niegrzecznemamuski.blogspot.com

czwartek, 29 kwietnia 2010

Gdzie są Wasi mężowie? - temat z maila

Jestem ojcem dwójki dzieci - syn 4l, córka 2l.
Czytam te wasze posty i zastanawia mnie gdzie są Wasi mężowie, partnerzy? Co to za tematy? Piszecie:
- muszę wstać wcześnie rano by zrobić szybko zakupy i śniadanie dla mojego męża bo nie jada on "wczorajszych" bułek
- muszę wstać wcześnie rano by zrobić mężowi śniadanie
- nie mam czasu na fryzjera, zakupy, koleżanki itp
- nie mam jak wyjść z mężem na kolację/do kina bo z kim zostawić dzieci?
- nie ogarniam tego czy tamtego ...

Więc od początku ...
- śpijcie tak długo jak pozwalają wam dzieci
- jeśli dzieci zaczynają się budzić przed pójściem męża do pracy to niech on do nich zajrzy i spróbuje je położyć jeszcze spać - zawsze to parę chwil więcej dla Was podczas których Wy odwracacie się na drugi bok.
- faceci nie potrzebują świeżych bułek i śniadania podanego na tacy by żyć. Jeśli są tacy to niech robią je sobie sami (tylko w miarę cicho)
- jak mąż wraca z pracy to nic nie stoi na przeszkodzie by zaopiekował się dziećmi (opieka, karmienie, kąpiel, ułożenie spać, czytanie bajek itp.) a Wy macie wtedy czas na zakupy, fryzjer, koleżanki
- jak dzieci budzą się w nocy to idzie do nich ta osoba która pierwsza się obudziła, jeśli mąż śpi twardo a Wy macie już dość wstawania to wystarczy obudzić męża (szturchnąć, potrząsnąć, użyć łokcia, nogi itp.)
- chcecie wyjść z mężem wieczorem? Nie macie dziadków w okolicy? Każdy ma sąsiadów (ostatecznie opiekunka) - trzeba się zaprzyjaźnić i nic nie stoi na przeszkodzie by raz na parę miesięcy przespali się oni u Was w domu.
- nawet karmienie piersią nie ogranicza - są laktatory, mleko trzymane w lodówce może być podawane dzieciom nawet po dwóch dniach.
- kładźcie dzieci o jednej porze najlepiej między 20.00 a 20.30 – macie cały wieczór dla siebie i męża
- pamiętajcie dzieci kiedyś opuszczą Wasz dom i założą własny a wy zostaniecie z mężami – dlatego najważniejszy jest Wasz związek, relacje z drugą osobą, dla męża najważniejsza jest żona a dla żony mąż – dzieci muszą znać swoje miejsce w szeregu, nie są pępkiem świata. Jeśli tak uważacie to obudzicie się pewnego razu z „ręką w nocniku” …

Naprawdę dziwię się że macie aż tyle problemów które tak łatwo rozwiązać ...

Pozdrawiam Rafal

50 komentarzy:

  1. Podpisuje się obydwoma rękami Rafale
    I dodam, że nie mam i nie miałam nigdy żadnego z przedstawionych przez Ciebie problemów i dziwię się, że takie problemy w ogóle występuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Opisałeś dokładnie mój związek. Tzn. tę lepszą wersję. Mąż wstaje do małej w nocy /on potrafi zasnąć z powrotem w 3 sek, ja się męczę z uśnięciem/ i wstaje rano przed pójściem do pracy i przewija córkę. Oczywiście jeśli zdąży. Po pracy robi zakupy i jak to tylko możliwe, po jego przyjeździe "wyłączam się" z opieki nad małą. W zamian ja mu zdejmuję z głowy wszelkie prania, prasowania, codzienne porządki i pamiętanie o różnych drobiazgach. Tak jak napisałeś, kiedyś zostaniemy sami... Dlatego córka od drugiego miesiąca, jak tylko zaczęła przesypiać od karmienia do karmienia, powędrowała do swojego pokoju. I od 3 miesiąca śpi zwykle od 19/20 do 6 rano bez karmienia, w ogóle się nie budzi. Wbrew zaleceniom teściowej, która wyraziła swoje wielkie zdziwienie faktem, że nie bierzemy małej do pokoju na noc, albo że ja nie idę spać z nią a mąż sam w sypialni. Bez komentarza:). Wiele kobiet ma takie problemy jak napisałeś. Myślę, ze bierze się to stąd, że nie zwracamy uwagi na zachowanie partnera i później bardzo się dziwimy, że ma takie poglądy i zachowanie a nie inne. Miałam oczy i uszy szeroko otwarte i jak nam coś nie pasowało, to przegadaliśmy temat i po sprawie. Nie zdecydowałabym się na dziecko z facetem, który wymaga stałej opieki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    Zgadzam się. Ja też mam fajnie i szczerze współczuje mamom, którym mąż w ogóle nie pomaga.
    W takich sytuacjach bardzo dużo zależy od wychowania i od tego jak wyglądał dom rodzinny współpartnera/małżonka.
    Pamiętam, że na początku związku powiedziałam mojemu mężowi, że u nas nie będzie jak u niego w domu, tzn. ja się mentalnie nie nadaje na kurę domową (potrafię wykonać niezbędne czynności do prowadzenia domu, ale nigdy nie będzie to moją "pasją")poza tym chcę mieć męża, a nie sponsora, który będzie harował od świtu do zmierzchu i w domu będzie tylko jadł i spał.
    Dlatego my od początku dzieliliśmy się różnymi czynnościami domowymi, w zależności co komu lepiej wychodziło.
    Rada dla zmęczonych mam: dobrze nakarmione i świeżo przewinięte dziecko każdy rozsądny człowiek może zabrać na 2-3 godziny na spacer, a wtedy można spokojnie poczytać, poleżeć w wannie lub zrobić coś równie miłego dla siebie.
    Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rafale- gratuluję Twojej partnerce tekiego dojrzałego męża. Fajnie jest mieć partnera, który dostrzega kobietę i jej wysiłek a zarazem pomaga jej w tym. To wydaje sie byc takie naturalne, a jednak ... mój partner uważa, że opieka nad dzieckiem to pikuś. I tak naprawde nie zdaje sobie sprawy ile energii to kosztuje. Mam zamiar zmienic jego podejście i pomyśleć o sobie, niech przez chwile poczuje jak trudno samemu to ogarnąć...

