niegrzecznemamuski.blogspot.com

wtorek, 19 października 2010

Złamane serce matki - temat z maila

Koszmarny tydzień zaczął się ohydnym poniedziałkiem , trwał fatalnym wtorkiem, żeby osiągnąć apogeum jako odrażająca środa, która jest odrażająca z założenia, jako że nastąpi jutro. Dlaczego ? Nie mam gdzie posłać dziecka . Wypowiedziano mi umowę w przedszkolu z natychmiastową klauzulą wykonalności . Kazano zabierać swoje rzeczy (kapcie, dziecko, skarpetki, rzeczy na zmianę). Kazano się wynosić, cyt. ''proszę się wynosić z mojego terenu i zabierać swojego dzieciaka'', (mojemu synkowi i mi) podczas, gdy on stał z boku i słuchał, a jest poniekąd dość wrażliwym czteroletnim chłopczykiem.

Pani Agnieszka, dyrektorka przedszkola, 1,50 cm urosła zapewne w swoich oczach takim zachowaniem . Tak się kończą rozmowy rodziców z nauczycielami. Cierpią dzieci.

Wrotek jest dość kreatywnym dzieciakiem, umówmy się - trudnym, ponad przeciętnie inteligentnym bachorem. Praca wychowawcza nad nim jest trudna, gdyż azali moje dziecię jest bytem dominującym. Najbardziej smuci go fakt, że nie ma władzy nad światem, panią w przedszkolu, mamą w domu, panią na ''kulkach ''. Jest dobrym negocjatorem i zjada przedszkolanki na śniadanie . Klasycznie współczuje słabszym, ma w sobie wysokogatunkowy zalążek kultury osobistej.

I teraz ja się pytam, jak u diabła babiszon ''peda-gog '' może deprymować moje dziecko tylko dlatego, że nienawidzi jego matki od pierwszego wejrzenia. I to z nią ma zatarg, nie z dzieckiem. Jak może obniżać poczucie własnej wartości małego chłopca, który po całej sytuacji płacze przez tydzień i nie rozumie, że nie pójdzie do (fikcyjna nazwa ''ślimaczków'') jak co dzień się bawić. Wrotek budzi się w kilka razy w nocy i pyta dlaczego kazali mu wyjść, skoro najpierw pozwolili mu się bawić zabawkami, a potem nagle w atmosferze totalnej psychozy wywalili. No nie pyta ''tak'', ale taki jest sens ogólny. A ja całuję jego idealne bose stopy, śmierdzące od dreptania i nie wiem co mu odpowiedzieć.

Swoją droga nie wiecie czy anty reklama tej pożal się Boże placówki przedszkolnej jest legalna? Czy uważacie że trzeba ostrzegać inne kobiety przed konkretnym przedszkolem? Czy siedzieć cicho, nie jątrzyć i przełknąć gorzką pigułkę?


Złamane serce matki .


Ps. zaznaczam, że chodzi o małe przedszkole prywatne i kwintesencją konfliktu jest to, że rozmawiałam z mamą innego dziecka, która poinformowała mnie, że jej córa wracała do domu z przedszkola poobijana. I istniało ryzyko, że przedszkolanki nie pilnują dzieci, więc grzecznie poszłam to wyjaśnić z Panią A., której odwaliło w wyżej wymieniony sposób i uznała to jako obrazę godności przedszkola i jego dobrego wizerunku. Pomówiła mnie i mamę tej dziewczynki o spisek mający na celu zniszczenie reputacji przedszkola. Opisana sytuacja miała miejsce o 7:15 rano, tuż przed moim wyjściem do pracy.

17 komentarzy:

  1. antyreklama? moim zdaniem nawet bardzo wskazana! nie wiem gdzie, ale należałoby uprzedzić mamy, by uważały na taką placówkę. mam bujną wyobraźnię, ale nie potrafię sobie wyobrazić powyższej sytuacji... a już tym bardziej malucha słuchającego całej, niemiłej, rozmowy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Szok, jestem normalnie w szoku, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji po prostu. Jeszcze raz S-Z-O-K.

