niegrzecznemamuski.blogspot.com

czwartek, 27 maja 2010

Smoczek: szkodliwy czy potrzebny - temat z maila

Jeszcze zanim urodził się mój szkrabek rodzina bombardowała mnie informacjami, że smoczek dla dziecka jest niepotrzebny, że jest szkodliwy, że dziecko nie chce od tego ssać cyca, że potem ciężko odzwyczaić, no i że tej kuzynce to się udało bez smoka dziecko wychować i jakoś ona sobie poradziła, a druga kuzynka to ma dziecko ponad 2 letnie co ze smokiem gania i to nieładnie wygląda, itp., itd.

No więc pod presją rodziny pomyślałam, "będę twarda i nie będę dziecku dawać smoka". Ku mojemu zaskoczeniu ordynator oddziału neonatologicznego przy obchodzie powiedział mi, że dziecko ma silnie rozwinięty instynkt ssania i lepiej jest dać mu smoczka niż żebym miała poranione sutki. Ale sobie pomyślałam: 'co ten facet może wiedzieć" i pomna przestróg rodziny dalej trzymałam się twardo postanowienia: smokowi mówimy NIE.

W 6 tygodniu życia mój synek dostał strasznej biegunki i zaczęło mu się ulewać na potęgę, więc poszłam do pediatry. Skończyło się na antybiotyku i przyjmowaniu probiotyków, ale podczas kontroli po wybraniu dawki antybiotyku mój synek wkłada kciuka do buzi i zaczyna niesamowicie głośno go ssać, aż Pani doktor tak na niego patrzy... potem na mnie i się pyta:
'Masz smoczek?",
A ja na to, że mam. Ale małemu nie daje, co by się nie przyzwyczaił, poza tym jak mu próbowałam dać to się dławi, a tak w ogóle to on głodny jest. To jak wrócę do domu to przystawię go do cyca i po sprawie.
A Pani doktor na to: "To że paluchy ma w buzi wcale nie znaczy, że jest głodny. Może tak być ale za każdym razem to tego nie oznacza. Dzieci mają silnie rozwinięty instynkt ssania i stąd paluchy w buzi. -ze śmiechem dodała: Nie martw się jak będzie głodny to głośno ci to zakomunikuje i nie dziwię się teraz, że tak mocno mu się ulewa, bo do piersi go tak często przystawiasz. Dawaj mu smoczka."
A ja na to dalej swoje: ale on nie chce, dławi się.
To moja Pani pediatra mówi: "Podławi się i przestanie. A przychodzą do mnie dzieci co mają 5 - 6 lat z kciukiem w buzi. Raz, że wygląda to nieładnie, to po drugie dzieci takie mają wadę zgryzu i niewyraźnie mówią. Muszą chodzić do logopedy bo nie idzie je zrozumieć. Dawaj mu smoczek, bo od smoczka to go odzwyczaisz, zwyczajnie zabierzesz, nie prześpisz może kilku nocy, ale go odzwyczaisz, a rękę co, odrąbiesz mu?"

Te słowa podziałały na mnie jak kubeł zimnej wody. Nie powiem, że teraz nie rozstaję się ze smoczkiem, bo pilnuje by synek nie trzymał go w buzi tak bez sensu, niech gada sobie i popiskuje jak ma ochotę. Ale odkryłam uroki zapchania dziecka smokiem :) zwłaszcza kiedy się drze i nie wiadomo dlaczego, bo jest najedzony, ma sucho, kolki też nie ma (bo jak go coś boli to zupełnie inaczej krzyczy) więc jak się drze mały terrorysta to zapycham go smokiem i mam chwilę spokoju. No i nie ssie już kciuka mój maluch tylko pcha wszystko co popadnie do buzi, ale to normalne - w końcu tak poznaje swoje otoczenie :)
Wniosek: nie popadajmy ze skrajności w skrajność i nie dajmy się zwariować :) Smoczek w racjonalny sposób wykorzystywany i w odpowiednim czasie zabrany to nie trucizna.

