Witam Mamuśki,
Za miesiąc wracam do pracy i od miesiąca próbuję odstawić synka od piersi. Nie daję rady. Od miesiąca przeglądam fora, czytam artykuły, rozmawiałam z pediatrą. Wszyscy zgodnie twierdzą że jak wprowadzam inne pokarmy to dziecko samo powinno się powoli odstawiać, ale nie mój syn. Dostaje 2 zupki dziennie, kaszkę na bananach, wszystko ok ale bez cyca nie uśnie. Spokojnie nie uśnie, będzie się darł przez godzinę, a mnie serce pęknie. Żadnego silikonu czy gumy w buzi.NIC NIC NIC.
Jak się urodził nie miałam żadnych problemów z przystawieniem do piersi, z pokarmem, odciągałam też pokarm, ale z butelki ze smoczkiem nie chciał i nie chce pić, kupowałam kilka różnych butelek, smoczków, silikony, uspokajacze, zwykłe gumowe - NIC. Próbowałam też różne mleka bo myślałam, że nie smakuje, ale nawet mojego przez smoka nie wypije. Próbowały też inne osoby go karmić bo ode mnie czuje mleko więc może nie chce sztucznego skoro ma obok cyca. NIC.
Kocham swojego Malca najbardziej na świecie, ale mam już dość siedzenia w domu, braku możliwości wyjścia z mężem na imprezę, ciągłego uzależnienia. A wszyscy pytają - czy naprawdę muszę odstawiać dziecko, bo powinno się karmić min. rok a nawet trzy, co ze mnie za matka, a po co wracam do pracy, powinnam siedzieć z Małym w domu bo on tego potrzebuje Ja wiem, że potrzebuje, ale ja potrzebuję żyć!!! Z babcią krzywda mu się nie stanie, będzie w dobrych rękach a ja od 16-17 codziennie też z nim będę i będę nadrabiać czas! PRZECIEŻ DOBRA MATKA TO SZCZĘŚLIWA MATKA! A to poczucie że on bez cyca nie uśnie, że mnie potrzebuje, wpędza mnie w taki stres że nie wiem co zrobić. A ja już nie chcę karmić piersią, tego jestem pewna. Wygoda wygodą, mogę robić 100 posiłków dziennie, ale nie chcę już dawać cyca. No nic, mam jeszcze miesiąc by zrobić to delikatnie i łagodnie, próbujemy odstawianie dalej :-((((
Rozżalona
środa, 24 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Trzymam za Ciebie kciuki. Ja też chciałam w tej sprawie napisać. Karmię piersią już 3 miesiące, narazie jest ok, ale też będę odstawiać od piersi swoją córeczkę bo podobnie jak Ty planuję wrócić do pracy. A na forach jakaś parodia. Albo są dziewczyny co od razu karmiły butlą, albo takie co karmią dopóki się da. Nie ma takich jak ja czy Rozżalona czyli: "karmię jakiś czas a potem chcę przestać - ja SAMA chcę odstawić swoje dziecko". Też mam sprzeczne uczucia, z jednej strony chciałabym karmić przynajmniej do pół roku, z drugiej strony jest to nieco męczące bo chociaż nie muszę się bawić w szykowanie mleka i wyparzanie butelek, to jednak noce mam nieprzespane (bo dziecię moje najada się max. na 3 godziny), a poza tym brakuje mi herbaty z cytryną, czekolady, piwa, mandarynek itp. itd. A jak rozmawiam z innymi mamami czy czytam wypowiedzi to tylko: "czemu chcesz przestać? Nie jest Ci szkoda dziecka?". Tak jakbym zamierzała je co najmniej porzucić pod mostem. A już najbardziej byłam zszokowana jak przeczytałam taki wątek na forum: "moje dziecko (8 miesięcy) odsuwa się od piersi i nie chce jeść, a mi jest tak szkoda bo bym chciała jeszcze karmić, co mogę zrobić żeby synek jeszcze chciał jeść moje mleko?". Totalna masakra jak dla mnie.
OdpowiedzUsuńWięc nie przejmuj się Rozżalona tylko próbuj odstawianie, nie można się dać zwariować ;)
a może on po prostu potrzebuje się przytulić bardziej niż ssać? gdyby cyc zamienił się ze "spokojnym" usypianiem, nuceniem kołysanek, opowiadaniem bajeczek nad smoczkiem albo butelką?
