Matko , a właściwie Przyszła Matko , pamiętaj że liczy się to co Ty czujesz.
Pierwsza myśl jaka mnie dopadła po ogarnięciu się , że jestem w ciąży ( co było niespodzianką ) to taka że nie chcę RODZIĆ PO LUDZKU czyli naturalnie . Strach przed bólem , upokorzeniem i hematofobia skutecznie zakorzeniły we mnie jedno rozwiązanie czyli cesarka .
głosiłam to wszem i wobec licząc na zrozumienie i poklepanie po plecach .
I co ? i usłyszałam , że :
- to kaprys
- fanaberia
- zmienię dziecku DNA ( akurat tuż przed moim porodem obiegły świat takie badania naukowców nie wiem skąd )
- że jestem słaba
- że poród naturalny to jak wyrwanie zęba
- że każda to potrafi
Twardo stałam przy swoim do siódmego miesiąca , wtedy ojciec dziecka Q i mój lekarz zmówili się i zaczęli "NAPIERAĆ "
A ja zaczęłam się miotać , że może jednak powinnam rodzić naturalnie i może to rzeczywiście lepiej dla dziecka . Na moje szczęście do rozumu przemówiła mi MATKA po przejściach . Upokorzona , rodząca naturalnie , w jednym z najbardziej znanych szpitali w tym kraju .
Miałam umówioną cesarkę na konkretny termin , prywatnie . Nic jednak nie dzieje się moim przypadku zgodnie z kalendarzem i zaczęło się wcześniej . WELL ! Do dzisiaj pamiętam ten ból .
dojechałam do szpitala , położna mówi " ma Pani szanse na poród naturalny , ale zmuszać nie będziemy " ( kocham ją do dzisiaj za to )
skończyło się na tym , że własny poród przespałam , bo nawet po znieczuleniu mnie BOLAŁO .
I wiedziałam to od początku , że nie nadaję się do rodzenia naturalnego , a jak się okazało nawet cesarka mnie przerosła .
SO ! jeśli matko czujesz , że nie podołasz . Nie chcesz . Boisz się ,nie tylko bólu , ale tego co będzie później z Twoim ciałem . I uważasz , że cesarka to jedyne wyjście . TO IDŹ PO SWOJE !!! to Ty rodzisz , a nie reszta świata i to Twoje ciało .
ps.1 . ostatnio usłyszałam od przyszłej matki zdecydowanej na cesarkę , że również jest pod ostrzałem tych od RODZIĆ PO LUDZKU i broni się tekstem " zapraszam Panów na operację prostaty bez znieczulenia to wtedy pogadamy :) "
ps. 2 terror laktacyjny mnie też nie ominął
piątek, 29 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Ojj tak...kolejny temat rzeka!
OdpowiedzUsuńWygodnie jest mi żyć - nie oceniając innych. Pod tym względem muszę przyznać, że jestem wyluzowaną mamuśką.
Jak ktoś robi sobie operację plastyczną - jego sprawa, jak ktoś karmi dziecko do 3 roku życia piersią lub od pierwszego dnia butelką - jego sprawa, jak ktoś woli cesarke - również! Do póki nikomu nie dzieje się krzywda - mnie też to nie boli!
Za to w drugą stronę - jak ktoś wchodzi w butami w moje życie - tego jeszcze nie opracowałam. Uczę się dopiero. Z wiekiem idzie mi coraz lepiej.
Życzę wszystkim Mamom nabycia odporności na "dobre rady i miłe komentarze"!
