Witam.
Do napisania tego maila skłoniły mnie ostatnie wydarzenia na polskiej scenie politycznej... Kampania wyborcza niezbyt mnie interesowała, bardziej zajmuje mnie trzymiesięczny Antoś, ale jedna rzecz rzuciła mi się na uszy... Jedno z częściej zadawanych pytań kandydatom był czy są za parytetem? No i tutaj mnie kobiecie i matce (chyba niestety Polce) ciśnie się przekleństwo na usta!
Po co nam te parytety???? Ja kobieta żyjąca, pracująca i wychowująca dzieci w nosie mam ile bab zasiada w naszym rządzie, skoro i tak to niczego nie zmieni.
Od 1 kwietnia żyję w strachu i frustracji... tego dnia urodził się mój trzeci synek. Kocham go nad życie ale stoi przed moją rodziną wielkie wyzwanie... Dwóch starszych chłopców chodzi do szkoły podstawowej, mąż i ja pracujemy i podjęliśmy decyzję o własnych czterech kątach. Moje pobory idą w całości na ratę kredytu. Teraz kończy mi się macierzyński....nie mamy blisko babci ani cioci, najbliższy żłobek jest o 100km. Zatrudnimy więc nianię, której trzeba będzie zapłacić niemałe pieniądze...
Lista trosk młodej mamy czyli moich to:
1. Nie stać mnie na niańkę.
2. W moim mieście nie ma żłobka.
3. Chciałabym zostać z małym w domu do skończenia roku, ale wtedy nie będzie mnie stać na nic.
4. Rzeczy dla dzieci są bardzo drogie włącznie z lekarstwami!!!!.
5. Mam bardziej odpowiedzialną pracę od męża (inna firma) a zarabiam mniej niż połowę tego co on.
6. I wiele innych zmartwień które zapewne i wy mamy macie i o nich wiecie.
Więc wracając do tematu... Co się zmieni w moim życiu jeśli w rządzie będzie więcej kobiet? Czy te panie z rządowymi pensjami przejmą się raptem faktem że nie mam na nianię? Czy te panie zazwyczaj już dojrzałe i z odhodowanymi dziećmi przypomną sobie jak jest trudno o przedszkole czy żłobek? Czy te panie robiące karierę w rządzie wpadną na pomysł że mi jest dobrze z małym i serce mi pęka kiedy muszę zostawić pięciomiesięczne niemowlę, które jeszcze nawet dobrze nie umie siedzieć i iść do pracy? Nie wydaje mi się... a posiadać w rządzie kobiety tylko po to żeby były... to bez sensu. zresztą kobiety są mądre i inteligentne i jeżeli zechcą zrobić karierę polityczną to zapewne nie trzeba będzie robić dla nich specjalnych miejsc...
I modlę się po cichu wieczorami żeby w końcu się ktoś obudził i stworzył w Polsce prawdziwą politykę prorodzinną. I nie chcę żadnych datków z opieki, nie chcę niani za darmo... Chcę zarabiać tyle bym mogła dać pracę przy opiece nad moim dzieckiem innej osobie, chcę dostępu do żłobka i przedszkola za które też chętnie zapłacę, aby tylko było. Chcę godnie żyć i wychowywać swoje dzieci i fajnie by było gdyby rząd zastanowił się nad tym czego potrzebujemy a nie ile nas do parlamentu wpuścić...
Iwa








Zgadzam się z Tobą w 100 %, chodzi o to, żeby coś robić dla rodzin, a nie dyskutować o wirtualnych problemach...
OdpowiedzUsuńSkąd my to znamy... Chyba prawie każda z nas może sie pod tym podpisać obiema rękami!
OdpowiedzUsuńALE jest nadzieja... Ustawa "żłobkowa" o której trąbią wszędzie, jeszcze nie uchwalona, nie podpisana, ale już ją wychwalają... Poczytałam sobie trochę, bo usłyszałam, że mama pozostająca na wychowawczym mogłaby zgodnie z tą ustawą mogłaby być "dziennym opiekunem" (chyba taka jest nazwa) i ja pełna nadziei czytam, bo oczekuję drugiego dziecka i chciałabym być z maluchami w domu najdłużej jak się da. A tu niespodzianka! Trzeba kursy, szkoły - wykształcenie, no niech będzie. Ale najlpesze, że taki dzienny opiekun opłacany jest przez Gminę i wyłaniany w KONURSIE!!!! Czyli ja napewno nie wygrałabym takiego konkursu... Każdy ma szansę, ale nie ten kto ma znajomości... Szkoda gadać...
