niegrzecznemamuski.blogspot.com

piątek, 17 czerwca 2011

Śpiewa, liczy, recytuje Mickiewiczy :)

Dziewczyny, czy Was też dobijają te posty na forach typu "Moja malutka ma niecałe 2 lata, od roku bez pieluszki chodzi, umie śpiewać kilka piosenek i liczyć do 10 po polsku i angielsku. Zna na pamięć pięć wierszyków, zna alfabet, rozróżnia wszystkie kolory i rysuje postacie." A potem następuje coś w stylu - "Niczego jej nie uczyliśmy, sama załapała". Gdzie? Ja się pytam? Gdzie dwuletnie dziecko samo załapuje alfabet i angielski? Albo jeszcze "To na pewno efekt tego, że spędzam z nią czas w domu, a nie jest w żłobku czy z opiekunką".
Aaaaa, od razu włącza mi się matkopolkowe poczucie winy. Niby nie pracuję dużo (tylko jak załapię zlecenia) i mam dla mojego dwulatka sporo czasu, ale zamiast dbać o jego wszechstronny rozwój, siedzę obok piaskownicy i znad książki zerkam czy nie popada w konflikty z innymi użytkownikami placu zabaw. Zamiast uczyć się alfabetu i angielskich słówek, moje dziecko macha kijem po kałuży i zbiera kamyki, które potem z upodobaniem rzuca w różne miejsca. Ponieważ nudzą go historie, które już zna, każda bajka wymaga rodzicielskiej modyfikacji. Nie ma więc szans nauczyć się wierszyka na pamięć. O zgrozo! Moje dziecko nie ćwiczy pamięci! Jest mi głupio, bo nie wymyślam mu kreatywnych i edukacyjnych zabaw. Czasami w ogóle nie chce mi się z nim bawić. Jestem szczęśliwa, kiedy przez pół godziny zajmie się klockami w swoim pokoju, a ja mogę przygotować się do pracy, lub zwyczajnie wypić kawę nad gazetą.
Napiszcie proszę, że nie tylko ja tak mam?

Pozdrawiam serdecznie,
Jadwiga

24 komentarze:

  1. a moja prawie 2-latka nie chce mówić wymawia tylko podstawowe słowa jak mama, tata itp. a o zgrozo siedzę z nią w domu i jakoś mnie to nie załamuje bo ze starszą córką było tak samo. denerwuje mnie jak inni wychwalają swoje dzieci nadmiernie bo przecież wiadomo że każde jest inne i każde jest wspaniałe;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko Ty tak masz, ja też :-) Nie zapewniam moim dzieciom stu tysięcy zabaw eduakcyjnych, ale pozwalam im na wszechstronny rozwój, na obserwowanie, dotykanie. Uspokoiłam się dodatkowo gdy przeczytałam opinię Supernianii, że dziecko to powinno uczyć się czytać w 1 klasie podstawówki a nie wieku 2 czy 3 lat. Do tego wieku mamy głównie dzieciom towarzyszyć w poznawaniu świata, siebie, innych :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. I co z tego że czyiś dzieciak w wieku 2 lat śpiewa, liczy, recytuje?? Kto ma z tego radość? Rodzice oczywiście, zaślepieni własnymi ambicjami...a czy dziecko jest szczęśliwe wpatrując się w kolejne obrazki z angielskimi słówkami? może wolałoby babrać w kałuży, może wolałoby grzebać w ziemi, rzucać sitkami do makaronu i rwać papier z rzeczonym Mickiewiczem, co z pewnością również przyczyni się do jego rozwoju. Grunt że jest szczęśliwe, a nie wyedukowane:)

    OdpowiedzUsuń
  4. To co takie dziecko będzie robiło w szkole??