jestem za porodem naturalnym, ale nigdy w życiu nikogo nie potępiłam za decyzję o cesarce, uważam że to decyzja indywidualna każdej z nas. przez większość ciąży "modliłam" się żeby wyszło tak, żebym miała cesarke, bo u nas w szpitalu chyba nie ma cesarek na "życzenie" a nawet gdyby to nie wiem czy byłoby mnie stać. a chciałam na początku tej cesarki bo panicznie boje się lekarzy, źle znosze ból, w kolejce do dentysty nie raz zdażyło mi się dostać gorączki ze strachu itp. no ale nie było żadnych przeciwskazań do porodu naturalnego więc tak właśnie urodziłam. ból niesamowity, nawet nie chodzi o skurcze, miałam straszne bóle krzyżowe (masakra), gdyby nie mój mąż uciekłabym z tej porodówki, ale on mnie wspierał, pamiętam, że z tego wszystkiego, strachu, bólu powtarzałam położnej że ja dzisiaj nie chcem rodzić i wracam do domu:D położna odbierająca poród - cudowna kobieta, bardzo mi pomogła. choć końcówka porodu z małymi problemami - przezyłam i gdy tylko położyli mi gracjana koło piersi zapomniałam o bólu. wspomnienia z poródówki dobre, lekarz zszywający krocze żartował ze mną bo piszcałam z bólu, choć on twierdził, że go ściemniam bo to wcale nie boli, ale potem dodał " w sumie ma pani rację jakby mi ktoś jajka zszywał też by mnie bolało". na koniec tylko napisze, że poród naturalny boli w trakcie, a cesarka chyba po. napisałam, że cesarka boli po, ponieważ zaobserwowałam to na odziale położniczym i wywnioskowałam z rozmów matek, które rodziły w ten sposób. (pisząc boli po - mam namyśli gojącą się ranę itp)
OdpowiedzUsuńwięc przyszłe matki - musicie podjąć słuszną decyzję, bo bólu raczej nie da się uniknąć.
Ja mam obawy nie co do bólu (bo wiadomo - boli), ale co do bezpieczeństwa dziecka przy porodzie naturalnym - np. niedotlenienie i inne uszkodzenia/choroby, które przy CC się nie zdażają.
OdpowiedzUsuńRodzina nie naciska, mąż też nie, choć mówi "dasz radę urodzić naturalnie".
tak co do bezpieczeństwa dziecka przy porodzie naturalnym to się nasłuchałam będąc w ciąży 3 dni na odzile patologi ciąży. dziewczyny opowiadały takie historie, że... mój syn też był strasznie owinięty pępowiną dookoła szyi ale wszystko dobrze się skończyło. nooo nie pomyślałam, że kobieta decydując się na cesarke boi się właśnie o bezpieczeństwo podczas porodu, myślałam że w większości wypadków chodzi o ból.
OdpowiedzUsuńale tak sobie jeszcze myśle, że podczas naturalnego czy cesarki mogą wystąpić kąplikacje.w końcu cesarka jest operacją - nie wiem, być może kobieta nie powinna w ogóle myśleć w tych kategoriach, przecież i tak nie wiadomo kiedy i w jakich okolicznościach może się coś stać.
OdpowiedzUsuńja tez rodzilam przez cesarke i teraz z perspektywy czasu bardzo sie ciesze ze tak wyszlo i przy kolejnym dziecku tez bede sie decydowala na cesarke
OdpowiedzUsuńpodczas ciazy mialam rozne fazy - najpierw oczywiscie cesarka na zyczenie bo panicznie boje sie bólu ( ból u dentysty jest dla mnie nie do wytrzymania i zawsze biore znieczulenie), pozniej chyba mnie hormony owładnęły bo doszlam do wniosku ze skoro tyle kobiet rodzi to i moze ja dam rade i juz mielismy umowiona polozna
i w 9 miesiacu podczas spotkania z ta polozna okazalo sie ze jestem zbyt "wąska". Pobrała trzy wymiary miednicy, skonsultowala jeszcze z inna polozna i wyszlo na to ze moga byc problemy z naturalnym porodem. a na dodatek z usg wychodzilo ze malenstow moze miec 3,9 kg. wtedy to zakuminikowano mi ze szanse sa 50 na 50 tj ze albo sie uda naturalnie jak sie dziecko idealnie ulozy, albo bedzie cesarka. i wtedy wiedzialam ze musze miec cesarke bo balam sie o bezpieczenstwo dziecka, balam sie ze mogloby gdzies sie zaklinowac w kanale rodnym i musieliby je wyciagac kleszczami i takie tam mialam dziwne makabreski przed oczami. wtedy dla mnie bylo tylko jedyne wyjscie cesarka. mialam pelne poparcie meza i rodziny. i tak oto wyszlo ze mialam cesarkę. Ciesze sie ze ktos tam nademna czuwal, i ze trafilam na ta doswiadczona polozna, bo moj ginekolog na 2 tyg przed porodem, po wymierzeniu miednicy twierdzil ze " niejedna szczupła duze dzieci rodziła" i nie widzi problemów bym naturalnie rodziłam (czy taka diagnoze dostalam od lekarza bo w koncu z nim nie rodzilam, a gdybym zaplacila to inna bylaby diagnoza... przykre to)