OdpowiedzUsuńprzepraszam, bo wiem, ze pewnie masz dość tzw. "dobrych rad", ale może to będzie to?
ps. tak trzymaj, Ty najlepiej wiesz, co jest dobre dla Was:)
garrapata - a Ty nie jesz tego i nie pijesz (oprócz piwa) tak na wszelki wypadek tylko, czy wiesz, że Twojemu dziecku to szkodzi? pytam, bo sama specjalnie się nie ograniczałam w czasie karmienia, patrzyłam raczej, jak Gaba zareaguje. wnioski - dobrze na wszystko, źle na mocną kawę, ale to był przypadek:) poza tym podobno pół szklaneczki piwa wspomaga laktację i pomaga się odprężyć (czyli też wspomaga laktację:))
Najgorsze w odstawianiu dziecka od karmienia piersią jest to, że nie ma złotego środka który by się sprawdzał przy każdym dziecku, bo każde jest inne. Ja miałam ten sam problem gdy 4 miesiące temu wróciłam do pracy.
OdpowiedzUsuńTak jak pisała lenn pewnie masz dość dobrych rad ale spróbuj może wyjść z domu na godzinę w czasie kiedy zbliża się karmienie malucha i zostaw go z babcią czy tatą i butlą mleka. Może gdy ciebie nie będzie w pobliżu pójdzie łatwiej? U mnie poskutkowało.
Życzę ci powodzenia i cierpliwości :)
Hejka,Rozżalona. Piszesz,że masz dość "dobrych rad", więc ja nie zamierzam Ci dawać żadnych, poza tą sugestią, że zgadzam się z lenn w 100%. Maluchowi zapewne bardziej potrzeba przytulenia sie do ciepłego cycusia (czytaj:ciała) mamy,a nie cyca samego w sobie;-) Nie ma Cię przez kilka godzin-wcześniej Mały miał Cię na wyłączność.Z babcią jest ok,ale babcia nie przytuli w ten sposób, babcia nie pachnie tak jak Ty, babcia nie ma takiej ciepłej skóry...To "tylko" babcia. Trzymam kciuki-wszystko ze spokojem.Musi byc dobrze! I nie daj się Malcowi-w końcu Niegrzeczna jesteś;-)
OdpowiedzUsuńhej,oj to masz problem .Nie doradze Ci za bardzo bo ja swoje dzieci karmialm do 3 tyg,tak zdecydowalam i tak zrobilam.Gdybym miala trzecie [tfu tfu] nie karmilabym ani dnia ,karmienie wspominam jako horror.
OdpowiedzUsuńMoje dzieciaki 3 tygodniowe szybko przeszly na modyfikowane .Czulam sie przez to gorsza......owszem....ale juz mi przeszlo.
No ale nie ma co porownywac dziecko 3 tyg-we a pólroczniaka.Moze sprobuj jak radza tu mamuski kołysanek?Opowiadanie bajek chyba nie :P-niewiem czy to da efekt .
Albo spróbuj PRZYTULIC DO SWOJEGO CIALA I DAC Z BUTELKI??!
i napisz koniecznie jak CI to idzie z biegiem czasu .....