pozdrawiam Was serdecznie

Kasica

21 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą :) Też chciałam bez smoka, ale już po tygodniu mój mały glonojad ćmochał swojego mosia. Też uważam, że jeśli dziecku to pomaga, uspokaja to dużo lepszy smoczek niż łapka:
    -od smoczka łatwiej odzwyczaić
    -to matka decyduje kiedy podać smoka, a nad paluszkami się nie zapanuje
    -smoczki są wyprofilowane i mniej niszczą zgryz niż kciuk
    A poza tym we wszystkim najlepiej zachować umiar i zdorwy rozsądek (własny nie rodziny :P) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja chciałam dawać smoczek ale maluchy nie chciały. Strarszy "strzelał" smokiem na odległość, młodszy przekrecał głowe i smok wypadał. Trochę nawet zazdrościłam innym mamom smoczka bo mój "cyc" bywał czesto nie tylko pożywieniem ale też pocieszcielem i przytulajką-usypiajką...
    Nie słyszałm nigdy by smoczek-gryzaczek miał wpływ na karmienie.. niektóre dzieci nie chcą ssac piersi jak dostaną mleko przez smoczek-"mamkę" , bo im szybciej spływa niż z mamusi.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja tam dawałam juz w szpitalu...:) a co bede dziecku żałować ? Moje piersi odpoczywały a dzieć szaczęśliwy. Starszego syna odzwyczaiłam w 2 dni jak miał 2 latka a mały roczniak tylko do zasypiania szuka monia, wiec mysle ze i tu łatwo pójdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już w ciąży nasłuchałam się o smoczkach !!! Smoczek samo zło!! powoduje wady wymowy, jest siedliskiem bakterii, nie pozwala dziecku na samodzielność...wrrrrr!!! i tysiąc innych bzdur! Zawsze uważałam, że wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Mateuszek dostaje smoczka od urodzenia.. początkowo za nim szalał, teraz czasem chce do spania, generalnie sam go powoli odrzuca.. Odruch ssania daje maluszkowi poczucie bezpieczeństwa.. może przesadą jest zeby 4 letnie dziecko nie umiało usnąć bez smoczka, ale początkowo, jak się malutkie domaga... dlaczeg mu nie dać ?? lepsze to niż wyciągnięte do kolan sutki ;)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja też się wypowiem, z drugiej strony barykady.

    Nie daję smoczka, bo mój półroczny syn go nie potrzebuje. Owszem, domaga się czasem piersi tylko po to, żeby przy niej zasnąć, ale nie mam nic przeciwko. Wkłada do buzi wszystko, co się napatoczy, a ja go pochwalam, bo uważam, że tak poznaje świat.

    No i na koniec oczywistość: nie twierdzę, że wszystkie dzieci są takie jak moje ani nie strzelam do tych, którzy zdecydowali się na smoczek. Tylko niech mnie też nikt nie zmusza (teściowa! babcia!) - bo skoro mu nie trzeba, to PO CO?

    OdpowiedzUsuń
  6. dzięki za tego maila, miło się dowiedzieć czegoś nowego:)
    Krewetka cmokta z umiarem, btw, chyba ogólnie jest ważne by znaleźć złoty środek we wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja sie podpisze pod Anulka&Wis... mi juz polozna przed porodem tlumaczyla, zeby nie podawac smoczka w pierwszych dniach zycia bo akcja ssania smoczka i piersi jest inna i moge miec przez to problemy... kiedy maly mial jakies 4miesiace kupilam smoczek zeby dac sobie troche odpoczynku od malej pijawki, ktora z moich piersi zrobila sobie, przytulanke-uspokajacza ale juz po paru dniach smok byl zabrany bo maly tak sie do niego przyzwyczail, ze dostawal atakow furii kiedy go zgubil. Szczegolnie nocki byly koszmarne, bo budzil sie za kazdym razem kiedy smok mu wypadal z buzi. Niedlugo po tym zaczal ssac kciuk ale nie tylko... tak jak synek Anulki wkladl do buzki zabwki szczegolnie lapke swojego ulubionego misia i dla mnie to tez byla oznaka dobrego rozwoju i poznawania swiata :) Okolo 2roku zycia ssanie kciuka zaczelo byc bardzo intensywne a nie tylko do spania czy dla pocieszenia. Moj dentysta poradzil zalozenie plastra lub bandaza na kciuk zeby maly sie odzwyczail pomoglo troche ale po tygodniu kupilam "gorzki pazurek" i w przeciagu 2dni kciuk poszedl w odstawke I TO BEZ ODCINANIA REKI ;)
    Teraz jestem w 18tc i planuje kupic smoczek i zobaczyc jak bedzie tym razem. Kazde dziecko jest przeciez inne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam podobne doświadczenie jak Anulka, moje dzieci po prostu nie chciały smoczka:) Młodszy Krzyś dostawał ataku furii jak mu dawałam smoka bo...nic z niego nie leciało:D ssał i ssał a tu nic nie leci:)Facet po prostu potrzebował się najeśc a tu mu lateks do buzi wpychają:D Najgorsza w tym wszystkim teściowa(na szczescie nie mieszkamy blisko:). Nękała mnie i nękała, żeby dac smoczek...tylko po co? Teraz jestem w 3 ciąży, zobaczymy co wtedy, a z ciekawości wypytam sie na oddziale położniczo-noworodkowym czy dawac smoczek czy nie..:)
    Pozdro dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  9. ja smoczka nie chciałam dawać. ale tatuś był za smoczkiem. i przydał się. piersią karmić nie mogłam, więc mały miał swojego pocieszyciela. po skończeniu roczku próbowałam oduczyć małego smoka- przecięłam smoka. nie pomogło. maluchowi to wcale nie przeszkadzało. więc dałam spokój, ale mówiłam, że jak skończy 1,5 roku to już nie będzie miał smoczka. nie i już. i miałam dużo pomocy od strony dziecka. wprawdzie jakoś wcześniej znów przecięłam smoczka. co znów nie pomogło. ale 4 dni przed skończeniem 18mca maluch wrócił od dziadków i w dzień próbowałam mu nie dać smoka do zaśnięcia, ale jednak jeszcze potrzebował. wieczorem zasnął sam z siebie bez smoczka. a już następnego dnia nie chciał smoka do zaśnięcia ani w dzień ani wieczorem. w prawdzie chodził i szukał jeszcze przez jakieś 2 tygodnie smoczka. ale nie płakał, nie wołał (nie nazwał po swojemu smoczka, co myślę, że też było pomocne) próbował pokazać, czego szuka, ale udawałam głupią :P ogólnie poszło gładko, a dziecko pomogło mi w zrealizowaniu planu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam
    Zgadzam się że smoczek jest potrzebny, ale nic na siłę. W szpitalu mówili, że jak dam smoczek, to zaniknie odruch ssania piersi itp, co jednak nie nastąpiło. Dodatkowo przez 3 miesiące mały był karmiony w sposób mieszany, bo nie nadążałam z produkcją własną i też wszystko było ok.
    U nas smoczek robi za sygnalizator natężenia snu, tzn. jak mały zasypia to go trzyma w buzi, a jak twardo zaśnie to ssanie puszcza i smoczek wypada;-)
    Ja staram się podchodzić do tych (rodzinnych, szpitalnych itd) mądrości z dystansem, są różne szkoły wychowywania i próbuję w tym znaleźć w miarę logiczny złoty środek. A moim ulubionym mitem (chyba ze średniowiecza) jest to, ze dzieciom się paznokcie nie obcina tylko obgryza. A swoją drogą kto to wymyśla???