    OdpowiedzUsuń
  5. To smutne, że tak wiele jest nadal rodzin w których panują stereotypy typu mąż zarabia to już w domu palcem nie może tknąć, od zmieniania pieluch to jest matka, skoro masz dziecko to już nie czas na koleżanki, teraz Twoje miejsce jest w domu itp... Najgorsze jest to, że takim kobietą nie bardzo jest jak pomóc. Można tylko uświadamiać, że tak być nie musi, chociaż zapewne one sami i tak niczego nie będą się starały wyegzekwować.

    Ja mam to szczęście, że nie należę do tego grona. Wieczorami, kiedy jest w domu opiekujemy się synkiem na zmiany, tzn kto jest bardziej na chodzie, ale kiedy chcę gdzieś wyjść nigdy nie ma problemu. W nocy młody budzi się o 5 i wtedy ja go karmię, natomiast o 7 karmi i przewija go tata, a ja tym sposobem mogę pospać do ok 10 :)Dziadków też mamy cudownych :) Właśnie mały jedzie do nich na sobotę i niedzielę, a my ruszamy na miasto z mężem. Ostatnio oni byli u nas 2 tygodnie temu to poszliśmy na urodziny kolegi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jednak nie wyginęliście wraz z mamutami!!!Żono Rafała-stokrotne gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przez moment pomyślałam, że tego posta napisał mój mąż. Czyli to nie jest dziwne, że dzieci są wychowywane nie tylko przez mamy, ale RODZICÓW? Myślę, że często same jesteśmy sobie winne. Próbujemy wszystko ogarnąć same. Potrzeba kontroli? W ciąży też usłyszałam, że teraz Tatinkowy będzie spać na sofie (WHAT???) Dzidzik ma swój pokój i alleluja, że nie mieszkamy w kawalerce.
    I podchodzę do tematu podobnie - dziecko "wyjdzie" z domu, a my zostaniemy ze swoim związkiem. Jaki on będzie - zależy od samych zainteresowanych.
    Szczęśliwam, że związałam się z facetem Rafało-podobnym!
    Pozdrawiam wszystkich 100% tatusiów!
    (Dodam, że tatusiowie pełną gębą, są bardzo sexy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę Pana :)
    Kłaniam się nisko, za tak fajnego posta! Wreszcie jakiś Mężczyzna upomiał się o 'swoje', dając gotowe rozwiązania. Rady, jak to rady, nie wszystkie się sprawdzają. Ale liczą się chęci. Bardzo mi się spodobał ten post, bo często kobiety zapatrzone w swe pociechy, chcąc zostać super-mamą zapominają że wokół są inni ludzie którzy też ich potrzebują. Bo przecież na początku byłyśmy kobietami, sympatiami, kochankami i w końcu żonami (bądź partnerkami) swoich mężów (partnerów).
    pozdrawiam serdecznie,
    Licho

    OdpowiedzUsuń
  9. Już pisałam kiedyś - Ojciec też Matka :)
    Fajnie, że takiego posta napisał facet.

    OdpowiedzUsuń
  10. Facet Rafało-podobny świetne określenie! Oby więcej Was takich było:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja właśnie "marnuje" czas na mamuśkach, a mąż biega za rowerkami na podwórku :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety nie każdy mąż jest taki..;)I niektórych za nic w świecie nie można przekonać do wykonywania tych rzeczy które opisałeś Rafale..