teraz cesarki wykonuja przy znieczuleniu miejscowym - wszystko slyszalam co sie wkoło dzieje, dziecko tez mi polozyli na piersi zaraz po urodzeniu. Owszem prze 12 godzin nie moglam sie pozniej ruszac i musialam lezec. Rodzilam w panstwowym szpitalu, ale mialam pojedyncza sale i oplacilam sobie pielegniarke po porodzie. Dzieki temu moglam miec mala w sali ze mna i pielegniarka przystawiala mi mala do piersi bo ja musialam lezec jak kloda. Pozniej najtrudniesze bylo wstanie z lozka ( po tych 12 godz),ale podejrzewam ze po naturalnym tez boli kobiety tylko w innym miejscu. I po tych 12 godz juz moglam sama sie opiekowac mała. I pokarm tez mialam
Dlatego z perspektywy czasu bardzo sie ciesze ze mialam cesarke i Maja urodzila sie zdrowa
Ja miotałam sie pol ciazy jak rodzic. Ale wreszccie decyzja padla - bedzie naturalnie - nie zaluje, choc mialam duzo szczescia, skurcze jakies 1,5h lacznie ale takie do zniesienia, a od czasu przyjechania do szpitala do porodu minelo niespelna 2-3 godziny. Po znieczuleniu nie czulam totalnie nic, bolec zaczelo po 12 godzinach - MOCNO. Mialam strasznie duzo szwów (bol jeszcze jakies 2-3 miesiace), zero mozliwosci siedzenia, przez ponad miesiac tylko na kole...No ale wlasnie, po cesarce tez boli..Ciesze sie tylko ze porod bezbolesny :)Bo bol to czy tu czy tu - JEST
OdpowiedzUsuńKasiu wiem co mówisz :)bo po porodzie zgięta jak stary gnom podtrzymując się ściany chodziłam po korytarzu. A drugiego dnia dostałam lek przeciwbólowy, tia jak to koleżanka z sali powiedziała "Równie dobrze, mogą dać witaminę C" bo obie po cesarce dostałyśmy, proszek jak na ból głowy - paracetamol w dawce 1 na 8 godzin. SIC!
OdpowiedzUsuńPS
Nie to, żebym lubiła się "guzikami" faszerować... ale chyba coś silniejszego powinni zapisać, bo bolało jak diabły. A do tego te szpitalne łóżka... wysokie, trudno wstać, zejść, przysiąść... dobrze, że miałam taki dziecięcy podnóżek z Ikea ;).
EMKA- zazdroszcze Ci, ze się nie dałaś przekonać
OdpowiedzUsuńJustyna- Tobie to nie grozi bo bedziesz pod dobrą opieką, więc jak Ci pozwolą to spróbuj, jeśli tylko takie masz obawy. choć jak Twój maluch będzie takim gigancikiem jak się zapowiada, to w ogóle nie będziesz miala wyboru tylko będzie cięcie...
Taaaa a ja całe życie i całą ciążę powtarzałam, że ja to rodzić nie zamierzam. Choć nie chodziło o ból, a o strach o dziecko i strach o komplikacje po - nietrzymanie moczu, pęknięte odbyty, ból przy stosunku i takie tam mroczne historie...
No i pod koniec ciąży uległam namowom, bo wszyscy mi powtarzali, ze mam warunki...
No i niby dałam radę - porod z oxy, bez znieczulenia (położna mi nie dała, bo przewidywała długie parte a na dyżurze był lekarz który używa kleszczy brrrrrr... średniowiecze ... ), 2faza trwała ponad 1,5h, dziecko ważyło 4080 - oczywiście miało opuchniętą główkę, a ja ledwo wstałam z łóżka 24h po porodzie, a przez miesiąc nie siadałam...
Mówię Wam - warto było - nie ma to jak "rodzić po ludzku" czytaj NATURALNIE...
na szczęście dziecko dostało 10pkt i obyło się bez opisanych przeze mnie atrakcji po.
A najbardziej się uśmiałam jak opowiedziałam to znajomej, która na to, że mi zazdrości, że rodziłam bez znieczulenia, bo to takie dobre dla dziecka, a ona niestety nie dała rady - no comments...
Sama cesarki bym nie wybrała, bo panicznie boję się jakichkolwiek operacji, ale dla mnie to osobista sprawa kobiety i nikogo więcej. To ona znosi te wielce przyjemne skurcze, jest zdana na łaskę i niełaskę personelu, wiec nikomu nic do tego. Tak byłoby w idealnym świecie.
