Natknęłam się na artykuł na temat karmienia piersią w miejscach publicznych http://dziecko.onet.pl/50222,0,9,matka_polka_bezwstydnica,artykul.html .
Przyznam, że mię zaskoczył. Nigdy nie myślałam, że taki widok może kogokolwiek zgorszyć lub obrazić uczucia estetyczne. Sama kilkakrotnie zgrzeszyłam takim "bezwstydem", ale wydawało mi się, że jest to sytuacja krępująca głównie dla mnie.
Po przeczytaniu wybranych wypowiedzi na forum zgłupiałam zupełnie. Można by odnieść wrażenie iż parki, galerie handlowe i restauracje opanowały tłumy matek z gołymi "cyckami" przeszkadzając innym użytkownikom.
Ciekawa jestem Waszej opinii na temat artykułu, toczonej pod nim dyskusji (nagonki raczej).
To jak można czy nie można? Karmiąca to widok obrzydliwy czy miły dla oka ? Chodzą karmiące publicznie stadami czy może to zjawisko marginalne?
Zaszokował mnie zwłaszcza taki pomysł - matka karmiąca pokarmem swoim powinna przed wyjściem odciągnąć go w butelkę, by poza domem podawać go dzidzi zamiast piersi. Co Wy na to? Bo dla mnie to ani praktyczne ani higieniczne. Odciągnięte mleko powinno być chyba przechowywane w niskiej temperaturze, a może nie?
Pozdrawiam wszystkie matki niemowląt, bez względu na to gdzie i jakim mlekiem karmią swoje maleństwa.
Dorota








Karmiłam syna nieco ponad rok, a zdarzyło się podać mu publicznie pierś dosłownie 4 razy i za każdym razem odbyło to się w Kafeterii. Starałam się być dyskretna bo to przede wszystkim było krępujące dla mnie.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście temat publicznego karmienia piersią wzbudza duże sensacje, moim zdaniem wręcz nienaturalny problem się z tego zrobił w niektórych społecznościach. W mojej mieścinie nie raz widziałam mamy za to krytykowane.
Ja nie mam problemu z tym, że inne matki w miejscu publicznym karmią, bo dziecku nie przetłumaczysz że musi na jedzenie poczekać - chce i już. Nie zgadzam się też z poglądem, że jak się ma małe dziecko to siedź kobito w domu i nie obnażaj swoich cycków - Ludzie, mamy XXI wiek, czyż nie? To skąd u części ludzi takie zaściankowe poglądy?
Zdaję sobie sprawę, że są kobiety które karmią dzieci w mało dyskretny sposób który może się wydawać 'niesmaczny', ale raczej są to incydentalne przypadki kobiet siedzących dosłownie z gołym cyckiem. Rozumiem, że może to burzyć czyjeś poczucie estetyki i dobrego smaku. Ale nie dajmy się zwariować.
Mnie się np. nie podobają nastolatki wymalowane jak panie lekkich obyczajów, z ubraniem które więcej odkrywa niż zakrywa, ale cóż... są takie, jak też są kobiety które karmią dzieci piersią publicznie i uważam, że należy to uszanować.
zgadzam się z Tobą kacha od A do Z
OdpowiedzUsuńi też uważam, że to NORMALNE karmić dziecko, kiedy chce i gdzie chce -DDD
ja karmiłam obie córki piersią
OdpowiedzUsuńprzy pierwszej miałam ogromne opory co do karmienia poza domem (po sytuacji gdy jakaś starsza pani mnie po prostu za to zrugała) i faktycznie zaczełam przed wyjściem odciągać pokarm a skutek był taki że mała mając 4 miesiące odrzuciła pierś.
drugą córkę karmiłam ponad 8 miesięcy i szczerze to zaczeło mi zwisać co pomyślą sobie inni( oczywiście nie "wywalałam" piersi na wierzch, ale nawet dyskretne karmienie budziło w co poniektórych wręcz agresję)
Mnie wkurza nagonka na kobiety karmiące piersią w miejscach publicznych. Nawet jeśli "wywalają pierś" choć osobiście nigdy się z tym nie spotkałam. Bo raczej każda mama, stara się to robić dyskretnie. Na każdym rogu wisi goła baba, reklamująca dachówki, alkohol itp. Jakoś nie widzę hord świętoszków, którym przeszkadza naga pierś na bilbordach, którzy wypisują listy protestacyjne do agencji reklamowych. Obłudnicy. Widać niektórym najłatwiej wyładować jakieś frustracje na matkach, które przecież nie zareagują agresywnie skoro akurat karmią dziecko.