    OdpowiedzUsuń
  11. Obryzanie paznokci mogę wyjasnić. Dawno, dawno temu.. wcale nie w sredniowieczu tylko w PRL-u.. nie było specjalnych zaokrąglonych nożyczek do paznokietków niemowląt. Więc dzieciom które nie cierpiały obcinania, wyrywały łapki i machały nimi bardzo energicznie latwiej i bezpieczniej było paznokcie obgryść. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas smoczek po 1 miesiącu - w szpitalu dostał bo myślałam że załagodzi to jego stres i płacze. Nic z tego, dopiero po miesiącu od pierwszego podania zaczął lubić. Odzwyczailiśmy Kube jak miał około 10 miesiecy, bezboleśnie - bo i nigdy nie był nadużywany ;) Smoczek to nic złego, chociaż muszę przyznać że z pewną dezaprobatą patrzę na dzieci 5-letnie ze smoczkiem jednak.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam tak samo - przed porodem mówiłam smoczkowi stanowcze nie, choć na wszelki wypadek kupiłam. Już w szpitalu położna powiedziała mi, że Ola ma takie silne "ssanie", że radzi dać jej smoczek. Mała nie chciała, nie umiała go ssać (był spłaszczony, bo wyczytałam, że jest zdrowszy niż okrągły). Dałam sobie spokój z przymusową nauką ssania smoczka. Uznałam, że to jednak nie ten typ, że po prostu nie chce. Po 2 czy 3 miesiącach mała do snu zaczęła wkłacać kciuk i go ssała, wtedy postanowiłam, że wolę jednak nauczyć ssać smoczka (moja kuzynka ssała kciuka i teraz ma cieńszego u jednej ręki) :) nie udawało mi sie to do momentu, gdy mała zaczęła płakać, nie mogłam jej uspokoić dałam smoczka i uspokoiła się jakby miała go od zawsze! Dawałam jej smoczka tylko gdy widziałam że wkłada kciuka, oprócz takich sytuacji po prostu go wypluwała. Teraz ma 7 miesięcy i daję jej tylko do spania w dzień, na noc uda jej się zasnąć raz ze smoczkiem, raz bez.
    Wszystko jest dla ludzi :) ale we wszystkim trzeba zachować umiar. Mojej znajomej córka (7m-cy) jest uzależniona od smoczka. Zawsze gdy ją widzę, nawet na zdjęciach - ma tego potworka w buzi. I to okrągłego, a słyszałam, że jest niedobry. Ale co ja tam wiem :) nawet opinie fachowców diametralnie się czasem różnią. A każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej :)
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też byłam Wielką Przeciwniczką Smoka. I co?