Także zyczę cierpliwosći!!!!!Tylko spokój Cie uratuje ;D
Widzę, że masz podobny problem, z jakim ja się borykałam 4 miesiące temu. Ja wiedziałam, że wrócę do pracy już po 3 miesiącach, więc jak córcia była jeszcze bardzo mała zaczęłam walkę z wiatrakami, czyli próba nauczenia picia z butelki. Zaczęłam gdy mała miała 2 miesiące, wiec na 4 tyg przed pójściem do pracy. Wydałam fortunę na różne smoczki, butelki, nawet strzykawką próbowałam, nic nie skutkowało. Aż pewnego dnia ... spodobał się jej smoczek z TommeTippa i do tej pory pięknie pije z niego mleko modyfikowane i rośnie jak na drożdżach.Nie trwało to jednak 3 ani 5 tygodni, niestety, wychodziłam do pracy, zostawiałam małą z mężem wiedząc że wieczorem będzie tragedia bo nie będzie chciała jeść, nauczyła się dopiero jakieś 3 tyg po moim powrocie do pracy, czyli można powiedzieć zasypiała na głodniaka (wyrodna matka, która pracuje na 2 zmiany i wraca czasami po 23.00) Przez pierwsze 2 miesiące mojej pracy córcia dostawała moje mleko, tylko z butli jak ja byłam w pracy, ale jak miała troche ponad 5 miesięcy dostałam silnego zapalenia gardła, wymusiłam od lekarza antybiotyk i tak skończyło się z dnia na dzień moje odciąganie i karmienie piersią.. Mała zareagowała dobrze na zmianę mleka, nie było tragedii, to ja sobie gorzej radziłam, bo to ja chciałam czuć z nią tą bliskość której teraz mi brakuje. Nauczyłam się jednak być z nią blisko również podczas karmienia butelką, tak żeby mnie czuła, to że jestem i że ją kocham...
OdpowiedzUsuńAha, i jeszcze jedna sprawa.. bardzo ważne jest, żeby to tata uczył dziecko picia z butelki, bo dziecko od mamy instynktownie będzie się domagać cyca (wiem... zabrzmiało to jak jedna z DOBRYCH RAD). Powodzenia życzę, wiem ile Cię to nerwów będzie kosztowało, dziecko będzie się wić i płakać na widok butelki a ty razem z nim przeżyłam to samo, więc naprawdę rozumiem. 3maj się...
Hej, podkreślam, nie dobra rada, ale nasza historia, nie musi Wam się przydać ani sprawdzić... ale może:)
OdpowiedzUsuńJa też wróciłam do pracy gdy Tymek miał pół roku, ale nie odstawiałam go z tego powodu od piersi. Nie chciał jeść z butelki (ani mojego mleka ani mieszanki), więc podczas mojej nieobecności jadł kaszkę, jakiś obiadek i owoce (niezgodnie ze schematem żywienia dziecka karmionego piersią, ale to był nasz pomysł na wyżywienie w tej styuacji). A ja chodziłam do pracy na 7 godzin (plus karmienia), karmiłam przed, karmiłam po, karmiłam wieczorem...
Z usypianiem gdy mnie nie było niania poradziła sobie tak, że zasypiał w wózku lub foteliku-bujaku.
Nie piszę, że masz / warto nadal karmić. Ale może nie rób sobie presji, że termin Twojego powrotu do pracy jest jakąś bardzo ważną cezurą i MUSI się udać - dzieci często wyczuwają takie napięcie i "robią" na przekór.Skoro odstawienie nie idzie, spróbuj zluzować i może okaże się, że za 2 - 3 miesiące pójdzie łatwiej lub zgoła bez problemu. Tak było u nas:)
Trzymam za Was kciuki! Cokolwiek się zadzieje:)
Ps: taak! pracująca mama niejednokrotnie szczęśliwą jest:)
U mnie było tak, że jak mały skończył 4 miesiące to musiałam zacząć dokarmiać do sztucznie bo ode mnie było mu mało, nie starczało na jeden posiłek (za małe mleczarnie). Wcześniej jadł mój pokarm z butelki bo nadmiary poranne uzupełniły niedobory wieczorne. Jakoś niedługo potem poważnie się czymś strułam i przymusowa dieta (gorzka herbata i sucharki) sprawiła, że pokarm zaniknął, a wtedy moje cycki przestały być atrakcyjne. Wiem że tabletki antykoncepcyjne powodują zanik pokarmu. Ja do pracy na razie się nie wybieram, ale karmienie było dla mnie uciążliwe, szczególnie jak gdzieś wychodziliśmy/jechaliśmy na dłużej. A tak butelka, mleko w proszku, termos z ciepła wodą i mleko gotowe w każdym miejscu bez zbędnego negliżu:) A co do czasu karmienia to wiem, że biologicznie wpływa to pozytywnie na dziecko do pół roku,ale 3 miesiące też wystarczą, potem to przede wszystkim kwestia bliskiego regularnego kontaktu. Ale ja wole moje dziecko przytulać podczas zabawy i przebieranie, a nie na przymus się rozbierać:)
OdpowiedzUsuńPowodzenia
spróbuj troszkę wyluzować, odpuść sobie i dziecku na chwilę (dzień, nawet tydzień) i podejdź do próby jeszcze raz. W końcu na pewno uda Ci się z synem dogadać. A jak będzie uparty nadal to znajdziesz jakiś kompromis. Tylko się zbytnio nie spinaj a będzie ok ;)
OdpowiedzUsuńPS. Rozżalona, chciałabym jeszcze dodać do mojej poprzedniej wypowiedzi, że ja mimo iż 4 miesiące temu wróciłam do pracy to dalej karmię piersią. Nauczyliśmy dziecko jeść z butli by komfortowo czuła się niania-babcia i by mogła go karmić, więc powrót do pracy nie musi być jednoznaczny z zakończeniem karmienia.
