Witam!
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie taki temat na posta:
W co warto inwestować?
Czasami kupuję ubrania dla synka w second-handzie, niektóre zabawki Małego też są z drugiej ręki. Nie mam fobii na punkcie jedzenia i często zamiast bio-słoiczków sama przyrządzam pycha-papki. Natomiast inwestuję w foteliki samochodowe (niedawno przerzuciliśmy się na fotelik z grupy 1 - od 9 kg). Fotelik dla mojego dziecka musi być wygodny, dopasowany do jego wieku, a przede wszystkim bezpieczny. Przed zakupem, długo analizowałam dostępne produkty, sprawdzałam wyniki crashtestów.
W czerwcu ubiegłego roku miałam wypadek samochodowy. Jechałam z trzymiesięcznym wtedy synem i swoją mamą. Kilka godzin wcześniej wyprzedzałam mężczyznę jadącego z dwójką dzieci (około 5 i 7 lat) "biegających" po samochodzie. Skomentowałam to dobitnie. Tego dnia przejechaliśmy około 200 km, wypadek wydarzył się zaledwie kilka km od domu. Na szczęście nikomu z nas nic się nie stało. A nie wiem, jakby się skończyło, gdyby nie porządny fotelik samochodowy. Nie ma dla mnie wymówki, jeżeli chodzi o wożenie dziecka bez fotelika. Nie jeżdżę nawet do sklepu, który widać z okna naszego mieszkania, jeżeli dziecko jest "luzem". A tym, którzy fotelika nie posiadają, proponuję kupić, pożyczyć, albo nie wsadzać dziecka do samochodu.
A w co Wy inwestujecie? Jak sądzicie, na czym można zaoszczędzić, a na co wydać większą kwotę?
Mama Grocha
czwartek, 22 kwietnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Myślę podobnie, nie oszczędzam jeszcze na butach oraz na żywności (ale bez szaleństwa i przesady oczywiście)
OdpowiedzUsuńBędąc na urlopie wychowawczym -bezpłatnym- i żyjąc z jednej wypłaty, niestety trzeba niekiedy kombinować i gimnastykować się, aby starczyło do 10 :( nie oszczędzam podobnie jak Silanna na butach nowych dla dzieci - nawet jeśli muszą być profilowane i nie kosztują mało - na jedzeniu oraz bezpieczeństwu maluchów (w nawiązaniu do fotelików podczas jazdy - obowiązkowo). Staram się dużo piec i gotować w domu sama - co powiem szczerze pozwala oszczędzić troszkę groszy każdego miesiąca. Jeżeli chodzi o ubranka to jak najbardziej, po starszym bracie córeczka nosi niektóre - uwielbiam zakupy na allegro, które dają wiele możliwości i wybór oraz szanse kupienia czegoś naprawdę extra za niską cenę z dostawą do domu :)
OdpowiedzUsuńHm... wczoraj na tvn zobaczylam zwiastun "UWAGI" nie wiem czy zwróciłyście dorgie mamy uwagę... było pokazane co sie dzieje z manekinem dziecka w foteliku ktore nie spelnia standardow bezpieczenstwa. Najgorsze w tym wszstkim jest to ze czesto to znane marki...
OdpowiedzUsuńWystraszylam sie tak bardzo majac na uwadze nasz nablizszy wyjazd majowy ze zbieglam na dol do auta by obejrzec nasz firmowy fotelik no i na szczescie on spelnia wszelkie zasady bezpieczenstwa ale...
"rodzice nie zwracaja na to uwagi, wazne by ładnie wygladał i spełniał kilka funkcji no i nie był za drogi" uslyszlam od Pani sklepowej... o matko!
Wiecie co na bezpieczenstwie NIE MOŻNA OSZCZEDZAC chocbym trzeba bylo wydac wiekszosc ze swojej pensji.
Co do reszty na jedzeniu nie oszczedzamy ale tez nie szlejemy ciuszki hm to roznie i buciki zgodze sie z wami trzeba by byly nowe, w koncu stopki naszych pociech dopiero sie krztaltuja...