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak widać po tym co Rafał napisał, do mężczyzny trzeba konkretnie, nikt nie jest czytającym w myślach, a w szczególności mężczyźni, bo oni nie mają instynktu, więc muszą wiedzieć jasno o co chodzi ;-D
    Ja jestem szczęśliwa i myślę że mój mąż też, bo mamy dwie cudne córeczki;-DDD

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratulację za odwagę, że zdecydowałeś się tu zajrzeć i napisać.. Mój mąż początkowo stwarzał jak mi się wydawało, problemy, gdy miał zupełnie sam zając się naszym synkiem.. Obwiniałam go, że jest niedobrym ojcem itd. a cały problem leżał, jak się okazało, we mnie.. za każdym razem jak on próbował coś zrobić przy maluszku, zawsze bacznie to obserwowałam i krytykowałam, jak coś było nie tak. Mąż się zraził.. Dopiero szczera rozmowa wszystko rozwiązała.. od początku w moim związku wprowadzone były partnerskie zasady, podział obowiązków i nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej..a z tym dogadzaniem mężczyznom we wszystkim.. cóż myślę, że nie ma nic gorszego niż przysłowiowe smarowanie chleba z dwóch stron.. Typowa Matka Polka kojarzy się z kobietą bedącą gospodynią domową, zawsze czekającą na męża z ciepłym obiadkiem, z gromadką dzieci, w zwykłych ciuszkach skrywających obłe kształty, dla której jedynym i najważniejszym celem w życiu jest urodzenie dzieci i dogadzanie mężowi. Takie są przecież nasze mamy i babcie!! Myślę,że to niańczenie meżczyzn bierze się z przekonania, że jak tylko będziemy perfekcyjne to on będzie bardziej kochał, nigdy nie zdradzi, bo przecież, gdzie znajdzie sobie taką drugą, co rano o 6.00 po bułeczki poleci? BZDURA NAD BZDURAMI.. ale niestety zdarzają się faceci tak rozpieszczeni przez mamusie czy inne osoby, że stają się ogromną udręką dla swoich partnerek. Naprawdę, Wy mężczyźni, nie potrzebujecie nianiek i sami potraficie wiele zrobić, tak jak Ty Rafałe, ale po co się przemęczać jak wszystko zawsze jest podane na tacy.. ZGROZA !! A my kobiety, nie zapominajmy że przede wszystkim jesteśmy KOBIETAMI, a dopiero potem matkami, żonami itd Ja mam czas na wszystko, jestem szczęśliwą spełnioną kobietą i tego życzę wszystkim mamuśkom :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. a mnie się jednak wydaje, że Rafał jest kobietą. Co do teściów, sąsiadów - są zbyt daleko i pracują. Sąsiadom, których (nie)znam od dwóch miesięcy - nie ufam i nie powierzyłabym 6-miesięcznego dziecka. Na nianię mnie nie stac.Wobec tego zostają nam wieczory po 19, kiedy mała smacznie sobie śpi. To nie takie proste. Proste też nie jest budzenie męża w nocy - chyba dopiero udałoby mi się z pomocą wałka albo jakiejś syreny strażackiej zanim by się ruszył i zaczaił co się dzieje - wolę wstac sama i po bólu, na szczęście Mała bardzo rzadko się budzi w nocy, spanie to akurat odziedziczyła po swoim tatusiu, co mnie bardzo cieszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ...co nie znaczy oczywiście, że mąż nie wychowuje naszej młodej ;) jest naprawdę saupertatusiem, bawi się z nią, przewija itp.
    Mamo G., my również nie wyobrażamy sobie spania we trójkę lub osobno, bo mała śpi z nami... Od początku mocno trzymaliśmy się zasady, że Mała ma swoje łóżeczko i koniec kropka. Choc nie było łatwo szczególnie gdy karmiłam piersią i w nocy budziła się co godzinę. Konsekwentnie brałam ją do karmienia i odkładałam do łóżeczka. Niewygodnie i męcząco - ale nie złamaliśmy się i teraz jesteśmy z siebie dumni ;)
    Buziaki Mamuśki i Tatuśki !!! Dobrej nocy

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze coś napiszę :)
    Najważniejsza jest miłośc rodziców - to gwarantuje, że dziecko będzie się czuło naprawdę kochane :) nie można zaniedbac swojego związku. Jak można mówic komuś, że dziecko POWINNO spac z mamą a tato osobno??? Stanowczo wystarczy 9 miesięcy w brzuszku, później dziecko staje się bądź co bądź oddzielnym organizmem i naprawdę może samo spac :) a łóżko małżeńskie jak sama nazwa wskazuje - jest nasze :) i jest cudowne a dziecko ma swoje królestwo. ŁÓŻECZKO. (chyba mnie trochę poniosło, ale jak zaczęłam rozmyślac o tym to musiałam jakoś to skomentowac)

    OdpowiedzUsuń
  19. To samo mówi mój szanowny małżonek. I nie chce żadnych bułek prosto z piekarni - kupujemy raz w tygodniu i trzymamy w zamrażarce. A obiady gotuje sam, jak przyjdzie z pracy. Ale za to wymaga dwóch rzeczy - "jasnego przekazu" - nauczyłam się mówić wprost co ma zrobić i to robi bez gadania. A druga rzecz to wolne przedpołudnie w niedzielę - on po prostu MUSI wtedy iść na rower. Odkąd wypracowaliśmy sobie jasne zasady to wszystko chodzi jak w zegarku, mimo że nie ma babci, niani ani nikogo innego do opieki nad dziećmi:)