OdpowiedzUsuńPhi..dla mnie to nic ani obrzydliwego ani gorszacego..Przepraszam bardzo ale matki karmiące nie latają z gołymi cyckami gdzie popadnie!!! Co za bzudry piszą w tym atykule...paranoja..
OdpowiedzUsuńDla mnie widok karmiącej matki to jak kazdy inny, zawsze jak sie styknelam z taką kobietą to miala pieluchą zasłonięte owe gorszące cycule..
a ja dodam tylko: NIE PODOBA SIĘ? NIE PATRZ!
OdpowiedzUsuńNajbardziej zdenerwowały mnie opinie, że nie mają ochoty patrzeć na matkę karmiącą. To niech nie patrzą! Przecież centra handlowe są tak zaprojektowane, że nie trzeba patrzeć tylko w stronę ławki...
A ogólnie odniosłam wrażenie, że tam wśród przeciwników wypowiadały się osoby nie znające tematu od podszewki.
Swoją drogą... Ja miałam okazję widzieć matki karmiące (zawsze dyskretnie!) i owszem poczułam się trochę skrępowana (nawet jeśli sama przez to przeszłam), ale do głowy by mi nie przyszło, żeby kobietę za to strofować. Uśmiechałam się tylko lekko i opuszczałam wzrok. Przejście obok zajmowało zazwyczaj minutkę i już. Na prawdę nie rozumiem tej nagonki. Tej głupoty!
Wiecie co, mi się ciśnie na usta tylko jeden komentarz: śmieszni są Ci ludzie!
OdpowiedzUsuńJak zwykle w Polsce kiedy pojawia się moment do "krzyczenia", nie ważne na jaki temat, wiele osób się do tego zabiera... Bez znaczenia co na prawdę myślą, powielają opinie innych, dopowiadając do tego coś co w emocjach im się wydaje... Śmieszne, żenujące!
Aż żal czytać takie opinie....
Karmiłam córcię 1,5 roku i synka też zamierzam karmić. Choć fakt, wybieram przeważnie dyskretne miejsca, bo sama czuję się skrępowana, pod ostrzałem wszystkich oczu dookoła! Dlatego najczęściej był to park itp... Ale też ze względu na malucha, Ania była rozkojarzona w zbyt hałaśliwych miejscach, potrzebowała odrobiny ciszy i spokoju.
A co do gołych piersi, to jest to już wogóle śmieszne, nie widziałam ŻADNEJ mamy z gołymi piersiami... Przecież zawsze są zakryte pieluszką, kocykiem itp...
Aż żal słuchać/czytać i dziwię się, że wogóle takie artykuły piszą... Ach!
Szkoda się denerwować i zawracać sobie głowę negatywnymi opiniami na ten temat. Niejednej osobie, której karmienie piersią w miejscach publicznych się nie podoba, można coś wytknąć co nam się nie podoba. A karmić piersią a i tak a i owszem a i nawet na środku teatralnej sali ;)
OdpowiedzUsuńJa tylko raz miałam przykra sytuacja w Polsce jak karmiłam.
OdpowiedzUsuńJakieś "American tourists" (ja sama jestem Amerykanka) głośno skomentowali (bo innaczej nie umiemy mówić) że to obrzydliwy i stracą apetyt, itd. Mój mąż, Polakiem, powiedział też głośno po angielsku ze nasze dziecko po prostu je i ze on też straci apetyt patrząc jak oni jedzą. To było coś takiego - My child is simple eating. It is not disgusting. Watching you stuff yourselves, that is disgusting." Mój mąż jest po prostu cool :)
Czytając ten artykuł gotowałam się wprost ze złości. Ludzie fukający na dyskretnie karmiącą matkę to jak dla mnie skończone prymitywy. Rozumiem, że może się znaleźć niewielki odsetek karmiących piersią kobiet, którym może zabraknie trochę wyobraźni i skromności i karmią obnażone niemalże do połowy, ale już zupełnie nie rozumiem rugania szczelnie zasłoniętej pieluszką karmiącej. Ja co prawda nie karmiłam nigdy w centrum handlowym, ale w parku zdarzało mi się to dość często. Przecież idąc na kilka godzin na spacer z maluszkiem nie da się go napompować mlekiem na zapas. Siadałam wtedy na ławce, barykadowałam się wózkiem i starałam się zasłonić ubraniem jak tylko się dało. Jakoś nikt nigdy uwagi mi nie zwrócił, ludzie przechodząc obok patrzyli przed siebie, niektórzy dyskretnie spoglądali spod oka. Karmiłam też na plaży, trudno tam było się gdzieś schować, ale też nikt nie narzekał. A w drodze na plażę zdarzyło mi się raz karmić, usiadłam wtedy na ławce tyłem do deptaka, a przodem do lasu. Raz karmiłam też na rynku, schowałam się wtedy za straganami, na stojąco musiałam pierś dać. Zauważyłam może ze dwa zdziwione spojrzenia, ale nic poza tym na szczęście.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że większość nieprzyjemnych komentarzy wychodzi od ludzi, którzy nie mają po prostu dzieci. Nie zdają sobie sprawy, że niemowlę nie może czekać, aż mama znajdzie pokój dla karmiącej, czy bardziej ustronne miejsce, maluszek musi zjeść już, zaraz, teraz, natychmiast. Tylko drugi rodzic jest w stanie to zrozumieć.
