niegrzecznemamuski.blogspot.com

środa, 3 lutego 2010

Zostawiać czy nie zostawiać?

Przeczytałam właśnie posta Her Bad Mother o wyjazdach i zostawianiu dzieci pod opieką taty/babci/niani. Hmmm...
Że zawsze będą nam towarzyszyć wyrzuty sumienia, że zawsze będziemy tęsknić, że zostawiamy nasze dziecko (brzmi to prawie jak porzucamy, mimo, że to często na dzień lub dwa tylko!).
Moja córeczka ma 10 mcy. Pierwszy raz zostawiłam ją na weekend gdy miała 3 mce. Szczerze - wcale nie odpoczęłam, byłam w takim stresie, że o 3 nad ranem zmusiłam męża, żeby zadzwonił do teściowej i sprawdził czy mała zjadła w nocy i ile. Ale z drugiej strony było mi dobrze. że się urwałam. choć na chwile.
Od tamtej pory zostawiam ją regularnie - moja praca wymaga ode mnie podróżowania, średnio raz na dwa tygodnie na 2-3 dni. Tęsknie - tak! Bardzo! Ale lubię. Wsiadam do samolotu i mogę się wyluzować. 3 godz tylko dla mnie:) A potem spotkania, służbowe kolacje, zero rozmów o dzieciach. Mogę na chwilę zapomnieć, że jestem przede wszystkim mama, poczuć, że jestem wolna i to ja rządzę ;-)
I naprawdę denerwują mnie komentarze - jak ona mogła zostawić dziecko i wyjechać?? Mogła. Kropka. Nie będzie mnie nikt oceniał. Jestem Niegrzeczną Matką :)
Ale wracam jak na skrzydłach i kocham moją Mrówcie najbardziej na świecie. I zawsze przywożę niepotrzebne prezenty...

46 komentarzy:

  1. Mimo ze sama zrezygnowałam (na razie) z pracy aby zająć sie córką, nigdy, przenigdy nie krytykowałam mam, które do pracy wróciły. W mojej firmie moge sobie pozwolić na dłuższą nieobecność, a wiem że nie wszystkie mamuśki tak mają. Miki są ludzie którzy komentują, że zostawia sie dziecko z nianią, ale sa też tacy którzy wyskakują z tekstami co z pracą, nie boisz się że cie wywalą, znajdą sobie kogoś bardziej dyspozycyjnego, bez zobowiazań...Tak źle, tak niedobrze, dlatego trafiłam do Was Niegrzecznych Mamusiek. A tak swoja drogą czasem bardzo tesknie za swoją pracą, za wyrwaniem się na kilka godzin w inną rzeczywistość:)szczególnie jak dopada mnie syndrom Dnia Świstaka;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja mogłam sobie pozwolić na urlop wychowawczy. bardzo mnie to cieszy, że mogłam być, uczestniczyć w rozwoju mojego syna na codzień. rozumiem też mamy, które musiały bądź też chciały wracać do pracy zaraz po macieżyńskim. jednak myśle, że nie chodzi tylko o zostawianie dziecka kiedy mama wraca do pracy. rodzice potrzebują czasami chwili czasu tylko dla siebie, chcą wyjść do kina, na kolacje, do znajomych itp. i wtedy muszą z kimś zostawić dziecko. pamiętam nasze pierwsze wyjście, syn miał 5 miesięcy. został z dzidkami, a ja przed wyjściem kilka razy ich pointruowałam co mają robić i jak, że będziemy pod telefonem. w końcu nas po prosstu pogonili. co jakiś czas pisałam sms, ciągle myślałam, szybciej wróciliśmy do domu. pierwszy raz był najgorszy, ale z czasem zdałam sobie sprawę, że musimy wuluzować - przecież małemu nic się nie dzieje, a nam potrzeba od czasu do czasu wyjść do ludzi. a gdy się ciągle myśli i zadręcza to nie ma w ogóle sensu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moi mieli jakieś 1,5 miesiąca jak ich zostawiłam na całą dobę i musiałam się wyluzować z mężem, bo za dużo stresu przezyłam w czasie ciąży i po..i szampana piłam i w kinie..
    Od tamtej pory zostawiam ich regularnie u babć, bo gdzie im będzie lepiej jak nie u babci? :)

    Nigdy nie krytykowałam, a wręcz zachęcam do zostawienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz wyszłam sama z domu jak moje bliźniaki miały 3 tygodnie. Zostały z mężem, a ja załatwiałam swoje sprawy migiem i leciałam do domu jak na skrzydłach, choć wcześniej niesamowicie się cieszyłam na to wolne ;)
    Potem okazjonalnie zostawały z nianią na parę godzin, to było przygotowanie przed moim powrotem do pracy. Podjęłam jednak decyzję, że nie wracam - idę na wychowawczy.
    Teraz spotykam się z komentarzami - jak to , nie wracasz do pracy, a tyle tam osiągnęłaś, nie żal ci tego zostawić? No właśnie dlatego, że się tam realizowałam nie żal. Teraz jest czas na realizację na innym poziomie, jeszcze się zdążę napracować. Co oczywiście nie znaczy, że nadal nie korzystam z możliwości, aby zostawić dzieciaki pod dobrą opieką na parę godzin i naładować akumulatory.
    Każdy ma swoje priorytety i swoje wybory, bardzo trudne wybory, bo dotyczące naszych dzieci.