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej, moj maly ma dwa lata i tez nie za duzo slow wymawia (tata, chodz i kilka innych), troszke po polsku i troszke po angielsku, a najczesciej je miksuje. Po angielsku tylko dlatego, ze mieszkamy w anglojezycznym kraju i tu chodzi do przedszkola. Gdybysmy mieszkali w Polsce nawet przez mysl by mi nie przeszlo, zeby zapisywac dziecko do "angielskiego" przedszkola. Szczesliwy maluch szczesliwa mama, nawet jezeli to szczescie to mieszanie patykiem w kaluzy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Tańczy, śpiewa i stepuje- mama się realizuje!"
    Moje starsze dziecko ma 6 lat- myli mu się alfabet, zna może 5 piosenek, tańczy koślawo, rysuje tylko rycerzy ale jest szczęśliwy. Ja z nim też.

    OdpowiedzUsuń
  7. No cóż moje córka ma 21 miesięcy nie sika do nocnika, ale śpiewa, liczy, zna 2 wierszyki oprócz tego bawi się w piaskownicy z innymi dzieciakami, skacze po kałużach i wydaje mi się, że jest szczęśliwa :-) Każde dziecko jest inne i każde rozwija się swoim tempem. To że jedno mówi wcześniej i posiada w/w umiejętności nie znaczy, że w przyszłości będzie mądrzejsze od tego co zacznie mówić mając ponad 2 lata... Pracuję i nie mam jakiś chorych ambicji, że moja córka musi być najlepsza. Po prostu od małego śpiewam jej piosenki, aby czymś ją zaciekawić przy obcinaniu paznokci zawsze powtarzam jej dwa wierszyki, które teraz ona powtarza ze mną i przyszło jej to jakoś naturalnie. Nie wyobrażam sobie życia bez muzyki więc i mała od wczesnego dzieciństwa się z nią oswajała, teraz górują hity dziecięce więc śpiewamy razem "co powie tata", "myję zęby" i inne. Nie uczyłam jej nic na siłę. A że jestem normalną matką i jak każda z Was potrzebuję czasami świętego spokoju puszczam jej bajki w TV. A ponieważ jesteśmy na etapie Baby tv i jest tam bajka "Charlie i cyferkowa zabawa", gdzie na końcu wyśpiewują cyferki od 1 do 10, to moja córka załapała i teraz sama liczy do 10 często omijając szóstkę. Dziewczyny nie ma co się złościć wiadomo, że są matki co wychwalają swoje dzieci pod niebiosa, ale jeśli są to ich pierwsze dzieci to nie ma co się dziwić. I nie mówię tu oczywiście o matkach, które mają chore, przerośnięte ambicje, bo wiadomo są i takie. Ja też jestem dumna, że mam takie ładne, mądre dziecię i jestem pewna, że każda z Was może to powiedzieć o swoim dziecku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Będę chwalić mojego syna bo to mi sprawia radość. Gdy napiszę jak się wspina, tańczy czy śpiewa robię to bo jestem z niego dumna. I takie posty o śpiewaniu itd odbieram jako dumę z dziecka i cieszę się, że się tak fajnie rozwija. Dzieci rzadko rozwijają się równomiernie więc chwaląc umilamy sobie oczekiwanie na pozostałe rzeczy. Co złego jest w cieszeniu się ze swojego dziecka?
    A autorka robi dla dziecka bo pozwala mu na kreatywną zabawę, takie ganianie z patykiem jest super, potem można dorzucić coś więcej ale z nudy powstają cuda. Ze znudzenia zaczęłam pisać bloga i tam odreagowuję szarą rzeczywistość widząc świetne pomysły. Sama się inspiruję i robię potem takie proste rzeczy ułatwiające mi życie. http://lucyferkiem.blogspot.com/2011/05/may-wpis-nocny.html
    U mojego dziecka postawiłam na to w czym jest dobre czyli ruch, inny rodzic postawił na pamięć - po co zastanawiać się nad kategoriami. Nie lepiej spokojnie kawę wypić i na dziecko spojrzeć z dumą bo właśnie rozlało tylko z połowy szklanki a nie z całej?