Mamy chyba to samo. Większość ciuchow dla mlodego (i w sumie nie tylko, bo dla mnei to samo) kupuje w internecie, mam kilka fajnych second handów upatrzonych w których kupuje, do innych jakos nie zaglądam. Jedyne co dla mnie ważne, to to żeby były z naturalnych tkanin. I nie znoszę polaru ;)
OdpowiedzUsuńCo do fotelika, to rzeczywiscie też mam zdanie, że to bardzo ważne żeby byl bezpieczny. Jakiś czas temu widziałam artyuł na temat fotelikó w któryms z marketów. Były tak beznadziejnie niebezpieczne, że mogły zrobic więcej złego niż dziecko na kolanach u rodziców zapięte pasami..
Juz zdecydowaliśmy ze Kuba bedzie jeździł w 9-18 tyłem do kierunku, po obejrzeniu filmu na testowej stronie.
Słoiczków nie lubię, więc tu odpada ;) Zabawki mamy szczeście otrxzymywać w ilościach hurtowych od znajomych którzy nie chcą więcej dzieci.
drogie Mamy, tylko jak wytłumaczyć mądremu dziadkowi, który uważa, że dziecko nie może być mocno spięte pasami w foteliku, żeby miało luz. i jeszcze uważa, że jeśli on jeździ uważnie, to inni też. i nie widzi żadnych zagrożeń?
OdpowiedzUsuńPodaj dziadkowi przykład z (mojego) życia wzięty. Parę lat temu mój małżonek prowadząc autobus uderzył w samochód który nie zatrzymał się na "stopie". W aucie, za kierowca siedziało 6-cio miesięczne dziecko. Autobus walnął w sam środek auta, od strony dziecka, więc mąż był przekonany że dzieciak nie żyje. Całe szczęście, że był w foteliku dobrej klasy i porządnie zapięty, bo inaczej faktycznie skończyłoby się tragedią. A tak dziecko było mocno wystraszone i miało tylko parę siniaków.
OdpowiedzUsuńNasze dzieci nigdy nie jeżdżą bez fotelików.
A już do pasji doprowadzają mnie rodzice którzy nabywają fotelik, przypinają go pasami w aucie i wsadzają dziecko i go NIE ZAPINAJĄ w pasy. To jest dopiero głupota. Ale jakby kto pytał, to fotelik jest...
Tłumaczę i tłumaczę ale jak grochem o ścianę :/ A Młody ma pasy zapięte, ale tak luźno, że jakby nie miał. Chociaż, jak ja jeżdżę z nimi to jest dobrze zapięty. Pilnuję tego bardzo. Czasem nawet jak tylko po Młodego przyjeżdżają to schodzę z nimi, żeby dziecko zapiąć w foteliku.
OdpowiedzUsuńja mam dla ciebie rade wyszukaj na http://www.youtube.com/ jakiś filmik z testów fotelików i pokaz dziadkowi, jak to nie poskutkuje to... powiedz ze ma zakaz jazdy z maluchem dopuki nie przyzwyczai sie ze pasy maja byc zapiete porzadnie nie za mocno nie za luzno w koncu chodzi o bezpieczenstwo malucha - pozdrawiam i wytrwalosci zycze!
OdpowiedzUsuńco do fotelików - w 100% zgadzam się!
OdpowiedzUsuńubrania i zabawki - szczególnie szwedzkie-świetne!- często znajduję w ciucholandach!
Ale! na pewno! Nie oszczędzam na książkach dla dzieci!!!!! Czytam non stop:
Mój 7 latek sam! nauczył się czytac bez literowania, od razu składał całośc wyrazów!
A pon. 3 latek niektóre wiersze wyśpiewuje:)
To jest inwestycja w inteligencję, bystrośc i przyszłośc:) pzdr serdecznie mamuśki
witam... nie będe oryginalna jak powiem, że sie w zupelności zgadzam z Waszymi opiniami! Wiem, że dzieciaki to spory wydatek, bo mam dwóch synów 20 i 4 miesiace ale co do bezpieczeństwa nie wolno oszczedzać!!! tyle jeździ nieodpowiedzialnych ludzi za kierownica ze SZOK!! zreszta wystarczy posłuchać w radiu podsumowanie po weekendach ilu pijanych wsiada za kółko!!! wracajac do tematu :) ja też nie oszczedzam na bezpieczeństwie i nawet ostatnio zainwestowaliśmy w porządny fotelik recaro... dużo by pisać na jego temat ale napewno jest bezpieczny!! Co do bucików dla dzieciaków to też sie podpisuje dwiema rękami :) nie jest to tania sprawa a ja mam syna który rośnie jak na drożdżach i musze zmieniać buty czesto... ma 20 m-cy i już 95 cm wzrostu :) pozdrawiam serdecznie i duuuużżżoooo słonka :)
OdpowiedzUsuńEssi, nie dawać dziadkowi wozić dziecka. Nieodwołalnie i bezdyskusyjnie. Nie ma nic ważniejszego, niż bezpieczeństwo. Pewnie bardzo cię odciążają, pomagają biorąc dziecko. Ale sama wiesz, jakie mogą być skutki takiej podróży...
