niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 7 kwietnia 2010

Perfekcyjna - temat z maila

Jak wiadomo na podstawie potocznych opinii, codzienność z dzieckiem jest bajecznie prosta. Cóż trudnego w zmianie pieluchy lub spacerze po słonecznym skwerku?
I dlatego, zdaniem wielu, matka – karmicielka – domatorka kojarzona jest jako leń i nierób. Siedzisz z dzieckiem w domu??? Oooooo, znaczy, że jesteś na nieustających wakacjach!!! Wspaniale, każdy by tak chciał. Spacerować, wystawiać twarz na słońce a nie siedzieć w zimnym, klimatyzowanym pomieszczeniu biurowym. Siedzieć na ławeczce przed blokiem zagłębiwszy się w lekturze poczytnego pisma kobiecego. Względnie, jak dziecko już nieco większe – lepić z nim babki z piasku i zjeżdżać na zjeżdżalni wśród chmary innych dzieciaków oraz ich opiekunek.
Żyć nie umierać!
I dlatego, pragnąc sprostać oczekiwaniom społecznym i udowodnić całemu światu, że jesteś osobą pożyteczną, choć chwilowo nie biegniesz rano do pracy lecz „pichcisz mężowi obiadki”, starasz się wcielić w skórę PERFEKCYJNEJ PANI DOMU.
Perfekcyjna itd. wstaje o godzinie 5:40 rześka jak skowronek, bierze szybki prysznic, wykonuje w biegu nienaganny makijaż i pędzi po bułki na śniadanie dla swojej małej rodziny. Mąż przecież, pracując od rana do nocy, musi zjeść porządny posiłek zanim wyjdzie do swojej roboty. A wczorajszych bułek nie jada. A po świeże pójść nie może, bo śpi. Lecz ty, jako Perfekcyjna, wzorowa i nienaganna gospodyni domowa, wstajesz, pędzisz i robisz kanapki. Wiele kanapek. Pożywnych.
A potem, ściśle według rozpiski przytwierdzonej magnesami na lodówce, lub, bardziej elegancko, przywieszonej na korkowej tablicy wiszącej równiusieńko na ścianie, krok po kroku robisz wszystko perfekcyjnie aż do wieczora.
Wspaniale!!!
Matka Wariatka zazdrości Pani Perfekcyjnej i poprosi o korepetycje z zarządzania firmą o nazwie Rodzina.
Dziecko Perfekcyjnej budzi się co dzień o 7:15 a nie z płaczem o 5:45. Do tego przesypia całą noc przykryte, a nie rozkopane. Ponadto śpi z głową na poduszeczce i nakryte czyściutką kołderką, a nie jak moje, z głową gdzie popadnie i pod stosem (lub też na stosie, w zależności od układu) ukochanych kocyków. Więc jak już dziecko Perfekcyjnej otworzy swe piękne oczęta, z uśmiechem bawi się w swoim łóżeczku, oczekując, aż mamusia nadejdzie i wyjmie je i ucałuje na dzień dobry. A nie wrzeszczy, budząc sąsiadów i próbując samodzielnie wspiąć się po szczebelkach i wypaść na wykładzinę.
Dziecko Perfekcyjnej z łatwością pozwala sobie zmienić pieluszkę, lub też od szóstego miesiąca siusia na nocnik, a nie jak moje, z piskiem i na golasa, ucieka, byle dalej od pieluch oraz ubrania w ogóle.
Dziecko Perfekcyjnej bez marudzenia zjada pełnowartościowe śniadanie i cierpliwie czeka na swoje grzaneczki, zamiast płakać, krzyczeć i rozpaczać, bo grzaneczki dopiero wjechały do piekarnika i będą za około pięć minut. Zresztą Perfekcyjna nie pozwala czekać własnemu potomstwu na posiłek. Wstała przecież stosownie wcześnie, by zdążyć go przygotować.
Dziecko Perfekcyjnej nie rzuca chlebem na podłogę aby potem z wysokości swojego krzesełka sprawdzać, co się z nim stało, tam na dole. Po prostu w czasie posiłku – je a w czasie zabawy – bawi się (i to nie okruszkami chleba). Dziecko Perfekcyjnej nie łazi z bułką po całym domu (a może nawet wcale nie jada bułek), nie roznosi okruszków gdzie popadnie (po to tylko, aby zjeść je ze smakiem po trzech dniach), nie stuka bułką w drzwi od pralki ani w szybę okienną, pozostawiając przy tym rozmazane ślady. (Jeśli by się nawet zdarzyło, że takie dziecko pobrudziłoby okno względnie lustro