    Kiedy Młody miał trzy m-ce skapitulowałam. Dostawał smoczek do zasypiania.
    A przecież zarzekałam się, że moje dziecko wychowa się bez dyda. Taka była ze mnie mądrala.

    To doświadczenie nauczyło mnie, żeby nie mieć ciśnienia, bo "tak trzeba". Kiedy synek miał pół roku postanowiłam odstawić smoczek, z tym że tym razem bez presji, na zasadzie "albo się uda, albo się nie uda". Udało się. Właściwie bez żadnych awantur.

    Nie cisnę już tak. Chodzić zaczął też dość późno (14 m-cy) - nie zmuszałam. Nocnik - przyjdzie na niego czas. liczenie do dziesięciu - bardzo proszę, ale bez presji itp. itd.

    @zosiabg - ...Z drugiej strony razi mnie widok dziecka próbującego mówić ze smoczkiem w buziaku. Niezależnie od tego, czy jest to dwu- czy, tak jak piszesz, pięciolatek.

    @Kasica - zgadzam się z Tobą - umiar i rozsądek. A przede wszystkim ciągle się tego uczę - to ja znam swoje dziecko najlepiej (nie wykluczam jedynie Pana Męża) i staram się ignorować krytykę postronnych.

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas smok tylko do zasypiania (i czasem w chwilach kryzysu :)), ale od jakiś paru tygodni kładę go po prostu obok i jak Młodzieniec poczuje potrzebę to sam go sobie bierze.
    Też się zarzekałam, że moje dziecko będzie bez smoczkowe :)) ale jak to napisała kiedyś jakaś mądra Mama: najpierw ma się teorie, a potem ma się dzieci :))
    miłego weekendu dziewczyny

    OdpowiedzUsuń
  16. ja już na trzeci dzień po porodzie dałam małemu smoka,bo gdybym tego nie zrobiła to tkwiłby przy piersi 24 godziny na dobę...odzwyczaił się jak skończył półtora roczku,po dwóch dniach,bez specjalnych awantur nawet...

    OdpowiedzUsuń
  17. A u mie było tak:
    Moj synek już w szpitalu dostał smoczka(mimo wyraźnego sprzeciwu położnych które doradzały w sprawie prawidłowej laktacji...),z laktacją było wszystko ok a synek odzwyczaił się od smoczka w wieku 6 miesięcy...
    Moja córcia również baaardzo lubiła ssac ale do smoczka przyzwyczaiła się dopiero po 4 tygodniach po urodzeniu i dalej go ssie tak jak i pierś a ma już 5 miesięcy...
    Podsumowujac uważam iż smoczek jest całkowicie niegroźny dla bobasów i każda mamusia sama wie najlepiej co jest dla swojego dziecka dobre...
    Pozdrawiam
    Agnieszka23-mama Filipka-2,5 roku i Basieńki-5 miesięcy:)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zawsze jestem zdania, że lepiej się nie zarzekać, bo i tak życie pokaże inaczej ;-))
    moje córy mają smoki no starsza po 11 miesiącu była już bez, teraz kolej na następną i chyba dłużej potrwa odstawianie;-D
    całuski dla matek wariatek ;-DDDDDDDDDDd

    OdpowiedzUsuń
  19. Najgorsze i zarazem powszechne to zatykanie dziecka smoczkiem - byle nie marudziło, czy go potrzebuje czy nie - niech siedzi cicho (bo przecież dziecko musi siedzieć CICHO).
    My na początku też nie chcieliśmy używać smoczka, potem przez krótki czas smoczek używaliśmy, ale mały średnio się nim interesował.
    Kciuka też bym nie demonizował - nasz syn przez jakiś czas ssał kciuk (jakoś tak 3-5 msc), potem po prostu przestał.

    OdpowiedzUsuń
  20. Powiem tak - smok jest jaknajbardziej ok natomiast zdecydowanie do pewnego czasu. Teoretycznie przy pojawieniu sie zebow powinno sie ze smoka zrezygnowac, ale jka wiadomo nie zawsze jest latwo. Niestety o ile same zeby i zgryz wyprostowac jest latwo o tyle wady wymowy spowodowane przetrwalym uzywaniem smoka sa przeokropne i ciezko mi z nimi walczyc, mowie to jako logopeda. Jako mama zrezygnowalam ze smoka u Oli kiedy skonczyla 10 miesiecy.

    OdpowiedzUsuń
  21. No. I wreszcie. ;) Jestem za.

    OdpowiedzUsuń