My na szczęście babcię jedną mamy na miejscu, ale musi dopracować do emerytury, więc też nie ma czasu... I pojawia się niby światełko w tunelu. Moglibyśmy ją zatrudnić jako NIANIĘ, ZUS opłacałby składki itp itd my niby płacilibyśmy jej "coś", ale właśnie po pierwsze z czego, a po drugie przecież ona też potrzebuje za coś żyć!
Wspaniała ustawa, którą właśnie kobiety promowały w sejmie, a rzeczywistość jak zwykle swoje...
Polityka prorodzinna jest jak duch, wszyscy o niej mówią a tylko nieliczni ją widzieli ;] mogę mówić, że to skandal, że tak nie powinno być, ale to nic nie da i nie zanosi się, aby dalsze pokolenia jej doczekały .. a tym czasem biorąc pod uwagę rzeczywistość w jakiej żyje, robiąc bilans zysków i strat- wszem i wobec ogłaszam NIGDY WIĘCEJ ŻADNYCH DZIECI, nie mam siły ochoty i potrzeby się z tym wszystkim ponownie użerać. Nie zamierzam żyć z dnia na dzień i oglądać każdą złotówkę pięć razy zanim ją wydam. Podziwiam kobiety, które decydują się na "małe przedszkole" a nie rozumiem w ogóle tych, które mając niestabilną, kiepską sytuację materialną lub każdą inną niekorzystną, decydują się na kolejne dziecko.
OdpowiedzUsuńNie sądzę by dzięki parytetom Sejm miał wyglądać lepiej, bo być może dostawałyby się do niego kobiety które tak na prawdę nie mają nic ciekawego do powiedzenie, nie mają pomysłu jak przysłużyć się obywatelom albo w ogóle bez żadnego pomysłu na siebie, poza jednym - dorwać się do żłoba. Obawiam się, że parytety mogłyby właśnie do tego doprowadzić. Wtedy w sejmie znalazły by się kobiety tylko dlatego, że ustawa o parytetach nakłada obowiązek by tyle a tyle kobiet w parlamencie było - bez sensu. Uważam że kobieta z silną osobowością i ta co ma coś do powiedzenia wybije się.
OdpowiedzUsuńI zgodzę się z autorką posta i przedmówczyniami, że polityka pro rodzinna u nas jest do d... i nie sądzę by większa liczba kobiet w parlamencie to zmieniła.
A najgorsze w tym wszystkim jest to,że to kobiety sobie same ten los gotują! Bo to kobiety biją się o parytety zamiast walczyć o godne życie Matki-Polki i jej bezpieczny psychicznie powrót do pracy. Obawiam się,niestety,że jeśli partety zostaną "przepchnięte",to w parlamencie/rządzie/urzędach będą kobiety nie dlatego,że SĄ LEPSZE od mężcztzn, ale dlatego,że MUSZĄ tam być.
OdpowiedzUsuńI ja sie zgadzam i mam podobnie wiesz ?
OdpowiedzUsuńŻłobek odpada a na nianie mnie nie stać-za daleko ,teściowa mieszka 700km od nas a moja mama pracuje-nie mam nikogo kto by mi Martynie przypilnował choć 10 min!!Wiec jak mam szukać pracy skoro nie mam co zrobić z drugim ?!
Rzeczy są dla dzieciakom baaardzo drogie a ceny nadal idą w górę!Ja nie pamiętam kiedy kopiłam dzieciakom nowe skarpety!