    OdpowiedzUsuń
  20. OO mój post wcięło, więc jeszcze raz. Rafale gratulacje sposobu myślenia. Rozwiązania podane przez Ciebie powinny być jak najbardziej naturalne i nieprzymuszone. Mam to szczęście i posiadam męża, który potrafi często zdjąć ze mnie ten nasz słodki obowiązek. Jednak znam związki gdzie nadal funkcjonuje stereotyp kobieta w domu mężczyzna w pracy. I zazwyczaj taki stereotyp został wyniesiony przez mężczyznę z domu (mamusia robiąca za synka wszystko). Jeżeli kobieta nic z tym nie zrobi to mężczyzna się szybko przyzwyczaja do takiej sytuacji i że tak powiem...pozamiatane, nie będzie nic robił przy dziecku. A przecież gdy mężczyzna zajmuję się dzieckiem tworzy się między nimi więź jedyna i niepowtarzalna, więc panowie niepomagający do dzieła :)) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. mój taki jest :D ale nie ma nic za darmo:P

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak to czytałam to miałam wrażenie, że napisał to mój mąż. U nas jest dokładnie tak samo. Co prawda ja również pracuje, z tym, że w trybie 12 godzinnym: dzień, noc więc jestem w domu więcej z dzieckiem niż tatuś, ale za to jak on przychodzi z pracy z chęcią zajmie się naszą roczną córcią. Ja w tym czasie mam dla siebie czas, fryzjer, maniciurzystka itp. w nocy również częściej wstaje niż ja. Czasami mam z tego powodu wyrzuty ale w końcu to nie jest tylko mój obowiązek a jak mała była na piersi to faktycznie tylko ja w nocy byłam na nogach. Teraz mąż czasami mówi, że musi mi z tym wynagrodzić- Kochany Piotruś. Dzięki niemu macierzyństwo nie jest wcale takie trudne. Oczywiście są wyrzeczenia i czasami jest ciężko ale nikt nie powiedział że będzie łatwo. Jak jestem po nocnym dyżurze to padam a nie mogę pozwolić sobie na spanie przy małej, ale mija godzina 17 i już jest super, mogę w końcu odpocząć a opiekę przejmuje tata. Obydwoje jesteśmy rodzicami, nie tylko ja ma dziecko ale my mamy. Życzę kazdej kobiecie takiego partnera i gratuluję,że któryś pan nie wstydził się tego napisać

    OdpowiedzUsuń
  23. u nas też sprawdzają się jasno ustalone zasady, wtedy jest o wiele prościej i łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  24. żona Rafała - szczęściara:) a tak na poważnie-dokładnie tak być powinno!!!! pozdrawiam Rafała, żone i wszystkie niegrzeczne mamuśki :*

    OdpowiedzUsuń
  25. nasze córki wychowujemy i otaczamy opieka wspólnie...
    znaczy zmiana pieluch, karmienia, kompanie są wspólnymi obowiązkami :D i wtedy łatwiej jest być mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Rafał, gratuluję podejścia i żony, bo taki mądry facet, to na pewno ma świetną żonkę! :)

    Oczywiście są faceci beznadziejni, niereformowalni itd., ale nie wyobrażam sobie posiadania dzieci z kimś takim. Jeśli ja traktuję mężczyznę jak partnera we wszystkim, to on odwdzięcza mi się tym samym. Ale jako partnera, czyli nie sprawdzam, NIE POPRAWIAM po nim za każdym razem jak zrobi, bo JA ZROBIĘ TO LEPIEJ przecież. To jest chyba największy i z pozoru niewinny błąd kobiet, który to kobiety, a nie mężczyźni wynoszą z domu. W momencie kiedy zakładamy nowe "gospodarstwo domowe" wszystko jest do ugadania!
    Mój ulubiony przykład (nie pamiętam skąd): Mężczyzna jak ma odkurzyć w pokoju to włącza odkurzacz i siada z książką za zamkniętymi drzwiami. Jakby się nie starał żona i tak przyjdzie, skrytykuje i zrobi to sama. Po co dublować pracę? :)