OdpowiedzUsuńChyba, że odczuwasz z tego powodu dyskomfort.
Powodzenia ci jeszcze raz życzę.
U mnie było tak:
OdpowiedzUsuńJa również po 6,5 miesiącach od narodzin synka wracałam do pracy. Całe 6 miesięcy mały nie jadł nic innego jak tylko mleko z piersi - nie potrzebował dokarmiania. Próbowałam podawać mu różne potrawy od 4 miesiąca, ale on traktował je po łyżeczce i tyle. Powrót do pracy był dla mnie ważny, więc musiało się udać :)
Pracę mam od 8:30 do 17:30. Karmiłam małego w nocy, rano przed wyjściem do pracy, w południe ( po uzgodnieniu telefonicznym z mamą kiedy mam przyjechać - najlepiej było karmić go przed drzemką), po pracy i na dobranoc. Powiem Ci, że największy problem to miały moje cycki :P. Pokarm na początku zbierał się dość intensywnie, a odciągacz jakoś ni umiał ze mnie ssać ( radziłam sobie ręcznie). Trwało to max 2,5 miesiąca, bo mały sam się na mnie wypiął :) W czasie gdy ja byłam w pracy, babcia nauczyła go pić z butelki - pierś kojarzy się głównie z mamusią, więc od babci można wziąć coś sztucznego :)
Od tego czasu minął już rok, w międzyczasie, na mój wniosek zmniejszyłam sobie do końca tego roku wymiar czasu pracy do 1/2. To idealne rozwiązanie (poza kasą niestety), i zastanawiam się nad przedłużeniem takiej możliwości.
Wracałam do pracy, gdy mój Maluch skończył 6 miesięcy. W 5 m-cu zaczęłam mu wprowadzać jakieś kaszki aby go przyzwyczajać..do butelki również, o czym nie chciał 'słyszeć'. Próbowałam ja, mąż, mama, teściowa, nic..z mlekiem modyfikowanym ale i z moim..odpuściłam na kilka dni, próbowałam znów, w końcu go trochę oszukałam: podałam pierś, a po chwili 'przełączyłam' na butelkę, i nawet zadziałało. Potem do karmienia oddawałam go komuś innemu, żeby jednak tego cyca nie czuł. Teraz zjada całą porcję, aż mu się uszy trzęsą,woli też ogórki kiszone niż słodką kaszkę :) choć wieczorem i w nocy jest na cycu...bardziej z potrzeby bliskości niż z głodu, co mnie męczy, bo nie przespałam jeszcze pełnej nocy i co mnie skłania do odstawienia go całkowicie. Dziecku bardziej jest potrzebna szczęśliwa, zdrowa mama niż sfrustrowana i nieszczęśliwa. synek ze mnie wyssał dosłownie wszystkie soki, straciłam całą nadwyżkę kilogramową z ciąży, wraz z wypadaniem włosów, mam nadzieję, że osteoporozy się nie nabawiłam. A teraz, mimo, że Mały je jeszcze moje mleko, to ja wróciłam do normalnej diety (nie piję tylko alkoholu, - tu mała dygresja- nie wierzcie gdy mówią że lampka wina w ciąży jest ok - alkohol bardzo łatwo przenika przez łożysko i narażanie dziecka na dawki etanolu - toksyny, co tu dużo mówić, mi jakoś do rozumu nie przemawia).
OdpowiedzUsuńŻyczę powodzenia Tobie i wszystkim mamom, pozdrawiam wszystkie 'niegrzeczne'.