To jakaś paranoja. Skąd takich ludzi biorą. Najpierw jest nagonka na karmienie piersią a jak już karmisz to jeszcze gorzej. Zamknijmy wszystkie matki w domach i nie wypuszczajmy ich aż dzieci bedą duże! Na szczęście mnie taka sytuacja nie spotkała, a mojego smerfa karmiłam i w kawiarniach i centrach handlowych.
OdpowiedzUsuńDla mnie to nie było nigdy krępujące, aczkolwiek mając na uwadze że dla niektórych mogłoby być niefajnym widokiem a także chcąc zapewnić spokoj podczas karmienia mojemu synkowi, zawsze karmiłam raczej gdzieś z boku, albo zasłaniałam nas pieluszką lub kocykiem. A zdarzało mi sie karmić w miejscach publicznych wielokrotnie.
OdpowiedzUsuńCzęsto po prostu nie ma gdzie się schować z dzieckiem, a odciąganie pokarmu żeby potem nakarmić - no to jakaś paranoja...
I tu wielki plus dla Ikei za przyjazne nastawienie do karmienia piersią - w zasadzie w każdym centrum handlowym powinny być takie miejsca - i nie byłoby problemu.
Czytam to wszytko od jakiegoś czasu - śledzę, nie mając potomstwa, a nuż wkrótce ta wiedza się przyda. Po raz pierwszy postanawiam się wypowiedzieć na forum, bo temat dotyczy mnie osobiście, jako "tej drugiej strony". Absolutnie nie zgadzam sie z żadną z Was, ponieważ żadna nie próbuje zrozumieć nikogo poza sobą i swoim dzieckiem. Osobiście czuje się co najmniej dziwnie patrząc na kobietę karmiącą, ponieważ nigdy jeszcze nie udało mi się zobaczyć takiej, która robiłaby to dyskretnie, bez zbędnego obnoszenia się z całą sytuacją, co więcej, wydaje mi sie, że większość wręcz lubuje się w tym, że ktoś zwraca na nie uwagę– nie wiem, może jak na jakieś udręczone... No bo jak nazwać karmienie dziecka w główniej alejce CH czy tez przy swoim stoliku w restauracji, podczas gdy obok siedzą inni, jak nie obnoszenie się ze swoją rolą matki karmiącej? Nie wierzę, że nie można znaleźć ustronnego miejsca , w miarę szybko jeśli dziecku się spieszy. Są przecież stoliki w restauracji, gdzie akurat nikt nie siedzi, jest ławka w parku, gdzie akurat nikt nie idzie. Dla mnie owszem, jest krepujące jedząc, patrzeć jak maluch ssie pierś swojej mamy, po czym ta najczęściej nigdy nie wychodzi potem do toalety, żeby przynajmniej trochę się odświeżyć - z tego co wiem, piersi powinno sie umyć, bądź chociaż przetrzeć przed podaniem dziecku, a co najważniejsze po. To chyba oczywiste, jeśli nazywamy to karmieniem czyli spożywaniem posiłku, nie wspominam o myciu rąk. Nie chciałabym być źle zrozumiana, ale naprawdę wierzę w zdrowy rozsądek i jestem pewna, że można nakarmić swoje dziecko, w mniej ostentacyjny sposób. Wystarczy chociażby pieluszka, którą mama zakrywa pierś, a której chyba nigdy nie udało mi się zobaczyć u karmiącej ( chodzę do Ogródka Jordanowskiego przy Nobla i parku Skaryszewskiego)… Zazwyczaj widzę, jak mama podrywa się na trzy cztery i zadziera całą bluzkę do góry – a przecież można inaczej, wystarczy pomyśleć i przed wyjściem z domu ubrać się w coś rozpinanego, na suwak lub guziki. Kończąc, chcę podkreślić, że w przemyślanym karmieniu