Witajcie wszystkie Niegrzeczne Mamuśki. Czytam tego bloga codziennie zawsze z zapartym tchem i mogę z dumą powiedzieć, że też do Was należę. No właśnie..
Kiedy byłam w ciąży nie czytałam zbyt dużo o karmieniu dziecka, bo założyłam, że będę karmić piersią. Czasem tylko wpadał mi w ręce jakiś poradnik i wtedy ze zdziwieniem odkrywałam "terror laktacyjny" i wszechobecne potępienie dla karmienia butelką. Myślałam wtedy, że gdybym była mamą zakładająca karmienie mm, to na pewno nabawiłabym się depresji
i współczułam kobietą, które muszą zmagać się tą nagonką:/
Moje karmienie odbyło się bez żadnych problemów i wiem, że jestem pod tym względem szczęściarą. Nie popękały mi brodawki, mała ładnie ssała, żadnych zastojów i zapaleń, jeden nawał przezwyciężony w ciągu jednego dnia, a dodatkowo córek mój przybierał tak, że śmiali się, że mam śmietanę w piersiach.
Wszystko pięknie, ale ja sobie założyłam, że karmię małą do 6 miesięcy i koniec. Nie będę tu wymyślać, że musiałam wrócić do pracy czy tym podobne - po prostu uznałam, że tyle wystarczy. Chciałam odzyskać swoje piersi i siebie, a wszystko co najlepsze jej dałam. Dodatkowo okazało się, że mała ma jakąś alergię i to nie wiadomo na co. Kazano mi odstawić nabiał, a ją ciągle wysypywało i nie można było określić od czego. A ja już przestawałam jeść cokolwiek ze strachu, a ona nadal miała czerwone suche place na ciele.
Nigdy nie traktowałam karmienia piersią jako sposobu na wytwarzanie więzi z dzieckiem (uważam, że jest wiele innych sposobów na to), piersi nie służyły do usypiania ani uspokajania, to było po prostu dawanie jej jedzenia i tyle.
I przyszedł czas na odstawienie, które też obyło się bez większych problemów dla małej. Zaakceptowała butelkę po 3 podaniu(obecnie aż trzęsie się na jej widok), ja eliminowałam kolejne karmienia dzienne i... tutaj pojawił się problem WE MNIE!! Zaczęło mi być smutno, byłam przygnębiona i rozdrażniona. Chciało mi się płakać i nie potrafiłam zrobić ostatniego kroku-skończyć karmić w nocy. Było mi przykro, że córka już mnie tak nie potrzebuje, że równie chętnie zasypia z tatą. Złapałam strasznego doła. Byłam w szoku, że pojawiły się we mnie takie emocje. Widziałam, że stan skóry córki jest rewelacyjny(pije preparat mlekozastępczy), że jest zadowolona, najedzona.
W końcu to mała podjęła za mnie tę decyzję i zaczęła przesypiać całe noce. Ja w końcu przy wsparciu męża wygrzebałam się z mojego stanu psychicznego, ale odkryłam ważną rzecz- TO BYŁO NASZE PIERWSZE ROZSTANIE i to mnie było trudno pożegnać córcię i pozwolić jej na pierwszy etap samodzielności. A rozstanie z bliską osobą nawet, kiedy jesteśmy o tym przekonani zawsze jest trudne i wiąże się z poczuciem straty.
Długość karmienia bywa różna-kilka dni, tygodni, miesięcy, lat-jestem ciekawa czy wygląda to tak samo??
I jeszcze jedno-dlaczego do cholery w żadnym poradniku nie wyczytałam, że odstawianie dziecka może być trudne dla MNIE??
Pozdrawiam Was!!
Agnieszka
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Czułam podobny, chociaż mniejszy smutek, ale też od początku miałam konkretne założenia co do karmienia piersią. Podejrzewam, że jeszcze wiele razy dotknie nas to uczucie, że już nie jesteśmy naszemu dziecku tak bardzo potrzebne.
OdpowiedzUsuńU mnie bylo inaczej. Na poczatku zalozylam ze bede karmic piersia, skonczylo sie na karmieniu piersia i butelka na zmiane. Pamietam ze niemoglam sie doczekac zeby juz przestac karmic piersia ( zawsze czulam bol i ogolnie zle to wspominam), zalozylam sobie 3 miesiace, ale po trzech miesiacach postanowilam jeszcz przeciagnac miesiac, pozniej jeszcze miesiac, pomimo to ze karmienia piersia nie nalezalo do najprzyjemniejszych rzeczy w moim zyciu, ale instynkt mi mowil ze to dla dobra maluszka no i przeciagnelam az do pol roku.Gdy definitywnie przestalam karmic mialam mieszane uczucia, ale czulam tez ulge i chyba to byla dobra decyzja,a synek z przyjemnoscia ssal butelke co robi do dzis.
OdpowiedzUsuńJa założyłam sobie, że będę karmić 6 miesięcy. Mój syn właśnie kończy 7 miesiąc a ja dalej karmię. Boże jak ja się utożsamiam z twoim artykułem. Nie umiem odstawić go od piersi. Uwielbiam go karmić, uwielbiam te tylko nasze chwile i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie żeby było inaczej.