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jesteś sama :-) Chociaż moja 3-latka kolory zna, literki słabo, o cyferkach nie wspomnę :P Ale są też rzeczy w jej rozwoju z których jestem mega dumna, ale się nie przechwalam :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudny ten post Jagwiga :))) i prawdziwy!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jestes sama zdecydowanie, ja mam bardzo szczesliwe dzieci, jestem spełniona więc nie tresuje ich aby mieć się czym chwalić, wkurzaja mnie wszelkie porównania ale generalnie je olewam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za zrozumienie, cieszę się że nie jestem sama :)
    Oczywiście jestem dumna z mojego dziecka. Wieszam jego bazgroły na ścianach, co lepsze budowle z lego uwieczniam aparatem :) Nie ma nic złego w cieszeniu i chwaleniu się dzieckiem, chodziło mi raczej o "licytację na dzieci". Też nacisk na jak najwcześniejsze przygotowanie dziecka do edukacyjnego wyścigu. I naprawdę czasem się zastanawiam, czy robię dobrze. Czy mając w głębokim poważaniu różne "akademie bystrego brzdąca" nie zabieram mojemu dziecku jakichś szans? Zwłaszcza, że czytając takie rzeczy o innych dzieciach zaczynam myśleć, że pójdzie do przedszkola i będzie tam "głupsze od innych".

    OdpowiedzUsuń
  13. Jadwiga, bzdura!Twoje dziecko, jak pójdzie do przedszkola,będzie jednym z wielu fajnym maluchów,bo w przedszkolu wsystko się miksuje,wyrównuje i to, że ktoś zna dwa słowa więcej po angielsku nie ma żadnego znaczenia. I tak będzie dłubało w nosie i brudziło się farbami i plasteliną.Takie przeedukowane dziecko ma zajebiście trudno w życiu (wiem coś o tym), bo rodzice, nie spełniwszy swoich własnych marzeń, realizują je poprzez swoje dziecko. Albo sami, uczestnicząc w wyścigu szczurów, chcą "ułatwić swojemu dziecku start w życie".Ja sama uważam, że moja córka jest nad wyraz dojrzała i rozumna jak na swój wiek, ale Dostojewskiego w oryginale nie czyta (jeszcze ;-)), więc wolę się chwalić tym, że udało nam się wspólnie zrobić ciastka albo że zjeżdżając ze zjeżdżalni na placu zabaw, ja-matka zmieściłam się w nią jeszcze biodrami;-) Genialny post!!! Naprawdę.I jak zwykle znów wychodzi szydło z worka - to my, rodzice jesteśmy winni problemów swoich dzieci!Pozdrawiam!Oliwia www.countrygirl.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie tylko Ty tak masz, Jadwigo - ostatecznie jesteś na stronie Niegrzecznych Mamusiek, a nie Mamusiek-obsesyjnie-wychowujących.

    Powiedziała żona-męża, nasłuchując z pokoju obok plastikowej melodyjki ślimaka-sortera ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie wlasciwie nie przeszkadzaja takie posty, jesli ktos chce sie chwalic, niech sie chwali, jesli ktos nie ma ochoty, to niech o tym nie mowi lub nie czyta. Tak na prawde to nie ma wiekszego znaczenia dla mnie.
    Kazdy maluszek jest indywidualny, podobnie jak kazda matka. Jednemu sprawia przyjemnosc skakanie w kaluze a drugiemu spiewanie piosenki. Jednej mamie sprawia przyjemnosc chwalenia sie swoim malenstwem wszystkim wkolo a druga zatrzyma to dla swoich najblizszych. I obie niech robia to co uwazaja za dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja myślę, ze wszystko zależy od kontekstu. Inaczej odbieramy osoby ktorym buzia nie zamyka sie w pochwałach i z pobłażaniem patrzy na nasze. Inaczej, kiedy wymieniamy się doświadczeniami i "umiejętnościami" naszych dzieci an płaszczyźnie przyjaźni :)

    Czasem rozpiera nas duma bo dziecko nauczyło się czegoś, czego chcieliśmy go nauczyć i no co tu dużo ukrywać - chcemy się tym pochwalić.