piersią poza domem nie widzę ani nic zdrożnego, ani też nie uważam, żeby był to powód do jakiegoś szczególnego traktowania karmiącej. Robione w sposób przemyślany, to po prostu naturalne i nie powinno przeszkadzać nikomu. Bardzo proszę, możecie psy na mnie wieszać, ale zanim to zrobicie spójrzcie proszę, czy czasem aby Wy i Wasze dzieci nie przeszkadzacie innym, i czy aby na pewno to zawsze inni przeszkadzają Wam. P.S. Przeszkadza mi również jak mamy obwąchują pupy swoich dzieci sprawdzając węchem czy już śmierdzi i jak wychodząc od znajomych nie zabierają ze sobą zużytych pieluch. Aha i jeszcze, jak mówicie CYC, a nie piersi, czyli dawać CYCA, karmić CYCEM. To tyle, mam nadzieję, że jako mama będę miała takie sama spojrzenie na te kwestie. Pozdrawiam serdecznie, Kasia
OdpowiedzUsuńJak we wszystkim, tak i w "publicznym" karmieniu piersią, wypada zachować rozwagę i dobry smak. Dziwię się Kasiu, że tyle tych bezwstydnic napotykasz, bo ani ja, ani osoby z którymi rozmawiałam, ani nawet na tym forum jakoś mało tych naszych matek polek karmiących nieprzysłoniętą piersią.
OdpowiedzUsuńA i muszę Cię wyprowadzić z błędu: piersi nie trzeba myć przed każdym podaniem dziecku (wystarcza standardowa higiena osobista) ani tym bardziej nie powinno się ich myć po skończonym karmieniu (zdrowiej dla brodawek, obsychające mleko łagodzi podrażnienia i koi). Co do higieny rąk to oczywistość ale pewnie każda mama mokrą chusteczką je przeciera, gdy nie ma dostępu do umywalki. A nawet gdyby jej się zdarzyło tego nie zrobić, to też nie tragedia - za sterylnie dziecka się wychować nie da a i nawet się nie powinno :D
DO KASI: po pierwsze podpisze sie pod tym co napisała "ajaj"-za dużo Ci sie wydaje Kasiu i widać po Twojej wypowiedzi, ze niewiele wiesz o karmieniu piersią. Wybacza się, kiedys byc moze się przekonasz i zmienisz zdanie. Nie mam pojęcia na co sie napatrzyłaś, ale z wszystkich matek karmiących jakie znam, wszystkie korzystamy z rozpinanych bluzeczek ułatwiających karmienie.
OdpowiedzUsuńZresztą...aż się nie chce komentować. Dopisze tylko, ze jeśli chciałaś wyrazić swoje zdanie to trzeba było zrobić to pod artykułem na onecie, a nie ciskać się na forum dla niegrzecznych mamusiek.
P.S. Mnie osobiście widok mamy karmiącej bardzo wzrusza...
OdpowiedzUsuńKasiu - Czemu przeszkadza Ci, że mamy obwąchują pupy swojej pociechy? Jestem bardzo zdziwiona, bo nikt wcześniej mi czegoś takiego nie sygnalizował. Podobnie z tym zostawianiem pieluch. Moim znajomym chyba to nie przeszkadza, jeśli zostawiam im pieluchę, zawsze pytam czy i gdzie mogę ją wyrzuć, a wcześniej wkładam do worka, worek zawiązuję. Ale może oni są kulturalni i nie mówią żebym zabrała ze sobą, a tak naprawdę im przeszkadza zużyty pampers w ich koszu na śmieci. Kurczę - teraz trzy razy się zastanowię zanim przewinę u kogoś w domu dziecko.
OdpowiedzUsuńPrzeszkadza ci Kasiu jak ktoś obwąchuje pupę swojego dziecka? Mnie też, dlatego zawsze wkładam palec w pieluchę a potem go oblizuję:) A jakie ty proponujesz rozwiązanie?