OdpowiedzUsuńU mnie było trochę inaczej. Karmiłam synka 2 miesiące, wszystko szło super, bardzo dużo pokarmu, Mały rósł, świetnie się rozwijał. Aż pewnego dnia przestał jeść, nie chciał ciągnąć piersi. Gdyby wcześniej ktoś opowiedział mi taka historię, nie uwierzyłabym. A jednak nas to spotkało. Po 3 dniach dałam mu butelkę, no i z piersią musieliśmy się definitywnie pożegnać. Przeżyłam to strasznie. Ściągałam mleko z piersi, żeby nie było zapalenia i płakałam kilka dni. Ale Mały był zadowolony, najedzony więc było trzeba się z tym pogodzić. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziewczyny a ja od prawie miesiąca karmię piersią i dopiero teraz zaczynam to lubić, mimo że brodawki bolą, oj bolą. Niby dobrze dostawiam Synka, ale i tak jakikolwiek stanik, jakakolwiek koszula nocna obcierająca brodawki... I ten pierwszy moment kiedy maleństwo zasysa pierś... brrr Potem jest już OK Ponoć miały się te brodawki zahartować, ja je też smaruję maściami, wietrzę itp, ale nic to nie daje...
OdpowiedzUsuńNo ALE gdy mój Synek z zaangażowaniem ssie mleczko, gdy ściska mocno mój palec to czuję tak wielką, wielką przyjemność że czasami mam ochotę płakać. Bo wiem, że kiedyś przestanie mnie tak bardzo potrzebować, że nie zatrzymam mojego maleństwa, że pójdzie w świat, a póki co jest mój, mój i tylko mój. Pewnie pośmiejecie się ze mnie, ale takie właśnie są odczucia mamy jeszcze w połogu. Pozdrawiam serdecznie wszystkie MAMY!!!
myślę, że wszystkie dzieci zawsze będą nas potrzebować. tylko po prostu nie będą od nas zależne. z niecierpliwością, przyznam się, na to czekam. aż Gaba sobie sama zrobi śniadanie, aż się sama ubierze, sama poczyta...
OdpowiedzUsuńMój synek ma prawie rok a ja jeszcze karmię.
OdpowiedzUsuńZałożyłam że będę do 1,5 roku (bo mi z tym wygodnie).
Jednak ostatnio mały był w szpitalu i miałam tyle stresu że pokarm zaczął zanikać :(
teraz muszę nauczyć go pić z butli - mam nadzieję że się uda. Szczerze już jestem zmęczona karmieniem i chciałabym żeby maluch przestawił się na butlę.
Czy będzie mi smutno - nie wiem...może ale to i tak kiedyś musi przecież nastąpić.
Za oknem ciemno,
OdpowiedzUsuńcichutko puszyste ścielą się płatki.
Niech serca się z sercem podzielą
jak wigilijnym opłatkiem.
Wszystkiego co najlepsze,spełniania marzeń i przede wszystkim zdrówka,pomyślności na Nowy Rok -zyczy Marta z rodzina !
Ja jestem na etapie wprowadzania butli i podobnie jak wpisujące się tu dziewczyny odczuwam pewien smutek przy podawaniu butelki, chociaż narazie robię to raz na dobę. Pierwszym razem karmił mój mąż a ja siedziałam z boku i miałam łzy w oczach. To nienormalne, bo ja zawsze wiedziałam że góra pół roku chcę karmić piersią i wsio :)
OdpowiedzUsuńPo odstawieniu pierwszego dziecka miałam strasznego doła, miałam żal do siebie, że zrobiłam to nie tak jak trzeba, że mały teskni za "cycusiem", wydawało mi się że coś bezpowrotnie zaprzepaściłam. Kiedy oczekiwałam drugiego malca trafiłam na mądry artykuł na temat odstawiania od piersi. Wyczytałam tam że po zakończeniu laktacji nasz organizm przechodzi kolejna hormonalną rewolucję, podczas której mogą pojawić się stany depresyjne podobnie jak po porodzie. Ta wiedza pomogła mi zapanować nad emocjami gdy kończyłam karmiemie drugiego dziecka...
OdpowiedzUsuńJa też bardzo długo nie mogłam pogodzić się z faktem konieczności odstawienia małej od piersi. To takie niesamowite uczucie kiedy się karmi i nie mogę zrozumieć tego, że niektóre matki dobrowolnie nastawiają się na butelkę. Płakałam wiele razy przy podjęciu tej decyzji. Minęły już dwa miesiące od wprowadzenia mm a ja nadal czuje wielki smutek kiedy myślę o karmieniu piersią...
OdpowiedzUsuńMoja mała miesiac temu skonczyla 2 lata. ciagle mam problem odstawic ja od cyca. W tym problem, ze to ja najbardziej nie potrafie przestac, zaczynam i znow wracam. jak zaczelam smarowac sie kroplami zoladkowymi mała nie chciala do mnie podchodzic. Musze zaczac by7c twarda, tak samo ma sie to do tego, ze ciagle z nia spie a tata w drugim pokoju.
OdpowiedzUsuń