Ja miałam identycznie z moją córcią... niestety ale pomogło drastyczne cięcie...
OdpowiedzUsuńpo dziś dzien kolekcja butelek wypełnia mi szafki :) drastycznie ucięłam i konsekwentnie przez dwa dni podawałam butlę... był płacz i spazmy... dwa dni prawie nic nie zjadła bo z każdej butelki na siłę wciśnięte 10 ml :/
na drugi dzień wieczorem nie miała wyjścia- skapitulowała... od tamtej pory bez problemu je z każdej butelki... kształt smoczka nie ma żadnego znaczenia :)
czasem tylko tak trzeba...
Pozdrawiam
Czytajac takie posty ciesze sie znow ze moje "potworki"sa adoptowane, aby jeden problem mniej - chcialam - nie chcialam - od poczatku - butelka i bebiko ;)
OdpowiedzUsuńNie będę ukrywać - jestem z tych co uważają że mogłabyś jeszcze pokarmić, połączenie powrotu do pracy i zabranie "cycusia" to nie najlepszy pomysł. Dziecko będzie miało dwa stresy zamiast jednego.
OdpowiedzUsuńŻeby było wszystko jasne - przy pierwszym dziecku postąpiłam mniej więcej tak jak Katarzyna - radykalne cięcie. Byłam głucha na delikatne napąknienia rodziny że to może jeszcze nie ta chwila. Przemęczona, niewyspana, ogarnieta obsesyjną myślą o papierosach powiedziałam DOŚĆ!!. Po kilkudniowej nieobecności w domu po prostu nie dałam.. mimo maślanych oczek, płaczy itd. (nadmieniam że malec miał ponad rok i od kilku tygodni umiał pic z butelki). Wynik był taki że malec się obraził i przestał przytulać a ja nabawiłam się depresji "polaktacyjnej" i kłopotów z piersiami.
Przy drugim byłam mądrzejsza.. odstawiłam stopniowo poręcznikowo i to bez pomocy kogokolwiek nawet męża.
Poniewaz jednak prosisz o radę oto kilka prostych:
1. odstawić trzeba stopniowo w ciągu miesiąca lub dłużej, likwidujemy karmienia o różnych porach dnia zastępując innymi posiłkami - jako ostatnie likwidujemy karmienie wieczorne.
2. Mały ma pół roku, więc jeśli nie chce butli można mu kaszki podawać łyżeczką.
3. napisałas że mały nie uśnie bez cycka, a jak usypia w dzień, może usypiać go w wózku, oczywiście najlepiej jakby to robiła osoba nie pachnąca mlekiem (babcia, tatuś)
4. jeśli nie odstawisz małego do powrotu do pracy to musisz sie liczyc z naileniem ssania popołudniowego a nawet nocnego. łatwiej będzie to znieść jeśli zamiast denerwować się "uwiązaniem" bedziesz cieszyć się jego miłością
5. NIC NA SIŁĘ - jeśli nie uda sie teraz odczekaj, spróbujesz za miesiąc dwa może sie uda.
6. Być może jak mały zacznie codziennie zostawać z babcią przekona się do butli i problem rozwiąże sie sam.
PS. sorry za literówki i ew. błędy, ale piszę szybko w pracy i nie mam czasu na korekte
Podoba mi się wypowiedz DOROTY.....Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMoja położna przy problemach tego typu kazała mi oddawac swoją koszule nocną małemu. I tak gdy wychodziłam babcia czy mąż brali małego przytulali przez moją koszule i jadł butle. Tak samo było gdy mały miał spac w swoim łóżeczku :)) zasypiał z moją koszulą :)) Nam pomogło spróbuj na pewno nie zaszkodzi. pozdrawiam i głowa do góry!!!
OdpowiedzUsuńHej, a jest szansa czy Rozżalona nam napisze jak się sytuacja rozwinęła, bo nie ukrywam, że mnie to interesuje, tak czysto ludzko z ciekawości i z życzliwości, jak sobie poradzili z sytuacją?
OdpowiedzUsuńPytanie jest poniekąd do redakcji, bo nie wiem kiedy mail został wysłany do redakcji, i czy osoba która napisała jest informowana o publikacj?