niegrzecznemamuski.blogspot.com

poniedziałek, 1 marca 2010

zapisy do przedszkola - "wyścig szczurów"

w mojej mieścinie na dzień dzisiejszy są dwa przedszkola, jeden klub malucha i przedszkole prywatne językowe. chętnych oczywiście jest o wiele więcej niż miejsc, które oferują. większość rodziców chce posłać dziecko do przedszkola państwowego ponieważ koszt miesięczny jest niski ("czesne" za miesiąc + wyżywienie= ok. 350 zł, oferują całkiem dużo zajęć, angielski, zajęcia ruchowe itp.) w prywatnym miesiąc rodzica kosztuje 850-900 zł, w klubie malucha 750. jutro w jednym zaczynają się zapisy!!! około godziny 19, jechałam koło przedszkola (do którego chodzi mój syn).i wiecie, że pod drzwiamy koczowało już około 25 rodziców. o 19 godzinie!!! masakra. ludzie poprzynosili ze sobą krzesła i tak będą siedzieć do jutra do 8. słyszałam, że w tamtym roku również tak było, ale szczerze powiedziawszy myślałam, że ktoś mnie po prostu "ściemnia", ale dzisiaj przekonałam się sama na własne oczy.

31 komentarzy:

  1. czyli wracamy do korzeni?!
    w mojej rodzinnej miejscowosci tez jest ciezko z przedszkolem, zapisy rok wczesciej itd.
    jak to sie dzieje? dlaczego tak jest?
    a moze to super pomysl na biznes:)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, zapisy dużo wcześniej też są, kobiety w ciąży zapisują już swoje dzieci, ale potem i tak rodzice sterczą w kolejce bo okazuje się, że kto pierwszy ten lepszy i nie ma znaczenia zapisanie dziecka 5 lat prędzej:) a pomysł na biznes niezły. dlatego właśnie powstało u nas to prywatne i kącik malucha (tylko u nas nie każdego stać posłać tam dziecko przy zarobkach 1200-1500)

    OdpowiedzUsuń
  3. matko, chyba musze zacząc rozglądać się za przedszkolem... chore to wszystko :(

    OdpowiedzUsuń
  4. chore, ale co zrobić. nie wiem, być może sytaucja w większych miastach jest lepsza. w mojej podwrocławskiej mieścinie niestety jest klęska. nawet w tym prywatnym i kąciku malucha ilość miejsc ograniczona. a dodam, że te 2 przedszkola to nie tylko dla dzieci z laskowic, tylko całej gminy (czyli jeszcze kilka wiosek).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja do wczoraj nie zdawałam sobie sprawy, że zapisać dziecko do przedszkola bez znajomości to już raczej niemożliwe. Mam nadzieję, że w porę sie obudziłam. O tych kolejkach też słyszałam i w innych miastach. A jeśli chodzi o prywatne przedszkola to u nas zapisy do takiego skończyły się już w 2009 roku. Człowiek naprawdę żyje w nieświadomości!

    OdpowiedzUsuń
  6. "kto pierwszy ten lepszy"???? to mnie powalilo z nog. u mnie w miescie zapisy trwaja od 1 do 31 marca potem zbiera sie komisja spoleczna i decyduje. w pierwszej kolejnosci: dzieci nauczycieli, potem samotne matki i ojcowie, rodziny zastepcze, dzieci ktorych rodzenstwo juz chodzi do przedszkola no i na koncu MY - szaraki :) ilosc miejsc w kazdym przedskolu: od 18 do 25. dlatego wnioski zlozylam do 4 i mam nadzieje ze w ktoryms nas zakwalifikuja bo oplata to 307 pln z zajeciami dodatkowymi (to moja optymistyczna wersja:)
    co do klubow malucha to mam mieszane uczucia. u mnie dziala to tak ze jak dziecko ma gila do pasa i kaszle i przedszkole panstwowe nie przyjmie dziecka to idzie sie do klubu malucha gdzie "przechowuja" to dziecko razem z innymi zdrowymi az matka czy ojciec po robocie wroca.
    przedszkola prywatne - tak, ale warunek ze nie sa to wynajete domy zaadoptowane pod przedszkole (bylam w kilku takich i mam mieszane uczucia).