    Bardzo się cieszę, że powstało takie miejsce, gdzie spotkała się grupa matek o zdrowym podejściu do sprawy rodzicielstwa. Szacun dla założycieli :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja rozróżniam zostawianie dziecka z tatą i z resztą. Tata to to samo co mama, nie mam żżadnych kompletnie wyrzutów jeśli tata siedzi z nim sam mimo że nie zawsze robi tak, jakbym chciała - ma do tego prawo.

    Z babciami(i dziadkami) jest inaczej. Z jednej strony jestem im wdzięczna bardzo za to że zajmują sięKubą, bo to ciężka praca i czasem mam wyrzuty że tak długo, że pewnie padają na twarz a ja musze jeszcze zostać. A i z drugiej strony wkurzam się niemiłosiernie kiedy robią dokładnie odwrotnie niż proszę z premedytacją (z zdarza się, szczegolnie jednej stronie).

    Ale powiem szczerze że jak wakacje to tylko azaliżi wyłącznie z Kubą.

    Ale jak napisała Miki - fajnie sie wyłaczyć na ten czas w pracy, kiedyś myślalam w 50% o Kubie, teraz już potrafie wyłączyć sie z życia domowego na te pare godzin ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. My mieszkamy w Niemczech (chwilowo). Przeprowadziliśmy się tam w sumie na miesiąc przed porodem. Reszta rodziny została w Polsce, tak więc jesteśmy tam sami. Małego nie zostawialiśmy, bo nie było z kim (za wyjątkiem 2 tygodnia, kiedy to była moja mama - wyrwaliśmy się na 2 godziny :)) Na święta przyjechaliśmy do Polski i szczerze powiem, że czekałam z utęsknieniem na Sylwestra, kiedy sprzedaliśmy Szymola na dwie noce do Babci. Nie chodzi o to, że mamy go dość i chcemy się go pozbyć. Uwielbiam z nim spędzać czas, zwłaszcza, że jest całkowicie bezproblemowy. Chodzi tu o zwykły reset, wyłaczenie się z opcji "czujnej przez 24h", myślenie o czymś innym. W domu jesteśmy jeszcze do połowy lutego i ilekroć mogę sprzedaje Szymola do którejś z Babć. I nie uważam się za złą i wyrodną z tego powodu

    OdpowiedzUsuń
  7. A kwestia "przestrzegania zaleceń rodziców" przez Babcie to opowieść na zupełnie innego posta :) I też czasem szlak mnie trafia :) Ale, że jesteśmy tu chwile i wiem, że wszyscy chcą się nim nacieszyć, to często przymykam oko (choć to oko czasem wpada w nerwowe drgawki)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie mam ani wyrzutów sumienia ani problemu z zostawianiem z kimś mojego 3,5 miesięcznego synka, ale mam problem z proszeniem o to, zeby ktoś z nim posiedział. Ale nad tym pracuje:)
    Nawet nie zniechęciło mnie to jak kiedyś go babcia przegłodziła, bo zamiast dwóch odciągniętych porcji mleka dała mu jedną...
    Akurat na razie na dłuższe wyprawy bez niego nie mam ochoty, ale jak nabiorę to tak zrobie:) Moja mama zawsze powtarza, że jak ja miałam 11 miesięcy to oni wyjechali na 3 tygodnie na urlop beze mnie...
    A w kwestii powrotu do pracy - no cóż - mnie już "nosi" choć jeszcze nawet się nie skończył mój urlop macierzyński... Ale mimo tego jak pomyśle o powrocie do korporacji, o tym, ze po czasem nieprzespanej nocy miałabym tam jak zombie siedzieć na jakiś spotkaniach które trwają cały dzień, choć ja bym załatwiła sprawę 3x szybciej, i że na dojazd stracę dodatkowe godziny... to ja dziękuję - postoje. Zostaje z małym aż skończy rok, i już kombinuje czym innym mogłabym się zająć, bo wiadomo, że opieka nad dzieckiem przynosi satysfakcje, ale trzeba jeszcze robić coś "dorosłego".