    OdpowiedzUsuń
  27. To ze "ojciec też matka" było dla mnie oczywiste od.. zawsze. Przekonanie do tego mojego męża nie było łatwe.. a tak właściwie to nadal trwa.
    Nie o nim chciałam jednak pisać ale o kobiecych grzeszkach. Słuchając wypowiedzi moich koleżanek ( w wiekszości dzieci juz odchowane) wywnioskowałam, że najbardziej pożądana cechą matki jest samodzielność a wręcz samowystarczalność. Z największa duma wypowiadane sa zdania "ja radziłam sobie ze wszystkim SAMA', "mnie się on w wychowanie dziecka NIE WTRĄCAŁ", "mam doskonały kontakt z dzieckiem - nie to co on, bo przeciez zawsze ja sie nim zajmowałam". Wywnioskować by można że facet do niczego jest nie potzebny, no najwyżej do zarabiania kasy..
    Samowystarczalna pani nie wyśle męża po zakupy " bo ja to sama wiem najlepiej co mi potrzeba" nie wpuści do kuchni "bo co mi będzie w moich garach mieszał" a nawet sama rozpali w piecu lub kominku, łacznie z przyniesieniem opału i wyniesieniem popiołu "bo on to by MI tu nabrudził".
    To ona nauczy syna grać w piłkę i jeździc rowerem. I broń Boże nie pozwoli na męski wypad na narty lub żagle..
    Nic więc dziwnego, że panowie usuwają sie na fotel z widokiem na telewizor lub wymykaja na piwko. W domu przecież i tak nie sa do niczego potrebni, a czasem wręcz przeszkadzają w czynnościach domowych.
    Z drugiej strony Tatuś, który wyjdzie z niemowlakiem na spacer, lub wybierze się na zebranie klasowe jest postrzegany jako niesamowity bohater (a jego żona to napewmo jedza i leń).
    Niedawno słyszałam hymn pochwalny teściowej o zięciu " jakie to szczęście że on tak umie się zająć dzieckiem, no bo nie każdy facet..." Ciekawe czy ktos kiedyś pochwalił kobiete, że umie sie zająć swoim dzieckiem. Ona MA UMIEĆ i już.
    Ps. Dla Rafała i jego Żony pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  28. Doroto, na końcu swojego wpisu trafiłaś w mój czuły punkt:) Jak słyszę jakim mój niby-mąż jest super partnerem a od niedawna super tatą, bo sprząta, zajmuje się dzieckiem itd, to mnie krew zalewa. Gdy byłam w ciąży, to jemu głównie należały się gratulacje, po porodzie również, albo achy i ochy, że nie leży przed tv z pilotem. A ja? No cóż, przecież to kobieca natura a nie żadna nasza zasługa, że zaszłyśmy, donosiłyśmy i urodziłyśmy. Jak słyszę takie teksty, to odpowiadam tylko: no i....? Dlaczego niektórzy traktują mężczyzn jak dzieci albo jak by byli niepełnosprawni... Owszem, sama go pochwalę za różne rzeczy tak jak on mnie, ale nie robimy wielkiego wow z rzeczy normalnych. Trochę zołzowato wyszedł mi ten wpis, ale dziewczyny, które się z tym spotykają wyczują moje intencje :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Oj ja doskonale rozumiem i podpisuje się dwoma rekoma... ja równiez spotykam się z pełnym zachwytem umiejetnościami mojego męża (powycieranie kurzy, odkurzanie), co u NAS KOBIET JEST RZECZA NORMALNĄ.
    Jestem jak najbardziej za podziałem obowiązków, bo w końcu oboje pracujemy więc czasu mamy tyle samo :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Kinga! Witaj w klubie!! Po porodzie też zeszłam na drugi plan... Tatuś był gwiazdą! Ale z czasem nauczyłam go byciem tatusiem w 100% :)Mój niby-mąż pracuje 12 godzin więc narazie nie wyobrażam sobie zaciągać go do sprzątania o 20ej. Tatuś piersi z mleczkiem nie posiada to jesteśmy na tym etapie że do małej wstaję ja, co oczywiste ale jak tylko wejdzie butelka to będzie w karmieniu równouprawnienie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Brawo Rafał! Bardzo fajnie czytać tu męski punkt widzenia - i to do tego prawdziwego MĘŻCZYZNY a nie jakiegoś maminsynka, który poszukuje w żonie drugiej mamusi co mu poda śniadanko i koszule uprasuje:) Masz rację w 100% - niestety prawdziwiych facetów takich jak Ty chyba są ciągle braki - musisz dać się sklonować.
    Jako matka małego faceta stawiam sobie za punkt honoru na takiego dorosłego mężczyznę go wychować!!! Na szczęście będzie miał w swoim tatusiu całkiem dobry wzorzec:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Z tym, że Rafale mój mąż wraca z pracy o 19, z jak jeszcze odwiedza mamę/kolegę/robi zakupy to jest w domu o 21-23. A mała zasypia o 20 więc z reguły wraca jak już śpi i nie ma już w czym pomagać... Po bułki nie mam zamiaru wstawać, ale robię mu śniadanie do pracy, bo jak nie zrobię to zostaje i bez i kupuje, a jak robi sobie leń kolację to jesli nie ma żadnej puszki do otworzenia to nie je w ogóle. Uwierz, że niektórzy faceci to lenie

    OdpowiedzUsuń
  33. ło rany, ja to mojemu mężowi na początku powiedziałam, że nie robiłam nie robię i nie będę robić mu śniadań do pracy, bo nie jestem jego mamą i po dwóch dniach zrozumiał różnicę pomiędzy byciem dzieckiem, a małżonkiem ;-DD więc teraz nie ma żadnego problemu w dogadywaniu się kto co robi. bo przecież tak jak Rafał wspomniał to od nas zaczęła powstawać Nasza rodzina i nikt nie jest pępkiem świata.

    OdpowiedzUsuń
  34. drogi Rafale, tekst o Pani Perfekcyjnej był absolutnym ŻARTEM, żadna normalna matka/kura domowa/ czy jak tam ją nazwać nie biega przed wschodem słońca po bułki, nie czyści, nie pucuje i nie rwie włosów z głowy, bo się nie wyrabia. No chyba, że jest PERFEKCYJNA. Ale Perfekcyjnych chyba nie ma.
    Buźka,
    matka wariatka

    OdpowiedzUsuń
  35. Witam wszystkie Niegrzeczne Mamuśki i Tatusiów!