    Myślę, że ważne jest przy tym, żeby nie umniejszać zdolności dziecka osoby której "chwalimy się" o tym czy tamtym. Fajnie jest się pochwalić, że np. moje dziecko jeździ w wieku 2 lat na rowerze ale nie zaszkodzi wspomnieć przy tym że np. to drugie nie zalewa połowy jadalni przy obiedzie bo manerwuje widelcem i nożem jak dorosły :)

    I tak, zdarza się ze nie mogę słuchać już wychwalań innych dzieci. Ale wiem, ze rodzice czasem tego potrzebują.

    I uważam, że to czy dziecko mówi dziś w 3 językach czy nie, nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Chyba, ze jeździ z rodzicami po świecie ;) Wtedy niewątpliwie uzasadnione jest uczenie go od malego ;) Albo kiedy rodzice są różnych narodowości i języków, co mam okazję obserwować u nas w przedszkolu ;)

    I tak, mój 2-latek chodzi na angielski w przedszkolu. Bo lubi, bo śpiewają piosenki i dobrze się bawią. I gdyby nie lubił - nie chodziłby. I szczerze, nie mam pojęcia czy czegoś tam się uczy ;) Poza liczeniem do dwunastu, z którym kiedyś wyskoczył niespodziewanie, nie słyszę angielskiego z ust jego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem młodą mama:)niedawno znalazłam ten blog i jestem naprawde happy ze was znalazlam:) a co do postu to kazde dziecko rozwija sie w swoim tempie i robienie z dziecka robocopa to zabieranioe mu dziecinstwa,sa granice.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak sobie myślę, kto ma większy problem - mama, która się przechwala czy ta, którą przechwałki innej dotykają do żywego. Czy naprawdę czujecie się gorsze, ponieważ Wasze dziecko jeszcze nie sika do nocnika i nie śpiewa pięciu piosenek?
    Przypomniał mi się pewien stary żart:
    Przychodzi starszy pan do lekarza i żali się:
    - Panie doktorze, mam 75 lat i nic już nie mogę robić z żoną, a koledzy w moim wieku opowiadają, że jeszcze mogą i to jak...
    - Niech Pan też się chwali.
    Może to najlepszy sposób na tego typu sytuacje?

    OdpowiedzUsuń
  19. Gabriela M. - nie mogłaś lepiej podsumować tematu - żart przedni ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. a mój syn ma 4 miesiące i pisze smsy :) no prawie pisze :) ale niektórzy pomijają "prawie" w swych opowieściach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gabriela the best ale taka prawda ;))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  22. moje dziecko przypomina to z listu. jest szczęśliwa, brudzi się po dziecięcemu ile chce, a ja zasuwam w pracy (nieregularnie, ale nie mniej wyczerpująco) i czasem jest kilka dni, których nie mogę jej poświecić w prawie żadnym kawałku - ot, tyle co uczesać rano, przytulić na dobranoc. ale jeśli mam czas, poświęcam go jej tak, jak mogę, i nie, wcale nie ćwiczę z nią alfabetu, ale staram się uczyć "przy okazji". widzę, w czym Gaba jest dobra i to staram się rozwijać szczególnie, bo jeśli obie kochamy śpiewać, to czemu nie? rysowanie średnio, wiec jej nie katuję. nie będę się chwaliła pozostałymi rzeczami, ale powiem, ze czasem mnie zadziwia, bo przerasta pod pewnymi względami dzieci nie tylko w jej wieku.

    mam nadzieję, ze mnie nie zabijecie, jeśli powiem, że może po prostu są dzieci zdolne i mniej zdolne - chyba nieprawda, ze wszyscy rodzą się równi... i tak, uważam, że można sie uczyc "z powietrza", jeśli tylko ma się chęć, której nikt nie zabił, a może nawet ją spotęgował. i wcale nie wyklucza to puszczania dziecku bajek dla swojego świętego spokoju.

    OdpowiedzUsuń