Tak sobie niedawno miło plaplałyśmy z Teściową o macierzyństwie i wszelkich jego skutkach. W pewnym momencie usłyszałam:
- Wy to macie teraz dużo ciężej.
Pomyślałam w pierwszym momencie, że Babcia się zgrywa, bo i pampersów na kopy, żarcie słoiczkowe voila, nianie, sranie, o becikowym nie wspominając (faktycznie może lepiej nie wspominać, bo wystarczyło na fryzjera, czy cuś, ale żeby nie było - becikowe było).
Ale jak już sobie poukładałam w głowie, to przyszła mi taka myśl:
Żyjemy w czasach, kiedy dziecko jest pępkiem świata, a i my, mamy, jeszcze chcemy być ważne. Kariera? Noł problemas. Kariera i dziecko? Damy radę z uśmiechem na ustach! Zdrowy tryb życia? Absolutnie. Dziecko nie tknięte naszym zmęczeniem, frustracją i wkurwieniem - ależ TAK TRZEBA. Czego się nie tkniesz, Droga Matko, to wszystko ma być na tip-top. TIP-TOP, kumasz?
Otwierasz szafę, z której wyskakuje stylista, Seksi Mama Celebrytka szturcha cię w ramię swoim nietkniętym ciążą i karmieniem jędrnym cyckiem, w lodówce czyha dietetyk i spogląda na ciebie karcącym wzrokiem, kiedy sięgasz po dżem wysokokaloryczny. Łapiesz więc parówkę, żeby na szybko nakarmić malucha, ale nad twoją głową pojawia się chmurka - ding, tu dr Zdrówko. Wyrodna matko! Nie karm parówką! Gotujesz więc na parze jałową jajecznicę, zerkając co chwilę na zegarek, bo zaraz musicie wyjść na zajęcia z samorozwoju/plastyki/gimnastykę/aerobik w wodzie/aerobik w powietrzu/salto z poczwórnym obrotem/dentysta i medytacja. Wieczorem udajesz, że jeszcze szlag cię nie trafił, kiedy zgodnie z przykazaniami Tracy Srejsi kładziesz dziecko po raz pięćdziesiaty ósmy do łóżka i choć już czujesz, że jednak zaraz cię trafi, to robisz dobrą minę do złej gry, bo inaczej wyskoczy z pod tegoż łóżka super-niania i każe ci siedzieć na karnym jeżyku tyle minut, ile masz lat, czyli pół godziny masz w plecy jak nic, a przecież w piekarniku już już już dochodzą pachnące bułeczki z najzdrowszej mąki, ze zboża które sama siałaś ubiegłej wiosny na balkonie.
A nie daj bóg, że dr Zdrówko ma odmienne zdanie niż dr Helf! Którą przyjąć taktykę? W którym narożniku zajmiesz miejsce? Komu kibicujesz? I co, do jasnej cholery masz począć z katarem, z lewej dziurki twojego dziecka? A jeżeli podejmiesz złą decyzję i katar z lewej dziurki zarazi również prawą dziurkę, co w konsekwencji zamknie twojej córce drogę do zostania spikerką radiową? A teraz kombinuj, jak to przekażesz swojemu mężowi, który wydał dwie wypłaty na konsolę i mikrofon, żeby córa mogła się wprawiać. A zresztą jesteście parą żyjącą według bardzo partnerskich zasad - Misiu na pewno się nie zezłości, może przebąknie coś o sprzedaniu twojego ukochanego matiza. Eee tam! Nie musisz co rano odwozić dzieci do przedszkola samochodem. Godzinny spacer o 6 rano przy piętnastostopniowym mrozie wpłynie korzystnie na wasze relacje.
Ja to już nawet telewizora nie włączam, bo najzwyczajniej się boję, że Perfekcyjna Pani Domu wytknie mi niestartego palucha na szybie.
Jesteśmy zajebiste, oblatane, a wiedzę o tym, co dla nas/naszych dzieci/naszych mężów/naszych sąsiadów/ i całej reszty kosmosu wchłaniamy jak gąbki.
Och, Droga Ty Moja Poczwaro Świadomości! Daj żyć i pozwól, że profesjonalnie i z wyuczoną gracją ucałuję Cię w Dupę!