    OdpowiedzUsuń
  9. A z ciekawości spytam. Czy jest jakas Niegrzecza Mamuśka, która podczytuje teraz bloga zza swojego biureczka w firmie/fabryce/korpo?

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ja nie umiem zostawic mojej coreczki, niby wrocilam do pracy, ale pracuje od projektu do projektu i dogadalam sie z szefowa, ze bede czasmai pracowala z domu. wiec M. mam nianke i mame w domu:). zostawiam mala na 5h. i to jest w porzadku, nie czuje stresu (mamy dobra opiekunke) ale wyjazd na kilka dni, zostawienie malej komus OMG!
    Tak Miki podziwiam Cie, ze dajesz rade psychicznie! wylatywac na kilka dni, ale nie czyni Cie to bed mom.
    Kiedys na maxa zszokowal mnie fakt, ze znajomi mojego meza zostawili 1 czy 2 tygodniowe dziecko i poszli na koncert! oszalalabym z obawy o moja corke. Ale my np: potrafilismy zabrac nasza 10-dniowa coreczke na slub naszych znajomych, ktorych goscie w USC pukali sie w glowe:)
    wiec?

    OdpowiedzUsuń
  11. Reset jest konieczny, tak dla higieny.
    Ja Regularnie wychdze z dziewczynami na miacho. Ale Honey jest w tedy z tata wiec ok. Mialam pewne obawy jak zostala pierwszy raz u dzidkow na noc, ale tez spoko, dali rade. Chcialam wreszcie spedzic wieczor sama z moim facetem poza domem. Bylo nam to bardzo potrzebne. A i suuper jest zatesknic za dzieckiem, widok radochy na twarzy na twoj widok bezcenny. Myśle, że dziecku zmiana otoczenia i odpoczynek od rodzicow tez dobze robi.

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas pierwszy raz zostawiliśmy bliźniaki na sylwestra... Urodziły się pod koniec października... Nie było nas tylko 1 noc, ale było to ważne, ze dzieciom przez tych kilka, kilkanascie godzin nic bez nas sie nie stało...Poszliśmy na impreze, wypiłam kilka głębszych, zapaliłam papierosa /odciagnelam pokarm/ Nie miałam wyrzutów sumienia... Zostały z nimi dwie babcie, które dobrze sie dogaduja i dobrze sie dziecmi zajmują. Potem wyjechaliśmy na 5 dni w lipcu /na OPENER'a/dzieci miały wtedy 8 miesięcy... Czułam się wolna, szczęśliwa, czułam się jak "pies spuszczony z łańcucha". Tęskniłam, ale bez wyrzutów sumienia... Potrzebowałam tej chwilowej wolności, żeby być dobrą matką /hehe/. Pół roku później wyjechaliśmy na narty, nie było nas 9 dni, tęskniłam bardzo... i nawet chciałam skracać wyjazd, ale wiedziałam, że tak naprawde tego nie zrobie. Dzieci znowu zostały z babciami i nianią.... Teraz raz na miesiąc - półtora zostaja na weekend u moich rodziców, którzy mieszkają na drugim końcu Warszawy... Zawozimy dzieci w piątek odbieramy w niedziele. Dziadkowie zachwyceni /i chwała im za to/ my tym bardziej.... Jestem dobrą matką, dzieci są szczęśliwe i nie oceniam, bo nie chce być oceniana. Nienawidze komentarzy w stylu: jak mogłaś tak szybko albo tak późno... Współczuje matkom, ktore nie mają odwagi a maja mozliwosc zostawienia swojego dziecka z kims innym. Im później tym gorzej... Bez nas nic im sie nie stanie... to tylko kilka dni. To nam MATKOM wydaje sie czesto, ze jestesmy niezastąpione... W dłuższej perpektywie na pewno jesteśmy, ale przez kilka dni warto wrzucic na luz...

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja! I zdarza mi sie takze wchodzic na moj wlasny blog, zeby popatrzec na zdjecia mojego Tosia. Ale probowalam zyc bez pracy, siedzac z nim w domu i wiem juz, ze to nie dla mnie. Wrocilam do pracy jak mial niecale 7 miesiecy i z perspektywy czasu wiem, ze wszystkim wyszlo to na zdrowie.
    Wakacji bez mlodego jakos wyobrazic sobie nie moge, ale za wyjsciami wieczornymi tylko we dwoje od czasu do czasu bardzo tesknie. Jestesmy w podobnej sytuacji magda i nie mamy z kim zostawic Tosia (jedni dziadkowie ciagle w rozjazdach, drudzy daleko).