    Ja również jestem szczęśliwą Mamą będącą w partnerskim związku, w którym Tata jest w pełni zaangażowany od pierwszej chwili wyjścia naszej córci na świat. Muszę powiedzieć, że na początku miałam wręcz wrażenie, że to Marcin ma w sobie 100 razy więcej instynktu macierzyńskiego niż ja. Po porodzie miałam "baby blous'a", także co chwile płakałam i byłam mega przerażona opieką nad naszą Oliwką. Tata zaś stanął na wysokości zadania i robił wszystko przy naszej Dzidzi, tak abym ja miała szanse wyjść ze wszystkich dołów.
    Teraz gdy jest już dobrze i nie ogarnia mnie lęk na myśl o zostaniu z Dzidzą sama (ma 4 miesiące) wiem, że w życiu bym nie dała rady gdyby nie Marcin. Dzielimy się wszystkimi obowiązkami i nie ma w ogóle takiej opcji, żebym musiała mu tłumaczyć, albo prosić go o zrobienie czegoś przy dziecku.
    Myślę, że mamy szczęście (my kobiety),że żyjemy w takich czasach, w których co razie więcej mówi się zaangażowanym ojcostwie, a mężczyźni chcą uczestniczyć w życiu rodzinnym i nie umywają rąk od obowiązków domowych.

    pozdrawiam wszystkich zaangażowanym rodziców i lecę otworzyć drzwi mojemu Mężczyźnie który właśnie wrócił z pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja mam fajnego męża! I to, że wychowuje dzieci razem ze mną, dba o dom itd, było dla niego oczywiste...

    OdpowiedzUsuń
  37. żono Rafała gratuluję takiego dojżałego męża! I dzieciom takiego Taty!

    Niestety nie każdy mąż jest taki, inni zasiadają przed komputerem i grają w gry (zbyt zmęczeni po pracy by zajmować się dziećmi) a na prośbę o pomoc słyszysz: nie wciskaj mi dzieciaka, ja cały dzień haruję żebyście mieli na chleb a ty co robisz?!?!?!
    nic tylko siedzisz w domu i seriale oglądasz!

    KLOPS!

    OdpowiedzUsuń
  38. jakoś przestało mi się to podobac, nagle wszystkie mamy mają cudownych mężów, którzy są wręcz lepszymi rodzicami od nich. Sielanka po prostu. Nie piszę tego dlatego, że sama nie jestem obdarowana takim partnerem - owszem, jestem. Ale nie raz nie mam do niego siły, odkurzyc czasem i tak po nim muszę, niemal siłą zdzierac z łóżka. On pracuje - ja nie i rozumiem że czasem musi sobie odpuścic, odpocząc bo pracę ma stresującą, pograc na konsoli ;) za to ja gdy jestem zmęczona, a M. akurat nie jest w pracy, oddaje mu inicjatywę i kładę się przed tv. Nie trzymamy się sztywnych zasad, robimy tyle, ile mamy na to siły. Ale nie widzę nic złego w robieniu meżowi śniadania (mi się to akurat rzadko zdarza), kawy, czy prasowania (skoro prasuję rzeczy moje, małej to czemu mam odstawiac jego rzeczy, z resztą prasowac lubię). Trochę chyba chaotycznie tu powypisywałam, ale jakoś tak. M. w pracy, mała śpi, to mnie na przemyslenia wzięło.
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  39. Katarzyna, jak tak bardzo lubisz prasować to wpadnij do mnie co? :))) Bo ja juz sobie wmówiłam, że prasowanie niszczy ciuchy, tak bardzo tego nie cierpię:) A tak poważnie Anno - następnym razem jak mąż powie "ty tylko seriale oglądasz" to go zostaw na cały dzień z dzieckiem, niech też sobie poogląda. Od razu mu przejdzie. Też tak miałam, z tym, że ja nie miałam wychowawczego - pracuję w domu bo jestem tłumaczem - zrobienie czegokolwiek kiedy dzieci są w domu to cud. I pewnego razu po kwestii "bo ty siedzisz w domu i nic nie robisz" wyszłam i nie było mnie 2 dni - pojechałam sobie na weekend do przyjaciółki. A że relaks miałam wtedy zerowy bo ciągle myślałam co w domu to już inna sprawa. Musieliśmy potem wypracować pewne zasady, co nie było łatwe i teraz jest OK, zresztą dzieci już są starsze i coraz łatwiej nam to ogarnąć. Ale ta moja "ucieczka" chyba mu uświadomiła, że opieka nad dziećmi wcale nie jest taka łatwa.
    I co to znaczy "on pracuje i musi sobie odpocząć"? My też pracujemy, czasem na trzech etatach i jakoś nikt nas nie żałuje. Pewnie gdyby praca w domu była płatna to ludzie inaczej by ją postrzegali.