OdpowiedzUsuńdo Magdy...
OdpowiedzUsuńZgadzam sie z Tobą bo sama ostatnio też się sprzeciwiłam wyjazdom z dziadkami autem w góry ze swoim dzieckiem i to jeszcze w zimie... nie uważam,żeby takie wyprawy były bezpieczne!! Rodzinka miała żal do mnie, że dyskryminuje ich ale powiedziałam wprost, że nie ufam im jako kierowcom i nie bede narażać własnego dziecka żeby oni mi udowodnili, że sie myle... :))
ja nie oszczędzam na książkach i np. grach, które są koszmarnie drogie moim zdaniem:( ale uwielbiam grać z Młodymi Gniewnymi i uważam to za fajną rodzinną rozrywkę, więc kupuję.
OdpowiedzUsuńmyślę że nie będę oszczędzać na zajęciach dodatkowych i wykształceniu ogólnie choć bez przesady 2tys czesnego za szkołę czy przedszkole bym nie zapłaciła
no i na szeroko pojmowanej kulturze nie oszczędzam. Dzieciaki chodzą do kina i teatru chociaż czasem aż zęby bolą jak na takim rodzinnym wyjściu pęka stówka:/ wtedy myślę sobie o państwie prorodzinnym:(
tak sie zastanawiam nad sobą jak tutaj u was pisze,moi chodzą do prywatnego przedszkola i pójdą do prywatnej szkoły,taka decyzję juz podjęłam.warto inewstować w wykształcenie,ksiazki,języki .mi tego nikt nie pokazał,matka niepokazała jak swiat moze być piękny i ciekawy ,jak mozna sie kształcić ,poznawać otoczenie.a ojca nie było,rozwiedli się.matce wszystko przeszkadzało,chcialam isc na kurs tańca (darmowy ze szkoły)to uslyszałam ,ze co ja sobie myslę ,,ze bedę na tance chodziła,po kółku plastycznym miałąm awantry ze póżniej wracam ze szkoły.wszstko było zle.mam depresję,wiem o tym i wiem też ,ze musze zacząć od siebie zmainy,jestem po 30 tce bardziej blizej niż dalej,męża ktory pravcuje daleko a w domu bywa,jestem sama ,nikt ni epomaga ,a z dziecmi jestem non stop kolor.teściowa ma mni e w nosie bo miałamzawsze swoje zdanie i odbiegam bardzo od jesj staroswieckich poglądów.wg niej i mojego męża matka powinna byc w domu .ale sie rozpisałam ale ręka sama pisze ,wiecie jak to jest jak człowiek ni ema mozliwosci porozmawiani az kimś dorosłym,nie licząć pani w sklepie lub markecie.w co warto inwestowac,najpierw w siebie ,potem w resztę .pozdrawiam
OdpowiedzUsuńdodam jeszcze ,ze mój mąż jest wykształcony i swiatowy ,ja sie czuje panią od sprzatania i tej całej reszty.mój świat to klatka ,,brrr znowu napisalm duzo a to chyba materiał na inny temat
OdpowiedzUsuńzazdroszcze wam spelnienia nie tylko jako matki ale tez włąsnych planów ,ja pomału nabieraz chęci do zycia ,ni ejest to nic wielkiego ale myśle,ze jakos będzie.sm fakt,ze zaczęłam pisac o zmianie to już dla mni esukces.nie pracuję odkad zaszłąm w ciąże,obi ebyly zagrozone ,więc sądzialm,ze tak lepiej dla mnie i dl adzieci.czas leciał a ja stalam w mijscu,potem zobaczyłam jak żyja inne matki,potraciłam duzo znajomych,praktyczni eteraz nie mam żadnej kolezanki ,są albo zazdrosne (mam niby takie fajne życie wg nich)albo nieszczere.czytałam w ostatnim numerze Pani reportaż"granice kobiecej solidarności"Malgorzata Niemirska (czterej pancerni)mówi,ze wystarczył jeden tel do kolezanki a ta rzucala wszystko i była obok,nigdy ni eusłyszała ,że nie ma czasu lub póznjiej.ja słyszałam to ciągle ,czyli to ni esą koleżanki na których można polegac i które pomogą .z depresją walczę sama,czy da, rade ni eiwem.mam nadzieję,że za jakis czas napisze udało się ,jestem na prostej .tak myslę.za kilka lat 40-tka,za póżno?