Nooo ale w opiece przekraczam 10zl dochodów i juz rodzinnego nie dostałam ! I to normalne ?Wiadomo dla dzieci zawsze będą potrzebne rzeczy i zawsze będą kupowane ....dlatego na tym najbardziej zarabiają,na najmniejszych!
ps.Ty przynajmniej masz prace,ja od urodzenia pierwszego siedze w domu ;/
trzymaj sie ciepło!
ja mam 2 córki,
OdpowiedzUsuństarsza ma 4 lata młodsza 1,5 roku i mimo że mieszkam w dużym mieście wojewódzkim jest u nas tylko jedno publiczne przedszkole i 2 publiczne żłobki, prywatne przedszkole to wydatek od 450zł w górę, a żłobek 600+ 8zł za każdy dzień wyżywienia.
Reasumując nie stać mnie na wysłanie tam dzieci bo nawet pracując nie zarobię na pokrycie kosztów opieki.
Natomiast niania z którą rozmawiałam stwierdziła że za 4 godz przez 5 dni w tyg(wymieniali byśmy się z mężem) weźmie co najmniej 1200zł.
I teraz ja pytam jak my kobiety mamy decydować się na dzieci skoro potem nie mamy ich z czego utrzymać bo nie możemy iść do pracy bo nie stać nas na zapewnienie im w tym czasie opieki.
teoretycznie mogliby pomóc moi rodzice tylko że oboje poważnie chorują a ojciec ciągle sam pracuje bo renta nie starcza mu nawet na leki nie mówiąc o opłatach i jedzeniu.
Mama jest na emeryturze, ma raka i Sm.
zamiast parytetów niech umożliwią kobietom powrót do pracy niech stworzą więcej państwowych żłobków i przedszkoli, a jeśli któraś mama będzie wolała zostać z dziećmi w domu niech jej pomogą finansowo i chodzi mi tu o prawdziwą pomoc a nie o marne 68zł które wystarczy raptem na paczkę pampersów i chusteczek.
Skoro już lista życzeń się zaczęła, to ja jeszcze bym chciała, żeby ten żłobek był czynny do 17.30, a nie do 16.30-tej, bo do 16-tej to pracują chyba tylko Panie z budżetówki. A ja nawet oddając dziecko do żłobka nie mam jak go odebrać, bo kończę jak większość ludzi (i mój mąż również) o 17-tej. I jeszcze bym chciała, aby polskie zaciekłe feministki (najwyraźniej bezdzietne) nie upierały się aby skrócić macierzyński, bo to ponoć upośledza kobiety na rynku pracy. Zamiast skracać kobietom można by wydłużać mężczyznom, aby polski pracodawca wiedział, że dziecko to nie jest wyłącznie kobieca odpowiedzialność (tu na szczęście coś ruszyło na plus, ale nie wiadomo, czy się kolejnemu rządowi nie odwidzi).
OdpowiedzUsuńWszystko co napisały dziewczyny przede mną znam z autopsji. 2 dzieci, wychowawczy, brak kasy, brak dyspozycyjnej babci, na opiekunkę mnie nie stać (weźmie całą moją pensję) a jak mimo wszystko chciałam wrócić to w pracy się na mnie wypięli.
OdpowiedzUsuńWłaśnie dlatego jestem za parytetami (50/50). Bo przecież "te panie robiące karierę w rządzie" są takie jak my. Też mają dzieci, które kiedyś były małe. Też musiały wybierać kariera albo dziecko. Znają to z autopsji.
A nasza już w tym głowa, żeby głosować na te kobiety, które będą chciały coś zmienić. A jeśli którejś dziewczynie to nie starcza niech sama kandyduje. Mój głos już ma. Jeśli parytety jej pomogą to świetnie, jeśli da radę bez nich - też dobrze. Najważniejsze, że kobiety wreszcie mają odwagę mówić co im przeszkadza w polityce i w życiu również.
A co do feministek - myślę, że każda Niegrzeczna jest feministką, nawet jeśli o tym nie wie:)
no tak czyli parytety niepotrzebne, ustawa żłobkowa do niczego
OdpowiedzUsuńczyli co, najlepiej posiedzieć i policytować się kto ma gorzej nie robiąc nic?
Nie mówię, że jest dobrze ale zmiana nie dokona się już zaraz natychmiast, a te parytety, ustawa żłobkowa i inne tego typu inicjatywy to jednak krok do przodu który zbliża nas do mitycznego "lżej i lepiej"
Proponuję trochę bardziej interesować się tym co dookoła a niekoniecznie wyłącznie własnym ogródkiem, zredukować nieco postawę roszczeniową, nie skazywać odgórnie parytetów na niepowodzenie i rozejrzeć się za różnymi możliwościami
moim zdaniem ustawa żłobkowa jest ok i jest już uchwalona:) niedługo wjedzie w życie i osobiście nie planuję mieć fochów tylko z niej skorzystać
Myślę,że większość z nas nie prezentuje tu postawy roszczeniowej libro....