    Antyreklama - oczywiście. Chciałaś dobrze, a wyszło źle, reakcja dyrektorki jest dość, że nie pedagogiczna to jeszcze po prostu niedopuszczalna z ludzkiego punktu widzenia. Gdyby wykazała choć trochę dobrej woli w rozwiązaniu problemu, a po takiej reakcji - ja nawet zgosiłabym to do jakiegoś kuratorium czy coś takiego - prywatne przedszkola też chyba komuś podlegają?

    Niestety coraz częściej można się spotkać z prywatnymi przedszkolami, żłobkami, które są tworzone dla dzieci właścicieli lub dla zarabiania kasy :-) U mnie na osieldu jest takie przedszkole - Pani dyrektorka jest właścicielką, chodzi tam jej córka (która jest na specjalnych prawach, bo np. nie śpi, kiedy inne dzieci tak), bardzo źle traktuje rodziców, którzy wypisują dziecko z jej przedszkola - w ten sposób sama sobie robi antyreklamę.
    Oczywiście są też wyśmienite prywatne przedszkola. Publiczne też potrafią być dobre, to zawsze jest kwestią ludzi tam pracujących.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawim się czy legalne było "Wypowiedzienie mi umowę w przedszkolu z natychmiastową klauzulą wykonalności". Nie wiem jak to jest w prywatnych przedszkolach ale z państwowym zawierałam umowę na piśmie. I tam o (o ile pamietam - musze sprawdzić) są wymienione powody ew. zerwania umowy

    OdpowiedzUsuń
  4. Nadzór nad przedszkolami publicznymi jak i niepublicznymi wykonują odpowiedni kuratorzy. Jeśli masz jakikolwiek kontakt z rodzicami którzy mieli przykre doświadczenia to lepiej będzie złożyć skargę zbiorową. Jeśli nie (a rodzice dzieci które nadal tam są zapewnie nie bedą zainteresowani bo a nuż ich dziecko też zostanie tak potraktowane i nie bedą go mieli gdzie zostawiać), to złóż skargę sama. Opisz dokładnie sytuację. Z każdym szczegółem. Nie bój się pisać nazwisk, one i tak będą sprawdzone, a pisanie bez nazwisk sprawia że skarga nie jest traktowana tak poważnie. Nie pisz o tym że Twoje dziecko jest nadwyraz inteligentne bo będzie to brane jako "jestesmy święci a oni źli", napisz że uważasz za wysoce prawdopodobne iż nauczyciele w placówce nie posiadają odpowiednich umiejętności pedagogicznych, a zachowanie dyrektorki było nadwyraz niewłaściwe.

    I dawaj nazwę tej placówki. Takich ludzi trzeba stawiać do pionu, ich obowiązkiem jest edukacja społeczna dziecka a to co zrobiła ww. osoba jest punktem karygodnym. Przecież te dzieci które tam zostały są narażone na to samo. nie chodzi o to żeby przedszkole zniknęło, ale nawet ze strachu niech ci ludzie naprawdę wezmą się za to co powinni robić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podstawa prawna to ustawa z dn 7 września 1991,
    nadzór placowek (zwracaj uwagę na ostatnie punkty każdego $, tam zazwyczaj napisane jest które punkty odnoszą siędo placówek niepublicznych) to art. 35 http://www.abc.com.pl/serwis/du/1999/0759.htm

    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O ja!Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby mnie taka sytuacja spotkała.Pal licho moje uczucia,ale zrobić cos takiego w obecności małego dziecka,trafiając w sam środek jego uczuć...To się nadaje do telewizji, Elżbieta Jaworowicz i te klimaty!OK, trochę to kpiąco może brzmi,ale mówiąc zupełnie serio, na takie babsztyle działa tylko terapia szokowa. Dawaj nazwę tej placówki, jej adres.Mówiąc już tak zupełnie na serio-ja mam tzw.kontakty w TVN...Może się przydadzą...
    www.countrygirl.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. dżisas, mowę mi odjęło:( całuj stopy, tul i kochaj!!! współczuję!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisz na kilku forach co to za placówka, opisz sytuację, nikt Ci tego nie zabroni a jest to podpowiedź dla mam szukających przyjaznego miejsca dla swoich maluchów.