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie to przeraża. Komitety kolejkowe, nocowanie pod drzwiami przedszkola. Wydawało mi się, że o przedszkolu pomyślę za latek dwa. Chyba się myliłam... :/

    OdpowiedzUsuń
  9. I w takich właśnie chwilach opadają mi łapki z trzaskiem na podłogę. Gdy w naszym codziennym i tak zakręconym często życiu pojawiają się takie absurdalne perełki. Niech żyje przewodniczący kolejki, lista społeczna i gratulacje dla 3 pierwszych w kolejce (termos, koc i krzesełko turystyczne to zestaw obowiązkowy)!
    Zgrzytam zębami...

    OdpowiedzUsuń
  10. zosia hajduczek: szwagier naszego znajomego był 5 w kolejce (stał całą noc), ale zonk bo pani dyrektor zmieniła niby zasady i nie ma już w tym roku kto pierwszy ten lepszy: najpierw dzieci co chodzą, rodzeństwo, te które nie dostały się w zeszłym roku i reszta. a on był właśnie z tej reszty i mu powiedziała, po co stałeś - i tak się nie dostanie, a na drzwiach były plakaty o zmianie odnośnie rekrutacji. gość się normalnie zagotował...

    OdpowiedzUsuń
  11. Mi też jesteśmy "szaraki" ale jakoś nam się udało. Zapisaliśmy córka do 3 przedskoli i dostała bez problemów. I co jeszcze w je nowiutka przedszkoła są miesce do dziś. Teraz wiem że dla większość ludzie to nie poszło tak gładkie.

    Też ogladalyśmy prwywatnie placówki myślając że płatny to znaczy lepsze. Pomyliłam się.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi coś ostatnio ginekolog wspominał o zapisach do przedszkola w czasie ciąży. Myślałam, że to żart...

    OdpowiedzUsuń
  13. W temacie przedszkolnym: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95190,7623666,Wybieramy_przedszkole_dla_Tosi__prywatne_czy_panstwowe_.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Powiem szczerze, przedszkole prywatne nie ma takich wymogów jak publiczne. Publiczne mają narzucony jakis schemat, jakies zasady. Może z jednej strony to może ograniczać pole, ale z drugiej czasem trzeba miec jakies wytyczne z gory żeby wszystko działalo lepiej. Dlatego prywatne nei zawsze znaczy lepsze. W dzisiejszych czasach kiedy te prywatne przedszkola powstają niemal codzień, trudno jest rozpoznać czy ktoś założył placówkę 'dla kasy' czy 'dla idei i kasy' ;) Nie łudze sie ze tylko dla idei bo z czegoś żyć trzeba.

    Ale mam przykład przedszkola w którym pracowała moja kuzynka przez miesiąc. Nowe, niby montessori, niby mialo byc fajnie a skonczylo sie na tym ze dyrektorce zależalo tylko na kasie i miala głeboko w D*** co się dzieje. Mieszali dzieci z wysokim stopniem niepelnosprawnosci z normalnymi i nie było zadnego nauczyciela który mialby jakąś wiedzę na temat takich połączeń ani na temat chorych dzieci. Można się naciać niestety. I często nie widac tego na pierwszy rzut oka ani na drugi czy trzeci ;(

    A z drugiej strony u mojej mamy w państwowym miejsca by się znalazły ale dotacji nie ma tyle żeby przyjąć wiecej dzieci ;( I sale puste stoją :(

    OdpowiedzUsuń
  15. ja mieszkam w UK i jak czytam te wszystkie komentarze to mi wlos staje na glowie!Ja zapisałam syna do przedszkola w piatek a w poniedzialek juz poszedl pierwszy raz, nie ma kolejek ani wyczekiwania,a do tego wszystko za darmo:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziewczyny - zakładajmy prywatne przedszkola! to musi byc mega interes, popyt o tyle przewyzszajacy podaz, genialne.
    ps. odmawiam, nie bede stac w kolejkach, nie bede zapisywac 3 lata przed, nie bede sie dopraszac. ja place, ja wymagam, sorry...