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja bardzo długo nie czułam potrzeby zostawiania dziecka. Tak naprawdę ta potrzeba zaczęła się pojawiać calkiem niedawno... Pierwszy raz na noc Tola pojechała do babci, kiedy miala chyba z półtora roku. I kilka razy to powtórzyliśmy. I zupełnie nie chodzi tu o to, że czuję się niezastąpiona, bo i tata i babcia i babysitterka bardzo dobrze się nią zajmują. To wynikało z braku mojej /naszej/ potrzeby. I kompletnie nie wyobrażam sobie wakacji bez dziecka :)
    Czy usłyszałam, że jestem dziwna? Nie raz i nie dwa. Ale moje pojmowanie wyluzowania jest takie, że robię to, co mi odpowiada jeśli nikogo to nie krzywdzi. Więc rozumiem, że ktoś ma inaczej. Ale nie wiem, czemu się o mnie martwi /"musisz gdzieś wyjść!"/. Pusty dom lubię dopiero teraz, akurat w czasie kiedy Tola świetnie odnajduje się w przedszkolu. Niezamnknięte bramki i muzyka na full albo spanie do 12? Bajka :) Tak chyba wygląda odcinanie pępowiny. Przynajmniej w moim przypadku.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przez ostatnie 14 miesiecy macierzynstwa nigdy nie rozstalam sie z moim dzieckiem na dluzej niz 2-3 godziny...
    Nawet na wesele dziecko ze soba zabralismy. (Biedne dziecko...)

    My tez mieszkamy bardzo daleko od dziadkow i nawet nie mam praktycznej mozliwosci dluzszej rozlaki. Choc teraz - z racji wieku dziecka - mozna by nocowanie u dziadkow juz zorganizowac.
    Jedno jest pewne, gdyby dziadkowie byli blizej, "wykorzystywalabym" ich i zostawialabym im dzieciaka pod opieka.
    Ale potrzeba rozlaki nie jest u mnie na tyle silna, bym na przyklad szukala babysitter. Ba, nawet pracy ciagle jeszcze nie szukam!

    Ale wakacji bez dziecka, poki co, nie planuje i nie wyobrazam sobie.
    Moze jak bedzie starsza i umiala sama o tym zdecydowac, i dobrze sie czuc bez nas.
    Moze dlatego, ze moi rodzice tez nigdzie nie wyjezdzali beze mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdy byłam mamą jedynaka przez kilka lat nie wyobrazałam sobie ,ze mogę zostawic dziecko pod opieką babci i wyjechac z męzem na weekend. Wydawało mi się ,ze skoro pracuję i zostawiam go dwa razy w tygodniu na kilka godzin, to juz bardzo duzo.Owszem zdarzało się,ze jedno z nas musiało wyjechac słuzbowo gdzies ..ale tylko jedno , drugie wtedy czuwało. Gdy urodziła się Hela , sytuacja się zmieniła, wrociłam do pracy na cały etat. Nie musiałam ale potrzebowałam tego bardzo. Teraz daję sobie przyzwolenie na jakis wyskok tu czy tam.Nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia.Kazda z nas ma swoją drogę, swoje wybory, ale rozumiem ,ze ktos moze miec inaczej...

    OdpowiedzUsuń
  17. co do podczytujacych to ja jak najbardziej :D korporacja jeszcze nie zalokowala blogspotow :D
    co do zostawiania dziecka: pierwszy raz zostawilam jak mial poltora miesiaca na cala noc z tesciowa mojej kolezanki bo mielismy wesele na ktore BARDZO chcielismy isc. dziecko wytrzymalo z prawde mowiac obca kobieta. cale wesele wszyscy pytali czy nie tesknie i dziwili sie jak odpowiadalam: NIE.
    na dluzej (w sumie 10 dni) musialam zostawic dziecko bo mialam podroz sluzbowa do zachodnich sasiadow. dziecko mialo wtedy rok i dwa miesiace. czy tesknilam - nie, bo nie mialam czasu. Czy mam jakies wyrzuty sumienia - NIE. Dziecko bylo w dobrych rekach i pod najlepsza opieka. teraz jest przyzwyczajony spac po tzw. kominkach i nie ma problemu ze raz lub dwa razy w tygodniu nocuje u mojej siostry ktora kocha go najbardziej na swiecie jak sama mowi. a ja mam mozliwosc zrobienia czegos dla siebie w tym czasie np. shopping :D

    OdpowiedzUsuń
  18. ja zostawiam Marcepana jak muszę. Wcale nie dlatego, że nie mogę się wtedy wyluzować bo mogę - po prostu nie lubię tego całego szykowania. Jak przeprowadzka, pełna torba, wózek itp... za dużo roboty ;) bo jak tak się zdarza to synek jeździ do dziadków.
    Miki - Ty pewnie też zostawiasz Mrówkę bo musisz a nie chcesz. Poza tym praca to co innego!
    Każdy potrzebuje chwili dla samego siebie, nie tylko bez dziecka, również bez faceta, psa, kota ....

    OdpowiedzUsuń
  19. marcia mogę prosić dostęp do bloga.