OdpowiedzUsuńEssi, dzieci to Twoje skarby - każda z nas zgodzi się ze mną, że ich bezpieczeństwo i zdrowie są na pierwszym miejscu - dziadek nie rozumie - postaw jasne warunki i śmiało powiedz czego od niego oczekujesz - nie rozumie - ogranicz zdecydowanie kontakty i wspólne podróże.
OdpowiedzUsuńU mnie sytuacja była innego kalibru - teściowie strasznie strasznie palą - jest to zgroza - przeszkadza mi, a co dopiero dziecku i nie docierają do nich prośby o to, aby przy dziecku wyszli na balkon czy na dwór. Działa to na szkodę dla moich dzieci - oni nie rozumieją - więc mogę być najgorszą pod słońcem synową, ale dzieci widują dosłownie od święta - mimo iż zawsze mogą nas odwiedzić (nie robią tego - mieszkają trzy klatki dalej), u nas w domu się nie pali - chętni marzną na balkonie i koniec kropka. Nie chcę ich zmieniać - są to ludzie koło 60, mają swoje przyzwyczajenia i niech im będzie, ale nie ze szkodą dla moich pociech.
Zresztą temat dziadków i teściów to temat rzeka...
Zgadzam się co do fotelika - nie wolno bez niego wozić dzieci!
OdpowiedzUsuńNie oszczędzam na książkach, ale na przykład często kupuje używane śliczne ubranka na allegro. Nie ubieram Hani w nowe ciuszki cocodrilo od stóp do głów. :-)
dziękuję za posty skierowane do mnie, chyba będę musiała tak zrobić.
OdpowiedzUsuńA dla Ciebie Iwona: mój mąż pali, ale jak byłam w ciąży (pomijając już że po prostu nie mogłam znieść zapachu papierosów) to powiedziałam mu, że jak Młody przyjdzie na świat, to nie będzie palenia w domu. Stosuję to i wszyscy nawet goście mają zakaz palenia u mnie w domu. palą na korytarzu, a jak ciepło pod blokiem (nie mamy balkonu). A jak im się nie podoba- mogą nie przychodzić albo przychodzić na tyle, ile wytrzymają bez palenia, np jak tylko 5 minut? trudno... Ustępstwa nie będzie. Sama byłam córką osoby palącej i wiem jak bardzo mi to przeszkadzało wtedy. obecnie przyznam, że popalam, ale też stosuję się do zakazu. i nawet jak Młody u dziadków nocuje, nie ma ustępstw. a poza tym w domu też nie czuć tego przykrego zapachu :)
Też się zgadam co do fotelików, ma być porządny !!!
OdpowiedzUsuńA co do ciuchów, to trochę dostaję nowych, używanych, kupuję w lumpeksach, a nowe to bielizna, rajty i buty, ale nie za ogromne pieniądze, jak się trochę pochodzi a wystarczą 2 godziny na kilkanaście sklepów, to można kupić i klapeczki i kozaki po 20zł- 40zł.
Jeśli chodzi opalenie, kopciłam przed pierwszą ciążą i do tej pory nie palę czyli jakieś 3 lata, lecz nadal pali mój mąż, ale w domu jest zakaz oraz w aucie;-))
ubranka z SH (teściowa ma dar, ja nie potrafię tam nic znaleźć), jedzenie domowe ... ale tak jak mówisz, fotelik to podstawa. Bez tego nie ma wsiadania do samochodu! Na szczęścia moja pociecha lubi w nim jeździć (foteliku). Zabawki? Kupują "goście", babcie ... ale nie potrafię odmówić sobie książek! kolorowych, ulubionych (niekoniecznie córki). Chyba sama siebie zapycham nimi, ale nie potrafię się oprzeć jak wchodzę do księgarni!