    Za żadne skarby nie chciałabym trafić kiedyś z dzieckiem w takie miejsce...

    OdpowiedzUsuń
  9. Normalnie jestem w szoku, toż to swego rodzaju barbarzyństwo. Pomijając, że reakcja tej Pani w sama w sobie wydaje się absurdalna to niedopuszczalne jest to, że się zachowała tak przy dziecku.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  10. jezu, co za koszmar!!! a w jakim miescie to było? nagłaśniaj dziewczyno koniecznie. I koniecznie złóż skargę. trzymaj sie, pozdr anka

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dobrze rozumiem zostaliście wyrzuceni w trybie natychmiastowym tylko dlatego, że zaczęłaś grzeczną rozmowę, że być może coś się dzieje z dziećmi w tej placówce, bo miałaś takie sygnały od innej mamy??? Przecież to aż ŚMIERDZI niekompetencją i skandalem .. bo przepraszam bardzo- skoro płacisz [często ciężkie pieniądze za PRYWATNE przedszkole] to masz prawo wymagać, masz prawo na bieżąco wiedzieć co się dzieje z Twoim dzieckiem, masz zapewnienie ze strony osób którym je powierzasz, że opieka będzie profesjonalna a bezpieczeństwo dziecka i jego samopoczucie będzie priorytetem dla osób tam pracujących. Skoro dyrektorka tak się oburzyła i zareagowała w taki sposób to dla mnie jest to oczywiste, że coś jest nie tak... Może ta cała placówka to mała maszynka do robienia pieniędzy a dobro dzieci to nieistotny efekt uboczny..Taka dyrektorka powinna się tą sprawą zainteresować, ewentualnie uspokoić rodzica, a nie robić aferę na skalę światową w obecności małego dziecka.. Gdzie tu podejście wychowawcze,gdzie kompetencja, ba gdzie zwykłe ludzkie sumienie ?
    Jesteś pewna że Ci ludzie maja odpowiednie wykształcenie? Dla mnie to jest podejrzana sprawa. Nie siedź dziewczyno cicho- pisz gdzie to miało miejsce, bo takie placówki nie powinny istnieć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, ta kobieta nie ma pojęcia o prowadzeniu przedszkola, dla niej to pewnie twór do robienia pieniedzy a dzieci to tylko efekt uboczny. Wysmarowałabym straszna skargę do kuratorium, a potem wszedzie gdzie się da tak by wszyscy o tym usłyszeli, bo to jak zostaliście potraktowani było ponizej wszelkiej krytyki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja natychmiast bym sprawe naglosnila wszedzie gdzie tylko sie da net, prasa, tv, radio z wszelkimi danymi osobistymi pseudo nauczycielki i jej placowki. Isnieje ryzyko ze ona moze cie pozwlac o znieslawienie, wiec jak masz znajomego prawnika to uderzylabym do niego i zalatwila ja natychmiast zanim wyrzadzi wiecej krzywdy innym. walcz o swoje i powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  14. OMG!!! A ja się właśnie na takie małe prywatne przedszkole zdecydowałam. Mamy po mału zaczynać od listopada i jak się da, to od stycznia na całego. Takie sytuacje mnie przerażają! Zamontować małemu podsłuch w pieluszce czy jak ????