    OdpowiedzUsuń
  17. Moze piszę to z naiwnościa dziecka, ale w Warszawie na sezon 2009/2010 wybor do przedszkoli publicznych odbywał się na podstawie internetowego kwestionariusza który zliczał punkty i na tej podstawie kwalifikował... Nie wiemy ile punktów za co było przyznawane ale faktem jest, ze pierszenstwo miały i mają dzieci z rodzin niepełnych czy tez z innymi "deficytami" - np.alergie; Mnie to może irytować ale jak patrzę na moją sąsiądkę - równolatkę, jak się bierze za bary z życiem, której mąż umarł rok temu i zostawił ją z 2,5 rocznymi bliźniakami - to z serca jej życzę, aby to jej dzieci właśnie miały fory, nawet przed moimi. Logicznym też wydaje się, ze skoro starsze rodzeństwo uczęszcza do danego przedszkola, to nie bedziesz młodszego prowadzać gdzie indziej- ze względów logistycznych. Nawet w Warszawie, w przedszkolach prywatnych, bywają rabaty dla drugiego i kolejnego dziecka zapisanego.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam takie samo podejście. Nie ma opcji żebym zapisywała się teraz na coś co bedzie za 2 lata. Szczegolnie że nie wiem gdzie będę za te 2 lata, może wyjadę gdzies gdzie mogę zapisać dziecko tydzien przed przyjęciem ? Kto wie. A jak będzie trzeba - to założe przedszkole i ju!

    OdpowiedzUsuń
  19. Mieszkam pod Poznaniem, gdzie jest sporo państwowych i prywatnym przedszkoli, więc wybór był duży. Ja kierowałam się jednym: godziną zamknięcia. Trafiłąm do super przedszkola i jestem zadowolona. Drugi synek też tam pójdzie za niecały rok. Teraz czeka mnie wybór szkoły dla starszego i myślałam, że pójdzie równie łatwo jak z przedszkolem, ale się myliłam. Państwowa podstawówka jest na zmiany, prywatne: albo bardzo wysokie czesne, albo zapisy były już rok temu?! i jeszcze musisz deklarować, co rodzic może zrobić dla szkoły! Horror.

    OdpowiedzUsuń
  20. A myśmy wykombinowali ze Młody pójdzie do prywatnego, małe grupy, podejście indywidualne do każdego dziecka co jest plusem bo nasze Młode wyjątkwo indywidualne i uparte... ale i tak na wiosnę składam wniosek o publiczne, moze sie uda i nie będe musiała kredytu zaciągac na edukację :P a jeśli się nie uda to przynajmniej mam swiadomość ze dziecię się edukuje....

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem ogromną szczęściarą. Mieszkam na wsi, w której jest przedszkole i z dostaniem się do niego nie było żadnego problemu. Pani dyrektor wręcz chodziła po domach i zachecała do zapisywania dzieci, gdyż przedszkolu owemu groziło zamknięcie z powodu braku dzieci. Grupy są łączone np. 3latki i 4 latki są w jednej grupie. Ale to akurat uważam za PLUS zwłaszcza gdy moja córka miała 3 lata i chodziła ze starszymi od których wiele mogła się nauczyć.
    No i cena - około 150 zł za 9 godzin!

    OdpowiedzUsuń
  22. to po co bylo tyle dzieci robic i w ogole po co je macie skoro teraz to taki wielki problem zapsiac je do przedskzola,nie rozumiem. wiadomo, ze powinno byc wiecej placowek, ale i tak jest niz,bo sie rodzi malo bachorow,to wiadomo, ze wiecej i tak nie otworza publicznych tylko prywatne jesli juz bo z tego maja hajs.nic sie nie zmieni,wiadomo,jak to w polandzie.nie ma szans.

    OdpowiedzUsuń
  23. będę to powtarzać uporem maniaka, przedszkole koniecznie zwykłe, państwowe, nigdy nie prywatne. Wiem, że to to dla wielu mam dziwne, a to dlatego,że wszystkim wydaje się,że prywatne (drogie)lepsze. Nic bardziej mylnego. Mam dwoje dzieci, jedno dawno już w szkole, drugie w przedszkolu i choć miałam propozycję zapisania dziecka do prywatnego przedszkola, nie zrobiłam tego. Miałam porównanie i znałam działanie jednego i drugiego od środka. Drogie mamy nie bójcie się zwykłych przedszkoli, są bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
  24. ja Wam powiem ze przedszkole to jeszcze jest do przezycia - bo duzo jest prywatnych ale ze zlobkiem jest problem.
    Nie chca za bardzo przyjmowac dzieci odrazu po macierzynskim czyli w wieku 5 m-cy i sa 2 razy drozsze niz przedszkola. KOSZMAR

    OdpowiedzUsuń
  25. w zeszlym rokuu nie mialam problemu ale teraz juz wiem ze nowe dzieci zapisywane do naszego przedszkola napewno sie nie dostana.od razu trafiaja na liste rezerwowych.....to jest jakis koszmar a nic sie z tym nie robi bo kogo to obchodzi?!