    OdpowiedzUsuń
  20. wysłałam.
    Bazylia - Ty juz dawno powinnaś dostac zaproszenie, widniejesz jako zalogowana.

    magda - Ty prowadzisz swojego bloga? w profilu wyświetlają sie tylko mamuśki?

    OdpowiedzUsuń
  21. marcia - rzeczywiście mam, strasznie zawolaną mam pocztę i niedopatrzyłam się:) dzięki

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej Dziewczyny,
    ja jestem świeżo upieczoną mamą córeczki, która przyszła na świat 8 stycznia. Właśnie skończył się okres połogu. Na razie zdarzyło mi się wyjść do sklepu na półtorej godziny i to tyle:)
    Ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie zostawienia Magdusi na dłużej niż 3h - czyli na czas dłuższy niż przerwa między karmieniami. Ale mówię to z perspektywy bardzo młodej mamy :))
    W perspektywie mam także wesele na początku kwietnia i na razie nie wyobrażąm sobie, że mogłabym pojechać z mężem na 1,5 dnia i zostawić naszą Misiankę. Z drugiej strony wiem, że kiedyś trzeba będzie wrócić do pracy (na razie podjęłam z mężem decyzję o urlopie wychowawczym głownie z tego względu, że moja praca to typowy etat i nie będę miała możliwości przerobienia go na bardziej elastyczna formę).
    Myślę, że tak naprawdę to nie chodzi o ilość ale o jakość czasu zarówno tego spędzanego z dzieckiem, jak i tego który spędzamy w pracy.
    Mnie jako mamie przyda się trochę oddechu, a jeśli mam wracać do nudnej pracy, w której wytapiam kolejne godziny i denerwować się, że nie jestem w tym czasie z dzieckiem to lepiej iść na wychowawczy i pomyśleć o zmianach i tak wszystko poukładać, żeby być zadowolonym.
    Bo zadowolona mama to podtawa, czyż nie?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam
    A ja przezywam okropnie ... wrociłam do pracy jak córeczka miała 6 mc za namową babć prawda była taka ze chcialy mi wyrwać dziecko ..."poczuły się drugi raz mamami" siedza z nia po 10 h dziennie dziwią sie ze ja nie chce nigdzie chodzić na "imprezki" a ja mam dosc ,pomoc wyglada tak ze sprzatm gotuje piore robie zakupy a one bawia sie z wnuczka i chodza na spacerki a kiedy przychodzi weekend dostaje sms czemu nas nie ma a ja chce iść na spacer z córka !!!!!!!! Paranoja ... a mało tego rywalizuja ktora jest lepsza i moze sobie na wiecej pozwolić ......... mam ochote tez czasem gdzies wyjsc ale jak ... eh Powiem tylko tyle warto wyjsc i sie zabawic nawet powinno się ale praca dzien w dzien tyle godzin tracimy najpiekniejszy czas on nigdy nie wroci ... i nigdy tego nie nadrobimy ... teraz to wiem ... Pozdrawiam
    Żadna decyzja nie jest zła jesli nie jest wbrew sobie ...

    OdpowiedzUsuń
  24. Czesc.

    Czy zostawiac dziecko oczywiscie zaufanym osobom bo wtedy jest pewnosc ze zaopiekuja sie nim tak dobrze jak ja sama. A ja odpoczac musze od czasu do czasu i nic w tym zlego nie widze. Wrecz przeciwnie nabieram swiezosci i jestem odrodzona.
    jak wyjezdzam w podroz sluzbowa to moja 2 letnia coreczka zostaje z tatusiem (mieszkamy w Szwecji wiec dziadki tylko przez Skypa :)). I dobrze im i mnie ta rozlaka robi. ja sie odrywam, moge przespac cala noc bez wstawania, przykrywania itd a tatus i corcia zblizaja sie do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam Drogie Mamuśki!
    Moja historia jest troszkę podobna do Waszej , ale... Mam synka 1,5 rocznego i wyobraźcie sobie, że całkiem niedawno zostawiłam go po raz pierwszy na 6 godzin pod opieką taty, który trochę kręcił nosem no ale ostatecznie został. Jak minął miesiąc od tego wydarzenia musiałam pojechać do rodzinnego miasta (obecnie mieszkam gdzie indziej 100 km) na 2 dni. Pomyślałam, że to będzie taki pierwszy nasz sprawdzian, a że miałam sporo spraw do pozałatwiania nie chciałam ciągać Małego. Jednak mój pobyt musiał zostać wydłużony o kolejny dzień więc z dwóch zrobiły się trzy dni. Synek został pod opieką taty i teściów (dwa pierwsze dni), a potem teściowej (trzeci dzień). Podczas mojej nieobecności pierwszego dnia czułam się jakoś nieswojo,pierwszy raz tak długo bez dziecka. W ciągu dwóch kolejnych dni miałam sporo spraw urzędowych i strasznie szybko mi przeleciały co nie znaczy, że nie myślałam co tam u mego Maleństwa słychać.Dodatkowo dzwoniłam dwa- trzy razy dziennie. Po powrocie mąż wspólnie z teściami oświadczyli mi, że jestem ''wyrodną matką'' i ''zostawiam dziecko''- w sensie porzucenia (cytaty dosłowne), zrobili to w formie awantury, a ja oczywiście oniemiałam. Poczułam się strasznie, a wyrzuty sumienia... ogromne. Po jakimś czasie oprzytomniałam i pomyślałam sobie, że chyba raczej nie popełniłam żadnej zbrodni przeciwko dziecku, bo przecież półtora roku spędzone tylko z dzieckiem też o czymś świadczy. Mimo tej histori uważam, że każda mama ma prawo na czas dla siebie i sprawy dla dorosłych, a nasze pociechy i tak kiedyś będą musiały funkcjonować bez nas chociażby przedszkole, a jakiś czas spędzony pod opieką innych to dobry początek. Tylko trzeba uważnie dobierać opiekunów...

