 lata) na ich pierwszą lekcje tańca, korzystając ze w Equrola Dens Kids była lekacja otwarta :)
OdpowiedzUsuńbyły zachwycone, do tego cała wyprawa do Warszawy pociągiem (kochają pociągi) więc masa wrażeń.
A w niedziele pjechaliśmy do zoo - mimo tłumów było suuper, postanowiliśmy wiecejw weekend do zoo nie jecvhac bo niestety człowiek na człowieku :)
popołudniu rozpoczęcie sezonu grillowego :D
weekend wyjątkowo udany :)
A ja miałam mieć weekend "dla siebie" i niby-męża. Mama zarekwirowała moją córeczkę i grupowo wykopali mnie na wesele. Miałam się zrelaksować, przewietrzyć głowę, odzyskać humor i spędzić chwilę z lubym. W efekcie-w 4 miesiące po porodzie w sukience wyglądałam jak szynka wielkanocna i noga urosła mi o jeden rozmiar, więc leczę odciski. Przełknęłam tę żabę i podjęłam wyzwanie- następne wesele w lipcu:)
OdpowiedzUsuńbardzo dobrze, że przy okazji pojawił się ten temat..bo może niektóre osoby się czegoś dowiedzą i nie będą wypisywać takich głupot..
OdpowiedzUsuńZamówiłam dzisiaj ksiażke 'tupot skrzydeł".wyslę koleżance. a co powiecie na spotkanie,moze udałoby się nam zorganizować i porozmawiać? co o tym myślicie?pozdrawiam.m
OdpowiedzUsuńoj zeby to bylo takie łatwe z tą sobotą mi od poniedziałku do piątku synem opiekuje babcia więc nie mam jak jej podrzucic dziecka w sobotni wieczor a powiem szczerze jak wychodze w sobote to sama ponieważ mąż siedzi z dzieckiem a później ja siedze a on wychodzi i tak od 1,5 roku:(
OdpowiedzUsuńFajnie macie z tymi babciami sobotnimi:( My mamy tylko jedną i do tego konsekwentnie odmawia opieki nad wnukami. Nawet jak idę do pracy to muszę albo na zmianę z mężem, albo brać opiekunkę:(
OdpowiedzUsuńMi też nikt ni epomagał ani ni epomaga przy dzieciach,dopołudnia są w przedszkolu a popołudnia spędzamy razem.pociesza mni eten blog ,rano pierwsza rzeczą ,którą robię jest kawa i czytanie was.z depresji pomału moze wyjdę ,chociaz rewelacyjnie ni ejest.mam doła z powodu braku zajęcia ,pracowa niby ni emuszę a le chciałabym być miedzy ludżmi a tak sama praktyczni ecale dnie.moze piszę z a dużo ale ni e mam z kim pogadać.
OdpowiedzUsuńMagdalena Modra a może załóż własnego bloga? To chyba popularne wśród mam siedzących w domu. Takie wylanie co Ci leży na sercu troszkę pomaga, a poza tym możesz to potem przeczytać, przemyśleć to co impulsywnie piszesz?
OdpowiedzUsuńHej Magdalena!
OdpowiedzUsuńMam podobnie, tzn. mieszkamy z mężem nad morzem, a całą rodzinę mamy na Śląsku, bo oboje stamtąd pochodzimy. Też nie mamy nikogo do pomocy, ale dajemy radę. Mąż pracuje, a ja zajmuje się maluchem i domem. Przy dzisiejszych udogodnieniach (jednorazowe pieluszki, gotowe jedzenie, automatyczna pralka itp.) jest całkiem nieźle. W kwestii braku zajęć i potrzeby bycia między ludźmi skrobnę nieco więcej w najbliższej przyszłości. Pozdrawiam:)
udogodnieni udogodnieniami ale nikt ni e zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem.ja praktyczni e cały czas jestem sama,jak już pisałam,ni eliczac rozmów w sklepie lub przedszkolu.jak już wczesniej pisałam znajomych ni emam,jedna koleżanka która bardzo rzadko się odzywa .my ni ewychodzimy nigdzie razem ponieważ mąż twierdzi ,ze ktos musi zajać się dziećmi.na opiekunke nas stać ale jak mój to usłyszał to wpadł w szał ( dosłownie),ni epo to ja siedzę w domu żeby on obca babę w domu widział.z chęcią wyszłabym gdzieś do ludzi ,porozmawiała al ewidac mój małżonek odbiera to inaczej .matka + dzieci =dom ,sprzatanie,gotowanie ija na ostatnim miejscu.jestem potwornie zmęczona psychicznie.czy ja wam tutaj przeszkadzam?
OdpowiedzUsuńMagda powiedz mężowi krótko- albo się zmieni albo Ty dużej nie dasz rady. Może zostaw go /z ostrzeżeniem lub bez/ na dwa dni samego z dziećmi i wyjedź gdziekolwiek. Nawet do jakiegoś hotelu się po prostu wyspać :). Niech zobaczy co znaczy opieka nad dziećmi i zajmowanie się domem. Nikt nie ma prawa Cię tak ubezwłasnowolniać! I nie pozwalaj sobie wmawiać, że dzieci i dom to nie praca. Niech mąż policzy ile pieniędzy wzięłaby kucharka, opiekunka, sprzątaczka i to tylko za 8 godzin pracy, a nie 24. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńJeśli trudno Ci rozmawiać - moze napisz list ;) Ja juz tak raz wylałam swoje żale i musze przyznac ze to czasem dobry pomysl, nie wykrzykuje sie tego co jezyk przyniesie tylko przemysli się zanim się odpowie.
OdpowiedzUsuń