    OdpowiedzUsuń
  40. pisząc "on pracuje i musi sobie odpocząc" mialam na mysli jedynie nasza sytuację, ja nie pracuję, zajmuję się tylko półroczną córcią, a mój mąż ma dośc ciężką pracę, ostatnio praktycznie same nocki więc nie mogę miec mu za złe że w dzien musi się dobrze wyspac bo np na 17 znów do pracy. nie tlumacze tu facetow ktorzy z premedytacja migają sie od opieki nad dzieckiem. Moj M gdy tylko moze idzie z nami na spacer, idzie do sklepu, sprząta, bawi się z mała, kontakt maja naprawde swietny. I nigdy nie powiedzial mi, ze nic nie robie - wrecz przeciwnie, czuje i słysze od niego, ze docenia to, co robie :)
    co do prasowania, Małgosiu, to lubię(jakos mnie to uspokaja), ale nie do przesady :) czasem tez mi sie nie chce i tego nie robie ;)
    Miłego dnia mamusie :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Małgośiu bardzo dobry plan z tą ucieczką.
    Tylko, że mój synek ma dopiero 4 miesiące, karmię go piersią i na domiar złego nie cierpi butelki. Jak go raz zostawiłam z butelką ściągniętego mleka to wył 3 godziny a butla mu nie pasowała i nie jadł...
    Niestety. Bardzo bym chciała po prostu wyjść bez słowa i nie odbierać tel ale szkoda mi dziecka :(

    Kasiu ja się wyłamię, mój mąż nie jest idealny, wręcz daleko mu do dobrego męża czy taty i nie wstydzę się tego napisać bo to on powinien się wstydzić - nie ja.

    Reasumując drogi Rafale nie każdy jest takim mężem i tatą jak Ty. Tylko pozazdrościć rodzinie i z rozpędu puknąć głową w ścianę.

    OdpowiedzUsuń
  42. Jak dziecko ma 4 miesiące to faktycznie ciężko tak wyjść. Moje były już większe, jedno miało 6, drugie rok i mogłam sobie na wyjście pozwolić, ale gdyby dziecko było bardzo małe pewnie bym się nie odważyła.
    A telefony odbierałam - szukała mnie cała rodzina, martwili się że coś mi się stało. Ale powiedziałam wtedy, że do niedzieli wieczór nie wrócę choćby nie wiem co. No i dali radę. Dalej dają i prawie doskonale się rozumiemy:)

    OdpowiedzUsuń
  43. Macie wspaniale ,ze mozecie zostawiać dzieci i wyjsć.mój mąż pracuje daleko ,bywa w domu raz na 3 miesiace ,jest wtedy również 3mce w domu przy czym jak pisałam wczesniej on to pan i władca a ja to mysz ,która dałą się wrobicw kierat.swojej rodziny nie mam ,matka wyszła drugi raz za maz i prowadzi wlasne życie z mężem i dorosłym drugim dzieckiem ,babcia stara i nie ma sił ,dziadki nie żyją ,ciotka jedna daleko i też juz ni e młoda. a ze strony męża ,,no cóż ..dużo bym mogła jeszcze napisać ,tesciowa widzi tylko córkę i jej męża i wnuczkę.mni ekiedys wyzwałą od najgorszych po miałam swooje zdanie.wszystko jej ni epasuje i wszystko jej żle,ale córci ajej jest zmęczona i musi odpocząć.jak są rodzinne imprezy to mni eni ezapraszaja jak jestem sama ,gdy maż jest w domu to zapraszają nas.ja ni epracuję ,mam wolne do południ agdy dzieci są w przedszkolu ,zaraz zaczną szkołę i wtedy bnede całkiem uwiazana.mąż twierdzi,ze to jego rodzina ma rację a ja wymyślam,przeciez powinnam byc szczęśliwa( wszystko niby mam),znajomych nie mam,nigdy nie miałąm zcasu bo dzieci,koleżanek nie mam ,moze jedna ale to telefonicznie bardziej.boję sie gdy mąż jest w domu bo nigdy nie wiem czy szklanka dobrze stoi i czy akurat bedzie miał humor czy nie.kiedyś jak dzieci były malutkie chciałam żebysmy mieli pomoc do domu ale maz wybił mi to z głowy-dosłownie.jestem bardzo przytłoczona cała tą sytuacją,potwornie zmęczona ,czasami ni emam sił się umyć.wiem,ze pisze często to samo ale tutaj się wygadam ,czasami przez cały dzien jedyni ludzie z którymi rozmawiaam to pani w sklepie lub przedszkolu.pa

    OdpowiedzUsuń
  44. Magdalena, z tego co piszesz wynika że Twój mąż jest okropnie surowy i "pomógł" Ci wpaśc w depresje. Znam dużo podobnych sytuacji. Maz daleko, matka sama z dziecmi, on gdzies np za granica, nie za wiele go obchodzi bo mysli ze skoro wysyla pieniadze i przyjezdza na swieta to jego ojcowskie zadanie "odrobione". I wiesz co? Znam kobiety które powiedziały dośc, dosc samotnosci, poniżania i zaczeły drugie życie. Z tego co piszesz wynika ze go nie kochasz. A jesli tak naprawde jest, to nigdy nie bedziesz szczesliwa, bo milosci nie mozna sie nauczyc, nie mozna z kims byc tylko z przyzwyczajenia, choc milosc oczywiscie przyzwyczaja do drugiego człowieka i to jest bardzo potrzebne. Jednak nie wtedy, gdy nie ma miedzy wami uczucia a jedynie formalnosci, dzieci. To toksyczny zwiazek, czy rozmawiacie z mezem w ogole o waszym malzenstwie, czy on nie widzi, w jakim Ty jestes stanie??? Nie mozesz myslec o sobie jak o myszce a o nim jak o władcy, to straszne. Jestescie oboje ludzmi, miedzy którymi jest jakies uczucie, przeciez nikt na sile was nie splótł. Oboje jestescie takimi samymi rodzicami dla swoich dzieci. Okropnie mi Ciebie szkoda Twoja sytuacja jest mi jakos szczegolnie bliska bo jej doswiadczyłam moze nie w doslownym sensie. Ale wiem jak to jest byc dzieckiem mamy "myszki" i taty "władcy". Moze nie powinnam tu tego pisac ale chce Ci powiedziec, ze to nie chodzi tylko o Ciebie, ale i o wasze dzieci. Dziecko to ogromnie sprytna i mądra istota, która dobrze zawsze wie co się święci, to Ty i Twoj maz wplywacie na ich psychikę, poczucie własnej wartości, na samopoczucie. Dziecko jest świetnym obserwatorem od najmlodszych lat, miesiecy. Musisz podjac jakas decyzje, z depresji mozna wyjsc, a przede wszystkim kazdy ma prawo do szczęścia, do cieszenia sie z zycia. Nikt nie ma prawa Cie ranic, wpędzac w depresyjne stany. Uwierz w siebie i w to ze nalezy Ci się szacunek i miłosc.