OdpowiedzUsuńI nie mówię CYCE, tylko zawsze z szacunkiem: balony:)
OdpowiedzUsuńDo Kasi: jeżeli nie masz dziecka, dzieci nigdy do kóńca nie zrozumiesz kobiety, która je ma... Ja też nie rozumiałam, gdy nie miałam dzieci, choć oczywiście wydawało mi się, że rozumaiłam :-)
OdpowiedzUsuń@Lady in black. Rozwaliłaś mnie tym palcem w pieluszce :)
OdpowiedzUsuń@Lady in black buahahaha juz Cie kocham :)
OdpowiedzUsuńNo nie, ten palec w pieluchę mnie rozbroił :):):)
OdpowiedzUsuńDo Kasi: ja Cię rozumiem, naprawdę. I nie zamierzam Cię piętnować za twoje zdanie bo masz do niego prawo i wielki plus dla dla ciebie że wyrażasz je kulturalnie nikogo nie obrażając w przeciwieństwie co do niektórych osób z artykułu na onecie.
OdpowiedzUsuńJa kiedyś miałam podobne zdanie jak ty do puki nie urodziłam dziecka. Może kobiety karmiące mi nie przeszkadzały, ale obwąchiwanie pupy dziecka wydawało mi się obrzydliwe ;) Ba! nawet niejednokrotnie denerwowałam się gdy jakieś dziecko płakało, marudziło, albo próbowało coś wymusić na rodzicach i nie raz myślałam że rodzice są do luftu skoro nie potrafią zapanować nad własnym dzieckiem. Bo niby zapanowanie nad dwu czy trzy latkiem to żadna wielka sztuka.
To się zmieniło. Widzisz... punkt widzenia zmienia się od miejsca siedzenia i zgadzam się z Dag, że dopiero jak będziesz mieć własne dziecko będziesz w stanie pewne rzeczy zrozumieć. Taki to wytarty frazes ale bardzo prawdziwy.
Powodzenia i trochę więcej wyrozumiałości.
Może i kobieta z tzw wywalonym cycem nie jest najsympatyczniejszym widokiem i moze wzbudzac kontrowersje ale to jednak matka , która robi za cysterne a nie obiekt erotyczny , dlaczego w zwiazku z tym n, ie zrobimy nagonki na stada tłustych , krótkonoznych nastolatek w zaciasnych spodniach i z wylewajacymi sie brzuchami , albo na podstarzałe panie z zakrótkicj spódniczkacch i pomarszczonych dekoldach .....
OdpowiedzUsuń@kacha - ja też myślałam, że zapanować nad dwulatkiem to pikuś :)
OdpowiedzUsuńMyślę że dużo nietolerancji bierze się stąd, że społeczeństwo jeszcze się nie przyzwyczaiło do tych kobiet, które postanowiły normalnie żyć mimo że urodziły dziecko. Poza tym nie łudźmy się przeciętna matka z dzieckiem wygląda i zachowuje się inaczej niż ten sielski obrazek kreowany przez media.
Dzieci w reklamach, serialach, gazetach i innych takich na ogół nie są zaplute, obrzygane, ze śmierdzącą kupą w pieluszce, nie ryczą wniebogłosy bo są głodne. Nie leżą na środku chodnika zaryczane bo nie zgadzają się z rodzicem co do kierunku spaceru. Jeśli się brudzą to najwyżej czekoladą, na pewno nie psią kupą, w którą się właśnie przewróciły biegnąc za piłką w parku. A matki najpóźniej po kilku miesiącach od porodu są znów szczupłe i piękne, a jeśli podnoszą koszulkę by podać niemowlęciu pierś, to na ich super-płaskich brzuchach nie ma śladu rozstępu :)
Stąd u ludzi widok zwyczajnej matki ze zwyczajnym dzieckiem powoduje ten estetyczny zgrzyt.
Na szczęście specjaliści od urbanistyki oraz architektury jako pierwsi zauważyli ten rażący brak idealnej prezencji demonstrowany przez matki polki i ich pociechy, toteż aby uniemożliwić im zniesmaczanie reszty społeczeństwa profilaktycznie nie projektują podjazdów dla wózków, toalet z przewijakami, kącików dla maluchów oraz pokojów dla matek karmiących w miejscach użyteczności publicznej:)
ale fajna dyskusja! w sumie to nie rozumiem,o co??nie chcesz to nie patrz na karmiącą matkę
OdpowiedzUsuńja mam mdłości i odruch wymiotny na widok pijaków pod sklepem,lasek z solarium w białych kozaczkach i moherowych beretów,więc po prostu omijam wzrokiem te zjawiska i mam spokój;) po co o tym gadać?oni i tak nie znikną od mojego gadania
pozdrawiam wszystkie cudowne niegrzeczne mamuśki!!!!