    OdpowiedzUsuń
  26. nie uważam że prywatne lepsze, ale nie mieliśmy wyjścia i zostało nam tylko prywatne ze względu na wiek syna i jego stopień samodzielności - żłobek państwowy przyjmuje tylko 2-2,5latki, które same jedzą i korzystają z nocnika, syn miał 14 miesięcy jak poszedł do prywatnego żłobka nie było rygorystycznych wymogów oprócz tego, że dziecko musi samo chodzić i...jesteśmy bardzo zadowoleni, tylko ta opłata 720 zł nas zmiata jak tornado ehhh

    OdpowiedzUsuń
  27. co roku ta sama historia z brakiem miejsc w przedszkolach dla trzylatków. teraz dochodzą jeszcze pięciolatki które muszą być przyjęte ze względu na reformę... a przedszkoli nie przybywa :(

    OdpowiedzUsuń
  28. Witam,
    My nie mieliśmy wyjścia (nie dostał się do państwowego tylko dlatego ze ja nie pracuję) i mały poszedł do prywatnego przedszkola koszt to 380 zł i jestem zadowolona grupy wcale nie są małe ale jak widzę jak młody idzie z uśmiechem na twzy do przedszkola to jestem zadowolona pomimo ksztów. Mają bardzo dużo atrkcji wycieczek, koncertów, karate, angielski. I za nic nie muszę już płacić wszystko w czesnym. A jakie menu nirmalnie lepsze niż w domu:)

    OdpowiedzUsuń
  29. i znów: lepsze / gorsze
    dla mnie lepsze prywatne bo:
    - mam to "nieszczęście" być szczęsliwą męzatką a u nas do żłobka mają pierwszeństwo dzieci z niepełnych rodzin, a później miejscowe....więc odpadliśmy w przedbiegach
    - dziecię mam niesamodzielne, w pampersie!! i w wieku mniej niż 3l.

    więc jestem NIEGRZECZNĄ MAMUŚKĄ posłałam do prywatnego bo tak jest mi wygodniej, bo mam depreche jak siedze z dzieciem 24 h i posłałam go w czortu zeby sobie te 4 mieć dla siebie hahaha
    poza tym mogę się zając szukaniem pracy, nauką i bieganiem na rozmowy kwalifikacyjne

    alez jestem niegrzeczna

    OdpowiedzUsuń
  30. Ze starsza córka jakoś się udało i dostała się do państwowego ale to było 4 lata temu, teraz przerabiamy szkołę i o zgrozo posyłamy ją do najbliższej podstawówki za płotem. jak brałam podanie optymistycznie zaszłam do pobliskiego i jedynego w okolicy żłobka (tak sobie sprytnie wymyśliłam że mniejsza akurat we wrześniu będzie miała dwa lat to hop do żłoba, a ja wreszcie poszukam jakiejś pracy, bo poprzedniej nie przedłużyli mi) No krótko mówiąc pani mnie wyśmiała no jak bym zapisała się jak nosiłam córkę w brzuchu to może może... ewentualnie jak bym była samotną mamą (popieram te naprawdę samotne, ale to różnie bywa). A i jeszcze błędne koło (dotyczy też przedszkoli)dziecko nie dostanie się do przedszkola/żłobka jeśli mama siedzi w domu, musi być zatrudniona, by się zatrudnić musi mieć z kim zostawić dziecko. Dziecka samego w domu nie zostawię, a jak zacznę pracę muszę mieć pewność że będzie miało opiekę, a na niańkę w Wawie ledwo zarobie, o ile dostane jakieś propozycję przy 2 dzieci. Szkoda słów .

    OdpowiedzUsuń