w przedpokoju, Perfekcyjna, znajdzie chwilę aby natychmiast doprowadzić mieszkanie do porządku – oczywiście przy pomocy ekologicznych środków czyszczących). Dziecko Perfekcyjnej nie włoży do pralki paczki zapałek. A jeśli nawet to zrobi, to Perfekcyjna nie upierze jej w 60 stopniach wraz z przykurzonymi ubrankami swojej latorośli. Odzież latorośli nigdy nie jest zresztą przykurzona. Niewiadomym sposobem, dziecko Perfekcyjnej bawiące się w piaskownicy nie brudzi się wcale. Zresztą ręce też ma idealnie czyste, przez cały pobyt na spacerze. Ponadto dziecko Perfekcyjnej nie zjada piasku z piaskownicy ani też nie zbiera wszystkich napotkanych na chodnikach niedopałków. Oczywiście nie wyrywa zabawek innym dzieciom przebywającym na placu zabaw.
Nie robi fochów, gdy trzeba siedzieć w wózku, nie trzeba go przekupywać bułką lub innymi ciastkami, aby raczyło w nim posiedzieć bodaj kwadrans. Dziecko Perfekcyjnej podczas zakupów w warzywniaku nie demoluje go lecz stoi grzecznie przy mamusi uśmiechając się słodko. Sama zaś Perfekcyjna, nawet jeśli nie kupi akurat żadnej zieleniny, to zawsze wie jak przyrządzić doskonały, idealnie zbilansowany a przy tym pyszny posiłek.
Dziecko Perfekcyjnej jada posiłki o stałych porach i nie ma zmiłuj, jak nie chce drugiego śniadania o 10:00 to nic nie dostanie aż do obiadu. Ponadto nie wyrywa przygodnie napotkanym dzieciom z rączek herbatników oraz innych chrupek. Wie, że nie jada się między posiłkami. Z mlekiem matki tę wiedzę wyssało.
Dziecko Perfekcyjnej nie wysypuje ziemi z doniczek, nie robiąc tym samym bałaganu na klatce schodowej, na której te doniczki stoją. Tym samym Perfekcyjna nie wysłuchuje uwag dozorczyni, że jak się nabałaganiło, to uprasza się o sprzątnięcie. Zresztą Perfekcyjna to doskonale wie. W mieszkaniu Perfekcyjnej panuje nieskazitelny ład. Kurze wyciera się co dwa dni a okna myje co dwa tygodnie. Zamiast czekać, aż deszcz spadnie i sam je przepłucze. Lodówka Perfekcyjnej jest zawsze perfekcyjnie zaopatrzona, Perfekcyjna jeździ na zakupy do marketu raz na tydzień, z listą zakupów, dzięki czemu nie zapomina kupić tego, co akurat jest jej potrzebne. Jeśli przypadkiem zdarzy się, że musi zabrać ze sobą dziecko – siedzi ono grzecznie w wózku sklepowym, nie próbując się z niego wydostać.
Perfekcyjna Pani Domu, żeby nie wiem jak bardzo jej się nie chciało, raz w tygodniu, w czwartki wieczorem, po ułożeniu dziecka do snu, prasuje rzeczy, które nazbierały się przez ubiegły tydzień i układa je w szafach kolorami.
Uprasza się Perfekcyjną o wizytę w moim lokalu mieszkalnym i uprasowanie choćby tylko sterty błękitnych koszul mojego małża, po to aby miał co na siebie do pracy założyć przez kilka następnych dni roboczych.
Perfekcyjna nie zapomina podlewać swoich kwiatów. Nie musi ich stawiać wysoko na regałach, w obawie przed malutkimi rączkami własnego dziecka.
Dziecko Perfekcyjnej nigdy nie histeryzuje a już zwłaszcza bez powodu.
Perfekcyjna nigdy nie traci do niego cierpliwości.
I nawet, jeśli tuż przed wyjściem zrobi kupę oraz ubrudzi jej bluzkę musem jagodowym – ze stoickim spokojem zniesie sytuację.
Perfekcyjna nie przesiaduje nocami przed kompem, nie ogląda telewizji (tu akurat mam z nią coś wspólnego), nie zapomni zadzwonić wieczorem do koleżanki i znajdzie czas by opiłować sobie paznokcie.
Perfekcyjna rzadko bywa zmęczona, ale ponieważ rozsądek nakazuje przespać się kilka godzin – kładzie się spać w okolicy godziny 24:00, uprzednio doczyściwszy wannę i opróżniwszy zmywarkę.
Zanim zaśnie – czyta jakąś miła lekturę. Przez kwadrans.
Perfekcyjna jest perfekcyjna. Po prostu.
Tylko, gdzie jej szukać???