    OdpowiedzUsuń
  45. własnie,mój mąż tego nie rozumie.kiedyś mi powiedział,ze jak rodzice coś mi mówia to najwidocznij mają rację a ja jestem tylko synową wiec czego wymagam>i co ja wogóle jestem,zeja to sobie mogę a on jk bedzie chcial to jeszcze mi pokaże.taki mąż.z zewnatrz nikt by się ni e spodziewał jak jest u nas w domu bo on zawsze jest idealnya w domu musze uważać bo różnie to bywa.boję się wszystkiego,bo nigdy ni e wiem jaka bedzie reakcja.czasami myslę ,ze moze faktycznie to wszystko jest z mojej winy.ni e cieszę s ie niczym ,dawniej miałam duzo energii ,teraz męczą mni edzieci i to bardzo,drażnią.kocham je ponad wszystko ale chciałabym choć trochę odpoczać.

    OdpowiedzUsuń
  46. Czas leci a ja tkwię w pustce,wiem,ze powinnam cos zrobic ale nie mam sił,,brak mi chęci ,jestem po 30 tce a czuje sie jakbym byla starą zniedołężniała babą.koleżanek nie mam ,jakoś tak wyszło,w sumie to jestem sama.życie przegrałam ,myślę o jakimś zajęciu a ale dziećmi trzeba się zajać i ktoś musi ich plinowac po szkole .wszędzie chodzę z dziećmi albo sama do południa.czy to normalne zeby całymi dniami do nikogo dorosłego się ni eodezwać?

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja chcę takiego męża!!!!!!!!!!!! :)
    Choć nie powiem - zgrzeszyłam teraz :) Może będę świnią,ale pochwalę się - mój mąż jest kochany! Prawie taki ideał jak pisze Rafał, ale co tam, nie można mieć wszystkiego :):):) hihi I tak jest dobrze, posprząta jak go poproszę, wróci wcześniej, żebym mogła pójść do fryzjera, ostatnio mam ciągle wolne wieczory - fitnes, plotki... hihi !!Hi Life!! Dlatego korzystam ile wlezie :):) Jak bedzie drugie, to znowu utknę w domu, ale później... znowu będę go wykorzystywać! a co! Ja nie mam innego kontaktu z ludźmi hihi :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  48. Madzia uwierz w siebie, zbierz się na odwagę zrób coś z tym. Mój mąż miał też takie zapędy ale pracuję nad tym. Raz jest lepiej raz gorzej ale wiem że jeszcze mnóstwo rozmów przed nami.

    Jednak moja sytuacja jest lepsza od Twojej co tu kryć.
    Dziewczyno masz jedno życie tylko, nie zmarnuj go. Jesteś na równych prawach co Twój mąż.

    Jeśli dzieci są w przedszkolu/ szkole to może spróbuj sobie znaleźć w tym czasie jakąś dorywczą pracę na parę godzin. Wyjdziesz do ludzi i będzie Ci lepiej. No i będziesz miała jakiś swój grosz.

    Życzę Ci powodzenia i przestań bać się męża. Pomyśl o sobie jako o wspaniałej, pięknej i dobrej kobiecie. Tobie też coś się należy od życia! Jesteś wartościową osobą. Wychowujesz Wasze dzieci a to bardzo odpowiedzialna i trudna praca.

    do dzieła!

    Nie patrz na teściową, licz na siebie!

    OdpowiedzUsuń
  49. Witam!! wczoraj byliśmy calą rodziną na spacerze,jeżeli mozna to nazwać spacerem.zgubilam klucz(wypadł i znalazłam) i zawołałąm męża ,żeby pospieszył sie bo się i dał mi swój klucz aon,ze jezeli jeszcze raz powiem mu żeby się ruszył to on mni e nauczy jak mam się odzywać bo chyba zapomniałam już jak ma być i w odpowiedni sposób on mi przypomni jak mam się odzywać.

    OdpowiedzUsuń
  50. nie iwem już co robię odbrze a co żle,boję się i jestem bardzo zmęczona.nie iwem juz co dalej robić,nie iwem kiedy będzie zadowolony a kiedy nie.nie wiem.

    OdpowiedzUsuń