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam drogie dziewczyny.Dobrze poczytać jak się zostawia dzieci na noc u dziadków.Zazdroszczę.Ja siedzę w domu z moim synkiem, ma już prawie 3 latka i nigdy nie zostawiliśmy go na noc u nikogo bo nie mamy ochotników.Chociaż mamy dwie babcie i dwóch dziadków (ale do gadania), jacy to oni świetni.A ty sama sobie radź.Bo jak zostaniecie sami to co będziecie się nudzić!Oni to mają co robić i muszą się wyspać(jakby jedna noc z dzieckiem była koszmarem).Ale z nich wszystkich pracują tylko dziadkowie babki siedzą w domu.I ostatnio jeszcze usłyszałam,że czego ja chcę przecież (siedzę w domu)to czym jestem zmęczona.Nikt nie pomyślał,że zdrowie psychiczne matki też jest ważne o ile nie najważniejsze....Dobrze że chociaż tu trafiłam to mogę się trochę wygadać i wiem że,rozmawiam z osobami które wiedzą co im chciałam przekazać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Czasem zdarza mi się zostawić Zuzie u dziadków czy to jednych czy drugich ale nigdy na noc, mała niechce zasnąc i robi cyrki niesamowite. Zasypia tlko u mojej siostry to jedyna osoba której zostawiam małą na weekendy, a sama już tak bardzo wróciłabym do pracy, jednak poszukiwania trwają już od 5 miesięcy i nic:(

    OdpowiedzUsuń
  28. Hej mamuśki!
    Nie miałam jeszcze okazji zostawić chłopaków na dłużej a chociażby na noc ale nie miałabym z tym problemu. Zdarza się w ciągu dnia, że dzwonię po teściową przychodzi i zostaje a ja wtedy wsiadam w samochód i jadę do supermarketu połazić coś kupić hm zrelaksować się chociaż trochę. Czy jestem nie spokojna?? Nie! Bo wiem, że lubią z babcią być i chociaż mają dopiero po 6 miesięcy "dogadują" się dobrze :) Nawet uważam, że mój mąż miałby z tym większy problem niż ja. To nie znaczy, że jestem złą matką tylko uważam, że potrzebne i mi są chwile tylko dla mnie czas spędzony ze znajomymi lub sam na sam z mężem. Dzieci to nie przeszkoda i mając nawet dójkę małych jeszcze nie do końca rozgarniętych maluchów można czasami pozwolić sobie na chwilę zapomnienia. Już niedługo bo w kwietniu będzie pierwszy raz gdzie zostaną na noc z babcią bo mamy z mężem weselicho i może będzie to trochę egoistyczne ale cieszę się baaardzo, że w końcu będę mogła się wyluzować w 100% i zaszaleć bez zastanawiania się co się z maluchami dzieje. Uwielbiam takie jak do tej pory rozłąki czy na cały dzień czy na parę godzin bo jak wracam do domu i widzę te moje dwie mordki roześmiane to mam ochotę ich schrupać i z nikim sie nie podzielić :) I tak na koniec jestem za zostawianiem dzieci bo pozniej jak sie wraca do nich to sie czuję że sie je bardzo mocno kocha i wcale krzywdy się im nie robi :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  29. Przy okazji interesującego tematu pozdrawiam wszystkie Kochane Babcie (i Dziadków oczywiście), którzy opiekują się naszymi maluchami pod naszą nieobecność!