OdpowiedzUsuńSama urodziłam po traumatycznym porodzie (28 godzin, tetno dziecka od 70 do 180, rosnąca goraczka) przez kleszcze i nie odwazylabym sie nazwac mojego porodu naturalnym (raczej, jak mawiają Francuzi - "droga dolna" :). Rodziłam we Francji, nie słyszałam tutaj o kobietach, które wybierają cesarkę, podejrzewam, ze duzy wpływ na to ma darmowe znieczulenie na zyczenie. Marzy mi się nadal prawdziwie naturalny poród (najlepiej w wodzie...). Może następnym razem...
Jestem w 6 mieisącu ciaży i wiem ze bede miała cesarkę na życzenie. Bo sie boje, bo nie wyobrażam sobie porodu, bo nie chce po prostu i za nic nie przemawiają do mnie teksty w stylu : jak położą Ci dziecko na brzuchu to zapomnisz o bólu. Wszystkie moje koleżanki które rodziły naturalnie nawet ze znieczuleniem - twierdzą że nastepne dziecko to przez adopcję, że brzydzi ich seks bo wszystko kojarzy sie z bólem itd. Ja tego nie chce...
OdpowiedzUsuńJak mam ustaloną cesarkę jestem spokojniejsza. ALe wszyscy - lącznie z sąsiadami - zebrali sie w sobie by mnie zniechecić. Bo przecież ja na pewno nie wiem że to koszmarna operacja, ze dochodzi sie do siebie parę lat itd. Otóż ja to wszystko wiem - nie jestem nastolatką podążającą za modą. Wiem że bede potrzebowała pomocy na początku, ze rana ciagnie i boli - ale wiem również że po naturalnym porodzie również może nie być różowo jak na filmach. Chce mieć wybór - tak zwyczajnie - bo przecież jestem kobietą która zostaje matką - a nie matką która nagle przestaje być kobietą.
Całą ciążę chciała rodzić naturalnie. Bardzo podobały mi się obrazki w stylu: kobieta rodząca w morskiej zatoce, na plaży, tylko z mężem. Przeurocze :) Cesarka - jeśli coś jest nie tak z dzieckiem albo kobietą.
OdpowiedzUsuńNo i urodziłam przez CC... Zaczęło się naturalnie, samo z siebie, owszem. Po kilku godzinach ciężkich skurczów szyjka nadal była cała. Dali mi coś na jej rozmiękczenie, więc poleciało! Zaraz zrobiło się 5 cm rozwarcia. Pani ordynator zaleciła piłkę albo worek sako, a ja nie byłam w stanie się przekręcić na drugi bok na łóżku. Zaczęło boleć nie tylko przy skurczach... Odśpiewałam na porodówce arie operowe, tętno dziecka zaczęło spadać - w 5 minut byłam na sali operacyjnej. Potem oczywiście gdyby nie zastrzyki z ketonalu chyba bym w ogóle nie wstała z łóżka. Z zazdrością patrzyłam na sąsiadkę po porodzie naturalnym, która mogła jeść wszystko i śmigała z córeczką. Rana goiła mi się 2 miesiące i wstrętnie paprała. Brrr....
Teraz znów jestem w ciąży. I nic nie wiem. Naturalnie? Znów cesarka? Cholernie się boję! Chciałaby urodzić naturalnie, ale doświadczenia mnie zniechęcają... Przynajmniej wiem, jak wygląda ta druga opcja... :(
Ja miałam CC i wiem jedno to nie jest tak, że to bezbolesna opcja, która oszczędzi cierpienia. Po porodzie naturalnym szybciej dochodzi się do siebie. W jednym i drugim przypadku są plusy i minusy. Tylko, że panuje przekonanie, że CC to pikuś w porównaniu z porodem naturalnym, a tak nie jest. Pomimo młodego wieku moje ciało długo wracało do formy. Moja córka ma 7 miesięcy a ja nadal czuje ból. Ponadto blizna, która zostaje do końca życia. No nie jest to taka sielanka jakby się mogło wydawać. Myślę, że strach przed porodem jest zawsze, bo martwimy się o dziecko i siebie, no i to poczucie, że nie ma się wyjścia, że trzeba urodzić, czy naturalnie czy przez CC to w końcu musi się stać, dla mnie to było najgorsze. Poczucie, że tym razem nie mam innej opcji i to musi się stać. Przed samą cesarką jak już byłam na sali przygotowana do operacji trzęsłam się jak galaretka.