pozdrawiam,
matka wariatka

30 komentarzy:

  1. Fajnie byloby byc takim perfekcyjnym cyborgiem, miec zawsze chec, sile, dobry humor, usmiech na twarzy oraz... dziecko, ktore nigdy nie marudzi...!
    Ale jeszcze fajniej jest byc mezem cyborga. Bo on wedlug tekstu nie musi robic NIC.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja za to do perfekcji opanowałam bycie nie-perfekcyjną... Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno się tak nie uśmiałam, świetny tekst!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Perfekcyjna? Takie nie istnieją. Perfekcyjni - owszem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako, że z moim szkrabem nadal ( o zgrozo!) mieszkamy u moich rodziców, a ci wiecznie są w pracy to wymaga się od tej, która wiecznie opierdziela się w domu (czyt. ja) żeby zajęła się całym domem. A fakt faktem dom niemały. A jak wracają z tej hmm ciężkiej roboty to pretensje, że w pokoju dziecka bałagan (lalki,misie,klocki na podłodze),że matka cały dzień spędza na robieniu niczego. A jak się zacznę tłumaczyć to się śmieją tylko ze mnie.
    W dodatku ostatnio zauważyłam, że powinnam iść zrobić sobie niezbędne badania - od urodzenia mojej Oli (2 lata) nie odwiedziłam dentysty! ginekologa!!! Niestety taki żywot samotnej matki, gdzie nikt nie pomoże bo taki sobie los wybrałam ;// Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Głupoty gadacie, oczywiście, że da się być idealną :) Wystarczą tylko dobre chęci i troszkę czasu
    -Opieka nad dzieckiem jakieś 24 godziny na dobę
    -Opieka nad domem jakieś 8 godzin na dobę
    -Opieka nad ukochanym mężem i czas na pielęgnację związku to kolejne 4 godziny
    -Jeszcze jakieś 4 godziny na niezbędny sen
    -Jedną godzinkę na umacnianie więzi z przyjaciółkami, pocieszanie w problemach, doradzanie
    -No i 2 na jedzenie, prysznic, makijaż, gimnastykę (nie zapominajmy, że Pani perfekcyjna również wygląda Perfekcyjnie)
    Łącznie daje nam to 43 godziny na dobę. Reasumując żeby być perfekcyjną naprawdę niewiele potrzeba to tylko dobre chęci z naszej strony i aby doba miała 43 godziny.

    OdpowiedzUsuń
  8. I Perfekcyjna ma jeszcze czas i wielką ochotę na sex z mężem hihi...