chciałabym wyrazić mój podziw dla mam karmiących!!! czytałam niedawno wyniki badań, z których wynikało, iż niewiele kobiet w Polsce karmi dziecko piersią, a w każdym razie często jest to bardzo szybko zarzucane z różnych powodów. dla przykładu w Norwegii 98% kobiet po porodzie karmi, po 6miesiącach nadal jest to ponad połowa i będąc tam nie zauważyłam żeby stanowiło to jakiś społeczny problem. myślę, że w biorąc po uwagę jakie to w zasadzie trudne przedsięwzięcie to powinniśmy się cieszyć, że kobiety w ogóle chcą karmić, a że zdarza im się to w miejscach publicznych? jak napisała ju i co z tego? nie chcesz, nie patrz!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam ciepło wszystkie niegrzeczne mamuśki!!!
Wszystko dobrze, tylko czemu ja nie mogę dodać tej strony do mojego czytnika? Powinien być jakiś RRS. Nie mam czasu tu zaglądać codziennie. Da się zrobić?
OdpowiedzUsuńWy to potraficie poprawić człowiekowi humor po ciężkim dniu - Wy Zajefajne Niegrzeczne :*
OdpowiedzUsuńNie chcę powtarzać tego, co napisała Kasia, ale zgadzam się z nią w całej rozciągłości. Dla mnie widok karmiącej kobiety nie jest widokiem wzruszającym, a powiedziałabym nawet, że lekko odrzucającym. Dodam, że sama mam dziecko ;) Swoją drogą, ostatnio w jednym z centrów handlowych, na ławeczce, która stała na środku przejścia, niegrzeczna mamuśka zmieniała pieluchę dziecku, zupełnie jakby nie było przeznaczonych do tego miejsc. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam, bo nie miałam takiego zamiaru. Pozdrawiam wszystkie mamy ;)
OdpowiedzUsuńMyślę że pokoje do prewijania i karmienia zostały wymyślone dla wygody matek tzn. że matka z niemowlęciem może ale nie musi z nich skorzystać. Dzięki epokowym wynalazkom (pampersy, mokre chusteczki jednorazowe) zmiana pieluchy trwa 2-3 minuty a widok gołej niemowlęcej pupy nie jest taki okropny (no dobra, kupka zbyt apetyczna nie jest ale i tak mniej obrzydliwa niż wszechobecne psie odchody).
OdpowiedzUsuńCo do matek publicznie karmiącyh piersią, to chyba wiele osób zapomina że taka mamusia nie "eksponuje swych wdzięków" ani nie "obnosi się że swoim rodzicielstwem", tylko KARMI głodne dziecko. Jakoś nikt nie krytykuje rodziców kupujących dzieciakom w galerii (lub w zoo) frytki, lody itp.
To co dla jednej jest czynnością bardzo intymną dla innej ma wymiar czysto praktyczny. Cytując jedną ze znajomych "miałam mleko zawsze przy sobie więc mogłam go nakarmić zawsze i wszędzie bez uganiania się paczkami, butekami, podgrzewaczami itp."
"Myślę że pokoje do prewijania i karmienia zostały wymyślone dla wygody matek tzn. że matka z niemowlęciem może ale nie musi z nich skorzystać"
OdpowiedzUsuńno z tym to się w ogóle nie zgadzam. Takie miejsca są po to właśnie, by nikomu nie przeszkadzało i by mamie było łatwiej. I skoro są, to ja, jako mama, czuje się zobowiązana z nich korzystać.
do kasi- mam dziecko i popieram. Nie karmiłam w parku, CH, przy stale w czasie Wigilii, w kawiarni przy kawce. Tak samo z przewijaniem. Są odpowiednie pomieszczenia (co raz więcej)a jak nie ma to pytam się obsługi gdzie mogę spokojnie nakarmić/przewinąć dzieciaka. Raz tylko spotkałam się z odmową. Przeprosiłam moje przyjaciółki i wyszłam z maleństwem do auta, gdzie spokojnie przewinęłam. Nie uważam, że każda knajpa, sklep powinien mieć taki pokój bo jeżeli właściel nie chce to nie. Ja chciałam mieć dziecko a on nie i już.Tak jak nie chcę aby każdy oglądał moją pierś w czasie karmienia tak nie chcę aby każdy patrzył na pupę mojego dziecka.
OdpowiedzUsuń