    OdpowiedzUsuń
  30. Cześć Mamuśki,
    Mój Jasiek urodził się w piątek 4.12.2009. W niedzielę 6.12.2009 wróciliśmy do domu ze szpitala. A ja już od poniedziałku 7.12.2009 zaczęłam zostawiać swoje ukochane, bardzo długo wyczekiwane dziecko. Może dlatego mój mąż nie zaprotestował ani razu.
    Najpierw były wyjścia do sklepu pod blokiem, na spacerek w okół bloku. Potem szlam do sklepu polozonego dalej i tak sukcesywnie wydluzalam swoja nieobecnosc.
    W zwiazku z tym, ze zanim dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy, wzielam udzial w kursie j.ang dofinansowanym z UE, to znalezienie opiekunki bylo konieczne. Niestety nie jestesmy szczesliwymi posiadaczami dziadkow, babc czy cioc, ktorzy mogliby zajac sie Jankiem.
    Pierwszy raz Jasiek zostal z opiekunka, jak mial 3 tygodnie. Od 4.01.2010 regularnie zajmuje sie nim 2 razy w tyg. Jesli moj maz ma wolne, on zajmuje sie dzieckiem. Wrecz wygania mnie z domu, zebym pozalatwiala rozne sprawy, poszla na plotki, do kosmetyczki. I to ja dzwonie do nich y pytaniem co robia, czy Jasiek spal, jadl, byl na spacerze
    A co srode chodze na pilates.
    Drogie Mamy, jestem jak najbardziej ZA zostawianiem dzieci. Dla naszego wlasnego zdrowia psychicznego i komfortu naszych pociech.
    Sklamalabym, gdybym powiedziala, ze nie mysle co tam sie dzieje z moim dzieckiem... Ale po to zostawiam go w zaufanych rekach, zeby sie nie martwic.
    Ciesze sie, ze powstalo takie miejsce, gdzie mozna podzielic sie swoimi doswiadczeniami i rozterkami...
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  31. Witajcie
    Czytam komentarze i zastanawiam się czy powinnam napisac. Moje dzieci są już starsze (14 i 10 lat),wypowiadają się młode mamy a ja nie chcę wyjśc na "zgredka". Jestem jak najbardziej za zostawianiem dzieci pod opieką kogoś do kogo mamy zaufanie. Obojętnie czy jest to tata czy babcia, ciocia, koleżanka. To jest konieczne dla naszego zdrowia psychicznego. Dzieci momentalnie wyczuwają nasze nastroje, niezależnie od wieku. Jeśli jesteś sfrustowana, wszystko Cię drażni to ucierpi na tym nasz skarb. Niepewnośc czy nic się nie dzieje złego zostanie do końca życia. Obojętnie ile lat mają dzieciaki. Ja zostawiałam moje dziewczyny i wcale tego nie żałuję. Przy drugiej poszłam do pracy zaraz po macierzyńskim. I nie miałam dylematów czy robię dobrze czy źle. To była dla mnie ucieczka od szarej codzienności i wbrew pozorom byłam bardziej zorganizowana niż siedząc w domu. Teraz też lubię robic coś dla siebie, fitnes, wyjazdy z "grupą wsparcia" na dwa dni. Nawet jeśli są one raz czy dwa do roku to wracam odmieniona. Czy jestem złą matką? Nie uważam się za taką.

    OdpowiedzUsuń
  32. Cześć Dziewczyny! Od rana "Was czytam" :) Co za inicjatywa! Super. No i dowiedziałam się, że jestem dość normalna. Pierwszy raz zostawiłam Małego z dziadkami, jak miał ok. 2 m-cy. Razem z mężem zawiozłam, wykąpałam, położyliśmy Go spać i w długą! W domu nie mogłam znaleźć sobie miejsca. A przecież miałam odpocząć!!!
    Teraz Młody ma niewiele ponad rok. Jest u babci 2-3 noce w miesiącu. Zazwyczaj z soboty na niedzielę albo z piątku na sobotę. Akurat tyle, żeby się stęsknić, ale i wyluzować.
    Wyrzuty sumienia, że "oddaję dziecko"? No pewnie, były. Były i takie, że poświęcam czas sobie, a nie dziecku, że robię NIC, że to, tamto i siamto. A teraz? Szkoda czasu na wyrzuty. I dzięki Bogu, że jest Babcia, której spokojnie mogę powierzyć mój Skarb.
    Mam taką teorię:
    Mamą małego dziecka to ja będę jeszcze dłuuuugo, a Dzidzik potrzebuje mamy szczęśliwej, a nie gderliwej. No i... mama nadal może wyskoczyć na randkę z Tatą. Wam też życzę tego szczęścia, a co powiedzą inni... a niech se!
    PS. Zastanawia mnie jak to jest u Was... Mały zostaje na kilka godzin z Tatą. Mama w ramach "relaksu" (haha) na zakupach (6 siatek + zgrzewka wody:), na myjni, z kotem u weterynarza, w skarbówce (nadal relaks) Wracam: "Skarbie pozmywałeś?" -"A skąd!? No przecież JA ZAJMOWAŁEM SIĘ DZIECKIEM!!!" Ufff, dobrze że gdy Misiu jest w pracy, ja zatrudniam krasnoludki! :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zostawiać zostawiać i jeszcze raz zostawiać!!!
    Zostawialismy z mężęm i ciągle to robimy. Mamy chwile dla siebie i możemy pospać dłużej i kochać sie jak mamy ochote a nie czekac jak mała pójdzie spać .Córka w tym czasie wchodzi dziadkom na główy. Ostatnio zamknęliśmy drzwi od domu i usłyszelismy-HURAAAAA!!!!rodzice poszli wiec mogę szaleć.No i dziadki jaka maja frajde.