    A tak poważnie to myślę że nie ma Perfekcyjnych Pań Domu, to tylko czasami tak na zewnątrz wygląda, gdy np. wychodzimy z dziećmi na spacer i widzą Nas inne mamy i generalnie nic się nie dzieje i wszytsko jest w porządku, nie widzimy tego co się dzieje w domu. A to, że czasami opowiadamy sobie nawzajem, że nasze dzieci są grzeczne, cudowne itp. to chyba po to żeby nie zwariować. Bo gdyby istniała Perfekcyjna Pani Domu to bardzo obawiałabym się o jej i jej dzieci stan psychiczny :o

    P.S. Moje dziecko zaledwie kilka dni temu zrobiło kupę przed wyjściem na spacer - o zgrozo :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje z kupą było dobre w święta. Jechaliśmy na śniadanie do babci męża a potem na chrzciny mojej siostry ciotecznej :) Jako, że mój synek zawsze robi kupkę rano, pomyślałam, że świetnie się składa. Ale rano nie było więc proszę syneczka (ma 2 miesiące i chyba jeszcze moich próśb nie rozumie, ale cóż) zrób jeszcze przed wyjściem proszę i nic. Potem proszę zrób chociaż u babci (tam tylko 5 najbliższych osób będzie) i nic. Podjeżdżamy po śniadaniu do domku na chwilkę- proszę zrób teraz i znowu nic.... Dojeżdżamy do ciotki na obiad z okazji chrzcin, ludzi dwadzieścia parę, rozbieram szkraba z kombinezoników i coś mi zaczyna pięknie pachnieć: chciałaś mama kupę to masz i to taką wielką specjalnie z tej okazji :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochane dzieciaki :-) Robią co chcą, kiedy chcą :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja już dawno nie próbuje być perfekcyjna, ahh, to nie prawde. Próbuje codziennie być perfekcyjna ale po prostu zmieniłam defynicja perfekcja. Try it. It works :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny tekst, mam podobne wrażenia co do siedzenia w domu.
    Moja starsza siostra jest Perfekcyjna, w dodatku zamiast kupić bułki sama je piecze. W dodatku jej dzieci też są Perfekcyjne. Tylko że wszyscy jacyś znerwicowani i spięci często...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jestem tą nieperfekcyjną i dobrze mi z tym mąż też nie narzeka tak więc jest dobrze (po narodzinach mojego szkraba oduczyłam się perfekcyjności teraz nie mam na to czasu:) Pozdrawiam wszystkie nieperfekcyjne.......:):):):)

    OdpowiedzUsuń
  14. wiem gdzie:) to nasze mamy i teściowe:) ich dzieci nie płakały, nie miały kolek. one musiały sobie radzić bez pampersów, elektronicznych niań i słoiczków.
    pozdrawiam moje kochaną mamę i teściówkę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny tekst, można się miło uśmiać;-D a co do perfekcji, to jest to niemożliwe, można być perfekcyjnym w jednej czy może dwóch rzeczach ale na pewno nie we wszystkim, bo do tego trzeba byłoby mieć z 12tu krasnali do pomocy ;-DD
    mój mąż jest teraz ze mną w domu, bo korzysta z urlopu ojcowskiego ;-) i jakbym mogła, to bym tę osobę, która to wymyśliła ucałowałabym. Teraz to mąż na własnej skórze odczuwa jak to jest "siedzieć" w domu z dwójką dzieci hahaha
    całuski dla nieperfekcyjnych;-*

    OdpowiedzUsuń
  16. Hahahaha :) wspaniały tekst - każda z nas tak po cichu chciałaby być taką Perfekcyjną - niestety nie da się :) nie oszukujmy się :)
    Ale zatrudnić taką do pomocy bym mogła ;p niech perfekcyjnie zajmie się domem - a ja spędzę wspaniałe chwile z mężem i dziećmi ;p