OdpowiedzUsuńa ja mialam 2 cc. pierwsza była z przymusu a druga była z wyboru. Mój lekarz prowadzący mial do tego zdrowe podejscie. Rodziłam w szpitalu gdzie pierwsza noc po cc jest bez dziecka, żeby matka mogła odespać. I tym sposobem rodzac o 2.00 w nocy, wstałam po 12 godzinach, poszłam na oddzial polozniczy gdzie przespalam spokojnie noc i rano mogłam zabrac dziecko. Rana juz wowczas nie bolała tak bardzo. Co do środków przeciwbolowych to tez nie moge nażekac. Poczatkowo dostałam morfine w kroplówce, potem ketanol w kroplowce, pozniej paracetamol w kroplowce żeby na koniec otrzymac tabletki paracetamolu. Jesli jednak poprosiłabym o kroplowke mysle, ze dostałabym bez problemu. Wszystko zalezy od szpitala. Za nic nie placiłam:) Ciesze sie, że mialam wybór.
OdpowiedzUsuńWitajcie.
OdpowiedzUsuńJestem tu pierwszy raz. Bardzo mi się podoba ten blog. Czuję że tez jesteś niegrzeczną mamusią:). Mam dwie córeczki i oby dwie rodziłam poprzez cesarkę. Miałam wskazanie lekarskie choć przy drugim gdyby nie przychylność mojego "prywatnego" ginekologa musiałaby rodzić normalnie. Tak więc cesarka to cos wspaniałego. Jak słysze opowieści koleżanek o ich cierpieniach podczas naturalnych porodów to jestem zadowolona że nie musiałam się męćzyć o moje dzieciaczki także. Nie ukrywajmy że po cesarce kobieta czuje się cały czas bezpoleśnie. Po zabiegu musi leżec całą dobę w łożku, rana boli. Jest naprawde nie przyjemnie. Dzieciątko pryznajmniej nie odczuwa tego stresu jak przy normalnym porodzie:)
Cesarka jest super rozwiązaniem.
Doświadczyłam obu porodów - cc i naturalnego. Pierwsza córeczka urodziła się przez cc z powodu grożącej zamartwicy... Zbyt długo zwlekano z decyzją o cc. Wyciągali ją tak szybko, że delikatnie nacieli jej policzek... Córeczka ma się dobrze, jest zdrowa i ma już prawie 5 lat. Moja rana po cc bardzo źle się goiła, czułam ogromny ból podczas wstawania z łóżka. Ale M zajmowałam się sama. Nie wiem, czy w ferworze podniecenia, ze mamy już dzieciątko, zdrowe, czy dlatego, że tak było w szpitalu, córeczkę miałam przy sobie od razu. Teraz z perspektywy czasu uważam, że to był ogromny wysiłek. I szkoda, że nie miałam wówczas pomocy...
OdpowiedzUsuńDrugą córeczkę urodziłam dokładnie rok i siedem miesięcy później (chcieliśy mieć niedużą ok. 3 letnią różnice wieku między dziećmi) i tu pewnie Was zastrzelę - naturalnie. Oczywiście ze znieczuleniem zewnątrzoponowym, bo chyba bym inaczej wszystkich pogryzła... Poród był podobno książkowy. I, czego się najbardziej bałam, bez nacinania krocza!!! Miałam WSPANIAŁĄ położną - CUDOWNA kobieta zarażająca spokojem, wyrozumiała. To był szczęśliwy traf :) Nie opłacaliśmy położnej. Rodziłam przed 23.00, było cichutko. Personel medyczny był w pogotowiu, ale niezauważalny. To było niesamowite przeżycie!!! Piękne - każdej kobiecie życzę takiego porodu w takiej atmosferze :) Mój mąż, z którym się umawiałam, że wyjdzie z sali w razie coś, był przy mnie i też odbierał to jako jedyne w swoim rodzaju pozytywne zjawisko :)
Jeśli miałabym porównać oba przeżycia - po porodzie siłami natury czułam się duuuuuuużo lepiej, miałam wbrew pozorom mnóstwo energii.