    OdpowiedzUsuń
  34. Hmm...my też z pierwszym dzieckiem mieliśmy sporo weekendów wolnych jak tylko nadarzyła się okazja to do którychś z dziadków był oddawany (moi rodzice z początku dziwili mi się ale juz się przyzwyczaili!:). Teraz jest trochę ciężej nasz drugi synek ma teraz 2 miesiące i troszkę choruje, więc nie mamy jak ale marzę żeby jak tylko będzie już dobrze żeby jak najszybciej wrócić do starych przyzwyczajeń!! Bo przecież jesteśmy lepszymi rodzicami jak odetchniemy oderwiemy się od codzienności nie ma tylu nerwów!! Sama po sobie widzę wtedy luz było wesoło a teraz mam taki problem żeby gdzie kolwiek wybrać się bez dzieciaków i jestem nerwowa, przecież od wszystkiego trzeba odpoczywać!!! A mimo wszystko swoje dzieciaczki kocham ponad wszystko!! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja zostawiłam małą na 1 noc u teściowej jak miała 3 tygodnie. Pojechaliśmy z mężem na wesele do innego miasta. Bawiliśmy się dobrze, pierwszy raz od porodu się wyspałam. Wiedziałam, że mała u babci jest bezpieczna, więc nie zadzwoniłam ani razu (chociaż chciałam). Po powrocie usłyszałam, że jestem wyrodna...
    Pozdrawiam, Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  36. Do Patrycji!
    Nie przejmuj się. To swiadczy zle o tesciowej a nie o Tobie. Moze sama dawno byla na zabawie.A my mamy prawo do takich zabaw i wypadow.Przecież to dla nas relaks.Nie dajmy sie zwariować! Nawet moja mama, która wychowywała mnie sama, miała układ ze swoja mama ze raz w tygodniu bierze"wolne".

    OdpowiedzUsuń
  37. Witam!
    Ja niestety mieszkam bardzo daleko od mojej rodzinki... Jak przyjeżdżamy z okazji wakacji czy świąt to wtedy dopiero odpoczywam, bo babcie, ciocie, dziadkowie i kuzynki bardzo chcą się moim Synkiem zajmować. I mówię wszem i wobec, że robię to z premedytacją, bo też chcę odpocząć. Nikt tego nie komentuje (na szczęście), wydają się mnie rozumieć. Poza tym są szczęśliwi, bo widzą Matiego bardzo rzadko. Nie został jednak nigdy sam (beze mnie) na noc... Niedługo wracamy na łono Naszej Kochanej Ojczyzny i bardzo bym chciała się wyluzować wreszcie, "podrzucić" go dziadkom, ale boję się, że mój synek, po prostu się zbuntuje i nie będzie miał na to ochoty, bo nie jest przyzwyczajony...

    OdpowiedzUsuń
  38. Chciałam jeszcze dodać, że wynajęcie baby-sitter nie wchodzi w rachubę, z powodu kiepskich warunków mieszkaniowych (nie mieszkamy sami).

    OdpowiedzUsuń
  39. Dziewczyny, mam problem, mam jechac na dwa tygodnie na delegacje. Moj synek, 13 miesiecy, zostalby z Tata i Bacia, ktora przyleci do nas z Wloch (maz jest Wlochem). My mieszkamy w Belgi. Nie mam problemu z zostawianiem malego w zlobku (od 6tego miesiaca jego zycia wrocilam do pracy a on poszedl do zlobka) czy wyjsc z kolezankami na kolacje. Ale zostawic go dwa tygodnie? to straszny szmat czasu. Moge odmowic, mysle. Dorzuce, ze maly ma teraz okres "wszedzie z Mama" i dostaje konwulsji, prawie wymiotuje jesli mnie nie ma. Czy warto ryzykowac i go zostawic? Czy ktoras z Was zostawila male na tak dlugo? w dodatku jestem w trakcie odstawiania go od piersi...Dzieki, J.

    OdpowiedzUsuń