    OdpowiedzUsuń
  17. Hahahaha - wspaniały tekst - tak naprawdę to chyba każda z nas po cichu chciałby być taką perfekcyjną :) nie oszukujmy się - nie da rady ;p
    Ale z miłą chęcią zatrudnię Panią Perfekcyjną do perfekcyjnego zajęcia się mym domem, a ja w tym czasie ....... spędzę perfekcyjnie ;p niezapomniane chwile z dziećmi i mężem ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. no i perfekcyjnie się zakręciłam i dwa razy pisałam - to pewnie przez to, że mężowi rano po bułki nie poszłam.... ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak sobie czytam ten tekst i się głęboko zastanawiam dla kogo chcemy być takie perfekcyjne? Każdy etap w naszym życiu ma swoje piorytety, nie zawsze musimy dawać z siebie 100%.. nam się też od życia coś należy. Perfekcyjna wstaje rano po bułki, bo mężuś się musi wyspać, robi wszystko, żeby mężuś przypadkiem nie przestał jej kochać..- no to ja współczuję tej Perfekcyjnej!! Przede wszystkim nie zapominajmy po co mamy mężów, nie łapmy się na wymówki "bo ja długo pracuje to nie mam siły", przecież my potrafimy 24 h na dobę być na nogach i robić dziesięć rzeczy na raz! DA SIĘ ? - DA tylko trzeba chcieć, ale przecież często nie pozwalamy wykazać się naszym partnerom..bo Perfekcyjna niańczy swojego mężczyznę i dba o to, by przypadkiem się nie przemęczył!!! A ja moje mamuśki mam czas na wszystko i nie dlatego ze jestem taka zorganizowana, po prostu nie pozwalam zrzucać na siebie wszystkich obowiązków! niech tatuś też poczuje, że ma dziecko i zrozumie co to znaczy "siedzieć" w domu.. a nie umyte okna, sterta brudnego prania, czerstwe bułki to nie koniec świata.. jak się tym nie przejmuję ;) a na świeże bułki bez wychodzenia rano z domu mam fajny sposób- kupuję większą ilość świeżych bułeczek i wrzucam do zamrażarki-- wystarczy wcześniej rano wyjąć je lub lekko podgrzać w kuchence mikrofalowej i są pyszne, cieplutkie i pachnące jak prosto z pieca :)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Jezu, ostatnio odwiedziła mnie taka idealna matka. Posadziła swojego synka i pokazuje mu zegar:
    "Synku, to jest zegar. Zegar jest brązowy. Zegar robi tik tik tik."
    Synek lekko ale zapłakał:
    "Synku. Mama Cie nie zostawia. Mama jest przy tobie. Mama nigdzie nie idzie."
    Dodam jeszcze, że powiedziała to zaraz po tym jak ja zostawiłam płaczącą córke i poszłam robić herbate czy coś tam. Heh.

    OdpowiedzUsuń
  21. Pomijam fakt, że moje dziecko turla się teraz po mega kupie z gołym, ale umytym tyłkiem po biurku- tymczasowym przewijaku. No cóż skoro nie trzyma się planu...
    Jeśli chodzi o Perfekcyjną, to szczytem oczekiwań mojego otoczenia było stwierdzenie, ze skoro mogę teraz pisać projekty w domu to niania nie będzie mi potrzebna. Wyobrażenie widocznie było takie, że karmię berbecia piersią, siadam do komputera o 8mej mając już posprzątany dom i załatwione sprawunki, o 10.30 przerwa na karmienie i rozwieszenie prania, kolejna przerwa o 13tej w celu nakarmienia i przygotowania obiadu, kończę pracę chwilę 16tej i po nakarmieniu berbecia, odbieram starsze brzdące z przedszkola i żłobka i zabieram wszystkich na spacer do parku, żeby mój osobisty Π miał chwilę spokoju po pracy itd. a dziecko? no a co taki szkrab potrzebuje- położysz go do łóżeczka i najwyżej zrobisz sobie przerwę żeby przewinąć...
    polecam: http://www.inzynierka.pl/blog/txt/szostek/index.html