I o 6 rano następnego dnia czułam się na tyle silna, by wstać z łóżka i wziąć prysznic, który na mnie działa, jak najlepszy zastrzyk energii :) To połozne bały się, że po znieczuleniu mogę upaść itp.
Na koniec powiem tak - uważam, że KAŻDA kobieta powinna sama decydować o tym, jak chce powić swoje dziecko!!! I powinna mieć ZAGWARANTOWANE BEZPŁATNE znieczulenie!!! Ja przy obu porodach musiałam płacić za poród rodzinny i w drugim przypadku za znieczulenie... Dobrze, ze akurat mogliśmy sobie na to pozowlić...
Mnie bawi jedynie to, ze kobiety decyduja sie na interwencje chirurgiczna czyli CC, bo chca uniknac bolu :)
OdpowiedzUsuńurodzilam blizniaki silami natury i po fakcie - ku mojemu zdumieniue - nie bolalo mnie nic (bo ze sam porod boli, to wiadomo), a godzine po przejsciu na sale poporodowa bylam w stanie wstac, isc pod pryszcznic i zajac sie dziecmi.
Kazdy niech oczywiscie dokonuje swoich wyborow, ale z glowa. To, ze cesarka nie boli to mit, a statystyki wskazuja, ze odsetek umieralnosci noworodkow jest niestety wyzszy podczas CC.
ja nie chcialam cc i w ogole nie chcialam do szpitala. jak powiedzialam mojemu lekarzowi ze bede rodzic w domu porodowym, bez lekarza, tylko z polozna, to chcial mnie od tego odwiesc i namawial na najwiekszy szpital w miescie ( taka fabryka porodowa). kolezanki straszyly ze bez zzo nie dam rady i w ogole na co ja sie porywam. a ja urodzilam dwadziescia minut po tym, jak dojechalismy do domu porodowego ( wody odeszly mi w drodze, caly porod od pierwszego skurczu trwal jakies szesc, siedem godzin), wanna w ktorej mialam rodzic byla dopiero w polowie pelna, wiec z porodem w wodzie nie wyszlo. mialam zaledwie kilka szwow, ktore zagoily sie szybko i bez sladu. po szesciu godzinach wrocilam z partnerem i dzieckiem do domu. porod wspominam bardzo dobrze, nie musialam lezec, to polozne sie gimnastykowaly zeby wszystko poszlo jak nalezy ja przybralam taka pozycje jak mi bylo wygodnie. kto w ogole wymyslil ze trzeba rodzic na lezaco?!?
OdpowiedzUsuńWitajcie drogie Niegrzeczne Mamuski!
OdpowiedzUsuńJa bedac w ciazy, dalam sobie wmowic, ze jedynym rozsadnym sposobem rodzenia dziecka, to porod naturalny, bez zadnych znieczulen. Taka chcialam byc dzielna, po co mi jakies znieczulenia, a o cesarce to juz nie wspomne. No wiec poszlam rodzic naturalnie. 12 godzin pod oxy i zaczely sie skurcze. Nie trwalo to dlugo, jakies 3 godziny. Wspomne tylko, ze przez caly ten czas slyszalam przerazliwe krzyki kobiet rodzacych jak ja, blagajacych o pomoc. Co jakies 30 minut bylam wysylana pod prysznic, aby masowac sobie cyce, z calej sily az zaboli, jakby juz za malo bolalo. Masowanie mialo pobudzic laktacje. Nikt mnie nie zapytal czy chce karmic, ale co tam masowalam. po kolejnym skurczu pod prysznicem i po kolejnym masowaniu, chcialam uciekac! Nie chcialam juz dziecka, nie chcialam szlachetnego porodu naturalnego, zastanawialam sie tylko jak dalam sie w to wrobic. W trzeciej godzinie, tego niewyobrazalnego bolu zrezygnowalam. To znaczy rodzilam dalej, staralam sie, wspolpracowalam, ale cos we mnie peklo i tak jakby mnie juz tam nie bylo. Pozniej przeszlam przez terror laktacyjny, w pelnym tego slowa znaczeniu, lacznie z recznym sciaganiem pokarmu, przez dwie postawne siostrzyczki:)) Duzo czasu zabralo mi odnalezienie siebie w nowej roli, roli mamy, ale udalo sie tylo dlatego, ze zaczelam sluchac siebie i tego co dobre dla mnie. Wsluchajcie sie drogie przyszle mamy w siebie i tylko siebie.