Otwierasz szafę, z której wyskakuje stylista, Seksi Mama Celebrytka szturcha cię w ramię swoim nietkniętym ciążą i karmieniem jędrnym cyckiem, w lodówce czyha dietetyk i spogląda na ciebie karcącym wzrokiem, kiedy sięgasz po dżem wysokokaloryczny. Łapiesz więc parówkę, żeby na szybko nakarmić malucha, ale nad twoją głową pojawia się chmurka - ding, tu dr Zdrówko. Wyrodna matko! Nie karm parówką! Gotujesz więc na parze jałową jajecznicę, zerkając co chwilę na zegarek, bo zaraz musicie wyjść na zajęcia z samorozwoju/plastyki/gimnastykę/aerobik w wodzie/aerobik w powietrzu/salto z poczwórnym obrotem/dentysta i medytacja. Wieczorem udajesz, że jeszcze szlag cię nie trafił, kiedy zgodnie z przykazaniami Tracy Srejsi kładziesz dziecko po raz pięćdziesiaty ósmy do łóżka i choć już czujesz, że jednak zaraz cię trafi, to robisz dobrą minę do złej gry, bo inaczej wyskoczy z pod tegoż łóżka super-niania i każe ci siedzieć na karnym jeżyku tyle minut, ile masz lat, czyli pół godziny masz w plecy jak nic, a przecież w piekarniku już już już dochodzą pachnące bułeczki z najzdrowszej mąki, ze zboża które sama siałaś ubiegłej wiosny na balkonie.
A nie daj bóg, że dr Zdrówko ma odmienne zdanie niż dr Helf! Którą przyjąć taktykę? W którym narożniku zajmiesz miejsce? Komu kibicujesz? I co, do jasnej cholery masz począć z katarem, z lewej dziurki twojego dziecka? A jeżeli podejmiesz złą decyzję i katar z lewej dziurki zarazi również prawą dziurkę, co w konsekwencji zamknie twojej córce drogę do zostania spikerką radiową? A teraz kombinuj, jak to przekażesz swojemu mężowi, który wydał dwie wypłaty na konsolę i mikrofon, żeby córa mogła się wprawiać. A zresztą jesteście parą żyjącą według bardzo partnerskich zasad - Misiu na pewno się nie zezłości, może przebąknie coś o sprzedaniu twojego ukochanego matiza. Eee tam! Nie musisz co rano odwozić dzieci do przedszkola samochodem. Godzinny spacer o 6 rano przy piętnastostopniowym mrozie wpłynie korzystnie na wasze relacje.
Ja to już nawet telewizora nie włączam, bo najzwyczajniej się boję, że Perfekcyjna Pani Domu wytknie mi niestartego palucha na szybie.
Jesteśmy zajebiste, oblatane, a wiedzę o tym, co dla nas/naszych dzieci/naszych mężów/naszych sąsiadów/ i całej reszty kosmosu wchłaniamy jak gąbki.
Och, Droga Ty Moja Poczwaro Świadomości! Daj żyć i pozwól, że profesjonalnie i z wyuczoną gracją ucałuję Cię w Dupę!








AMEN!
OdpowiedzUsuńPs. Tracy Srejsi ubawiła mnie do łez...
oj tak jesteś Boska! ;))
OdpowiedzUsuńprzeczytałam na jednym oddechu.
faktycznie jesteśmy zajebiste;)
OdpowiedzUsuńświetny post :)
OdpowiedzUsuńszkoda tylko, że faktycznie istnieje takie dziwne parcie na matki...
No bo my jesteśmy Niegrzeczne Mamuśki przez wielkie N i M i mamy wszystkie te czy inne Tracy Srejsi ;) w D**** :)
OdpowiedzUsuńPost bardzo pozytywny!
Rewelacja!! Fantastyczny post. Uśmiałam się do łez, choć jak się zastanowić to nasza sytuacja wcale nie jest zabawna... Cały czas mamy wirnik w mózgu czy aby dobrze, czy aby na pewno itd. Życzę Wam i sobie większego dystansu do wszystkich "dobrych rad".
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
No właśnie, brawo! Świetny tekst, podpisuję się nogami i rękoma. A co do Trejsi Srejsi, to zaczytywałam się w niej, będąc w ciąży - jakie wszystko było wtedy podejrzanie proste!:) - teraz gdy mam Dzieciątko, to stwierdzam, że prawie wszystkie jej rady można roztrzaskać o przysłowiowy kant duszy. Ave! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń... a u mnie dokładnie wszystko z Trejsi się sprawdziło więc nie mogę narzekać:)ale mojego męża naszło takie przemyślenie, że kiedyś słuchałyśmy sprawdzonych rad/porad mam i babć, a teraz doradza nam 5 książek, kilku psychologów, pań spikerek "z telewizji" i jakieś tam celebrytki na dokładkę :) no cóż takie czasy...
OdpowiedzUsuńZgadam sie z Wami. i tesciowa:)
OdpowiedzUsuńKiedys dzieci szczegolnie na gospodarstwie byly do pomocy rodzicom, wiekszosc raczej nie myslala o zajeciach z samorozwoju,nie poswiecalo sie im tyle czasu, a dzis dziecko to czesto inwestycja wiecej wiecej i wiecej....
Pozdrawiam:))
uśmiałam sie do łez ;) ale to prawda co piszesz :)
OdpowiedzUsuńTylko ze to my jestesmy zajebiste ;)!!!!!!!!!!!