    OdpowiedzUsuń
  22. Polecam bloga Matki Wariatki, bo przez swą wrodzoną skromnośc zapomniała o nim wspomnieć
    www.zpamietnikamatkiwariatki.blogspot.com
    Mam nadzieje, że Matka Wariatka wybaczy mi moja śmiałość:)

    OdpowiedzUsuń
  23. ...perfekcyjna nie zaśnie bez wieczornej toalety i w ubraniu podczas żmudnego procesu usypiania swojej pociechy.
    Ja za to polecam bloga Mcdzi http://bajanama.blogspot.com/ (dla mnie bardzo inspirujący).
    PS: to czysty spontan - nie uzgadniałyśmy tego. Zresztą, wierzcie lub nie.

    OdpowiedzUsuń
  24. boziu.. trafiłam tu z polecenia i szczerze - to trochę się przeraziłam, mam nadzieję, że mi minie równanie do perfekcji. ja się staram prawie jak ta Perfekcyjna, ale to coś mnie w środku napędza, że to dla mnie niby, że to mnie zadowala ta praca i że tak musi być. ponadto Niemąż sam się do połowy oporządza i nie wykazuje postawy roszczeniowej, a Krewetka jest doprawdy wręcz Idealna. co nie znaczy, że nie ma zajobu. chciałabym tylko spytać jednej z Pań powyżej o skomplikowanej ksywie, czy to zachowanie Matki Idealnej (z tym zegarem itp) było jakieś dziwne? ja zawsze w miarę możliwości staram się tłumaczyć Krewetce świat i swoje zachowania, ona też chce mieć poczucie bezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  25. wiecie co tak mi przyszło do głowy, że może trochę mylimy dwa wzory, no bo jak byliśmy mali to nasze mamy wydawały się takie perfekcyjne.
    A my teraz myślimy jako matki, że musimy ostatnim tchem wszystko robić??? Teraz to my dla swoich dzieci jesteśmy perfekcyjne i ja robię to co najlepsze dla moich dzióbek ;-D

    OdpowiedzUsuń
  26. genialny tekst, zabawny i jakie to wszytko prawdziwe ;]
    perfekcyjną jest być nudno, nie ma to jak matka wariatka, pełny spontan-bym powiedziała-na co dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nieźle się uśmiałam :-) Najpierw się zastanawiałam, czy takie Perfekcyjne naprawdę istnieją?? Ja nie znam żadnej i chwała bogu bo zanudziłabym się z taką na śmierć!!! Ja jestem z tych matek wariatek i moje dzieci na szczęście też nie są perfekcyjne :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem całkowitym przeciwieństwem Perfekcyjnej i moje dziecko też:) jestem z tego powodu naprawdę dumna:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Przed urodzeniem syna wszystko wydawało mi się bardzo proste. Wg moich wyobrażeń będę karmić piersią, szykować mężowi kanapki do pracy, dbać o siebie, o dom, o romantyczne chwile z mężem. Mało powiedziane, że mnie wszystko przerosło. Chociaż na początku starałam się być Perfekcyjna. Rzeczywistość surowa szybko postawiła mnie do pionu. Chora ambicja żeby wszystko było zrobione "na cacy" spowodowała, że przeszłam potworną depresję. Z perspektywy czasu chyba troszkę się zmieniłam, chociaż nadal lubię mieć czysto w domu i mieć czas dla siebie (która z nas nie lubi). Teraz spodziewam się drugiego dziecka i mam nadzieję, że wyleczy mnie ono z mojej alergii... alergii bycia idealną w 100%, żeby każdy mógł powiedzieć " jak świetnie sobie radzisz". Pozdrawiam wszystkie tak samo jak ja "zdrowe inaczej" kobitki.

    OdpowiedzUsuń