OdpowiedzUsuńPiszemy tylko o realnych problemach, którymi należy się zająć bo są pilne.... uważam że parytety są mniej pilne (chociaż mogą być oczywiście wcześniej czy później).
A poza tym ostatnio parytet to poprawne politycznie i modne słowo :-o
Zgadzam się że ilość nie równa się jakość ;-DD
OdpowiedzUsuńAle cóż, mamy tak jak głosujemy.
Podam Wam przykład z mojego miasta, do przedszkoli na rok 2010/2011 przy pierwszej turze nie przyjęli 100 dzieci. Nie będę rozwijać tych bezsensownych kryteriów przyjęć, bo to nadaje się na osobny temat. Wracając do tematu, co zrobili rodzice tych dzieci, nachodzili wspólnie burmistrza i osobę odpowiedzialną za oświatę i w efekcie otworzyli dwie grupy dla tych nie przyjętych dzieci.
Da się ?? da, tylko trzeba brać sprawy w swoje ręce.
tak sobie czytam wasze opinie i z wiekszościa sie zgadzam . J jestem mama 1,5 bliźniaków - parki wiec musze kupowac dla dwójki ..koszmar ...pieniadze same uciekaja z konta i nie wiem kiedy . Ataka smiechu przez łzy dostaje jak widze ceny bucików ...to jest wyzwanie dla rodziców ..ale nie do tego zmierzam . Do pracy wróciłam zaraz po nieco dłuzszym macierzyńskim niż w przypadku jednego dziecka , na szczeście miałam gdzie wrócić , ale co jest najsmieszniejsze ...pracuje na wysokim stanowisku ale w Polsce niestety kobiety zarabiaja śmieszne pieniądze w porównaniu do mężczyzn ...nestety ,,,niektórzy moi pracownicy oczywiscie panowie zarabiaja więcej ...o ironio . Mieszkam w jednym z wiekszych miast Polski i uwierzcie mi ,ze tutaj Nianie to dopiero szleja z kwotami , srednio za bliźniaki słyszałam kwoty od 2,5 tys do 5 tys za miesiąc ..mało nie dostałam zawału ...udało mi sie znależć nainie za 1600 ale ona raczej pilnuje dzieci a nie opiekuje sie nimi , o zabawie i rozwoju mozna zapomnieć . Na państwowy złobek sie nie załapałam bo byłam na 300 miejscu wiec poczekalnia na 3 lata minimum , na przedszkole za wcześnie chyba ,ze prywatne ...a tu 1000 i wiecej za dziecko i ovczywiscie na choroby niania potrzebna od zaraz ..he he ELDORADO . Jak tak dalej pójdzie to na nasze emerytury nie bedzie komu pracpować bo nie stac Polaków na posiadanie dzieci i to nie jest prawda ,że jestesmy wygodni , leniwi i szukamy wymówek ...taka jest rzeczywistość . Skończy sie na tym ,ze nawet jak juz beda dzieci toi niewykształcone , bez znajomosci języków bez przyjemności w zyciu bo rodziców nie stac na takie luksusy ......
OdpowiedzUsuńTaa... dokładnie, co tam komu po parytetach, skoro nie ma z kim dziecka bezpiecznie zostawić. No chyba że z dzieckiem pod pachą do zarzadu fimy, sejmu itp.
OdpowiedzUsuńMi się wydaje, że najłatwiej to chyba się z koleżanką dogadać, czekając na nasze państwo przejdziemy na emerytury...
OdpowiedzUsuńA z drugiej strony ciekawi mnie taka sprawa: czemu w wielu krajach europy da się kwestie matek małych dzieci rozwiązać a u nas nie? I po co wymyślać rozwiązania, skoro można by po prostu "skopiować" jakieś z zachodu. Nie musielibyśmy ich błędów powielać zanim do czegoś dojdziemy...