OdpowiedzUsuńPisząc tego posta nie pomyślałam o butach, bo młody jeszcze nie chodził. Ale macie rację - buty to inwestycja w zdrowe stópki. Książki jak najbardziej - kilka dni temu kupiłam bajki irlandzkie, oczywiście po angielsku i już nie mogę się doczekać, aż je przeczytam(y) :)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie, że większość mam zgadza się ze mną, co do fotelików. Bezpieczeństwo w samochodzie to podstawa, bo na drodze nie ma żartów.
Pozdrawiam
Mama Grocha
Hmmm, ja "oszczędzałam" na początku na wózku np- kupiłam używany na allegro, ciuchy kupuję w szmateksach, dostaję po znajomych, czasem kupuję nowe ale w Tesco. Gotuję w domu i dzieci jedzą to co my-czyli różnie :-) Buty kupuję starszemu synkowi a młodszy później też ich używa-może to niewłaściwie, ale tak właśnie robię.
OdpowiedzUsuńOszczędzam jeszcze na przedszkolach-moje dzieci chodzą do państwowych.
Na fotelikach nie oszczędzam-kupuję te które mają testy, ale gdyby nie było mnie stać to pewnie kupiłabym tańsze.
Książki kupuję w strasznych ilościach i na tym akurat nie zamierzam oszczędzać.
zgadzam się z Wami Mamuśki - bezpieczeństwo to podstawa i na tym nie można i nie da się oszczedzić, podobnie jak buciki, bo chodzi o nasze małe tuptuski i kregoslupiki, ja tez wybralam koszmarnie droga, ale za to rewelacyjna spacerowke, poniewaz moj synek duzoczasu spedza na spacerkach, bo ma alergie na domowe roztocza i kurza i zebym nie wiem co robila to w domku cieknie z noska i skora robi sie szorsta, a po dwoch 3 godzinnych spacerach ogromna poprawa, wiec wygodna spacerowka byla dla mnie bardzo wazna, za to karmilam swoje dizecko sloiczkami, smakowaly mu, a ja zamiasta latac na rynek po zielpastwo i zastanawiac sie jak zbilansowac ,malemu posilek moglam sie z nim pobawic, albo cieszyc sie 5 minutami dla siebie :)
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńNie wypada mi się nie zgodzić Drogie Mamuśki...
Wiem, że ciężko jest wybrać fotelik dla dziecka, a rzadko kiedy sprzedawca zna się na rzeczy.
Z tych info jakie zebrałam wynika:
1. Fotelik musi być nowy! Nigdy nie wiesz, czy nie przeszedł już wypadku - fotelik może mieć micro pęknięcia których nie widać gołym okiem! Wyjątkiem może byc fotelik od znajomych.
2. Data produkcji musi być max. 2 lata. Plastik się starzeje!
3. Fotelik musi być dobrany do wagi i uwaga! WZROSTU dziecka! Jeśli główka wystaje poza oparcie - wynienić
4. Fotelik musi pasować do dziecka - więc na przymiarkę biegniemy do sklepu a potem kupujemy taniej w intrnecie (tylko sklepy internetowe).
5. Fotelik musi pasować do samochodu.
6. Dobrze żeby fotelik pasował do wózka, żeby go nie targać w ręku i nie przenosić dziecka do wózka kiedy śpi - a często śpi:)
7. Nie wybierać fotelików, które łączą 2 lub więcej grup wiekowych.
Także Drogie Mamuśki nie oszczędzamy na fotelikach. My kupiliśmy Maxi Cosi i jesteśmy bardzo zadowoleni.
Jako kolejny(9-18kg)fotelik wybraliśmy BeSafe, bo to jedyny, który można mocować tyłem do kierunku jazdy. Jeden minus-ciężki ale rzadko się go wyjmuje.
Jeśli piszecie o bucikach to polecam buciki oczywiście nowe i tylko skórzane. Moim odkryciem jest firma Emel - tańsza od Bartka.
Z Atestami i wyprofilowaniami, miękkie i lekkie. Buciki muszą mieć plastyczną podeszwę, zginającą na wysokości palców.
Na te dwie rzeczy warto inwestwać. Jeśli nie mamy kasy warto poprosić o dofinansowanie ze strony dziadków lub rodziców chrzestnych.
Narazie tyle pozdrawiam cieplutko!