    OdpowiedzUsuń
  15. oczywiście, że tą sprawę należałoby nagłośnić, to się wręcz nadaje do tv, takich rzeczy nie wolną przepuszczać, bo jeśli ta pani nadal będzie tkwiła w poczuciu, że to ona miała rację z pewnością prędzej czy później dotknie to jakiegoś innego dziecka
    a wszelkie konflikty powinna załatwiać wyłącznie z samymi rodzicami
    nie wyobrażam sobie, żeby takie rzeczy musiało odczuwać dziecko i jestem wręcz przekonana o tym, że media tylko na takie akcje czekają

    ja się niemal codziennie przekonuję, że pewne osoby nie powinny pełnić pewnych funkcji bo jak się okazuje - w przedszkolu, w którym dobro naszych dzieci wydawałoby się powinno być celem nadrzędnym - ważniejsze są niuanse i dobro kadry a nie okazanie choćby odrobinki dobrej woli, że faktycznie zleży im na tych dzieciach;
    poza tym traktowanie przedszkola przez dyrektora placówki jako prywatnego folwarku i narzucanie zawsze własnej woli.....tak nie powinno być, bo przedszkole czy to państwowe czy prywatne jest utrzymywane z naszych pieniędzy i to od tego jaką ma opinię w dużej mierze zależy czy się utrzyma czy nie a tą opinię my-rodzice mu wypracowujemy
    szkoda, wielka szkoda, że jednak często słyszy się o problemach w przedszkolach, problemach na różnych płaszczyznach i szkoda, że zarządzają nimi nieodpowiednie osoby...przykre
    rodzice traktowani jak zło konieczne i to ciągłe-"dla nas najważniejsze jest dobro państwa dzieci" cóż za hipokryzja, ale faktycznie posyłając dziecko do takiej placówki mocno w to wierzymy, w praktyce jednak okazuje się, że bywa wcale nie tak różowo

    powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Hm. Osobiście jestem bardzo uprzedzona do przedszkoli - tak z zasady. Jako matka po raz pierwszy traktuję wszystkich, którzy mieliby ingerować w wychowanie mojego dziecięcia z oczywistą nieufnością. Zwłaszcza, że (choć przedszkolanki co poniektóre zapierają się, że to nie ich biznes) przedszkola również kształtują charaktery naszych dzieci. Mówi się, że emocjonalnie dziecko można uznać za względnie ukształtowane dopiero w wieku 12 lat. Czyli całe przedszkole i początkowe klasy szkoły podstawowej powinny być ze strony opiekunów (nie tylko rodziców) harówą! Zwłaszcza, że rodzice nie wysyłają dzieci do przedszkola, bo taką mają fantazję - ale dlatego, że np. pracują. Albo, że czują, że dziecko nauczy się tam nowych kompetencji - cokolwiek to znaczy.
    Nasze pierwsze przedszkole trwało niespełna 2 tygodnie. Po spotkaniu z dyrekcją zrezygnowała spora część grupy. Właścicielka okazała się wysoce niekompetentna, a też zajmowała się dziećmi.
    Drugi wybór okazał się wspaniały. Moje dziecię nadal negocjuje rano, że nie chce iść - ale bawi się tam świetnie. I jak tylko zjawiamy się na miejscu zapomina o dyskusjach. Jest cały u siebie. A ja zachwycona obserwuję jak Panie wyłapują różne niuanse dotyczące Bąbelino - że wiedzą co lubi i co go porywa, że potrafią go zająć, że codziennie przy odbieraniu go mogę liczyć na dwa słowa na temat tego, co one robią aktualnie, żebym mogła razem z nimi popracować nad dzieckiem (np. byciem cicho kiedy inni śpią). Piotruś ma zaledwie 2,5 roku. I bardzo potrzebowałam poczucia, że oddaję go w dobre ręce. I rozumiem Twoje zagubienie i rozpacz.

    OdpowiedzUsuń
  17. Aha - jeśli chodzi o antyreklamę - jeśli masz dowody na poparcie swoich zarzutów, jeśliby mieli podać Cię do sądu za oczernianie, to możesz się spokojnie o antyreklamę pokusić:) Ja chętnie bym się dowiedziała co to za miejsce:))))

    OdpowiedzUsuń