Ja pitole,od lutego tez mnie czeka pol godz na karnym jeżyku buahahaha
Mamuśki! Dzięki za miłe słowa.
OdpowiedzUsuńA teraz krótki komentarz:
Oczywiście opisana sytuacje jest dość przerysowana. Chodziło mi natomiast o to, na ile to, co wchłaniamy (super nianie, programy telewizyjne i setki poradników) wpływa na nas pozytywnie. Bo wydaje mi się, że trochę robią nam krzywdę, choć czasem dobrze jest mieć takie źródło i obeznać się co nieco w temacie.
Z drugiej strony jest wielka potrzeba zmniejszenia dysonansu. Pewnie dlatego tak wiele Mam zagląda chociażby tu, na Niegrzeczne.
Pozdrawiam ciepło i życzę wam zadowolenia z siebie!
Mamo G. obawiam się, że opisana sytuacja nie do końca jest tak przerysowana :))))
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu kwestionariusza odkryłam że jestem niegrzeczną matką. Ale przy trójce to chyba każda jest...
OdpowiedzUsuńŁatwiej mi, bo nie mam telewizora. Popsuł się trzy lata temu
Dagmara - myślisz, że jest aż tak źle? Jasny gwint, czasem lepiej być głupim i szczęśliwym, niż świadomym pewnych spraw ;)
OdpowiedzUsuńa tam dla mnie, było z czego się pośmiać, a śmiech to zdrowie
OdpowiedzUsuńbo powiedzcie mi o co chodzi np. z tymi kreatywnymi zabawkami ????
przecież to dziecko ma być kreatywne tak??
kurna chochla misa ze dwa garnki jak se dziołchy moje wyciągną i robią kapelusze z różdżkami, to biją na głowę kreatywność zabawek ;-DDDD
Dołączam się do tych zapłakanych... ze śmiechu:).
OdpowiedzUsuńA na sumieniu sama mam wiele, jeśli chodzi o gonienie do doskonałości. Na szczęście z czasem mądrzeję i daję sobie więcej luzu. Tak jak napisała Jadzia o zabawkach. U mnie ulubione zabawki to też garnki, chochle i wyciąganie śmieci ze śmietnika. Ile trzeba kreatywności, żeby umieć się tym bawić. Więc na cholerę mam ciągnąć córkę na jakieś zajęcia. Chyba, że takie, gdzie dzieci uczą rodziców...
prawię się posikałam zer śmiechu ;)
OdpowiedzUsuńMamo G. - rządzisz ;)
kapitalna notka :))
OdpowiedzUsuńsuper super super , ciekawe jak Trejsi Srejsi i SUPER niania razem wziete łacznie z jezykiem karniakiem dały by rade moim bliźniakom ...które robia totalna rozpoierduchę ze wszytskich teorii wychowawczych
OdpowiedzUsuńA ja siedze i rycze. Ze smiechu i wcale nie z niego. Rzeczywiscie mamy przerabane!
OdpowiedzUsuńCudowne, cudowne...
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńgenialny teks, uśmiałam się :D
OdpowiedzUsuńale faktycznie jest jak piszesz, parcie na doskonałość jest ogromne i żeby nam(matkom) do głowy nie przyszło pisnąć o zmęczeniu czy wkurzeniu jakimkolwiek heh, przykre to jest, bo ja w pewnych momentach to się czuję jak cyborg nie człowiek, chyba jak inni mamy prawo się złościć itp. itd.
No dziewczyny, ja tam nie udaję, jak jestem wkurzona, to mój mały buntownik doskonale o tym wie...i denerwuje mnie coraz bardziej!!!! Ale jak każda sprytna mamuśka, potrafię wymyśleć świetną zabawę by w końcu móc usiąść i odpocząć (moja mała lubi zabawe w przelewki, więc leję wodę do bidetu i Hanka potrafi dwie godziny siedzieć i se coś tam przelewać). Pozdrawiam, miło się czytało.
OdpowiedzUsuńwww.codziennecuda.blogspot.com
Dziękuje za ten post.
OdpowiedzUsuńJakoś tak mam, że nigdy nie słuchałam ani Srejsi, Super Niania nie dla mnie.
Sercem sie kieruję.
Załozyłam blog aby dzielić się pomysłami na zabawy normalne, z pudełek , butelek.....
Czasem sobie chodzę po blogach i padam na twarz jak widzę że dziecko 3letnie odróznia zwierzęta żyjące w tundrze od tych które żyją w tajdze czy na. Grupuje bezkręgowce....
Cieszę się z takich wpisów i komentarzy, bo to oznacza że są na świecie Matki, które myślą o sobie o swoim mężu i o dzieciach( w takiej kolejności)
Nie dajmy się zwariować.
Dzięki!
:):):):):):):)
OdpowiedzUsuńMamo G. - respect!
OdpowiedzUsuń