bede sie dzis lenic. bede caly dzien lezec w dresie. tak, bede czytac sobie ksiazke patrzac na zajmujace sie soba dziecko. nic nie ugotuje. zamowie. albo meza namowie. nie pojde na spacer. nie uczeszę się i nie umaluje.
ps. zainteresowalam sie czemy Mrówa tak długo i spokojnie (nawet jak na nią:) leży. Otóż wyjadała kłaki z zająca. wspaniale ;-)
A jak wyglada Wasza idealna sobota?
Hej milo widzoec kawalek Matyldy!
OdpowiedzUsuńidealna sobota to taka, że leże, czytam, slucham i ogladam a dziecko nie ma limitu na peppe i krecika i nie mowie jej, że pojdzie na bajkowy odwyk. maxfrau
Jejku, a Matyldzia jak wyrosła, fajnie ją zobaczyć:)U nas też lenistwo rulez, przewalanki na podłodze, mam w planach książke, maż w pracy, podjadanie drożdżowca od babci, herbata z miodem....sama sobie zazdroszcze:)
OdpowiedzUsuńP.S. Uwielbiam Was Niegrzeczne Mamuśki!Super że jesteście!!!
A my siedzimy u dziadkow. Nie musze robic obiadu, nie sprzątam, leze i patrze na dziecko wyrzucające ksiazki z regalu (no dobra, probojace, bo za kazdym razem jest głosne NIE) ;)
OdpowiedzUsuńJa zazwyczaj w tygodniu siedzę sama z Mateuszem,dlatego właśnie w weekend jak mąż jest z nami, to mam ogromną ochotę się umalować, uczesać, ubrać i wyjść gdzieś razem,pobyć wśród ludzi ;) a wieczorem oczywiście błogie lenistwo:)
OdpowiedzUsuńJa bym tak chciała, ale przy moich się nie da..walka o zabawki trwa non stop ;), a do tego już dziś tarzałam się w śniegu z nimi..
OdpowiedzUsuńFajny widok :)
A ja miałam fryzjera na 8 rano(!)Przed wyjściem musiałam przygotować szczegółowe instrukcje obsługi dzieci dla męża(rzadko jest z nimi sam rano).Dał sobie radę doskonale:)Później zakupy-takie dla mnie tylko-w tygodniu nie mam kiedy,bo musiałabym z maluchami a nie lubię ich ciągać po centrach handlowych.Obiady gotuję rzadko,więc dziś też nie:)Zaraz spacer,a później na imieniny do 5-latki.Będzie wesoło:))Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńU nas dzis troszke inaczej ale i tak leniwie :)
OdpowiedzUsuńRano badania malej - krew, mocz i takie tam...schize mam odkad dowiedzialam sie o bialaczce coreczki znajomych :(
Gotowac to ja wogole rzadko gotuje, ale w weekendy to juz wogole ;) Zawsze jakas knajpka albo mamusiowy obiad. Dzis Plock bo znajomi, bo jakas wystawa foto kumpla itp...Z Ola of course :)
A prawdziwie leniwa to z kawa, wysokimi obcasami rano, ksiazka po poludniu :)
Spacery uwielbiam i jak nie pojde o choruje wiec las obowiazkowy.
a nas tak zasypało, że nie możemy wyjechac z domu ;)))
OdpowiedzUsuńProblem z głowy!
A moje dziecię chore i od tygodnia jesteśmy zapuszkowani w domku. Nie możemy nikogo odwiedzić ani być odwiedzani - wiadomo - zarazki. Więc dziś, żeby 'wyjść z domu' wsiedliśmy z tatusiem do auta i..godzinę jeździliśmy po mieście, oglądając ulubione miejsca, np. Plac Trzech Krzyży, światełka, ludzi, domy. Wiem wiem głupie ale wyjście zaliczone :-) na obiad zjadłam świąteczną czekoladę Lindt, mąż chyba zapomniał, że nie ugotowałam bo się nie upomina o obiad. Ja się z tym nie przypominam na wszelki wypadek :)
OdpowiedzUsuńWcale nie głupie, też tak robimy :)
OdpowiedzUsuńU nas będzie leniwa niedziela. Z sobotą nam nie wyszło ;0)
OdpowiedzUsuńI to będzie całkiem podobnie, dres, gorąca kawa, telewizor lub ksiązka. Sprawdzimy jak długo mały potrafi się sam bawić ;0)
Ha! Ja podobnie jak Nilka cały tydzień siedzę z maluchem, więc dziś się wyjątkowo umalowałam i wyszłam "na miasto" z koleżankami...
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, żałuję bardzo, że nie wziełam aparatu... w Złotym Tarasie spotkałam dziś dziecko jakiejś jak na mój gust trochę ZA BARDZO niegrzecznej mamuśki - siedział poczochrany (w zasadzie na granicy posiadania na głowie dredów) na podłodze przed sklepem Massimo Dutti, w którym była matka i pił colę z puszki. Na oko miał 5-6 lat.
Każdej z nas należy się choć jedne dzień lenistwa i "nic nie robienia", albo robienia czegoś tylko dla siebie. Ja zostawiam córke z tatusiem a sama wsiadam w samochód i pędzę na zakupowy szał...tylko dla siebie tylko ze sobą:)
OdpowiedzUsuńoj ja też lubię sobotnie lenistwo :) u mnie tak wyglada sobota i niedziela
OdpowiedzUsuńwychodzimy na spacer po mieście, zachaczamy o jakas knajpke na obiad, potem lenimy się w domu...mój Ł bawi się z małą, ja biorę kąpiel, mała idzie spać, a my na ścianie wyświetlamy sobie film i objadamy się popcornem...to moje leniwe soboty...nasze leniwe soboty...
OdpowiedzUsuńmój boże jak tak czytam,ze wychodzicie na miasto to bardzo zazdroszczę .mój nie chce ze mną wychodzić ,obiad ma być w domu bo co ja sobie myśle,ze będe po restauracjach latać..
OdpowiedzUsuń